Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

anna
Posty: 39
Rejestracja: 09 lut 2017, 17:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: anna » 01 mar 2017, 17:09

S Zono, jak Ty w ogóle możesz za coś takiego pisać i za coś takiego przepraszać? ;) Zawsze będę Ci wdzięczna za... wszystko! Dziękuję, Kochana! Pozdrawiam. :)

julek
Posty: 4
Rejestracja: 07 lut 2017, 15:20
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: julek » 09 mar 2017, 15:36

Aniu,
Może czas na separację.
Przemyśl to. Nie wystarczą tylko Twoje nowenny, umartwiania i poświęcenia...
Odżyjesz. Staniesz na nogi. Pan Cię nie opuści, umocni Cię.
Potem wrócisz do tematu... Może jeszcze uratujesz to małżeństwo.

anna
Posty: 39
Rejestracja: 09 lut 2017, 17:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: anna » 09 mar 2017, 20:18

Julku, wiele osób radzi mi podobnie, lecz mąż uparcie prze do rozwodu, nie zgadza się na żadne inne wyjście. Z nielicznych, bardzo zdawkowych jego zachowań i uników wnioskuję, że znalazł sobie kochankę, podobnie jak jego ojciec wcześniej, lecz on temu zaprzecza, ponieważ walczy o Dzieci i chce na razie przynajmniej uchodzić za wzorowego ojca, zajmującego się tylko Dziećmi. Ja się staram uratować to małżeństwo, lecz mąż jest posłuszny woli swego ojca i nie chce nawet ze mną rozmawiać (wyraża zgodę jedynie na rozmowę o ewentualnym podziale Rodziny podczas rozwodu). :( Najtrudniej jest mi zrozumieć to, że stał się tyranem psychicznym na wzór swego ojca, lecz to mnie oskarża o czyny straszne, wprost przerażające, aby uzyskać poparcie instytucji zewnętrznych. :(

s zona
Posty: 1712
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: s zona » 09 mar 2017, 20:19

julek pisze:Aniu,
Może czas na separację.
Przemyśl to. Nie wystarczą tylko Twoje nowenny, umartwiania i poświęcenia...
Odżyjesz. Staniesz na nogi. Pan Cię nie opuści, umocni Cię.
Potem wrócisz do tematu... Może jeszcze uratujesz to małżeństwo.
Aniu ,moze warto to przemyslec..
Maz moze psychicznie Cie dreczyc
ale Ty MOZESZ to przerwac,dla dobra calej Rodziny .
Kiedys Jacek - sychar pisal ,ze mezczyzna ,jesli nie Musi ,to nie ma potrzeby sie zmieniac!

Kosciol popiera Separacje - w skrajnych przypadkach -,aby chronic siebie i dzieci .
Ks Dziewiecki powoluje sie na evangelie ,mowiac ,ze Pan Jezus zawsze stawal
W OBRONIE KRZYWDZONYCH a nigdy krzywdzicieli.

Aniu ,jako matki mamy moralny obowiazek zdbac o dobro naszych dzieci ;
czy widzac nas zestresoane ,nieszczesliwe w malzenstwie ,
beda potrafily odnalesc w swoich relacjach z mezem ?
Wiemy ,jakie znaczenie ma rodzina pierwotna ..

Moze taki zimny prysznic ostudzi zlosliwosci ze strony meza
i pomoze mu podjac starania o Wasza rodzine ..
Tak ,jak pisze Mare Twoj maz nic teraz nie musi ,jest Ciebie pewien
Ma doskonala opieke w domu i zycie na zewnatrz dla siebie..

Anno jestes madra kobieta ,
wierze ,ze podejmiesz decyzje ,ktora moze Ocalic Wasze malzenstwo ,
na ten moment to rownia pochyla ..

Przepraszam ,ze pisze tak szczerze ,ale sama to przerabialam..
Uwazalam ,ze jesli ja bede sie starac, to maz to doceni itd .
A to dzialalo odwrotnie ,maz korzystal z zycia na zewnatrz ,
potulna zona nie przeszkadzala mu w niczym ..

Awatar użytkownika
anusia4
Posty: 12
Rejestracja: 08 mar 2017, 14:11
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: anusia4 » 09 mar 2017, 21:17

Wybaczanie zadanego bólu a wybaczanie stale zadawanego bólu to dwie różne rzeczy...
Ksiądz z naszego ogniska nam wielokrotnie tłumaczył że nie możemy na to pozwalać. Że trzeba powiedzieć dość...
Że to sprzeczne z miłością tak dać się ciągle poniewierac...
Boże mój! W cieniu Twoich skrzydeł ukryj mnie,
Gdy boję się, gdy wokół mrok, bądź światłem...
Chwyć mnie i nieś... niech Niebo bliżej będzie,
Tak bardzo chcę w ramionach skryć się Twych.

anna
Posty: 39
Rejestracja: 09 lut 2017, 17:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: anna » 09 mar 2017, 22:50

Dziękuję Wam serdecznie, S Zono i Anusiu4. Tak, to prawda, tak to u mnie wygląda: daję się poniewierać na oczach Dzieci, ciągle tłumacząc sobie, że robię to dla dobra Rodziny, a prawdopodobnie Ją przez takie działania krzywdzę... Jednak sama pochodzę z rozbitej rodziny, nie widziałam takiego poniewierania w moim domu, lecz mimo tego źle wybrałam... Jestem tym kompletnie dobita, wyrzucam sobie ciągle, że Dzieci płaczą przeze mnie, przez moje zaślepienie i ułudę, i nie wiadomo, co Je jeszcze czeka w życiu... :(

jacek-sychar
Posty: 5188
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: jacek-sychar » 10 mar 2017, 7:52

Anno

Czytałaś książkę "Rozwinąć skrzydła"?
Gorąco polecam. Jest tutaj:
https://www.rozwinacskrzydla.pl/" target="_blank

julek
Posty: 4
Rejestracja: 07 lut 2017, 15:20
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: julek » 12 mar 2017, 7:40

Piszę z pozycji mężczyzny i dlatego z góry przepraszam za twarde słowa... Trudno jest tak pisać, ale czasem trzeba.
On ma nad Tobą przewagę psychiczną i bezwzględnie to wykorzystuje. Przestań się użalać nad sobą, tylko napisz do sądu o separację. Nie bój się ! Bronisz życia swojego i swoich dzieci. S zona bardzo dobrze pisze.
Nie szukaj winy w sobie. Nie wiem, czyja była wina i nie jest to ważne w tym momencie. Na marginesie, rzadkie są chyba sytuacje, gdy winna jest tylko jedna strona. Ważne jest to, co piszesz, że jest przemoc i zgorszenie. Kropka.
Tu nie chodzi w ogóle o wybaczenie. Wybaczyć mu możesz i powinnaś, ale to nie oznacza konieczności kontynuacji chorego, toksycznego układu. To było przerabiane przed Tobą tysiące razy.
Skup się na korzystnym wyroku sądu. Na szczęście u nas sądy orzekają zazwyczaj na korzyść kobiety. Myśl o przyszłości Twojej i dzieci.
Módl się, aby Pan dał Ci siły.
On ma dla Twojego męża swój plan i nam nic do tego. Ty prawdopodobnie zrobiłaś już do tej pory wszystko, co w Twojej mocy, aby wam pomóc, chyba że o czymś nie wiem. Może w ten sposób uratujesz swoją rodzinę.
Niech Ci Bóg błogosławi.

anna
Posty: 39
Rejestracja: 09 lut 2017, 17:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: anna » 12 mar 2017, 14:47

Jacku-Sychar, Julku, dziękuję Wam za pomocne słowa. Nie czytałam wspomnianej książki, na pewno kiedyś do niej zajrzę, dziękuję. Co do sądu i wystąpienia doń, sprytny teść ubiegł mnie nieco w tym względzie, rozpętując przy tym prawdziwą lawinę straszliwych oskarżeń. Nie chcę pisać zbyt wiele, bo wiem, że nie należy tego robić na forum, ale mąż świadczy przeciwko mnie na jego polecenia, oczerniając mnie wszędzie, gdzie tylko może. Wytoczono przeciwko mnie najcięższe działa. Po pierwszym szoku i pierwszych niespodziewanych "odwiedzinach" nasłanych instytucji (mam je ciągle i nieprzerwanie ku rozpaczy Dzieci), ponad pół roku temu, po kilku miesiącach całkowitego załamania i płaczu, zdecydowałam się zacząć mówić o gehennie, przeżywanej w domu. Teraz, jak widzę ze szczerym zdumieniem, mam odwagę pisać o tym nawet na forum. Lecz strach i niepewność jutra pozostały. Teść postanowił mnie zniszczyć i robi to naprawdę doskonale, konsekwentnie i drobiazgowo. Nie jestem pierwsza ani nie ostatnia na jego liście osób "niepokornych"... Po prostu teraz przyszła kolej na mnie. Może to przesada, wynikająca z obaw o Rodzinę, lecz od kiedy go poznałam, utożsamiam go ze złem.Takim najgorszym z możliwych. Każde jego działanie, słowo, nawet spojrzenie zdaje się mnie w tym utwierdzać. Jego wszyscy krewni na dodatek wcale nie uważają inaczej. Stąd moje poczucie bezradności i wiara, że teraz pozostała mi już tylko modlitwa, bo nikt i nic pomóc mi nie może... :(

izabela1115
Posty: 2
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:53
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: izabela1115 » 12 mar 2017, 20:16

http://czytam.pl/k,ks_236573,O-krzywdzi ... o_spo=true" target="_blank

http://www.ceneo.pl/22289426" target="_blank
w tych księgarniach dostaniesz ,w chwili obecnej jest promocja

julek
Posty: 4
Rejestracja: 07 lut 2017, 15:20
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: julek » 13 mar 2017, 8:59

Aniu,

Pomaga ci Ktoś, a to jest więcej, niż wszyscy dokoła razem wzięci...
Pomógł ci dając natchnienie do napisania na forum
Pomaga ci nadal, gdy piszesz tam i czytasz odpowiedzi.
Pomaga ci dając cały czas nadzieję, bo nadal masz nadzieję, choć zaprzeczasz temu, nie przyjmujesz tego do wiadomości.

Nie znam sprawy, dlatego trudno jest radzić coś innego poza ogólnikami. Ale spróbuję.

Jeżeli racja jest po twojej stronie, nie masz się czego obawiać.
Jeżeli ktoś ma coś przeciw tobie, zawsze możesz się bronić.
Jeżeli ktoś złożył pozew przeciw tobie, ty możesz złożyć pozew wzajemny: http://www.infor.pl/prawo/pozwy/informa ... jemny.html" target="_blank
Jeżeli ktoś ma świadków przeciw tobie, ty zawsze możesz przedstawić swoich świadków. Nikt z nas nie jest nieomylny. Ludzie czasami nie znają szczegółów i świadczą w jakiejś sprawie w dobrej wierze, a potem ze zdumieniem dowiadują się, jak bardzo zbłądzili.

Staraj się nikogo nie sądzić i nie przypisywać mu złej woli... To bardzo utrudnia ocenę sytuacji, zaciemnia rozum i powoduje, że można nami łatwo manipulować i krzywdzić nas. Jeżeli jest tak, jak piszesz, to twój teść jest godny współczucia i trzeba się za niego modlić. Takiemu człowiekowi wydaje się, że jego życie tylko do niego należy i może robić, co chce. Naprawdę zaś jest zniewolony przez siły zła i robi tylko to, czego one chcą. Sam od siebie nie robi nic. Ale zawsze jest dzieckiem Bożym, do niego tylko należy. Wybacz mu, bo nie wie co robi. Podobnie wybacz innym, którzy świadomie czy nieświadomie wyrządzają ci krzywdę.
Uwierz mi, będzie ci łatwiej...

Wybaczyć nie znaczy, że nie trzeba się bronić. W słusznej sprawie trzeba się bronić do końca.
Nie wystarczy sama modlitwa. Również pogłębione i uduchowione lektury nie są, moim zdaniem tak ważne, gdy jest pożar. Gdy jest pożar, trzeba go gasić. Trzeba dołożyć swoje starania, bo jesteś osobą odpowiedzialną. Stoisz twardo na ziemi, a nie bujasz w obłokach.
Do lektury wracaj, gdy sytuacja się nieco uspokoi.
Owszem, bez modlitwy nie zrobisz nic. Ale Bóg działa nie przez grzmoty i błyskawice, tylko poprzez działanie, NASZE i innych. Nie bój się, tylko uwierz.

Więcej nie ma sensu ogólnie pisać. Jeżeli potrzebujesz bardziej konkretnej porady, zawsze możesz napisać maila prywatnego.

Pozdrawiam serdecznie i Bogu polecam
Julek

anna
Posty: 39
Rejestracja: 09 lut 2017, 17:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: anna » 14 mar 2017, 1:13

Izabelo1115, Julku, dziękuję Wam. Działam nieco po omacku. Wiem, że muszę działać, ale jest mi trudno. Odważywszy się mówić prawdę w mojej obronie, ściągnęłam na siebie gniew męża. Zamiast rzekomego sprawcy, nasłani na mnie, obcy ludzie ujrzeli we mnie i Dzieciach wieloletnie ofiary. I tylko teraz pozostaje mi kwestia, czy mam się z tego cieszyć, czy płakać, że nagle wszystkie domowe brudy wyszły na jaw... Oddzielnym problemem jest dla mnie nadal temat tego wątku - kwestia wybaczenia ran, zadanych niewinnym Dzieciom. Psychiczne rany moim zdaniem nie mają żadnej szansy na zabliźnienie. :(

Awatar użytkownika
anusia4
Posty: 12
Rejestracja: 08 mar 2017, 14:11
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: anusia4 » 14 mar 2017, 9:16

Zdajesz sobie sprawę z tego że jeśli nic nie zmienisz w rodzinie to oni mogą zabrać Wam dzieci?

Twój mąż ma jakieś nałogi?
Powiem Ci od siebie że gdyby nie ognisko Sycharu i Ksiadz oraz Al Anon - nie dała bym psychicznie rady stawiać granic mężowi
Boże mój! W cieniu Twoich skrzydeł ukryj mnie,
Gdy boję się, gdy wokół mrok, bądź światłem...
Chwyć mnie i nieś... niech Niebo bliżej będzie,
Tak bardzo chcę w ramionach skryć się Twych.

helenast
Posty: 3085
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: helenast » 15 mar 2017, 6:01

Psychiczne rany moim zdaniem nie mają żadnej szansy na zabliźnienie. :(
MAJĄ , ale nie wszystko w jednym czasie. Najważniejsze to mądrze ustawić priorytety działania oraz postępowania Twojego.
Ostatnio zmieniony 15 mar 2017, 6:18 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

bosa
Posty: 311
Rejestracja: 29 sty 2017, 22:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Paląca kwestia wybaczenia zadanego bólu.

Post autor: bosa » 15 mar 2017, 9:46

...". I tylko teraz pozostaje mi kwestia, czy mam się z tego cieszyć, czy płakać, że nagle wszystkie domowe brudy wyszły na jaw..."
dlaczego tak późno? to powinno było się stać kilka lat temu...
Kocham Cię Panie, i jedyna łaska o jaką Cię proszę ,to kochać Cię wiecznie.. św.Jan Maria Vianney

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość