Potrzebuję pomocy- relacje rodzinne.

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

Dźwigamswójkrzyż
Posty: 1
Rejestracja: 25 mar 2018, 11:45
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Potrzebuję pomocy- relacje rodzinne.

Post autor: Dźwigamswójkrzyż » 06 sie 2018, 22:46

Witam, jestem 8 lat po ślubie kościelnym. Mam troje dzieci w wielu 7lat, 2lata i 5 miesięcy. Po ślubie zamieszkaliśmy z rodzicami męża, od razu zderzyłam się z problemem alkoholowym mojego teścia,niczym z Titanic'iem, który w ciągu trwa miesiącami. Po urodzeniu Syna zderzenie z nadopiekuńczością teściowej względem nas wszystkich. Ja nic nie wiem, nie umiem, ma być tak jak tam każą, niby wszystko możesz, wszystko jest dla ciebie,ale ma być po ich.... Zaczęło się moje piekło. 3 miesiące po urodzeniu syna w święto 3go maja wynajęłam mieszkanie i uciekłam... Moja teściowa opłakiwała syna. Tak wiem, klasyczny przypadek...pępowina jak guma od traktora (dziś okazuję się,że długości równika).... nie odzywała się 4 miesiące, na chrzcie świętym wnuka wyglądała jak porażona prądem, zero uśmiechu życzliwości, po mieście chodziła mówiąc, że dramat, syn się przeze mnie wyprowadził. To było jej. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. Ja nie pracując, musiałam udźwignąć oskarżenia, że wszystko jest przeze mnie z mojego widzi mi się... Doszło do rozwodu...Powód, nie umiałam odnaleźć się w uzależnionej rodzinie, z nadopiekuńczą matką. Jego rodzice mięli zawsze taki patent, NIGDY nie rozmawiali z nami razem, zawsze osobno. Tu coś jemu powiedzieli, potem ja byłam sama to była okazja żeby powiedzieć coś mi....To trwa do dziś.

minęły dwa lata, w tym czasie pracowałam nad sobą,a przynajmniej tak mi się wydaje... Daliśmy sobie kolejną szansę, bo ja nie umiałam nie wyobrażałam sonie życia przy boku kogoś innego, nie uczestnicząc w pełni z sakramentów itd.... Było ok. Na świat przychodzą kolejne moje dzieci, bardzo mnie to cieszy, kocham ich ponad wszystko, zawsze chciałam mieć dużą rodzinę. Teściowa za naszą zgodą włącza się w pomoc. I też bywa ok. Póki nie przychodzi, jak fala, problem alkoholowy ciąg. Fajnie jest mieć gdzie uciec, siedzieć całymi dniami, dzielić się z synem o problemie, który my musimy dźwigać. Taka obłuda, jak jest ok, to jest fajny dziadzio, jak pije, to trzeba uciekać. Nie pamięta wówczas co robi itp. Gdy przestaje chlać najpierw jest mały foszek od teściowej (ahhh ty draniu.... potem jest lepiej i coraz lepiej i trzeba zaakceptować, że już jest super) JA sie temu sprzeciwiłam, kulminacja nastąpiła gdy usłyszałam, żebyśmy w święta poszli razem do kościoła tak rodzinnie, wspaniale, oni będą wieźć wnuka w wózku, a my obok potem razem do komunii żeby ludzie i ksiądz widzieli. No nie... Miałam dość. Mój mąż nie widzi problemu, ciągle tylko wytyka mi jaka jestem... co jakiś czas robi się zawiesina w powietrzu, gdy moja teściowa, bacznie obserwując mnie w jaki sposób przytulam swoje dzieci, lub całuje, wykonuje te same gesty co ja. Mnie to irytuje. Tłumaczyłam sobie, że pomaga, że moje sobie wymyślałam, próbowałam to przepracować, póki nie zaczęła tego manifestować już wszędzie.... Pytałam męża czy to widzi. Twierdził, że sobie wymyślam... Interweniuje moja teściowa jak coś się dzieje z dziećmi czy na placu zabaw cy w ogrodzie... Jak matka, wypowiada się na temat porodów, moich trzech porodów, jakby ich sama urodziła....Więc relacje puchną...Ostatnio pojechałam po dzieci popołudniu na ogród, gdyż musiałam trochę posprzątać w domu. Teściowa zrobiła pizzę, ja podziękowałam, bo zjadam dopiero obiad.Dziś lodami częstowała te odmówiłam, bo akurat zjadłam słodkiego wafla ryżowego z czekoladą i UWAGA tu się pojawia mój teść z pretensjami, że co się ze mną dzieje, że on widzi, że ona się tak stara a ja co bezczelnie odmawiam???!!!!!... (JAK wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one... obiad, deser siku, [...] wszystko robimy razem najlepiej trzymając się za ręce ze szczęścia, że jesteśmy razem...) Powiem tak... przytłaczają mnie te relacje. Mój mąż mnie obwinia zawsze za wszystko... szczególnie za te relacje, które od początku są chore. Dziś mój teść zwyzywał mnie jaka to ja nie jestem zła, przy mojej teściowej moich dzieciach, a mój mąż niczym porazony przez meduzę stał i się nie ruszał. Myślałam, że chociaż raz zajmie stanowisko, wytyczy granice. Bo gdy ja to robiłam, zawsze kończyło się fochami pretensjami. Tak to prawda, każdy człowiek jest poraniony. U moich teściów prym wiodą wspomnienia o ich rozbitych kiedyś rodzinach, baku ojców problemach, wstrętnej teściowej.... itd, dużo by pisać. Naszą miłość zniszczyli.Ja zawsze byłam najgorsza, nie ich... co im się za dziewczyna trafiła. Pretensje o święta od początku, bo chiałam iść też o moich rodziców, a tam powiedziane było rok tu rok tam... Nie mam siły, dziś jestem na skraju wyczerpania nerwowego. Mąż ma zakład przy domu swoich rodziców więc kontakt jest cały czas... Po dzisiejszej kłótni mojej z teściami, mam ochotę odejść. Zostawić im dzieci, które mimo i tak bardzo kocham, są w przeświadczeniu, ze to wszystko mamy wina, babcia dziadzio i tatuś są cacy. Wielokrotnie dali mi odczuć, że gdyby mnie nie było świetnie by sobie poradzili. Dziś mnie zwyzywali, a ja to przyjęłam. I nie miałam obrońcy. Deficyt miłości, którego tak bardzo brakuje tym hermetycznie zgorzkniałym ludziom wylewa się na mnie moją rodzinę... Nie chce mi się żyć, a przecież mam dla kogo... Jestem psychiczną dętką. Mąż, żeby porozmawiać, poszedł sobie pograć, bo przecież nie będzie rozmawiał o problemach, które sobie sama stwarzam. Wiele by pisać, to tylko skrawek mojego życia i relacji z tymi ludźmi. Zawsze wymagam od siebie, co mam zrobić jak się poprawić, teście wytknęli mi "moje" wady z którymi ja absolutnie się nie utożsamiam,gdyż powiedzieli to jakimi w rzeczywistości sami są ludźmi. Moja mama, bo mam tylko ją z rodziny(Tatko zmarł mi w zeszły roku) ciężko pracuje, często jej nie ma nie może mi pomóc w żaden sposób... Nie mam nawet z kim porozmawiać.
Ostatnio zmieniony 06 sie 2018, 22:55 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: wulgaryzmom, nawet niepełnym, mówimy zdecydowane nie

jacek-sychar
Posty: 5188
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Potrzebuję pomocy- relacje rodzinne.

Post autor: jacek-sychar » 06 sie 2018, 23:00

Witaj Dźwigamswójkrzyż na naszym forum.

Po pierwsze polecam Ci lekturę o dorosłych dzieciach (jest nim Twój mąż i jego rodzice):
ks prof. Grzegorz Polok, „Rozwinąć skrzydła” i „W drodze do siebie”
http://www.rozwinacskrzydla.pl/

Oraz:
Jim Conway, Dorosłe dzieci prawnie lub emocjonalnie rozwiedzionych rodziców. Jak uwolnić się od bolesnej przeszłości. Wydawnictwo Logos, Warszawa 2010
fragment za darmo jest tutaj:
http://www.rozwinacskrzydla.pl/studenci ... dzicow.pdf

Zapraszamy do któregoś z naszych ognisk. Ich lista jest tutaj:
http://sychar.org/ogniska/
Pamiętaj tylko, że teraz są wakacje i część ognisk zawiesiła swoje spotkania. Teraz wielu z nas jest na wakacjach z Sycharem.

Pisząc pamiętaj również, że internet nie jest anonimowy. Dlatego staraj się nie podawać szczegółów, które pozwoliłyby na identyfikację Ciebie i Twojej rodziny.

Monti
Posty: 169
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Potrzebuję pomocy- relacje rodzinne.

Post autor: Monti » 07 sie 2018, 16:20

Proponuję poczytać mój wątek:

https://kryzys.org/viewtopic.php?f=10&t=962

Tam jest sporo o relacjach i konflikcie z rodzicami (teściami) po ślubie, tylko z drugiej strony (z męskiego punktu widzenia).

Nie zazdroszczę Ci tej sytuacji, u mnie ostry konflikt żony z rodzicami trwa już ponad rok i przyczynił się do poważnego kryzysu w naszym małżeństwie.

Z perspektywy czasu widzę, że trzeba było te relacje od początku ułożyć inaczej i zamieszkać w pewnej odległości od jednych i drugich rodziców. Próbuję to zrealizować teraz, budując dom na neutralnym gruncie.

nałóg
Posty: 621
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Potrzebuję pomocy- relacje rodzinne.

Post autor: nałóg » 08 sie 2018, 7:02

A Pulikowski napisał książeczkę- poradnik: „ Warto pokochać teściową” a ja dodaję : nawet jak się jej nie lubi.PD

Słonko
Posty: 323
Rejestracja: 01 lut 2017, 17:11
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Potrzebuję pomocy- relacje rodzinne.

Post autor: Słonko » 08 sie 2018, 9:05

Bardzo mocno Cię przytulam i otaczam modlitwa.
Widzę jak bardzo Ci ciężko i przykro. Masz maleńkie dzieci , te najmłodsze z niedużą różnica wieku. Ma prawo być Ci ciężko, pamiętam jak mnie było.
Sytuacja jest trudna i absolutnie teściowe to rodzina z problemem alkoholowym , a teściowa jest osobą współuzależnioną. Mąż ma deficyty związane z życiem i dorastaniem w takiej rodzinie. Poczytaj książki polecane przez Jacka. To pozwoli Ci inaczej spojrzeć na zachowania teściów i męża.
Ale najważniejsza jesteś w tym Ty i Twoje dzieci, Ty potrzebujesz się wzmocnić .
Mnie pomogła " grupa mocy " czyli ludzie, którym mogę się wygadać - niekoniecznie oczekuje od nich rad ale czasem żeby powiedzieli STOP gdy się rozpędzam w moich emocjach. Mąż na ten moment nie jest Twoja "grupa mocy" bo on widzi to ( zapewniam Cię, że nie złośliwie tylko, że nie potrafi inaczej) po swojemu, ze swojego poziomu zranień .
Zastanów się spokojnie jak możesz zmniejszyć kontakty z teściami , pewnie starsze dziecko zaraz pójdzie do szkoły, może jakiś klubik malucha dla średniaka? Czy masz wokół siebie innych ludzi , z którymi możesz przebywać, jakaś grupę mam, wspólnotę?
Zastanów się też co " ładuje Twoje baterie " i rób to albo dostosuj do sytuacji ,w której jesteś ( modlitwa, kąpiel ze świecami, taniec z dzieciakami , wygłupy, cicha kontemplacja gwiazd na niebie, dobra książka czy choćby 5 minut przy kawie) Sama za to jesteś odpowiedzialna i ani mąż ani teściowej tego za Ciebie nie zrobią. Zacznij może od tego a potem zobaczysz, że mniej będą Ci przeszkadzały gesty teściowej ( bo ona nie odbiera Tobie Twojej wartości, ona nie potrafi inaczej) , że będziesz miała więcej cierpliwości do dzieci.
Zmiana zaczyna się w Tobie.
Jeszcze jedno co zauważyłam, jeśli nie możesz liczyć na męża, że Cię obroni to spróbuj bronić się sama - moim zdaniem najlepszy tekst to - proszę nie mówicie tak, tu są dzieci, ja mam na ten temat inne zdanie, ja widzę to inaczej (i nie wdawaj się w dyskusję bo ich na ten moment i tak to nie interesuje) ucinaj tematy albo informuj, że jeśli nie przestaną tak mówić to Ty wychodzisz i wychodz ( konsekwentnie zaznacz granice, mąż też nie ma prawa Cię obrażać) Kłótni i awantur nie da się prowadzić w pojedynkę, po prostu się nie da.
Po siłę gnaj do Taty, Tylko On kocha Cię najbardziej i prawdziwie i pamiejaj ,że jesteś umiłowaną córka Króla i tylko to mówi o Twojej wartości .

krople rosy
Posty: 886
Rejestracja: 06 sty 2018, 12:40
Płeć: Kobieta

Re: Potrzebuję pomocy- relacje rodzinne.

Post autor: krople rosy » 08 sie 2018, 12:50

Dźwigamswójkrzyż pisze:
06 sie 2018, 22:46
Deficyt miłości, którego tak bardzo brakuje tym hermetycznie zgorzkniałym ludziom wylewa się na mnie moją rodzinę...
Zazwyczaj tak jest że rodzice którzy sami mają problem ze sobą i swoim małżeństwem wchodzą z butami w zycie swych dorosłych dzieci i chcąc uciec od siebie i swych problemów wchodzą w świat alternatywny w którym chcieliby rządzić i ustawiać. Znam taki schemat z własnego doświadczenia (choć bez alkoholu). W naszym przypadku trzeba było szybko z takiego domu i klimatu uciekać by ratować własne rodzinne życie i uczynić je takim jak sobie wymarzyliśmy. Tyle, że mojemu mężowi dwa razy tego mówić nie trzeba było.

Czy Wy mieszkacie w tym samym domu co Twoi teściowie?
Czy tam gdzie się wyprowadziliście?
Jest szansa by męża zabrać do psychologa - osoby postronnej która naświetliłaby mu problem?

mare1966
Posty: 932
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Potrzebuję pomocy- relacje rodzinne.

Post autor: mare1966 » 11 sie 2018, 17:30

Dźwigam swój krzyż .

.............. ale czy potrzebnie ?

Ludzie często sami sobie "krzyże zakładają"
i wcale nie koniecznie "z woli Boga" .
Zmień trochę myślenie , a zmienisz swoją sytuację .
Bo teściów nie zmienisz .

"I opuści człowiek ojca i matkę" ............ święta racja .
Zwykle , prędzej czy później mieszkanie z teściami przynosi więcej szkody niż pożytku .
Nie jest to regułą oczywiście , ale ........
Jak można , to lepiej OSOBNO .
Małżeństwo to związek dwóch osób , a tak mamy związek czterech
( jakby nie patrzeć trudniej ) .

Ty nie masz "żyć dla dzieci" tylko także DLA SIEBIE , bo sama staniesz się
takim "hermetycznie zgorzkniałym człowiekiem" i nadopiekuńczą matką .
Zacznij od drobnych spraw , ale i przypomnij sobie
te zasadnicze "plany na życie" .
Problemów jest kilka :
- życie z teściami
- życie z mężem
- życie z dziećmi
- ŻYCIE z SAMĄ SOBĄ ( to może pierwsze )
Realizujesz się jakoś , miałaś aspiracje zawodowe ?
Swoje ZAINTERESOWANIA , potrzeby itd. ?
.................. jasne to wyjątkowo trudny okres DZIECKO ma 5 miesięcy ,
generalnie jesteś rozczarowana małżeństwem , życiem
Zauważ - najstarsze miało 3 miesiące ( też był problem ) .
Do rozwodu też "nie doszło" tylko ktoś o niego wystąpił ,
trzymajmy się faktów .
Tak więc - jako "emocjonalna dętka" najpierw się pozytywnie dopompuj .
Są jakieś POZYTYWNE strony twojego życia , tego układu ?

Teściowie pewnie dobrze chcą ( I TAK JEST - przyjmij to jako pewnik ) .
Ale tak już jest , że chcesz PO SWOJEMU , bo ty duża jesteś .
Owszem , niełatwo im to komunikować , zwłaszcza jak cię mąż "nie popiera" .
( tu też jest duży problem )

Teraz się USPOKÓJ , WYCISZ te emocje
a potem powoli , na spokojnie myśl i działaj .

helenast
Posty: 3085
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Potrzebuję pomocy- relacje rodzinne.

Post autor: helenast » 18 sie 2018, 7:59

nałóg pisze:
08 sie 2018, 7:02
A Pulikowski napisał książeczkę- poradnik: „ Warto pokochać teściową” a ja dodaję : nawet jak się jej nie lubi.PD
Ot to jest wyzwanie !

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość