Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Post autor: Pantop » 31 maja 2018, 1:18

Do: mare1966
mare1966 pisze:Analogicznie jest ze współżyciem przed ślubem .
Przypominam , że to grzech cudzołóstwa ,
O wyjaśnienie proszę.
Wobec kogo cudzołożą współżyjący przed ślubem? (zakładamy iż obie strony są stanu wolnego).

mare1966
Posty: 1371
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to ma sens..

Post autor: mare1966 » 31 maja 2018, 8:16

A ja w największym skrócie ,
tak na zdrowy rozum i w najprostszej języku :

Dlaczego nie warto współżyć ( z kimkolwiek ) przed ślubem :
1. Można być z tego dziecko i różne problemy z tym związane
( a to się mama czy tata dopiero studia zaczęli , a to tata się ulotnił itp.
a to mieszkanie za małe itp. itd. )

2.Porównywanie już w małżeństwie męża ( żony )
do poprzednich " partnerów seksualnych " .
I pewien niedosyt , pretensje - wypowiedziane i niewypowiedziane
do obecnego , domysły i niepokoje drugiej strony ) .

3. Zazdrość i lub pretensje o "byłą" , "byłych" .

4. Pierwsze doświadczenia seksualne są jak matryca ,
jak chodzenie w nowej parze butów .
Dopasowują się , utrudnia to "przerobienie"
na kolejną osobę .
Nawiasem podobnie działa masturbacja .
Seks z samym sobą staje się lepszy ( bo wyuczony od wczesnej młodości )
niż potem seks z żoną .

5. Trudniej zerwać związek ze współżyciem
( jak stwierdzimy , że jednak to nie ten chłopak , ta dziewczyna )
A i trudniej o akceptację następnego .


6. Łatwiej o zdradę , zwłaszcza jak w łóżku nie jest dobrze .
Oj , przypominają się poprzednie szaleństwa .



Nawiasem - jakoś tak jest , że ten co niejedną zaliczył ,
na żonę to jednak dziewicę chce ( choć oczywiście się do tego nie przyzna ) .

Nawiasem - obalam mit braku doświadczenia ( jako wady niby ) .
Jakby facet chciał doświadczonej seksualnie żony ,
to by jej za przeproszeniem w "przybytku" szukał .
A czy tobie , droga kobieto także by się uśmiechało
sypiać z tak sprawnym mężem ,
że wszystkie twoje koleżanki już kiedyś odwiedził ?

mare1966
Posty: 1371
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to ma sens..

Post autor: mare1966 » 31 maja 2018, 10:01

Pantop pyta :
"Wobec kogo cudzołożą współżyjący przed ślubem? (zakładamy iż obie strony są stanu wolnego)."

Wobec Boga
i wobec przyszłego męża , przyszłej żony .


Jak widać temat jest potrzebny , skoro takie pytania
na takim forum w ogóle padają .
Zresztą , dobrze że padają .

------------------------------------------------------------------------------------
marylka ,
dlaczego piszesz , że "kobieta najpierw potrzebuje otoczenia ciepłem i zrozumienia"

Znaczy , mężczyzna tego już nie potrzebuje ?
Jemu można z mety zasadzić i wywalić wszystkie swoje ( tak SWOJE , często "oddane" z własnego męża )
pretensje i żale . W stylu ............. bo mój był , jest "taki sam" .
To często widać na tym forum .


A może po prostu ktoś jeszcze nie jest ( nie był gotowy ) ?
Kościół na Zachodzie jest tak wyrozumiały dla wiernych .
Tylko dlaczego to wcale nie przyciąga ludzi ?
O grzechu się w zasadzie w ogóle nie mówi ,
bo to jakieś takie niepoprawne politycznie ,
nienowoczesne i niepostępowe .
Skutki są raczej opłakane , patrz ostatnio Irlandia .
Podstawowy brak wiedzy , brak myślenia co gorsza ,
bo wiedzę to można nabyć .

A mare czuje się po prostu głupawo marylka
pisząc rzeczy oczywiste ,
a które ty nazwałaś "mądrościami" .

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 266
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to ma sens..

