Agresja słowna w małżeństwie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Niezapominajka33
Posty: 9
Rejestracja: 15 maja 2020, 21:46
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Niezapominajka33 » 16 maja 2020, 14:39

Witajcie. Jestem nowa na forum , chociaż samo forum czytam od dawna. Muszę poszukać pomocy dla siebie,aby mieć siły .
Jesteśmy małżeństwem od 14 lat, i tyle lat też ma nasz najstarszy syn. Nie trudno się domyśleć ze ślub odbył się szybko, w pośpiechu bo byłam w ciąży. Ale na prawdę tego chciałam, kochałam i do dziś kocham. Oboje z mężem przed sobą w sensie cielesnym nikogo nie mieliśmy, byliśmy dla siebie pierwsi. Mialam 19 lat jak zaszłam w ciąże i jeszcze tego samego roku był ślub, bo co ludzie powiedzą.....a my chcieliśmy trochę póżniej na spokojnie. Niestety a moze i stety naciskano na nas i jesteśmy do dziś razem. Obecnie mamy czwórkę dzieci....najmłodszy synek ma pół roku . Nigdy nie było nam łatwo na starcie mieszkanie kątem u teściów prze 8 lat, potem budowa własnego domu. A wszystko w atmosferze wiecznych nerwów i flustracji. Mąż jest cholerykiem, jest bardzo nerwowy i wybuchowy. Drobnostki wyprowadzają go z równowagi , wybucha krzyczy i wyzywa a za chwilę jest już ok . Jakby nigdy nic i jest zdziwiony ze mam z czymś problem. Najgorsze jest to że te wybuchy są kilka razy dziennie i jak mówie wtedy "przestań krzyczeć" on na to "jeszcze nie zaczęłem" jakby w ogóle nie kojarzył ze krzyczy.Wiele razy rozmawiałam a raczej mówiłam , że nie chce takiego traktowania, że to mnie boli i rani. Nie tylko mnie ale i nasze dzieci. Oprócz krzyku są też wyzwiska pod moim adresem ale i nie tylko bo syn 14 letni ma też bardzo trudno. Mąż jest perfekcjonistą , wszystko robi najlepiej i zna się na wszystkim. I trudno temu zaprzeczyć potrafi sam wszystko zrobić od budowlanki po ogrodnictwo, instalacje sanitarne no dosłownie czego się nie dotknie wszystko mu wychodzi. Jest bardzo pracowity. Doceniam to wszystko, staram się byc dobrą matką i żoną .Też pracuje jeszcze zawodowo ale w wolnym zawodzie.Niestety jestem ze wszystkim sama, mąż ma tyle pracy i zawodowej i innej wokół domu i na naszej ziemi ze w domu nie ma go wcale. Nie pomaga mi przy dzieciach, w obowiązkach domowych . Nawet w niedziele nie pomoże ogarnąć dzieci przed kościołem .....a córki czekają zeby włosy uczesac, musze zrobić śniadanie , posprzątac, młodszym pomóc sie ubrac. Na końcu ja. Mąż lubi jak mam makijaż i niestety czesto z jego strony są uwagi co do tego ze bez makijażu wyglądam żle, po ciażach tez figury nie mam świetnej ale tez nie najgorszą a kiedy do kawy sięgnę po wafelka już widze jego niby w żartach karcące spojrzenie. Wiele rzeczy własnie dokucza niby w żarcikach, tak jakby ostatecznie nie chciał wziaść za to odpowiedzialności.Ale najgorsze są jego wybuchy złości na mnie na dzieci. Syn mu bardzo dużo pomaga a on wciąż na noiego krzyczy , że nie tak robi, że nie to podał itp. naśmiewa się z niego i z tego co robi żle. Syn płacze a to dodatkowo go rozjusza. Niejednokrotnie grozi ze go uderzy uzywa do tego wulgaryzmów......Mi tez mówi zee uderzy syna. Na swoją mamę a moją tesciowa tez podnosi głos, a ja stoję w jej obronie. Co do syna to tez ostatnioo stanowczo powiedziałam ze nie ma na niego krzyczeć. Ze to koniec.Ze ma przestac krzyczeć. Staram sie stawiac granice i np jak krzyczy mówie ze tak z nim nie bede rozmawiac i idę sobie. Ale nie jestem w stanie obronić się psychicznie, jego zły nastrój niszczy mój dzień, tez jestem nerwowa krzycze na dzieci . czuje sie tak jakby miał nademną psychiczną władzę......

Jestem DDA , mama zmarła jak miałm 6 lat też piła za duzo alkoholu ojciec nas wszystkich bił, najgorzej mamę której niejednokrottie łamał nogi i żebra. Ja i rodzenstwo na to patrzyłam ......i wiem ze musze isc na terapię . Bo sama wciąż granice przestawiałam ze może przesadzam, ze nie mam tak najgorzej, nie bije nas przecież, lekceważyłam wiele sygnałów - nawet jak ze sobą chodziliśmy.
Wiem że jak meza na terapię nie zaciągnę to sama na pewno bede szukac pomocy.

Martwie sie o dzieci, syn juz jest nerwowy i krzyczy na siostry. Zal mi go ze ojciec nie darzy go szacunkiem....czasem są tez fajne chwile oczywiscie ale w stosunku 20 na 80 negatywnych. Przeciez tak nie powinno być. mam wrazenie ze mąż jest wciaż nerwowy . Boję sie np o coś zapytać bo wiem ze wybuchnie bo np kilka dni mi coś na ten temat mówił. Jak coś jest zle to moja wina bo ja nie doczytałam, nie zapytałam, nie upilnowałam. Boje sie ze córki tez zle wybiorą mężów mając taki wzór ze małżenstwo to nie jest nic fajnego, miłego tylko wieczna szarpanina. Nawet nie szarpanina bo ja staram się zawsze łagodzić ale czasami tez nie wytrzymam kiedy np mnie fałszywie oskarża o coś. Czasem krzyczy na mnie ze coś zgubiłam, wyzywa ale jak ostatecznie okazuje sie ze to on to zgubił to jest ok......on cos zrobi jest co najwyzej "wulgaryzm(zamieniono słowo)" ale jak np syn rozleje to cała litania jakim to on jest nieudacznikiem.

Prosze o pomoc, rady . Cokolwiek o co moge oprzeć serce. Bóg zapłać.

Czuję się zmeczona, nic mi się nie chce. Nie chce juz podejmować rozmów bo wiem ze do niczego nie prowadzą. Rok temu bylismy na rekolekcjach małżenstw , potem była poprawa. Teraz znow jest żle. Mąż funduje mi taką huśtwkę emocjonalną ze nie wiem ile jestem w stanie wytrzymać. Przepraszam za błędy , szybko pisze i w emocjach.
Ostatnio zmieniony 16 maja 2020, 21:21 przez Al la, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: usunięto wulgaryzmy

Al la
Posty: 2137
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Al la » 16 maja 2020, 21:22

Witaj, Niezpominajka33, na naszym forum.
Dobrze, że podzieliłaś się swoją historią.
Dużo widzisz, potrafisz nazwać co się dzieje w Twoim małżeństwie.
Czy byłaś na terapii np dla DDA?
Staram sie stawiac granice i np jak krzyczy mówie ze tak z nim nie bede rozmawiac i idę sobie.
Widzę, że potrafisz postawić granice.
Boje sie ze córki tez zle wybiorą mężów mając taki wzór ze małżenstwo to nie jest nic fajnego, miłego tylko wieczna szarpanina.
Twoje obawy są słuszne, jest takie niebezpieczeństwo.
Zaglądałaś na naszą stronę http://sychar.org/pomoc/?
Są tam również konferencje z naszych rekolekcji sycharowskich.
Wspieram Ciebie i Twoją rodzinę modlitwą i życzę Ci abyś uzyskała pomoc od naszych forumowiczów.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Caliope
Posty: 305
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Caliope » 16 maja 2020, 22:40

Witaj Niezapominajko33, potrzebujesz jak ja terapii DDA. Mi bardzo pomogła przerobić dzieciństwo i mam lepszy ogląd na siebie samą. A mąż przypadkiem też nie jest DDA? wybuchy złości i perfekcjonizm to też cechy naszej przypadłości. Pozdrawiam.

marylka
Posty: 1118
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: marylka » 17 maja 2020, 12:50

Hej
Fajnie, że napisalas że już nie chcesz rozmawiać na ten temat. Bo chyba już wszystko zostało powiedziane.
Teraz trzeba zaczać działać.
Słusznie martwisz sie o dzieci, że zle wybiora w przyszłosci malżonków, także syn może miec poważne problemy z poczuciem własnej wartosci.
Na szczeście wszystko jest w Twoich rekach. Tak jak Ty kiedys obserwowalas postawe matki na znecanie sie ojca nad nia tak teraz dzieci obserwuja jak należy sie zachowywac przy wybuchach ojca.
Dzieci obserwuja Ciebie
Jeżeli pokażesz im że na przemoc fizyczna czy psychiczna Nie Wolno sie godzic i trzeba sie bronić - to w przyszłosci i one beda potrafily sie bronić. Bo beda pamietaly że mialy mame ktora nie pozwoliła na zle traktowanie siebie i dzieci.
Wiesz....ale nie wszystko jest przez meża.
Żeby byl kat musi byc ofiara. Tzn Ty sama musisz sie ustawic w roli ofiary.
Np piszesz o wydaje sie błachostce - sieganie po wafelka. A dlaczego nie mialabys go zjesć? A dlaczego nie moglabys przytyc nawet 10 kg????
Po co ustawiasz sie w roli jakiegos dodatku do meża ktory on sam sobie wymyslił?
Nie lubisz makijażu?
Dlaczego sie wiec malujesz?
Jeśli chcesz sie jemu podobac - to ok bo po to sie malujemy żeby poczuc sie dobrze i żeby podobac sie meżowi.
Ale Ty piszesz o makijażu jakbys to robila dla niego bo on sobie tak życzy i robisz to połykajac lzy.
Jesli tak - to po co to robisz?
Przecież ani Cie to nie cieszy a mąż....może bedzie mial pomalowana żone ale na pewno baz szacunku dla niej. Czy na tym Ci zależy?
Piszesz że maź to perfekcjonista i chce miec wszystko na tip top wiec i Ciebie chce mieć pod siebie.
No i caly czas bede drażyć - czy Ty tego też chcesz?
Być pod dyktando meża?
Dlaczego nie masz swojego zdania?
Tego zdania też nie maja dzieci
Za to coraz wiecej do powiedzenia ma maż.
Wiesz....on też może byc coraz bardziej sfrustrowany. Ma wszystkich za nieudacznikow skoro tylko on potrafi wszystko i ten cieżar może go przytlaczać.
Dlatego warto byc partnerem w zwiazku.
Dla Was obydwu, dla dzieci.
Zaczac trzeba od siebie
Postawic granice. Wiekszosc z nas popelnia w tej dziedzinie kardynalny blad - stawia granice - mowi czego nie chce lub co chce - i tu jest ok. Nastepnie - ten błąd - nie jest konsekwentnym w swojej mowie. A skoro to "tylko gadanie" - to nikt tego nie bierze powaźnie! To najlepiej widac na przykladzie dzieci - jeżeli tylko grozimy palcem a za tym nie ida żadne dzialania - czy takie dziecko bedzie szanowało rodzica? Liczyło sie z nim?
Stawianie granic jest trudne ale i konieczne. Rownież namawiam Cie na grupe wsparcia. Tam poznasz osoby, ktore maja takie same poblemy jak Ty - posluchasz jak one stawialy granice - to cenne doświadczenie.
Polecam Ci kazania ks. Dziewieckiego. On podejmuje tematyke życia w zwiazku z przemocowcem jakim niewatpliwie jest Twoj mąż.
Chcialam podkreślić, że wierze, że w Waszym życiu sa i piekne chwile. Warto te chwile przeżywać i tak żyć, żeby jak najwiecej było takich chwil. Mąż niewatpliwie ma wiele zalet, które należy docenić. Ale ma też wady - jak każdy z nas. Ale jesli te wady powoduja placz i strach dziecka czy żony - - to to już jest przemoc a takim zachowaniom należy zawsze sie zdecydowanie sprzeciwiac.
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8636
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Nirwanna » 17 maja 2020, 13:19

marylka pisze:
17 maja 2020, 12:50
wszystko jest w Twoich rekach.
Potrzebuję uściślić, abyś Niezapominajko, starając się wyjść z kryzysu nie zabrnęła w większe bagno, np. nadodpowiedzialności.

Niezapominajko, nie wszystko jest w Twoich rękach. W Twoich rękach jest Twoja odpowiedzialność, m.in. za to jaką jesteś kobietą, żoną, matką, dzieckiem Bożym. Nie jest w Twoich rękach odpowiedzialność Twojego męża za to jakim jest mężczyzną, mężem, ojcem, dzieckiem Bożym. Możesz go w tych rolach wspierać, inspirować go, wreszcie - stawiać granice. Ale to jest jego odpowiedzialnością, czy z tego skorzysta. Podobnie jeśli chodzi o dzieci. W pierwszej kolejności to dzieci Boże, dopiero w następnej - Twoje. Zresztą już za kilka lat Twój syn weźmie pełną odpowiedzialność za swoje życie, za nim następne dzieci. Twoją rolą jest maksymalnie zadbać o rodzinę tu i teraz w granicach Twojej odpowiedzialności, i tyle. Resztę powierzasz Bogu. W końcu Twoi bliscy to Jego dzieci, i On kocha je milion razy bardziej niż Ty.

Również gwoli ścisłości - granice stawiam sobie. To, że ktoś inny się o nie rozbije, to efekt uboczny, a nie priorytet. Granice chronią mnie, nie służą do zmiany drugiego człowieka.
Rzeczywiście - dobrym pomysłem jest pójście na grupę wsparcia, tam w praktyce można usłyszeć i przyjrzeć się właśnie temu stawianiu granic, intencjom stawiania granic i owocom tegoż, krótko- i długofalowym.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

kocimiętka
Posty: 60
Rejestracja: 24 mar 2019, 19:37
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: kocimiętka » 17 maja 2020, 13:55

Niezapominajko33, jesteś bardzo mądrą kobietą, że zdecydowałaś się wyjść na zewnątrz po pomoc, a nie na przykład wyżywać się na dzieciach. Znam kobiety, które żyjąc z mężem cholerykiem, wylewały swoje żale dzieciom obciążając je o zgrozo (!) jeszcze bardziej. Dobrze, że Twoja miłość do dzieci nie jest toksyczna- a łatwo o taką w tej sytuacji.

Warto, abyś przeczytała książkę "Cenniejsza niż perły". To jest książka o tym jak mądra żona może wpłynąć na swojego męża. Jest tam rozdział jak radzić sobie z agresją słowną męża. Zatem to coś dla Ciebie.

I ostatnie. Tu jest link do super mądrej i w humorystycznej oprawie konferencji ks. Malińskiego na temat temperamentu choleryka-napisałaś, że jest nim Twój mąż. Myślę, że może być to klucz do zrozumienia Twojego męża. Warto, żeby sam też tego posłuchał.

https://www.youtube.com/watch?v=z6-v4q6K0ow

Sarah
Posty: 70
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Sarah » 17 maja 2020, 14:23

Nirwanna pisze:
17 maja 2020, 13:19
już za kilka lat Twój syn weźmie pełną odpowiedzialność za swoje życie,
I jakież będzie to życie, jak myślisz, Nirwanno?
Nirwanna pisze:
17 maja 2020, 13:19
Nie jest w Twoich rękach odpowiedzialność Twojego męża za to jakim jest [...] ojcem,
Ale odpowiedzialnością autorki jako matki i osoby dorosłej jest obrona jej dzieci przed przemocą, jakiej doświadczają w domu, który powinien być azylem i miejscem w pełni bezpiecznym.
I pójdę do grobu z podniesioną głową.

(B. Dylan)

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1880
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: ozeasz » 17 maja 2020, 15:20

Niezapominajka33 pisze:
16 maja 2020, 14:39
Niestety a moze i stety naciskano na nas i jesteśmy do dziś razem.
Niezapominajko możesz rozwinąć co chciałaś przez to powiedzieć?
Niezapominajka33 pisze:
16 maja 2020, 14:39
Staram sie stawiac granice i np jak krzyczy mówie ze tak z nim nie bede rozmawiac i idę sobie. Ale nie jestem w stanie obronić się psychicznie, jego zły nastrój niszczy mój dzień, tez jestem nerwowa krzycze na dzieci . czuje sie tak jakby miał nademną psychiczną władzę......
Wydaje mi się że oboje żyjecie w jakimś ogromnym stresie, kiedy ostatnio mieliście czas dla siebie?
Wnioskując z opisu obraz Twojego męża coraz bardziej kojarzy się z czymś negatywnym, a to jak postrzegamy ma wpływ na nasze zachowania i postawę. Czy On taki był od początku, czy wspieracie się wzajemnie, czy na mężu spoczywa dbałość o zabezpieczenie bytu dla całej rodziny oraz spraw związanych z gospodarstwem domowym?

Oczywiste jest to żeby się bronić przed zranieniem, przemocą itd. Czytając co napisałaś wydaje mi się że i Twój mąż wewnętrznie nie daje rady a to co się Mu wylewa rani wszystkich dookoła.

Czy On się zwierza Tobie, mówi o tym co przeżywa, bo mnie to wygląda tak jakby coś Go przerastało i zarazem nie może liczyć na pomoc, a że facet to warczy dookoła i może nic nie mówi, nie wiem tak się zastanawiam na bazie własnych doświadczeń i obserwacji..

W mojej ocenie ważne jest to by pomimo konfliktu dążyć do porozumienia, rozumiem że jesteś zmęczona, że jako kobieta czego innego oczekujesz od męża, potrzebujesz od Niego słów troski i miłości oraz idących za tym czynów, jednak mimo że On tego nie mówi pewno potrzebuje tego samego...

Mnie pomogła bardzo książka "Porozumienie bez przemocy" Marshall'a B .Rosenberga, częściowo potwierdziła moje przekonania częściowo zmieniła percepcję, umocniła mnie w tym by patrzeć na innych, mimo zranień z ich strony z troską, otwartym sercem wiedząc że jak i ja mają potrzeby a może nie potrafią ich zrealizować (może nawet zdefiniować czy nazwać) co właśnie często wywołuje frustrację i bunt.
Ta książka pozwoliła mi otworzyć oczy i zobaczyć nie tylko mój własny ból ale również ból drugiego...

Tu krąży takie powiedzenie "słowa mają moc" notabene odkrywcze mimo iż zakorzenione w P.Ś. ,zwróć uwagę jak mówisz, bo męża opisałaś, co On słyszy od Ciebie? Może postaraj się zobaczyć w Nim na ile się da nie kata, ale człowieka który potrzebuje może wsparcia, może wysłuchania lub po prostu odpoczynku?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Niezapominajka33
Posty: 9
Rejestracja: 15 maja 2020, 21:46
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Niezapominajka33 » 17 maja 2020, 15:52

marylka pisze:
17 maja 2020, 12:50
Hej
Fajnie, że napisalas że już nie chcesz rozmawiać na ten temat. Bo chyba już wszystko zostało powiedziane.
Teraz trzeba zaczać działać.
Słusznie martwisz sie o dzieci, że zle wybiora w przyszłosci malżonków, także syn może miec poważne problemy z poczuciem własnej wartosci.
Na szczeście wszystko jest w Twoich rekach. Tak jak Ty kiedys obserwowalas postawe matki na znecanie sie ojca nad nia tak teraz dzieci obserwuja jak należy sie zachowywac przy wybuchach ojca.
Dzieci obserwuja Ciebie
Jeżeli pokażesz im że na przemoc fizyczna czy psychiczna Nie Wolno sie godzic i trzeba sie bronić - to w przyszłosci i one beda potrafily sie bronić. Bo beda pamietaly że mialy mame ktora nie pozwoliła na zle traktowanie siebie i dzieci.
Wiesz....ale nie wszystko jest przez meża.
Żeby byl kat musi byc ofiara. Tzn Ty sama musisz sie ustawic w roli ofiary.
Np piszesz o wydaje sie błachostce - sieganie po wafelka. A dlaczego nie mialabys go zjesć? A dlaczego nie moglabys przytyc nawet 10 kg????
Po co ustawiasz sie w roli jakiegos dodatku do meża ktory on sam sobie wymyslił?
Nie lubisz makijażu?
Dlaczego sie wiec malujesz?
Jeśli chcesz sie jemu podobac - to ok bo po to sie malujemy żeby poczuc sie dobrze i żeby podobac sie meżowi.
Ale Ty piszesz o makijażu jakbys to robila dla niego bo on sobie tak życzy i robisz to połykajac lzy.
Jesli tak - to po co to robisz?
Przecież ani Cie to nie cieszy a mąż....może bedzie mial pomalowana żone ale na pewno baz szacunku dla niej. Czy na tym Ci zależy?
Piszesz że maź to perfekcjonista i chce miec wszystko na tip top wiec i Ciebie chce mieć pod siebie.
No i caly czas bede drażyć - czy Ty tego też chcesz?
Być pod dyktando meża?
Dlaczego nie masz swojego zdania?
Tego zdania też nie maja dzieci
Za to coraz wiecej do powiedzenia ma maż.
Wiesz....on też może byc coraz bardziej sfrustrowany. Ma wszystkich za nieudacznikow skoro tylko on potrafi wszystko i ten cieżar może go przytlaczać.
Dlatego warto byc partnerem w zwiazku.
Dla Was obydwu, dla dzieci.
Zaczac trzeba od siebie
Postawic granice. Wiekszosc z nas popelnia w tej dziedzinie kardynalny blad - stawia granice - mowi czego nie chce lub co chce - i tu jest ok. Nastepnie - ten błąd - nie jest konsekwentnym w swojej mowie. A skoro to "tylko gadanie" - to nikt tego nie bierze powaźnie! To najlepiej widac na przykladzie dzieci - jeżeli tylko grozimy palcem a za tym nie ida żadne dzialania - czy takie dziecko bedzie szanowało rodzica? Liczyło sie z nim?
Stawianie granic jest trudne ale i konieczne. Rownież namawiam Cie na grupe wsparcia. Tam poznasz osoby, ktore maja takie same poblemy jak Ty - posluchasz jak one stawialy granice - to cenne doświadczenie.
Polecam Ci kazania ks. Dziewieckiego. On podejmuje tematyke życia w zwiazku z przemocowcem jakim niewatpliwie jest Twoj mąż.
Chcialam podkreślić, że wierze, że w Waszym życiu sa i piekne chwile. Warto te chwile przeżywać i tak żyć, żeby jak najwiecej było takich chwil. Mąż niewatpliwie ma wiele zalet, które należy docenić. Ale ma też wady - jak każdy z nas. Ale jesli te wady powoduja placz i strach dziecka czy żony - - to to już jest przemoc a takim zachowaniom należy zawsze sie zdecydowanie sprzeciwiac.
Pozdrawiam
Nie chodzi o to ze nie lubię makijażu, bo też lubię. Jenak mam wrażenie ze mężowi podobam się tylko w makijazu , dlatego np w czasie intymnych zbilizeń czuje się niepewnie bo wiem ze przeciez jestem "naga". Tez własnie brakuje mi tej pewności siebie, a mąż jeszcze mi ją podkopuje. Wiele rzeczy może małych wad w wyglądzie miałam od zawsze, są one na swój sposób urocze a teraz mam wrazenie ze zaczeły mu przeszkadzać. Ze mu się nie podobam.....Niby doskonale wiem ze wyglądam super po 4 dzieci i mogę się podobać ale dzieki takim uwagom czuję ze poczucie mojej wartości i to zewnętrznej i wewnętrznej spada.

Mąż nie jest DDA . Jego rodzina raczej jest "normalna" chociaż to jego matka zawsze robiła jak ojciec chce, uznała to za swój krzyż , swoją drogę do świetosci....

Niezapominajka33
Posty: 9
Rejestracja: 15 maja 2020, 21:46
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Niezapominajka33 » 17 maja 2020, 19:47

ozeasz pisze:
17 maja 2020, 15:20
Niezapominajka33 pisze:
16 maja 2020, 14:39
Niestety a moze i stety naciskano na nas i jesteśmy do dziś razem.
Niezapominajko możesz rozwinąć co chciałaś przez to powiedzieć?
Ze z jednej stronyu załuje tego nacisku na nas , na dwoje młodych ludzi. Ze nie dano nam sie poznac i potem zadecydowac bardziej świadomie o ślubie. Z drugiej strony mamy wspaniałe dzieci i mąż tez potrafi byc wspaniały, jest na prawde dobry .Nie ma nic przeciwko ze wpłacam pieniadze na rózne zrzutki itp. I mam takie przeczucie ze gdyby nie naciskano to nie bylibysmy teraz razem? Bo szybko bysmy sie poddali....dlatego tak dwojako do tego podchodzę.

Mąż jest skryty, za duzo nie mówi. Dzwiga na barkach bardzo duzo ale tez sam sobie dobiera! Naraz zaczyna robić wiele rzeczy np buduje pomieszczenie gospodarcze , remontuje pokój i np równa teren na działce .....Mam wrazenie ze te prace chciałby zjeść;) Ale nie daje mu to radosci tylko flustracje. Bo robi to dla nas i oczekuje naszej pomocy . Ale ja mam tez dom , dzieci, pranie , gotowanie plus moja praca głownie w weekendy i fizycznie nie mam czasu. I szczerze nie chce mi sie tez. On w domu nic nie pomaga, palcem nie kiwnie a ja mam wszystko ? Mam takie poczucie niesprawiedliwości w sobie. I wiem ze on to robi wszystko dla nas ale te nerwy , te negatywne emocje przy tym wszystko niszczą!

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8636
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Nirwanna » 17 maja 2020, 20:17

Sarah pisze:
17 maja 2020, 14:23
Nirwanna pisze:
17 maja 2020, 13:19
już za kilka lat Twój syn weźmie pełną odpowiedzialność za swoje życie,
I jakież będzie to życie, jak myślisz, Nirwanno?
Myślę, że jeśli matka i/lub inne bliskie osoby pokażą mu zakres odpowiedzialności i nauczą z niej mądrze korzystać, to ma szansę na piękne i prawdziwe życie. Nie dzięki trudnym przeżyciom z dzieciństwa, ale mimo nim. Historia pokazuje, że gdy do trudności zapraszamy Pana Boga i staramy się te trudności przejść po Bożemu, to On potrafi z życia człowieka zrobić dzieło sztuki. Bo to On potrafi ze zła wyciągnąć dobro. Pierwszym z brzegu przykładem może być życiorys św. Jana Pawła II.

Z drugiej strony, jeśli matka tego nie zrobi, w pierwszej kolejności swoim przykładem, i z uporem maniaka będzie przeżywać życie syna, jako "będące w jej ręku", to jest spora szansa, że syn będzie miał życie nieodpępowione. Co oznacza życie miłe i maksymalnie bezpieczne (na ile to ten świat umożliwia), ale zafałszowane i nierozwojowe, a w efekcie - nieszczęśliwe.
Sarah pisze:
17 maja 2020, 14:23

Ale odpowiedzialnością autorki jako matki i osoby dorosłej jest obrona jej dzieci przed przemocą, jakiej doświadczają w domu, który powinien być azylem i miejscem w pełni bezpiecznym.
Tak, to prawda. Dom powinien być azylem i miejscem maksymalnie bezpiecznym. Do tego należy dążyć.
Jednak należy to robić - szukając złotego środka, czyli woli Bożej, czyli Miłości, czyli nawet gdy w domu jest przemoc lub elementy przemocy, to na to odpowiadamy miłością (nawet w wersji twardej czyli stanowczej), a nie drugą przemocą. Na tym m.in. polega zdrowe stawianie granic.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Caliope
Posty: 305
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Caliope » 17 maja 2020, 21:19

Niezapominajka33 pisze:
17 maja 2020, 15:52
marylka pisze:
17 maja 2020, 12:50
Hej
Fajnie, że napisalas że już nie chcesz rozmawiać na ten temat. Bo chyba już wszystko zostało powiedziane.
Teraz trzeba zaczać działać.
Słusznie martwisz sie o dzieci, że zle wybiora w przyszłosci malżonków, także syn może miec poważne problemy z poczuciem własnej wartosci.
Na szczeście wszystko jest w Twoich rekach. Tak jak Ty kiedys obserwowalas postawe matki na znecanie sie ojca nad nia tak teraz dzieci obserwuja jak należy sie zachowywac przy wybuchach ojca.
Dzieci obserwuja Ciebie
Jeżeli pokażesz im że na przemoc fizyczna czy psychiczna Nie Wolno sie godzic i trzeba sie bronić - to w przyszłosci i one beda potrafily sie bronić. Bo beda pamietaly że mialy mame ktora nie pozwoliła na zle traktowanie siebie i dzieci.
Wiesz....ale nie wszystko jest przez meża.
Żeby byl kat musi byc ofiara. Tzn Ty sama musisz sie ustawic w roli ofiary.
Np piszesz o wydaje sie błachostce - sieganie po wafelka. A dlaczego nie mialabys go zjesć? A dlaczego nie moglabys przytyc nawet 10 kg????
Po co ustawiasz sie w roli jakiegos dodatku do meża ktory on sam sobie wymyslił?
Nie lubisz makijażu?
Dlaczego sie wiec malujesz?
Jeśli chcesz sie jemu podobac - to ok bo po to sie malujemy żeby poczuc sie dobrze i żeby podobac sie meżowi.
Ale Ty piszesz o makijażu jakbys to robila dla niego bo on sobie tak życzy i robisz to połykajac lzy.
Jesli tak - to po co to robisz?
Przecież ani Cie to nie cieszy a mąż....może bedzie mial pomalowana żone ale na pewno baz szacunku dla niej. Czy na tym Ci zależy?
Piszesz że maź to perfekcjonista i chce miec wszystko na tip top wiec i Ciebie chce mieć pod siebie.
No i caly czas bede drażyć - czy Ty tego też chcesz?
Być pod dyktando meża?
Dlaczego nie masz swojego zdania?
Tego zdania też nie maja dzieci
Za to coraz wiecej do powiedzenia ma maż.
Wiesz....on też może byc coraz bardziej sfrustrowany. Ma wszystkich za nieudacznikow skoro tylko on potrafi wszystko i ten cieżar może go przytlaczać.
Dlatego warto byc partnerem w zwiazku.
Dla Was obydwu, dla dzieci.
Zaczac trzeba od siebie
Postawic granice. Wiekszosc z nas popelnia w tej dziedzinie kardynalny blad - stawia granice - mowi czego nie chce lub co chce - i tu jest ok. Nastepnie - ten błąd - nie jest konsekwentnym w swojej mowie. A skoro to "tylko gadanie" - to nikt tego nie bierze powaźnie! To najlepiej widac na przykladzie dzieci - jeżeli tylko grozimy palcem a za tym nie ida żadne dzialania - czy takie dziecko bedzie szanowało rodzica? Liczyło sie z nim?
Stawianie granic jest trudne ale i konieczne. Rownież namawiam Cie na grupe wsparcia. Tam poznasz osoby, ktore maja takie same poblemy jak Ty - posluchasz jak one stawialy granice - to cenne doświadczenie.
Polecam Ci kazania ks. Dziewieckiego. On podejmuje tematyke życia w zwiazku z przemocowcem jakim niewatpliwie jest Twoj mąż.
Chcialam podkreślić, że wierze, że w Waszym życiu sa i piekne chwile. Warto te chwile przeżywać i tak żyć, żeby jak najwiecej było takich chwil. Mąż niewatpliwie ma wiele zalet, które należy docenić. Ale ma też wady - jak każdy z nas. Ale jesli te wady powoduja placz i strach dziecka czy żony - - to to już jest przemoc a takim zachowaniom należy zawsze sie zdecydowanie sprzeciwiac.
Pozdrawiam
Nie chodzi o to ze nie lubię makijażu, bo też lubię. Jenak mam wrażenie ze mężowi podobam się tylko w makijazu , dlatego np w czasie intymnych zbilizeń czuje się niepewnie bo wiem ze przeciez jestem "naga". Tez własnie brakuje mi tej pewności siebie, a mąż jeszcze mi ją podkopuje. Wiele rzeczy może małych wad w wyglądzie miałam od zawsze, są one na swój sposób urocze a teraz mam wrazenie ze zaczeły mu przeszkadzać. Ze mu się nie podobam.....Niby doskonale wiem ze wyglądam super po 4 dzieci i mogę się podobać ale dzieki takim uwagom czuję ze poczucie mojej wartości i to zewnętrznej i wewnętrznej spada.

Mąż nie jest DDA . Jego rodzina raczej jest "normalna" chociaż to jego matka zawsze robiła jak ojciec chce, uznała to za swój krzyż , swoją drogę do świetosci....
Czyli jednak jest dysfunkcja, mąż powiela zachowanie ojca w stosunku do swojej matki. Przed Tobą sporo pracy jak przede mną w mojej relacji. Mój mąż po 7 latach zaczyna pomagać w domu trochę, a zawsze miał gotowe, kontrolował tylko i wybuchał jak mu coś urosło do wielkich rozmiarów. Ja mu wprost powiedziałam że nie chcę by chodził cały czas zły, bo ja chcę mieć spokój w domu.

mare1966
Posty: 1334
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: mare1966 » 18 maja 2020, 0:30

Witaj
Pierwszy post jest ( zwykle ) najbardziej prawdziwy
i zawiera to co najbardziej boli , nurtuje nas itd.

Myślę , że problemów jest co najmniej kilka
macie je ( ty , mąż i wspólnie ) .

Z twojego pisania przebija wyraźnie żal ( nawet pretensja )
co do wyboru małżonka .
Ale generalnie jest to też "ogólne zmęczenie życiem małżeńsko-rodzinnym" .
To akurat jest NATURALNE .
Zresztą to samo zmęczenie dotyka także męża .
Tak przy okazji - widać wyraźnie , że oboje nie doceniacie
nakładu pracy jaki wykonuje druga strona .
Dla męża ty nie robisz "prawie nic" .
To też jest w dużym stopniu "naturalne" , bo wszystko czego my sami
nie robimy wydaje się łatwe i proste ,
zwłaszcza takie "banalne" rzeczy jak gotowanie , pranie itp.
Do tego dochodzą różne NIEZAUWAŻALNE rzeczy które robisz .
A mąż tyra jak wół i ty jeszcze chcesz pomocy , że ON NIC NIE POMAGA ?
Serio , on pomyśli , że ci się w głowie pomieszało .
Tak naprawdę idealnie byłoby gdybyście się zamienili na miesiąc powiedzmy .
Niestety - zwykle to nie jest możliwe . :lol:

Taka budowa nie ma końca , a w zasadzie wykończenie domu ( budującego też ) .
A życie pędzi , dzieci rosną i nie są "idealne" .
Tutaj kolejny bardzo groźny problem
na linii syn - ojciec .
Nie wynika to ze złych intencji , ale raczej niewiedzy męża .
Jego podejście jest tutaj katastrofalne ( o ile syna wyłącznie gani ) .
Wbije mu poczucie , że jest beznadziejny
i wykopie rów nienawiści dodatkowo .

Kolejne dziecko , niby super ,
ale i kolejny ciężar .
Co też nie pomaga wam OBOJGU .
Sama jesteś teraz w stanie "tuż po" , czasem się pisze o depresji poporodowej itd.

A teraz praktycznie .
Wyjścia już nie macie .
Macie 4 dzieci i jesteście skazani na siebie .
Wbrew pozorom ważne jest to sobie uświadomić ,
i tobie i mężowi .
I teraz są tylko dwie możliwości .
Albo będziecie coś poprawiać w tych waszych relacjach ,
albo nie .
To też jest wybór , czasem nieświadomy .

Twoje gadanie ( jak sama zauważyłaś ) nie przynosi rezultatów .
Wcale nie dziwota , bo on cię już NIE SŁYSZY ( nie rejestruje , przepuszcza )
Po rekolekcjach - sama przyznałaś BYŁA poprawa , a zatem coś do niego trafiło !
Trochę podobnie jest z jego krzykiem .
Dla niego ON MÓWI ( poziom decybeli jest względny i on tak ma prawdopodobnie ) .
Czyli nie zdaje sobie z tego sprawy .
Tu by musiał ktoś mu z taśmy puścić ( ale OBCY ! ) .
On dodatkowo podnosząc głos dodaje sobie argumentów .
Z drugiej strony ty masz awersję do krzyku ( wyniesioną z domu ) .
Być może też wyraźnie niższy próg , niż średni .
Czasem denerwuje nas ton głosu , a nie jego natężenie .

Może się to nie podobać , ale facet chce aby żona "świadczyła"
o jego statusie . To jest nawet nieuświadomione .
No i oczywiście lepiej mieć ładną żonę niż mniej ładną .
( tutaj na szczęście gusta są zróżnicowane )
Sorry , ale "panna" jak szuka kandydata nie też nie chce byle kogo
i ma wymagania - wysoki , postawny zaradny ( kasa ) itd.
Bo my interesowni jesteśmy , wszyscy jak leci .

Małżeństwo to jest kooperatywa , spółka , ale cywilna
a nie z ograniczoną odpowiedzialnością .

Na "granice" 15 lat za późno .
"Układać się było OD POCZĄTKU" .
Teraz raczej tylko drogą ewolucji , rewolucja bardzo ryzykowna .
Oboje żyjecie w pewnym układzie .
Zmieniać , modyfikować , ale MĄDRZE , bez stawiania się .
Opór wzmoże tylko nacisk .
Moim zdaniem jakieś źródła zewnętrzne
do tego waszego bajorka trzeba by doprowadzić .

marylka
Posty: 1118
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: marylka » 18 maja 2020, 9:09

Bardzo wyważony post mare.
Nie zgodze sie z jednym
NA "granice" 15 lat za późno .
"Układać się było OD POCZĄTKU" .
Ja dokladnie po 15 latach malżenstwa dojrzalam do tego żeby postawic granice
Macie 4 dzieci i jesteście skazani na siebie .
Poniekad tak. Ale małżenstwo to nie wiezienie, bo zabrzmiało jak wyrok.
Fajny pomysl o zamianie rol.
Ciekawe jakbys zachorowala i na tydzien sie w łóżku położyła. Ale tak wiesz...zamkniety pokoj

U mnie tak było że jak ja chorowalam to nikomu to nie przeszkadzalo. Mąż co najwyżej leki kupił.
Ale ogarniete uprane i posprzatane bylo. No i cieply obiadek podstawiony pod brode.
A jak maż chorowal to zamykal sie w pokoju w "trosce" o dzieci i mnie że nas zarazi. Ja mu obiad pod drzwimi zostawialam.
A jego aż tak nie zmogło, żeby laptopa na kolderce miec i byc on-line. Można powiedziec - dlaczego nie? Laptop nie zaraźa. Można bylo tak powiedziec i długo i ja tej wersji sie trzymałam. Dopóki nie przejrzalam na oczy i zaczełam brac przyklad z meża - jak powinna wygladac rekonwalescencja i powrot do zdrowia.
Jakbym myslala że na granice jest za poźno i jestem na meża skazana to zalamalabym sie.
Na szczescie gdzies mialam poczucie wolnosci osobistej i świadomosc o możliwosci wyboru.
Pozdrawiam

mare1966
Posty: 1334
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: mare1966 » 18 maja 2020, 12:12

Marylka ,
to , że coś podziałało u ciebie , nie oznacza , że zadziała u kogoś innego .
Ludzie są różni i każda sytuacja jest zawsze inna .
Uważam stąd , że należy się więc skupiać na sytuacji KONKRETNEJ tego kogoś .

O ile przyjmujemy "do wiadomości" i naszego życiowego kompasu
sprawę nierozerwalności małżeńskiej ,
to ta wolność osobista i możliwość wyboru o której piszesz
kończy się z chwilą sakramentalnego TAK .
I w tym sensie jesteś "skazana" na męża .
( a on na ciebie )

Dlaczego o tym piszę ?
Bo warto porzucić NA WSTĘPIE wszelkie inne "możliwości"( o ile ktoś serio to traktuje ) .
Typu - zjawi się książę , albo księżniczka
i wszystko się rozwiąże .
Otóż nie - będzie tylko więcej kłopotów z tym .
I teraz dalej .
Tu chodzi o solidną motywację .
Zamiast skupiać się na złych cechach męża , skup się autorko na dobrych .
Może się okazać , że bilans nie jest taki zły .
A jakieś wspólne osiągnięcia też przecież macie .
Wiec może warto zmienić też samo WIDZENIE sytuacji .
( nawet nic nie trzeba robić , a już lepiej to wygląda )

I dopiero wystartować mając powyższe na uwadze ,
a już połowę "roboty" za sobą .
Na górę wchodzi się krok za krokiem , nawet nie widać tego od razu .

Co do zamiany ról ,
to znowu patrzysz Marylka ze swojej strony .
Więc ja uzupełnię drugą .
Chciałbym zobaczyć jak przeciętna kobieta robi cokolwiek poważniejszego
z budowlanki , jak kluczem 32 mm macha pod autem itp.
Pewnych rzeczy się nie przeskoczy i nie ma co kombinować .

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 13 gości