Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

jacek-sychar
Posty: 6160
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: jacek-sychar » 12 cze 2019, 21:18

Aleksander pisze:
12 cze 2019, 21:15
Może dlatego, że ciężko mi sobie wyobrazić matkę porzucającą własne "odchowane" dziecko.
Moja żona zostawiła ze mną 13 letniego syna. Wolała czas z kochankiem.

Pustelnik
Posty: 745
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: Pustelnik » 12 cze 2019, 21:49

:cry: " (...) dziecko często bierze na siebie winę i mówi sobie: „Gdybym był/była lepszym dzieckiem, to moi rodzice by się nie rozstali”, myśląc, że to w jakiś sposób jego zachowania spowodowały rozpad rodziny."
https://pl.aleteia.org/2019/06/12/doros ... c-na-nowo/

Pustelnik
Posty: 745
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: Pustelnik » 12 cze 2019, 21:51

jacek-sychar pisze:
12 cze 2019, 21:18
Aleksander pisze:
12 cze 2019, 21:15
Może dlatego, że ciężko mi sobie wyobrazić matkę porzucającą własne "odchowane" dziecko.
Moja żona zostawiła ze mną 13 letniego syna. Wolała czas z kochankiem.
Trochę "rozpamiętujesz" swoje rany, mylę się ?

Unicorn2
Posty: 363
Rejestracja: 05 mar 2017, 14:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: Unicorn2 » 12 cze 2019, 22:22

Tata , dlaczego za wszystko obwiniasz swoją żonę ?
Przy okazji obrywa się innym kobietą.
Są przyczyną wszystkich Twoich niepowodzeń,
za bardzo zafiksowałeś się w swojej złości.
Sytuacja na rynku pracy jest bardzo dobra , tylko czasami trzeba mieć w sobie trochę pokory .
Piszesz że nie ma pracy dla ludzi 45 lat ,
napisałeś że jak syn był mały to miałeś przerwe 1 rok w pracy .
Muszę przyznać że żona miała wielką cierpliwośc gdy zrobiłeś sobie taką przerwę w pracy , większośc kobiet by tego nie tolerowaĺa .
Przykro mi ale ja inaczej widzę rolę mężczyzny w związku więc po części mogę troche zrozumieć Twoją żonę.

marylka
Posty: 799
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: marylka » 13 cze 2019, 9:42

Tata_to_Zero pisze:
12 cze 2019, 1:07
Unicorn2 pisze:
09 maja 2019, 21:58
Tata, nieładnie jest nazywać się zerem .
Złościsz się na żonę ,bo napisała 15 stron bzdur .
Zapewne zrobił to jej adwokat,.......
Nie możesz znależć pracy , praca jest teraz wszędzie , problem to znaleźć teraz kogoś do pracy.
Zerem nazwała mnie żona kilka m-cy po ślubie gdy pierwszy raz straciłem pracę na ponad rok.
Mówiła tak do syna karmiąc go gdy miał pół roku... Bóg tak chciał że teraz syn wybrał mnie więc ona z zemsty kradnie mi córkę i chce mnie pozbawić praw, wyrwać jej z serca tatę.
Wynajęła "dr Mengele" który "leczy" moją córeczkę z tęsknoty i miłości do taty !!!
JAKIM TRZEBA BYĆ POTWOREM by coś takiego robić ?!? Jakby sam rozwód i złamanie przysięgi przed Bogiem to było mało. Jakby porzucenie męża w potrzebie i trudnego syna to było mało !
I ona do września 2018 chodziła do kościoła... ciekawe czy pójdzie gdy córka będzie mieć I Komunię !? Jak gdyby nigdy nic.

Dlatego się złoszczę...

Co do twej "analizy" nt. pracy to nie będę nawet komentował. Jak podasz mi maila to wyślę ci jakieś 300 odmów jakie dostałem.
Tak, jak masz szwalnię, sklep warzywny czy firmę budowlaną to masz problem by znaleźć kogoś za 14/godz. Podnieś pensję i znajdziesz.

Żona zostawiła mnie z domem i opłatami na poziomie ok. 3 tys. Utrzymanie syna i mnie to kolejne 1,5 tys. Oblicz ile muszę zarabiać netto.
Ja za to obliczyłem kiedy skończą mi się pieniądze i wylądujemy na ulicy jeśli Bóg nie wyciągnie do mnie ręki... luty/marzec 2020.

Ok Tata.
Ja tak krotko ale mam nadzieje konkretnie

Jak piszesz CV?

Zobacz....zanim napisaleś tu pierwsza literke na forum w wątku - zalogowałeś się.
I co?
Bez poznania Twojej historii jeszcze wiedziałam, że bedzie pisal człowiek, ktory uważa sie za ZERO

Masz świadomosć, że emanujesz tym ZEREM, ktory sam sobie przypiałeś? Oki - żona Ci podesłała to określenie.
Ale...Bóg uważa Cie za kogos wyjatkowego, pewnie jest wiecej takich osob...chocby syn czy najbliższa rodzina, może masz przyjaciół, ktorzy maja Cie za kogos wyjatkowego.

Ale....... NIE.
Ty wybrałeś i wolaleś żony ZERO

I teraz - pisząc CV - to ZERO przebija nawet jak nie używasz tego wyrazu.
Dla porownania - odwroce sytuację - czesto w rekrutacjach jest tak, że gosć mowi - "nie nie znam angielskiego, ale uważam to za zaletę. Bo panstwo proponujecie kurs i tam od podstaw naucze sie poprawnego akcentu i odpowiedniej wymowy słówek. A nie tak jak inni - nabyli już ta zla manierę. "

Jaki to przekaz dla rekrutujących?
Facet nie ma pojecia i potrzebuje doskonalenia i przyuczenia. Ale chetny, otwarty. I najważniejsze - wierzy w siebie i jest pewny, że sobie poradzi. A jak jest pewny - to sobie poradzi.

Tato....podejście siebie samego do siebie samego jest poczatkiem przemiany siebie. Także w oczach żony i innych. Tyle że jak bedziesz sie doceniał to już będzie Ci to obojetne co żona o Tobie sądzi.
Bo wtedy zauważysz że jeden powie zero drugi całkiem fajny a jeszcze inny - kiepski inny - super gosć!
I co?
Ktory mowi prawde? Ktory to Ty?
Nie przegladaj sie w oczach ludzi. Oni przez wlasne doświadczenia i niewiedze o Tobie nie ocenia Cie właściwie.
Weź Biblie do ręki. Ja Ci puszcze w natepnym poscie krotkie streszczenie jak Bog widzi Ciebie.
Jeżeli systematycznie bedziesz czytał choćby po jednym zdaniu - zobaczysz jak to przemienia serce i myślenie o sobie.
Wiesz...ja bym mogla tu pisac, że na ochroniarza to na pewno sie nadajesz. Bo tam od podstaw szkola i wlasciwie potrzebne sa tylko rece do pracy. Ale i innych jest mnostwo zawodow - no w branży budowlanej to jest tragedia o pracownika. Wiec ja nie wiem gdzie Ty tej pracy szukasz i jakie masz oczekiwania.
Ja proponuje Ci, żebys poszukal u siebie - nawet w urzedach pracy są konsultacje, gdzie przy pomocy specjalisty on Ci podpowie ktora branża jest dla Ciebie i jaka praca sprawi, że ja podejmiesz a nie bedziesz jej unikał.
Sama znam człowieka, ktory autentycznie poszedłby do pracy ale mówi, że teraz w lecie to nie, bo za goraco. No faktycznie upaly są. W zime to za zimno było. No a wiosen i jesieni to praktycznie w Polsce już nie ma....no i normalnie nie ma kiedy pracować!

Dużo pracy przed Tobą.
Potraktuj ją jako droge do odzyskania siebie dzieci i rodziny.
Masz najlepszą motywacje do działania.
Co z tym zrobisz?
Jak zwykle masz przynajmniej dwa wyjscia. Jest ich wiecej ale dwa to na pewno. Dzialanie lub bezczynnosć - to tak w skrocie.
Co wybierzesz? Jesteś wolnym człowiekiem.
Masz wolna wolę i wolny wybór
Twoje życie - Twoje konsekwencje
Powodzenia
Pozdrawiam

marylka
Posty: 799
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: marylka » 13 cze 2019, 9:52

https://youtu.be/uRvCsfQyHts
To na początek...nie wiem czy znasz. Nawet jeśli tak to warto to ponawiać, czytać, słuchać ks Pawlukiewicz stworzyl nawet "apteczke podręczna" żeby cytatami z Biblii sie karmić. Żeby to byla pierwsza pomoc w chwilach kryzysu i zwątpienia bo przecież każdy takie chwile ma. Ja mam w portfelu kilka cytatów. Ale znam je już na pamieć.
Proponuje to samo zrobić
Żeby w Twojej głowie Ci "gadało" zamiast
Zero zero zero
to

DZIEDZIC - SYN KRÓLA WSZECHŚWIATA
Jeżeli ON ze mną - to kto przeciwko mnie?

od razu głowa sama sie podnosi a sylwetka prostuje...

marylka
Posty: 799
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: marylka » 13 cze 2019, 10:03

http://www.kazaniaksiedzapiotra.pl/wp-c ... uchowa.pdf

Jeszcze to. Warto sobie wydrukować
Pozdrawiam

vertigo
Posty: 73
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Bóg się rodzi małżeństwo umiera

Post autor: vertigo » 13 cze 2019, 15:25

Tata_to_Zero pisze:
12 cze 2019, 0:38
Pracy NIE MA dla osób 45+ po studiach z 20-letnim doświadczeniem bo firmy wolą osoby 28-38. Jest praca przy taśmie, w magazynach, w Biedronce, na budowach. ale ja nie mogę pracować fizycznie.
Mam podobne doświadczenia - gdy kilka lat temu straciłem pracę, wysłałem ok. 100 CV, z czego potem odzew telefoniczny był z ok. 10 firm, a skończyło się na 3 spotkaniach. Rekrutacje prowadziły dziewczyny, których spokojnie mógłbym być ojcem. Podczas rozmów dominuje tematyka kompetencji miękkich. Pytań o stronę merytoryczną bardzo mało. Nawiązując do słów Taty, nie wiem, czego po mnie oczekiwały, w każdym razie roboty tą drogą nie dostałem. Może byłem zbyt miękki, a może za mało.. :lol:
Tylko jak potem w firmie jest awaria, to kompetencjami miękkimi systemu nie naprawi się.

Batalia skończyła się szczęśliwie, bo znajomy znajomego potrzebował kogoś "na przedwczoraj", co prawda w nieco innym obszarze, ale że merytorycznie coś tam wiedziałem i byłem "do wzięcia", to udało się. Tu pytań o kompetencje miękkie w ogóle nie było. Dziwne..
Tata_to_Zero pisze:
12 cze 2019, 0:53
Jest praca w Anglii i zacząłem załatwiać nasz wyjazd na zawsze - inaczej skończymy jako bezdomni.
Brawo Tata! I to jest konkret.
Twoja gotowość do pracy "od zaraz" może być teraz bardzo mocnym argumentem :D
Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali (2 Kor 12, 9)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości