Przemoc wobec mężczyzn

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: tata999 » 11 sty 2020, 21:30

s zona pisze:
11 sty 2020, 20:28
Jonasz pisze:
11 sty 2020, 19:58

Nieumiejętność budowania relacji można łatwo naprawic- wystarczy się NAUCZYC.
Tak ,ale trzeba ZECHCIEC...a to juz wyzsza polka ..

Zeby za daleko nie odbiegac od tematu, to moim zdaniem jedna z przyczyn to " powszechny" hedonizm .. i paradoksalnie pracoholizm ...
Nwm, co bardziej niszczy malzenstwo ...

ps mnie juz sie udalo wyleczyc z pracoholizmu, organizm sam sie upomnial a w hedonizm chyba jeszcze nie wpadlam ;)
Hedonizm rozumiem. A pracoholizm? Wydaje mi się, że kiedyś więcej ludzie pracowali, dziś wielu z nich nazwalibyśmy pracoholikami choć wtedy nikt tak nie mówił. Przykład rolnika, który w mroźne noce wstawał zanieść wiadro wody trzodzie. Rzemieślnicy, kupcy, budowniczy itd. Wg naukowców ludzie poświęcają na pracę coraz mniej czasu na przestrzeni wielu pokoleń. Dlaczego dzisiaj pracoholizm miałby znacząco wpływać na nieumiejętność budowania relacji?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9149
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Nirwanna » 11 sty 2020, 21:44

Myślę, że kwestia czasu pracy to kwestia wtórna tak naprawdę. Myślę, że praca czy inne zachowanie staje się -holizmem, gdy w gradacji ważności to coś jest na pierwszym miejscu, a inne ważne rzeczy nie są tuż za nią, tylko gdzieś hen hen daleeekoooo.
Czyli pracoholizm jest wtedy, gdy na pierwszym miejscu jest praca, potem długo długo nic, a potem Bóg, rodzina, dzieci, zdrowie... A i to - stopniowo tracą na ważności na korzyść pracy.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

777
Posty: 3
Rejestracja: 03 paź 2019, 16:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: 777 » 11 sty 2020, 22:40

Brak komunikacji lub chęci rozmowy może wynikać z rożnych przyczyn (terapeuta ocenia na pewno fachowo ale tak jak każdy człowiek subiektywnie) każdy z nas ma jakieś braki nie do końca nawet uświadomione .
Wydaje mi się że racją jest wczesna reakcja oczywiście racjonalna i stanowcza tak jak powinien reagować dobry ojciec tylko nasze relacje małżeńskie to coś innego niż relacje ojciec dziecko.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Jonasz » 11 sty 2020, 23:14

Tata999 może chodzi nie o pracę ale o relacje?
Ktoś sobie rekompensuje sama praca, a ktoś współpracownikami z czego później rodzi się
kowalska.
Czasem też myślę o sensie wyjazdów integracyjnych.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Longines
Posty: 67
Rejestracja: 03 sty 2020, 11:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Longines » 12 sty 2020, 11:13

Monti pisze:
08 sty 2020, 9:20
Galu, sama agresja żony to powiedzmy jeszcze objaw "typowy", ja to traktuję obecnie bardziej jako krzyk rozpaczy, bezsilności i w gruncie rzeczy oznakę słabości. W każdej z naszych kobiet drzemie mała dziewczynka, skrzywdzona i nieszczęśliwa, która potrzebuje być zaopiekowana.
Natomiast próby samobójcze to już grubszy kaliber, mogą oznaczać poważne zaburzenia. Być może jest to tylko straszenie, ale nie można sprawy lekceważyć.
Nota bene, depresja też jest chorobą przez lata lekceważoną i traktowaną z przymrożeniem oka, a ona jednak potrafi poważnie zdemolować życie.
Może czasem tak jest.
Ale warto wiedzieć, że nie zawsze. Jest bardzo wiele kobiet, które grają smutne, nieporadne kobietki- wielu się na to nabiera i wyręcza we wszystkim. "Depresja" to nierzadko manipulacja służąca określonym celom (mąż będzie stawał n głowie żeby poprawić humor, glębiej sięgnie do kieszeni przy planowaniu wakacji czy kupnie nowej torebki). "Depresja" jest też świetnym wytlumaczdbiem i usorawiedliwieniem wszelkich podłości jakie taka kobieta może zrobić mężowi.
Każdy, kto próbuje ratować żonę z depresji piwienien wiedzieć, że wsparcie jak najbardziej, męskie/mężowskie zachowanie jak najbardizej. Ale od rozpoznania i leczenia depresji jest psycholog/psychiatra/psychotetapeuta.

U mnie było podobnie. Przemoc psychiczna usprawiedliwiana depresją. Też niejako podstępem doprowadziłem do spotkania z psychoterapeutą.
Ale to nie była deoresja, tylko wyrafinowane manipulacje i zaburzenie osobowości z pogranicza (borderline).

Akacja
Posty: 81
Rejestracja: 18 gru 2019, 4:31
Płeć: Kobieta

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Akacja » 12 sty 2020, 15:18

Muszę zabrać głos. Bo przepraszam bardzo ale w takim razie ja byłam taką nieporadną dziewczynką, która opierała się na mężu i on mnie wyręczał w wiel,u rzeczach. Ok, tak było niestety, tylko, że ja NIE WIEDZIAŁAM że mam z tym problem i że wynika to z mojego WSPÓŁUZALEŻNENIA które też trzeba leczyć! I wcale nie robiłam tego perfidnie tylko rzeczywiście myślałam, że tak powinno być i to jest dobre :/

Pustelnik

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Pustelnik » 15 sty 2020, 23:44

Monti pisze:
06 gru 2019, 14:34
A/niezdolność do jakiegokolwiek kompromisu.

B/ Wszystko to jest odzieraniem mężczyzny z jego tożsamości.
A/ czasami - praktycznie - (przez dlugi okres czasu liczony w ... latach świetlnych ? :lol: ) - "jakiegokolwiek" , ale rozumiem to ... przejaskrawienie

B/ bardziej ... ten "typ" tudzież płeć częściej "tak ma" (tzw "prawda statystyczna" tzn raczej nie warto w nią ... "wierzyć", tak myślę).
Przykładowo inne (wg mnie powiązane) dpostrzeżenia:
-często większa "krańcowość" postaw, albo ZA (chołubimy kogoś i ... nawet "przymykamy oko") albo "nienawidzimy",
-często większe "przywiązanie" do ... urazy

JA BYM NIE WIDZIAŁ (INTENCJONALNEGO) "ODZIERANIA" ... :idea:

A może po prostu (statystycznie częsciej ale to tzw "prawda statystyczna") - większa EMOCJONALNOŚĆ ( z tzw "plusami" i minusami")

Pozdro !

Longines
Posty: 67
Rejestracja: 03 sty 2020, 11:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Longines » 23 sty 2020, 13:45

Akacja, czemu nie?
Ja nie twierdzę, że nie ma pań, które potrzebują dużo ciepła, wsparcia, wyręczania w codziennych sprawach. Co więcej- uważam ze jest ich niemało. Świadomy, twardo stąpający po ziemi mężczyzna powinien jednak wiedzieć, że to może być maska pod którą skrywa się wyrafinowana manipulatorka i drapieżnik.
Świadomość. Świadomość istnienia ludzi bezwzględnych, zaburzonych i toksycznych, ludzkich drapieżników powinna być powszechna zarówno wśród mezczyzn jak i kobiet. Wiedza na ten temat i rozumienie, ze miłość powinna być świadomym wyborem, a zakochanie/ motyle w brzuchu to tylko silna reakcja hormonalna pod wplywem której mamy zatarty obraz, nie myślimy trzeźwo i nie powinniśmy podejmować decyzji rzutujących na całe życie. Nie tylko nasze zresztą, bo patologie, traumy i ich konsekwencje potrafią się przeciągać na następne pokolenia), a emocje których nie rozumiemy i nawet nie są nasze tak do końca to najgorszy doradca.
Mało się o tym mówi, to niepopularne.

Monti
Posty: 716
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Monti » 23 sty 2020, 19:46

Longinesie, zastanawiam się, czy postrzeganie ludzi jako bezwzględnych, zaburzonych czy toksycznych jest chrześcijańskie. Czy nie należy raczej napisać, że niektórzy ludzie czasem zachowują się w ten sposób. My mimo wszystko powinniśmy przynajmniej starać się patrzeć na drugiego człowieka (a zwłaszcza żonę/męża) Bożymi oczami, ze świadomością, że są stworzeni na Boży obraz i podobieństwo i że w nich jest Chrystus. A to, że zachowują się tak a nie inaczej, to konsekwencja ich pogubienia czy zranień. Któż z nas jest bez winy, by oceniać drugiego.

Longines
Posty: 67
Rejestracja: 03 sty 2020, 11:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Longines » 24 sty 2020, 10:30

Monti,
Ja nie odmawiam tym ludzi szacunku, człowieczeństwa i nie neguję faktu iskry bożej w każdym człowieku. To jesteśmy winni każdemu bliźniemu w końcu.

Ale nie oszukujmy się, żyją wśród nas i tacy ludzie o jakich napisałem. Per analogiam: kiedy w nocy widzisz silnie zbudowanego pijanego mężczyznę, który idąc ulicą kopie śmietniki, rozbija szyby samochodów, a w ręku ma kij, to się nie zbliżasz, uciekasz. Nie obrażasz go brakiem chęci nawiązania z nim kontaktu i nie ubliżasz jego człowieszenstwu stwierdzając, że ten człowiek może być dla Ciebie niebezpieczny i lepiej nie mieć z nim nic wspólnego.

A tacy ludzie istnieją i są wśrod nas. Nie jest ich wcale tak mało. Ludzi z psychopatycznym zaburzeniem osobowości jest około 2%, narcystyczne zaburzenie osobowości dotyczy około 1% populacji. Osobowość chwiejna emocjonalnie (borderline) to znów około 2%. To są tylko te bardziej jaskrawe przyklady.
Ci ludzie mogą robić kariery, osiagać sukcesy zawodowe, w tłumie niczym się nie wyróżniają. Ale. Faktem jest, że wchodzenie z nimi w relacje jest bardzo niebezpieczne i nigdy nie kończy się dobrze, a najczęściej tragicznie.

Nie jest w mojej opinii niechrześcijanskie nazywanie rzeczy po imieniu. Chrzescijanin szanuje bliźniego, ale kiedy bliźni jest dla niego niebezpieczny, nie ma obowiązku się do niego zbliżać, ma prawo się bronić.
W przypadku ludzi bezwzględnych, toksycznych i zaburzonych chronić samego siebie można tylko poprzez posiadsnie wiedzy na temat metod ich działania i poprzez trzymanie się z daleka od nich.
Takim ludziom nie da się pomóc. Głównie dlatego, ze sami tego nie chcą.

Monti
Posty: 716
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Monti » 25 sty 2020, 19:52

Longines pisze:
24 sty 2020, 10:30

W przypadku ludzi bezwzględnych, toksycznych i zaburzonych chronić samego siebie można tylko poprzez posiadsnie wiedzy na temat metod ich działania i poprzez trzymanie się z daleka od nich.
Dopytam jeszcze - jak zatem postępować z tego rodzaju ludźmi, jeśli jesteśmy na nich w pewien sposób skazani, bo np. wychowujemy razem dziecko?
Chodzi mi konkretnie o to, że np. ja z moją żoną mamy kilka punktów spornych w zakresie wychowania dziecka (np. w kwestii kontaktów z dziadkami, od których moja żona by najchętniej odcięła syna). Czy wg Ciebie (a także innych doświadczonych z tego rodzaju osobami) należy iść na otwartą konfrontację, śmiało wyrażając swoje zdanie i ryzykując furię i różne możliwe agresywne zachowania? Czy raczej po cichu robić swoje, licząc, że syn się nie wygada.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: tata999 » 25 sty 2020, 22:54

Monti pisze:
25 sty 2020, 19:52
Longines pisze:
24 sty 2020, 10:30

W przypadku ludzi bezwzględnych, toksycznych i zaburzonych chronić samego siebie można tylko poprzez posiadsnie wiedzy na temat metod ich działania i poprzez trzymanie się z daleka od nich.
Dopytam jeszcze - jak zatem postępować z tego rodzaju ludźmi, jeśli jesteśmy na nich w pewien sposób skazani, bo np. wychowujemy razem dziecko?
Chodzi mi konkretnie o to, że np. ja z moją żoną mamy kilka punktów spornych w zakresie wychowania dziecka (np. w kwestii kontaktów z dziadkami, od których moja żona by najchętniej odcięła syna). Czy wg Ciebie (a także innych doświadczonych z tego rodzaju osobami) należy iść na otwartą konfrontację, śmiało wyrażając swoje zdanie i ryzykując furię i różne możliwe agresywne zachowania? Czy raczej po cichu robić swoje, licząc, że syn się nie wygada.
Niestety, coś podobnego i mi się przydarza, więc pozwolę sobie podzielić się swoimi przemyśleniami. Wychodzę z założenia, żeby nic nie ukrywać, nie liczę, że nikt się nie wygada. Nie chcę nikogo, a tym bardziej swoich dzieci stawiać w takiej sytuacji, że musieliby się nie wygadać (i tak dźwigają duży ciężar, stres itd.). Idę na otwartą konfrontację, śmiało wyrażam swoje zdanie, ryzykuję furię i dotyka mnie (dzieci i innych) za to zemsta. Mimo to uważam, że nie można dać się wodzić terrorystom, ani podkładać szantażystom, ani próbować układać na takich warunkach. Jestem zdania, że to jedyna słuszna postawa. Ja jestem szczery i nic nie ukrywam. Otwarcie wyrażam, co chcę, więc druga strona zawsze ma jasność sytuacji, najdogodniejsze warunki do współpracy. Co z nimi zrobi jest poza moim sumieniem. Akurat w moim przypadku jest to zwykle robienie mi na złość, zemsta, szkodliwe działania. W obliczu mojej uczciwości wiem, że druga osoba wyrządza szkodę świadomie i celowo. Dopóki tak robi, to staram się minimalizować jakiekolwiek kontakty, odsupłać jakiekolwiek więzy z nią. Czuję, że jestem skazany na takie dręczenie do końca życia lecz świat nie jest idealny dla nikogo, a dodatkowo przyjmuję/znoszę "pokutę"/brzemię, bo wybór matki dla dzieci był mój. Nie wierzę, że odczaruję kiedykolwiek, jakby magicznie taki stan rzeczy tak, jak człowiek bez ręki nie wierzy, że ona kiedykolwiek odrośnie.

Monti
Posty: 716
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Monti » 26 sty 2020, 9:47

tata999 pisze:
25 sty 2020, 22:54
Monti pisze:
25 sty 2020, 19:52
Longines pisze:
24 sty 2020, 10:30

W przypadku ludzi bezwzględnych, toksycznych i zaburzonych chronić samego siebie można tylko poprzez posiadsnie wiedzy na temat metod ich działania i poprzez trzymanie się z daleka od nich.
Dopytam jeszcze - jak zatem postępować z tego rodzaju ludźmi, jeśli jesteśmy na nich w pewien sposób skazani, bo np. wychowujemy razem dziecko?
Chodzi mi konkretnie o to, że np. ja z moją żoną mamy kilka punktów spornych w zakresie wychowania dziecka (np. w kwestii kontaktów z dziadkami, od których moja żona by najchętniej odcięła syna). Czy wg Ciebie (a także innych doświadczonych z tego rodzaju osobami) należy iść na otwartą konfrontację, śmiało wyrażając swoje zdanie i ryzykując furię i różne możliwe agresywne zachowania? Czy raczej po cichu robić swoje, licząc, że syn się nie wygada.
Niestety, coś podobnego i mi się przydarza, więc pozwolę sobie podzielić się swoimi przemyśleniami. Wychodzę z założenia, żeby nic nie ukrywać, nie liczę, że nikt się nie wygada. Nie chcę nikogo, a tym bardziej swoich dzieci stawiać w takiej sytuacji, że musieliby się nie wygadać (i tak dźwigają duży ciężar, stres itd.). Idę na otwartą konfrontację, śmiało wyrażam swoje zdanie, ryzykuję furię i dotyka mnie (dzieci i innych) za to zemsta. Mimo to uważam, że nie można dać się wodzić terrorystom, ani podkładać szantażystom, ani próbować układać na takich warunkach. Jestem zdania, że to jedyna słuszna postawa. Ja jestem szczery i nic nie ukrywam. Otwarcie wyrażam, co chcę, więc druga strona zawsze ma jasność sytuacji, najdogodniejsze warunki do współpracy. Co z nimi zrobi jest poza moim sumieniem. Akurat w moim przypadku jest to zwykle robienie mi na złość, zemsta, szkodliwe działania. W obliczu mojej uczciwości wiem, że druga osoba wyrządza szkodę świadomie i celowo. Dopóki tak robi, to staram się minimalizować jakiekolwiek kontakty, odsupłać jakiekolwiek więzy z nią. Czuję, że jestem skazany na takie dręczenie do końca życia lecz świat nie jest idealny dla nikogo, a dodatkowo przyjmuję/znoszę "pokutę"/brzemię, bo wybór matki dla dzieci był mój. Nie wierzę, że odczaruję kiedykolwiek, jakby magicznie taki stan rzeczy tak, jak człowiek bez ręki nie wierzy, że ona kiedykolwiek odrośnie.
Bardzo odważna postawa. Niestety, z tego, co opisujesz także w innych wątkach, wynika, że płacisz za nią bardzo wysoką cenę.
Ja przyjąłem inną, bardziej ostrożną taktykę, podszytą też lękiem. Mój syn jest starszy od Twoich dzieci i już wie, jakie kwestie budzą gniew mamy. Wie np., że mama nie lubi babci (a on z kolei do babci lgnie) i w rozmowach z mamą starannie pomija te drażliwe kwestie.
Nie jest to do końca dobre, bo jednak dziecko uczy się, że w pewnych sytuacjach można w pewnym sensie oszukiwać rodziców. Z drugiej strony, oszczędzam mu (i przede wszystkim sobie) sporo szarpaniny. Ale też żyję w lęku (może bezpodstawnym), że pewne kwestie wyjdą na jaw i wtedy nastąpi atak.

Longines
Posty: 67
Rejestracja: 03 sty 2020, 11:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Longines » 26 sty 2020, 11:05

Niełatwo macie, przykro mi.
Nie ma dobrego rozwiązania, a każda relacja jest jednak na tyle indywidualna, że trudno coś podpowiezieć nie znając realiów.

Jak wspomniałem- ratować można się poprzez wiedzę, zrozumienie ich problemu i mechanizmów działania. A kiedy pełne odcięcie się od takiej osoby jest niemożliwe (z powodu dziecka na przykład) - daleko posunięta ostrożność i 100% opanowanie.
Może pewnym pomysłem byłoby poszukanie fachowej pomocy. Dobry psychoterapeuta może sporo podpowiedzieć w takich sprawach i pokierować we właściwym kierunku. Może spróbujcie najpierw wyłożyć problem specjaliście, a potem rozważyć zaproszenie do rozmowy drugą stronę, może sporne sprawy da się obgadać z takim fachowcem we 3. Ci ludzie mają doświadczenie, bo to co opisujecie jest bardzo trudne i przykre, ale niestety bardzo częste.

Astro
Posty: 330
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Przemoc wobec mężczyzn

Post autor: Astro » 26 sty 2020, 12:38

Niestety dotyczy ten problem i mojej osoby.
Nie mam co prawda utrudnionych kontaktów z dziećmi bo już są uregulowane i póki co respektowane. Natomiast inne kwestie są już przez żonę lekceważone i jestem w nich pomijany. Tak jak np. kwestje współdecydowania o leczeniu i udaniu się do lekarza żony z młodszym synem do psychiatry gdzie zaaplikowano 10latkowi dwa antydepresanty. W tym jeden którego dzieci poniżej 18 roku życia nie powinny zażywać . A mnie o tym poinformowała dopiero po fakcie. Gdzie ja bym się na takie leczenie nie zgodził.
U mnie niestety też cały czas jest lęk a widzę wyraźnie że jak nim się nie przejmuje i robię swoje to żona traci rezon.
Wracając stricte do tematu to widzę dopiero teraz jak dawałem się manipulować i naduzywac . Moja żona też prawie zawsze czegoś nie umiała była zmęczona ja to zrobię lepiej . To teraz się okazuje że może dosłownie wszystko. Kiedyś opłaty dokumenty maile przelewy jakieś sprawy urzędowe absolutnie nie chciała tego robić nawet jak chciałem powiedzieć co i jak tak żeby móc np. zająć się czym innym w tym czasie. Teraz nagle się okazuje że świetnie sobie z tym radzić . Kiedyś nie poradna teraz nad wyraz samodzielna. I oczywiście to moja wina że ja ograniczałem . To taki jeden z licznych przykładów. Działanie ' na zmęczenie' stosuje zresztą do dzisiaj. A jest obecnie z szóstym kochankiem (powrót bo była z nim w wakacje) w międzyczasie 7 maly przerywnik .Działanie też jak bardzo została skrzywdzona przezemnie też działa na Kowalskich.
Robienie z siebie ofiary jest u żony przez całe życie ,winni zawsze byli teraz jestem ja kiedyś jej rodzice i rodzeństwo itd.
Padają też takie słowa oczywiście nie do mnie. Że wszyscy mężczyźni ja zawiedli zranili i nigdy w jej życiu nie będzie już faceta w jej i w życiu moich dzieci po czym ostatni powrot. Do kowalskiego.
Astro

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości