Wigilia czas oczekiwania na...

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Ruta
Posty: 557
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Ruta » 18 gru 2019, 18:27

Zaprosiłam męża na Wigilię. Tak poczułam, tak zrobiłam. Teściom wysłałam kartkę z życzeniami. Nie chcą ze mną rozmawiać, ale postanowiłam wykonać gest pojednania bez narzucania się. Nie oczekuję nic w zamian. Każdy zrobi co zechce.
Na Wigilię jesteśmy zaproszeni do mojej rodziny, idziemy. Potem u mnie wieczorem jest spotkanie takich jak ja potłuczonych osób, które nie mają pełnych rodzin i nie chcą wracać do pustych domów z wigilię rodzinnych i przyjacielskich. Potem pasterka 😊 uwielbiam pasterki 😊 Zeszłe święta mąż spędzał z nami, chociaż już z nami nie mieszkał. Był obecny ciałem, ale nie duchem. W tym roku się okaże. Jednak to mój mąż, więc na święta i rodzinne okazje mam zamiar zapraszać go zawsze i niezależnie od okoliczności.

Ukasz

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Ukasz » 18 gru 2019, 19:31

Ja w końcu spędzę część wigilijnego wieczoru z synem i z rodzicami. Starszy syn pojedzie do teściów. Żona postanowiła w ten dzień pracować. Dowiedziałem się o tym od mojej mamy, bo mi nie chciała nawet tego powiedzieć. Zaprosiłem do mnie gości jeszcze na obiad w pierwszy dzień świąt - starsze, samotne już ciocie - i w drugi: całe młodsze i średnie pokolenie. Siostry z kochankiem nie będzie, bo wyjeżdża wcześniej. Spytałem jeszcze żony, czy będzie w te dni w domu - nie wie.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: tata999 » 19 gru 2019, 0:49

Monti pisze:
18 gru 2019, 12:53
Jak u Was to będzie wyglądać w tym roku?
Myślę, że u mnie będzie z policją, którą naśle na mnie i dzieci ich matka (również będąca kowalską, nie zaprosiłem jej) za namową kowalskiego lub też innych z jej otoczenia. Ewentualnie policja przyjedzie dzień wcześniej i Wigilii nie będzie wcale, jeśli nie zapanuje jakieś porozumienie. Gdzieś tam jednak mam nadzieję i robię, co w mojej mocy, żeby Święta mogły odbyć się w miarę normalnie.

Ewuryca
Posty: 238
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Ewuryca » 19 gru 2019, 8:58

white chocolate pisze:
18 gru 2019, 14:25
Ewuryca pisze:
18 gru 2019, 13:57
zastanawiałam się czy mimo wszystko zlozyc mu życzenia świąteczne czy też wyciągnąć rękę do jego rodziny po raz kolejny, licząc się z brakiem odpowiedzi bądź odrzuceniem. Od kiedy złożyłam wniosek o zbadanie ważności jestem u jego rodziny wrogiem numer jeden (uważają że jest to wywlekanie brudow nikomu niepotrzebne). Jak myślicie?
Zrób jak uważasz . Ja jednak uszanowałabym decyzję teściów . Zawsze przecież sami mogą się odezwać i wtedy warto odwzajemnić gest.
Z moich obserwacji a także doswiadczenia wynika, że to tylko krótkotrwałe gesty bez treści która by za nimi szła.
Tylko słowa. Bez pokrycia. Zwykła kurtuazja.
Dzięki white chocolate. Myślę że pójdę za twoją radą i zostawię to tak jak jest.

Triste
Posty: 378
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Triste » 19 gru 2019, 9:39

Pustelnik pisze:
18 gru 2019, 15:29
Triste pisze:
18 gru 2019, 14:41
Zatem nie zamierzam do niego pisac, dzwonic.
Skąd ja to znam?
Po okresie (za bardzo) wzmożonych prób nawiazywania komunikacji, załóżmy (zmieniam ID), że moja żona to ... Alina,
TO :lol: 8-) przemianowałem imię źony (w spisie kontaktów ) na ... (uwaga!):
"A nie dzwonić nie sms-ować"
I to (jak dla mnie) było ... dopiero :!: pomocne ...
A wiesz ...mnie nawet już nie kusi żeby dzwonić czy pisać.
Nie robię tego od dwóch miesięcy.
Podczas ostatniej (pisanej) rozmowy powiedziałam mu żeby się zastanowił czy chce ratować to małżeństwo a jeśli tak to jak, i jeśli będzie wiedział to niech się do mnie zgłosi.
Od dwóch miesięcy cisza zatem potraktowałam to jako brak chęci naprawy. Nie będę się także wysilać na jakieś kurtuazje i życzenia.
Życzenia mają być z serca płynące a jeśli ja tego nie czuję to po co taka hipokryzja....

Nino
Posty: 358
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Nino » 19 gru 2019, 9:56

Ja biję się z myślami, czy zaprosić. Widziałam się z mężem w ubiegły poniedziałek i zagadałam o święta. Nie chciał powiedzieć, jak ma zamiar je spędzić, ale - wyczułam - że nie z nami. W końcu wyciągnęłam od niego, że "będzie w pracy", ale to mogła być odp. na odczepnego.

W weekend mamy ustalić mejlowo/telefonicznie nasze poświąteczne spotkanie. Mąż zgodził się na rozmowę, ale zakomunikował, że ma się ona odbyć na jego warunkach. Pierwszy z nich: po Nowym Roku.

Od kwietnia tego roku jest kolejna, w ciągu ośmiu lat, rozłąka. Rozłąki są coraz dłuższe, zejścia - poza chwilową ulgą - nie sprawiają, że pokonujemy kryzys. Podczas tej rozłąki odtworzył się stary schemat. Najpierw emocjonalna separacja, zerwanie kontaktu ze mną i z dziećmi, odgrzebanie romansu sprzed kilku lat, budowanie sobie nowego życia po wyprowadzce z całkowitym odcięciem się od nas. Mąż niczego nie tłumaczy, nie wyjaśnia. Milczenie, milczenie, milczenie...

W weekend chcę mu wysłać mejla z życzeniami i - mimo wszystko napisać - że czeka na niego miejsce przy świątecznym stole. Wigilię organizuję dla siebie i wczesnodorsłych dzieci. W drugie święto rozjeżdżamy się: ja jadę z córką do moich rodziców, syn do swojej dziewczyny.

Szczerze mówiąc, nie sądzę, aby mąż przyszedł na Wigilię i też się tego nie spodziewam. Jednak pragnę mu zakomunikować, że byłby mile widziany.

Co o tym sądzicie?

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Pustelnik » 19 gru 2019, 12:56

Nino, nie wiem, nie będę nic radził.

Ale sama widzisz , że są rozstania i powroty (ileś tam) i to te długie (nie parodniowe).
I nie za bardzo coś się zmienia tudzież wyjaśnia tudzież "wspólne działanie (jedność małżeńska))" w ... nawet pobocznej sprawie ... (bo od czegoś warto by zacząć "po nowemu" budować, chociaż mi zarzucają , że ... "nie mam praktyki" 8-) do radzenia)

A może coś za dużo sobie wyobraziłem (zwłaszcza z ... brakiem ... jedności małżeńskiej) ?

(Mimo wszystko) Dobrych i Radosnych !

Namiastka
Posty: 52
Rejestracja: 29 sie 2019, 21:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Namiastka » 20 gru 2019, 8:51

U mnie dwa miesiące temu ustalone z mężem, że w Wigilię on jest z dziećmi, ja potem w pierwszy dzień świąt u moich rodziców, przyjeżdża rodzeństwo z rodzinami. W zeszłym roku ja miałam dzieci i w Wigilię i w pierwsze święto, mąż rzekomo był sam.
W tym roku poprosiłam, żeby mąż był z dziećmi na Wigilię - miał się wprosić do któregoś ze swoich braci. Wczoraj informacja, że on dzieci na Wigilię nie bierze, bo "nikt go nie zaprosił". Ewentualnie weźmie, ale do kowalskiej (z którą moje dzieci nie mają dotychczas kontaktu). Zapytałam, czy naprawdę święta z kowalską są ważniejsze niż święta z dziećmi. Milczenie. Odczytałam to jako manipulację. Jest to całkiem możliwe, że nikt go nie zaprosił, bo też nikt nie wiedział, że on ma w Wigilię dzieci. Gdyby bracia wiedzieli, z całą pewnością by go zaprosili.. Potem mąż oświadczył, że ok, skoro to "jego" dzień, to on będzie z dziećmi, ale Wigilii im nie zrobi, będzie to dzień jak każdy inny. Dla mnie zeszłoroczna Wigilia to był dramat - ściśnięta z żalu, płacząca (byłam z dziećmi u rodziców). Moje dzieci są małe, 3,4,7 lat - te święta będą jednymi z pierwszych, które będą pamietać - nie chcę, żeby widziały mnie w takim stanie. Mąż tego nie przeżywa, on ma zawsze dobry humor - uznałam, że lepiej jak będą w gronie rodziny (od strony ojca) z wesołym tatą niż ze smutną mamą. To jego decyzja, rozpad rodziny - dlaczego ja mam nieść ten ciężar samotnych świąt z dziećmi?

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: tata999 » 20 gru 2019, 9:07

Namiastka pisze:
20 gru 2019, 8:51
To jego decyzja, rozpad rodziny - dlaczego ja mam nieść ten ciężar samotnych świąt z dziećmi?
Życie nie jest idealne. Każdy popełnia błędy. Każdy nosi krzyż. Czemu nie przyjąć tego z pokorą, jako daru?

marylka
Posty: 1150
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: marylka » 20 gru 2019, 10:33

Namiastka pisze:
20 gru 2019, 8:51
.
W tym roku poprosiłam, żeby mąż był z dziećmi na Wigilię
[..]
Potem mąż oświadczył, że ok, skoro to "jego" dzień, to on będzie z dziećmi, ale Wigilii im nie zrobi, będzie to dzień jak każdy inny.
[...]
te święta będą jednymi z pierwszych, które będą pamietać - nie chcę, żeby widziały mnie w takim stanie.
Mąż tego nie przeżywa, on ma zawsze dobry humor - uznałam, że lepiej jak będą w gronie rodziny (od strony ojca) z wesołym tatą niż ze smutną mamą. To jego decyzja, rozpad rodziny - dlaczego ja mam nieść ten ciężar samotnych świąt z dziećmi?
Przepraszam...troche odbiegaojac od tematu
Namiastko - jednym slowem i lagodnie - nie rozumiem Cie
I w życiu tak bym nie postapila wiedzac że moje dzieci nie beda mialy Wigilii i że beda to pamietać i.....pewnie slysza a na pewno czuja, że sobie je z meżem wciskacie na silę bo nikt nie chce "dźwigac cieżaru samotnych swiat"
Przepraszam za wtracenie sie, ale zawsze dotyka mnie krzywda dzieci.
I jeszcze jedno
Namiastka pisze:
20 gru 2019, 8:51
Zapytałam, czy naprawdę święta z kowalską są ważniejsze niż święta z dziećmi. Milczenie. Odczytałam to jako manipulację.
Zastanawiam sie czy to nie manipulacja ale z Twojej strony.
Czy chcesz meżowi wcisnac dzieci tylko dlatego żeby nie spedzil Wigilii z kowalska
Przykre kiedy niewinne dzieci cierpia nie za swoje przewinienia...
Pozdrawim
I Błogoslawionych Świat

Nino
Posty: 358
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Nino » 20 gru 2019, 10:36

Masz nierealne marzenie, odnośnie tego, jak Twój mąż powinien spędzić święta z Waszymi dziećmi. Komunikuje Ci, jaki ma pogląd na sprawę świąt, a Ty dalej swoje. Że myślałaś... Jasne, że zachowuje się karygodnie, ale teraz jest jak jest i nie oczekuj wigilijnego cudu, że zabierze dzieci do któregoś z braci i będzie świątecznie oraz wesoło.
Do tego tłumaczysz to swoją troską, że nie chcesz, aby dzieci widziały, jak cierpisz.
Przepraszam Cię, że piszę tak z grubej rury, ale jestem w stanie wyobrazić sobie, co czujesz, bo sama to wszystko przechodziłam.

W tym wątku też zastanawiałam się co zrobić? Czy zaprosić męża na Wigilię. Męża, z którym jestem w rozłące już 10 miesiąc ( nie pierwsza rozłąka ). Rozkminiałam, jak to wyślę mu życzenia i oznajmię, że przy stole czeka na niego nakrycie.

Ale widziałam się z nim kilka dni temu i zakomunikował przecież, że ma już swoje plany na święta. A ja swoje, swoje...

Ponad to, w tej chęci bycia miłosierną, zupełnie nie interesowało mnie zdanie naszych dzieci, czy one chcą spędzić ten wieczór z tatą, z którym nie mają kontaktu od kilku miesięcy, bo się od wszystkich odciął, niczego nie tłumacząc...

Moja sytuacja jest oczywiście inna. Mam dorosłe dzieci itd. Ale też wszystko przeżywamy. W tym roku przygotowuję pierwszą Wigilię dla naszej trójki w nowym domku, który jest ukoronowaniem wielu zmagań moich i męża, aby się go "dorobić". Ktoś, kto nie zna naszej historii, może powiedzieć: ot, domek. Ktoś, kto zna: wie, ile dla nas znaczy i jakie plany i nadzieje z nim wiązaliśmy.

Tymczasem mąż wyprowadził się i z "ukochanego domku".

Mimo wszystko postanowiłam żyć w tym domku, jakby się nic nie stało. Być w nim szczęśliwa, choć teraz mieszkam w nim sama. Przygotować pierwsze, wymarzone święta i CIESZYĆ się nimi. Zapomnieć na chwilę o swoim kryzysie i myśleć o NIM, na którego cześć jest to całe wydarzenie... Co to oznacza, i czego jest zapowiedzią. Może również zmartwychwstania mojego małżeństwa w przyszłości...

Nie chcę być doradcą w czyjejś sprawie, ale na tym forum dzielimy się spostrzeżeniami i mnie one pomagają. Ostatnio celna uwaga Pustelnika do mojego wpisu w tym wątku na temat jedności małżeństwa.

Zamiast myśleć o mężu, miałam rozważanki na temat tej jedności, której u nas, niestety, zabrakło.... Z wielu, różnych względów. I to było pożyteczniejsze myślenie, niż o mężu, o którym teraz i tak nic nie wiem, oraz o moim cierpieniu...

Spróbuj znaleźć dla tej sytuacji takie rozwiązanie, aby Twoje dzieci były szczęśliwe w te święta, a Ty odnalazła spokój. Z tego, jak przedstawiasz sprawę może wynikać, że z Tatą może się to nie udać, choć Ty bardzo byś tego pragnęła. Może odpuść, że to "jego" dzień. Powiedz, że skoro nie zamierza zapewnić dzieciom komfortu świątecznego w Wigilię, to ty przejmiesz ten "ciężar" w tym roku ponownie. Tylko, dlaczego piszesz, że to dla Ciebie ciężar?

Ja postanowiłam zaprogramować się na radość i pogodę ducha w te wymarzone święta, bez względu na to, co się stanie, a raczej nie stanie: czyli obecność męża.

Choinki ustrojone już są, częściowe zakupy i prezenty zrobione, kartki powysyłane, porządki....
W sferze ducha, świadome przeżywanie Adwentu, realizowanie postanowień adwentowych. Przygotowanie do sakramentu Spowiedzi i Pokuty.

Całej rodzinie dałam do zrozumienia ( No jak to? Będziesz tak sama? Z dziećmi? ), że jestem zadowolona i cieszę się z tego czasu. I wiesz co, chyba odetchnęli z ulgą. Bogu dziękuję, że znalazłam to forum, gdzie mogę opisać, co się dzieje ze mną na głębszych poziomach i nie ulegam pokusie, aby rozkminiać to z nieodpowiednimi osobami, np. z Rodzicami, którzy w swej miłości i jednostronności wobec mnie, NIE SĄ W STANIE OBJĄĆ całości kontekstu kryzysu, który rozgrywa się w moim małżeństwie.

To, co prawda, przyszło dopiero z kolejną falą, ale nauczyłam się i nie wciągam już rodziny oraz znajomych ( poza chwilami upadku ) w głębiny swego małżeńskiego kryzysu. Jesteśmy za blisko! Nie ma dystansu, pokory, dużo by tłumaczyć...

Boże, jak ja Ci dziękuje za SYCHAR!

Mimo wszystko, życzę Ci wesołych świąt i duuuuużo uśmiechu na twarzach Twoich dzieci i Twojej :)

krople rosy

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: krople rosy » 20 gru 2019, 10:48

Namiastka pisze:
20 gru 2019, 8:51
. Moje dzieci są małe, 3,4,7 lat - te święta będą jednymi z pierwszych, które będą pamietać - nie chcę, żeby widziały mnie w takim stanie.
Ale co to za święta skoro sama napisałaś, że tato zaoferuje im dzień jak codzień?
Piszesz i zarzucasz mezowi, że przedkłada kochankę nad dzieci a czy TY nie przedkładasz siebie i swojego samopoczucia nad nie?
Kobiety to silne istoty, potrafią nie raz spiąć poslady ;) byle dzieci miały dobrze, potrafią ,,schować'' ból i sprowadzić jak wróżki czarodziejki dobry klimat w którym dzieci spokojnie i radośnie oddychają.
Czy ,,wpychając'' na siłę w święta tatę dzieciom nie próbujesz czasami kłaść kłód pod nogi kochance męża? by i ona na tym ucierpiała?
Odpowiedż sobie szczerze.
Bo co innego zrobić w domu normalną Wigilię z zastawionym stołem i prezentami i wtedy zaprosić męża a co innnego kazać mu siedzieć w ten dzień z dziećmi a samemu z domu wybyć/
Dla mnie to niezrozumiałe. To znaczy jakoś to rozumiem co możesz chcieć przez to osiagnąć ale w moim przekonaniu dobra żadnego z tego nie ma.

Namiastka
Posty: 52
Rejestracja: 29 sie 2019, 21:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Namiastka » 20 gru 2019, 11:17

marylka pisze:
20 gru 2019, 10:33
Namiastka pisze:
20 gru 2019, 8:51
.
W tym roku poprosiłam, żeby mąż był z dziećmi na Wigilię
[..]
Potem mąż oświadczył, że ok, skoro to "jego" dzień, to on będzie z dziećmi, ale Wigilii im nie zrobi, będzie to dzień jak każdy inny.
[...]
te święta będą jednymi z pierwszych, które będą pamietać - nie chcę, żeby widziały mnie w takim stanie.
Mąż tego nie przeżywa, on ma zawsze dobry humor - uznałam, że lepiej jak będą w gronie rodziny (od strony ojca) z wesołym tatą niż ze smutną mamą. To jego decyzja, rozpad rodziny - dlaczego ja mam nieść ten ciężar samotnych świąt z dziećmi?
Przepraszam...troche odbiegaojac od tematu
Namiastko - jednym slowem i lagodnie - nie rozumiem Cie
I w życiu tak bym nie postapila wiedzac że moje dzieci nie beda mialy Wigilii i że beda to pamietać i.....pewnie slysza a na pewno czuja, że sobie je z meżem wciskacie na silę bo nikt nie chce "dźwigac cieżaru samotnych swiat"
Przepraszam za wtracenie sie, ale zawsze dotyka mnie krzywda dzieci.
I jeszcze jedno
Namiastka pisze:
20 gru 2019, 8:51
Zapytałam, czy naprawdę święta z kowalską są ważniejsze niż święta z dziećmi. Milczenie. Odczytałam to jako manipulację.
Zastanawiam sie czy to nie manipulacja ale z Twojej strony.
Czy chcesz meżowi wcisnac dzieci tylko dlatego żeby nie spedzil Wigilii z kowalska
Przykre kiedy niewinne dzieci cierpia nie za swoje przewinienia...
Pozdrawim
I Błogoslawionych Świat
Marylko, dopowiadając - O to, żeby Wigilię mąż spędził z dziećmi poprosiłam męża na początku listopada. Wytłumaczyłam mu wtedy, że dla mnie to było bardzo trudne w zeszłym roku, że nie czuję się na siłach, żeby to dźwigać po raz kolejny - być może w przyszłym roku będę na tyle silna, że będzie to łatwe - i czy w związku z tym jest taka a taka opcja. Mąż w zeszłym roku nie był w święta z dziećmi, mówi, że był sam i że było to ciężkie doświadczenie - że bez dzieci. Dzieci są blisko i ze mną i z nim, mamy opiekę naprzemienną. Prosząc męża o to, uznałam, że tak będzie najlepiej dla wszystkich - i on będzie w święta z nimi i ja. Mąż powiedział wtedy, że on się na pewno gdzieś tam wprosi - do któregoś brata. Pod koniec listopada, kiedy ustalamy grafik na kolejny miesiąc i wnosimy ewentualnie jakieś zmiany - mąż się nie odniósł do tego, że jednak nie będzie tej Wigilii.
O tej zmianie powiedział mi wczoraj. No więc ja od wczoraj zastanawiam się co zrobić w tej sytuacji, właśnie ze względu na dzieci - wczoraj po tej wymianie zdań z mężem nic więcej nie powiedziałam, myślę, rozważam, modlę się. Nie chcę mężowi "wcisnąć" dzieci TYLKO dlatego, żeby nie spędzil Wigilii z kowalską. Ale tak - w jakimś sensie na to liczę - że skoro będzie z dziećmi, to nie będzie z kowalską. Wstydzę się tego, ale wiem to i bez twojej uwagi i - narazie nie umiem sobie z tym poradzić. Nie czuję, że wciskam na siłę - poprosiłam męża o to 1,5 miesiąca temu, a mąż to zaakceptował wtedy. Dziś się wycofuje z tego o czym informuje mnie na 5 dni przed zdarzeniem. To jest dla mnie bolesne i trudne do przyjęcia. Zdanie o manipulacji wycięłaś z kontekstu, bo o manipulacji pisałam w kolejnych ustępach. Ja narazie nie wiem co zrobić, bo chcę, żeby dzieci miały fajne święta - miały takie być - jeden dzień z taty rodziną, drugi dzień z moją rodziną. A teraz - to nie wiem. Złości mnie to, że mąż wie, że w takiej sytuacji pewnie wezmę dzieci, a tym samym on osiągnie to czego chce - Wigilię z kowalską. Wstydzę się tego, ale tak teraz czuję. Jednocześnie wiem doskonale, że nie mam na to żadnego wpływu.

krople rosy

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: krople rosy » 20 gru 2019, 11:32

Namiastka pisze:
20 gru 2019, 11:17
Złości mnie to, że mąż wie, że w takiej sytuacji pewnie wezmę dzieci, a tym samym on osiągnie to czego chce - Wigilię z kowalską.
Może pora na przekierowanie swojego myslenia i uporządkowanie priorytetów?
Zamiast kombinować by mąż nie był za szczęśliwy z kochanką postarać się i zadbać o piekne i owocne Święta dla siebie i swoich dzieci?
Myslenie o męzu i kochance zabiera Ci spokój, radość i kreatywność.
Zostaw męża z jego wyborami.
Twórz swoje życie z dziećmi w taki sposób byś odnalazła spokój i szczęście.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wigilia czas oczekiwania na...

Post autor: Jonasz » 20 gru 2019, 11:34

Namiastka pisze:
20 gru 2019, 11:17
Złości mnie to, że mąż wie, że w takiej sytuacji pewnie wezmę dzieci, a tym samym on osiągnie to czego chce - Wigilię z kowalską. Wstydzę się tego, ale tak teraz czuję. Jednocześnie wiem doskonale, że nie mam na to żadnego wpływu.
Namiastko swego czasu towarzyszył mi wstyd i złość za działanie i postawę żony.
Nawet wobec dzieci. Niestety.
Brałem za to niejako odpowiedzialność i doznawałem przykrych konsekwencji.
Sprawdź proszę u siebie - może trzeba i od tego się odciąć...

Może to jak Marylkę zrozumiałem - za dzieci ich odczucia tak jak najbardziej ponosimy odpowiedzialność.
Żeby one nie płaciły, nie ponosiły kosztów.
A jeżeli już ponoszą, to czy nawet swoją stratą nie patrząc na współmałżonka czy by ich nie zmniejszyć lub nie zwiększać.
U mnie wyszła głupia sprawa z prezentami dla dzieci - są na mojej głowie od lat :shock: I jakby w tym roku za drogie - oczywiście rozsądek i rozum kontrolują sytuację.
Żona niestety nie mogła liczyć na prezenty w dzieciństwie.
Przykro mi.
Ale ani ja ani dzieci nie możemy płacić za to rachunków.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Sosna, tomko i 5 gości