Narcyzm

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

teodora
Posty: 118
Rejestracja: 10 wrz 2019, 21:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Narcyzm

Post autor: teodora » 04 sty 2020, 7:40

Mam swój wątek w 'rozwód czy ratowanie malżeństwa', ale moje myśli idą trochę dwutorowo, dlatego chcę rozpocząć temat tutaj. Wiem, że nie zachowam obiektywizmu, dodatkowo na pewno patrzę na męża przez pryzmat tego jak mnie skrzywdził.Analizując jednak moja sytuację i relację z mężem również w przeszłości (rozmawiam też z ludźmi których uważam za autorytet, z przyjaciółmi, czytam) zaczynam sie zastanawiać czy mój mąż nie ma osobowości narcystycznej. Jeśli tak jest, to też myślę że powinnam podjąć jakieś kroki w celu pomocy mu (jeśli będzie chciał)

Czy macie jakieś rady jak takie rzeczy próbować odkryć, zdiagnozować? Zdaje sobie sprawę, że w tym momencie naszej relacji otwarta szczera rozmowa na ten temat byłaby chyba przysłowiowym gwoździem do trumny... :(

Pavel
Posty: 4573
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Narcyzm

Post autor: Pavel » 04 sty 2020, 8:44

Wg mnie, jeżeli twoja wstępna diagnoza okazałaby się słuszna, zamiast podejmować kroki mające skłonić męża do naprawiania siebie, warto się raczej skoncentrować na nabyciu wiedzy i umiejętności mających chronić CIEBIE.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Monti
Posty: 1129
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Narcyzm

Post autor: Monti » 04 sty 2020, 9:56

To jest trudna sprawa. Ja swego czasu podejrzewałem żonę o posiadanie osobowości borderline. Kupiłem sobie na ten temat książkę, uznałem, że ma bardzo wiele symptomów tego zaburzenia ... i tyle.
Ewentualne kroki mógłby podjąć zainteresowany, ale w kryzysie raczej ciężko skłonić drugą osobę do podjęcia terapii w tym zakresie. Dlatego Pavel słusznie sugeruje, by zająć się sobą. Jak postępować w tym wszystkim z miłością i nie dać się krzywdzić.
Niemniej jednak, wiedza na temat tego zaburzenia pozwoli poznać Ci pewne schematy jego działania i zrozumieć,skąd się biorą takie czy inne zachowania. Z tym, że taka diagnoza z założenia jest niefachowa, więc nie przywiązuj się do niej za bardzo.
"Szukaj pokoju, idź za nim" (Ps 34, 15)

teodora
Posty: 118
Rejestracja: 10 wrz 2019, 21:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Narcyzm

Post autor: teodora » 04 sty 2020, 11:30

Tak, w sumie o to mi chodzi. O nabycie wiedzy i obronę siebie i rodziny. Zdaje sobie sprawę, że to są takie działania jakie musi podjąć np. osoba współuzależniona, w przypadku życia z czynnym nałogowcem.

Tylko właśnie, przy uzależnieniach jest o tyle prościej, że problem 'widac'. Ktoś pije, ktoś zagłębia się w pornografię.

Przy zaburzeniach sprawa nie jest taka 'prosta'. W sumie to chyba moje obawy wynikają stąd, że narcyz robi wszystko żeby osiągnąć jakieś swoje cele. Potrafi się dostosować do wielu okoliczności na jakiś czas.Chyba problem jest we mnie-boję się, że ja teraz dużo emocji inwestuje w naprawę naszej relacji. Nie wiem czy jasno pisze. Ale po zdradzie, po informacji że mąż zainteresował się inną kobietą, naprawdę muszę wiele w sobie przełamać, w wielu miejscach wystawiam się na zranienia. A co jeśli się okaże, że on tylko się przyczail na chwilę, bo tak mu teraz wygodniej, a potem zrani mnie bardziej?

Rany, wiele razy zaczynam pisać posty i w miarę pisania sprawa mi się rozjaśnia. Nawet ich potem nie publikuję. Coraz jaśniej widzę, że mam obawy co do naprawy naszej relacji, boję się czy to ryzyko jest warte kolejnych zranień :(

MaryM
Posty: 240
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Narcyzm

Post autor: MaryM » 05 sty 2020, 20:22

U mnie to samo- mam wdrukowane, że mi się nie uda. Boję się. Zawierzam Bogu bo tylko cud uratuje mój związek. Ja niestety mam 100 proc. Narcyza za męża. Nie podobałam wyzwaniu...

Pavel
Posty: 4573
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Narcyzm

Post autor: Pavel » 05 sty 2020, 22:39

Drogie panie, ja również się obawiałem gdy żona postanowiła wrócić do małżeństwa.
Kolejne z niego wymiksowanie to przecież nic przyjemnego.

W moim przypadku było warto z takich choćby powodów:
- sam sobie taką żonę wybrałem, sam wieloma decyzjami, brakiem wiedzy, pychą, brakiem Boga w moim i małżeńskim życiu się do tego bagna przyczyniłem. Warto było spróbować w inny, właściwszy sposób.
- kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Lepiej spróbować i stracić niż zastanawiać się później co by było gdyby. Zwłaszcza w kontekście poprzedniego ustępu oraz tego, że poprzez pracę nad sobą byłem już jednak w innym miejscu niż przed kryzysem czy też w jego trakcie.
-arcyważny powód - dzieci. One nie były winne tego, że niedojrzały tata wybrał sobie niedojrzałą mamę i postanowili w swej pysze żyć po swojemu. Dla nich warto było ponieść ryzyko kolejnych zranień.

No i na koniec - nasze nastawienie ma wpływ na jakość późniejszej pracy nad relacją, nad naszym stosunkiem do współmałżonka.
Zakładając, że się nie uda, wydatnie wg mnie zmniejszamy szansę, że się uda.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Longines
Posty: 67
Rejestracja: 03 sty 2020, 11:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Narcyzm

Post autor: Longines » 09 sty 2020, 19:05

Baaaaaasrdzo odradzam Ci próby pomagania narcyzowi. Twój odruch jest zrozumiały, ale w relacji z osobą o zaburzeniach osobowiści z tzw. wiązki B (narcyzm, os. histrioniczna, psychopatyczna, borderline) zawsze to Ty zostaniesz zraniona. Nie jesteś w stanie tego człowieka ratować. Tylko narazisz siebie na ciosy. Jeśli masz dziecko, ono także będzie narażone.

Niezwykle rzadko da się coś zrobić z takimi zaburzeniami. Wymaga to z jednej strony profesjonalnej psychoterapii u fachowca z doświadczeniem w takich sprawach (a o takich niełatwo) i przede wszytskim chęci i motywacji ze strony samego zainteresowanego. O to drugie jest niezwykle trudno w przypadku tych ludzi. Jesli porozmawiasz z nim o swoich przypuszczeniach, najprawdopodobniej uruchomi mechanizm wyparcia i przypisze problemy psychiczne Tobie.

To są wyjątkowe przypadki, kiedy nawet terapia małżeńska może zaszkodzić. Narcyz/border potrafi zmanipulować terapeutę i sam fakt pójścia na terapię wykorzystać przeciw Tobie.

Ja to znam z własnego doświadczenia. Ożeniłem się z kobietą, która bardzo kochałem. Swoje prawdziwe oblicze zaczęła pokazywać po wspólnym zamieszaniu, już po ślubie.
Próbowałem ratować małżeństwo przez ponad 2 lata. Doświadczyłem w tym czasie chyba wszytskich mozliwych rodzajów przemocy psychicznej. Zostawiła mnie w najbardziej sadystyczny sposób: urządziła mi takie piekło, że sam nie widziałem już sensu i po 2 latach straszenia rozwodem, sam powiedziałem że mam dość. Wtedy urządziła szopkę, że ona chce naprawiać małżeństwo i ja jestem winien, bo jej nie chcę.
Zgodzilem się na powrót i był to mój drugi największy błąd w życiu (zaraz po ślubie).
Kosztowało mnie to resztki energii jakie jeszcze miałem, ponad rok psychoterapii i sporo pieniędzy (bo przy wyprowadzce mnie okradła po prostu). Dopiero terapeuta uswiadomił mi z kim żyłem. Wybaczyłem, nie chowam żalu. Żyję dalej.

Wiedzieć musisz, że narcyzm jest problemem i ci ludzie są na swój sposób uszkodzeni. Ma to miejsce jednak na tak wczesnym etapie rozowoju, ze wyksztalcają szereg bardzo toksycznych mechanizmow obronnych. Oni nie są w życiu szczęśliwi, choc nje zdają sobie z tego sprawy, bo koszta tego uszkodzenia przerzucają na bliskich (zwłaszcza partnerów życiowych).

Oni potrafią sobie bardzo dobrze w życiu radzić, robić kariery. Są inteligentni, zaradni, w dodatku posiadają wrodzone zdolności manipulacji na takim poziomie, jakiego normalnie ukształtowany człowiek nie jest w stanie osiagnąć.
Z takich relacji nie wynika nic dobrego. Naprawdę ciesz się, że to się skończyło. Taki człowiek nigdy nie przyzna się szczerze do błędu, nigdy szczerze nie przeprosi. Nawet księża katoliccy przyznają, ze sa ludzie z którymi normalnej relacji po prostu nje da sie nawiazac. To taki wlasnie przypadek.

Strzeż się też sytuacji, w których narcyz chce wrócić. To jest bardzo dobrze opisane zjawisko i nie chodzi w nim o miłość, tylko kontrolę. Niektórzy wracają tylko po toz żeby zrobić tzw. wielki finał i ponownie porzucić.

Cokolwiek zdecydujesz, warto żebyś miała wiedzę. Na youtube sporo jest kanałów na ten temat.
Myślę ze dla Ciebie bardzo ważne jest tez zrozumienie, jak sie uwiklalas w zwiazek z takim człowiekiem i gdzie leży Twoja podatność na działanie takich ludzi.

GalAnonim
Posty: 26
Rejestracja: 28 wrz 2019, 0:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Narcyzm

Post autor: GalAnonim » 09 sty 2020, 19:23

Teodora, pozwól że wtrące swoje "trzy grosze" bo był moment w moim życiu że też myślałęm że mogę to mieć. Jak czytałem czym to zaburzenie jest pewne rzeczy mi się poktywały. No właśnie - tylko pewne...przerobiłem to z moim psychoterapeutą i okazało się że nie jestem narcyzem tylko po prostu egoistą.
Przykład: jeżeli masz urodziny a Twój mąż nie kupi Ci nawet zwykłego kwiatka bo mu kasy szkoda to wcale nie znaczy że jest narcyzem. Nawet bym powiedział że odwrotnie - narcyz by kupił bo po przeanalizowaniu za i przeciw wyszło by mu że to mu się opłaci :-) on am cel i ten kwiatek mu pomoże w osiągnięciu tego celu.
Narcyz to extremalny egoista, ale to jeszcze za mało bo w dodatku ma kompletne ZERO współczucia. Narcyzi są bardzo inteligentni. Narcyzm to dosłownie przepis na sukces (patrz: Donald Trump).
Przykład: Narcyzowi zepsuł się samochód i dzwoni do kolegi czy by go nie podwiózł. Kolega zgadza się, ale jak do niego jedzie ma wypadek. Dzwoni i informuje go o tym. Narcyz z automatu odpowiada "Bardzo mi przykro że to Ci się przytrafiło" a tak naprawdę w jego głowie jest tylko jedna myśł: "cholera muszę sobie wziąść taksówkę".
Narcyz też za wszelką cenę nie pozwoli żebyś go "odkryła". W momencie jak wyczuje że odkryłaś go to po prostu bez wachania ucieknie i nie będzie się nawet oglądał za siebie bo nie jesteś już mu potrzebna - bardzo szybko znajdzie sobie następną ofiarę.

Triste
Posty: 439
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Narcyzm

Post autor: Triste » 14 sty 2020, 9:28

Szokuje mnie to o czym tutaj piszecie i mam z tym nie lada problem.
Jak człowiek zagłębia się w swoją sytuację to to wszystko można przypisać pod siebie - u mnie konkretnie pod męża.
On również - nigdy nie przyznał się do błędu. Poza jednym razem (co i tak było manipulacją) nie usłyszałam słowa przepraszam.
Nie pozwolił nigdy się odkryć a gdy robiłam to usilnie - uciekł i przepadł bez słowa.
Na urodziny też nic ie dostałam - wszystko inne było ważniejsze, brak czasu i takie tam.
Zaczynam mocno podejrzewać że mój mąż także jest narcyzem.

Jesli porozmawiasz z nim o swoich przypuszczeniach, najprawdopodobniej uruchomi mechanizm wyparcia i przypisze problemy psychiczne Tobie - jakże doskonale to rozumiem, byłam winna wszystkiemu, on niczemu. Były ze mną same kłopoty i problemy.

Nawet księża katoliccy przyznają, ze sa ludzie z którymi normalnej relacji po prostu nje da sie nawiazac. To taki wlasnie przypadek. - to także jest mi baaardzo bliskie....

Monti
Posty: 1129
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Narcyzm

Post autor: Monti » 18 sty 2020, 11:37

Longines pisze:
09 sty 2020, 19:05
Baaaaaasrdzo odradzam Ci próby pomagania narcyzowi. Twój odruch jest zrozumiały, ale w relacji z osobą o zaburzeniach osobowiści z tzw. wiązki B (narcyzm, os. histrioniczna, psychopatyczna, borderline) zawsze to Ty zostaniesz zraniona. Nie jesteś w stanie tego człowieka ratować. Tylko narazisz siebie na ciosy. Jeśli masz dziecko, ono także będzie narażone.

Niezwykle rzadko da się coś zrobić z takimi zaburzeniami. Wymaga to z jednej strony profesjonalnej psychoterapii u fachowca z doświadczeniem w takich sprawach (a o takich niełatwo) i przede wszytskim chęci i motywacji ze strony samego zainteresowanego. O to drugie jest niezwykle trudno w przypadku tych ludzi. Jesli porozmawiasz z nim o swoich przypuszczeniach, najprawdopodobniej uruchomi mechanizm wyparcia i przypisze problemy psychiczne Tobie.

To są wyjątkowe przypadki, kiedy nawet terapia małżeńska może zaszkodzić. Narcyz/border potrafi zmanipulować terapeutę i sam fakt pójścia na terapię wykorzystać przeciw Tobie.

Ja to znam z własnego doświadczenia. Ożeniłem się z kobietą, która bardzo kochałem. Swoje prawdziwe oblicze zaczęła pokazywać po wspólnym zamieszaniu, już po ślubie.
Próbowałem ratować małżeństwo przez ponad 2 lata. Doświadczyłem w tym czasie chyba wszytskich mozliwych rodzajów przemocy psychicznej. Zostawiła mnie w najbardziej sadystyczny sposób: urządziła mi takie piekło, że sam nie widziałem już sensu i po 2 latach straszenia rozwodem, sam powiedziałem że mam dość. Wtedy urządziła szopkę, że ona chce naprawiać małżeństwo i ja jestem winien, bo jej nie chcę.
Bliskie mi jest to, co piszesz i jednocześnie bardzo trudne. Też próbowałem około dwa lata ratować związek, jak się okazało bezskutecznie. Dotychczas od czasu do czasu próbowałem wyciągnąć rękę, ale ostatnio przekonałem się, że nie warto. I przekonuję się niestety, że tego typu związki są bardzo trudne do uratowania. Obstawiam, że moja żona ma cierpi na borderline. Mimo tego, że nie mieszkamy razem, doświadczam ciągle skutków tego zaburzenia. Oskarża mnie o najbardziej absurdalne rzeczy, najpierw przywali tak, że ciężko wstać, a zaraz jest miła jakby nigdy nic. Mamy bieżący kontakt w związku z wychowaniem dziecka i to też jest kłopotliwe. Chyba muszę synowi powoli zacząć tłumaczyć, co się dzieje i budować dla niego alternatywny świat, o którym jego mamie nie będziemy mówić.
"Szukaj pokoju, idź za nim" (Ps 34, 15)

tata999
Posty: 1147
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Narcyzm

Post autor: tata999 » 19 sty 2020, 1:00

Monti pisze:
18 sty 2020, 11:37
Oskarża mnie o najbardziej absurdalne rzeczy, najpierw przywali tak, że ciężko wstać, a zaraz jest miła jakby nigdy nic.
Może nadal wodzi Cię za nos. Czy uważałeś się za pantoflarza lub romantyka?

Monti
Posty: 1129
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Narcyzm

Post autor: Monti » 19 sty 2020, 9:26

tata999 pisze:
19 sty 2020, 1:00
Monti pisze:
18 sty 2020, 11:37
Oskarża mnie o najbardziej absurdalne rzeczy, najpierw przywali tak, że ciężko wstać, a zaraz jest miła jakby nigdy nic.
Może nadal wodzi Cię za nos. Czy uważałeś się za pantoflarza lub romantyka?
Pewnie tak. Z perspektywy czasu pewnie mogę nazwać się pantoflarzem, choć wtedy po prostu chciałem być dobrym mężem. Ale te oskarżenia wychodzą całkowicie poza rzeczywistość i są obraźliwe dla mnie i nie tylko.
"Szukaj pokoju, idź za nim" (Ps 34, 15)

Longines
Posty: 67
Rejestracja: 03 sty 2020, 11:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Narcyzm

Post autor: Longines » 24 sty 2020, 14:29

No to Monti mamy chyba podobne przejścia.
U mnie o tyle łatwiej, że Bóg wiedział co robi i nam dzieci nie dał, a kiedy było już bardzo źle, powiedziałem "stop. żadnych starań o dziecko więcej, póki nie naprawimy tego co między nami, bo to nieodpowiedzialne".

Rozpoznanie Borderline jest trudne, wymaga fachowej wiedzy i najczęściej dłuższego kontaktu. Jeśli Twoje podejrzenie jest trafne, to nie dziwię się wcale temu co piszesz. Niezwykle rzadko zdarza się, żeby udało się stworzyć udany i zdrowy związek z kimś o takim zaburzeniu osobowości. To wynika z samej natury tej przypadłości, czyli kompletny brak kontroli nad emocjami, które potrafią obracać się z byle powodu o 180 stopni w mgnieniu oka. Kobieta borderline (to zaburzenie dotyczy najczęściej kobiet) kocha do szaleństwa, a za chwilę nienawidzi jak najgorszego wroga- i w obu sytuacjach w te emocje wierzy i za nimi podąża. Dlatego zmianę utrudniają mechanizmy obronne i sposoby myślenia jakie ci ludzie wykształcają. Oni nie chcą nic z tym zrobić, dlatego że autoreflekcja i uznanie że samemu coś źle się zrobiło wywołuje bardzo nieprzyjemne odczucia. Stąd "zaklinają rzeczywistość". Jeśli po awanturze powiesz, że zostałeś skrzywdzony i coś jest nie tak, może się okazać, że w umyśle takiej pani to zdarzenie albo w ogóle już nie istnieje (zostało wycięte) albo jest tak nieistotne, że nie warto o tym mowić. W tym momencie następuje odwrocenie kota ogonem i to Ty jesteś tym co awantury wywołuje albo wmawia jej coś, czego nie było.
Dlatego bliski kontskt z takimi ludźmi jest tak destruktywny, a terapia tak trudna i baaaaardzo rzadko z sukcesami. Oni sami tego nie chcą, często manipulują nawet w kontakcie z psychologiem i potrafią uznać, że to z psuchologiem jest coś nie tak, a nie z nimi.
Bardzo ciężki temat

Foox
Posty: 37
Rejestracja: 28 wrz 2017, 16:13
Płeć: Kobieta

Re: Narcyzm

Post autor: Foox » 07 wrz 2020, 8:42

Longines pisze:
09 sty 2020, 19:05
Baaaaaasrdzo odradzam Ci próby pomagania narcyzowi. Twój odruch jest zrozumiały, ale w relacji z osobą o zaburzeniach osobowiści z tzw. wiązki B (narcyzm, os. histrioniczna, psychopatyczna, borderline) zawsze to Ty zostaniesz zraniona. Nie jesteś w stanie tego człowieka ratować. Tylko narazisz siebie na ciosy. Jeśli masz dziecko, ono także będzie narażone.

Niezwykle rzadko da się coś zrobić z takimi zaburzeniami. Wymaga to z jednej strony profesjonalnej psychoterapii u fachowca z doświadczeniem w takich sprawach (a o takich niełatwo) i przede wszytskim chęci i motywacji ze strony samego zainteresowanego. O to drugie jest niezwykle trudno w przypadku tych ludzi. Jesli porozmawiasz z nim o swoich przypuszczeniach, najprawdopodobniej uruchomi mechanizm wyparcia i przypisze problemy psychiczne Tobie.

To są wyjątkowe przypadki, kiedy nawet terapia małżeńska może zaszkodzić. Narcyz/border potrafi zmanipulować terapeutę i sam fakt pójścia na terapię wykorzystać przeciw Tobie.

Ja to znam z własnego doświadczenia. Ożeniłem się z kobietą, która bardzo kochałem. Swoje prawdziwe oblicze zaczęła pokazywać po wspólnym zamieszaniu, już po ślubie.
Próbowałem ratować małżeństwo przez ponad 2 lata. Doświadczyłem w tym czasie chyba wszytskich mozliwych rodzajów przemocy psychicznej. Zostawiła mnie w najbardziej sadystyczny sposób: urządziła mi takie piekło, że sam nie widziałem już sensu i po 2 latach straszenia rozwodem, sam powiedziałem że mam dość. Wtedy urządziła szopkę, że ona chce naprawiać małżeństwo i ja jestem winien, bo jej nie chcę.
Zgodzilem się na powrót i był to mój drugi największy błąd w życiu (zaraz po ślubie).
Kosztowało mnie to resztki energii jakie jeszcze miałem, ponad rok psychoterapii i sporo pieniędzy (bo przy wyprowadzce mnie okradła po prostu). Dopiero terapeuta uswiadomił mi z kim żyłem. Wybaczyłem, nie chowam żalu. Żyję dalej.

Wiedzieć musisz, że narcyzm jest problemem i ci ludzie są na swój sposób uszkodzeni. Ma to miejsce jednak na tak wczesnym etapie rozowoju, ze wyksztalcają szereg bardzo toksycznych mechanizmow obronnych. Oni nie są w życiu szczęśliwi, choc nje zdają sobie z tego sprawy, bo koszta tego uszkodzenia przerzucają na bliskich (zwłaszcza partnerów życiowych).

Oni potrafią sobie bardzo dobrze w życiu radzić, robić kariery. Są inteligentni, zaradni, w dodatku posiadają wrodzone zdolności manipulacji na takim poziomie, jakiego normalnie ukształtowany człowiek nie jest w stanie osiagnąć.
Z takich relacji nie wynika nic dobrego. Naprawdę ciesz się, że to się skończyło. Taki człowiek nigdy nie przyzna się szczerze do błędu, nigdy szczerze nie przeprosi. Nawet księża katoliccy przyznają, ze sa ludzie z którymi normalnej relacji po prostu nje da sie nawiazac. To taki wlasnie przypadek.

Strzeż się też sytuacji, w których narcyz chce wrócić. To jest bardzo dobrze opisane zjawisko i nie chodzi w nim o miłość, tylko kontrolę. Niektórzy wracają tylko po toz żeby zrobić tzw. wielki finał i ponownie porzucić.

Cokolwiek zdecydujesz, warto żebyś miała wiedzę. Na youtube sporo jest kanałów na ten temat.
Myślę ze dla Ciebie bardzo ważne jest tez zrozumienie, jak sie uwiklalas w zwiazek z takim człowiekiem i gdzie leży Twoja podatność na działanie takich ludzi.
Dokładnie tak jak piszesz...
To nie jest tak jak większość myśli, że narcyz to laluś dbający o swój wygląd. Narcyz to bardzo skrzywdzony i bardzo niebezpieczny człowiek niestety pozbawiony empatii. Mistrz manipulacji i niestety przypadek właściwie beznadziejny. Potrzebujący ofiary żeby żyć. Jedyną metodą na narcyza jest całkowite zerwanie kontaktów.

Nino
Posty: 1256
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Narcyzm

Post autor: Nino » 07 wrz 2020, 14:30

Na czym polega owo głębokie skrzywdzenie Narcyza? Już słyszałam, że jego "upiorna" osobowość zakorzenia się w jakimś bardzo głębokim poczuciu krzywdy,ale dowiedziałam się, na czym owa krzywda mogłaby polegać? O zranieniach z dzieciństwa wiemy wszyscy i wszyscy po trochu nosimy ich ciężary.
Jak jest z Narcyzem?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość