Mój smutny koniec?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Mirakulum
Posty: 2535
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Mirakulum » 19 sty 2018, 14:43

no co ty, są i panowie
znam kilku ze starego forum
np. Giaur, z 2010 r
mąż Lustra

katalotka72
Posty: 155
Rejestracja: 16 mar 2017, 18:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: katalotka72 » 19 sty 2018, 14:53

nie Jacku
bo jak to wielokrotnie było pisane jak kobieta zdecyduje się odejść/być sama to wtedy nikt i nic nie zmusi jej do powrotu/przyjęcia męża

Simon
Posty: 163
Rejestracja: 05 lut 2017, 14:12
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Simon » 19 sty 2018, 16:07

jacek-sychar pisze:
19 sty 2018, 14:36
A jakoś himalaistów w tym gronie nie widać. Same himalaistki.
Ciekawe dlaczego ... :?
Może dlatego:
viewtopic.php?f=10&t=636&p=24544#p24544
s zona pisze:
19 sty 2018, 14:30
niektore kobiety potrafia byc msciwe .. potrafia zrobic wszszystko ,zeby tylko dokopac mezowi ... niejednokrotnie kosztem wlasnych dzieci .
Jakoś bym był ostrożny z łączeniem mściwych zachowań z płcią kobiecą ;) Nawet jako faceta mnie to ubodło.

jacek-sychar
Posty: 5725
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: jacek-sychar » 19 sty 2018, 16:09

Simon
To wytłumacz mi, czemu tak mało kobiet wraca ze związków pozamałżeńskich (w stosunku do wracających mężczyzn)?

Simon
Posty: 163
Rejestracja: 05 lut 2017, 14:12
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Simon » 19 sty 2018, 16:19

jacek-sychar pisze:
19 sty 2018, 16:09
Simon
To wytłumacz mi, czemu tak mało kobiet wraca ze związków pozamałżeńskich (w stosunku do wracających mężczyzn)?
Nie wiem. Jestem generalnie ostrożny w sugerowaniu, że jakaś cecha czy postawa jest przynależna do płci.

Ale - oto moje luźne myśli:
Może więcej kobiet siedzi na forum, więc więcej forumowiczek ogłasza, że mąż do nich powrócił?
Może są bardziej emocjonalne z natury, a mężczyźni bardziej racjonalni - więc łatwiej jest im wyciszyć emocje i podjąć decyzję, że trzeba wrócić?
Może dla mężczyzn z zasady większą wartością jest rodzina, a dla kobiet - szczęście? (tak jak one je wówczas rozumieją)
Może kobiety, jako bardziej wrażliwe (często) przykładają większą wagę do tego, co powie otoczenie, jeśli wrócą? Mężczyźni z reguły, a przynajmniej ja tak mam, potrafią wsadzić sobie cudze opinie...poza nawias ;) A niestety świat się na Sycharkach nie kończy, i wielu jest ludzi oburzonych, gdy ktoś wraca do byłego współmałżonka.
Może kobiety bardziej demonizują swoich mężów odchodząc, więc wracając byłoby im po prostu wstyd (a mężowie....po prostu nie komentują...albo komentują o wiele mniej ;) )

Ale oczywiście wiadomo - co człowiek to przypadek. Ja bym się skłaniał ku tezie, że to po prostu przypadek - i akurat na tym forum częściej słyszymy o powrotach męskich, niż damskim.

Sądzę, że lustro może wiedzieć coś więcej na ten temat, jako ta, która właśnie powróciła ;) (na temat tego, dlaczego kobiety nie wracają do mężów).

s zona
Posty: 1974
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: s zona » 19 sty 2018, 17:09

Simon pisze:
19 sty 2018, 16:07
jacek-sychar pisze:
19 sty 2018, 14:36
A jakoś himalaistów w tym gronie nie widać. Same himalaistki.
Ciekawe dlaczego ... :?
Może dlatego:
viewtopic.php?f=10&t=636&p=24544#p24544
s zona pisze:
19 sty 2018, 14:30
niektore kobiety potrafia byc msciwe .. potrafia zrobic wszszystko ,zeby tylko dokopac mezowi ... niejednokrotnie kosztem wlasnych dzieci .
Jakoś bym był ostrożny z łączeniem mściwych zachowań z płcią kobiecą ;) Nawet jako faceta mnie to ubodło.
piszac te slowa mialam przed oczami link ,
ktory kiedys wrzucila Lustro ,jako przestroge dla Grzegorza 1985...
lustro pisze:
08 lis 2017, 19:51


http://www.alienatorka.pl/

I przeczytaj to proszę. Żebyś nie poległ na całej linii z powodu naiwnego wyobrażenia o miłości.
Stopko ,wybacz ,ze zamiast cieszyc sie z Toba zrzedzimy :oops:

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4246
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Nirwanna » 19 sty 2018, 18:37

Zrzędliwości możemy zawsze przenieść gdzie indziej ;-)
Jeśli taka będzie wola STOPki :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

mare1966
Posty: 979
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: mare1966 » 19 sty 2018, 19:05

Simon ,
kobiety raczej nie wracają .
Nie mogę służyć danymi statystycznymi , ale obserwacje z życia wzięte ,
do tego skłaniają . Zresztą , można to uzasadniać , sypiąc wieloma argumentami
( niektóre wypisałeś powyżej ) . Kobiety lubią zajmować skrajne stanowiska
( np. jedne życie poświęca w walce z aborcją , a inne całkiem przeciwnie )
Ogromna bezwładność emocjonalna kobiety nie pozwala jej na zmiany kierunku
( dlatego np. mówi się , że prze jak czołg , albo walec ) .
Dlatego tylko jakaś katastrofa , może ją zatrzymać .
Mężczyzna mimo wszystko , bardziej używa rozumu ,
nawet chłodnej kalkulacji .
Kobiecie jak nie wyjdzie z jednym ,
to z jeszcze większą determinacją będzie szukała następnego
i jeszcze następnego .
Prędzej Wisłę kijem zawrócisz niż z drogi kobietę .

Nie zgadzam się też , że kobiety są bardziej wrażliwe od mężczyzn .
To kwestia konkretnej osoby .
Mężczyźni są natomiast "mniej wylewni" , nieskłonni do uzewnętrzniania uczuć ,
emocji ( bo to uchodzi za niemęskie , także wśród samych kobiet zresztą ) .
I chyba jednak tak musi być .
Kobiety "za silne" też nie cieszą się wzięciem u facetów .

Aleksander
Posty: 879
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Aleksander » 19 sty 2018, 20:44

mare1966 pisze:
19 sty 2018, 19:05
Simon ,
kobiety raczej nie wracają .
[...]
A wielu facetów wraca?
Takich od kochanek... albo od kochanek ... gdzie pojawił im się nowy potomek?

Wiesz... lustro np. wróciła... (w sumie)

Ja też nie wiem, czy uda mi się "wrócić" - wiesz fizycznie niby jesteśmy razem, ferie naprawdę super... ale emocjonalnie... kilometry... - i trochę tak jak pisał Unicorn... - chyba zdążyłem odkochać się w mojej żonie, bo mimo, że atrakcyjna i super z niej laska zawsze była i jest... to ja teraz jakoś mniej to widzę...

Obrączka
Posty: 28
Rejestracja: 10 maja 2017, 18:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Obrączka » 19 sty 2018, 20:49

Ja bym nie wypowiadała się tak , że mężczyzna tak a kobieta tak postępuje po rozpadzie małżeństwa ponieważ zależy to od danej osoby , jej charakteru , temperamentu , a nie od płci.

Dlatego tylko jakaś katastrofa , może ją zatrzymać .
Mężczyzna mimo wszystko , bardziej używa rozumu ,
nawet chłodnej kalkulacji .
Kobiecie jak nie wyjdzie z jednym ,
to z jeszcze większą determinacją będzie szukała następnego
i jeszcze następnego .
Ja bym mogła to samo powiedzieć o facetach , że jak go kochanka kopnie w tyłek to nie ma gdzie i wraca do żony . Jeszcze się zastanawiam którego rozumu używa mężczyzna ? :lol: zostawiając żonę dla kochanki ? Mężczyznę to nawet żadna katastrofa nie zatrzyma jak się zakocha .Nie mówię o wszystkich ale bardzo dużo tatusiów przestaje się interesować własnymi dziećmi bo nowa pani ważniejsza od wszystkiego . I można się tak przekomarzać ale to nic nie zmieni , każdy jest inny , inne wartości ma wpojone .

Aleksander
Posty: 879
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Aleksander » 19 sty 2018, 21:07

Obrączka pisze:
19 sty 2018, 20:49
[...] Nie mówię o wszystkich ale bardzo dużo tatusiów przestaje się interesować własnymi dziećmi bo nowa pani ważniejsza od wszystkiego [...]
Obrączko - to akurat tyczy się również kobiet - moja w amoku w ogóle nie interesowała się własnymi dziećmi - znam koleżankę, która w drugim małżeństwie, zakochała się w Arabie... wyjechała z nim gdzieś tam :P w ciepłe strony... a własną córkę zostawiła na wychowanie swojemu drugiemu mężowi, który nie jej biologicznym ojcem - można? ...

mare1966
Posty: 979
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: mare1966 » 19 sty 2018, 21:24

Oczywiście , że najwięcej zależy od osoby ,
tym niemniej pewne cechy tak u kobiet jak i mężczyzn dominują .

Facet się szybko zakocha , ale i szybko może odkochać .
Kobieta więcej "inwestuje"w takie relacje .

Myśli mam skrajnie różne , bo ludzi stać
na rzeczy niesłychanie wzniosłe , wielkie
a z drugiej strony widzę marność intelektualną , emocjonalne ubóstwo .
Bywa , że w jednej o sobie .
Od zachwytu i fascynacji do rozczarowania bylejakością .
To widzę w ludziach .

Simon
Posty: 163
Rejestracja: 05 lut 2017, 14:12
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Simon » 19 sty 2018, 21:53

mare1966 pisze:
19 sty 2018, 21:24

Facet się szybko zakocha , ale i szybko może odkochać .
Kobieta więcej "inwestuje"w takie relacje .
A ja myślałem, że jest dokładnie odwrotnie ;)

bosa
Posty: 319
Rejestracja: 29 sty 2017, 22:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: bosa » 19 sty 2018, 23:58

To ,że kobieta chce wrócić ,to jedno, ale to czy mąż ją przyjmie i da radę z tym żyć ,to drugie...
Kocham Cię Panie, i jedyna łaska o jaką Cię proszę ,to kochać Cię wiecznie.. św.Jan Maria Vianney

mare1966
Posty: 979
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: mare1966 » 20 sty 2018, 10:04

Bosa , to działa w obie strony ( jak facet chce wrócić ) .
Można przyjąć do domu , ale chyba jeszcze trudniej przyjąć do łóżka .
To jak wyjadanie resztek w restauracji z cudzych talerzy .

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Ukasz i 3 gości