Refleksje o Wielkim Poście

Ciekawe strony www, fora dyskusyjne, książki nt. małżeństwa, propozycje współpracy...

Moderator: Moderatorzy

enbe
Posty: 37
Rejestracja: 30 sty 2017, 21:27
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Refleksje o Wielkim Poście

Post autor: enbe » 08 mar 2017, 18:30

Artykuł mojego prywatnego dziecięcia z blogu DZIKI ENTUZJAZM, a zatytułowany ,,Dobrze jest poczuć głód"

Niedawno rozpoczął się Wielki Post. Czas przygotowania do świętowania, namysłu nad swoją kondycją duchową i wysiłków, by zbliżyć się do Boga. Tym jest dla mnie. Szansą na przemianę i uwrażliwienie serca. Czymś, co jest dobre dla każdego – zarówno wierzącego, jak i niewierzącego człowieka.

Przygotowanie

Biskup Ryś podkreśla w swojej fantastycznej książce „Rekolekcje. Modlitwa. post, jałmużna”, że człowiek nie spotka się z Bogiem, jeśli nie nauczy się dla niego „marnować” czasu. Osobiście mocno doświadczam tego, że im więcej czasu poświęcę na dobre przygotowanie się do danego okresu liturgicznego w kościele, tym lepsze owoce przynosi on w moim życiu. Wiem wtedy, po co on jest, z jakimi symbolami się wiąże i co wnosi w życie człowieka wierzącego. Nie chodzi mi przy tym o przeznaczenie niezliczonych ilości godzin na refleksję, ale o jakość tego czasu. By nie kończyć na konstatacji „o – idzie Wielki Post, trzeba się więcej modlić”, tylko znaleźć w sobie wystarczająco wiele ciszy, by w skupieniu i szczerości z samym sobą przemyśleć swoją aktualną, duchową sytuację. Z tego też powodu staram się nie lekceważyć rachunku sumienia przed spowiedzią, modlić się wtedy, gdy mój mózg jest jeszcze aktywny, a nie w trybie „stand by”, a o wielkopostnych postanowieniach rozmyślam przynajmniej kilka dni przed środą popielcową, tak by dać sobie szansę usłyszeć głos sumienia. Nie jest łatwo. Pokusa, by połączyć rozmyślania o tym, na co powinnam zwrócić uwagę w tegorocznym Wielkim Poście z prasowaniem, myciem garów i zabawą z dziećmi – jest duża. Ogromna. Ale na własnej skórze doświadczam, że dopiero gdy całkowicie skoncentruję się na tej kwestii, w pełni poświęcę jej swój czas i uwagę, dopiero wtedy jestem w stanie post przeżyć, a nie przebiec. Swoją drogą, szalenie podoba mi się w tym kontekście sformułowanie „poświęcić czas”. Tak. Czas takiej modlitwy i bycia przy Bogu jest uświęcaniem życia, a jedna solidnie uświęcona godzina przynosi mi o wiele więcej spokoju i radości, niż wysłuchanie jednym uchem nawet kilku godzin fantastycznych rekolekcji w internecie.

Namysł

Żyję intensywnie i w ciągłym pośpiechu. Nie narzekam na nudę. Raczej na nadmiar możliwości i form spędzania czasu, do których mam dostęp. To bogactwo nieraz zwodzi mnie na manowce. Smutne to, że rok w rok u progu Wielkiego Postu łapię się na tym, jak niewiele czasu poświęcam na prawdziwą refleksję. Taką, która nie jest pełna czczej gadaniny, ale nasycona ciszą, ważnymi pytaniami i drążeniem swego serca w poszukiwaniu odpowiedzi na nie. Mam przeczucie, że gdybym więcej razy zatrzymała się nad tym, czym jest, a czym powinna być w moim życiu prawda, miłość czy wolność – byłabym zupełnie innym człowiekiem. Pewnie mniej raniłabym bliskich słowami, odróżniała pokorę od kompleksów, śmielej walczyłabym z egoizmem, głupotą i lenistwem. Przede mną kolejna szansa – nie chcę jej zmarnować. Dlatego cieszę się z podjętych w tym roku zobowiązań – zarówno tych dotyczących wyrzeczeń, jak i modlitwy i jałmużny.

Wysiłek

Post ma dla mnie bowiem dwa wymiary. Z jednej strony wszystko, czego się podejmuję, robię z myślą, że ma mi to pomóc mądrzej, lepiej i piękniej kochać. Z drugiej strony – wiem, że musi być niewygodny i wymagający. Bo to, co ważne, zdobywa się w trudzie.

Dla przykładu. Otacza mnie przesycona rzeczywistość. Feeria bodźców, emocji, pragnień, szans i możliwości. Kakofonia dźwięków. One same w sobie nie są złe, jeśli tylko nie przesłaniają sensu życia. Smak jedzenia doceniłam dopiero wtedy, gdy przeżyłam dzień o chlebie i wodzie. Więc ufam, że na nowo rozsmakuje się w Słowie Bożym wtedy, gdy choćby na te kilka tygodni odetnę się od tego, co to Słowo zagłusza. Od frustrujących wiadomości z Polski i świata. Od krwistych fabuł moich ulubionych kryminałów. Od nowej muzyki. Czytanie, słuchanie, smakowanie świata nie jest złe. Ale mam skłonność, by przepełniało moje życie.

Dobrze jest poczuć głód. Ludzi takich jak ja – bogatych, zabezpieczonych, szczęśliwych – może to otworzyć. Pozwolić dostrzec, ile się ma, poczuć prawdziwą wdzięczność i … zapragnąć nasycić się tym, co nie jest życiowym fast foodem, ale pełnowartościowym Pokarmem. Takim, który na długo daje energię do zmieniania siebie i świata na lepsze. Wielki Post jest więc dla mnie czasem, w którym chcę przede wszystkim znowu Boga postawić na pierwszym miejscu. Bo to On jest dla mnie źródłem życia na 100%. Moje obecność tu na ziemi, to ciągłe podejmowanie tego trudu. Obym z niego nigdy nie zrezygnowała.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość