Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

somnium
Posty: 100
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: somnium » 15 lis 2019, 22:33

Lukasz.wroc pisze:
09 lis 2019, 16:15

Minął rok, a ja naprawdę nadal wyobrażam sobie wierność mojej żonie tak jak to jej przysiegalem, pomimo wielu "przyjaznych" głosów : odpuść sobie. Masz 40 lat, pol zycia przed Toba.
Witaj Lukasz.wroc

Pod kątem "przyjaznych" głosów u mnie bardzo podobnie.
Tylko te zmagania z samym sobą czasem ciężko mi idą.
Są lepsze momenty, szczególnie te bliżej Boga i modlitwy
ale są też kryzysy i myśli, że trudno będzie w samotności wytrzymać być może do końca życia.
Staram się nie robić dalekosiężnych planów żyć raczej dniem bieżącym. ... a w zasadzie to stanąć w końcu na nogi -)

A to, że kobiety zdecydowanie rzadziej wracają jest faktem.
Są też wyjątki, które potwierdzają regułę ...... ale jednak są i może któryś z nas się na ten wyjątek załapie. ;)

Mika
Posty: 166
Rejestracja: 12 lis 2018, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: Mika » 16 lis 2019, 18:31

Witaj Łukasz.wroc
Z mojego skromnego zdania mogę stwierdzić , że dobrze zrobiłeś modląc się o cud powrotu żony.
Tylko piszesz czy kobiety mogą się znowu zakochać w swoim mężu?
Moim zdaniem tak ....
Tylko ze musza widzieć ta zmianę i chęć tej drugiej osoby czyli Twoja .Twoje staranie ....
Nie wiem jaka była Wasza historia .
Ale Twoja zona musi odczuć to ze ty nadal chcesz .
Czy zona jest sama tak jak Ty?
My kobiety jesteśmy uparte ale jeśli nie ma Kowalskiego to myślę ze ona tez ma nadzieje i czeka.

Janek38
Posty: 14
Rejestracja: 30 gru 2018, 19:06
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: Janek38 » 17 lis 2019, 20:28

A ja myślę że pierwszy post tego wątku dużo mówi o samych kobietach. Kobiecie przeważnie "łatwiej" odejść, gdy wypali się zainteresowanie i miłość. Wtedy bez mrugnięcia okiem i żadnych emocji potrafi odejść i to nawet jeśli na horyzoncie nie pojawi się kowalski. Bo brak zainteresowania to praktycznie oddzielenie się od bliskiego kiedyś człowieka. Jest to smutne, że kobiety bywają takie zimne. Nam mężczyznom zazwyczaj jest trudniej bo jesteśmy potrzebujący drugiej osoby, towarzystwa, atencji, bardzo źle czujemy się w samotności. Bywają niekiedy desperaci którzy są w stanie "zakochać" się w niemal dowolnej dziewczynie, byleby tylko kogoś mieć. Dlatego też na ogół bardziej cierpimy po rozstaniu które inicjowane jest przez kobietę. Spada to na nas jak grom z jasnego nieba i nie jest to przyjemne.

somnium
Posty: 100
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: somnium » 18 lis 2019, 6:36

Janku38

Jakbyś pisał o mnie i mojej żonie nie znając nas ...
Każdy z nas inny a jednak wszyscy tacy sami jestesmy -)

W Bogu nadzieja.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9077
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: Nirwanna » 18 lis 2019, 6:51

Janek38 pisze:
17 lis 2019, 20:28
Kobiecie przeważnie "łatwiej" odejść, gdy wypali się zainteresowanie i miłość. Wtedy bez mrugnięcia okiem i żadnych emocji potrafi odejść i to nawet jeśli na horyzoncie nie pojawi się kowalski. Bo brak zainteresowania to praktycznie oddzielenie się od bliskiego kiedyś człowieka. Jest to smutne, że kobiety bywają takie zimne.
Panowie, sugeruję patrzeć głębiej. Jakkolwiek to trudne.
To zimno i brak zainteresowania jest właśnie po to, aby przekazać komunikat "już nigdy więcej mnie nie zranisz". Bo przecież najłatwiej zranić uczucia, są najbardziej na wierzchu. Kobieta zraniona staje się zimna nie dlatego, że nie ma uczuć, ale dlatego, że je starannie schowała, zwłaszcza wobec kogoś, kogo uważa za krzywdziciela.
Wielką sztuką jest zauważyć te uczucia pod skorupą Królowej Śniegu, a jeszcze większą - zadbać o nie, aby wyszły na powierzchnię. I tak, łaski sakramentu małżeństwa są tu niezbędne, głównie po to, aby nie skupić się na własnej krzywdzie.
Inaczej mówiąc - macie do zdobycia Piękną, a bestią czy innym potworem są Pięknej przekonania, trudne wspomnienia, zranienia, które czasami własnoręcznie stworzyliście.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

twardy
Posty: 1750
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: twardy » 18 lis 2019, 9:18

Janek38 pisze:
17 lis 2019, 20:28
Kobiecie przeważnie "łatwiej" odejść, gdy wypali się zainteresowanie i miłość. Wtedy bez mrugnięcia okiem i żadnych emocji potrafi odejść i to nawet jeśli na horyzoncie nie pojawi się kowalski.
A na jakiej podstawie tak uważasz?
Nie zgadzam się z takim Twoim stwierdzeniem.

Lukasz.wroc
Posty: 50
Rejestracja: 30 cze 2019, 0:04
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: Lukasz.wroc » 18 lis 2019, 9:40

Mika pisze:
16 lis 2019, 18:31
Witaj Łukasz.wroc
Z mojego skromnego zdania mogę stwierdzić , że dobrze zrobiłeś modląc się o cud powrotu żony.
Tylko piszesz czy kobiety mogą się znowu zakochać w swoim mężu?
Moim zdaniem tak ....
Tylko ze musza widzieć ta zmianę i chęć tej drugiej osoby czyli Twoja .Twoje staranie ....
Nie wiem jaka była Wasza historia .
Ale Twoja zona musi odczuć to ze ty nadal chcesz .
Czy zona jest sama tak jak Ty?
My kobiety jesteśmy uparte ale jeśli nie ma Kowalskiego to myślę ze ona tez ma nadzieje i czeka.

Nie mam pojęcia czy żona jest z kimś. Odchodzac rok temu twierdziła, ze nie ma nikogo i ze łatwiej wówczas byłoby jej odejsc. Znając charakter mojej zony była by w stanie tak zadziałać. Z drugiej jednak strony jej sposób zachowania, obojętność, lod w oczach, wskazywałyby ze jej emocje sa skierowane ku osobie trzeciej a ja się jej tylko źle kojarzę i przeszkadzam.
Przez ten okres roku czasu próbowałem jej dawać do zrozumienia delikatnie, ze chce zmiany, ze pracuje nad sobą, wiem, ze to konieczne. Stwierdziła, ze to bardzo dobrze,ze tak myślę i robię.
Jednak z jej strony nie było żadnego zainteresowania. Żadnej zmiany. Nadal traktuje mnie jak kolegę. Kilkukrotnie oferowalem jej np. pomoc w blachach sprawach, jednak zauważyłem, ze stanowczosc sprzeciwu z jaką się do tego odnosiła dała mi poczucie, ze lepiej odpuścić, nie kontaktować się.
Nie wiem co u niej, ona nie wie co u mnie.
Co miesiąc (ostatni raz wczoraj) wysyła mi sms z pytaniem czy u mnie wszystko w porządku. Ot taki kurtuazyjny, a i sadze, ze ma lekkie poczucie winy, ze mnie zostawiła samego z pewnymi zobowiązaniami finansowymi.
Wiec doprawdy nie mam pojęcia jak miałaby się nawiązać miedzy nami nowa nic i jak żona mogłaby zobaczyć zmiany we mnie skoro praktycznie nie mamy kontaktu ze sobą. Bez względu czy jest z kimś czy nie. Jest nadal totalnie zamknięta na mnie. Nie nosi obrączki i pierścionka.
Widzę w niej całkiem inna osobę. Jakby się ona ukrywala w niej przez 10 lat i jej nie widziałem. Jej zachowanie w momencie odchodzenia było takie, ze w pewnym momencie czułem sie, ze to ja np. zdradziłem i muszę teraz przepraszać, a ona odchodzi. To było straszne. Jedyna osoba na świecie, której ufalem bezgranicznie z dnia na dzień odeszła.

Więc moja modlitwa była/jest o cud. Bo tylko takie rozwiązanie widzę w tej sytuacji. Po ludzku wszystko juz jest "po ptokach".
I szczerze mówiąc, nie bardzo wierzę w ten cud. Bo życie wokół nie daje dobrych przykładów.
Gdzieś tylko na dole serca tli się iskra nadziei, ze nasz przypadek będzie inny, ze damy rade.

Karmie się cały czas "Jezu Ty się tym zajmij". Gdzie właśnie jest powiedziane, żeby nie szarpać się , nie rozpatrywać po ludzku, totalnie odpuścić, a wtedy zaczną dziać sie cuda.
Więc mam nadzieję, ze gdy juz będę całkowicie w stanie oddać się Bogu z moim problemem, to wtedy stanie się cud.

Lukasz.wroc
Posty: 50
Rejestracja: 30 cze 2019, 0:04
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: Lukasz.wroc » 18 lis 2019, 9:43

Nirwanna pisze:
18 lis 2019, 6:51
Janek38 pisze:
17 lis 2019, 20:28
Kobiecie przeważnie "łatwiej" odejść, gdy wypali się zainteresowanie i miłość. Wtedy bez mrugnięcia okiem i żadnych emocji potrafi odejść i to nawet jeśli na horyzoncie nie pojawi się kowalski. Bo brak zainteresowania to praktycznie oddzielenie się od bliskiego kiedyś człowieka. Jest to smutne, że kobiety bywają takie zimne.
Panowie, sugeruję patrzeć głębiej. Jakkolwiek to trudne.
To zimno i brak zainteresowania jest właśnie po to, aby przekazać komunikat "już nigdy więcej mnie nie zranisz". Bo przecież najłatwiej zranić uczucia, są najbardziej na wierzchu. Kobieta zraniona staje się zimna nie dlatego, że nie ma uczuć, ale dlatego, że je starannie schowała, zwłaszcza wobec kogoś, kogo uważa za krzywdziciela.
Wielką sztuką jest zauważyć te uczucia pod skorupą Królowej Śniegu, a jeszcze większą - zadbać o nie, aby wyszły na powierzchnię. I tak, łaski sakramentu małżeństwa są tu niezbędne, głównie po to, aby nie skupić się na własnej krzywdzie.
Inaczej mówiąc - macie do zdobycia Piękną, a bestią czy innym potworem są Pięknej przekonania, trudne wspomnienia, zranienia, które czasami własnoręcznie stworzyliście.

Super napisane. Szczególnie końcówka. Teraz tylko modlić się o siłę i umiejętności znalezienia pokonania bestii...

somnium
Posty: 100
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: somnium » 18 lis 2019, 11:14

My faceci możemy sobie pisać i pisać i wymieniać myśli i spostrzeżenia.

Ale nie ma to jak kobiece spojrzenie.
Otwiera oczy i potrafi mocno zmienić optykę.

Nirwano - pisz dalej mądre rzeczy. -)

Też Lukaszu.wroc chciałbym jakoś skruszyc ten lód z serca żony o czym zresztą nie raz już pisałem w swoim wątku.

Oby mocą Ducha Świętego łaska wynikająca z sakramentu małżeństwa spłynęła na nas samych i naszych współmałżonków. W końcu pomimo osobnego życia jesteśmy i będziemy juz na zawsze z naszymi drugimi połówkami jednym ciałem.

Prosty_Chlopak
Posty: 24
Rejestracja: 08 sie 2019, 16:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: Prosty_Chlopak » 18 lis 2019, 14:59

Kobiety nie wracają bo zostały zranione, bo im się nudzi i potrzebują czegoś nowego, bo bycie żoną to prawa i obowiązki i czasem obowiązki przytłaczają, bo mają kowalskiego. I to samo dotyczy facetów którzy opuszczają swoje żony.

Powodów może być mnóstwo. I ciężko zgadnąć co akurat kieruje konkretną osobą w życiu.

mare1966
Posty: 1359
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: mare1966 » 18 lis 2019, 21:49

"Konkretną osobą w życiu"
zwykle kieruje jej JAKIŚ "interes własny" .
Nawet zbawienie duszy jest przecież interesem własnym .
A katalog tych interesów jest niesamowicie obszerny
i często są interesy kiepskie w ostatecznym rozrachunku .

Ludzie , w tym i kobiety są bardzo różne
i nie ma co wrzucać do jednego wora .
Zresztą , cała w tym uroda tego stworzenia .



-----------------------

Somnium
nie ma "drugich połówek" .
Na szczęście , bo by się trudno było spotkać .
Na logikę - ile ty poznałeś jako taka tych kobiet ?
5 , 50 no może 500 ?
W samej Polsce będzie kilka milionów potencjalnych rocznikowo ,
a co setna by się "nadawała" przebierając - od biedy .

Zresztą - jak widzisz ta "połówka" nie bardzo przystaje .
Może czas skończyć wierzyć w podobne mity ?
( też wierzyłem , ale miałem wtedy z 16 lat ;) )

mare1966
Posty: 1359
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: mare1966 » 18 lis 2019, 22:29

Nirwanno ,
"zdobywanie kobiety" zawsze źle mi się kajarzyło .
Czy kobieta to jakaś góra ,
na której po wejściu zatyka się flagę ?
Czy trzeba odgrywać "taniec godowy"
aby dotrzeć do serca ( intelektu ) kobiety ?
Czy koniecznie trzeba ją uwodzić i nadskakiwać ?
Czy muszę sobie najpierw ZASŁUŻYĆ na jej miłość ,
wkupić się w jej łaski , pamięć , emocjonalne zauroczenie ?

Jeżeli tak , to ja dziękuję .
Nie będę sie wspinał na pagórek
bo nie warto .

Małżeństwo to świadomy związek
dojrzałych osób , a nie wieczne podchody
( ty mi to , ja ci tamto ) .
Rozum jest bardziej obiektywny i stały niż emocje .

helenast
Posty: 3154
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: helenast » 19 lis 2019, 6:24

Hm... ciekawa wypowiedź , ale tak naprawdę co by Ci się mare stało , gdybyś choć trochę się postarał ? czy to naprawdę taka ujma ? Przecież nikt nie powiedział ,ze to ma być jednostronne prawda ...

Poza tym wydaje mi się ,ze skoro masz taką wyjściową :

,,.. Nie będę sie wspinał na pagórek
bo nie warto ...,,

To Twoja wypowiedź sama się broni ...

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9077
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: Nirwanna » 19 lis 2019, 7:11

Mare, "zdobywanie" nie równa się "zasługiwanie".
To dwie zupełnie różne rzeczy. I rzeczywiście - gdyby jakiś pan w ten sposób próbował do mnie podchodzić czy też zasługiwać, jak to powyżej opisujesz, obdarzony by został obojętnym spojrzeniem, i tyle. Zdobywanie jednak, to coś zupełnie innego, zwłaszcza gdy chodzi o żonę.
mare1966 pisze:
18 lis 2019, 22:29
Małżeństwo to świadomy związek
dojrzałych osób , a nie wieczne podchody
( ty mi to , ja ci tamto ) .
W świadomym związku dwie świadome i dojrzałe osoby wiedzą, że dojrzała relacja to dawanie i branie jednocześnie. Przeżywanie tej wiedzy w nurcie "wiecznych podchodów" świadczy o braku świadomości czym jest to branie i dawanie w dojrzałej relacji, lub ew. o braku wolności w tej relacji.
Rozum jest bardziej obiektywny i stały niż emocje .
Truizm. No i?
Mare, Panowie - Pan Bóg dał Wam też emocje. Wynosząc rozum wysoko ponad emocje, deprecjonujecie je, i - paradoksalnie - pozwalacie, aby to one rządziły. Tylko, że (jak to Panowie ;-) ) umiecie to sobie elegancko i nadzwyczaj logicznie zracjonalizować. To nie moja myśl, tylko p. Pulikowskiego, jakby cóś ;-) Natomiast o deprecjonowaniu emocji a przez to udzieleniu im prymatu w rządzeniu genialnie mówi jezuita o. Józef Augustyn w tym audiobooku: https://gloria24.pl/kierownictwo-duchow ... -uczuciowe

Rozum służy m.in. do tego, a świadomie zauważyć i dogłębnie oraz logicznie, jednak bez racjonalizowania - odczytać, co mówią do mnie moje emocje. Gdy opanuję komunikację z własnymi emocjami - z automatu nauczę się odczytywać, co mówią emocje innych ludzi. Najpierw własnej płci, potem przeciwnej.
I - w drugą stronę się nie da, jakby cóś ;-)

Stąd powrót do sycharowskiego - zajmij się sobą.

Sobą - swoimi emocjami, zranieniami, fałszywymi przekonaniami, wykoślawionymi wspomnieniami.... Uleczone we współpracy z Bożą łaską pozwolą zrozumieć i empatycznie przyjąć współmałżonka. I może w konsekwencji - uzdrowić relację.
Realizacja przykazania "kochaj bliźniego swego jak siebie samego" - w praktyce. :D


P.S. Nawiasem mówiąc o. Augustyn będzie naszym rekolekcjonistą na ogólnopolskich rekolekcjach sycharowskich wiosną 2020 roku.
Warto się już ustawiać w blokach startowych :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

somnium
Posty: 100
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy naprawdę kobiety nigdy nie wracają?

Post autor: somnium » 19 lis 2019, 8:22

mare1966 pisze:
18 lis 2019, 21:49

nie ma "drugich połówek" .
Na szczęście , bo by się trudno było spotkać .
Na logikę - ile ty poznałeś jako taka tych kobiet ?
5 , 50 no może 500 ?
W samej Polsce będzie kilka milionów potencjalnych rocznikowo ,
a co setna by się "nadawała" przebierając - od biedy .

Zresztą - jak widzisz ta "połówka" nie bardzo przystaje .
Może czas skończyć wierzyć w podobne mity ?
( też wierzyłem , ale miałem wtedy z 16 lat ;) )

Mare1966
Chyba nadinterpretujesz to co napisałem albo rozmineliśmy się po prostu z rozumieniem określenia druga połówka.

Dla mnie to nie jest mityczna przeznaczona mi ta jedyna osoba, a raczej synonim, potoczne określenie dziewczyny/kobiety z którą przyszło mi być.

W Twoim ujęciu stała się drugą połówką w dniu ślubu i choć może średnio dopasowana do mnie to jednak jako sakramentalna małżonka jest nią i na zawsze już pozostanie. (nie w ujęciu romantycznym a sakramentalnym)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości