Pomocowość forum

Masz problem lub uwagi do działania forum - napisz tutaj

Moderator: Moderatorzy

mare1966
Posty: 909
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Pomocowość forum

Post autor: mare1966 » 31 maja 2018, 13:41

Ginekolog ,
też nigdy w ciąży nie był .

Kobieta jest bardziej ( zwykle ) emocjonalna
i proszę tego nie mylić z wrażliwością .
To są cechy bardziej przynależące do osoby , niż płci .
Zresztą można być wrażliwym na jedno , a niewrażliwym na inne .
Można być też przewrażliwionym .

Powiem tak , generalnie raczej niegłupi ze mnie facet .
"Dziadkowych" poglądów i nawyków też chyba jeszcze nie mam .
Z kobietami w twoim wieku ( lub zbliżonym ) kontakt łapię niezły ,
pomimo pewnej różnicy wieku .
Natomiast i owszem , zwykle są bardziej "sforne" .
Ci panowie o których piszesz mają ,
jak śmiem twierdzić , trochę większe doświadczenie niż ty .
Nie sądzisz , że trochę "dystansu" też by ci się przydało ?
Ja ci życzę jak najlepiej , ale już widzę , że grozi ci
wejście na taką ścieżkę nienawiści do facetów .
I to już na samym starcie w dorosłe życie .

Aha , i to nie jest "twój były"
tylko jest jaki jest ( takiego sobie wybrałaś )
ale jednak OJCIEC WASZEGO DZIECKA .
A i dziecko nie twoje tylko Boga , o tym tez warto pamiętać .

Samo się nic nie ułoży .
Samemu trzeba wszystko poukładać , najpierw siebie .

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 544
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to ma sens..

Post autor: ozeasz » 31 maja 2018, 14:21

Marylko ja nic ,a nic się nie denerwuję , w dialogu z Tobą tutaj i z mojej strony bardzo proszę o więcej dzielenia ,a mniej oceniania , co w wielu postach można wyczytać co nie sprzyja dialogowi i relacji oraz przyjęciu spojrzenia drugiej strony .

I ja też odnoszę się do Niesfornej , albowiem sam wątek jak i inne znajdują się na forum w którym każdy ma prawo się wypowiedzieć (w założonych uprzednio ramach) i dzielę się swoim doświadczeniem i moim postrzeganiem ,a moje uwagi wiążą się właśnie z przedstawianiem tu przede wszystkim męża i Jego (a nie Jego zachowań) oceny ,co jest łatwe bo jest nieobecny .

Ja staram się raczej w dzieleniu skupić się na moim wnętrzu i własnej percepcji (zachowania żony ,czy innych ) bez oceniania Ich jako ludzi , osądy i oceny rzadko kiedy pokrywają się z rzeczywistością , a przede wszystkim nie mamy wpływu na innych , a jedynie na siebie i to warto akcentować ,takie jest moje zdanie .

Nakręcanie współmałżonka który jest zraniony i skupianie Jego uwagi na potknięciach tego drugiego w moim rozumieniu oddala od rozwiązania sytuacji w sposób zgodny z Ewangelią .

Tyle ode mnie ,pozdrawiam Cię serdecznie i całą rodzinkę ,wraz z najmłodszymi :D


P.S. Właśnie dlatego że inni się wypowiadają i czytają warto zdać sobie sprawę na otwartość osób zranionych na uwagi tu wypisywane i łatwość w wykorzystaniu tendencyjnych w tym okresie emocji w odreagowaniu w sposób niewłaściwy . I wbrew , wychodzi na to , Twojemu rozumieniu mojej tu wypowiedzi równie to czynię ze względu na Niesforną ,ale i innych którzy to czytają .
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 544
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to ma sens..

Post autor: ozeasz » 31 maja 2018, 14:24

Marylka pisze:Sorki, że nie wchodzę w polemikę, ale ja tu jestem dla Niesfornej i z całym szacunkiem - nie dla Was.
A co tam o mnie kto sądzi no to trudno......musi z tym żyć....
Oj ,oj ….niepokojące dla mnie stwierdzenie ;)
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

mare1966
Posty: 909
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to ma sens..

Post autor: mare1966 » 31 maja 2018, 15:57

Marylka ,
jak na niosącą pomoc
to chyba za dużo piszesz o mnie .
I kiepsko ci idzie ta analiza .
( chętnie bym się zrewanżował , ale dam sobie spokój )

Proszę o uwagę , bo wbrew pozorom
nie są to jakieś przepychanki osobiste ,
ale w tle jest właśnie rozumienie owej pomocy
i podejście do tejże .

Wiele "silnych" kobiet "wspieranych"
przez inne kobiety jest już po rozwodzie .
Tyle tej "siły" i wsparcia wszelakiego dostały .
Od takiej pomocy ( często finansowanej z publicznych środków )
uchroń nas Panie .
I co najgorsze - gdyby zapytać te panie z ośrodków , panie psycholożki itp.
to one naprawdę wierzą , że pomagają .

Marylka , masz dobre intencje , w to nie wątpię .
I oczywiście , nie należysz moralnie do tamtego towarzystwa ,
ale sposób działania
masz TROCHĘ podobny .
Ty za dużo piszesz o tej "sile kobiety"
i moim zdaniem
niekoniecznie dobrze ją rozumiesz .

Ja sądzę , że Niesforna ,
jest jeszcze "daleko w lesie" z tym zrozumieniem .
I co gorsza niekoniecznie nawet wkroczyła już
na tę najlepszą ścieżkę .

P.s.
"Samokrytyka" była gestem w stronę Niesfornej ,
przecież zdania nie zmieniłem
w tym co najważniejsze .
A , że mam do siebie odrobinę dystansu ( mam nadzieję może więcej )
to napisałem - durniu .
( w kontekście poprzedniej niewiasty , co to protest i święte oburzenie
raczyć złożyła była )
I też "durniu" - PO CO się pchasz z tą pomocą !
Darmo czas tracisz .
( ale tak serio , to może jednak nie ? )

marylka
Posty: 413
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Czy to ma sens..

Post autor: marylka » 31 maja 2018, 22:41

ozeasz pisze:
31 maja 2018, 14:24
Marylka pisze:Sorki, że nie wchodzę w polemikę, ale ja tu jestem dla Niesfornej i z całym szacunkiem - nie dla Was.
A co tam o mnie kto sądzi no to trudno......musi z tym żyć....
Oj ,oj ….niepokojące dla mnie stwierdzenie ;)
Wiesz ozeasz...czytam to jeszcze raz i tak pomyślałam, że mogłeś to odczytać, że ja jestem z szacunkiem do Niesfornej a do Was nie.
Mam nadzieję, że tak tego nie odebrałeś!
Bo miałam na myśli, że to wątek Niesfornej i do Niej
tu piszę.
I z całym szacunkiem dla Was - ale do Was tu nie będę pisała TUTAJ.
Ale jsk założysz wątek to pewnie się odniosę. Pozdrawiam ;)

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 3562
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Czy to ma sens..

Post autor: Nirwanna » 01 cze 2018, 6:32

Marylko, myślę, że powinnaś mieć świadomość, że gdy piszesz, piszesz jednak na publicznym forum. Co oznacza, że piszesz do wszystkich, również tych niezalogowanych i niezarejestrowanych. Wszyscy to czytają. Twoje intencje mogą być tylko "pod Niesforną", ale zwróć uwagę choćby ilu nowych użytkowników w swoim pierwszym poście pisze, że "podczytują forum od jakiegoś czasu". Takich niepiszących jest zapewne jeszcze więcej.
Więc faktycznie piszesz dla wszystkich. Tak, jak każdy z nas, piszący na forum ogólnym. I to moderacja bierze pod uwagę podczas moderowania forum. Jeśli chcesz pisać wyłącznie do Niesfornej bez wtrącania się innych, zostaje priv.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

marylka
Posty: 413
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Czy to ma sens..

Post autor: marylka » 01 cze 2018, 8:03

Oczywiście Nirvanno że zdaje sobie sprawę, że jestem na publicznym forum.
Moja niechęc wchodzenia w polemikę wynika z tego, że w innych wątkach już po kilka razy pisałam, że piszę jako kobieta i dlatego piszę o kobietach zwłaszcza, że autorem jest kobieta. A piszę akurat tak bo u mnie TAK podziałało co nie znaczy, że u innych tak samo zadziała. Nigdzie nie napisałam, że faceci coś mają czy czegoś nie mają, coś im brakuje lub mają za dużo. A chłopcy piszą, że niby sugeruję że właśnie faceci coś tam coś tam, bo napisałam o kobiecie a o facecie to już nie.
Nazywam rzeczy po imieniu i jestem za tym - to ozeasz zarzucił. Ale co tu nazywać? Autorka dobrze nazwała wszystko u siebie i nic nie zaowalowuje więc nie rozumiem tego i nie widze potrzeby, żeby coś podkreślać. Mare pisze o sile kobiety. Jako zarzut w moją stronę. Słabe kobiety leżą z depresją w domu i wcale przez to ich małżeństwo nie jest lepsze a one jeszcze gorzej są traktowane. Więc jestem za SIŁĄ KOBIETY.
Tutaj też są faceci, którzy są po rozwodzie mare. I widzę, że są szczęśliwymi silnymi facetami i z nich możemy brać przykład. I nie chodzi, że dlatego, że są po rozwodzie. To dlatego, że do ostatniej kropli krwi bronili małżeństwa. Ale pogodzili sie z tym i zrozumieli że czasem się NIE DA!
A w związku sakramentalnym trwają i są piękni. Dlaczego to samo w strone kobiet nie zauważasz?
Jednak statystycznie to facetowi częściej odbija i zostawia żonę. Zobacz na to forum - ile jest skrzywdzonych kobiet a ilu mężczyzn?
Dlaczego kobieta nie może być silna? NIGDZIE nie namawiam do rozwodów. Jeżeli tak twierdzisz - to udowodnij to. Natomiast jeżeli facet krzywdzi i bezczelnie rani i wyzyskuje kobietę to Tak - trzeba się bronić - siebie i swoje dzieci, które na to patrzą i przeżywają. I nasiąkają obrazami z dzieciństwa. I w przyszłości będą albo małżonka traktowały jak kiedyś tatuś mamusię albo powielały zachowania mamusi. Kobiety to wiedzą i podświadomie odsuwają się z dziećmi. Źeby potem nie załamywać rąk i pytać o dziecko - skąd on to ma? Czemu tak skacze z kwiatka na kwiatek?
Co nie znaczy, że uważam że faceci powinni być słabi! Widzisz Nirwanno...tak musiałabym zawsze dodawać żeby panowie nie chwycili za klawiatury.
Chociaż...niestety mamy kryzys facetów. Latają w kółko albo siebie albo innych panienek. Albo rozgościli siè w nałogach. Czytałam wątek PORNOGRAFIA. i czytam polemikę - na ile panienek dziennie mażna popatrzyć żeby jeszcze nie było grzechu I do jakich pozycji można jeszcze oglądać żeby nie było grzechu....i żeby nie przesadzać, że to takie złe, bo każdy kto sie napije nie znaczy już, że jest alkoholikiem. Chyba najaktywniejszy wątek, bo najwięcej stron ma! Oczywiście ja celowo przekoloryzowuję, żeby pokazać jak żałosne to jest. Rozprawa o ciele kobiety jak o towarze. A potem zaskoczenie....czemu żona odeszła? Przecież o niczym nie wiedziała! Przecież to nie miało
z nią nic wspólnego ! To w ogóle o co innego chodzi! Zachowanie postawa -wszystko się zmienia u faceta. I to nie trzeba wiedzieć. I zamiast zrobić porządek ze sobą to nie! Siedzą i oceniają - jesteś taka i śmaka. Pomyliło się to wszystko - gdzie kasa, gdzie żona, gdzie dzieci...na którym miejscu....ale będą stać i oceniać! Sami stosują wobec żon przemoc, bo albo się nie odzywają albo przeciwnie - wyzywają od najgorszych. Ale błędów u siebie nie widza. Tylko jadą na żony.
Na szczęście dostrzegam coraz większe przebudzenie mężczyzn. Jakoś coraz więcej ich poznaję - chcą leczyć się z nałogów, walczyć i zdobywać swoje rodziny. I to napawa optymizmem.
X Pawlukiewicz kiedyś przypomniał, że chociaż to Ewa zerwała owoc -BÓG woła i pyta ADAMA.
Więc spyta każdego męża gdzie jest Twoja rodzina.? To prawda, że jak facet się sypie to leci cała rodzina za nim. Dlatego tak ważne jest źeby mężczyźni odnaleźli tą siłę przy Bogu i z Bogiem - w sobie. Pytali innych - jak odzyskać Ewę.
Bo takie pisanie co o mnie sądzą no to dla mnie jałowe jest. Szkoda czasu.
Ja chłopaków nie lekceważę. Jeden jest tu taki co właśnie na priv napisał. Jak to widzi. Bardzo to doceniłam. Mieliśmy okazję konkretnie o tych sprawach popisać. A tu.....to wątek Niesfornej. I o niej i do niej powinniśmy pisać.
Pozdrawiam.
No....chcę jeszcze dodać że mężczyźni na tym forum według mnie są na dobrej drodze. Bo szukają. A jak szukają to i ZNAJDĄ :) A jeśli jakiś fragment Cię tu poruszył albo oburzył to zastanów się czy czasem jednak Ciebie to nie dotyczy....bo przeważnie tak jest, że gdzie zaboli czytanie tam coś jest dla Ciebie.
A jeśli nie - to uśmiej się serdecznie do łez ze mnie i stwierdź, że jednak mam niezłą wyobraźnię i fantazję. Ale proszę - już nie pisz co o mnie myyślisz. Pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 3562
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Czy to ma sens..

Post autor: Nirwanna » 01 cze 2018, 8:23

Marylko
A jeśli jakiś fragment Cię tu poruszył albo oburzył to zastanów się czy czasem jednak Ciebie to nie dotyczy....bo przeważnie tak jest, że gdzie zaboli czytanie tam coś jest dla Ciebie.
mam nadzieję, że masz świadomość, że dotyczy to również Ciebie.

Oraz prosiłabym Cię, abyś zwróciła uwagę, ile w Twoim poście jest oceny mężczyzn jako takich, a ile pomocy skierowanej bezpośrednio do Niesfornej. Wg mnie ta epopeja na temat kryzysu mężczyzn Niesfornej nie pomoże. Wręcz przeciwnie.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 544
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to ma sens..

Post autor: ozeasz » 01 cze 2018, 8:24

marylka pisze:
31 maja 2018, 22:41
ozeasz pisze:
31 maja 2018, 14:24
Marylka pisze:Sorki, że nie wchodzę w polemikę, ale ja tu jestem dla Niesfornej i z całym szacunkiem - nie dla Was.
A co tam o mnie kto sądzi no to trudno......musi z tym żyć....
Oj ,oj ….niepokojące dla mnie stwierdzenie ;)
Wiesz ozeasz...czytam to jeszcze raz i tak pomyślałam, że mogłeś to odczytać, że ja jestem z szacunkiem do Niesfornej a do Was nie.
Mam nadzieję, że tak tego nie odebrałeś!
Bo miałam na myśli, że to wątek Niesfornej i do Niej
tu piszę.
I z całym szacunkiem dla Was - ale do Was tu nie będę pisała TUTAJ.
Ale jsk założysz wątek to pewnie się odniosę. Pozdrawiam ;)
Marylko jestem daleki od tego by brać do siebie to co napisałaś ,bardziej chodzi mi o to , że to stwierdzenie dla mnie ma cechy manipulacji .

Dla mnie ten komunikat brzmi :cokolwiek napiszecie i tak mnie to nie obchodzi ,tym bardziej że źle o mnie myślicie , a Ja tu jestem by ratować ….zdaję sobie sprawę że to subiektywny odbiór.

Taka postawa rodzi we mnie sprzeciw taki jak i wobec niektórych ludzi kościoła którzy odbierają wszelką krytykę swojego postępowania ,głoszenia jako walkę z kościołem a nie zwracają uwagi na to , że to właśnie oni mijają się z istotą w przekazie czy postawie .

Tak że jasno chcę tu wybrzmieć że jako Osobę szanuję Cię i podziwiam Twoją przemianę oraz czas który tu poświęcasz ,a przecież zdaję sobie sprawę że masz rodzinę i obowiązki ,za to pewne komunikaty które wybrzmiewają w Twoich wypowiedziach w moich uszach brzmią bardzo autorytarnie i w mojej ocenie mogą przesłaniać treść którą chcesz przekazać .

A skoro jest to forum katolickie , to na nas spoczywa niejako większy ciężar odpowiedzialności za formę i treść ,mając również świadomość że szczególnie tych doświadczonych ludzie nowoprzybyli lub tylko czytający odbierają jako pewnego rodzaju autorytety.

Przepraszam Niesforna że to w Twoim wątku do Marylki , pozdrawiam serdecznie i na tym zakończę tutaj moją odpowiedź ,jeśli moderacja uzna to za nie związane z wątkiem , to może przeniesie ,ja jednak wyczerpałem na ten moment to co chciałem przede wszystkim przekazać Marylce ,ale i innym czytającym ten wątek.
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 3562
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Czy to ma sens..

Post autor: Nirwanna » 01 cze 2018, 8:29

Ozeaszu, moderacja uznała Twój post za cenny, jako przykład dobrej komunikacji w warunkach rozmijania się w poglądach i/lub nieporozumień :-)

Jednakże zachęca jednocześnie (wszystkich) do wymiany raczej osobistych doświadczeń niż głoszenia kazań "ex cathedra", oraz raczej do pomocy konkretnej osobie, niż dyskusji wielowątkowej.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

marylka
Posty: 413
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Czy to ma sens..

Post autor: marylka » 01 cze 2018, 9:37

Nirwanna pisze:
01 cze 2018, 8:23
Marylko
Wg mnie ta epopeja na temat kryzysu mężczyzn Niesfornej nie pomoże. Wręcz przeciwnie.
Ja odczytuję, że skoro nie pomoże to wręcz przeciwnie - zaszkodzi.
Mogłabyś uzasadnic Nirvanno, w którym fragmencie według Ciebie zaszkodziłam Niesfornej? Ja też się uczę i chcę wiedzieć

Pavel
Posty: 1593
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to ma sens..

Post autor: Pavel » 01 cze 2018, 10:42

Marylka pisze:A jeśli jakiś fragment Cię tu poruszył albo oburzył to zastanów się czy czasem jednak Ciebie to nie dotyczy....bo przeważnie tak jest, że gdzie zaboli czytanie tam coś jest dla Ciebie.
A jeśli nie - to uśmiej się serdecznie do łez ze mnie i stwierdź, że jednak mam niezłą wyobraźnię i fantazję. Ale proszę - już nie pisz co o mnie myyślisz. Pozdrawiam :)
Jeśli chodzi o Twoją epopeję dotyczącą mężczyzn, skomentuję ją tylko tak: :shock:

Do powyższego fragmentu jednak się odniosę.
Czyli wg Ciebie możesz wypisywać co Ci tylko fantazja podpowie, a odbiorcy mają jeszcze się ewentualnie z tego radować?
Czy znasz znaczenie słowa odpowiedzialność?
A co gdy uznam, że to co piszesz jest szkodliwe, kłamliwe a Twoje oceny są nieuprawnione?
Również pownienem się uśmiechać?
Chciałbym zauważyć również, nie po raz pierwszy, że przynajmniej większość skierowanych do Ciebie uwag nie dotyczyło Ciebie jako osoby, a zachowań. Ty zaś z uporem maniaka piszesz o ocenianiu Ciebie jako osoby.
I na koniec:
Czy te same, powyżej zacytowane kryteria stosujesz w stosunku do siebie i swojej aktywności na forum Marylko?
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 3562
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Czy to ma sens..

Post autor: Nirwanna » 01 cze 2018, 11:21

marylka pisze:
01 cze 2018, 9:37
Nirwanna pisze:
01 cze 2018, 8:23
Marylko
Wg mnie ta epopeja na temat kryzysu mężczyzn Niesfornej nie pomoże. Wręcz przeciwnie.
Ja odczytuję, że skoro nie pomoże to wręcz przeciwnie - zaszkodzi.
Mogłabyś uzasadnic Nirvanno, w którym fragmencie według Ciebie zaszkodziłam Niesfornej? Ja też się uczę i chcę wiedzieć
Ja z kolei miałam inną intencję - gdy piszę, że "wg mnie nie pomoże" - to wg mnie nie pomoże. Gdy piszę "wręcz przeciwnie" - to mam na myśli, że "wg mnie może zaszkodzić". Ale nie musi. Może po prostu spłynąć. Zależy od odbiorcy i jego nastawienia w danym czasie i do danej osoby.
Jednak ponieważ wg mnie ta epopeja może jednak zaszkodzić (nie tylko Niesfornej, ale wszystkim czytającym), więc wytłumaczę, jak to widzę.
Używasz, marylko, wielu uogólnień oraz piszesz w sposób budujący w odbiorcy trudne emocje. Trudne emocje to takie, z którymi sobie trudno poradzić - gniew, złość, wstyd, itp. Wielu z czytających, zwłaszcza w ostrym kryzysie, łyka wszystko, również trudne emocje, pochodzące od innych. Nie umieją jeszcze inaczej. Po co pakować skrzywdzonej kobiecie dodatkowy pakiet takich emocji, zbudowanych na autorytarnym zdaniu "niestety mamy kryzys facetów. Latają w kółko albo siebie albo innych panienek. Albo rozgościli siè w nałogach. "? W jaki sposób to ma pomóc? Skrzywdzonej osobie (tu - kobiecie) potrzebne jest zdrowe i twórcze przeżycie swoich trudnych emocji, a następnie wyciszenie, aby rozumnie postępowała z własnym życiem, traktując siebie i innych z Miłością Bożą.
Twój sposób pisania nie pomaga w zdrowym przeżyciu trudnych emocji, również nie wycisza. Wbrew pozorom nie buduje również siły kobiety. Siła kobiety będąca siłą twórczą, sprawczą, pochodzi od Boga. I taka siła bardzo buduje. Taka siła, jaką Ty proponujesz swoim sposobem pisania, jest siłą polegającą na zwalczeniu czegoś, byciu silnym w opozycji do kogoś/czegoś. To siła na krótką metę, budowana na sterydach i anabolikach emocji. Szybko się wypala i zostają po niej zgliszcza.
Na forum uczymy się, jak doświadczając zgliszcz poprzedniego życia, odbudowywać życie wg Bożego pomysłu, czyli nie tworzyć kolejnego i kolejnego pola ruin i gruzu, ze zdziwieniem, że "znowu w życiu mi nie wyszło" i "w ogóle to wina wszystkich innych, nie moja".
Czego Ci oczywiście, marylko, nie życzę. I doceniam chęć nauki :-)
Pozdrawiam :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

marylka
Posty: 413
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Czy to ma sens..

Post autor: marylka » 01 cze 2018, 11:29

Pavel pisze:
01 cze 2018, 10:42
Jeśli chodzi o Twoją epopeję dotyczącą mężczyzn, skomentuję ją tylko tak: :shock:
Dla mnie bardziej wartościowy komentarz byłby gdybyś napisał
A ja mężczyzn postrzegam tak:
i coś napisał jak Ty to widzisz. Wtedy czytelnicy mieliby jakieś porównanie i mogliby jakieś wnioski wysunąć.
Bo po :shock: to niewiele...
Pavel pisze:
01 cze 2018, 10:42
Chciałbym zauważyć również, nie po raz pierwszy, że przynajmniej większość skierowanych do Ciebie uwag nie dotyczyło Ciebie jako osoby, a zachowań. Ty zaś z uporem maniaka piszesz o ocenianiu Ciebie jako osoby.
Znam to powiedzenie, że człowiek jako człowiek jest dobry. Tylko jego uczynki i zachowanie nie zawsze
Natomiast ja siebie postrzegam jako całość i jak komentujesz moje zachowanie to dla mnie - komentujesz MNIE. Bo ja czuje sie jako jedno - moja postawa, moje myśli, moje zachowanie, moje czyny. Ja odpowiadam za siebie i nie próbuje siebie dzielić na dwa czy na więcej części.

marylka
Posty: 413
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Czy to ma sens..

Post autor: marylka » 01 cze 2018, 11:45

Dziękuję Ci Nirvanno. Dziękuję.
Chciałam tylko coś dodać...o kryzysie mężczyzn mówi Pan Jacek Pulikowski o kryzysie ojcostwa też....x Dziewiecki...ja w szoku byłam jak Go pierwszy raz słuchałam. Zacytowany x Pawlukiewicz...."kapitanie - gdzie twój okręt?" To słowa które do dziś słyszę z kazania dla mężczyzn, które były TUTAJ na jeszcze archiwalnym forum wklejone przez Was na pierwszej stronie.
Ja tego nie biorę z fantazji. I też ubolewam że jest jak jest.
I ....chyba jednak dobrze jest mieć tą świadomość, że rycerze na białych rumakach to w baśniach są.
Chociaż ja wolałabym oglądać ich w realu.
Pozdrawiam Nirvanno

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość