czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

3Has
Posty: 196
Rejestracja: 22 lip 2017, 15:40
Płeć: Mężczyzna

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: 3Has » 26 lut 2018, 10:52

Jak się oboje starają to nie ma problemu. Są co najwyżej tarcia, ale to normalne.
W ogóle 90% (albo więcej) problemów wynika z niewłaściwego podejścia.
Jeśli kobieta nie docenia męża, nie zamierza go chwalić, nie ma ochoty pracować nad sobą - to niech potem się nie dziwi, że ma, co ma. A naprawdę w ten sposób można zabić każdą miłość i zniechęcić do siebie najbardziej starającego się faceta.
Z tego co obserwuję udane małżeństwa - jedna jedyna rzecz łączy je wszystkie. To jest podejście kobiety i przyzwoitość faceta. W zasadzie nic innego nie trzeba - dla kobiety z właściwym podejściem facet będzie się starał choćby z poczucia przyzwoitości. A jeśli ponadto ją autentycznie kocha, to już w ogóle bajka.
Ale widzę małżeństwa bez jakiejś wielkiej miłości, ale udane, właśnie dlatego, że kobieta go szanuje i się stara, a on jest na tyle przyzwoity, że się odwzajemnia tym samym. I wszyscy są zadowoleni.

krople rosy
Posty: 901
Rejestracja: 06 sty 2018, 12:40
Płeć: Kobieta

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: krople rosy » 26 lut 2018, 13:30

3Has pisze:
26 lut 2018, 10:52
Ale widzę małżeństwa bez jakiejś wielkiej miłości, ale udane, właśnie dlatego, że kobieta go szanuje i się stara, a on jest na tyle przyzwoity, że się odwzajemnia tym samym. I wszyscy są zadowoleni.
Świadczenie dobra i okazywanie szacunku (miłości) zazwyczaj skutkuje wdzięcznością. Myślę jednak że przyświecać temu powinna czysta intencja: czyli czynię coś z miłości i dla dobra drugiego człowieka. Gdy się wkrada wyrachowanie, kalkulacja itp to drugi człowiek to wyczuwa i nie potrafi też oddać się drugiej stronie całkowicie, na sto procent. Będzie szukał wtedy jakiegoś dobra dla siebie .
Czyste serce to czysta intencja.

3Has
Posty: 196
Rejestracja: 22 lip 2017, 15:40
Płeć: Mężczyzna

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: 3Has » 26 lut 2018, 14:51

krople rosy pisze: Świadczenie dobra i okazywanie szacunku (miłości) zazwyczaj skutkuje wdzięcznością.
Ech.. ja może nie będę tu rozwijał osobistego wątku oraz wielu innych, które mi dane było bezpośrednio zaobserwować.
Słowo "zazwyczaj" sugeruje większość, a mam wrażenie że tak dobrze nie jest - ale zostawmy statystykę. Otóż - mam nadzieję że tu się zgodzimy - zdecydowanie zbyt często tak nie jest.
I też widzę diametralną różnicę między mężczyznami a kobietami (generalnie - jednostki są różne, to oczywiste), jeśli o wdzięczność chodzi.
krople rosy pisze: Myślę jednak że przyświecać temu powinna czysta intencja: czyli czynię coś z miłości i dla dobra drugiego człowieka.
Ha, prawda oczywiście. Gdyby ludzie mieli czyste intencje, w ogóle nie byłoby zła na świecie, najwyżej drobne nieporozumienia.
krople rosy pisze: Gdy się wkrada wyrachowanie, kalkulacja itp to drugi człowiek to wyczuwa i nie potrafi też oddać się drugiej stronie całkowicie, na sto procent. Będzie szukał wtedy jakiegoś dobra dla siebie .
No widzisz, właśnie nie do końca.
Podam sytuację moich dobrych znajomych, u których często jestem i znamy się praktycznie od dziecka.
Ona jest w mężu ciągle szczerze zakochana. To widać jak o nim mówi, jak na niego patrzy itp. Są po ślubie z dziesięć lat, ośmioletnie dziecko (więcej się nie udało, ale chcieli). On... hm. Ona tego nie wie, ale kto inny był miłością jego życia. Tamta jednak go nie chciała, na szczęście on poradził sobie z tym i zaczął żyć normalnie. Zeszli się z obecną żoną, tworzą naprawdę fajne, zgodne małżeństwo - widać jednak, że to ona jest zakochana, a on grzecznie i przyzwoicie odpowiada na jej miłość tak dobrze jak tylko umie.

Nie nazwałbym tego wyrachowaniem, raczej przyzwoitością o której pisałem. I fakt, że on realizuje to, o czym tu na forum często piszemy - miłość to decyzja a nie poryw uczucia. On się zdecydował kochać swoją żonę, i robi co należy. Dla mnie - bardzo ok. Ona jest zadowolona, dziecko szczęśliwe, a i on nie narzeka, bo ma fajną żonę i fajną córkę. I pewnie wcale nie tęskni do tamtej sprzed lat, bo z tamtej wyszła niefajna babka nawiasem mówiąc (nie o wygląd chodzi).

Co do oddania się na sto procent - szczęśliwy ten kto tak może, kto spotkał kogoś z kim tak można. Obawiam sie że wielu po prostu nie miało takiej okazji. Żeby tak mieć, trzeba mieć kogoś z właściwym podejściem. No ale jak wyżej - właściwe podejście to 90% sukcesu i gdyby wszyscy je mieli, to to forum byłoby niepotrzebne.

jacek-sychar
Posty: 5202
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: jacek-sychar » 26 lut 2018, 15:31

3Has pisze:
26 lut 2018, 14:51
krople rosy pisze:
Świadczenie dobra i okazywanie szacunku (miłości) zazwyczaj skutkuje wdzięcznością.
Ech.. ja może nie będę tu rozwijał osobistego wątku oraz wielu innych, które mi dane było bezpośrednio zaobserwować.
Słowo "zazwyczaj" sugeruje większość, a mam wrażenie że tak dobrze nie jest - ale zostawmy statystykę. Otóż - mam nadzieję że tu się zgodzimy - zdecydowanie zbyt często tak nie jest.
A ja bym ten wątek rozwinął. :P
Okazywanie szacunku i świadczenie dobra może wywołać u drugiej strony wdzięczność, ale gdy nie ma sytuacji zdrady.
Wtedy ten szacunek wywołuje raczej złość i irytację.
Zdradzający mimo wszystko czuje się gdzieś tam w głębi winny. I lepiej znosi złość i gniew, niż dobroć. Ta dobroć go złości.
Ja też tak miałem. Jeszcze nie wiedziałem o kowalskim a moja żona odstawiała piękne seanse nienawiści. Aż jej koleżanki zaczęły ją trochę strofować, za co ona tak po mnie jeździ. Ale to tylko wyłaziły jej wyrzuty sumienia.

3Has
Posty: 196
Rejestracja: 22 lip 2017, 15:40
Płeć: Mężczyzna

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: 3Has » 26 lut 2018, 15:42

jacek-sychar pisze: A ja bym ten wątek rozwinął. :P
W sensie mój osobisty? Uwierz mi, jako admin - nie chcesz tego ;)
jacek-sychar pisze: Okazywanie szacunku i świadczenie dobra może wywołać u drugiej strony wdzięczność, ale gdy nie ma sytuacji zdrady.
Wtedy ten szacunek wywołuje raczej złość i irytację.
Owszem, ale nie tylko.
Nader często obserwuję sytuację gdzie to ona ma przewagę psychiczną i mimo jego szacunku wobec niej, mimo tego że się stara, itp - nie otrzymuje szacunku, a wręcz przeciwnie. Zresztą tak było u mnie na początku - ale dojrzałem od tego czasu.
jacek-sychar pisze: Zdradzający mimo wszystko czuje się gdzieś tam w głębi winny. I lepiej znosi złość i gniew, niż dobroć. Ta dobroć go złości.
Owszem, działa jak czyste powietrze na organizm przywyczajony do trucizn. Po wyjeździe do uzdrowiska gwarantowany ból głowy i wymioty:)

jacek-sychar pisze: Ja też tak miałem. Jeszcze nie wiedziałem o kowalskim a moja żona odstawiała piękne seanse nienawiści. Aż jej koleżanki zaczęły ją trochę strofować, za co ona tak po mnie jeździ. Ale to tylko wyłaziły jej wyrzuty sumienia.
No jak koleżanki ją strofowały, to faktycznie musiało być ostro. Zwykle koleżanki chórem się przyłączają a co najwyżej życzliwie milczą.

krople rosy
Posty: 901
Rejestracja: 06 sty 2018, 12:40
Płeć: Kobieta

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: krople rosy » 26 lut 2018, 15:51

3Has pisze:
26 lut 2018, 14:51
Ech.. ja może nie będę tu rozwijał osobistego wątku oraz wielu innych, które mi dane było bezpośrednio zaobserwować.
Słowo "zazwyczaj" sugeruje większość, a mam wrażenie że tak dobrze nie jest - ale zostawmy statystykę. Otóż - mam nadzieję że tu się zgodzimy - zdecydowanie zbyt często tak nie jest.
No, pewnie w większości tak nie jest. Znów patrzę z własnego doświadczenia i chodzi o rzeczy małe, drobne które jednak przyczyniają się do wzmacniania więzi. Przykładem może być zrobienie herbaty współmałżonkowi, otoczenie go opieką gdy jest chory, przygotowywanie śniadania do pracy , zaniechanie moralizowania i wyartykułowania swoich ,,racji'', wyjście naprzeciw potrzebom i pragnieniom współmałżonka, itp.
Ja tak przynajmniej mam, że iż bardziej mąż w coś zaangażowany tym chętniej i ja daję coś od siebie.
Myślę, że dobra wola dwóch stron byłaby tu optymalnym rozwiązaniem z wielu kryzysów.....no niestety tak kolorowo nie jest. Tym bardziej, że druga strona szybko się zniechęca do świadczenia dobra w obliczu krzywdy i niesprawiedliwego potraktowania.

Pisząc o kalkulacji i wyrachowaniu mam na mysli np; takie sytuacje w których żona wysyła męża za granicę by sprostał jej oczekiwaniom (dom, nowe meble, ogród, auto, wakacje) . Mąż przyjeżdża w jeden weekend w miesiącu i czuje się gościem w domu. Ona ma z dziećmi i znajomymi swoje rytuały, wszystko ułożone pod jej pragnienia ...i często mąż nie pasuje do całej układanki. Nie ma wdzięczności, okazania miłości, wyjścia naprzeciw jego potrzebom.....jest chłód, a w powietrzu jakby oczekiwanie jego wyjazdu by wszystko wróciło do jej ,,normy''.
Mąż wyczuwa tę ,,miłość''. Czy w momencie pokusy (spotkania drugiej kobiety) będzie umiał dochować wierności swej żonie wiedząc, że jest kochany ? ....że w domu czeka na niego ta, która tęskni i chce go mieć jak najbliżej siebie?

3Has
Posty: 196
Rejestracja: 22 lip 2017, 15:40
Płeć: Mężczyzna

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: 3Has » 26 lut 2018, 16:55

krople rosy pisze: No, pewnie w większości tak nie jest. Znów patrzę z własnego doświadczenia i chodzi o rzeczy małe, drobne które jednak przyczyniają się do wzmacniania więzi. Przykładem może być zrobienie herbaty współmałżonkowi, otoczenie go opieką gdy jest chory, przygotowywanie śniadania do pracy , zaniechanie moralizowania i wyartykułowania swoich ,,racji'', wyjście naprzeciw potrzebom i pragnieniom współmałżonka, itp.
Z tego na pierwszym miejscu umieściłbym to ostatnie.
A to dlatego, że jesli tego nie ma - zrobienie herbaty czy nawet otoczenie opieką gdy jest chory, sytuacji nie uratuje. Wtedy to puste gesty po prostu, kiedy żony kompletnie nie interesuje mąż jako taki (chyba że jako źródło dochodów dla rodziny i opieki nad dziećmi, oraz "przynieś wynieś pozamiataj"), ale herbatę robi. Uwierz mi - wtedy równie dobrze mogłaby nie robić, a nawet lepiej by nie robiła.

krople rosy pisze: Ja tak przynajmniej mam, że iż bardziej mąż w coś zaangażowany tym chętniej i ja daję coś od siebie.
Tak ma każdy, kto jest w miarę normalnie wychowany i w miarę zdrowy emocjonalnie. Tylko że niestety wielu ludzi tak nie ma.
Oto wklejka z wywiadu z pewnym psychologiem, który znakomicie oddał istotę rzeczy - sorry że brak linka, ale artykułu nie ma już w sieci. Przewidująco kiedyś go sobie skopiowałem:)

Każdy z nas pragnie miłości, prawda? Dlaczego więc niektórzy robią wszystko, by partnera odrzucić, zniechęcić?

Sławomir Murawiec: - Bo jednocześnie miłości pragną i straszliwie się jej boją. Mam doświadczenia w pracy z pacjentkami, które - po serii uczuciowych niepowodzeń, złych związków, w których były krzywdzone, zdradzane, bite - trafiają w końcu na fajnych partnerów. Proszę sobie wyobrazić: przychodzi do mnie na terapię kobieta, opowiada o nowym mężczyźnie, z tych opowieści wyłania się obraz faceta stabilnego emocjonalnie, opiekuńczego, mądrego, wyrozumiałego, czułego... Wspaniale, prawda? A tymczasem moja pacjentka zaczyna tę rodzącą się dopiero relację niszczyć, jakby robiła to z rozmysłem!

Przecież to bez sensu...

- Pozornie. Prowadziłem terapię młodej kobiety: pochodziła z rodziny z problemem alkoholowym, jej ojciec pił. Przepiękna dziewczyna, ale z wieloma kompleksami, bez wiary w siebie. Była reporterką w telewizji, w związku z tym miała nienormowany czas pracy. Kiedyś późnym wieczorem w piątek zadzwonił do niej szef i powiedział, że ma natychmiast stawić się w redakcji, żeby zmontować jakiś pilny materiał. No i ten jej nowy, dobry partner powiedział: "Słuchaj, szybko się ubiorę i cię zawiozę". A ona dostała ataku szału, zaczęła wrzeszczeć, żeby on nie mieszał się w nie swoje sprawy, trzymał język za zębami i w ogóle to najlepiej, żeby spadał. Potem, już w gabinecie, tłumaczyła: "Bo Marcin jest zawsze taki układny, idealny, kochający, nawet telefon od mojego szefa w nocy nie jest w stanie wyprowadzić go z równowagi. A ja taka nie jestem! Jak mnie to wkurza!".

Nie jestem idealna, czyli może po prostu boję się, że ten "świetny facet" w końcu mnie zostawi?

- Tak. Mogę się tego właśnie bać. Często z tym problemem zmagają się ludzie, którzy dorastali w rodzinach z problemem alkoholowym. Mają po prostu kiepski wzorzec przywiązania, jak nazywają to psychologowie. W dzieciństwie nie stworzono im bezpiecznego, pełnego miłości i akceptacji środowiska. Pijący rodzic - ojciec lub matka, to nie ma znaczenia - raz był do rany przyłóż, głównie "pod wpływem", a raz - wściekły, rozdrażniony, pełen pretensji i odpychający.

- Takie doświadczenia zaszczepiają w nas przekonanie, że bliskość z drugim człowiekiem jest niebezpieczna. Gdy partner stosuje przemoc, jest emocjonalnie niedostępny, też nadużywa alkoholu - paradoksalnie czujemy się komfortowo, bo... to jest coś, co znamy, rozumiemy. A ktoś miły, godzien zaufania, ciepły i troskliwy, do kogo można się zbliżyć - nie bardzo wiadomo, z czym to jeść. Co mówić, co robić? Nie umiemy się przy takim dobrym partnerze zachować i odnaleźć. To budzi niepokój i sprawia, że człowiek zachowuje się w relacji do najbliższej osoby irracjonalnie, dokładnie tak, jakby chciał sprowokować rozstanie.

To jest właśnie przypadek pana pacjentki?

- Niekoniecznie. Bo lęk przed bliskością wyniesiony z domu rodzinnego to tylko jedna z możliwych odpowiedzi na pani pierwsze pytanie, czyli: dlaczego niektórzy z nas zdają się odrzucać prawdziwą miłość. Odpowiedź druga związana jest z osobowością. To narcyzm. Osoby narcystyczne w dzieciństwie dostawały od rodziców sporo miłości, ale tylko warunkowo. Gdy osiągały wyznaczone przez dorosłych cele - były mądre, ładne i grzeczne, mogły czuć się akceptowane, a nawet uwielbiane, rozpieszczane. Gdy się jednak sprzeciwiały lub zwyczajnie nie udało im się doskoczyć do wysoko postawionej poprzeczki, były ignorowane lub karcone. W związku z tym w dorosłości przekonane są o swojej absolutnej wyjątkowości i wielkości, ale... wciąż szukają zewnętrznego potwierdzenia dla tego przekonania. Od tego zależy ich samopoczucie.

Lubią więc wiązać się z partnerami, którzy swoim wyglądem, życiowymi dokonaniami, podnoszą ich samoocenę. Na przykład kobieta o cechach osobowości narcystycznej znajduje mężczyznę starszego od siebie, z pozycją towarzyską i zawodową. Jego sukcesy stają się jej sukcesami. "My kupiliśmy nowy samochód, my dostaliśmy awans" itd. Działa, dopóki ona postrzega siebie i jego jako jeden twór, to "my" właśnie. Ale symbioza trwa krótko. W pewnym momencie ona zaczyna się orientować, że jej partner jest osobną jednostką i wszystkie triumfy życiowe zostają zapisane na jego koncie. Zaczyna więc czuć do niego złość.

Nie bardzo rozumiem, jak to ma się do pana pacjentki, którą "wkurza" układny i idealny Marcin...

- Już tłumaczę. "Doskonałość" partnera, to, że postrzegam go jako dobrego, mądrego, przystojnego, człowieka sukcesu, może mnie złościć, budzić zawiść. Bo ja taka nie jestem i ten "porządny Marcin" ciągle mi o tym przypomina każdym swoim słowem i zachowaniem. Chciałabym, żeby mu się powinęła noga. Żeby okazał się ułomny, tak jak ja, bo w głębi ducha podejrzewam, że coś jest jednak ze mną nie tak. Przecież nigdy nie otrzymałam rodzicielskiej akceptacji za to, że jestem, tylko za to, jaka jestem. To ogromna różnica.

No dobrze, a co się dzieje później, gdy już odkryję, że mój partner jest dobry i fajny? Budzi moje przerażenie, bo boję się bliskości, albo zawiść i agresję, bo jestem narcyzem?

- Niezależnie, czy chodzi o to, że boję się odrzucenia, czy zazdroszczę partnerowi jego zalet, mam dwa wyjścia. Mogę storpedować ten związek, sprowokować rozstanie. Zrobię coś głupiego: nawrzeszczę na niego, zranię go, może zdradzę. Zabiję tę miłość - i nie będę miała kłopotu. Albo mogę... spróbować sprowadzić tego "wspaniałego faceta" na swój poziom - jeśli w głębi ducha sądzę, że jestem niedobra, niezbyt atrakcyjna, nie osiągnęłam zbyt wiele, to zrobię coś, żeby i o swoim mężczyźnie zacząć tak właśnie myśleć. "E, wcale on nie jest taki fajny. Niby taki mądry, a proszę, dał się wrobić w głupie polisolokaty. Niby taki zrównoważony, a tu proszę, jak się wkurzył, całkiem stracił fason". Kobieta "psuje" sobie tego "wspaniałego faceta" i dzięki temu radzi sobie z trudnymi emocjami: lękiem, zazdrością, agresją.



krople rosy pisze: Myślę, że dobra wola dwóch stron byłaby tu optymalnym rozwiązaniem z wielu kryzysów.....no niestety tak kolorowo nie jest. Tym bardziej, że druga strona szybko się zniechęca do świadczenia dobra w obliczu krzywdy i niesprawiedliwego potraktowania.
Ano. Albo - co gorsza - jest poharatana emocjonalnie jak w przykładach wyżej - wtedy zniechęca się w obliczu dobrego traktowania.
krople rosy pisze: Pisząc o kalkulacji i wyrachowaniu mam na mysli np; takie sytuacje w których żona wysyła męża za granicę by sprostał jej oczekiwaniom (dom, nowe meble, ogród, auto, wakacje) . Mąż przyjeżdża w jeden weekend w miesiącu i czuje się gościem w domu. Ona ma z dziećmi i znajomymi swoje rytuały, wszystko ułożone pod jej pragnienia ...i często mąż nie pasuje do całej układanki. Nie ma wdzięczności, okazania miłości, wyjścia naprzeciw jego potrzebom.....jest chłód, a w powietrzu jakby oczekiwanie jego wyjazdu by wszystko wróciło do jej ,,normy''.
Mąż wyczuwa tę ,,miłość''. Czy w momencie pokusy (spotkania drugiej kobiety) będzie umiał dochować wierności swej żonie wiedząc, że jest kochany ? ....że w domu czeka na niego ta, która tęskni i chce go mieć jak najbliżej siebie?
Dobrze opisałaś probem, bo często tak bywa właśnie - nawet w filmie "Anioł w Krakowie" jest podobna sytuacja, gdzie małżeństwo siedzi w sądzie w oczekiwaniu na sprawę rozwodową. I ona mu mówi, że jej koleżenki, jeżdżą na wakacje zagraniczne a ona nie ma na to pieniędzy bo on ich nie zarobił. On jej na to, że jest naukowcem, tacy są słabo opłacani, a ona wiedziała o tym żeniąc się z nim. Ona jednak dalej swoje: "wyrywanie muszkom nóżek z dupy to twoja nauka" - czy coś takiego nie pamiętam:)
Znam podobny przypadek - acz tu zdradził nie zaniedbywany mąż, a roszczeniowa żona. Facet pracował we Włoszech, ona w tym czasie balowała z szefem w swojej pracy. Po czym się ujawniła, wyrzuciła go z domu i zażądała rozwodu:)

Natomiast co do tego, czy facet, wiedząc że dla swojej żony jest tylko dostarczycielem zasobów, kiedy spotka pannę która przynajmniej dobrze udaje że go kocha (albo nawet że jej się podoba) będzie umiał dochować wierności - tu odpowiedź jest złożona. Jeśli ma kręgosłup moralny, wiarę, twarde zasady - to tak. Jeśli nie - to jest pytanie w imię czego miałby to robić?

Tak naprawdę w takiej sytuacji tylko wiara albo wychowanie i żelazne zasady mogą go skłonić do tego by nie skakał w bok. Kiedy żadnego z powyższych nie ma, to łatwo sobie powiedzieć że to żona pierwsza złamała przysięgę małżeńską (a nie tylko wierność przysięgamy, i nie jako pierwszą) - i najśmieszniejsze że będzie miał rację.

Dla nas, chrześcijan, oczywiście to nie daje prawa do zdrady (bo nic nie daje). Dla niewierzących, względnie nieprzesadnie się wiarą przejmujących - złamanie umowy przez jedną ze stron skutkuje jej wypowiedzeniem, i to bez względu na treść umowy. Kiedy coś sprzedasz w internecie, ale klient nie zapłaci, nie wyślesz mu towaru po prostu, i to bez względu na to czy w regulaminie jest stosowny zapis czy nie - bo tak działa najprostsze poczucie sprawiedliwości. Ktoś złamał naturalne warunki umowy, więc i ciebie ona nie obowiązuje.

Obecna plaga rozwodów to nie tylko egoizm, zdrady itp, ale właśnie podchodzenie do małżeństwa jak do każdej innej umowy.

soprasia
Posty: 52
Rejestracja: 11 cze 2018, 8:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: soprasia » 11 cze 2018, 16:59

Wytłumaczcie mi jak żyć zatem:

mąż stale nieobecny ciałem , często duchem, dużo pracuje, służy pracą innym za to mało może dawać nam czasu. Jak to facet chce odpocząć, zdrzemnąć się, skutkiem czego jak go nie ma to go nie ma, a jak jest to też często go nie ma. I stale dom i dzieci na mojej głowie, bo albo jego praca, albo jego odpoczynek. O jakich decyzjach mówimy, skoro go stale nie ma i nie interesuje się, nie wybiera placówek przedszkoli czy szkół, ewentualnie mówi co kategorycznie nie, ale to wszystko, chce bym np. kładła dzieci wcześniej spać, a gdy w weekend popędzam dzieci do kąpieli, mówi "daj spokój mają weekend"...., nie ma pomysłów na wspólne spędzenie czasu, a jeśli już to najlepiej z synem, a nie z całą rodziną ( mamy troje dzieci). Pytam go jak chce spędzić weekend to mu "wszystko jedno" (a to nie prawda, bo jak nie będzie miejsca na drzemki, będzie zmęczony), niby chce mnie wysłuchać, jak mam problem, ale jak zacznę wieczorem marudzić w poważnych rozmowach to " mu nie daję odpocząć, nie szanuję, go znów się przeze mnie nie wyśpi, zmarnowany czas". Mam czasem wyjść do ludzi i spotkać się z kimś, ale nawet jak się z nim umówię na termin, to potem i tak zwykle ma "sprawy" i muszę ściągać opiekunkę, albo babcię. Chętnie mi we wszystkim pomoże, ale jak go poproszę o coś a on z jakiegoś powodu nie dotrzyma słowa ( 50%) spraw, to tak obróci sprawę, że to moja wina "mogłaś przypomnieć", "mogłaś powiedzieć kiedy byłem mniej zajęty" . Jak miałam beznadziejny humor w niedzielę- zaproponował wyjście do restauracji, to na koniec pokazał dość ostentacyjnie rachunek, a gdy zapytałam czy to moja wina odparł : "to ty wybrałaś tą restaurację". Poruszam się w świecie sprzecznych komunikatów. Gdy mieszkanie mamy za małe i mówię o domu, to jestem materialistką i on się nie spodziewał.... On nigdy nie myśli o takich sprawach. Jemu wystarczy. A jak się nie podoba to niech sama zarobię. A z drugiej strony, dzięki niemu nie muszę pracować i powinnam być wdzięczna...……



Nie wiem czy to czujecie. Ale ja mam kołowrotek w głowie i nie mam pojęcia jak żyć chaosie. Nie ma decyzji męża. Jest chaos, stagnacja. Nic do przodu. Najważniejsze święty spokój. Jedność rodziny? Rozwój relacji? Edukacja dzieci? Nieważne. Grunt to święty spokój. Więc z jednej strony chodzę na palcach, niczego nie wymagam, wszystko biorę na siebie, a z drugiej pękam i wybucham gniewem....
Jak oddać ster, komuś kto śpi w kajucie lub stale zajmuje się budową innych statków, podczas gdy nasz dryfuje bez celu i niszczeje z braku dbałości? Jak oddać ster komuś kto uważa, że jego strategiczne cele są gdzie indziej? I otwarcie przyznał, że to one są numerem jeden. Jak oddać ster komuś kto nie jest zainteresowany aby zostać kapitanem. Tylko tak nas odwiedza na naszym stateczku i patrzy czy dziatwa zdrowa, a w domu czysto....Tak to wygląda z mojej strony.

Budować dom z kimś innym : oprzeć się na opiekunkach, babciach, wziąć samemu stery, a jemu pozwolić być wolnym elektronem, co nas tylko odwiedza? I oddanie steru to pogodzenie się z jego stylem życia i brakiem w domu, dawanie mu odpocząć i budować relacje jak mu się podoba? O nic nie prosić, niczego nie pragnąć, spełniać wszystkie zachcianki, nie mieć wymagań, żyć samemu na tyle ile się da? Nie wiem.............

3Has
Posty: 196
Rejestracja: 22 lip 2017, 15:40
Płeć: Mężczyzna

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: 3Has » 13 cze 2018, 9:41

soprasia - przede wszystkim masz listę pretensji do męża i w zasadzie nic poza tym.
Ja frustrację rozumiem, ale samą frustracją się niczego nie rozwiąże ani nie zbuduje. Frustracja także uniemożliwia dostrzeżenie czegokolwiek w sobie.
A prawda jest taka, że niewielki mamy zazwyczaj wpływ na kogoś, za to spory na siebie. Bez dostrzeżenia problemów w sobie - nic się nie zmieni zazwyczaj na lepsze.

Każdy, kto ma jakieś problemy z drugą osobą, mówi mniej więcej: wszystko byłoby w porządku gdyby on/ona (...). A ponieważ on/ona (...) to jest źle. Natomiast trzeba dostrzec co takiego jest w nas, że doszło do takiej a nie innej sytuacji. To jest punkt wyjścia do zmian - a nie to, ze ktoś tam jest zły (nawet jeśli jest) a rozwiązanie to takie, że ma się zmienić. Ewentualnie "co ja mam zrobić żeby on się zmienił". To nie tak działa.

soprasia
Posty: 52
Rejestracja: 11 cze 2018, 8:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: soprasia » 13 cze 2018, 17:50

Napisałeś na temat bardzo ogólnie, a nie odniosłeś się nic a nic do pytań. Więc powtórzę je. Pomyśl czy jest odpowiedź :

czy szacunkiem żony wobec "nieobecnego" to ciałem to duchem męża jest podarować mu święty spokój : nic nie chcieć, niczego nie oczekiwać, tworzyć samemu lub z pomocą innych dom, rodzinę, nie na swoich barkach, pozwalając mężowi dołączać na jego zasadach?

3Has pisze:
13 cze 2018, 9:41
soprasia - przede wszystkim masz listę pretensji do męża i w zasadzie nic poza tym.
Ja frustrację rozumiem, ale samą frustracją się niczego nie rozwiąże ani nie zbuduje. Frustracja także uniemożliwia dostrzeżenie czegokolwiek w sobie.
A prawda jest taka, że niewielki mamy zazwyczaj wpływ na kogoś, za to spory na siebie. Bez dostrzeżenia problemów w sobie - nic się nie zmieni zazwyczaj na lepsze.

Każdy, kto ma jakieś problemy z drugą osobą, mówi mniej więcej: wszystko byłoby w porządku gdyby on/ona (...). A ponieważ on/ona (...) to jest źle. Natomiast trzeba dostrzec co takiego jest w nas, że doszło do takiej a nie innej sytuacji. To jest punkt wyjścia do zmian - a nie to, ze ktoś tam jest zły (nawet jeśli jest) a rozwiązanie to takie, że ma się zmienić. Ewentualnie "co ja mam zrobić żeby on się zmienił". To nie tak działa.

3Has
Posty: 196
Rejestracja: 22 lip 2017, 15:40
Płeć: Mężczyzna

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: 3Has » 13 cze 2018, 18:40

soprasia pisze:
13 cze 2018, 17:50
Napisałeś na temat bardzo ogólnie, a nie odniosłeś się nic a nic do pytań. Więc powtórzę je.
Napisałem pewną prawdę, bez zrozumienia której nie zrozumiesz o co tu w ogóle chodzi. Ale po powyższym widzę, że chyba raczej nie jesteś zainteresowana.

A tak na marginesie - pytanie które postawiłaś świadczy, że grasz tu ofiarę i szukasz zrozumienia dla swojego nieszczęsnego położenia. Rozwiązaniem zatem nie jest odpowiedź na nie, tylko zrozumienie własnej postawy oraz konsekwencji wynikającej z niej.
Oczywiście można też nadal pozostać w ulubionej roli ofiary i zadawać nieskończoną ilość podobnych pytań (np z pozycji religijnych proponuję: 'czy skoro żona ma być poddana mężom, znaczy że ma nie mieć swojej woli, zdania, poglądów, itp. ?').
Wybór należy do Ciebie:)

soprasia
Posty: 52
Rejestracja: 11 cze 2018, 8:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: soprasia » 14 cze 2018, 9:05

No to widzisz coś inaczej niż ja i niepotrzebnie oceniasz mój sposób postrzegania.

To nie jest gra. To jest moja rzeczywistość. To moja codzienno
3Has pisze:
13 cze 2018, 18:40
soprasia pisze:
13 cze 2018, 17:50
Napisałeś na temat bardzo ogólnie, a nie odniosłeś się nic a nic do pytań. Więc powtórzę je.
Napisałem pewną prawdę, bez zrozumienia której nie zrozumiesz o co tu w ogóle chodzi. Ale po powyższym widzę, że chyba raczej nie jesteś zainteresowana.

A tak na marginesie - pytanie które postawiłaś świadczy, że grasz tu ofiarę i szukasz zrozumienia dla swojego nieszczęsnego położenia. Rozwiązaniem zatem nie jest odpowiedź na nie, tylko zrozumienie własnej postawy oraz konsekwencji wynikającej z niej.
Oczywiście można też nadal pozostać w ulubionej roli ofiary i zadawać nieskończoną ilość podobnych pytań (np z pozycji religijnych proponuję: 'czy skoro żona ma być poddana mężom, znaczy że ma nie mieć swojej woli, zdania, poglądów, itp. ?').
Wybór należy do Ciebie:)

3Has
Posty: 196
Rejestracja: 22 lip 2017, 15:40
Płeć: Mężczyzna

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: 3Has » 14 cze 2018, 9:44

soprasia pisze:
14 cze 2018, 9:05
No to widzisz coś inaczej niż ja
Oczywiście że tak. I to jest bardzo dobre - inni ludzie mogą pomóc dostrzec to, czego nie dostrzegamy sami właśnie dlatego, że patrzą z zewnątrz.
soprasia pisze:
14 cze 2018, 9:05
i niepotrzebnie oceniasz mój sposób postrzegania.
Nie oceniam tylko stwierdzam - Twoje, moje i wszystkich innych zachowania to po prostu ludzkie, normalne odruchy i reakcje. Wszystko z czegoś wynika. Poza tym sam przechodziłem przez różne fazy w życiu więc w miarę nieźle rozumiem jak to jest. Oraz jak z tego wyjść.
soprasia pisze:
14 cze 2018, 9:05
To nie jest gra. To jest moja rzeczywistość. To moja codzienność
Zgadza się - podobnie mają wszyscy tutaj.
Rzeczywistość można jednak do pewnego stopnia kształtować. Nie jest to łatwe, wymaga bardzo wiele pracy i wysiłku - ale da się.

Nie bedę jednak zachęcał i przekonywał, jeśli nie jesteś zainteresowana. Zaoferowałem podzielenie się doświadczeniem - i tyle. Nic na siłę:)

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 586
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: ozeasz » 14 cze 2018, 17:41

3Has pisze:Oto wklejka z wywiadu z pewnym psychologiem, który znakomicie oddał istotę rzeczy - sorry że brak linka, ale artykułu nie ma już w sieci. Przewidująco kiedyś go sobie skopiowałem:)
Tu znalazłem Źródło
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

3Has
Posty: 196
Rejestracja: 22 lip 2017, 15:40
Płeć: Mężczyzna

Re: czym jest szacunek żony dla mężczyzny?

Post autor: 3Has » 14 cze 2018, 19:36

O!(zeasz). Dzięki ;-)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości