Zdrada

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Sama
Posty: 16
Rejestracja: 16 mar 2017, 18:15
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada

Post autor: Sama » 21 maja 2018, 21:38

Nikt oprócz zahir nie odpowiedział na moje pytanie, pytałam czy można walczyć o odbudowę małżeństwa skoro złamało się przysięgę wierności, czy ten grzech nie dyskwalifikuje nas całkiem z możliwości odratowywania związku?
A jakie zdanie mają Zdradzeni?
Wybacz mi Panie bo zgrzeszyłem

jacek-sychar
Posty: 6280
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada

Post autor: jacek-sychar » 21 maja 2018, 21:53

Sama

Dlaczego ma dyskwalifikować?
Jeżeli chcesz i się starasz, to wszystko jest możliwe.
U nas najczęściej nasi zdradzający małżonkowie nawet nie myślą, żeby coś próbować ratować.

rak
Posty: 986
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada

Post autor: rak » 21 maja 2018, 23:29

Witaj Sama,

jak prosisz, to pozwól jeszcze parę słów ode mnie.
Sama pisze:
21 maja 2018, 21:38
Nikt oprócz zahir nie odpowiedział na moje pytanie, pytałam czy można walczyć o odbudowę małżeństwa skoro złamało się przysięgę wierności, czy ten grzech nie dyskwalifikuje nas całkiem z możliwości odratowywania związku?
A jakie zdanie mają Zdradzeni?
Odpowiem trochę przewrotnie każdy składał przysięgę o swojej wierności, więc od tej osoby zależy, czy chce dotrzymać, czy nie. Zdrada to solidna obsuwka, sporo pracy i bólu z którym się trzeba liczyć, bo szczerze inaczej byłoby to czyste pobłażanie złu, które już się rozlało. Zgadzam się z Zahir, że nie tylko można, ale też trzeba, szczególnie w tym przypadku i szczególnie jak samemu się złamało, bo to też jest jakaś forma zadośćuczyniania i łagodzenia szerszych konsekwencji tego czynu.
Sama pisze:
02 kwie 2018, 21:09
Krótki epizod to nic innego jak kilka spotkań z kowalskim, a może to wcale nie jest tak krótko. To brak rozmowy, zrozumienia, niezaspokojenie potrzeb, doprowadziły do tego.
Nie bagatelizuj tego co się stało. Pytałaś o zdanie zdradzonych. Dla nich to nie jest krótki epizod, kilka spotkań ... Takie ujęcie sprawy rodzi tylko więcej bólu. Ten krótki epizod przekreśla zazwyczaj naście (albo dziesiąt) lat wspólnego życia, podaje wątpliwość wcześniejsze zapewnienia, prawdziwość przeżytych chwil, intymność w związku, itd... A, co do krótkości, to temat względny, rozumiem, że odnosisz się do fizycznych aspektów zdrady, bo psychiczne podchody do niej trwaly pewnie od dłuższego czasu: emocjonalne oddalanie się, osłabianie szacunku do męża, rozbudzanie fantazji, szukanie możliwości, chodźby i w bierny sposób (i to najbardziej boli zdradzonego - fizyczna zdrada jest tylko uwieńczeniem całego procesu odsuwania się i deptania małżeństwa).
Sama pisze:
02 kwie 2018, 21:09
To brak rozmowy, zrozumienia, niezaspokojenie potrzeb, doprowadziły do tego.
Rozumiem, że minęło już kilkanaście lat i trzeba "zamknąć" temat też dla samego siebie. Ale zaniepokoił mnie sposób w jaki po takim czasie "usprawiedliwiasz" swoje zachowanie. Czy oznacza to jak teraz wrócisz i w swoim odczuciu dalej "będziesz cierpiała" na brak zrozumienia, niezaspokojone potrzeby to dalej poszukasz sobie możliwości ich spełnienia poza małżeństwem? Wiesz brak rozmowy, zrozumienia, z perspektywy zdradzonego te rzeczy doprowadzają do kryzysu i często głębokiego, ale nie wymuszają automatycznie zdrady. Ludzie są sobie wierni w naprawdę trudnych sytuacjacjach życiowych (wojny, długotrwałe rozstanie, ciężkie choroby, itd), niezaspokojone potrzeby blado brzmią na tym tkle (a wyolbrzymianie ich i podsycanie poza małżeństwem mogło być też i przyczyną kryzysu jeszcze na długo przed zdradą).

Piszesz, że mąż pewnie mógłby Ci przebaczyć. Doceń to, bo to jest naprawdę dużo dla faceta, ale nie próbuj włożyć mu na barki ciężaru z którym sama się musić uporać. Te "usprawiedliwienia", których się tak trzymasz przez ostatnie naście lat też mogą Ci przeszkadzać w procesie przebaczania. Bo komu masz przebaczyć sobie, czy mężowi, który nie dawał Ci tych wszystkich rzeczy, więc nie miałaś wyboru... Jak nie miałaś wyboru to jak mozesz sobie przebaczyć?
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

lena50
Posty: 446
Rejestracja: 17 sie 2017, 0:29
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada

Post autor: lena50 » 22 maja 2018, 0:14

Czy ktoś z Was zna przepis na to jak wybaczyć sobie?
Może gdyby mi się to udało to i mój Mąż może wybaczyłby mi.
Czy mąż Ci wybaczy ....nie wiem,ale żeby sobie wybaczyć proponuję terapie u psychologa i współpracę z Bogiem.

Swojemu mężowi tak poradziłam(zmusiłam wręcz) i się udało.
Wybaczyłam.
lena50....dawniej lena

lena50
Posty: 446
Rejestracja: 17 sie 2017, 0:29
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada

Post autor: lena50 » 22 maja 2018, 0:24

Nikt oprócz zahir nie odpowiedział na moje pytanie, pytałam czy można walczyć o odbudowę małżeństwa skoro złamało się przysięgę wierności, czy ten grzech nie dyskwalifikuje nas całkiem z możliwości odratowywania związku?
A jakie zdanie mają Zdradzeni?
Nie tylko można,ale i trzeba.
Niestety,ale czasem bywa tak,że bez profesjonalnej pomocy się nie obędzie.
I tak jest właśnie u Was.
lena50....dawniej lena

zahir
Posty: 102
Rejestracja: 09 lut 2018, 10:29
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada

Post autor: zahir » 22 maja 2018, 13:17

Sama a powiedz, czy mąż chciał kiedykolwiek skorzystać z terapii dla was, dla niego? Czy Ty próbowałaś? Wiem, że ktoś czasami może się tak zaprzeć, że i tak nic mu głowy nie wymieni, ale uważam że tacy ludzi: psycholodzy, terapeuci są po coś przecież

nietoperz
Posty: 8
Rejestracja: 10 lut 2019, 14:47
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada

Post autor: nietoperz » 10 lut 2019, 23:18

santi pisze:
21 mar 2018, 17:19

Napisz proszę czy kobieta w ogóle może w wieku 35 lat dojść do wniosku, że chce żyć sama z dzieckiem?

Nie wiem jaką masz sytuacje, ale tak, ja tak miałam, że doszłam do wniosku żeby odejść i żyć sama z dziećmi. I to nie była wyprowadzka do kogoś, czy do obcego faceta.
I fakt, to nie był impuls, tylko coś, co trwało około 2 lat, zanim dojrzałam do tego, by zamieszkać sama. I nie była to łatwa decyzja, więc jeśli ktoś decyduje się na wyprowadzkę, to musi mieć dobry powód i motywację by to zrobić.
Nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja.

nietoperz
Posty: 8
Rejestracja: 10 lut 2019, 14:47
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada

Post autor: nietoperz » 10 lut 2019, 23:31

Sama, mogę powiedzieć Ci z perspektywy zdradzonej, co najbardziej boli, a widzę kilka zdań i sformułowań w Twojej wypowiedzi, które gdyby padły (i czasem padają) z ust mojego męża, to właśnie sprawiają, że wpadam w histerię.
Po pierwsze bagatelizowanie sprawy i usprawiedliwianie swojego czynu, często przez zwalanie winy na osobę zdradzaną - bo za mało poświęcała mi czasu, bo nie było jej wiecznie w domu, bo ona... bo coś.... a główne pytanie co wtedy TY robiłaś, aby to zmienić? Często okazuje się, że zmiany w zachowaniu partnera mogą pochodzić od zmian w samych nas. Tylko, że to jest trudniejsze niż pójście na łatwiznę i flirtowanie z kimś obcym.
Jeśli mąż mimo Twojej zdrady nadal chce być z Tobą, to dziękuj mu za to i nie wkurzaj się na jego huśtawki nastrojów. Niestety, ja to przynajmniej u siebie widzę, jednego dnia nie pamiętam nic i zachowuję się normalnie, a drugiego wyzywam go od najgorszych świń. I wiem, że nie jest to w porządku, ale ciężko jest zapomnieć, szczególnie jak ktoś bagatelizuje.
Empatia i zrozumienie. Zrozum osobę zdradzoną to łatwiej będzie Ci zrozumieć jej zachowanie.
Nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja.

Avanti
Posty: 1
Rejestracja: 04 wrz 2018, 6:03
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada

Post autor: Avanti » 24 mar 2019, 8:18

Hej, ja tutaj nowa. Zdradzona. Chociaż minęły dwa lata od chwili jak to odkryłam, ciągle boli. Nic się nie zmienia, ona ( bo pracuje razem z mężem) pracuje nadal. On ciągle kłamie albo ukrywa różne informacje. I mam to wszystko znosić? Nie mam siły. Żyjemy razem ale jakby każdy oddzielnie. Rozmowy nic nie dają.

Lawendowa
Posty: 1806
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada

Post autor: Lawendowa » 24 mar 2019, 10:32

Witaj Avanti,

dobrze, że tutaj szukasz wsparcia. Warto poczytać archiwalne wątki, bo dużo można tam znaleźć pomocnych tematów. Tutaj jest lista książek wartych przeczytania:
viewtopic.php?f=10&t=383
Przede wszystkim jednak warto przyjść na spotkanie któregoś Ogniska, tam możesz porozmawiać, albo na początek tylko posłuchać i znaleźć realne wsparcie w niełatwej sytuacji w której się znalazłaś. Tutaj jest pełna lista sycharowskich Ognisk:
http://sychar.org/ogniska/

Mało piszesz o swojej sytuacji, więc warto nieco więcej napisać o sobie, jednak z rozwagą i świadomością, że internet nie jest anonimowy i podawanie zbyt charakterystycznych szczegółów może spowodować rozpoznanie Was w realu.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada

Post autor: Pijawka » 24 mar 2019, 14:25

Avanti pisze:
24 mar 2019, 8:18
Hej, ja tutaj nowa. Zdradzona. Chociaż minęły dwa lata od chwili jak to odkryłam, ciągle boli. Nic się nie zmienia, ona ( bo pracuje razem z mężem) pracuje nadal. On ciągle kłamie albo ukrywa różne informacje. I mam to wszystko znosić? Nie mam siły. Żyjemy razem ale jakby każdy oddzielnie. Rozmowy nic nie dają.
Może pora w końcu na postawienie twardych warunków i nie przymykanie oczu na zdradę?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: sasanka i 4 gości