Małżeństwo na skraju rozpadu

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

teodora
Posty: 18
Rejestracja: 10 wrz 2019, 21:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: teodora » 11 wrz 2019, 21:02

Kilka tygodni temu, jak grom z jasnego nieba. Mąż oznajmił że jest nieszczęśliwy, że mnie zdradził. Oznajmił, tez że nie wierzy już w Boga, w związku z tym przysięga małżeńska już nie obowiązuje.

Byliśmy w kryzysie, po terapii, wszystko dobrze szło.. I nagle - życzy mi szczęścia z innym. Mamy malutkie dzieci, długi, mieszkamy 700km od rodziny. Jestem całkiem sama. :( :(

Pavel
Posty: 2333
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: Pavel » 12 wrz 2019, 7:26

Witaj teodoro,
Na początek chciałbym cię prosić o rozwagę przy podawaniu szczegółów pozwalających na identyfikację ciebie i twojej rodziny w realnym świecie. Nie jesteśmy anonimowi w internecie.

Zapraszam do odwiedzenia naszych ognisk, może któreś z nich jest niedaleko ciebie:
www.sychar.org/ogniska
Wsparcie w realu przez osoby mające podobne doświadczenia jest nieocenione. Zwłaszcza mając na uwadze prawidłowość, że ciężko znaleźć zrozumienie w najbliższym otoczeniu, nierzadko również nie mamy z kim porozmawiać.

Przykre jest to co się dzieje, jak widać jednak w oczach męża nie wszystko było dobrze.
Nieprzepracowane kryzysy wracają.
Praca ta, okołokryzysowa, to nie tylko praca nad relacją - co w niej nawalało, jak było, jak być nie powinno i jak powinno.
To również, a nawet zwłaszcza, praca nad samym sobą - nawrócenie (bo punktem wspólnym kryzysów jest brak żywej relacji z Bogiem), przerobienie dysfunkcji i wad, nabycie wiedzy.

Nie mamy władzy na współmałżonkami. Wpływ, ten bezpośredni, mamy tylko na siebie i swoje zmiany. Warto trud pracy nad sobą podjąć, efektem ubocznym mogą być zmiany w naszym otoczeniu (lecz nie muszą), na pewno jednak podniesie się nasza jakość życia.

Otaczam modlitwą
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

s zona
Posty: 3433
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: s zona » 12 wrz 2019, 8:01

teodora pisze:
11 wrz 2019, 21:02


Byliśmy w kryzysie, po terapii, wszystko dobrze szło.. I nagle - życzy mi szczęścia z innym. Mamy malutkie dzieci, długi, mieszkamy 700km od rodziny. Jestem całkiem sama. :( :(
Witaj Teodoro ,
przykre to wszystko .. ale moze warto przylgnac bardziej do Boga - pamietam , jak kiedys mnie to radzono, dzieki :) i wyjsc do ludzi ..moze Skype http://sychar.org/skype/
Z modlitwa .

teodora
Posty: 18
Rejestracja: 10 wrz 2019, 21:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Prośba o wsparcie

Post autor: teodora » 20 wrz 2019, 15:27

Witam,
Moja historia jest podobna do wielu które tu czytam.. Kilka tygodni temu, całkiem nieoczekiwanie, mąż oznajmił że mnie zdradził. Ze to jednorazowa akcja, ale uświadomiła mu, że nie chce już ze mną być, bo już go nie pociągam i wzbudzam w nim tylko złość. Jednocześnie zapewnił, że już nie wierzy i w związku z tym przysięga go nie obowiązuje.

Od tego czasu żyję na ciągłej huśtawce, raz mąż oznajmia, że chce jednak coś budować, innym razem rozmawia jakbyśmy już byli po rozwodzie.
Raz chce kontynuować nasze wspólne plany, innem razem deklaruje samodzielne życie. Ogólnie traktuje mnie miło, uprzejmie,wspiera,ale żadnej deklaracji. Nie wiem czy to dlatego że już 'odfajkował' nasz związek i teraz chce mieć 'przyjaciółkę-byłą żonę', czy dlatego że chce coś naprawiać. Dodam że żadko się widujemy bo ma pracę wyjazdową.

Mamy małe dzieci. Nie wiem czy powinnam czekać aż mąż wreszcie się zdecyduje co dalej, czy powinnam oczekiwać stanowczej deklaracji? Ten stan zawieszenia mnie wykańcza...

Dodam, że z racji naszej przeszłości nasz związek ma dużo cech koluzji narcystycznej. Przy czym ja byłam tą osobą dostosowującą się.

teodora
Posty: 18
Rejestracja: 10 wrz 2019, 21:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: teodora » 20 wrz 2019, 15:44

To jest właśnie najtrudniejsze, że właściwie nic nie są się zrobić. Najbardziej boli to, że nie mam żadnego prawa głosu. Mamy problemy:'sorry już Cię nie chcę' . Jak twierdzi 'chce być szczesliwy', ani słowa o odpowiedzialności. Twierdzi że dla dzieci tak będzie lepiej. Ogólnie zachowuje się bardzo miło, tak jakby w dwa tygodnie załatwił 10 lat małżeństwa, 'odfajkował' trudną sprawę i teraz przechodzimy na etap miłej 'patchworkowej'. współczesnej rodziny. Twierdzi że na razie jest sam i raz mówi może coś jednak odbudujemy, innym razem zachowanie jak po rozwodzie. Nie wiem wogole co myśleć, jak się wobec niego zachowywać. Czy zachowywać dystans, odciąć się. Czy próbować budować jakiś most porozumienia. Nie chcę się wystawiać na zranienie, odrzucenie po raz kolejny.

mare1966
Posty: 1220
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: mare1966 » 20 wrz 2019, 18:13

Nie wpadaj w panikę .
Jak mąż zacznie liczyć , to może przyjdzie po rozum do głowy .

Przed nim ( wami - spłacanie długów )
i dodatkowo alimenty przez naście , może i 20 latek .
Kiepski interes zrobi .

teodora
Posty: 18
Rejestracja: 10 wrz 2019, 21:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: teodora » 21 wrz 2019, 20:57

Staram się nie wpadać w panikę, ale mam takie przeczucie, w oprócz tej jednorazowej zdrady, jest jeszcze ktoś... Mąż poznał jakoś czas temu koleżankę z pracy. Ma z nią bardzo przyjacielskie relacje. Niby wszystko mi opowiada, nic nie ukrywa. Ale po ujawnieniu zdrady z inną, powiedział że ta kolezankaj to jest osoba z którą mógłby sobie życie ułożyć. Ostatnio usunął wszystkie wiadomości od niej, na moje pytanie dlaczego, odparł że mogłyby zostać dwuznacznie zrozumiane.

Nie wiem, nie chcę wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, stawiać ultimatum. Ale gubię się, bo nie wiem gdzie są moje granice, a gdzie już stawianie go pod murem.

Np. Przeszkadza mi że na wyjazdach do pracy, spędza z nią weekendy. Ze planuje z nią wspólne inwestycje w firmie.
Zawsze uważałam, że podstawą miłości jest danie wolności a teraz...

Pablo
Posty: 2
Rejestracja: 24 wrz 2019, 18:48
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: Pablo » 25 wrz 2019, 14:01

Teodoro, jeśli mogę ci coś doradzić, to tylko 3 słowa. Zacznij się starać!
Nie panikuj, to nic nie da. Nie myśl ze on „policzy” i to coś zmieni.
Jestem takim mężem, który po około 30 latach zobaczył, że dostaje w małżeństwie mniej niż oczekuje.
Nie zdradziłem mojej żony, ale to byłoby łatwe. Nie o to chodzi. Jestem nieszczęśliwy i powiedziałem o tym żonie. Powiedziałem i mówię czego od niej oczekuję.
A ona zaczęła się zmieniać w druga stronę i teraz czeka „aż mi przejdzie”.
Uwierz mi, to nie przechodzi. Jestem na skraju odejścia. W każdym razem zmagam się z ta myślą.
Wiem ze to bym pokonał, gdyby zaczęła o mnie zabiegać.
Zawalcz o niego, tak by zobaczył, ze ci zależy. Ze u ciebie może mieć to co u tamtej kobiety i więcej.

Triste
Posty: 189
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: Triste » 25 wrz 2019, 21:55

Pablo pisze:
25 wrz 2019, 14:01
Teodoro, jeśli mogę ci coś doradzić, to tylko 3 słowa. Zacznij się starać!
Nie panikuj, to nic nie da. Nie myśl ze on „policzy” i to coś zmieni.
Jestem takim mężem, który po około 30 latach zobaczył, że dostaje w małżeństwie mniej niż oczekuje.
Nie zdradziłem mojej żony, ale to byłoby łatwe. Nie o to chodzi. Jestem nieszczęśliwy i powiedziałem o tym żonie. Powiedziałem i mówię czego od niej oczekuję.
A ona zaczęła się zmieniać w druga stronę i teraz czeka „aż mi przejdzie”.
Uwierz mi, to nie przechodzi. Jestem na skraju odejścia. W każdym razem zmagam się z ta myślą.
Wiem ze to bym pokonał, gdyby zaczęła o mnie zabiegać.
Zawalcz o niego, tak by zobaczył, ze ci zależy. Ze u ciebie może mieć to co u tamtej kobiety i więcej.
Pablo, z całym szacunkiem ale co Ty opowiadasz ?
Jej mężowi się znudziło, poszedł w tango z inną kobietą zamiast usiąść że swoją żoną i szczerze porozmawiać o swoich oczekiwaniach ? I ona ma za nim biegać, zdobywać go ?
Przecież to jakieś niedorzeczne jest.

JolantaElżbieta
Posty: 432
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: JolantaElżbieta » 25 wrz 2019, 22:10

Pablo pisze:
25 wrz 2019, 14:01
Teodoro, jeśli mogę ci coś doradzić, to tylko 3 słowa. Zacznij się starać!
Nie panikuj, to nic nie da. Nie myśl ze on „policzy” i to coś zmieni.
Jestem takim mężem, który po około 30 latach zobaczył, że dostaje w małżeństwie mniej niż oczekuje.
Nie zdradziłem mojej żony, ale to byłoby łatwe. Nie o to chodzi. Jestem nieszczęśliwy i powiedziałem o tym żonie. Powiedziałem i mówię czego od niej oczekuję.
A ona zaczęła się zmieniać w druga stronę i teraz czeka „aż mi przejdzie”.
Uwierz mi, to nie przechodzi. Jestem na skraju odejścia. W każdym razem zmagam się z ta myślą.
Wiem ze to bym pokonał, gdyby zaczęła o mnie zabiegać.
Zawalcz o niego, tak by zobaczył, ze ci zależy. Ze u ciebie może mieć to co u tamtej kobiety i więcej.
Mnie się wydaje, że Twoja żona nic nie jest w stanie zmienić - to Ty masz problem i to Ty powinieneś się z nim zmierzyć. Ciekawi mnie jak policzyłeś, że dostajesz mniej niz oczekujesz? Może masz za duże oczekiwania? Jezus kochał bez oczekiwania na wzajemnośc, wiesz? Może powinieneś się do Niego zwrócić o pomoc? Kiedy mój mąż dawał mi popalić przez wiele lat, pierwsza moja myśl była taka,  żeby odejść, ale nie mogłam tego zrobić. Zaczęłam się modlić do Boga, żeby odnowił w moim sercu miłośc do męża i nauczył mnie jak go kochać. Udało się - ale paradoksalnie wtedy po kilku latach mój mąż odszedł. Nie chciał mojej miłości, akceptacji, oddania - chciał zmiany swojego życia - na to się zafiksował. No i poszedł sobie. Ty zafiksuj się na kochanie żony :-) Powodzenia. Ponieważ tutaj nie dajemy rad, to nie rada - taka luźna uwaga ;-)

mare1966
Posty: 1220
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: mare1966 » 25 wrz 2019, 23:30

Pablo ,
widzę , że jesteś całkiem nowy .
No chyba , że śledziłeś forum bez pisania na nim .
Mnie się wydaje , że ty też możesz mieć problem .

Pustelnik
Posty: 804
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: Pustelnik » 26 wrz 2019, 8:20

Pablo pisze:
25 wrz 2019, 14:01
Teodoro, jeśli mogę ci coś doradzić, to tylko 3 słowa. Zacznij się starać!
(...)
Uwierz mi, to nie przechodzi. Jestem na skraju odejścia. W każdym razem zmagam się z ta myślą.
Wiem ze to bym pokonał, gdyby zaczęła o mnie zabiegać.
Zawalcz o niego, tak by zobaczył, ze ci zależy.
Pablo, Pablo, Pablo ...
A czy np. małżonek/zona w depresji , czy zmagająca się z rakiem TEŻ POWINNA ZACZĄĆ SIĘ BARDZIEJ STARAĆ ?!?

Z szacunkiem do Twojego rozumowania ...

nie_ewa
Posty: 19
Rejestracja: 30 lis 2017, 8:22
Płeć: Kobieta

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: nie_ewa » 26 wrz 2019, 9:47

Pablo, a żona dostaje to, czego oczekuje?

Pablo
Posty: 2
Rejestracja: 24 wrz 2019, 18:48
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: Pablo » 26 wrz 2019, 16:48

Faktycznie jestem tu nowy i pisałem ze swojej perspektywy. I chyba się nie dopasuję. Nie jestem Jezusem.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6564
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Małżeństwo na skraju rozpadu

Post autor: Nirwanna » 26 wrz 2019, 20:59

Pablo, nikt z nas nie jest ;-) Jednak jako chrześcijanie chcemy się od Niego uczyć i od Niego czerpać siły :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Robertb i 16 gości