Stany lękowe itp. po odejściu żony /męża

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

Lukasz.wroc
Posty: 27
Rejestracja: 30 cze 2019, 0:04
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Stany lękowe itp. po odejściu żony /męża

Post autor: Lukasz.wroc » 14 lis 2019, 12:27

Hej.
Czy po rozpadzie Waszego związku miewaliscie stany lękowe?
Odnoszę wrażenie, ze w moim przypadku dopiero teraz po roku od odejścia żony, wychodzę z etapu wyparcia. Np. w lecie bylem o wiele bardziej pozytywnie nastawiony do życia. Teraz dopiero jakby do mnie dociera, że po ludzku to już sie skończyło na zawsze. Jak śmierć.
Wtedy mam taki jakby atak paniki, ze jak to nigdy nie dotkne juz swojej żony, nie zjem z nią kolacji, nie pojedziemy na wakacje...
Tak samo gdy ktoś umiera.

Zaraz potem sobie powtarzam, ze po ludzku byc moze jest to koniec, ale po Bożemu juz niekoniecznie. Ze teraz zawierzam swe życie i los w Jego rekach i On uzna czy to koniec naszego małżeństwa w takiej postaci jaką znałem do tek pory.
Tym się karmię. Wiara, nadzieją i miloscia.
Dziwia mnie tylko te stany lękowe, ze występują po równo roku... A nie wcześniej...

Prosty_Chlopak
Posty: 23
Rejestracja: 08 sie 2019, 16:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Stany lękowe itp. po odejściu żony /męża

Post autor: Prosty_Chlopak » 16 lis 2019, 12:15

Na pewno warto porozmawiać ze specjalistą.
Ale z tego co mi wiadomo to bywa, że pewne rzeczy docierają do nas po pewnym okresie czasu. U innych to mogło być wcześniej a u Ciebie później.
Pamiętaj, że mamy XXIw i wizyta u psychologa czy psychiatry to nic złego :)

mare1966
Posty: 1249
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Stany lękowe itp. po odejściu żony /męża

Post autor: mare1966 » 16 lis 2019, 23:31

Łukasz ,
to o czym piszesz to nie sa stany lękowe .
To tylko pewien proces nazwijmy go "godzenia się z faktami" .
Najpierw coś się wydarza , potem powoli czasem uświadamiamy sobie sytuację ,
często nie godzimy się na nowy stan rzeczy itd.
To wszystko trwa . U jednej osoby kilka miesięcy , u innej kilka lat .
A pory roku oczywiście wpływają na poziom naszej aktywności wszelakiej .
Podobnie jak cykl dobowy funkcjonowania poszczególnych organów .
Ilość światła , barwy czy temperatura otoczenia .

Co do roli Boga .
Nie sądzę aby Bóg miał już napisany scenariusz
i tylko traktował ludzi jak aktorów ,
którzy mają za zadanie ich odegranie .
Mamy wolną wolę i to od nas wszystko zależy , wiele przynajmniej .
Bóg nie będzie przymuszał także żony .
To pogłady które nie wszyscy tu podzielają rzecz jasna .

Monti
Posty: 565
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Stany lękowe itp. po odejściu żony /męża

Post autor: Monti » 17 lis 2019, 12:28

mare1966 pisze:
16 lis 2019, 23:31
Co do roli Boga .
Nie sądzę aby Bóg miał już napisany scenariusz
i tylko traktował ludzi jak aktorów ,
którzy mają za zadanie ich odegranie .
Mamy wolną wolę i to od nas wszystko zależy , wiele przynajmniej .
Bóg nie będzie przymuszał także żony .
To pogłady które nie wszyscy tu podzielają rzecz jasna .
Kiedyś słyszałem takie porównanie roli Boga w życiu człowieka do nawigacji GPS. Mamy określoną drogę, którą musimy przebyć do celu (szczęścia, świętości), ale wielokrotnie z tej drogi zjeżdżamy. Nawet jednak, jeśli oddalimy się bardzo daleko, nawigacja automatycznie wyznacza drogę z tego punktu, w którym aktualnie jesteśmy.

Co do tego tematu, to polecam lekturę na temat etapów przeżywania żałoby. Ja też jestem rok po rozstaniu i też nie uważam, że jest to proces zakończony, czasami mam wrażenie, że wracam do etapu, który powinien już minąć. Słyszałem ostatnio, że dobrze przeżywa żałoba po zmarłym trwa od roku do dwóch. Żałoba po odchodzącym małżonku jest wg mnie pod wieloma względami trudniejsza, więc może trwać dłużej.

jacek-sychar
Posty: 6388
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Stany lękowe itp. po odejściu żony /męża

Post autor: jacek-sychar » 17 lis 2019, 13:13

Monti pisze:
17 lis 2019, 12:28
Co do tego tematu, to polecam lekturę na temat etapów przeżywania żałoby.
Tutaj jest przykładowy opis etapów żałoby (określony tez jako przebaczenie, że ktoś odszedł):
viewtopic.php?f=10&t=2299
Monti pisze:
17 lis 2019, 12:28
Żałoba po odchodzącym małżonku jest wg mnie pod wieloma względami trudniejsza, więc może trwać dłużej.
Gdy ktoś umiera, to jego odejście jest definitywne. Gdy ktoś odchodzi do kogoś innego albo nawet w samotność, to nie jest to odejście definitywne. Ciągle wraca z nim kontakt, czyli musimy od nowa rozpoczynać proces przeżywania żałoby, albo chociaż od któregoś etapu.

mare1966
Posty: 1249
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Stany lękowe itp. po odejściu żony /męża

Post autor: mare1966 » 17 lis 2019, 23:52

Monti
przyrównanie do GPS
to autorstwo ks.Pawlukiewicza zapewne .

Żałoba po odchodzącym małżonku jest trudniejsza ,
bo nie można go pochować ( tak fizycznie jak i emocjonalnie ) .
Czyli w zasadzie trudno mówić o zakończeniu sprawy .
Niepewność jest bardzo obciążająca dla człowieka .

Dodatkowo osoby zmarłe zwykle "upiększamy" w naszej pamięci ,
można o nich łatwiej mówić dobrze , także w relacjach wobec dzieci .
No i oczywiście małżeństwo ustaje , co oznacza możliwość
zawiązania sobie kolejnego supełka na niteczce życia .

Generalnie więc mamy sytuację znacznie bardziej skomplikowaną
i o wiele szerszą niż "klasyczna żałoba" .
Więcej - nie mamy za zadanie pochować małżonka
a raczej go do życia przywrócić ( tu w znaczeniu emocjonalno duchowym ) .
A to zadanie wydaje się dość trudne i uciążliwe .

Pantop
Posty: 1904
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Stany lękowe itp. po odejściu żony /męża

Post autor: Pantop » 18 lis 2019, 11:39

mare1966 pisze:Generalnie więc mamy sytuację znacznie bardziej skomplikowaną
i o wiele szerszą niż "klasyczna żałoba" .
Więcej - nie mamy za zadanie pochować małżonka
a raczej go do życia przywrócić ( tu w znaczeniu emocjonalno duchowym ) .
A to zadanie wydaje się dość trudne i uciążliwe .
Generalnie więc mamy sytuację
mamy sytuację
Mamy?
Czy również i Ty?

Przepraszam za wtręt mare1966 - ale jeśli to nie tajemnica - jaki jest Twój status:
- kawaler
- narzeczony
- po rozwodzie
- w trakcie rozwodu
- w kryzysie małżeńskim
- po kryzysie
- szczęśliwy mąż
- wdowiec
- w drugim związku sakramentalnym
- w związku niesakramentalnym
uff
- kapłan
- zakonnik
- inny (jaki)

Mam nadzieję, że nie urażam.

Jonasz
Posty: 1267
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Stany lękowe itp. po odejściu żony /męża

Post autor: Jonasz » 18 lis 2019, 13:04

mare1966 pisze:
17 lis 2019, 23:52
Więcej - nie mamy za zadanie pochować małżonka
Punkt. ;)
mare1966 pisze:
17 lis 2019, 23:52
a raczej go do życia przywrócić ( tu w znaczeniu emocjonalno duchowym ) .
A to zadanie wydaje się dość trudne i uciążliwe .
A wykonalne?
Masz dostęp do dokumentacji i planów?
A masz moc?

Uzdrawiania chorych, wskrzeszania umarłych, przywracania wzroku ociemniałym, oczyszczania z trądu itd.?

Może czasem nie przeszkadzać, nie wyręczać, zrobić miejsce.
Ewentualnie zaproszonym zostać jako podwykonawca :lol:

Sam tak naprawdę nie wiem ;)
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

mare1966
Posty: 1249
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Stany lękowe itp. po odejściu żony /męża

Post autor: mare1966 » 18 lis 2019, 21:13

Jonaszu
myślę , że Bóg objawił nam już swoje plany .
Dał przykazania , posłał Nauczyciela w osobie Jezusa itd.
Znamy podstawowe fakty co do przyszłości człowieka
i jego przeznaczenia , jako ludzkości oczywiście .

A co do reszty .
Bóg po coś dał ludziom i rozum i ręce .ę
I rzekł " czyńcie sobie Ziemię poddaną"
czyli dał swobodę w urządzaniu świata .

Tym samym nie ma co Boga winić ani za wojny ,
ani za katastrofy , ani za wszelakie zbrodnie
i pytać "Gdzie jesteś , jak możesz na to pozwalać ?" .
Doszukiwać się w tym "planów bożych" itp.
Wszystko cokolwiek się dzieje to z woli i postępku człowieka ,
tak co do złego jak i dobrego .
Wybieramy - każdy z osobna , dzień po dniu .

-------------------------------------------

Trudno szukać logiki w tym , że Bóg najpierw łączy ludzi ,
potem swoim planem rozdziela by znowu realizawać jakiś skomplikowany plan .
Ale główny argument - człowiek ma wolną wolę , więc Bóg
chyba traktuje nas poważnie .

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Al la i 2 gości