Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

mare1966
Posty: 1329
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: mare1966 » 22 gru 2019, 22:19

marylka pisze:
22 gru 2019, 13:39


Mare chcialabym też Ciebie poprosic o refleksje. Nie masz pojecia o czym piszesz.
Zakladam że nie jestes uzależniony. Żona uzależnionego na pewno nie jestes
Wiec prosze Cie po ludzku - powstrzymaj sie od pisania rzeczy o ktorych nie masz pojecia


Marylka ,
czy ty się nie za daleko posuwasz z tą oceną mojej wiedzy ?
I dalej :
"Zakładam , że nie jesteś uzależniony " itd.
Co to niby ma być ???

Znaczy , tylko uzależniony , albo ŻONA uzależnionego
zna się na problemie ?
Na alkoholiźmie zna się alkoholik , na narkotykach narkoman ?

===========================================================

Tak nawiasem seksoholizm jest pojęciem dość niejednoznacznym .
Zasadniczo rozumie się przez to uzależnienie od seksu .
No powiedzmy , że mąż "zawraca autorce wątku głowę"
powiedzmy 5 razy na dzień przez cały rok .
Oglądanie pornografii dobre nie jest , ale to jednak inny problem .
Zasadnicza kwestia - ILE .
Jak ktoś się napije w Sylwestra to nie musi być od razu alkoholikiem .
Bo zaraz wyjdzie , że wszyscy faceci to seksoholicy .
( pisze się , że około conajmniej 80 % oglada pornografię )

Ja zakładam rzecz następującą .
O ile by mąż unikał współżycia z żoną a wolał obrazki , to gorzej .
Jeżeli natomiast żona unika , a mąż szuka substytutu , to trochę inna rzecz .

I taraz , jeżeli brak dostępu ma uzdrowić męża ,
to ja jednak wątpię w skuteczność tej metody .
I to napisałem .

Tak nawiasem - odbieranie współżycia w kategorii jak to ujęłaś
"zaspokajania się kosztem autorki" wskazuje na destrukcyjne przeżycia .

================================================

Jest rzeczą oczywistą , że z przyczyn biologicznych
mężczyźni są o wiele bardziej zainteresowani seksem .
Tylko ja widzę , że ta oczywistość dla wielu pań
wcale nie jest taka oczywista .
I mierzą facetów własną miarką .

Wiedźmin
Posty: 1616
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: Wiedźmin » 22 gru 2019, 23:54

marylka pisze:
22 gru 2019, 13:39
[...]
Zabrania, żeby na na niej sie maż zaspokajał?
To jest lamanie przysiegi mare???
[...]
Wtedy przekonasz sie, że także tu na forum ludzie nie maja pojecia o czym pisza.
[...]
Mare chcialabym też Ciebie poprosic o refleksje. Nie masz pojecia o czym piszesz.
[...]
Wiec prosze Cie po ludzku - powstrzymaj sie od pisania rzeczy o ktorych nie masz pojecia
[...]
Mare - jeszcze raz prosze - może też zapoznaj sie z fachowa literatura chociaż jeśli chcesz uchodzic za eksperta.
Marylko,

Czy Ty przechodziłaś program 12 kroków?
... albo czytałaś jakąś wersję "porozumienia bez przemocy"?

Chciałbym wziąć maksymalnie dużo z Twoich wypowiedzi do serca - ale trudno mi czasem przebić się przez formę.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Wiedźmin
Posty: 1616
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: Wiedźmin » 23 gru 2019, 0:21

Ruta pisze:
22 gru 2019, 15:53

Natomiast: pornografia prowadzi do ciężkiego uzależnienia, nie mniej destrukcyjnego niż uzależnienie od alkoholu czy narkotyków. Dlatego wszystkie rady od osób, które nie rozumieją, że autorka wątku ma uzależnionego męża mogą okazać się szkodliwe [...]
Generalnie duża część rad, czy to osób które rozumieją, czy też nie rozumieją, może być szkodliwa - bo ludzie są bardzo różni a i sytuacje też bardzo odmienne od siebie.
Ruta pisze:
22 gru 2019, 15:53
Bo współżycie z mężem wbrew sobie może uczynić, a raczej na pewno uczyni bardzo poważne szkody - to rodzaj zgody na gwałt na sobie. Tego robić nie wolno. To droga do zniszczenia siebie [...]
OK - to ja nieco tylko odrobinę przeredaguję Twoje zdanie
"Bo życie z żoną wbrew sobie może uczynić, a raczej na pewno uczyni bardzo poważne szkody - to rodzaj zgody na gwałt na sobie. Tego robić nie wolno. To droga do zniszczenia siebie."

Może być, że część mężów i żon, które opuszczają swoje związki małżeńskie - myślą dokładnie w sposób jaki napisałaś powyżej.
Ruta pisze:
22 gru 2019, 15:53
Ja podjęłam trzy lata temu radykalne kroki, z odsunięciem się, postawieniem twardych granic, wymogiem terapii.
[...] Tak przynajmniej ja i dziecko mamy szansę na spokojne życie nie skoncentrowane wokół nałogu, a mąż w każdej chwili może do nas dołączyć. Gdy tylko będzie zdrowy.
Gdy tylko będzie zdrowy?
A kiedyś obił mi się o uszy taki tekst... "[...] w zdrowiu i w chorobie dopóki śmierć Nas nie rozłączy [...] "
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

krople rosy

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: krople rosy » 23 gru 2019, 10:15

Akacja pisze:
20 gru 2019, 16:41
Ok, mam teraz dylemat. Mąż mnie przeprosił kilka dni temu, dał kwiaty i kolczyki ale nie przyjęłam. Dzisiaj kwiaty jednak przyjęłam, no i dałam się przytulić i pocałować mężowi. Ale mam poczucie, że to za szybko abym mu w ten sposób zaczęła okazywać miłość. Miała być miłość twarda, czy znów nie robię się naiwna? W jaki sposób mam mu okazywać teraz miłość?
Jakim mężem jest mężczyzna którego wybrałaś? Jakim ojcem? Jak wyglada Wasz relacja?
Możesz odpowiedzieć na te pytania?
Czy powiedziałaś mężowi jak się czujesz z tym jego porno?
Co mąż odpowiedział?
Ruta pisze:
22 gru 2019, 15:53
Dlatego wszystkie rady od osób, które nie rozumieją, że autorka wątku ma uzależnionego męża mogą okazać się szkodliwe.
Skąd taka diagnoza?
Tak samo szkodliwe uważam, może być stawianie diagnoz na forum obcym ludziom i zalecanie twardej miłości tam, gdzie lepszą drogą do porozumienia byłby spokój, rozmowa i cierpliwość.
Nie w każdym przypadku i małżeństwie oglądanie porno ma charakter uzaleznienia i nie wszystkie małżeństwa porno rozrywa na strzępy.
Zalezy od dojrzałosci i wzajemnej relacji małżonków.
Akacjo, może warto z tym problemem udać się do psychologa?

krople rosy

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: krople rosy » 23 gru 2019, 23:50

mare1966 pisze:
22 gru 2019, 22:19
I taraz , jeżeli brak dostępu ma uzdrowić męża ,
to ja jednak wątpię w skuteczność tej metody .
Ja również o czym już napisałam wcześniej. Podobnie nie uzdrowi męża ani relacji traktowanie go jak zboczeńca.
To powoduje odsunięcie się męża od żony i szukanie satysfakcji seksualnej gdzie indziej.
Szukać trzeba rozwiązania wspólnie i wychodzić sobie naprzeciw a nie tylko widzieć problem w jednej osobie i wysyłać ją na leczenie.
Często problem pogłębia się przez takie właśnie podejście.

Ruta
Posty: 356
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: Ruta » 24 gru 2019, 1:17

mare1966 pisze:
22 gru 2019, 22:19
Oglądanie pornografii dobre nie jest , ale to jednak inny problem .
Zasadnicza kwestia - ILE .
Jak ktoś się napije w Sylwestra to nie musi być od razu alkoholikiem .
Bo zaraz wyjdzie , że wszyscy faceci to seksoholicy .
( pisze się , że około conajmniej 80 % oglada pornografię )

Ja zakładam rzecz następującą .
O ile by mąż unikał współżycia z żoną a wolał obrazki , to gorzej .
Jeżeli natomiast żona unika , a mąż szuka substytutu , to trochę inna rzecz .

I taraz , jeżeli brak dostępu ma uzdrowić męża ,
to ja jednak wątpię w skuteczność tej metody .
I to napisałem .

Tak nawiasem - odbieranie współżycia w kategorii jak to ujęłaś
"zaspokajania się kosztem autorki" wskazuje na destrukcyjne przeżycia .

Jest rzeczą oczywistą , że z przyczyn biologicznych
mężczyźni są o wiele bardziej zainteresowani seksem .
Tylko ja widzę , że ta oczywistość dla wielu pań
wcale nie jest taka oczywista .
I mierzą facetów własną miarką .
O ile mogę się zgodzić, że wypicie alkoholu na sylwestra nie robi z nikogo alkoholika, oraz, że jednorazowe obejrzenie pornografii nie robi z nikogo seksoholika, to nie mogę się zgodzić, że regularne picie i regularne oglądanie pornografii nie są problemem.
Gdyby 80 procent mężczyzn regularnie piło, byłby to poważny problem społeczny i jeśli 80 procent mężczyzn regularnie ogląda pornografię, to tez jest poważny problem społeczny.

Rozumiem w sumie twoją postawę, bo kiedyś sama taką miałam. Mój mąż oglądał pornografię, a ja choć czułam się zaniepokojona, dałam się przekonać, że tak robią mężczyźni, a kobiety tego nie rozumieją. Ale potem w relacji między mną a mężem w sferze intymnej zaczęły się poważne problemy.

To co piszesz jako usprawiedliwienie dla oglądania pornografii - mężczyzna jest bardziej zainteresowany seksem, więc niejako kanalizuje to większe zainteresowanie w pornografii, jest jedną z racjonalizacji, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Kontakt z pornografią robi parę złych rzeczy z mózgiem, o czym już wiemy z badań. Zmienia wzorce reagowania seksualnego, co z czasem czyni realny seks niesatysfakcjonującym. Nie ze stałą partnerką, tylko z każdą. Aczkolwiek początkowo przy nowej partnerce pojawia się ekscytacja nową partnerkę, ale potem gaśnie - pornografia wygrywa. Wiemy też już, że pornografia powoduje, że większość mężczyzn zaczyna postrzegać kobiety, jako obiekty seksualne. Pornografia operuje w jednej z tych sfer w których łatwo o uzależnienie - bo silnie pobudza układ nagrody - i bardzo silnie uzależnia. Pornografia prowadzi też do niezdolności do spotkania się intymnego z drugą osobą, w miłości, wrażliwości, jedności.
To wszystko wiemy nie tylko z badań, ale z relacji wielu mężczyzn, którzy z uzależnienia się wydostali. I opowiadają zarówno o tym, jak pornografia zawężała ich świat i o tym jaką drogę przebywali, by uzdrowić siebie, swoją seksualność, męskość i swoje relacje z kobietami.

Co do odbierania współżycia jako "zaspokajania się kosztem kobiety" - takie odczucia mają żony mężczyzn, którzy weszli w relacje z pornografią. Znów - wiemy to od ogromnej rzeszy kobiet. Kończy się intymność i wspólna przestrzeń, zaczyna zaspokajanie się właśnie - z użyciem innej osoby. Nikt nie chce być używany, zwłaszcza w tak intymnej i wrażliwej sferze.

Ruta
Posty: 356
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: Ruta » 24 gru 2019, 1:38

Wiedźmin pisze:
23 gru 2019, 0:21
Generalnie duża część rad, czy to osób które rozumieją, czy też nie rozumieją, może być szkodliwa - bo ludzie są bardzo różni a i sytuacje też bardzo odmienne od siebie.

OK - to ja nieco tylko odrobinę przeredaguję Twoje zdanie
"Bo życie z żoną wbrew sobie może uczynić, a raczej na pewno uczyni bardzo poważne szkody - to rodzaj zgody na gwałt na sobie. Tego robić nie wolno. To droga do zniszczenia siebie."

Może być, że część mężów i żon, które opuszczają swoje związki małżeńskie - myślą dokładnie w sposób jaki napisałaś powyżej.
Ruta pisze:
22 gru 2019, 15:53
Ja podjęłam trzy lata temu radykalne kroki, z odsunięciem się, postawieniem twardych granic, wymogiem terapii.
[...] Tak przynajmniej ja i dziecko mamy szansę na spokojne życie nie skoncentrowane wokół nałogu, a mąż w każdej chwili może do nas dołączyć. Gdy tylko będzie zdrowy.
Gdy tylko będzie zdrowy?
A kiedyś obił mi się o uszy taki tekst... "[...] w zdrowiu i w chorobie dopóki śmierć Nas nie rozłączy [...] "
Co do rad - jako żona mężczyzny uwikłanego w nałogi słuchałam wielu rad. Dobrych i z serca, od rodziny, osób duchownych i moich bliskich. Tylko nie uwzględniających nałogu. Byłam dobra, kochająca, wspierająca i wyrozumiała i wierna i co tam tylko mi jeszcze zalecano. Ani mi to nie pomogło, ani nie pomogło mężowi - w przypadku nałogu to prosta droga w dół i to po stromym zboczu. Nauczona doświadczeniem unikam udzielania rad, można przedstawić swoje doświadczenie, przemyślenia, propozycje. A czyjeś rady dla mnie również poddaję uważnej weryfikacji, choć żadnej na starcie nie odrzucam.

Co do przeredagowanego zdania - tak współżycie z żoną wbrew sobie, to gwałt na sobie. I tego robić nie wolno - to katastrofa i dla każdego z małżonków i dla małżeństwa. Tylko receptą nie jest odejście, ale odbudowa więzi. Gdy jest więź i bliskość, jest też intymność. Więc jakkolwiek myśli osoba opuszczająca współmałżonka - myśli źle. Ale osoba odmawiająca współżycia aby się nie gwałcić - nie robi źle - pod warunkiem, że angażuje się w naprawę i odbudowę więzi.

Co do zdrowia mojego męża - nie ślubowałam mu tego, że pozwolę się zniszczyć, ani że pozwolę jemu się zniszczyć i jeszcze będę to wspierać. Ślubowałam miłość, wierność i uczciwość małżeńską i że go nie opuszczę - także w chorobie. I swojej przysięgi nie łamię. I jestem przy nim także w jego chorobie. Ta akurat choroba wymaga, by męża izolować - aż do wyzdrowienia. Z czym nadal mam problem - bo nie izoluję. Ale się uczę. Nie wiesz jak ogromnej miłości wymaga odizolowanie się od uzależnionego męża, ile pracy trzeba włożyć w siebie, swoje emocje i ile lęków pokonać, by się na to zdobyć. I ile osób po drodze zarzuci ci łamanie przysięgi. Trudno. Ufam takim autorytetom jak ksiądz Dziewiecki na tyle by mieć pewność, że wchodząc na drogę twardej miłości poszłam dobrą drogą i nie łamię przy tym zasad wiary. To w czym na razie zawodzę, to że wciąż jeszcze taką miłością kochać nie umiem.

Ruta
Posty: 356
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: Ruta » 24 gru 2019, 2:25

white chocolate pisze:
23 gru 2019, 10:15
Ruta pisze:
22 gru 2019, 15:53
Dlatego wszystkie rady od osób, które nie rozumieją, że autorka wątku ma uzależnionego męża mogą okazać się szkodliwe.
Skąd taka diagnoza?
Tak samo szkodliwe uważam, może być stawianie diagnoz na forum obcym ludziom i zalecanie twardej miłości tam, gdzie lepszą drogą do porozumienia byłby spokój, rozmowa i cierpliwość.
Nie w każdym przypadku i małżeństwie oglądanie porno ma charakter uzaleznienia i nie wszystkie małżeństwa porno rozrywa na strzępy.
Zalezy od dojrzałosci i wzajemnej relacji małżonków.
Akacjo, może warto z tym problemem udać się do psychologa?
Skąd diagnoza? Z wypowiedzi autorki wątku. Rok oglądania pornografii, piekło w domu - z niewiadomego powodu, wyżywanie się przez męża na dzieciach, przyznanie się do winy i potem romantyczne przeprosiny. Taki schemat rozpozna każda kobieta, która żyła lub żyje z uzależnionym mężem.

Nie zgadzam się, że pornografia nie zaszkodzi małżonkom dojrzałym i w dobrej relacji. Zaszkodzi. Gdy musiałam uporać się z problemem pornografii w moim własnym małżeństwie i próbowałam się w tym zorientować, spotkałam także małżonków, którzy mówili tak jak ty - że są dojrzali, że im to nie zaszkodzi. I najpierw wydawało się, że wręcz wzbogaca - do czasu aż zaczęło szkodzić.
Pornografia działa na nas w określony sposób. I szkodzi.

Chcę też zauważyć, że pornografia krzywdzi nie tylko osoby oglądające, ale krzywda dzieje się także osobom wykorzystywanym w pornografii. I nawet jeśli wyrażają one zgodę i biorą udział w produkcjach dobrowolnie - nie zmienia to faktu, że są krzywdzone. Bardzo często wchodzą do pornografii z powodu swoich wcześniejszych krzywd i zranień, z powodu poważnych problemów finansowych, braku samooakceptacji. A przetrwanie tego, co robią często wymaga znieczulania się alkoholem i narkotykami. Zachęcam do zapoznania się ze świadectwami osób, które były w przemyśle pornograficznym - zarówno kobiet jak i mężczyzn. takich relacji jest coraz więcej. Opowiadają tez co czują podczas powstawania filmów - zarówno emocjonalnie, ale i fizycznie - i nie jest to przyjemność, tylko ból. I nie nie rozumiem, jak kochająca się para może "wzbogacać" swoje życie czymś takim.

Odnosząc się do sytuacji autorki wątku - nie ma w nim mowy o dojrzałości i dobrej relacji w której małżonkowie nienałogowo oglądają porno. Więc nie rozumiem po co o tym wspominać. Żeby zachęcić żonę do "dojrzałej" postawy i obejrzenie pornografii wspólnie z mężem? Wiele kobiet próbowało pójść ta drogą. Te które poznałam żałowały - i te które na nią weszły na dłuższy czas i uznały że to faktycznie nie problem, a nawet niezła zabawa - i te które robiły to wbrew sobie, ale próbowały "zrozumieć męskość męża" i liczyły, że to poprawi ich relację z nim. Nie poprawiło.

JolantaElżbieta
Posty: 585
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: JolantaElżbieta » 24 gru 2019, 8:10

Czy naprawdę zdrowy emocjonalnie i psychicznie mężczyzna ogląda pornografię??? Ja twierdzę, że coś z nim jest nie tak. Usprawiedliwianie tego "płcią" jest pójściem na łatwiznę. Nie jesteśmy zwierzętami - mężczyźni też nie są. Po to dostalismy od Boga rozum i zasady, żeby ich używac, a nie ślepo ulegać instynktom.


„Osoby, które regularnie oglądają pornografię, niezależnie od tego, czy są uzależnione, czy też nie, dość powszechnie przyznają, że występuje u nich potrzeba zapoznawania się z coraz mocniejszą formą treści pornograficznych. Tak jak w przypadku narkotyków – narkoman stopniowo zwiększa dawki substancji, tak osoba konsumująca pornografię sięga po coraz bardziej obsceniczną jej wersję” – czytamy w raporcie Stowarzyszenia Twoja Sprawa.

To wynik funkcjonowania mózgu. Chroni się on przed nienaturalnym, nagłym i zbyt dużym skokiem dopaminy, więc przestaje reagować. Fachowo nazywa się to zjawiskiem tolerancji. W przypadku pornografii konsumenci przekraczają kolejne granice bardzo szybko. Wielu z nich przyznaje, że w ciągu kilku miesięcy regularnego oglądania filmów pornograficznych sięgnęli po treści, które na początku były dla nich odrzucające i obrzydliwe.

Ze strony Uzależnienia behawioralne.

krople rosy

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: krople rosy » 24 gru 2019, 8:50

Ruta pisze:
24 gru 2019, 2:25
Skąd diagnoza? Z wypowiedzi autorki wątku. Rok oglądania pornografii, piekło w domu - z niewiadomego powodu, wyżywanie się przez męża na dzieciach, przyznanie się do winy i potem romantyczne przeprosiny.
A może nadmiar obowiązków? zmęczenie materiału? rutyna? oddalenie się od siebie? brak współżycia w małżeństwie....?
Powodów kryzysu może być sporo. Pornografia może wciskać się w miejsca gdzie zabrakło otwarcia się na siebie i usłyszenia się wzajemnie.
Ja niewiele wiem z sytuacji Autorki wątku stąd zadane pytania. Niewiele wiem o mężu poza tym, żę przyznał się do oglądania porno.
Sfrustrowanym można być niekoniecznie z powodu porno ale np; z powodu ciężkiej sytuacji między mężem i żoną co kładzie się cieniem na całą rodzinę.
A przeprosiny wraz z prezentem też mogą dobrze świadczyć o mężu i o jego stosunku do żony.
Każdy z nas tutaj pisze z poziomu własnych doświadczeń dlatego istnieje pokusa by wszędzie doszukiwać się podobnych symptomów jak u nas więc rozumiem Twoje stanowisko bo widzę, że przemawia przez Ciebie ból, żal i poczucie porażki.
Pornografia nie jest niczym dobrym i nie zamierzam jej bronić, niczego też budującego z niej wynieść nie można ani się ubogacić jednak wiem, że wciska się ona brutalnie tam gdzie czegoś brak małżonkom. Jest wtedy odpowiedzią dla zaspokojenia potrzeb męskich i jakąś ulgą w kryzysowej małżeńskiej sytuacji.
Dlatego jestem zdania, że do tematu trzeba podejść spokojnie, bez radykalnych posunięć i gwałtownych ruchów bo takie właśnie postawienie sprawy, że ona odpowiada za kryzys i gdy się ją wyeliminuje wszystko wróci do najlepszej formy skutkuje często pogłębieniem się problemu i oddaleniem się małżonków od siebie.
Każde małżeństwo jest inne, ludzie są różni dlatego przestrzegam do sprowadzania wszystkich przypadków i osób do jednego mianownika.
Są żony które widzą w swoim mężu dobrego człowieka, troskliwego ojca, odpowiedzialnego mężczyznę i patrząc na całokształt potrafią czasem przymrużyć oko na jego słabość i okazuje się, że problem się nie pogłębia a nawet na zasadzie nie zakazanego owocu już tak nie kusi i nie nęci bo ma się obok siebie kochającą, wyrozumiałą żonę która jeszcze w dodatku nie karze unikaniem czy szlabanem na seks.
Nie zgadzam się więc że w każdym przypadku mamy do czynienia z uzależnieniem i że w każdym przypadku jakikolwiek kontakt z porno przynosi zgubę małżeństwo.
Takie są moje obserwacje i doświadczenie.

Ruta
Posty: 356
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: Ruta » 24 gru 2019, 11:15

white chocolate pisze:
24 gru 2019, 8:50
Ruta pisze:
24 gru 2019, 2:25
Skąd diagnoza? Z wypowiedzi autorki wątku. Rok oglądania pornografii, piekło w domu - z niewiadomego powodu, wyżywanie się przez męża na dzieciach, przyznanie się do winy i potem romantyczne przeprosiny.
Każdy z nas tutaj pisze z poziomu własnych doświadczeń dlatego istnieje pokusa by wszędzie doszukiwać się podobnych symptomów jak u nas więc rozumiem Twoje stanowisko bo widzę, że przemawia przez Ciebie ból, żal i poczucie porażki.
Pornografia nie jest niczym dobrym i nie zamierzam jej bronić, niczego też budującego z niej wynieść nie można ani się ubogacić jednak wiem, że wciska się ona brutalnie tam gdzie czegoś brak małżonkom. Jest wtedy odpowiedzią dla zaspokojenia potrzeb męskich i jakąś ulgą w kryzysowej małżeńskiej sytuacji.
Dlatego jestem zdania, że do tematu trzeba podejść spokojnie, bez radykalnych posunięć i gwałtownych ruchów bo takie właśnie postawienie sprawy, że ona odpowiada za kryzys i gdy się ją wyeliminuje wszystko wróci do najlepszej formy skutkuje często pogłębieniem się problemu i oddaleniem się małżonków od siebie.
Każde małżeństwo jest inne, ludzie są różni dlatego przestrzegam do sprowadzania wszystkich przypadków i osób do jednego mianownika.
Są żony które widzą w swoim mężu dobrego człowieka, troskliwego ojca, odpowiedzialnego mężczyznę i patrząc na całokształt potrafią czasem przymrużyć oko na jego słabość i okazuje się, że problem się nie pogłębia a nawet na zasadzie nie zakazanego owocu już tak nie kusi i nie nęci bo ma się obok siebie kochającą, wyrozumiałą żonę która jeszcze w dodatku nie karze unikaniem czy szlabanem na seks.
Mam w sobie i ból i żal, ale nie mam poczucia porażki. Temat pornografii musiałam przestudiować bardzo dogłębnie, bo bardzo mocno dotknął moje małżeństwo. Kiedyś sądziłam, że Kościół i ta część feministek które sprzeciwiają się radykalnie pornografii na jakiś poważny problem. I choć sama pornografii nie lubiłam, bo była wulgarna i czułam się nią zraniona, nie uważałam, że jej oglądanie jest szkodliwe dla każdego. I nie uważałam, że z powodu mojej osobistej postawy i wrażliwości mam prawo domagać się żeby mój mąż pornografii nie oglądał.
Znam problem nie tylko z osobistego doświadczenia, ale też z relacji wielu innych osób, które się z nim zmagały lub nadal zmagają.
Natomiast scenariusz o którym piszesz, że w małżeństwie pojawia się brak i wtedy wciska się pornografia jest prawdopodobny. Świadczy wtedy o niedojrzałości męża, który zamiast zmierzyć się z tym co jest, ucieka w pornografię. Zwykle jednak jest odwrotnie, mężczyzna sięga po pornografię i wtedy w małżeństwie zaczyna się brak. Żona która nie wie co się dzieje zaczyna czuć się źle w sytuacjach bliskości ale nie potrafi tego nazwać i zaczyna unikać takich sytuacji. To jest właśnie moment w którym mężczyzna zaczyna kobiety używać. To czasem przybiera bardzo nieprzyjemne formy, obejmuje szantaże emocjonalne, wymuszanie zgody na formy współżycia zaczerpnięte z obrazów pornograficznych. Nawet gdy żona się zgadza i stara się być na nie otwarta, mąż nadal jest sfrustrowany, bo zrealizowanie takich scenariuszy nie przynosi mu oczekiwanej satysfakcji. Wtedy zwykle dochodzi do wniosku że coś jest nie tak z żoną. I ponieważ przekroczył już wiele granic i pod wpływem pornografii uczynił odnalezienie staysfakcji którą pornografia mu obiecuje cel, często decyduje się na relację seksualną z innymi niż żona osobami. Jednym przejście tej granicy zajmuje chwilę, inni najpierw logują się na portalach randkowych i do upadku dążą pomału. Do tego dochodzi z czasem problem impotencji. Upadają wszyscy.
Seks ukazany w pornografii tworzy nieprawdziwy obraz, nie da się go zrealizować. To to samo co obietnica wygranej w kasynie czy zakładach sportowych. A nawet jeśli uda się "wygrać", satysfakcji jaka z tego miała być nie ma.
Natomiast wielu mężów uzależnionych od pornografii chętnie na swoją obronę przyjmuje scenariusz o którym piszesz, poczułem się samotny, mieliśmy kryzys itp. Zapominają wspomnieć kiedy po raz pierwszy po pornografię sięgnęli. Zwykle jednak przed kryzysem.
Co do wyrozumiałości żony i łagodnego podejścia, ma szansę się sprawdzić. Jeśli mąż nie jest uzależniony. Jeśli sam zaobserwuje siebie i to jak pornografia na niego wpływa. I jeśli radykalnie od pornografii się odetnie. Oraz skończy z usprawiedliwianiem się tym, że sięgnął po pornografię z powodu kryzysu, bo albo to nieprawda, bo kryzys pojawiał się na skutek pornografii, albo kryzys był, ale mężczyzna uciekł zamiast go rozwiązać. To i to wymaga pracy nad sobą, a nie obwiniania żony za swoje decyzje.
Jest też rzadko poruszany motyw oglądania pornografii jako rodzaju zemsty na żonie. Bo mąż czuje się niespełniony, podporządkowany żonie, zły za to że zamiast się mu podporządkować oczekuje partnerstwa, dzielenia się obowiązkami. Wtedy sięgnięcie po pornografię jest motywowane niechęcią do kobiet, chęcią widzenia ich w roli podporządkowanej, w upokorzeniu. Zapotrzebowanie na taki rodzaj pornografii jest ogromne, większość pornografii ukazuje przemoc wobec kobiet, upokarzanie ich, gwałty, przemoc psychiczną, zadawanie bólu, wyzwiska. Są badania w których to przeanalizowano. Większość pornografii dostępnej obecnie opiera się nie na ukazywaniu aktów seksualnych, ale na przemocy wobec kobiet. Czasem w bardzo wstrząsających formach. To nie są jakieś nisze, takie jest oblicze współczesnej "zwykłej" pornografii. Co wiele mówi o tym jakie są motywy sięgania po takie treści.
Jeśli mąż jest uzależniony od pornografii lub czegokolwiek innego, zadziałać może tylko to co działa w przypadku osób uzależnionych. Przekonałam się o tym bardzo boleśnie, sama latami próbując być dobrą żoną i przymykać oko na tak wiele rzeczy jak się da.

I nie sądzę żeby jakąkolwiek kobieta dawała mężowi szlaban na seks jako karę. Zwykle odsunięcie się jest niezgodą na bycie źle traktowaną w relacji intymnej. Samo w sobie problemu nie rozwiąże. Ale chroni kobietę. A to już dużo. Rozmawiałam z kobietami, które takiej granicy nie postawiły i sama przez jakiś czas jej nie stawiałam. Zapewniam, że niesie to za sobą bardzo głębokie rany. Które dodatkowo pogłębiają kryzys w małżeństwie i osobisty kryzys każdego z małżonków.

marylka
Posty: 1102
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: marylka » 24 gru 2019, 11:32

Ruta - pozdrawiam Cie serdecznie.
Bardzo to obrazowo i prosto tlumaczysz.
Dziekuje Ci za to.
Też kiedys też tak robilam.
Ale nie zdziwie sie jak zaraz ktos odpisze, że to ne jest wielki problem i co to jest sobie popatrzec.
Nie zdziwie sie, bo to nie forum gdzie nalog seksoholika jest omawiany
Wiec rady - zbliż sie, oddawaj sie a bedzie cacy - sa powszechne.
Ja sie do tgo przyzwyczailam i zwyczajnie nie mam ochoty setny raz to tlumaczyć.
Dlatego ważne jest tylko dla mnie, żeby sprobowac dotrzec do Akacji.
Tylko i wyłacznie.
Natomiast inne rady i opinie mnie zwyczajnie nie interesuja
Zwlaszcza ludzi ktorzy nie maja pojecia o problemie.
Widze Ruto że wiele przeszlas
Jestes bardzo świadoma mechanizmow nałogu.
Ściskam Cie mocno
Jestes dzielna kobieta
JolantoElżbieto - Twoj wyważony glos jest dla mnie zawsze bardzo cenny i rownież Cie pozdrawiam.
Panowie....no coż ...z tego jak piszecie zastanawiam sie czy jestescie w owych "80" bezpiecznych procentach fcetow, ktorzy w sumie nic zlego nie robia tylko "sobiepatrza"
Takie umniejszanie problemu i robienie z dewiacji cos normalnego o tym swiadczy.
Nic nie usprawiedliwia ogladania pornoli.
Pomijajac ohydne zezwierzecenie bierzecie udzial w porywaniu kobiet czesto dziewczynek, odurzaniu narkotykami wiezieniem ich i wiele innych podlosci, bo popyt jest - siedzi sliniacy sie przed kompem i chce patrzec. Wiec ten proceder bedzie trwal..dopoki bedzie popyt.
A że 80% facetow takie ciagotki ma - to konca nie widac.
I dla mnie "popatrzenie w porno" to nie to samo co napicie sie kieliszka.
Za ogladaniem porno zawsze stoi tragedia chociażby aktorow ktorzy ta tragedie przeżywaja źeby można bylo "popatrzec"
Za kieliszkiem - niekoniecznie

Krotko - co do udzialu czy wspołudzialu w porno - czy kobiety czy meżczyzny - jeden zdecydowanie nie chce i sie od tego odcina - tak ja mam, lub usprawiedliwia, rozumie, wyjasnia, umniejsza i....każdy ma jak ma
Każdy ma wybor i ponosi konsekwencje.

N0 i cóż....powodzenia każdemu
Pozdrawiam

Wiedźmin
Posty: 1616
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: Wiedźmin » 24 gru 2019, 13:19

Ruta pisze:
24 gru 2019, 1:38
[...]

Co do przeredagowanego zdania - tak współżycie z żoną wbrew sobie, to gwałt na sobie. I tego robić nie wolno - to katastrofa i dla każdego z małżonków i dla małżeństwa.
Droga Ruto,

Ja specjalnie nie użyłem słowa "współżycie" tylko po prostu: życie.
Zamiast współżycia podstaw życie - i wówczas rozwiń, jaka to katastrofa i jaki to gwałt na sobie i w ogóle.
Ruta pisze:
24 gru 2019, 1:38
Ale osoba odmawiająca współżycia aby się nie gwałcić - nie robi źle - pod warunkiem, że angażuje się w naprawę i odbudowę więzi.
A osoba odmawiająca wspólnego życia? Bo dotyczy to większości przypadków na tym forum.
Że mąż czy żona po prostu nie chce już żyć wbrew sobie z tym mężem czy żoną.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

krople rosy

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: krople rosy » 24 gru 2019, 13:51

Ruto, krótko bo czas nie stoi w miejscu a do kolacji wigilijnej jeszcze trochę obowiązków zostało: temat pornografii nie jest mi obcy z własnego doświadczenia , z doświadczenia innych i z obserwacji.
Moje małżeństwo się nie rozsypało choć porno od czasu do czasu bywało w naszym domu. Nie ma
zafikoswania na tym temacie, nie ma zdrad, są rozmowy i wspólne życie układa nam się dobrze.
Nie szpieguję męża, nie kontroluję, niczego nie zabraniam bo jest dorosłym człowiekiem i ma świadomość czym porno świat jest.
Jako kobieta czuję się przy nim zaopiekowana, adorowana i nie daje mi większych powodów do zmartwień.
A sam seks to dla mnie nie żadne poświęcenie, ofiara, oddawanie się bo tak trzeba czy co tam jeszcze....po prostu przyjemność cielesna i radość bycia blisko z mężem .

Spokojnych Świąt życzę wszystkim.

nałóg
Posty: 1819
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocy! mąż łamie przysięgę małżeńską

Post autor: nałóg » 24 gru 2019, 14:10

Utożsamiam się z postawą Ruty,Marylki i Elżbiety.Porno to mechanizm przedmiotowego traktowania osoby ludzkiej.Nie ważne czy to jest kobieta czy mężczyzna.Porno jest równie destrukcyjne jak i uzależnienia chcemiczne.PD

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości