Znowu kryzys po 5 latch

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 17 lut 2020, 18:43

Małgosiu dziękuję za słowa otuchy i ogólnego spojrzenia na moją sprawę. Sprawy z mężem nabierają rumieńców w złym znaczeniu. Pozew i Kowalska w tle, koleżanka majętna i ponętna wszystko w punkt. A ja umieram kawałek po kawałku a pociągami niestety w tej rozpaczy swoją córkę.

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 18 lut 2020, 11:46

Cały czas powtarza że nasze małżeństwo to fikcja i była fikcją. Przywołuje sytuacje np: jak byliśmy w zeszłym roku na wczasach to szliśmy razem ale oddzielnie, w pewnej odległości od siebie i pyta mi się dlaczego...? Nie chce być brutalny ale by mi powiedział dlaczego tak zachowuje się...Ciągle i niezmiennie zadaje mi pytanie czy jest mi dobrze i czy było dobrze? Jak mu nic nie odpowiadam to mówi "No właśnie..."Bo jemu nie chce się chcieć..Jak mu odpowiem że były sytuacje kiedy byłam szczęśliwa to odpowiada że widocznie spełnia moje oczekiwania (te słowa to nie jego bo nigdy przedtem ich nie słyszałam więc domniemam iż usłyszał je od Kowalskiej co Go jeszcze bardziej utwierdziło jakim jest wspaniałym mężczyzną). Opowiedział mi jak mówiły koleżanki z pracy że jak tylko jest blisko domu to jest przygnębiony i smutny a jak tylko oddala się to pojawia się uśmiech i radość życia...Wszystkie te słowa w nim żyją i wrastają w jego psychę a będąc w domu sam na sam z butelką wina jeszcze bardziej nabierają mocy...Nakręca się dzień w dzień od miesięcy i czuje coraz większą złość na mnie że jestem....Słuchając jego żali do mnie dochodziłam wielokrotnie do wniosku, że ja Go unieszczęśliwiłam i jest tam i z tą gdzie nie powinien być! Tyle razy uciekał (rok po ślubie wyprowadził się do rodziców bo poznał internetową miłość, wrócił po 3 miesiącach, potem po 10 latach korespondował również przez internet z Kowalską po przejściach i nakryłam Go to była mała skrucha ale bez słowa przepraszam, następnie pięć lat pózniej kryzys poważny i wyjazdy do Warszawy pod pretekstem leczenia nogi a tak naprawdę romansu z Panią prawnik no i teraz koleżanka z pracy). Nigdy przepraszam bo nie kochał i nie kocha. Pytałam się wielokrotnie dlaczego jak chodziliśmy ze sobą 7 lat całe studia, szkoła średnia nie było kryzysów i zwątpień? Dlaczego wziął ze mną Ślub?czy ja Go zmuszałam? Odpowiedział że nic nie ma na zawsze i można się pomylić. Po tylu kryzysach śmiem wątpić w to że mnie kochał i tylko było to jednostronne ale tyle lat udawać? Twierdzi że Go tak pokaleczyłam emocjonalnie i jego seksualność że nigdy nie był sobą w tej kwestii i teraz to odbudowuje...Jak to słysze to wierzcie mi że tylko jedno mam w głowie...

MaryM
Posty: 211
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: MaryM » 18 lut 2020, 15:17

Kochana, niektórzy ludzie nie potrafią kochać. Byliście młodzi i coś tam czuł, jakieś ciepełko w podbrzuszu i poczucie fajności. Ale nie milosc. Albo inaczej- milosc własną. Te kolejne kobiety mają mu zabezpieczyć to ciepełko i nowe motylki. Zwyciężała u niego wygoda. A teraz ma poczucie, ze życie ucieka a on Piotruś Pan utknie w takim zwykłym małżeństwie i coraz trudniej będzie o niee motylki,bo on coraz starszy i potencjalne kowalskie tez już będą z innej (mniej atrakcyjnej) grupy wiekowej. Twój mąż jest starszym bratem mojego. Nie jest moją rolą diagnoza, ale nie myśl o sobie złe. On każdej by to zrobił po jakimś czasie z uwagi na potrzebę ekstatycznej nowości, inności oraz motylków rozsadzających mu pupę. Mentalnie to nastolatek w pretensjach. Z pełna świadomością swoich emicjaonalnych deficytów. A ze trudno to znieść, to wmówil winę Tobie. Tak jest łatwiej dla jego narcystycznej psychiki. Pozwól ze zadam Ci pytanie- czy w ostatnich latach chociaż raz uczciwie zatroszczył się o Ciebie w chorobie? Po pracy? Wyszedł z inicjatywą, ze zrobi jedną rzecz z myślą o Tobie? Jeśli nie to pora się zastanowić kim jest ten człowiek. Kolejne suoerkowalskie mają być dowodem jego pełnowartości. Nie mylić z miłością do nich- obecnie są te parszywe i przereklamowane motylki, zakazany owoc i filozofia „to jest mój czas, zrobię sobie szczęście”. Ale nie zrobi- bo do szczęścia potrzeba prawdziwej miłości. Nie myśl o sobie źle, miałaś dobre intencje. Jeśli ktoś kogoś oszukał, to on Ciebie- udając kompetencje do miłości. A może nawet nie udawał, tylko Ty kochałaś za dwoje?

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 18 lut 2020, 16:13

MaryM rozpracowałaś profil mojego męża w punkt jak rasowy psycholog i osoba która wie co czuję, jednak nie zmienia to faktu że ja cierpię jak by mi ktoś wyrywał duszę...Nie radzę sobie mimo że doświadczyłam wiele i od wielu ale to mnie przerasta. Chciałam normalności w tym moim pokręconym rodzinnie życiu. Moj maż jest naprawdę bardzo atrakcyjnym nie tylko fizycznie mężczyzną ulepionym na miarę i kosztem naszych wielu wyrzeczeń i to tez bardzo boli. Córka bardzo związana z nim tym bardziej ze nie ma dziadków itp.

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 18 lut 2020, 16:21

Wierz mi MaryM jakbyś posłuchała jego wersji to on jest najbardziej poszkodowany bo to on poświęcał swoją ukrytą tożsamość i nie był sobą szczególnie w kwestii seksualnej...Wstyd mi ale narawdę godziłam sie na jego fantazje mając potem do siebie żal i teraz wstyd....Uwierzyłam nawet ze to lubię choć i były takie momenty...Nie zrozum mnie źle ze nie czułam satysfakcji i zadowolenia, nie wręcz przeciwnie bo ja kocham Go i sprawiało mi to ogromna przyjemność ale ciagle miałam wrażenie ze nie jestem wystarczająco atrakcyjna. Owszem wkradła sie wygoda ze nie byłam odpowiednio "przygotowana" typu bielizna i takie tam ale łudziłam sie ze ja jako ja "sote" czasami wystarczę

burza
Posty: 380
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: burza » 18 lut 2020, 16:31

Alinek musisz być silna. Twoja historia jest mi bardzo bliska. Trzymaj się dla córki.

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 18 lut 2020, 16:45

Ostatnia jego albo i nie jego złota myśl to taka że mnie bardziej boli to że nam nie wyszło a nie dobro dziecka bo ono tak nie przeżywa jak ja....Czasami mam wrażenie ze rozmawiam z jego kochanką a nie z nim....Po 27 latach wiem kiedy mówi to on a kiedy cytuje kogoś....Nie wyszło....Cóż za błyskotliwość i ta inteligencja jaką podobno Kowalska sie szczyci....I jeszcze jedno że wystarczyło być Kobietą pewną siebie a nie płaczącą bo on takich nie lubi! Jak wcześniej wspominałam miałam ogromne problemy finansowe spowodowane długami mojej mamy i brata ktory nagle umarł , zator. Musiałam posprzątać to całe G.... Niesyety bez pomocy życzliwości innych nie dałabym rady wiec musiałam rościć aby rozłożyli na raty itd

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 18 lut 2020, 17:07

On generalnie nie lubi się prosić o nic albo samo coś przyjdzie albo...Nie musiał tego robic bo uważa ze wszystko co dotyczy mojej rodziny jest moją sprawą wiec nie angażowałam Go do tych wszystkich 14 spraw sądowych, pogrzebu brata (uczestniczył tylko w ceremonii pochówku), oczywiscie nienagannie ubrany. Fakt, po smierci brata zwaliło sie na mnie ogrom spraw związanych z mamą która jest osobą chorą psychicznie ale na lekach i tylko tak naprawde ja widm ze jest chora...Normalnie funkcjonuje ale wymaga pomocy prawnej.

MaryM
Posty: 211
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: MaryM » 18 lut 2020, 19:51

Alinek, czy Ty siebie słyszysz? Wiem doskonale jęk się czujesz, bo mój świat umarł, czułam się jak pobita. Wiem, ze boli rozdarta dusza. Ale przeanalizuj to na spokojnie- Twój mąż nie robił dla Ciebie normalnych rzeczy, które inni robią. Nie wsparł Cię w trudnym dla Ciebie czasie. Sąsiadkę się wspiera w potrzebie bardziej, niż Twój mąż Ciebie. Bo nie byłaś dość dobra i pewna siebie? Przecież to idiotyczne. Mi pomogło zdjęcie tej odpowiedzialności, ze mogłam inaczej, lepiej, bardziej... Nie, nie mogłam. W tamtym czasie kochałam i troszczyłem się o związek NAJLEPIEJ jak mogłam. Ty tez. Płakałaś w problemach? Co za koszmar, a feeeee, taka płaczliwa żona. Nie to co Kowalska, która nie płacze i nosi kuszę do pokonywania trudności za pazuchą. Serio? Zrozum, że Twój mąż ma spory problem ze sobą, z nieustannym mierzeniem się z poziomem własnej fajności, prestiżu i nienagannego wyglądu. Tacy mężczyźni są wręcz zniewoleni przez własną arogancję i konieczność nowych wyzwań. Dlatego warto, abyś przewartościowała to wszystko. Nie jest to mąż na miarę- nawet nie jest towarzyszem życia bo nie uczestniczył w Twoich (czyli Waszych!!!!! Bo małżeństwo to wspólnota!) problemach. Może Twój mąż stanie się towarzyszem- jak Bóg da mu łaskę. Obecnie błądzi we mgle obwiniając Ciebie o wszystko. A kowalska wpajając mu wygodne dla niego treści piłuje gałąź, na której siedzi. Twój mąż dostał wytrych do zamknięcia relacji z nią w każdym momencie, gdy to ona okaże się „nie dość”. Gdy po miesiącu raz nóg nie ogoli, rozpocznie proces uświadamiania Twojemu mężowi, ze został przez nią oszukany.Nie wyszło? Nie wyjść to może związek trwający kilka miesięcy, gdy para się poznaje.Przy Waszym stażu tekst „nie wyszło” jest idiotyczny i świadczyć może o tym, ze Twój idealny mąż nie jest wciąż dojrzały emocjonalnie. Ze rekompensuje sobie deficyty uwagi, samozadowolenia szukając nowych wyzwań i gadżetów. Mój mąż ograniczył moją pewność siebie prostymi mechanizmami manipulacyjnymi. Ujęło go kiedyś to jaka jestem, jak mi błyszczą oczy, jak żywo dyskutuję, jak mam uwagę innych ludzi. Ale potem mu to spowszedniało, zaczęło irytować.... pierwsza „piękna i cudowna” kowalska dziś przyniosłaby mu wstyd - ale wtedy była naj, czuła i wrażliwa i on nie chciał jej zranić a ja wyłam z bólu. Chyba muszę mu podziękować, bo suma Summarum uznał, ze jestem silniejsza od zabiedzonej Kowalskiej, skoro mnie ranił jak psychopata w thillerze. A Ty moja droga- musialas być całkiem całkiem, skoro smakował świata a jednak wracał. Dziś ma więcej odwagi/desperacji bo mu życie ucieka i się boi. A Ty zrobiłaś z niego bozka, wiec generalnie jest mu teraz łatwiej. Sychar otworzył mi oczy na ten mój błąd a psycholog - na obiektywny brak możliwości nawiązania zdrowej relacji w pewnych warunkach i z pewnymi osobami. Nadal mi ciężko, chcę ratować małżeństwo, umacniam siebie, i mocno modlę się o dobre rozwiązanie. Bo powrotu do tego co było już nie zaakcepruję. Mąż musiałby chcieć współpracować i dopuścić milosc do swego serca. Traktowanie go jak chorego mocno pomaga i klapki z oczu mocno mi opadły. Nadal płaczę - ale już inaczej. Ostatnio z dziewczynami pisałyśmy o tuleniu uszek. Nic mi nie pomogło, a utwierdziło męża w przekonaniu, ze jestem taka słaba, i nie dość dobra. Mądra milosc to milosc do Boga i szacunek do siebie. Potem dopiero trudny mąż. Przytulam Cię, dołączam modlitwę. Podnieś głowę, ciesz się tymi kozaczkami ( na pewno piękne!) i zmuś się, aby zająć się sobą. ❤️

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 18 lut 2020, 21:09

Nawet nie Wiesz kochana jak mi pomagasz. Sam Bóg chyba przez Ciebie przemawia😘. Potrzebowałam takiego kopa i utwierdzenia że jednak nie ja jestem inna od innych w znaczeniu negatywnym, bo z jego słów wynikało że wystarczyło minimum aby go zadowolić a janet tego minimum nie mogłam spełnić! Teraz już za późno bo on daje tylko szanse raz, cyt teraz jego słowa. Jak jutro siądę do komp w pracy to trochę wiecej naposzę bo mam potrzebę wyrzucenia to z siebie. Dziękuję MaryM😘

Kwiatkowa
Posty: 96
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Kwiatkowa » 18 lut 2020, 22:08

Alinek Kochana trzymaj się,
Czytam Twój wątek i zachodzę w głowę ile można wytrzymać i jaka z Ciebie silna i waleczna kobieta.. i wiesz co napiszę Ci jeszcze inaczej.. a może odpuść tą walkę.. odpocznij Kochana, szarpiesz się od wielu lat.. może czas postawić na siebie, tylko na siebie... kiedy odpuściłam mój mąż odszedł na jakiś czas do kowalskiej i wiesz czasami mam wrażenie że to odejście dało mu pogląd na to jak to jest być z kimś innym i czy to faktycznie taka słodycz.. teraz jest inaczej (kiedy wrócił) jakby patrzy na mnie inaczej i docenia mnie..
Chociażby dla swojego zdrowia fizycznego i psychicznego warto puścić to.. niech biegnie swoim torem
Trzymaj się, ściskam Cię ciepło

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 19 lut 2020, 8:38

Dziękuję Kwiatkowska za słowa otuchy. Fakt, jestem skrajnie zmęczona wieczną walką o niego i niestety słyszę że ile jeszcze musi zrobic abym Go puściła....On chce ewidentnego błogosławieństwa ode mnie, to chore. U mnie moze być odwrotnie niż u Ciebie bo jego Kowalska pochodzi z bogatej rodziny co jest według Noego mega pozytyw i nie bedzie to generowało problemów. Ja kojarzę sie mu tylko z problemami z rodziną moją i problemami z jego rodziną bo rzekomo ja jestem tym złem w relacjach z jego rodziną...Długa historia. Po prostu nie akceptowałam dziwne relacje pokoleniowe u niego w rodzinie typu faworyzowanie dzieci w sposób skrajny przechodząc na wnuki itd. Tyle razu tłumaczyłam mu że nie jest wyjściem ucieczka od problemów tylko rozwiązywanie ich. Zrobili mu rodzice krzywdę tak, ale idź nawet wykrzycz, powiedz im co robią źle ale idź! A on owszem poszedł oczywiscie sam bo to jego sprawa...I znam tylko wersje ze trzasnął drzwiami bez słowa i wyszedł na 5 lat zrywając zupełnie relacje. Efekt jest taki ze to oni są obrażeni....Dla mnie totalnie niepojęte. Córka nie ma dziadków bo i oni wcale nie chcą miec kontaktu. Teraz w obliczu rozwodu nagle zapragnął bycia bliżej z rodzicami kwitując że to wszystko było moja wina....Nie przeczę że byłam potulna i miłosierną do tego co wyprawiali ale jak babcia do naszego dziecka zwraca sie [...].A po fakcie mówi zeby nie mówiła mamie....Akcja dotyczyła tego iz wnuczek od jej ukochanego synka czyli brata mojego męża był w jej domu z naszą córką i bawili się razem. W pewnym momencie wyrwał się z objęć córki ona chciała go złapać i lekko uderzył sie rogiem stołu na co babcia zatroskana musiała sie wyżyć i powiedziała córce ze ma [...].Po czasie okazało się ze to było w jakim sensie celowe aby nas odsunąć od machlojek jakie planują zrobić....Grneralnie moja córka zawsze czuła się u dziadków zawsze ta druga, gorsza bo wnuki od corki i odlodszdgo brata były lepsze i bardziej kochane co mnie jako matkę bolało wiec były wielokrotne rozmowy z mężem ze ma ta chora sytuacje w miarę możliwości rozwiązać chociażby zwróceniem uwagi. Niestety on nigdy nie zwracał uwagi bo jak mowil nikogo nie bedzie wychowywał aboni w przedswiadczeniu ze robią dobrze żyją swoją prawdą.
Ostatnio zmieniony 19 lut 2020, 10:01 przez Lawendowa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Wulgaryzmom na tym forum, nawet jako cytat mówimy: nie

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 19 lut 2020, 8:43

Ja jestem ta zła i niedobra bo zburzyłam ich świat rodzinnych układów przekazywanych z pokolenia na pokolenie ze jednych traktuje sie tak jakby był jedynakiem a drugiego jakby był adoptowany... Dla mnie chore totalnie. Wiadomo bedą zawsze dysproporcje bo nie da się po Bozemu sprawiedliwie wszystkie dzieci traktować bo każde jest inne ja to rozumiem ale sa pewne granice a poza tym sposób w jaki takie sytuacje sie rozwiązuje ma ogromne dla mnie znaczenie.

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 19 lut 2020, 12:09

Ale Ok, jeśli rozwód ma przyczynić się do oprawy jego relacji z rodzicami to jestem za bo wiem że bardzo brakuje mu kontaktu z rodziną co jest oczywiscie normalne ale sama spychologia winy o ten rozłam nie jest dla mnie normalny... Pewnie wynika to z tego iż zawsze nie darzyli mnie sympatią bo z takiej rodziny.... Ojca brak a matka.... No końcu okazało się ze z takiej rodziny pożyczali pieniądze dla syna na komp i ta rodzina zapewniła mieszkanie i samochód z salonu po ślubie.... A oni tacy z porządnej nawet łyżeczki stołowej nie dali synowi w posagu...Jednak możecie wierzyć lub nie nie było to dla mnie problemem i nadal nie jest bo majątek jest wspólny i nie ma znaczenia kto ile dostał. Przykro mi jednak wielokrotnie było jak przychodziliśmy na przyjęcia rodzinne a moja teściowa pakowała jedzenie wszystkim tylko nie nam to było dla mnie upakarzajace i ina i tym doskonale wiedziała....A jak przy stole pytała czy nałożyć np bigos komuś to kolejność była zawsze taka: konkubina brata mojego męża, brat meża, mąż, doczekiwali chwilę i zapytała mnie oczywiscie z niechęcią. W pewnym momencie wypracował mi sie syndrom wkupiania sie w łaski mojej teściowej i robiłam wszystko aby mnie polubiła. Przyjęłam postawę mojego męża który miał to od dzieciństwa . Niestety poskutkowało to tym ze wtedy juz nie miało żadnych oporów aby traktować nas jako przystawkę do zapełnienia frefemcji. Czułam się jak w cyrku na ich posiadówkach rodzinnych gdzie zawsze niedysponowany była konkubina brata męża i przysyłała swojego partnera życiowego do domu rodzinnego po tygodniowy przydział obiadów. On siadał w jednej ręce trzymając opłatek w drugiej pierogi aby zjeść ile da sie zmieścić a resztę do domu. Po czym po 20 min wstawał i szybko biegł do dzieci i konkubiny bo innaczej bura. Na co moj teść ze tak trzeba wychowywać chłopa. Tyle tylko ze gdybym ja zanikła to owszem moj maż pojechechalby do rodziców ale po zagospodarowaniu swojego żołądka a ty babo jak chcesz to sobie ugotuj. Przećwiczona przez lata zanim wybierałam sie na Święta do tescow to zawsze miałam w domu pełen zestaw potraw bo niestety nigdy nie dostałam nawet kawałka ciasta do domu. Jak zawiozłam do teściowej blachę ciasta to rozdała córce i konkubinie... No co moj maz a mówiłem ci jak jestes głupia to masz. Książkę by mozna było pisać. Zresztą jak wszedzie zdaje sobie sprawę ze nie jestem odosobniona od takich zachowań tylko boli mnie na końcu ze ja jestem głównym złem w jego relacjach z rodzicami....I on nie ma najmniejszej nitki zaczepu aby z czym skojarzyć mnie dobrym w jego życiu.. Poprlnilam mnóstwo błędów zdaje sobie sprawę z tego ze nie nauczyłam go szacunku do mnie bo jego rodzice wpajali mu przez wszystkie lata ze mi sie nie nalezy szacunek. To jest jakas matnia sama juz zagubiła sie w tym wszystkim...

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 19 lut 2020, 13:34

Przepraszam Kwiatkową za przekręcenie ma Kwiatkowską😜

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Paprotka i 19 gości