Post autor: karo17 » 01 cze 2018, 13:07

Mare
Co do picia i jazdy to niestety trochę słaby argument.
Jeśli chodzi o współżycie przed ślubem to sprawa jest jasna to grzech. Natomiast to co się dzieje później to już zupełnie inna bajka.

Wróćmy do picia. Codziennie drogówka łapie kilkaset pijanych za kierownicą. Część nich spowodowała wypadki. A jaka jest liczba rzeczywista tych którzy pijani jadą za kierownicą? Kilkanaście razy większa? Kilkaset? Jak to się dzieje że nie wszyscy którzy wypili spowodują wypadek? Mieli szczęście? Czy jak to nazwać?
Czy pijani wsiadają za kierownicę? TAK
Czy każdy pijany spowoduje wypadek? NIE
Czy warto pić i jechać? NIE
Tak samo jest sprawa ze współżyciem. Przykład: współżyją przed ślubem:
1. dwoje 17-latków uczących się
2. narzeczeni po 35 lat mający stabilną sytuację finansową, dom
3. małżonkowie po 45 lat po ślubie cywilnym 10 lat.
Jest jakaś różnica między nimi? Żadna. Wszędzie jest współżycie przed ślubem (grzech).
Jednak sytuacja tych osób jest diametralnie inna w sytuacji gdy pojawi się dziecko.
Ale najlepiej wszystkich do jednego worka bo taka jest reguła.
Decydujące jest to co zrobią gdy to dziecko już się pojawi. A może być tak że będą przykładem dla innych, także czystych przed ślubem.
Przykład św. Piotra. Na swojego następcę Jezus mógł wybrać Jana który się nie zaparł nigdy. Po co wybrał grzesznego Piotra? Czy Jezus się pomylił że tak zapytam...

I w tym toku nasze pisanie może być pomocne dla Niesfornej. Pisanie samych „mądrości” niczemu nie służy.

Nie dziwi nikogo dlaczego przykazanie nie cudzołóż (tudzież „nie będziesz cudzołożył”) jest dopiero 6?
Powinno być 2. Zaraz po Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Tu też się pomylił Bóg w kolejności?
Bóg doskonale wiedział co w jakim miejscu umiejscowić. To ludzi z seksualnością zrobili co zrobili, dołączyli ideologię jakby seks był najważniejszą sprawą. Rozkłada się na czynniki. Każdy jest ekspertem.

Pavel mógłbyś uzasadnić co jest nieprawdą w tym co napisałem? Bo raczej jest tak jak napisałem.
Użyłeś słów” prawdopodobnie wcale się nie rozwodzą”. Co to znaczy prawdopodobnie?
Napisałeś również że małżeństwa żyjące blisko Boga praktycznie się nie rozwodzą? Co to znaczy blisko Boga? W Sąsiednim wątku żona zarzuca mężowi że chodzi często do kościoła i jest fanatykiem religijnym i to jest jednym powodów rozstania. Więc jak to wytłumaczyć? W tym jest ambaras żeby dwoje chciało na raz.
Napisałeś że współżycie przed ślubem przynosi tylko i wyłącznie kłopoty. Bardziej precyzyjne byłoby napisanie że „mi współżycie przyniosło same kłopoty”.

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 266
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to ma sens..

Post autor: karo17 » 02 cze 2018, 17:00

Mare
Co do picia i jazdy to niestety trochę słaby argument.
Jeśli chodzi o współżycie przed ślubem to sprawa jest jasna to grzech. Natomiast to co się dzieje później to już zupełnie inna bajka.

Wróćmy do picia. Codziennie drogówka łapie kilkaset pijanych za kierownicą. Część nich spowodowała wypadki. A jaka jest liczba rzeczywista tych którzy pijani jadą za kierownicą? Kilkanaście razy większa? Kilkaset? Jak to się dzieje że nie wszyscy którzy wypili spowodują wypadek? Mieli szczęście? Czy jak to nazwać?
Czy pijani wsiadają za kierownicę? TAK
Czy każdy pijany spowoduje wypadek? NIE
Czy warto pić i jechać? NIE
Tak samo jest sprawa ze współżyciem. Przykład: współżyją przed ślubem:
1. dwoje 17-latków uczących się
2. narzeczeni po 35 lat mający stabilną sytuację finansową, dom
3. małżonkowie po 45 lat po ślubie cywilnym 10 lat.
Jest jakaś różnica między nimi? Żadna. Wszędzie jest współżycie przed ślubem (grzech).
Jednak sytuacja tych osób jest diametralnie inna w sytuacji gdy pojawi się dziecko.
Ale najlepiej wszystkich do jednego worka bo taka jest reguła.
Decydujące jest to co zrobią gdy to dziecko już się pojawi. A może być tak że będą przykładem dla innych, także czystych przed ślubem.
Przykład św. Piotra. Na swojego następcę Jezus mógł wybrać Jana który się nie zaparł nigdy. Po co wybrał grzesznego Piotra? Czy Jezus się pomylił że tak zapytam...

I w tym toku nasze pisanie może być pomocne dla Niesfornej. Pisanie samych „mądrości” niczemu nie służy.

Nie dziwi nikogo dlaczego przykazanie nie cudzołóż (tudzież „nie będziesz cudzołożył”) jest dopiero 6?
Powinno być 2. Zaraz po Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Tu też się pomylił Bóg w kolejności?
Bóg doskonale wiedział co w jakim miejscu umiejscowić. To ludzi z seksualnością zrobili co zrobili, dołączyli ideologię jakby seks był najważniejszą sprawą. Rozkłada się na czynniki. Każdy jest ekspertem.

Pavel mógłbyś uzasadnić co jest nieprawdą w tym co napisałem? Bo raczej jest tak jak napisałem.
Użyłeś słów” prawdopodobnie wcale się nie rozwodzą”. Co to znaczy prawdopodobnie?
Napisałeś również że małżeństwa żyjące blisko Boga praktycznie się nie rozwodzą? Co to znaczy blisko Boga? W Sąsiednim wątku żona zarzuca mężowi że chodzi często do kościoła i jest fanatykiem religijnym i to jest jednym powodów rozstania. Więc jak to wytłumaczyć? W tym jest ambaras żeby dwoje chciało na raz.
Napisałeś że współżycie przed ślubem przynosi tylko i wyłącznie kłopoty. Bardziej precyzyjne byłoby napisanie że „mi współżycie przyniosło same kłopoty”.

Posty Marylki jako jedne z nielicznych można uznać za bardzo cenne i rzeczowe. To że nazywa sprawy po imieniu to bardzo dobrze.
Piszę ona o sile kobiet a także o kryzysie męskości. I to jest fakt. To się dzieje. Nie mówienie o tym nic nie zmieni.
Mężczyźni na ogół nie lubią silnych kobiet. Lepsza cicha, pokorna, taka szara myszka. Z taką życie jest spokojne, zawsze wie „gdzie jej miejsce w hierarchii”. Problem zaczyna się wtedy gdy taka szara myszka przypadkiem zobaczy jakiś serial czy gazetę gdzie jest nieco inny obraz kobiety przedstawiany. I zaczyna się problem... dla tego męża... Siłą mężczyzny jest przede wszystkim jego charakter i to pociąga kobietę. A często mąż nie może się odnaleźć w tej sytuacji. Gdy to że miał wszystko pod kontrolą wymyka się mu z rąk... I zaczynają się schody. Nie lepiej w sile kobiety (żony) odnaleźć DAR?

Witam, nadal nie otrzymałem wiadomości dlaczego nie zastał opublikowany mój post? Jest spokojny i wyważony. Co jest w nim "niestosownego" jeśli mogę zapytać? Z jakiego powodu jestem blokowany na forum? Każdy tu poświęca swój czas. Proszę o szacunek dla wszystkich użytkowników. Miłej soboty i niedzieli.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9309
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Post autor: Nirwanna » 02 cze 2018, 21:47

Wątek wydzielono z wątku Niesfornej: viewtopic.php?f=18&t=940

Karo, nie tylko Twoje posty się nie ukazywały. Tak się składa - jeśli ktoś czyta całe forum, to wie - że właśnie trwają Ogólnopolskie Rekolekcje Sycharowskie w Porszewicach. Spora część moderatorów na nich jest, spora część moderatorów spędza czas długiego weekendu ze swoimi rodzinami.
Nieukazywanie się postów nigdy nie jest przejawem braku szacunku do kogokolwiek, przyczyną natomiast może być m.in. konieczny czas na wyciszenie skrajnych emocji, które szacunkowi i miłości bliźniego nigdy nie sprzyjają.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1439
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Post autor: ozeasz » 02 cze 2018, 23:23

Karo pisze:Pavel mógłbyś uzasadnić co jest nieprawdą w tym co napisałem? Bo raczej jest tak jak napisałem.
Czy Pavel jest potrzebny ?
Karo pisze:Posty Marylki jako jedne z nielicznych można uznać za bardzo cenne i rzeczowe. To że nazywa sprawy po imieniu to bardzo dobrze.
Piszę ona o sile kobiet a także o kryzysie męskości. I to jest fakt. To się dzieje. Nie mówienie o tym nic nie zmieni.
Mężczyźni na ogół nie lubią silnych kobiet. Lepsza cicha, pokorna, taka szara myszka. Z taką życie jest spokojne, zawsze wie „gdzie jej miejsce w hierarchii”. Problem zaczyna się wtedy gdy taka szara myszka przypadkiem zobaczy jakiś serial czy gazetę gdzie jest nieco inny obraz kobiety przedstawiany. I zaczyna się problem... dla tego męża... Siłą mężczyzny jest przede wszystkim jego charakter i to pociąga kobietę. A często mąż nie może się odnaleźć w tej sytuacji. Gdy to że miał wszystko pod kontrolą wymyka się mu z rąk... I zaczynają się schody. Nie lepiej w sile kobiety (żony) odnaleźć DAR?
Jesteś pewny że to w Twoja wykładnia pojęcia "kryzys" i "siła kobiety" jest jedynie właściwa ,wyczerpująca i dotyka istoty rzeczy ?

Ja miałbym prośbę do Ciebie Karo , do Marylki o nieuogólnianie , co lubią mężczyźni , jacy są , jak traktują kobiety i dlaczego itd. No chyba ze napisałeś to dlatego , że sam masz takie nastawienie do kobiet ,ale warto wtedy to zaznaczyć .
Czy nie bardziej wartościowe byłoby podzielenie się własnym doświadczeniem na tym polu ,a każdy w wolności weźmie jeśli zechce ?
Mnie nie podoba się taka konwencja , wg mnie zniekształca rzeczywistość , przerysowuje , jest autorytatywna ,to Twoja percepcja , czy bierzesz pod uwagę że może jest w opozycji do większości tutaj ,do prawdy o człowieku ,do Dobrej Nowiny ?

P.S. Karo czy masz jakieś nowe zasady co do pojęcia cudzołóstwa które by Kościół nie posiadał przez egzegezę Ewangelii , lub nie ujął w tradycji zawartej w Katechizmie Kościoła Katolickiego ?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Angela
Posty: 475
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Post autor: Angela » 03 cze 2018, 0:28

Może wydać się, że poruszanie tego tematu wśród sakramentalnych małżonków to musztarda po obiedzie. Ale myślę, że uporządkowanie poglądów na ten temat może wpłynąć na postrzeganie roli współżycia w małżeństwie.
Poza tym mój katecheta z czasów liceum mówił: Na wychowanie was już jest za późno. Trzeba było wychować waszych rodziców a najlepiej dziadków.
Wielu z nas na forum ma dorastające dzieci. Co zdołamy im przekazać?
Pantop pisze:
31 maja 2018, 1:18
O wyjaśnienie proszę.
Wobec kogo cudzołożą współżyjący przed ślubem? (zakładamy iż obie strony są stanu wolnego).
Nazwanie współżycia przed ślubem cudzołóstwem jest uprawnione. Nie cudze jest tylko łoże małżeńskie. Nie bez przyczyny tradycyjnie córkę do ołtarza odprowadzał ojciec i powierzał ją przyszłemu mężowi.
Dla mnie wspólżycie z innymi partnerami to rodzaj zdrady przed ślubem, nawet jeżeli przyszłego małżonka się jeszcze nie zna. Po ślubie ofiarowuje się małżonkowi siebie już niepełnego, część została bezpowrotnie roztrwoniona.
Nawet gdy współżyją osoby, które mają ślub już zaplanowany, to do póki nie staną przed ołtarzem, wszystko jeszcze może być odwołane. Pozostaje też nuta podejrzliwości. Skoro tak łatwo narzeczony\a mi się oddał to i łatwo odda się komuś, kto silniej zauroczy.
Zresztą czas narzeczeństwa ma inne zadanie. Sluży poznaniu cech charakteru, tych pozytywnych i tych utrudniających wspólną przyszłość. Tymczasem współżycie zaburza trzeźwy ogląd sytuacji. Jest to tak silne przeżycie, że utrudnia świadome wybory.
A pokusa, by się wypróbować, by nie okazało się jakieś niedopasowanie seksualne. Gdy przyjdzie rozczarowanie, to osoba porzucona odbiera to tak silnie jak rozstanie w małżeństwie. Gdy nie ma się przed ślubem żadnych doświadczeń, małżonkowie dopasowują się na swoją miarę. Rozczarowanie może przyjść, ale są inne rzeczy, które łączą i prawdziwej jedności można doświadczyć z czasem.
Zło grzechu współżycia przed ślubem wraca jak bumerag w małżeństwie.
Mój mąż wychowywał się bez ojca a męskości uczyli go koledzy z podwórka. Próbowal wszystkiego chyba prócz stosunków homoseksualnych. Wyznał mi to po pewnym czasie znajomości. Ja zaryzykowałam, uznałam jego jakby czystość z odzysku. Gdy go poznałam, był już kilka lat po silnym nawróceniu, które okazało się zresztą trwałe i to wydawało mi się gwarancją. Niestety ślady w psychice zostały. Mąż zgodził się na naszą czystość w okresie narzeczeństwa, które trwało rok. Kłopoty pojawiły się już w pierwszym roku małżeństwa. Mężowi zdarzało się między wierszami porównywać mnie do wcześniejszych swoich kobiet, raniąc i hamując w pracy nad bardziej sadysfakcjonujący współżyciem.
Gdy regularne współżycie zostało nagle przerwane zagrożoną ciążą, szybko u męża wróciły problemy z masturbacją, był epizod z agencją towarzyską.
Gdy urodził się syn, mąż odnalazł się w ojcostwie. Chcąc być wiarygodnym w wychowaniu rodzicem, najpierw zawalczył z nałogami. Rzucił palenie, przystąpił do krucjaty rezygnując z alkoholu. Twierdził, że uporał się z nieczystością. Przez ponad 20 lat nie odkryłam żadnych poszlak, że jest inaczej.
Teraz grzech wrócił w postaci choroby urojeniowej, w której mąż zaczął patrzeć na mnie przez pryzmat swoich doświadczeń.
Gdybym miała wybierać ponownie, nigdy nie wiązałabym się z mężczyną wcześniej już z kimś współżyjącym.

Angela
Posty: 475
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Post autor: Angela » 03 cze 2018, 7:24

karo17 pisze:
02 cze 2018, 17:00
Decydujące jest to co zrobią gdy to dziecko już się pojawi. A może być tak że będą przykładem dla innych, także czystych przed ślubem.
Mogą być przykładem ponoszenia konsekwencji błędu, mimo niesprzyjającym warunków nieulegania pokusie aborcji. Ale nie są przykładem odpowiedzialnego startu w małżeństwo i rodzicielstwo.

Angela
Posty: 475
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Post autor: Angela » 03 cze 2018, 7:57

karo17 pisze:
02 cze 2018, 17:00
Nie dziwi nikogo dlaczego przykazanie nie cudzołóż (tudzież „nie będziesz cudzołożył”) jest dopiero 6?
Powinno być 2. Zaraz po Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Tu też się pomylił Bóg w kolejności?
Bóg doskonale wiedział co w jakim miejscu umiejscowić. To ludzi z seksualnością zrobili co zrobili, dołączyli ideologię jakby seks był najważniejszą sprawą. Rozkłada się na czynniki. Każdy jest ekspertem.
Pokrętne tłumaczenie.
Jeżeli Bóg jest na swoim miejscu, to wszystko jest na swoim miejcu, czyli ważne są wszystkie przykazania, bo odnoszą się do pierwszego.
W Bożej pedagogice ważniejszy jest efekt końcowy dla zbawienia, to prawda. Bóg cieszy się bardziej z jednego nawróconego niż z wielu, którzy twierdzą, że nawrócenia nie potrzebują. Ale przykazania są, by takie codzienne nawracanie było zwyczajnie łatwiejsze. Każdy grzech to krok w tył, który wymaga większego wysiłku, by nadrobić straty.
A św. Piotr został wybrany, bo widocznie miał cechy predysponujące go do tego powołania. (Św. Jan dostał inne zadania.),a nie dlatego, że na grzechu już się znał.

Pavel
Posty: 3084
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Post autor: Pavel » 03 cze 2018, 10:30

karo17 pisze:Pavel mógłbyś uzasadnić co jest nieprawdą w tym co napisałem? Bo raczej jest tak jak napisałem.
Część napisałem wcześniej, resztę pięknie opisał Ozeasz i Angela. W 100% się podpisuję pod tym co i jak napisali.
karo17 pisze:Użyłeś słów” prawdopodobnie wcale się nie rozwodzą”. Co to znaczy prawdopodobnie? Napisałeś również że małżeństwa żyjące blisko Boga praktycznie się nie rozwodzą?
Nie słyszałem o żadnym takim przypadku, osoby duchowne które o to pytałem również, dokładnie to samo wynika z doświadczenia Jacka Pulikowskiego - podczas ponad 30 lat pracy w poradni małżeńskiej nie spotkał ani jednego takiego przypadku.
karo17 pisze: Co to znaczy blisko Boga? W Sąsiednim wątku żona zarzuca mężowi że chodzi często do kościoła i jest fanatykiem religijnym i to jest jednym powodów rozstania. Więc jak to wytłumaczyć? W tym jest ambaras żeby dwoje chciało na raz.
Jak to wytłumaczyć?
Najprościej byłoby wskazać fakt, że przeczytałeś co napisałem nieuważnie. Pisałem o małżeństwach, nie pojedyńczych małżonkach.
Po drugie, w "sąsiednim wątku" mąż się nawraca, a żona wciąż jest daleko od Pana Boga. W trakcie powstawania kryzysu zapewne oboje byli od Boga daleko.
Moje osobiste doświadczenia są podobne - byłem nazywany fanatykiem religijnym, traktowany z agresją choć do bycia choćby poprawnym katolikiem było mi jeszcze daleko. Kompletnie nie afiszowałem się z modlitwą ani chodzeniem do kościoła.
Tak po prostu na nawrócenie nierzadko reagują małżonkowie w kryzysach (odchodzący). Najwyraźniej jeszcze mocniej dotyka to ich sumienia.
karo17 pisze: Napisałeś że współżycie przed ślubem przynosi tylko i wyłącznie kłopoty. Bardziej precyzyjne byłoby napisanie że „mi współżycie przyniosło same kłopoty”.
Zabawne, że zwracasz mi uwagę na dzielenie się własnym doświadczeniem na podstawie zwrotu który takim dzieleniem jest. Napisałem konkretnie:
Pavel pisze: Ja przed ślubem niestety współżyłem i doskonale zdaję sobie sprawę z efektów tego. Gdybym miał wskazać na jedną, najgorszą w skutkach moją/naszą decyzję przed ślubem byłoby to właśnie współżycie.
Właśnie dlatego, że zdaję sobie sprawę jak wielkie wbrew powrzechnej opinii na ten temat są tego skutki.
Ty nie napisałeś w tym wątku o niczym wynikającym z Twojego doświadczenia, myślę więc, że w takiej sytuacji nawoływanie mnie do czynienia tego (zwłaszcza w sytuacji gdy to robię) jest wręcz niesmaczne.
W dodatku, napisanie „mi współżycie przyniosło same kłopoty” nie jest bardziej precyzyjne. Wynika bowiem z niego, że tylko w moim przypadku niesie to kłopoty, a to jest nieprawdą.
Niesie kłopoty w każdym przypadku.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

mare1966
Posty: 1371
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Post autor: mare1966 » 03 cze 2018, 10:46

Karo ,
wydaje mi się , że PÓKI CO trudno ci będzie to zrozumieć .
Dla mnie to oczywistość , nawet gdybym nie miał z wiarą nic wspólnego
i w ogóle nie znam pojęcia grzechu . Mam czysto pragmatyczne rozumienie ,
choć i nie przeczę , że jego początek tkwi gdzieś tam dziesiątki lat temu
w dobrej katechezie czy lekturach .
Twoja historia jest zapewne inna .

Karo ,
LOGIKA , zdrowe myślenie , doświadczenie
podpowiada , że takie współżycie
ZAWSZE będzie niosło JAKIEŚ ZŁE SKUTKI .
( przeróżne , większe czy mniejsze , ale ZAWSZE )
........... nie będę tu pisał książki
( zachęcam innych do pisania , każdy coś może dołożyć )
Kilka praktycznych argumentów przedstawiła ci już np. ANGELA .


Karo ,
ewentualne dziecko to nie jedyna konsekwencja ( problem )
wynikająca ze współżycia przedmałżeńskiego .


Tak na chłopski rozum .
Czy twoja dziewczyna nie obawiała się np. że "zajdzie" ?
Jaki był jej komfort tego współżycia ?
( i wyczekiwania , spóźnia mi się okres......... rety , uff ........ udało się )
A ile "par" stosuje przy tym "antykoncepcję"
aby nie mieć "wpadki" ?
Załóżmy , że jednak się rozchodzicie z powodu obojętnie jakiego ,
nie związane z tym współżyciem .
Nie miałbyś wrażenia , że oddajesz ten zakupiony tort
nieco podjedzony ?
............. oczywiście to tylko te najbardziej oczywiste problemy

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Post autor: Pantop » 03 cze 2018, 20:04

Do: Angela

Dziękuję za objaśnienie kwestii.
Dałem się zwieść budowie wyrazu : ,,cudzołożyć,,


Ad
Angela pisze:Gdybym miała wybierać ponownie, nigdy nie wiązałabym się z mężczyną wcześniej już z kimś współżyjącym.
Twój mąż jest darem dla Ciebie.
Moja żona jest darem dla mnie.
To nic, że na podstawie dostępnych informacji wyciągamy pochopne wnioski.
Trzeba zaufać cierpliwości.
..se tak kombinuję..

mare1966
Posty: 1371
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Post autor: mare1966 » 03 cze 2018, 21:58

Pantop ,
małżonka powinno się ŚWIADOMIE WYBRAĆ ,
to leży w naszej gestii .
Tu nie ma przydziału z nieba .

A jak to my wybieramy ,
to już inna bajka .

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 266
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Dyskusja wokół współżycia przed ślubem oraz stereotypów damsko-męskich

Post autor: karo17 » 04 cze 2018, 13:09

Angela, przepraszam ale przykład z Twoim mężem, to cięższa sprawa. Nie mówimy tutaj o sytuacjach ekstremalnych (przynajmniej ja nie mówię). Takich gdzie przyszły mąż miał kilkanaście kobiet wcześniej, odwiedzał agencje i tego typu prawy. Jak dla mnie to już jest ciężki przypadek (żeby nie powiedzieć bardziej dosadnie). Porównywanie do poprzednich to już szczyt wg. Mnie. Jeśli ktoś po takiej przeszłości decydował się na ślub i życie z jedną to bezwzględnie „powinien” (wiem że nie lubicie tego słowa) odciąć się od tego co było, wyspowiadać i zacząć powiedzmy nowe życie z żoną. W innym przypadku nie powinien brać ślubu. Takie moje prywatne zdanie.
Dlaczego określasz dziecko jako błąd i zło konieczne? Niesprzyjające warunki czyli jakie? Opisałem wcześniej trzy przykłady. Tak mogą myśleć 16 czy 17 latkowie którzy niechcąco wpadli. Całkiem inaczej ta sama sytuacja może wyglądać dla powiedzmy narzeczonych którzy są dla siebie pierwszymi czy dla wspomnianych 45 latków którzy mają ślub cywilny (cudzołóstwo nadal obowiązuje) mieszkaj ze sobą 10 lat. Dla takich osób też byłyby to niesprzyjające warunki? Litości. Ale tak jak pisałem wcześniej. Najlepiej wszystkich do jednego worka :)
Wspomniany św. Piotr też nie miał dobrego „startu”. A jak później płomiennie przemawiał do ludu! Dziwne że nikt nie przypomniał św. Piotrowi wtedy jak przemawiał że kilkanaście dni temu zaparł się Jezusa... Ale to inny temat.

Angela w jednym poście piszesz o nieodpowiedzialnym starcie, a w następnym że ważniejszy jest efekt końcowy dla zbawienia. Różnie dobrze można napisać „grzechy są częścią życia ale ważniejsze jest zbawienie”. Nie jest to tzw. Oczywista oczywistość?
Nie jest ważne jakie miał cechy Piotr predysponujące go. Ważne że na początku „drogi” się zaparł. To jest najważniejsze. To się liczy najbardziej. To mu będziemy zawsze wypominać. To „zły start” idąc Twoim tokiem.
Każdy z apostołów miał inne zadania. A wybrany został Piotr „zły start”. O czym to świadczy? Bóg zna człowieka doskonale. Człowiek człowieka powierzchownie. Łatwo ocenia stawia wyroki. Bo wie lepiej. Myślę że zwrócenie i patrzenie bardziej oczami „boskimi” na ludzi tylko wyjdzie wszystkim na dobre.

Pavel, krótko.
Jednak zwracałbym uwagę, że najlepiej pisać we własnym imieniu. To że Tobie jak pisałeś współżycie przyniosło same kłopoty, oznacza że wszystkim ludziom którzy współżyli przynosi tylko kłopoty? No właśnie. Znacznie lepiej pisać za siebie i o sobie.

Mare. Na czym opierasz słowo ZAWSZE?
Wiemy doskonale że inaczej wygląda sytuacja 17 latków współżyjących gdzie słowo zawsze jest jak najbardziej na miejscu (możliwa aborcja itd.) A jak słowo zawsze odnieść do wspomnianego 10 letniego małżeństwa którzy mieszkają razem a mają ślub tylko cywilny (dalej cudzołóstwo). Gdy i w tym i w tym przypadku pojawi się dziecko sytuacja jest diametralnie inna.

Kończąc już przydługi post. Wiele osób błędnie mnie zrozumiało mam ważenie. Nigdzie nie namawiam do grzechu. Wiemy jaka jest nauka KK. Piszę tylko o tym że całkowicie nieuzasadnione jest wrzucanie wszystkich do jednego worka. Czy też św. Piotra byśmy ukamienowali? Bo gorszy, grzeszny, miał zły start. A my chcemy czystych od narodzin księży i przewodników. Inni są beeee.

I małe świadectwo (autentyczne) na koniec. Trochę w innym temacie ale może być pomocne.
Bliska osoba z rodziny miała bardzo ciężkie dzieciństwo. Pijaństwo, awantury w domu, później dom dziecka. Totalnie „wykrzywione” wzorce. Po trzech miesiącach od poznania chłopaka biorą ślub. W tamtym roku 25 rocznica ślubu. Dwójka dzieci odchowane, wpojone wartości. Rodzina szczęśliwa „jakich mało”. Gdzie tu LOGIKA?
Jak dla mnie takie małżeństwo, jak i przykład św. Piotra pokazuje że mimo ZŁEGO STARTU, można dawać taki przykład, iż osoby czyste i bezgrzeszne „w swoich oczach” robią wielkie oczy na ich widok. Po czym i tak złapią za kamienie i będą w nich rzucali...

Pozdrawiam

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości