Agresja słowna w małżeństwie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Niezapominajka33
Posty: 9
Rejestracja: 15 maja 2020, 21:46
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Niezapominajka33 » 18 maja 2020, 12:49

mare1966 pisze:
18 maja 2020, 0:30
Witaj
Pierwszy post jest ( zwykle ) najbardziej prawdziwy
i zawiera to co najbardziej boli , nurtuje nas itd.

Myślę , że problemów jest co najmniej kilka
macie je ( ty , mąż i wspólnie ) .

Dziękuje za ten post. Mam tylko nadzieję ze jednak na nic nie jest za póżno , bo wczesniej chyba byłam za młoda aby podjąc jakies racjonalne działania. Nawet mając troche ponad 20 lat groziłam rozwodem, żądałam zmiany itp. Wszystko też było nie tak. Zabrakło mądrości.

Chciałabym go doceniać , wiele razy próbuje mu np powiedzieć ze pieknie pomalował ściany to on odwarknie "co pięknie" jakby chciałabym mu w specjalistyczny techniczny sposób wytłumaczyła co zrobił dobrze. Nie wystarczy pochwała "super ze się za to wziełeś". On od razu atakuje mnie i wyłuszcza moj brak wiedzy jak co jest zrobione. Dla niego komplement pochwała od kogoś kto się na ty,m nie zna np ja na wykonczaniu domu NIC NIE ZNACZY;( A przecież ja nie muszę się znac na kładzeniu płytek zeby powiedzieć super to wygląda. I tak chyba zapędził mnie w róg ze już nic nie chwalę , bo zaraz wyjdzie ze guzik się znam .....


Ok ale to ze wg niego on nie krzyczy nie znaczy ze krzyku nie ma....to że wg niego syn potrzebuje ciągłego poprawiania , pouczania nie znaczy ze tak powinno być. Syn mając tyle lat ile ma , w porównaniu z innymi dziecmi w jego wieku w mojej ocenie potrafi zrobć bardzo duzo ale dla ojca nigdy wystarczająco. I on z takim brakiem pewnosci siebie , z bagazem wyzwisk od taty za chwile pójdzie do szkoły średniej.....a dodam ze miał długo klopoty z zaklimatyzowaniem sie w szkole, z kontaktami z kolegami.

Bardzo dziekuje za kazde rady. Wszystko rozważam

to co juz zrobiłam to zapisałam się na terapię DDA. CZAS oczekiwania w latach , ale czas i tak upłynie......

Niezapominajka33
Posty: 9
Rejestracja: 15 maja 2020, 21:46
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Niezapominajka33 » 18 maja 2020, 12:57

Oczywiście zgadzam się.Zamiana ról jest niemozliwa bo zwyczajnie nie znam sie na tym wszystkim. Znam sie na swojej pracy zawodowej którą wykonuję, na dzieciach , na prowadzeniu domu , na literaturze, ....i pewnie wielu innych rzeczach ale pewnie nawet budy dla psa nie zbudowałabym wiec na takich obszarach nie znam się zupełnie. Ale nie muszę i nie rozumiem dlaczego maż uwaza ze jestem "gorsza"od niego.

Własnie mam wrazenie ze od samego początku przesuwam granice na korzysc męża typu "przeciez nie jest taki zły" , robi tyle dobrych rzeczy a ze przy okazji gniecie mnie> ? Dlugo nie było to dla mnie ważne . Teraz chyba chce inaczej. Chce sie podniesc z kolan. I jak bede znowu tylko ja sie starac , doceniac męża , po pracy jemu kolacja i może masaż to czy znowu nie stawiam się w roli służącej swojego Pana>
Chodzi o to ze takie rzeczy nie działają u nas w obie strony......i to mnie boli.

krople rosy

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: krople rosy » 18 maja 2020, 13:34

Niezapominajka33 pisze:
16 maja 2020, 14:39
Też pracuje jeszcze zawodowo ale w wolnym zawodzie.Niestety jestem ze wszystkim sama, mąż ma tyle pracy i zawodowej i innej wokół domu i na naszej ziemi ze w domu nie ma go wcale. Nie pomaga mi przy dzieciach, w obowiązkach domowych . Nawet w niedziele nie pomoże ogarnąć dzieci przed kościołem .....a córki czekają zeby włosy uczesac, musze zrobić śniadanie , posprzątac, młodszym pomóc sie ubrac. Na końcu ja.
Ile córki mają lat? Może są już na tyle duże , że mogą Ci pomóc? Pomyśl nad grafikiem z obowiazkami , niech każdy za coś odpowiada. To nie muszą być grube rzeczy ale dostosowane do wieku , nauczą dzieci odpowiedzialności i nowych umiejetności a Tobie trochę lżej będzie.
Za dobrze wykonaną pracę dawaj plusy. Plusy niech się zamienią na kieszonkowe. To zawsze jakaś motywacja i nagroda dla dzieci.
Niezapominajka33 pisze:
16 maja 2020, 14:39
Martwie sie o dzieci, syn juz jest nerwowy i krzyczy na siostry. Zal mi go ze ojciec nie darzy go szacunkiem....czasem są tez fajne chwile oczywiscie ale w stosunku 20 na 80 negatywnych.
Spróbuj zatrzymać się na tych fajnych chwilach męża z synem i doceń go za to. Możesz powiedzieć coś w stylu: ,, Zobacz jaki syn zadowolony że z nim to robiłeś'....O! nauczył się przy Tobie nowej rzeczy, super! Dobrze, że jesteś, bo ja bym tego syna (dzieci) nie nauczyła...'itp


Na pewno więcej się zrobi słowem wdzięczności i poparcia niż obojetności i wzajemnej krytyki. Inaczej rodzina się zamienia w poligon.
Na pewno oboje jestescie przemęczeni. Wiem coś o tym. Dlatego trzeba szukać sposobów na kojenie i uciszanie nadchodzacej burzy.
Może lampka wina na odprężenie po całym dniu dla was? Jakiś dobry film na weekend?
Masaż ciała? Wyjście gdzieś razem skoro ma kto zostać z dziecmi.
My np nie mielismy takiej mozliwości.
Pozdrawiam i dużo spokoju zyczę.

Ewuryca
Posty: 238
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Ewuryca » 18 maja 2020, 18:04

A ja wypowiem się inaczej niż przedmówcy. Podobną sytuacje ma moja siostra w domu, to znaczy jej mąż jest cholerykiem i krzyk to jego drugie imię. Znosiła to przez 15 lat zawsze próbując schodzić mu z drogi kiedy trzeba, nie dolewać oliwy do ognia, i podchodzić do niego z miłością. Nie dało to nic, to znaczy wiedział że może krzyczeć Bo konsekwencji nie ma żadnych a w domu chodzi się wokół niego na paluszkach żeby czasem nie spowodować kolejnego wybuchu złości. Po 15 latach siostra zaczęła stawiać granice, jej mąż nie chciał się dostosować, walczył jeszcze bardziej każdego dnia, im bardziej ona się stawiała tym było gorzej. Po roku coś zaczyna się przełamywać ale do spektakularnych skutków daleko, ale ona ma się lepiej ze sobą, nie czuje więcej ze ktoś nią pomiata, nie pozwala aby ją wyzywał. Przemoc słowna to nadal przemoc.

marylka
Posty: 1150
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: marylka » 18 maja 2020, 20:09

mare1966 pisze:
18 maja 2020, 12:12
Marylka ,
to , że coś podziałało u ciebie , nie oznacza , że zadziała u kogoś innego .
Ludzie są różni i każda sytuacja jest zawsze inna .
Uważam stąd , że należy się więc skupiać na sytuacji KONKRETNEJ tego kogoś .
No tak.
Tylko to forum czerpie z doswiadczenia dlatego sie nim dziele.
Zakladam źe nie odpowiesz ale może sprobuje - jak Twoje doswiadczenie?
Zadzialaly Twoje tezy? Jestes z żona?

O ile przyjmujemy "do wiadomości" i naszego życiowego kompasu
sprawę nierozerwalności małżeńskiej ,
to ta wolność osobista i możliwość wyboru o której piszesz
kończy się z chwilą sakramentalnego TAK .
I w tym sensie jesteś "skazana" na męża .
( a on na ciebie )
Pewnie tak.
Dopoki nie wyrzadza mi i dzieciom krzywdy.
Wtedy mam obowiazek siebie i dzieci chronic.
Ks. Dziewiecki o tym dobrze mowi

Co do zamiany ról ,
to znowu patrzysz Marylka ze swojej strony .
Więc ja uzupełnię drugą .
Chciałbym zobaczyć jak przeciętna kobieta robi cokolwiek poważniejszego
z budowlanki , jak kluczem 32 mm macha pod autem itp.
Pewnych rzeczy się nie przeskoczy i nie ma co kombinować .
Ok - Twoje zdanie jest takie.
Autorka pisze, że problemem jest to, że maż nie docenia jej pracy.
Wiec najlepszym wyjsciem jest doswiadczyc takiej pracy.
Może maż wtedy doceni?
No i znowu...to moje doswiadczenie, ktore gdzies czytam nie pochwalasz - a jakie jest Twoje mare?
Zadzialało?

Tu na forum raczej wyklady nie maja sensu mare.
Bo jak powinno byc to sama autorka wie.
Ale jaka droge obrac źeby do tego dojsc?
Dzielimy sie doswiadczeniem
A wybor jest zawsze decyzja autorki czy z czegokolwiek skorzysta.
Pozdrawiam

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: tata999 » 18 maja 2020, 23:01

marylka pisze:
18 maja 2020, 20:09
Zadzialaly Twoje tezy? Jestes z żona?
Czy o to chodzi, żeby być z żoną za wszelką cenę? Osobiście myślę, że nie.
Czy chodzi o to, żeby znaleźć sposób na "powrót żony"? Osobiście myślę, że nie. Sama się związała, sama się rozwiązała i może sama się ponownie zwiąże.
Czy tylko te sztuczki/zabiegi, które sprawią, że wróci żona są warte rozważenia lub stosowania? Myślę, że nie. Warto czynić dobro nawet jeśli tylko dla siebie lub innej osoby.
Czy należy podrywać żonę, która sama odeszła? Moim zdaniem byłoby to co najmniej nachalne, prześladowcze a nawet szalone.

marylka
Posty: 1150
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: marylka » 19 maja 2020, 9:24

tata999 pisze:
18 maja 2020, 23:01
marylka pisze:
18 maja 2020, 20:09
Zadzialaly Twoje tezy? Jestes z żona?
Czy o to chodzi, żeby być z żoną za wszelką cenę? Osobiście myślę, że nie.
Czy chodzi o to, żeby znaleźć sposób na "powrót żony"? Osobiście myślę, że nie. Sama się związała, sama się rozwiązała i może sama się ponownie zwiąże.
Ależ ja mysle dokladnie tak jak Ty tata999
Dlatego odnioslam sie do mare
marylka pisze:
18 maja 2020, 20:09
Zadzialaly Twoje tezy? Jestes z żona?
O ile przyjmujemy "do wiadomości" i naszego życiowego kompasu
sprawę nierozerwalności małżeńskiej ,
to ta wolność osobista i możliwość wyboru o której piszesz
kończy się z chwilą sakramentalnego TAK .
I w tym sensie jesteś "skazana" na męża .
( a on na ciebie )
Pewnie tak.
Dopoki nie wyrzadza mi i dzieciom krzywdy.
Wtedy mam obowiazek siebie i dzieci chronic.
Ks. Dziewiecki o tym dobrze mowi
Mało tego - chcialam przygotowac Niezapominajke do tego, że maż pewnie bedzie sie buntował, może byc że zagrozi odejsciem. Bo jasne, że lepiej mu jeździc i wydzierac sie po potulnej żonie.
A jak zaczniesz stawiac granice...no...może byc rożnie.
I dlatego ja zachecalam do odwagi i konsekwencji.
Pisalam też że malżenstwo to nie jest pulapka.
I uważam też że tylko przez stawianie granic obydwie strony maja szanse wzrastac
Świadczy to o dojrzałosci malżonka - zarowno tego, ktory granice stawia i tego, ktory te granice zaczyna szanowac.
To wedlug mnie jest wzrastanie w malżenstwie i ja tak rozumiem to powolanie.
I to też jest moje doswiadczenie.
Niestety czy stety - szacunek do siebie i do malźonka wymaga wielkiej pracy zwlaszcza jeśli trzeba sie tego uczyc po 15 latach gdzie pewne schematy już sie utarly i nawet przemoc zaczyna byc postrzegana jako cos normalnego /że tak sobie krzycze po żonie i dzieciach i poużywam jak jestem wsciekly/
mare1966 pisze:
18 maja 2020, 0:30
Na "granice" 15 lat za późno .
"Układać się było OD POCZĄTKU" .
Dlatego z tym też sie nie zgodzilam.
Nie wszyscy potrafia na wstepie zwiazku dbac o swoje granice w malżenstwie.
Mi zajeło dokladnie 15 lat - i co?
Nauczylam sie.
A teraz po kolejnych 5 latach moge powiedziec - warto było.
Mimo burz rozstania i lez.
Warto było podjac ta prace.
Dla siebie dzieci i finalnie dla malżeństwa
Pozdrawiam

mare1966
Posty: 1345
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: mare1966 » 19 maja 2020, 23:21

Niezapominajko
ale ty nie możesz ( nie powinnaś )
uzależniać poczucia własnej wartości od męża ( czy kogokolwiek zresztą ) .
Ta wartość jest nam dana przez Boga .
To jest wartość wynikająca z istnienia , choć jest też jednocześnie ZADANA nam .
Spełniasz się , choćby w tym , że urodziłaś i wychowujecie
tą czwórkę dzieci . A przecież na tym nie koniec .
Oczywiście , dobrze jest usłyszeć miłe słowa od innych ( zwłaszcza małżonka )
ale nie można się od cudzych osądów uzależniać .

Dlaczego mąż uważa cię za gorszą ?
Po pierwsze tego nie wiemy .
To , że coś tam mówi , to może tylko mówi , a co innego myśli ( choć to facet ) .
On się może w ten sposób dowartościowuje , bo skoro ty gorsza
to on lepszy .
To mogą być też PRETENSJE o coś innego , ale nie wypowiedziane wprost .
( faceci czasem też używają tej metody "dialogu" )
Syna krytykuje , bo może sam był krytykowany przez własnego ojca , matkę .
Pedanterię może też odziedziczył w domu rodzinnym .
Może też "kierownikuje" tobie w domu , bo w pracy jest podwładnym itp.
Wszystko się z czegoś bierze .
Ten wasz układ też jest wynikiem waszych doświadczeń wyniesionych z domu ,
wzorców i lęków .
Oboje się dopasowaliście do siebie w tym .

Ty nie oczekuj zmiany od męża jako warunku ( czy efektu )
tylko sama zmieniaj siebie i to co możesz bez niego .
A on prędzej czy później musi coś i zauważyć i odpowiedzieć ( dopasować się )
do zmieniającej się wokół niego sytuacji .

Groźby podziałają tylko ( i to raczej tymczasowo )
na słabsze charaktery , a mąż raczej do takich nie należy .
Na twój nacisk odpowie i raczej nie ustąpi .
Zresztą nikt nie lubi być do czego zmuszany , a facet zwłaszcza nie będzie chciał
tracić honoru .
On może ustąpić ale dobrowolnie , to musi wyjść od niego , sam na to musi wpaść .
( to go dodatkowo wyniesie jaki to wspaniałomyślny ) .
Nie lubimy się przyznawać do win i błędów , ani uprawiać samokrytyki .

Owszem czasem postawienie kogoś pod ścianą pomaga , ugnie się
ale i będzie czekał kiedyś zemsty , odwetu .
To tylko facet , ale też może dopiec .

Niezapominajka33
Posty: 9
Rejestracja: 15 maja 2020, 21:46
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Niezapominajka33 » 29 maja 2020, 13:13

Mąż nie spi ze mną w sypialni tylko na dole w salonie na sofie. Jest zbyt zmęczony aby rozebrać się, umyć i iść spać. Pracuje ponad miarę i ja to wiem. Ale sytuacja z rana. Wstaje o 6. 00 robię śniadanie mu i kanapki do pracy. Potem wracam do dziecka. I nagle słyszę Krzyki i przekleństwa na dole. Mężowi nóż zniknął. Wczoraj mi go córeczka przyniosła taki wysuwany a ja nie wiedziałam gdzie on był i na wszelki wypadek poszukiwan schowałam do szuflady. Więc zbiegam z góry daje mu ten nóż.... A on klnie że za takie rzeczy jak schowanie noża do szuflady trzeba "wulgaryzmy nam wszystkim inaczej przyłożyć nam wszystkim w łeb..... Ale chodziło o mnie...... Nazwał nas syfiarzami a sam po kuchni przespacerował w butach z piaskiem niwecząc moja nocna akcje z myciem podłóg na kolanach....... Mimo że staram się o spokój. Też nakrzyczalam na niego. Ja mam dość... Potem napisałam mu ze nie ma tak mówić. Taaaaak jasne podziała. I że za dobrą mama i żona jestem żeby ktoś tak do mnie mówił..... Bo czuje ze nie zasługuje na te kamienie słów. Nikt nie zasługuje....

Niezapominajka33
Posty: 9
Rejestracja: 15 maja 2020, 21:46
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Niezapominajka33 » 29 maja 2020, 15:19

Ok i stawiam granice np. Nie możesz tak do mnie się odnosić. Jeśli je złamie musi być konsekwencja?
Ale jaka? Co nie zrobić mu śniadania, obiadu, kolacji,? Jak wyznaczyć granice niby wiem ale jak je konsekwentnie egzekwować już chyba nie.

Caliope
Posty: 384
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Caliope » 29 maja 2020, 16:07

Nie musi być konsekwencji, to dorosły mężczyzna, może posłuchać co się do niego mówi. Ja nawet dziecku stawiając granice, mówię po prostu stanowczo, a do męża powiem i wychodzę robić co mi się podoba.

Niezapominajka33
Posty: 9
Rejestracja: 15 maja 2020, 21:46
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Niezapominajka33 » 29 maja 2020, 16:51

Caliope pisze:
29 maja 2020, 16:07
Nie musi być konsekwencji, to dorosły mężczyzna, może posłuchać co się do niego mówi. Ja nawet dziecku stawiając granice, mówię po prostu stanowczo, a do męża powiem i wychodzę robić co mi się podoba.
OK to znając męża mogę tak mówić 100 LAT i dłużej. On ma gdzieś czego ja chce, czego sobie życzę a czego nie i co czuje.
Po prostu jak np będzie na mnie krzyczał to kończę rozmowę, wychodzę. I za każdym razem ten sam schemat?

Ewuryca
Posty: 238
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Ewuryca » 29 maja 2020, 17:31

Niezapominajka33 pisze:
29 maja 2020, 16:51
Caliope pisze:
29 maja 2020, 16:07
OK to znając męża mogę tak mówić 100 LAT i dłużej. On ma gdzieś czego ja chce, czego sobie życzę a czego nie i co czuje.
Po prostu jak np będzie na mnie krzyczał to kończę rozmowę, wychodzę. I za każdym razem ten sam schemat?
Tak mi się wydaje, że powinnaś odejść od razu jak tylko podniesie głos i wyjść z domu lub do innego pokoju i robić tak cały czas. Szczerze mówiąc to napewno nie będzie łatwe zmienić takie nawyki od tak w kimś i pewnie spotka się to z murem z drugiej strony wiec musisz się uzbroić w cierpliwość. Ja spróbowałabym tez rozmowy z mężem na spokojnie nie w trakcie wybuchu, że nie będziesz dłużej tego tolerować i że twoje zachowanie będzie ulegac zmianie.

Caliope
Posty: 384
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Caliope » 29 maja 2020, 17:43

Tak, ja tak robiłam, aż się ustabilizowało. Ile potrzeba czasu, zależy od osobnika, tylko nie można przesadzić. Ja się zamknęłam i teraz mam problem z powiedzeniem czegokolwiek.

Bławatek
Posty: 174
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Agresja słowna w małżeństwie

Post autor: Bławatek » 29 maja 2020, 23:18

Niezapominajko, wiem jak Ci musi być ciężko - kochasz męża który Cię ciągle rani. Mój mąż nigdy nie mógł znieść,że jestem lepsza w wielu rzeczach od niego i pewnie dlatego nigdy mnie nie chwalił, zawsze wytykał błędy, albo czepiał się że np. nie posprzątałam tak jak on chciał - on np. spędził całą sobotę w garażu a ja gotując, sprzątając opiekowałam się synem. Ja się starałam być jak najlepszą żoną, ale nie byłam wg niego uległa bo zawsze miałam swoje zadanie. Tylko, że u nas on był osobą spokojną a ja wybuchową - niestety jego słowa i zachowanie najczęściej mnie prowokowały do wybuchu. W końcu jak mąż stwierdził, że się nie zmienię (choć się starałam) to odszedł mówiąc, że mnie nie kocha. A ja teraz widzę ile lat dałam mu się manipulować, pomiatać, nie doceniać. I choć dalej go kocham i nie chce rozwodu to wiem że dopóki on nie zacznie terapii to nigdy nie będziemy szczęśliwi z sobą. Tylko, że mój mąż problemy widział u mnie nigdy u siebie. I pewnie Twój mąż też u siebie w zachowaniu nie dostrzega niczego złego. Może ktoś z rodziny lub znajomych będąc u Was i widząc jego zachowanie by z nim porozmawiał, jeśli Ty do niego dotrzeć nie możesz.

Posłuchaj ks. Pawlukiewicza - jak dla mnie charakterystyka mojego męża, szczególnie końcówka. Szkoda tylko, że mój mąż nie jest zainteresowany słuchaniem takich wartościowych konferencji.
https://youtu.be/w2GHR7h8M8w

I pamiętaj, że dla dzieci ważne aby mogły swobodnie spotykać się w domu z kolegami. Coś o tym wiem

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości