Przemoc wobec mężczyzn

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: tata999 » 07 sty 2020, 22:17

GalAnonim pisze:
07 sty 2020, 21:59

Mam radę dla każdego kogo spotka taka sytuacja - nie ma na co czekać - od razu do psychologa!
A co z napastniczką, ofiarą depresji. Jak i kiedy ona sobie pomoże? Siłą do psychologa?

Monti
Posty: 716
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Monti » 08 sty 2020, 9:20

Galu, sama agresja żony to powiedzmy jeszcze objaw "typowy", ja to traktuję obecnie bardziej jako krzyk rozpaczy, bezsilności i w gruncie rzeczy oznakę słabości. W każdej z naszych kobiet drzemie mała dziewczynka, skrzywdzona i nieszczęśliwa, która potrzebuje być zaopiekowana.
Natomiast próby samobójcze to już grubszy kaliber, mogą oznaczać poważne zaburzenia. Być może jest to tylko straszenie, ale nie można sprawy lekceważyć.
Nota bene, depresja też jest chorobą przez lata lekceważoną i traktowaną z przymrożeniem oka, a ona jednak potrafi poważnie zdemolować życie.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Jonasz » 08 sty 2020, 10:55

GalAnonim pisze:
07 sty 2020, 21:59
Myślę, że jest tak dlatego że matki od wieków są "zaprogramowane" że chłopców trzeba wychowywać na silnych i twardych mężczyzn a nie mazgaji :-) I tak właśnie ich wychowują. Potem, jak bije go żona a on jest na tyle dobrze wychowany że ręki na kobietę nie podniesie, to nawet nikomu o tym nie powie tylko jak to się mówi "przyjmie to na klatę".
Pozwól że się nie zgodzę.

Czy kojarzysz takie coś jak postrzyżyny, kiedy chłopiec w wieku około 10 lat przechodził od matki pod opiekę ojca?
Wzorzec męskości , sile daje tylko i wyłącznie ojciec -
Niestety są "antymatki" - toksyczne matki które niszczą własnych synów , wręcz ich kastrują.
Dodatkowo jest wplatany fałszywy obraz kobiety - jak się zachowuje, jak się zwraca do męża, jak funkcjonuje w relacji - co czasem nie pozwala dokonać mądrego wyboru.
Chłopak odrzucony jako dziecko (z różnych powodów) lub pozbawiony emocjonalnego poczucia bezpieczeństwa jest narażony na wejście w pornografię lub masturbację. Dodatkowo ma lęk przed odrzuceniem, przez co jest nieraz zablokowany i zgadza się na wszystko i przede wszystkim nie umie istnieć sam. Co powoduje szukanie relacji najczęściej toksycznych.
Przy braku umiejętności relacji z samym sobą bo to właśnie chyba to utrudnia mu samodzielną egzystencję nie stworzy dobrej relacji zewnętrznej - z Bogiem z kobietą. Będzie trochę szukał matkowania, wchodził w relację podległa(która notabene go niszczy jeszcze bardziej bo kolejna kobieta nad nim góruje) będzie mu coś wiecznie nie pasowało i go gniotło dopóki nie zrozumie, że główny problem tkwi w nim samym.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Jonasz » 08 sty 2020, 11:21

Monti pisze:
08 sty 2020, 9:20
Galu, sama agresja żony to powiedzmy jeszcze objaw "typowy", ja to traktuję obecnie bardziej jako krzyk rozpaczy, bezsilności i w gruncie rzeczy oznakę słabości. W każdej z naszych kobiet drzemie mała dziewczynka, skrzywdzona i nieszczęśliwa, która potrzebuje być zaopiekowana.
Pytanie kto ma się nią zaopiekować.
Ja?
Wejdę w ojcowanie w relacji co skończy się fatalnie ;)
Druga kwestia czy ja mam płacić za nieswoje rachunki, brać odpowiedzialność za jej przeszłość?
Lub zwalniać z jej własnej odpowiedzialności , w końcu ona też wchodząc w dojrzałość powinna SAMA Z SIEBIE przygotować się do tej roli. Znalezienia dobrych wzorców bycia i żoną i matką.
Czasem jest jakaś relacja czy środowisko z nieprawdziwymi wzorcami kobiecości w którym się obracała bądź relacja z mężczyzną która ją zniszczyła.
A jeżeli tkwi w niej głęboki żal bądź wręcz nienawiść do mężczyzn - to co mąż ma zrobić?
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Monti
Posty: 716
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Monti » 08 sty 2020, 12:48

Jonasz pisze:
08 sty 2020, 11:21
Monti pisze:
08 sty 2020, 9:20
Galu, sama agresja żony to powiedzmy jeszcze objaw "typowy", ja to traktuję obecnie bardziej jako krzyk rozpaczy, bezsilności i w gruncie rzeczy oznakę słabości. W każdej z naszych kobiet drzemie mała dziewczynka, skrzywdzona i nieszczęśliwa, która potrzebuje być zaopiekowana.
Pytanie kto ma się nią zaopiekować.
Ja?
Wejdę w ojcowanie w relacji co skończy się fatalnie ;)
Druga kwestia czy ja mam płacić za nieswoje rachunki, brać odpowiedzialność za jej przeszłość?
Lub zwalniać z jej własnej odpowiedzialności , w końcu ona też wchodząc w dojrzałość powinna SAMA Z SIEBIE przygotować się do tej roli. Znalezienia dobrych wzorców bycia i żoną i matką.
Czasem jest jakaś relacja czy środowisko z nieprawdziwymi wzorcami kobiecości w którym się obracała bądź relacja z mężczyzną która ją zniszczyła.
A jeżeli tkwi w niej głęboki żal bądź wręcz nienawiść do mężczyzn - to co mąż ma zrobić?
Jonaszu, chyba jednak Ty w odniesieniu do swojej żony, bo w chwili ślubu bierzesz ją z dobrodziejstwem inwentarza, najczęściej nie zdając sobie sprawy z tego wszystkiego, co jest w niej niepoukładane (i vice versa).
Wiadomo, że najlepiej byłoby, żeby małżonka sama zdała sobie sprawę ze swoich problemów i je przepracowała. Ale gdyby tak było, pewnie nie wylądowalibyśmy na forum ;)
Oczywiście, trudno, żebyśmy przeprowadzali terapię naszych żon, zwłaszcza, że często zamykają się na nas i traktują raczej jako obiekt, na którym można się wyładować. Chodziło mi bardziej o to, żeby uświadomić sobie prawdopodobne źródło agresywnych zachowań i mimo to spróbować popatrzeć na nią z miłością (tak jak Bóg patrzy na grzesznika). Może to trochę idealistyczne założenie i trudne do zrealizowania, bo przy tym wszystkim nie możemy dać się krzywdzić, a w ostrym kryzysie każda forma słusznej nawet obrony jest traktowana przez współmałżonka jako atak. Niemniej jednak, trzeba próbować.

GalAnonim
Posty: 26
Rejestracja: 28 wrz 2019, 0:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: GalAnonim » 08 sty 2020, 14:32

tata999 pisze:
07 sty 2020, 22:17
A co z napastniczką, ofiarą depresji. Jak i kiedy ona sobie pomoże? Siłą do psychologa?
Siłą się nie da. Ja to zrobiłem podstępem...powiedziałem jej że chce tam iść wyleczyć swój seksoholizm co się jej bardzo spodobało.
Trzeba też zaufać że tam wyjdzie co tak na prawdę to powoduje...

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Jonasz » 09 sty 2020, 13:43

Monti pisze:
08 sty 2020, 12:48
Jonaszu, chyba jednak Ty w odniesieniu do swojej żony, bo w chwili ślubu bierzesz ją z dobrodziejstwem inwentarza, najczęściej nie zdając sobie sprawy z tego wszystkiego, co jest w niej niepoukładane (i vice versa).
Zgoda.
Nawet kiedyś pomyślałem, czy dla uzmysłowienia realizmu sytuacji pan młody i pani mloda nie powinni do slubu isc nie w smokingu i białej sukni tylko w lachmanach , włosy w nieładzie itp. - pewnie tak to wygląda z perspektywy Pana Boga :lol:
Monti pisze:
08 sty 2020, 12:48
Wiadomo, że najlepiej byłoby, żeby małżonka sama zdała sobie sprawę ze swoich problemów i je przepracowała. Ale gdyby tak było, pewnie nie wylądowalibyśmy na forum ;)
Wylądowaliśmy z problemami żon a przepracowujemy swoje .
Nie bawi Cię to czasem?
Hehe spod ołtarza Pan Bóg przysłał mnie tutaj. :shock:
Monti pisze:
08 sty 2020, 12:48
Oczywiście, trudno, żebyśmy przeprowadzali terapię naszych żon, zwłaszcza, że często zamykają się na nas i traktują raczej jako obiekt, na którym można się wyładować. Chodziło mi bardziej o to, żeby uświadomić sobie prawdopodobne źródło agresywnych zachowań i mimo to spróbować popatrzeć na nią z miłością (tak jak Bóg patrzy na grzesznika). Może to trochę idealistyczne założenie i trudne do zrealizowania, bo przy tym wszystkim nie możemy dać się krzywdzić, a w ostrym kryzysie każda forma słusznej nawet obrony jest traktowana przez współmałżonka jako atak. Niemniej jednak, trzeba próbować.
O braku naszej zgody na bycie nie tyle nie obdarowanym ( a już tu rodzi się jakaś krzycząca i bolesna pustka) co krzywdzonym - nie wspominając o najgorszej opcji czyli niszczenia - zgoda.

Tylko co dalej.
Bo u siebie, u Ciebie , u Taty999 i u Gal Anonima zauważyłem coś, co można by określić mianem jak "toksycznej żonie przywrócić zdolność kochania".
Inaczej nie ma szans na relację.
Pewnie na tym etapie relację można i trzeba , a jeszcze lepiej żonę Panu Bogu.
I czekać.
Ale ile i na co.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Jonasz » 09 sty 2020, 13:59

GalAnonim pisze:
08 sty 2020, 14:32
tata999 pisze:
07 sty 2020, 22:17
A co z napastniczką, ofiarą depresji. Jak i kiedy ona sobie pomoże? Siłą do psychologa?
Siłą się nie da. Ja to zrobiłem podstępem...powiedziałem jej że chce tam iść wyleczyć swój seksoholizm co się jej bardzo spodobało.
Trzeba też zaufać że tam wyjdzie co tak na prawdę to powoduje...
No nie wiem co o tym myśleć.
Nie masz obaw i wątpliwości co ona z tym zrobi tak naprawdę i do czego wykorzysta?
Podstępem a nie chęcią czy prośbą o pomoc.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: tata999 » 09 sty 2020, 23:09

Monti pisze:
08 sty 2020, 12:48
Jonaszu, chyba jednak Ty w odniesieniu do swojej żony, bo w chwili ślubu bierzesz ją z dobrodziejstwem inwentarza, najczęściej nie zdając sobie sprawy z tego wszystkiego, co jest w niej niepoukładane (i vice versa).
To nie do końca prawda. Jeśli były "wady oświadczenia woli", oszustwo itp. to nie bierzesz lub innymi słowy wydaje Ci się, że bierzesz, ale to błędne wyobrażenie.

Monti
Posty: 716
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Monti » 10 sty 2020, 8:17

tata999 pisze:
09 sty 2020, 23:09
Monti pisze:
08 sty 2020, 12:48
Jonaszu, chyba jednak Ty w odniesieniu do swojej żony, bo w chwili ślubu bierzesz ją z dobrodziejstwem inwentarza, najczęściej nie zdając sobie sprawy z tego wszystkiego, co jest w niej niepoukładane (i vice versa).
To nie do końca prawda. Jeśli były "wady oświadczenia woli", oszustwo itp. to nie bierzesz lub innymi słowy wydaje Ci się, że bierzesz, ale to błędne wyobrażenie.
W jakimś zakresie tak, ale nie każda taka wada stanowi tzw. wadę zgody małżeńskiej, która może być podstawą stwierdzenia nieważności małżeństwa. W większości przypadków możemy tylko pluć sobie w brodę, że nie poznaliśmy wystarczająco dobrze naszej "drugiej połówki" (albo ona nie dała się poznać).

Akacja
Posty: 81
Rejestracja: 18 gru 2019, 4:31
Płeć: Kobieta

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Akacja » 11 sty 2020, 10:16

Czy kojarzysz takie coś jak postrzyżyny, kiedy chłopiec w wieku około 10 lat przechodził od matki pod opiekę ojca?
Wzorzec męskości , sile daje tylko i wyłącznie ojciec -
Niestety są "antymatki" - toksyczne matki które niszczą własnych synów , wręcz ich kastrują.
Dodatkowo jest wplatany fałszywy obraz kobiety - jak się zachowuje, jak się zwraca do męża, jak funkcjonuje w relacji - co czasem nie pozwala dokonać mądrego wyboru.
Chłopak odrzucony jako dziecko (z różnych powodów) lub pozbawiony emocjonalnego poczucia bezpieczeństwa jest narażony na wejście w pornografię lub masturbację. Dodatkowo ma lęk przed odrzuceniem, przez co jest nieraz zablokowany i zgadza się na wszystko i przede wszystkim nie umie istnieć sam. Co powoduje szukanie relacji najczęściej toksycznych.
Przy braku umiejętności relacji z samym sobą bo to właśnie chyba to utrudnia mu samodzielną egzystencję nie stworzy dobrej relacji zewnętrznej - z Bogiem z kobietą. Będzie trochę szukał matkowania, wchodził w relację podległa(która notabene go niszczy jeszcze bardziej bo kolejna kobieta nad nim góruje) będzie mu coś wiecznie nie pasowało i go gniotło dopóki nie zrozumie, że główny problem tkwi w nim samym.
Dziękuję za te słowa. Dotarły mocno do mnie bo staram się teraz i walczę z tym by kochać męża pomimo tego jak mnie zdradził masturbując się i podniecając innymi kobietami. Jest to dla mnie obrzydliwe i wiem, że jeden akt przebaczenia z serca nie wystarczy tym bardziej kiedy to w każdej chwili może zdarzyć się znowu.
Niemniej jednak te słowa pokazały mi jak Bóg patrzy na mojego męża, jako całość, razem ze zranieniami z dzieciństwa (miał ojca alkoholika). I też Bóg pokazuje mi jak ja zupełnie nieświadomie i nie mając złych intencji blokowałam jego rozwój duchowy (dłuższe wyjazdy na pielgrzymki itd.) myśląc, że on wtedy oddali się od Boga i od nas no i bałam się zostać tak długo sama z małymi dziećmi. A głównie dlatego to robiłam, że bałam się właśnie zdrady... ironia losu. Czyli moje lęki powodowały, że Bóg miał trudniejszy dostęp by pomóc mojemu mężowi.
Zrozumiałam jak chore miałam podejście do małżeństwa, też przez moje dzieciństwo. Opierałam się na mężu jak na jakimś filarze wyrzucając z siebie wszystkie emocje na niego w sposób raniący go np. BARDZO często narzekając (czego nie byłam tak świadoma) z tą myślą, że jak pokażę mu wszystkie błędy jakie popełniamy jako mąż, żona, ojciec, matka i dzieci po kolei to te błędy naprawimy. Nie wiedziałam, że to miało tak wielki wpływ na to jak mój mąż postrzega siebie i nas....
Ostatnio zmieniony 11 sty 2020, 12:38 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: tata999 » 11 sty 2020, 19:06

Monti pisze:
10 sty 2020, 8:17
tata999 pisze:
09 sty 2020, 23:09
Monti pisze:
08 sty 2020, 12:48
Jonaszu, chyba jednak Ty w odniesieniu do swojej żony, bo w chwili ślubu bierzesz ją z dobrodziejstwem inwentarza, najczęściej nie zdając sobie sprawy z tego wszystkiego, co jest w niej niepoukładane (i vice versa).
To nie do końca prawda. Jeśli były "wady oświadczenia woli", oszustwo itp. to nie bierzesz lub innymi słowy wydaje Ci się, że bierzesz, ale to błędne wyobrażenie.
W jakimś zakresie tak, ale nie każda taka wada stanowi tzw. wadę zgody małżeńskiej, która może być podstawą stwierdzenia nieważności małżeństwa. W większości przypadków możemy tylko pluć sobie w brodę, że nie poznaliśmy wystarczająco dobrze naszej "drugiej połówki" (albo ona nie dała się poznać).
Rosnąca liczba stwierdzeń nieważności małżeństw oraz rozstań ogólnie sprawia, że myślę, że jednak w większości przypadków i coraz więcej ludzi nie jest zdolnych do zbudowania rodziny.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Jonasz » 11 sty 2020, 19:58

Rosnąca liczba nie musi koniecznie świadczyć o zdolności czy niezdolności.
Może też świadczyć o po prostu o niechęci naprawy.
Skoro dzisiaj większość urządzeń dwa lata i nowy-.
A nawet jak się chce coś naprawiać to i tak zamiast poczekać to od razu model zastępczy na czas naprawy.
Małżeństwo to coś bardziej cennego niż samochód.
A dom to już w ogóle perła.
Tu się remontuje i usterki usuwa na bieżąco.
Nieumiejętność budowania relacji można łatwo naprawic- wystarczy się NAUCZYC.
Szkolnictwo też chyba psuje w jakiś sposób te zdolność - pracy ma być coraz mniej A owoce wciąż te same.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

s zona
Posty: 2912
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: s zona » 11 sty 2020, 20:28

Jonasz pisze:
11 sty 2020, 19:58

Nieumiejętność budowania relacji można łatwo naprawic- wystarczy się NAUCZYC.
Tak ,ale trzeba ZECHCIEC...a to juz wyzsza polka ..

Zeby za daleko nie odbiegac od tematu, to moim zdaniem jedna z przyczyn to " powszechny" hedonizm .. i paradoksalnie pracoholizm ...
Nwm, co bardziej niszczy malzenstwo ...

ps mnie juz sie udalo wyleczyc z pracoholizmu, organizm sam sie upomnial a w hedonizm chyba jeszcze nie wpadlam ;)

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Jonasz » 11 sty 2020, 20:43

S.zono na te półkę można łatwo wskoczyć.
Nie chce mi się ale...No właśnie nie że muszę tylko będę posłuszny...Bogu.
Wtedy w wolności nie jestem zmuszany bo to nieprawda, w wolności wybieram posłuszeństwo.
Słucham slow nie ludzi tylko slow Pana Boga.A skoro wyżej to i bliżej. :D
Tylko weź wchodź na półkę która jest w jakiś sposób demontowana, zniszczoną,obrzydzana.
No ale jak chcesz być wyżej to wychodź A nie oglądaj półki i nie oceniaj sam i nie słuchaj oceny innych.

A tak mnie wzięło na gadanie przy sobotnim wieczorku....
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość