Kilka pytań o separację

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Ruta
Posty: 511
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 17 lut 2020, 0:12

nałóg pisze:
16 lut 2020, 21:49
Te ostatnie zdania to też mowa o granicach.Tym razem Twoich i masz prawo do ich postawienia nawet gdyby byli to b. bliscy krewni.Z przymusowym leczeniem jest tak jak piszesz.... tylko w przypadku zagrożenia życia.Dla ludzi nie znających schematów uzależnień nie do pojęcia jest postawa : kocham człowieka a odrzucam jego uzależnienia.Ruta bądź sobą i tak 3 maj.PD
No tak, ja tu sobie już tomy przyczyn w glowie rozpisalam (oraz przeżyłam wiele interesujących stanów emocjonalnych), a to w sumie prosta sprawa - dla większości osób mogę brzmieć jak nawiedzona wariatka... Muszę zacząć brać to pod uwagę, żeby więcej nie wyskakiwać, nie zwierzać się, nie starać się objaśniać. Myślę sobie po czasie... ale na przyszłość się przyda...

Dziękuję Ci nałóg, niesamowite jest to jak potrafisz w krótkich słowach dojść do sedna. Jesteś jak brzytwa Ockhama. I to ogromny zamierzony komplement. Mam nadzieje, że z czasem moje spojrzenie i widzenie także stanie się takie bardziej jednoznaczne, nie obciążone taka ilościa wątpliwości. Czasem myślę że ja widzę rzeczywistość w stanie kwantowym, gdzie kwant pokonuje wszystkie możliwe drogi i robi to niesamowite spektrum i ślady po interferencjach, a przecież jako obserwator powinnam zobaczyć konkretny punkt... Wiem, 12 kroków :D Myślę o tym, martwię się jednak, czy to się da pogodzić czasowo z terapią i grupą, bo żeby z nich wyciągać jak najwięcej poświęcam sporo czasu. A nie chciałabym niedokładnie i niestarannie pracować, lubię solidną pracę...

Granica za to mi się postawiła od ręki :lol: Wiem, że mówi się, że dobra granica ma być elastyczna i przepuszczalna, no ale mi się mur zbudował i to z zasiekami od razu. Na razie niech sobie postoi, jak się wzmocnię i dojdę do siebie (poczułam się zraniona i krytyką i brakiem empatii i takim odżegnywaniem się, nie wierzymy, nie pomożemy, nie będziemy słuchać - to przykre gdy w ten sposób mówi rodzina, zwlaszcza, że o nic nie poprosiłam), to go zmienię na jakiś przyjemny parkan a potem w końcu dojdę do zdrowej granicy.

krople rosy

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: krople rosy » 17 lut 2020, 15:25

Ruta pisze:
16 lut 2020, 0:31
Po raz pierwszy wezwałam policję w związku ze stanem męża. Interwencja ograniczyła się do poproszenia męża o to, żeby sobie poszedł, ale dla mnie to i tak bardzo dużo. Jednak ponieważ nie mam wciąż żadnych dowodów na uzależnienie męża, a tym bardziej na stan w jakim po dziecko przyszedl
Nie rozumiem chyba. Policja jakoś zweryfikowała stan męża czy nie?

Ruta
Posty: 511
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 17 lut 2020, 16:58

krople rosy pisze:
17 lut 2020, 15:25
Ruta pisze:
16 lut 2020, 0:31
Po raz pierwszy wezwałam policję w związku ze stanem męża. Interwencja ograniczyła się do poproszenia męża o to, żeby sobie poszedł, ale dla mnie to i tak bardzo dużo. Jednak ponieważ nie mam wciąż żadnych dowodów na uzależnienie męża, a tym bardziej na stan w jakim po dziecko przyszedl
Nie rozumiem chyba. Policja jakoś zweryfikowała stan męża czy nie?
Nie.

krople rosy

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: krople rosy » 17 lut 2020, 17:27

Ruta pisze:
17 lut 2020, 16:58
krople rosy pisze:
17 lut 2020, 15:25
Ruta pisze:
16 lut 2020, 0:31
Po raz pierwszy wezwałam policję w związku ze stanem męża. Interwencja ograniczyła się do poproszenia męża o to, żeby sobie poszedł, ale dla mnie to i tak bardzo dużo. Jednak ponieważ nie mam wciąż żadnych dowodów na uzależnienie męża, a tym bardziej na stan w jakim po dziecko przyszedl
Nie rozumiem chyba. Policja jakoś zweryfikowała stan męża czy nie?
Nie.
To na jakiej podstawie policja wyprosila męża z domu?

Ruta
Posty: 511
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 17 lut 2020, 22:03

Nie wiem. Nie byłam obecna przy rozmowie męża z policjantami. Po rozmowie z nimi wyszedł. Usłyszałam, że nie mają testów i nie mogą ich zrobić. Ale, że mam prawo nie wydać dziecka mężowi jeśli mam przekonanie, że jest odurzony. To samo powtorzyli mężowi. Mąż przy nich wsiadł w samochód i odjechał, przedtem przy nich mnie wyzywał, na co nie reagowali. Wiem, że to źle świadczy o mężu, na jego obronę mogę powiedzieć tylko, że jeśli jest trzeźwy jest zupełnie innym człowiekiem i nigdy nie jest wulgarny.

Ruta
Posty: 511
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 17 lut 2020, 23:34

Chcę jeszcze podzielić się z Wami czymś dobrym, co mnie dziś spotkało. Jechałam dziś do pracy jeszcze mocno roztrzęsiona po ostatnich trudnościach. Zwykle czas dojazdu to dla mnie czas modlitwy NP. Gdy skończyłam odmawiać tajemnice radosne, poczułam że nie jestem w stanie przejść do bolesnych, myślałam że nie zniosę już bólu, ale i tak walczyłam ze sobą, aż zaczęłam. I przy rozważaniu modlitwy Jezusa spłynęło na mnie ukojenie. Poczułam, że Pan przeprowadzi mnie przez trudne doświadczenia, że mogę Mu bezgranicznie zaufać i nie będę sama. Poczułam też, że Jezus w swojej ludzkiej naturze także czuł strach, prosił o oddalenie cierpienia, więc mnie rozumie i może mnie przyjąć w moich troskach i obawach. Wyciszyłam się i wróciłam do radości i jest mi dużo dużo lepiej. Modlitwa zwykle mnie wycisza, ale to ukojenie, którego doświadczyłam dzisiaj było takie dobre, piękne i wyjątkowe. Jak zawsze polecam wszystkim rozedrganym duszom tą piękną modlitwę, i świadczę o jej mocy, której doświadczyłam dziś bardzo bezpośrednio.

Ruta
Posty: 511
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 20 lut 2020, 0:09

Jutro mój mąż chce przyjść zobaczyć się z dzieckiem. Obawiam się, że dalej jest w ciągu. Na wszelki wypadek postarałam się, żebym nie była sama z dzieckiem. Jeśli ciąg trwa, to już ponad 10 dni na pewno, wtedy zdarzają się psychozy i agresja. Trochę miotam się między nadzieją, że maz już jest trzeźwy (małe szanse, zwykle trwa to dłużej), a strachem, że jednak nie. Mimo, że wiem co robić jeśli nie jest, jednak się boję i czuję niepokój. Nie wiem jak to opisać, ale nawet z smsów męża czuję ogromną ilość agresji do mnie. Zmierzenie się z tym twarzą w twarz będzie trudne. Martwię się też o synka, dziś bardzo płakał, co zdarza mu się dość rzadko. Widzę, że czeka na tatę z nadzieją, ale martwi się w jakim stanie przyjdzie. Cieszę się, że umiem być o wiele lepszym oparciem dla mojego dziecka, po rozmowie synek się wyciszył, spędziliśmy miły wieczór, zasnął już spokojniejszy. Już nie przekazuję mu swojego niepokoju, ale coraz lepiej umiem rozładować jego niepokój. Zbieram siły na trudny dzień...

Ruta
Posty: 511
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 20 lut 2020, 18:59

Mąż przyjechał na kontakt i zażądał, aby dziecko samo do niego zeszło, beze mnie. Nie zgodziłam się przekazać mu dziecka bez sprawdzenia w jakim
mąż jest stanie. Odjechał. Napisał mi serię smsów, że robię z niego narkomana, nie mam prawa go sprawdzać jak na targu niewolników i chcę zniszczyć jego więź z dzieckiem i nastawiam dziecko przeciwko niemu. Przykro mi ze względu na synka, bo wiem, że tęskni za tatą. Z drugiej strony po raz pierwszy obyło się bez awantury, kiedy mąż jest w ciągu. Myślę, że naprawdę zaczynam się uczyć stawiać granice w bezpieczny dla mnie i dziecka sposób. Mam nadzieję, że mąż zakończy ciąg, wytrzeźwieje i zacznie na nowo spotykać się z synkiem. Zwykle tak to wyglądało... Mogę odetchnąć i skupić się na przygotowaniu do rekolekcji... :)

Lawendowa
Posty: 3705
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Lawendowa » 20 lut 2020, 22:16

Ruto, życzę Ci owocnych rekolekcji, dużo radości i pokoju, którego można doświadczyć we wspólnocie.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

SAMOA
Posty: 148
Rejestracja: 20 lut 2017, 9:43
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: SAMOA » 20 lut 2020, 23:49

Ruto rekolekcje z siostrą Anną Marią Pudelko to naprawdę dobry czas. Kazda kobieta powinna sie na takie wybrac....cudowny czas w odkrywaniu siebie, swojej kobiecości, duchowości.
Polecam bo bylam tydzien temu i mnie bardzo urzekła swoją kobiecością, miłością, dobrocią siostra Anna
Owocnego wzrastania życzę
pozdrawiam

SAMOA
Posty: 148
Rejestracja: 20 lut 2017, 9:43
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: SAMOA » 20 lut 2020, 23:52

tu można troche posluchac
https://youtu.be/6-GOhHLy8ws

Ruta
Posty: 511
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 21 lut 2020, 15:24

Dziękuję wam :)

Ruta
Posty: 511
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 26 lut 2020, 23:06

Rekolekcje były fantastyczne. Ogromne podziękowania dla organiztorek za wspaniały pomysł, za włożoną pracę i realizację - wszystko, ale to wszystko było dopięte, przemyślane i wspaniale zorganizowane. Siostra Anna jest wspaniałą kobietą, jeśli kiedykolwiek będziecie mieć okazję posłuchać siostry, z całego serca wam polecam. Przepiękna była także wspólnota kobiet jaka się zawiązała, wspaniałe doświadczenie.
Otrzymałam tak dużo odpowiedzi na moje rozterki, czym jest i czym nie jest kobiecość, i tyle wspaniałych inspiracji jak rozwijać, budować i pielęgnować kobiecość w sobie, że będę je układać w sobie jeszcze długo, długo.
Natomiast czuję w końcu, tak głęboko w sobie, że kobiecość jest czymś realnym, prawdziwym i odrębnym od męskości - i że nie jest słabością, a przepięknym darem. Uświadomiłam też sobie, że budowałam od lat siebie i swoją tożsamość walcząc ze sobą i ze swoją kobiecością, nie akceptując jej i uważając ją za słabość, luksus na który nie mogę sobie pozwolić i często także głupotę. Ponad dekadę temu szukając odpowiedzi o kobiecość natrafiłam na teorię o kobietach z fałszywym ego, gdy ich anime dominuje pierwiastek męski, który także w sobie posiadają. Po wysłuchaniu siostry Anny myślę, że dotyczy to mnie w wielu aspektach, ale uświadomiłam też sobie, że jest wiele aspektów w których z moją kobiecością jest wszystko w porządku. To miłe poczuć się kobietą i nie czuć, że to oznacza, że coś jest ze mną nie tak.

Przeżywam natomiast kolejny kryzys i napływ wątpliwości co do mojej niezgody na rozwód. Mąż jest w ciągu, przychodzi na kontakty, na które się nie godzę, bywa agresywny wobec mnie (wobec dziecka nie ma okazji, bo konsekwentnie nie godzę się na wydanie mu synka, dopóki nie przyjedzie trzeźwy). Za każdym razem muszę więc znieść ileś tam gróźb i obelg, a potem mąż atakuje mnie smsami, w których pisze, że chce się tylko ode mnie uwolnić, że go dręczę, chcę zniszczyć jego relację z dzieckiem i wiele innych przykrych słów. Pojawiają się więc we mnie myśli, że może gdybym zgodziła się na rozwód, to w końcu nastałby spokój, bo taka sytuacja, gdy jestem bombardowana agresją nie jest przyjemna. Że przy takiej postawie męża wobec mnie nie ma już co ratować. Jednak tym razem jestem bardziej wobec nachodzących mnie myśli zdystansowana. Widzę jak bardzo te myśli pochodzą nie ze mnie, a spoza mnie. Więc wiem już, że to kolejny atak. Mniej też dotykają mnie słowa męża, nie czuję potrzeby na nie odpowiadać, bronić się przed zarzutami. Mniej się też boję, pojawiło się we mnie coś w rodzaju nowej siły - wiem, że dopóki mąż nie będzie trzeźwy, nie przekażę mu dziecka i tyle. Trochę jakbym stała się skałą. Mimo trudnej sytuacji czuję się o wiele stabilniejsza.

Małgorzata Małgosia
Posty: 296
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Małgorzata Małgosia » 27 lut 2020, 8:07

Chwała Panu za rekolekcje i to umocnienie jakie z nich wyniosłaś!

Tak a propos rozterek co do zgody na rozwód, że wtedy może nastąpi spokój - taki jeszcze dodatkowy argument na nie, oprócz tego co sama widzisz.
Co ten rozwód w praktyce zmieni? Mąż już nie mieszka z Wami, ma jakieś tam relacje z innymi kobietami, robi co mu się podoba, kontakty z dzieckiem sądownie uregulowane (prawie). Jego zarzuty wobec Ciebie sprowadzają się do tego (z tego co piszesz), że nie może widywać dziecka kiedy chce i w stanie w jakim chce aktualnie być.
Po rozwodzie będzie dokładnie tak samo.
Nie zgodzisz się na kontakt z dzieckiem kiedy mąż będzie nietrzeźwy. Czy będzie rozwód, czy nie będzie jesteście do końca życia połączeni dzieckiem.
Dlatego tym bardziej "machnij" ręką na te myśli pochodzące spoza Ciebie (o rozwodzie), bo brak w nich logiki. A to, że Twój mąż (chyba tak jak i mój) upatruje wyzwolenia ze wszystkich swoich problemów w rozwodzie, to tylko jest jego bieda...
Bo bardzo szybko zorientuje się, że wyzwolenie nie przyszło.
Z Bogiem Ruto, jesteś zawsze obecna w moich modlitwach :)
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Al la
Posty: 2202
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Al la » 27 lut 2020, 14:01

Ruta pisze:
26 lut 2020, 23:06

Przeżywam natomiast kolejny kryzys i napływ wątpliwości co do mojej niezgody na rozwód. Mąż jest w ciągu, przychodzi na kontakty, na które się nie godzę, bywa agresywny wobec mnie (wobec dziecka nie ma okazji, bo konsekwentnie nie godzę się na wydanie mu synka, dopóki nie przyjedzie trzeźwy). Za każdym razem muszę więc znieść ileś tam gróźb i obelg, a potem mąż atakuje mnie smsami, w których pisze, że chce się tylko ode mnie uwolnić, że go dręczę, chcę zniszczyć jego relację z dzieckiem i wiele innych przykrych słów. Pojawiają się więc we mnie myśli, że może gdybym zgodziła się na rozwód, to w końcu nastałby spokój, bo taka sytuacja, gdy jestem bombardowana agresją nie jest przyjemna. Że przy takiej postawie męża wobec mnie nie ma już co ratować. Jednak tym razem jestem bardziej wobec nachodzących mnie myśli zdystansowana. Widzę jak bardzo te myśli pochodzą nie ze mnie, a spoza mnie. Więc wiem już, że to kolejny atak. Mniej też dotykają mnie słowa męża, nie czuję potrzeby na nie odpowiadać, bronić się przed zarzutami. Mniej się też boję, pojawiło się we mnie coś w rodzaju nowej siły - wiem, że dopóki mąż nie będzie trzeźwy, nie przekażę mu dziecka i tyle. Trochę jakbym stała się skałą. Mimo trudnej sytuacji czuję się o wiele stabilniejsza.
Ruta, proszę zapoznaj się z naszą nową pozycją "Katolik wobec rozwodu" O. Jacka Salija.
Jest dostępna w formie papierowej i w pdf na naszej stronie http://www.mity.sychar.org/.
Poruszony jest tam temat m.in. skutków rozwodów, ale i mitów okołorozwodowych, rozpowszechnianych w społeczeństwie.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 17 gości