Brak sił...

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Mr.x
Posty: 36
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 24 sie 2019, 21:51

Nie, nie jestem żadnym prawnikiem. Zabolało mnie po prostu to, że ja jestem traktowany jako taki zły, bo nie jestem blisko kościoła, natomiast moja żona jest tak wierzącą osobą i znajduje sobie tutaj wytłumaczenie na to . Tylko tyle.

Człowiek jest najważniejszy w tym. Jest mi ciężko się z tym pogodzić i to zrozumieć. Mimo tego, że tu może się żale, czy narzekam to szanuję to co robi. Przestałem się narzucać, nachodzić, szanuje jej wolę i tego czego ona chce. Zawsze chciałem by była szczęśliwa.

Mr.x
Posty: 36
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 24 sie 2019, 21:57

Tylko z jednej strony mówisz, że Bóg dał nam wolną wole okay. Tylko też przed Bogiem się przysięga, ''Nie opuszczę Cię, aż do śmierci '' no to o co tu chodzi? Z jednej strony takie słowa przed Bogiem, a drugiej wolna wola? Sorry, albo żyjemy Bóg dał nam dobrą wole i np: odechciewa mi się małzeństwa i zakładam nową rodziną, zostawiam obecną to też nam Bóg dał dobrą wolę?

Jakaja
Posty: 26
Rejestracja: 21 sie 2019, 17:21
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak sił...

Post autor: Jakaja » 24 sie 2019, 22:15

Mr.x, nie uważam, że jesteś zły. Ani, że Twoja żona jest zła. Wierzę, że nie jestem zła. Wiem, że mój mąż nie jest zły. Mam poczucie, że mój mąż mnie krzywdzi, może on czuje podobnie (on jest uzależniony od pornografii, ja wg niego jestem awanturnicą, z czym od kilku miesięcy usilnie walczę). Mamy jako rodzina przyjazne relacje z kilkoma księżmi (także księży z rodziny), rodzinni także osoby w zakonie. A z drugiej strony przejdzie mi czasem przez głowę, że ktoś "klęczy przed figurą, a diabła ma za skórą", choć coraz częściej przychodzi refleksja: "kim ty jesteś, żeby oceniać" i - o dziwo - od razu mi lepiej :)

twardy
Posty: 1627
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: twardy » 24 sie 2019, 22:20

Mr.x pisze:
24 sie 2019, 21:57
Tylko z jednej strony mówisz, że Bóg dał nam wolną wole okay. Tylko też przed Bogiem się przysięga, ''Nie opuszczę Cię, aż do śmierci '' no to o co tu chodzi? Z jednej strony takie słowa przed Bogiem, a drugiej wolna wola? Sorry, albo żyjemy Bóg dał nam dobrą wole i np: odechciewa mi się małzeństwa i zakładam nową rodziną, zostawiam obecną to też nam Bóg dał dobrą wolę?
Dokładnie tak. Tyle, że Bóg dał nam nie dobrą wolę,a wolną wolę.
Bóg dał ludziom wolną wolę, ale to jak z niej korzystamy zależy już tylko od nas. Jedni kochają, inni kradną, jeszcze inni zabijają.
Bóg w swej miłości obdarzył nas wolną wolą. Boli Go gdy my źle wykorzystujemy otrzymaną od Niego wolną wolę, ale kocha nas nadal.
Nie jesteśmy Jego marionetkami i nawet jeśli źle postępujemy, On nie kieruje nami, bo dał nam wolną wolę.

mare1966
Posty: 1221
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: mare1966 » 24 sie 2019, 22:21

Mr.x
Bóg daje nam możliwość wyboru ,
ale wyraźnie wskazuje co jest dobre a co złe .

Nie może komuś zabronić czynienia zła ,
jakiekolwiek wielkie by ono nie było .
Bóg nie czyni z ludzi marionetki .
Życie to taki czas wyboru właśnie .
Konsekwencje ponosimy już tu na Ziemi , ale wieczne
dopiero po sądzie ostatecznym .

nałóg
Posty: 885
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: nałóg » 24 sie 2019, 22:34

Mr..... dostajesz zwroty kierowane do Ciebie bo to Ty tu jesteś.To Ty wszedłeś z problemem a nie Twoja współmałżonka i dlatego nie o małżonce tu dostajesz zwroty a one są kierowane do Ciebie ,choć Ty piszesz sporo o żonie.Wybrałeś to forum i nie wiem na ile świadomie , lecz tu masz szansę zwentylować swoje emocje w bezpieczny sposób.Nawet wtedy gdy subiektywnie czujesz się oceniany to intencje dających zwroty nie są kierowane na Twoją osobę a na Twoje poczynania, na czyny, na słowa, na zwroty jakich używasz.Tu masz szacunek do Teojej osoby a pokazywane Ci są oczytane i zauważone dysfunkcyjne myślenie. Jesteś teraz sam więc masz szansę na poświęcenie maksimum czasu na rozeznanie, na analizę zwrotów i przyjrzeniu się sobie.Wierzący a nie praktykujący...... to tak jak trzeźwiejący alkoholik z flaszką w ręku - taka analogia mi się nasunęła .PD

Mr.x
Posty: 36
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 24 sie 2019, 22:51

Dziękuję za liczne odpowiedzi. Na pewno się na nimi głęboko zastanowię. Narazie mogę kontynuować terapię i czekać na rozwój sytuacji. Fajnie ze każdy napisał, bo dla mnie jest to cenne. Im więcej opinii, tym dla mnie lepiej. Kazde spojrzenie jest dla mnie cenne. Także dziękuję jeszcze raz.

tata999
Posty: 531
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: tata999 » 24 sie 2019, 23:25

Mr.x pisze:
24 sie 2019, 21:25
Wiem, że tylko na to mam wpływ, a na zachowanie mojej żony. Nasz kryzys rozpoczął się właśnie od tematu wiary. Ja nie jestem czynnym uczestnikiem życia kościoła i w ostatnich latach bardzo się od tego oddaliłem ze względów takich jakie teraz wychodzą na światło dzienne. Mnie to po prostu odepchnęło od tego i tyle. Natomiast coraz bardziej sobie uświadamiam to, że może nie chodzę co tydzień na mszę i nie modlę się codziennie, natomiast te zasady i przykazania, którą są to ja naprawdę staram się według nich żyć. Dla mnie małżeństwo to świętość. Staram się to naprawić na tyle ile mam siły i umiejętności. Jeśli cały czas się jest odrzucanym, to człowiek czasem też ma po ludzku tego wszystkiego dość. Ma chwile słabości nie wie co ma robić i boi się tego co będzie.

Szczerze mówiąc mam trochę żalu do żony. Ja jestem osobą wierząca, ale nie praktykuję. Staram się codziennie być po prostu dobrym człowiekiem. Denerwuje mnie to, że moja żona jest bardzo wierzącą osobą, a kompletnie nie przekłada się to na nasze małżeństwo. Bo skoro ona jest tak wierząca to powinna stosować się tym bardziej do zasad, które obowiązują. Mam wrażenie, że to ja się do tego bardziej stosuje i to jest dla mnie po prostu nie fair... Są na pewno też inne przyczyny naszego rozstania, ale dobiajające jest to że nie widzisz u kogoś chęci, wiary i zaangażowania. Później przychodzą po prostu myśli, że ona jest bardzo wierząca a widzisz że to małżeństwo i przysięga nie jest tak ważna.. to coś tu dla mnie nie jest tak. Jeśli ktoś się tak deklaruje, że ta wiara jest tak ważna, a nie ma to przełożenia na małżeństwo to dla mnie jest to słabe. Piszę tu o swoich odczuciach. Po prostu mam wrażanie, że mimo tego że ja jestem taki ''niewierzący'' to dla mnie ta przysięga jest więcej warta. To ja się staram, proszę. Chodźmy do poradni, jeźdźmy na rekolekcje ( skoro dla Ciebie jest to tak ważne) zróbmy coś z tym kryzysem, a tu ciągle NIE NIE NIE.
Może jest właśnie tak, jak napisałeś, a Ty wypierasz, nie dopuszczasz do siebie tego, co widzisz. Podzielam pogląd, że "skoro ona jest tak wierząca to powinna stosować się tym bardziej do zasad, które obowiązują" i w związku z tym "coś tu dla mnie nie jest tak" tym bardziej, że to właśnie względy braku poszanowania wiary miałyby być główną krzywdą, której miałaby doznać przez Ciebie.

Zadbaj o miłość do samego siebie, jeśli jeszcze o tym nie myślałeś. W trudnych chwilach ciężko o dobre samopoczucie, niezaniżoną samoocenę, trudno zadbać o tę miłość, godność i szacunek. Na to zwrócił mi ktoś kiedyś pytaniem: czy ktoś, kto nie ma (nie realizuje) miłości do samego siebie, jest w stanie dać miłość innej osobie?

Na marginesie, współczuję tak brutalnego potraktowania w niektórych wypowiedziach.

Mr.x
Posty: 36
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 25 sie 2019, 7:06

Nic będę pracować nad sobą zobaczymy z jakim efektem. Chciałbym uratować to małżeństwo, tylko w pojedynkę tego nie zrobie.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6599
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak sił...

Post autor: Nirwanna » 25 sie 2019, 7:55

Mr.x pisze:
25 sie 2019, 7:06
Nic będę pracować nad sobą zobaczymy z jakim efektem. Chciałbym uratować to małżeństwo, tylko w pojedynkę tego nie zrobie.
Dlatego dostałeś zachętę, aby do tego ratowania zaprosić Boga. Wtedy nigdy nie będziesz sam.


Tata999, możesz pokazać, gdzie widzisz brutalność wypowiedzi?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

s zona
Posty: 3463
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Brak sił...

Post autor: s zona » 25 sie 2019, 8:12

Mr.x pisze:
24 sie 2019, 21:57
Tylko z jednej strony mówisz, że Bóg dał nam wolną wole okay. Tylko też przed Bogiem się przysięga, ''Nie opuszczę Cię, aż do śmierci '' no to o co tu chodzi? Z jednej strony takie słowa przed Bogiem, a drugiej wolna wola? Sorry, albo żyjemy Bóg dał nam dobrą wole i np: odechciewa mi się małzeństwa i zakładam nową rodziną, zostawiam obecną to też nam Bóg dał dobrą wolę?
Mr.x ,
jesli pozwolisz wtrace swoje trzy grosze ..

Jako zona , wnioslam pozew o separacje .. bo po prostu przelalo sie .. Jacek - sychar pisal kiedys , ze kobieta zniesie wszystko do czasu , ale potem gdy sie przeleje to nie ma zmiluj sie ...
Kochalam meza , ale po prostu nie mialam sily na wiecej ...
To mialby byc taki zimny prysznic na glowe , bo wczesniej to polewalam szklanka i stalam obok z recznikiem ..
I byl .. maz sie ogarnal i teraz, jak pisze Mirakulum Himalaje ..

Najwazniejsza rzecz , to wg mnie Twoja postawa .. z jednej strony masz zal do zony , ze nie wypelna swojej przysiegi a ze swojej strony tez jej nie dopelniasz odnosnie " przyjecia i wychowania w wierze katolickiej Waszych dzieci "
Czyli , Ty pierwszy zlamales przysiege ..
Chyba , ze sie myle i teraz juz nie ma takiego zobowiazania podczas udzielania sakramentu malzenstwa ?

Mnie pomogla wlasnie modlitwa , egzorcyzm malzenski i takie przylgniecie i uwierzenie Bogu , nie w Boga , jak do tej pory ..
Pamietam , jak to kiedys Twardy napisal, wtedy wydawalo mi sie , ze w sumie to jest samo ..ale to bylo wtedy .. teraz widze , ze bylo mi potrzebne takie przeczolganie wlasnej pychy i tych mniej fajnych jak wynioslosc czy zrzedzenie ..mniej lub bardziej swiadomie , ale jednak ..
I moze tu jest klucz do samego siebie .. zeby cos z tym zrobic , to wypadaloby to dobrze rozeznac w sobie ..
A moze warto przypomniec sobie, o co jeszcze Twoja zona miala pretensje i wejrzec tak do bolu w siebie :idea:
Nie dla nas , ale dla siebie ...
Mr.x , pszesz , ze niedlugo wracasz z za granicy .. tzn , ze zyjecie juz wczesniej w separacji geograficznej ...
i to znam do bolu i to nie jest lek na ratowanie malzenstwa .. odsuwacie sie od siebie i kazdy ma swoje zycie ..

A moze warto zagadac do Pana Boga , poskarzyc sie , poklocic , w sumie co masz do stracenia .. jestes wierzacy , jak piszesz , moze to jest po cos, ten Wasz kryzys :idea:

Przepraszam , jesli Cie w czyms urazilam , ale nie mozesz myslec o sobie w kategori zly .. Zly jest jeden i on nami manipuluje ..czytales Levisa http://www.tolle.pl/pozycja/listy-stare ... do-mlodego

Westchne w modlitwie :)

Mr.x
Posty: 36
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 25 sie 2019, 8:49

Też mam czasem takie dziwne wrażenie, że po coś jest ten kryzys. Problem u mnie jest taki, że ja w separacji to chyba zacząłem się zachowywać jeszcze gorzej, bo nie mogłem zniesc i zakceptowac tego, że moja żona odeszla. Dopiero ostatnio ogarnął mnie większy spokój. Bardziej skupiam się na sobie, chociaz jak tu widać czasem czuję się oszukany, czy rozgoryczony już tą sytuacją.

Zgadzam się, że to ja zlamalem pierwszy przysięgę. To było po prostu dziwne. Nie wiem na co liczyłem, zrozumiałem to po czasie. Staram się wszystko to jakoś scalic, czy naprawić ale wiadomo jest to maraton.. Człowiek jak straci rodzinę, to dopiero to wszystko docenia. Jak widzi się na ulicy pary i ich dzieci, to dopiero następuje załamka i ciagle obwinianie siebie. Znam swoje słabe i mocne strony. Staram się pracować na swoimi wadami, ale to jest ekstremalnie trudne jeszcze w takiej sytuacji. Zawsze byłem nerwowy, a zachowac spokój i opanować nerwy w takiej sytuacji to dla mnie Mount Everest.

Mr.x
Posty: 36
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 25 sie 2019, 10:39

Jasne, rozumiem. U mnie jak nastała separacja, to właściwie jeszcze gorzej się zacząłem zachowywać. Tzn, była i może jest we mnie ogromna frustracja, ale staram się nad tym panować. Byłem wściekły i zły na żonę. W ostatnim czasie się uspokoiłem. Chodzę na terapie, staram się pracować nad sobą i skupiać na sobie. Tzn, wiem że wpływ mam na siebie i na swoje zachowania, a na innych po prostu nie mam takiego wplywu. Staram się dostrzec swoje błędy, zastanawiam się co mogłem zrobić lepiej, co było beznadziejne, a co było dobre.

Zgadzam się, że załamałem przysięgę. Nie mam wąpliwości co do tego, ale to był nie wiem jakiś krytyczny chyba element w moim życiu. Tak jak wiele razy już mówiłem ja nawet bardziej żyję według przykazań niż sam myślałem. Dla mnie liczy się bardzo rodzina i chciałbym wytrwać w tej przysiędze. Mam nadzieje, że los da mi jeszcze poważną szansę i uda się to poskładać, bo kocham moją żonę ponad wszystko. Myślę, że to jest najważniejsze.

W tym kryzysie też dostrzegam większy sens. Przede wszystkim widzę dużo swoich błędów i swojej niedojrzałości w codziennym życiu. Naprawdę pracuje nad tym, wiem co zrobiłbym inaczej. Jedyne co to jestem osobą niecierpliwą, dużo rzeczy chciałbym mieć tu i teraz, dlatego tak ciężko znoszę to rozstanie i przede wszystkim obojętność mojej żony na mnie. Kiedy widzę jej uśmiechnięte zdjęcia na fejbukach, to mimo tego że zawsze chciałem i moim nadrzędnym celem było to, żeby była szczęśliwa to jest mi po prostu smutno, że jest szczęśliwa beze mnie. Nie tak sobie to wyobrażałem, ale tak jak ktoś tu pisał słusznie muszę ponieść konsekwencję swojego zachowania i słów. Taka jest prawa, a że jest to tak bolesne, że czasem ciężko wytrzymać, to co zrobić.

Mr.x
Posty: 36
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 25 sie 2019, 15:18

twardy pisze:
24 sie 2019, 21:32
Mr.x, polecam Ci film "Próba ogniowa", inaczej "Ognioodporny".
Oto link do filmu: https://www.cda.pl/video/153007ff
W filmie pokazane jest między innymi to, ile zdziałać można bez Boga, a ile z Bogiem, wiarą.
Cały film jest podstawowym filmem polecanym na naszym forum, jaki warto obejrzeć chcąc ratować małżeństwo.
Obejrzyj (jeśli nie widziałeś jeszcze).
Właśnie obejrzałem, kapitalny. Skorzystam z innych również chętnie.

krzychforum
Posty: 801
Rejestracja: 06 gru 2017, 22:52
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: krzychforum » 25 sie 2019, 19:19

Mr. X może warto posłuchać czym jest przysięga małżeńska i co tak naprawdę małżonkowie sobie przysięgają.

https://www.youtube.com/watch?v=P_pY_9Y ... 3X&index=8

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości