Początek świadomego procesu umierania

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

Pantop
Posty: 1271
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Początek świadomego procesu umierania

Post autor: Pantop » 16 sty 2018, 19:43

Witam.

Zainspirowany częścią artykułu zapodanego przez Nirwannę :

http://kosciol.wiara.pl/doc/4056296.Pie ... -kamieniem

a konkretnie tym fragmentem:

,, /.../Lekarstwem na zranione serce człowieka nigdy nie będzie praca, zadania, aktywności czy drugi człowiek. Jeśli ktoś myśli, że kariera czy związek ze „świetnym facetem” uleczą zranione serce, to się zawiedzie, i to srogo. Nie wolno traktować pracy czy drugiego człowieka jak lekarstwa na trudności i problemy z przeszłością. Bywa, że ludzie zranieni i odrzuceni w dzieciństwie, w dorosłości próbują udowadniać, że są najlepsi. Osiągają rzeczywiście wiele zawodowo, ale nierzadko przy tym niszczą innych oraz siebie, cały czas czując niezaspokojony głód serca. Jeśli przyczyną działań jest zranione serce – te aktywności, zachowania, praca, są ucieczkami przed samym sobą i bólem. A ucieczki stają się bożkami. Dla jednych tym bożkiem będzie praca i coś, co obiektywnie jest pozytywne. Dla innych alkohol i narkotyki. Ale przyczyna ucieczek jest ta sama: zranione serce. ,,

Przyszły mi na myśl słowa Mistrza:
,, Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. ,,
Łk 9;24

Część zdania z artykułu : ,, /../ te aktywności, zachowania, praca, są ucieczkami przed samym sobą i bólem. ,, - mówi o ucieczce. Boimy się siebie i bólu. Czemu. Nie chcemy cierpienia a tym bardziej śmierci /póki co - pewnych stereotypów postrzegania, odbierania, w końcu - PRZEŻYWANIA rzeczywistości/

Przytoczone słowa Emmanuela wskazują delikatnie pewną ścieżkę, którą być może jak Piotr, niekoniecznie będziemy chcieli ale, koniec końców, podążymy.

Krótka analiza.
Kto chce zachować swoje życie straci je. Gwarantowana strata życia.
Kto straci życie z mego powodu ten je zachowa. Gwarantowane zachowanie życia pod warunkiem wcześniejszego stracenia go.

Wniosek:
Nie można uciec. Najzwyczajniej się nie da.
Ograniczeni materią - zamknięci w niej - mając jakaś perspektywę czasową nie mamy ani jak ani gdzie skutecznie uciec.
Trzeba stracić życie.
Parafrazując pewne powiedzenie : Nikt nas nie pyta czy chcemy umrzeć. To zostało już rozstrzygnięte.
Pytanie tylko JAK.

Powiew optymizmu teraz.
W pewnej książce wyczytałem takie fajne zdanie, które nawiązuje w swym brzmieniu do cytowanego wersetu Ewangelii.
Otóż opuszczenie tego świata rzadko ma związek z fizyczną śmiercią.
Wg autora optymalnie jest ,,umrzeć,, za życia aby ,,pozostając na tym świecie nie być już dłużej z tego świata,,.
Natchnione zdanie.

Teraz - powrót do tytułu tematu.
Czy jestem świadomy początku procesu umierania.
A może wolę o tym nie myśleć, nie zastanawiać się, ,,będzie co będzie ,,
Nie bezprzyczynowo pada to pytanie.
Kwestia jest taka, że większość z nas z tego forum pewnego dnia już stanęła przed tym pytaniem o śmierć naszego systemu wartości, ideałów, sposobu postrzegania etc.
Czy umieramy?
Jeśli tak to czy z zaufaniem.
A może pełni obaw i buntu.
Albo też obrażeni - wcale nie chcemy umierać - daremnie odwlekając nieuniknione.

Pozwolę sobie zakończyć ten post częścią wiersza ,, Po to właśnie ,,

Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co Twoje będzie zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą.
Czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

Pozdrówka

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4006
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: Nirwanna » 16 sty 2018, 19:48

Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co Twoje będzie zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą.
Czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?
Aby prawom autorskim stało się zadość, autorem wiersza jest Cyprian Kamil Norwid :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Pantop
Posty: 1271
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: Pantop » 16 sty 2018, 20:25

Dokładnie tak.

ps Te wersety kończą także powieść ,,Popiół i diament,, Jerzego Andrzejewskiego.

Aleksander
Posty: 865
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: Aleksander » 24 sty 2018, 20:28

Pantop - długi wywód.
Nie bardzo kumam czym się przejmujesz ;)

Jaka śmierć? Jakie umieranie?
Nie ma śmierci - "umrzeć" może jedynie opakowanie, w które obecnie jesteś ubrany.

Pantop
Posty: 1271
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: Pantop » 25 sty 2018, 0:00

Do: Aleksander

Ad: ,,Jaka śmierć? Jakie umieranie? ,,
Śmierć sposobu interpretowania świata, ludzi, życia, sytuacji- w skrócie - utartych schematów postrzegania i reagowania.
Opakowanie nie ma tu nic do rzeczy. Choć kiedyś też umrze.
Temat nie jest prosty.
Powiem nawet, że bodaj czy nie najbardziej ważki z poruszonych przeze mnie na tym forum.

Pozdrawiam

Aleksander
Posty: 865
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: Aleksander » 25 sty 2018, 12:34

Pantop pisze:
25 sty 2018, 0:00
Do: Aleksander

Ad: ,,Jaka śmierć? Jakie umieranie? ,,
Śmierć sposobu interpretowania świata, ludzi, życia, sytuacji- w skrócie - utartych schematów postrzegania i reagowania.
Opakowanie nie ma tu nic do rzeczy. Choć kiedyś też umrze.
Temat nie jest prosty.
Powiem nawet, że bodaj czy nie najbardziej ważki z poruszonych przeze mnie na tym forum.

Pozdrawiam
Opakowanie ma trochę do rzeczy.
Właśnie ono blokuje wiele... np. postrzeganie - fizyczne oczy widzą "to co z przodu".

Np. świadomość (bez opakowania w ciało fizyczne) odbiera rzeczywistość '360 stopni' (sferycznie).
Ale nie trzeba od razu poznawać zjawiska eksterioryzacji, aby zmieniać sposób interpretowania świata.

Myślę, że dla wielu z nas np. zdrada byłą swego rodzaju śmiercią - i totalną zmianą interpretowania ludzi i świata.
Więc myślę sobie, że warto aby schematy, wzorce postrzegania i reagowania umarły (przekształcały się) wcześniej... nie koniecznie trzeba czekać na śmierć ciała fizycznego.

Pantop
Posty: 1271
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: Pantop » 25 sty 2018, 20:05

Do: Aleksander

Trzy rzeczy.

1. Nie. Nie trzeba poznawać zjawiska eksterioryzacji doświadczalnie.
Wystarczy poczytać Roberta Monroe prekursora w tej dziedzinie lub zapuścić na YT opowieści topografa, który idzie jeszcze dalej (tu uwaga - trzeba mieć dużo hmm- intuicji? aby nie dać się zwieść pewnym poglądom tam prezentowanym).
Całe zagadnienie oceniam jako ciekawostkę i lepiej tego nie praktykować.

2. Zdrada jest dla mnie rodzajem śmierci tu i teraz.
Oczywiście rzutuje to na postrzeganie ludzi, świata, siebie.


3.
Więc myślę sobie, że warto aby schematy, wzorce postrzegania i reagowania umarły (przekształcały się) wcześniej... nie koniecznie trzeba czekać na śmierć ciała fizycznego.
To właśnie było myślą przewodnią tematu.
Pytanie jak się zabrać do tego procesu umierania/obumierania aby po śmierci narodził się nowy człowiek.

Pozdrawiam

mare1966
Posty: 955
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: mare1966 » 27 sty 2018, 23:45

Pantop ,
co dla ciebie jest istotą "nowego człowieka" .
Jaki konkretnie ma się narodzić , może jakieś cechy podaj ?

Określenie "ten świat" może być dość proste ,
odnosić się do filozofii życiowej "zwykłego zjadacza chleba" ,
a tym samym i "umieranie" , "narodzenie"
jest równie mało skomplikowane .
Wystarczy pojąć , że życie nie kończy się tu na Ziemi ,
wierzyć w Boga i już mamy nowe spojrzenie .
Czy tą prostą prawdę miał na myśli Jezus ?

A może jest coś jeszcze bardziej "ambitnego" ?

Pantop
Posty: 1271
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: Pantop » 28 sty 2018, 3:19

Do: mare1966
mare1966 pisze:Pantop ,
co dla ciebie jest istotą "nowego człowieka" .
Jaki konkretnie ma się narodzić , może jakieś cechy podaj ?
Najprościej przez porównanie.
Jest sobie gąsienica.
Potem zamyka się w kokoniku.
A jeszcze potem - klik - i wylatuje motylek.

Pytanie: Jak zmienił się sposób doświadczania, postrzegania, przeżywania etc motylka w stosunku do gąsieniczki?
Odpowiedź: Diametralnie.

Gdybym miał podać jedną właściwą temu stanowi cechę uniwersalną to określiłbym ją jako :
Powrót do Źródła.
A wtedy - sam stajesz się źródłem dla innych.

mare1966
Posty: 955
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: mare1966 » 28 sty 2018, 9:52

Pantop ,
to , że to jest "proces" , jest już w tytule tematu .

Rozumiem , że Źródłem jest Bóg ( jakiś , bo nie napisałeś wprost ) .
Celem - nasycenie Bogiem , ale nie bycie bogiem .

Tym niemniej , o ile dobrze zrozumiałem ,
to jak dla mnie jakiś mglisty ten cel ,
mocno oderwany od Ziemi .
Osobiście , nie wydaje mi się ,
aby Jezusowi chodziło o jakieś wyłącznie z tego świata jednostki
( społeczeństwa , rodziny ) , ale to zmianę sposobu współistnienia ,
poprawę relacji .
Nie wydaje mi się , aby celem człowieka i spełnieniem
była wyłącznie relacja z Bogiem .
Nie tak został zaprojektowany .

Pantop
Posty: 1271
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: Pantop » 28 sty 2018, 14:23

Do: mare1966

Odpowiadam po kolei:

1. Oczywiście że proces.
2. Tak - my ,,umieramy,, - Bóg zaczyna w nas żyć i działać poprzez nas.
3. Nie następuje żadne wyłączenie a przeciwnie - pełna harmonia z sobą , bliźnimi i wszystkim co jest.
Dowiadujemy się PO PROSTU kim tak NAPRAWDĘ jesteśmy.
4.
mare1966 pisze:Nie wydaje mi się , aby celem człowieka i spełnieniem
była wyłącznie relacja z Bogiem .
Nie tak został zaprojektowany .
Odważne przypuszczenie.
Spróbuj zastąpić relację z Bogiem czymkolwiek a z pewnością będziesz miał problemy.
W rzeczywistości jedyne co dla człowieka tu na Ziemi jest najważniejsze to odkrycie i rozwinięcie owej relacji.
Cała reszta jest komentarzem.

zenia1780
Posty: 1903
Rejestracja: 18 sty 2017, 12:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: zenia1780 » 28 sty 2018, 14:38

Pantop pisze:
28 sty 2018, 14:23
Odważne przypuszczenie.
Spróbuj zastąpić relację z Bogiem czymkolwiek a z pewnością będziesz miał problemy.
W rzeczywistości jedyne co dla człowieka tu na Ziemi jest najważniejsze to odkrycie i rozwinięcie owej relacji.
Cała reszta jest komentarzem.
Czyżbym dojrzała :shock:
Zrozumiałam :o
;)
I podpisuję się pod tym
lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali».
(2Kor 12,9)

Pantop
Posty: 1271
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: Pantop » 28 sty 2018, 15:32

Do: zenia1780
zenia1780 pisze:Czyżbym dojrzała :shock:
Zrozumiałam :o
;)
I podpisuję się pod tym
Doskonale.
Teraz gdy formalności stało się zadość ( 1% postępu), wypada tę wiedzę intelektualną przekierować do serca ( 99% postępu).
Wtedy dusza zaśpiewa, rozpoczynając od wysokiego C.

Czego każdemu życzę

mare1966
Posty: 955
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: mare1966 » 28 sty 2018, 21:22

Pantop pisze :
"W rzeczywistości jedyne co dla człowieka tu na Ziemi jest najważniejsze to odkrycie i rozwinięcie owej relacji.
Cała reszta jest komentarzem."

No tak , tylko co w tym u ciebie "oryginalnego" Pantop .
Pół forum o tym pisze , głosi takie tezy .

Ty mi napisz , jak ta relacja wygląda ( albo ma wyglądać ) .
Jakie są kanały komunikacji .
Skąd masz pewność , że to "Bóg do ciebie mówi" ,
a nie np twój rozum , twoje serce , anioł itd.
Bo wiesz ,
relację z matką , ojcem , przyjacielem , żoną , wrogiem
czy nawet z psem to można jakoś precyzyjnie opisać .
Jest widzialna dla każdego , mierzalna .
To są relacje bytów tego samego poziomu ( wyłączając psa ) .
....... choć różnie mówią

Ja to widzę inaczej , nie "Bóg zaczyna w nas żyć" ,
ale my sami JAKO BYTY ODDZIELNE ( każdy jest jedyny , niepowtarzalny )
zaczynany żyć zgodnie z ogólnymi wytycznymi Boga ,
względem człowieka .
Tu Bóg daje nam pełną wolność wyboru naszej ścieżki na Jego szczyt .
Bóg żyje i bez ciebie , nie musi chyba odbierać tobie
twojego JA , które sam już przecież w tobie utworzył ( duszę ) .
Ty masz tylko ją rozwijać .
Tak ja to widzę .

Pantop
Posty: 1271
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Początek świadomego procesu umierania

Post autor: Pantop » 28 sty 2018, 22:31

Do: mare1966

Jest tak jak mówisz.
Prawie.
Ale nie do końca.
mare1966 pisze: No tak , tylko co w tym u ciebie "oryginalnego" Pantop .
Pół forum o tym pisze , głosi takie tezy .
Nic oryginalnego, na pewno nie moje. To rzeczywistość.

mare1966 pisze:Ty mi napisz , jak ta relacja wygląda ( albo ma wyglądać ) .
Jakie są kanały komunikacji .
Skąd masz pewność , że to "Bóg do ciebie mówi" ,
a nie np twój rozum , twoje serce , anioł itd.
Po owocach poznasz:
,,Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli,,.
,,A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie,,.

Pewność, gwarancja, bezpieczeństwo - zapomnij o tym i o innych śmiesznych określeniach.

mare1966 pisze:Ja to widzę inaczej , nie "Bóg zaczyna w nas żyć" ,
ale my sami JAKO BYTY ODDZIELNE ( każdy jest jedyny , niepowtarzalny )
zaczynany żyć zgodnie z ogólnymi wytycznymi Boga ,
względem człowieka .
Tu Bóg daje nam pełną wolność wyboru naszej ścieżki na Jego szczyt .
Bóg żyje i bez ciebie , nie musi chyba odbierać tobie
twojego JA , które sam już przecież w tobie utworzył ( duszę ) .
Ty masz tylko ją rozwijać .
Tak ja to widzę .
Hm- dotarliśmy do punktu zwrotnego- tak myślę.
Rzecz w tym, że Najwyższy niczego nie będzie nam odbierał - to my będziemy Go błagać, aby zabrał nam naszą nędzę.
Rozwijanie duszy? Absolutnie - każdy z nas jest już pełny w TEJ chwili - ALE! nie ma dostępu do swojego potencjału ponieważ dusza się tu (na ziemi) pobrudziła i czasami się buntuje.
Toteż nasze zadanie, w tym aspekcie, to oczyszczanie duszy aby zajaśniał jej blask.

Ps Pytanie do wszystkich: Co jest starsze : ciało czy dusza.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość