Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

s zona
Posty: 2672
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: s zona » 30 maja 2020, 20:34

Bławatek pisze:
30 maja 2020, 18:22
Miotam się strasznie.
Słowa Nirwanny dają do myślenia,ale nie wiem czy mam siłę.
Zadzwoniłam do męża z pytaniem czy na pewno chce rozwodu, powiedział że tak, zapytałam czemu nie chciał separacji przecież to prawie to samo, usłyszałam, że nie jest to rozmowa na telefon. Na pytanie czy kogoś ma mówi że nie. Jak ja wyskoczę z separacją to nie będę miała oparcia w nikim. I znów płacze...
Wiem, że Bóg mnie nie opuści a ja pewnie teraz go opuszczam.
Blawatku,
jestem starsza juz kobieta . I to ja wystapilam z wnioskiem o separacje . bo po prostu mi sie przelalo .. Moja pelnomoocnik probowala mnie wielokrotnie namowic do rozwodu .. Ale wiedzialam ,ze rozwod bylby wbrew mnie a jednoczesnie - jak kiedys mowil ks Dziewiecki - zacheta do cudzolostwa ze strony meza ..

Bylam nie raz w syuacji ,kiedy tak po ludzku jest taka bezsilnosc .. ale wtedy wydaje mi sie ,ze warto oprzec sie na Lasce Bozej u mnie sprawdza sie Modlitwa Zawierzenia .. oddaje to Bogu a ja robie swoje ..
Jesli nwm, jak postapic to zadaje sobie pytanie .. czy to jest dla mnie dobre i czy to sie Panu Bogu podoba ..
U mnie sprawdza sie tez opcja z forum - 3 x P

Nie jeden raz , bylo tak ciezko , ze modlilam sie tylko o sily ,zeby przez to przejsc .. ale teraz widze, ze bylo to mnie ale i mezowi potrzebne .
Pan Bog potrafi z wielu naszych cierpien i " nieszczesc " wyprowadzic Dobro ,ale osobiscie balabym sie "odwracac plecami "i wybierac tylko to, co jest dla mnie wygodnie ..

Blavatku , pomodle sie o sily dla Ciebie i Prowadzenie Ducha Swietego , szczegolnie dzisiaj w przededniu Piecdziesiatnicy .

Bławatek
Posty: 159
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 30 maja 2020, 23:39

A czy nie na tak,że jak ktoś będzie chciał zdradzić to czy będzie w separacji czy też dalej w małżeństwie to nie będzie widział przeszkód? Jeśli ktoś ma taką naturę i z tym nie walczy to i tak będzie tak robil. Rozwód tylko daje możliwość ponownego związku cywilnego z nową osoba. Choć mój mąż teraz mi mówi że o tym nie myśli. Ale upiera się przy rozwodzie.

s zona
Posty: 2672
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: s zona » 31 maja 2020, 7:36

Bławatek pisze:
30 maja 2020, 23:39
A czy nie na tak,że jak ktoś będzie chciał zdradzić to czy będzie w separacji czy też dalej w małżeństwie to nie będzie widział przeszkód? Jeśli ktoś ma taką naturę i z tym nie walczy to i tak będzie tak robil. Rozwód tylko daje możliwość ponownego związku cywilnego z nową osoba. Choć mój mąż teraz mi mówi że o tym nie myśli. Ale upiera się przy rozwodzie.
Masz racje.. moj maz rowniez cudzolozyl bedac w malzenstwie .. tylko pytanie ... czy ja chce mu w tym pomagac . wspierac go ..pomagam zalegalizowac ..
Trudno mi bylo postawienie granic przede wszystkim sobie ...

Nie jestem na tym etapie, ale uwazam ,ze jesli po rozwodzie jest legalizacja drugich zwiazkow, to pozniej trudniej malzonkom wrocic do siebie ... gdy na to nasze miejsce wchdzi trzecia osoba ... Chociaz cuda sie zdarzaja ..
Ale po co pchac meza w lapki potencjalnych kowalskich .. ja az tak empatyczna nie jestem ;) ..

Blavatku, moze warto sobie odpowiedziec na pytanie .. czy Ty tego rozwodu chcesz ... czy to jest dla Ciebie dobre ..... podjac decyzje .. a reszte zawierzyc ...

I jeszcze jedna kwestia finansowa .. Ukasz juz wczesniej o tym wspominal ,ze separacjia jest korzystniejsza w razie eventualnych Twoich potrzeb . nwm choroby , utraty pracy ..kiedy Twoj poziom zycia spada ..

Pomodle sie ...

Ukasz

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Ukasz » 31 maja 2020, 12:46

Bławatek pisze:
30 maja 2020, 13:25
Bez adwokata nie dam sobie rady, bo mąż groził że zaczniemy prać brudy w sądzie (jego słowa sprzed 3 m-cy). Ja jestem takim człowiekiem, że w takich chwilach w sądzie byłabym w stanie wziąć całą winę na siebie i jeszcze mu zapłacić odszkodowanie.
Kto powinien się bać prania brudów, Ty czy mąż?
Zastanawiam się, czy żona mogłaby mnie przestraszyć praniem brudów. Przyznaję się sam do tego, co zrobiłem źle. Bez ekshibicjonizmu, ale gdy trzeba, to tak. I koniec strachu. Mam zresztą wrażenie, że gdyby nasze relacje rzeczywiście stały szerzej znane, to nie ja bym się wstydził. I chyba to jest coś, czego moja żona się boi i dlatego sama nie składa wniosku o rozwód.
Staram się żyć przyzwoicie, jak w jasny dzień. Nie żyć w lęku, żeby tym lękiem ktoś mną nie manipulował i skłaniał mnie do rzeczy, której potem rzeczywiście musiałbym się wstydzić.
Zmierz się sama ze swoim lękiem: z pomocą bliskiej osoby, specjalisty, przed Bogiem. Żeby to po prostu mieć już za sobą, żeby to Cię nie dopadło wtedy, gdy nie będziesz gotowa - czy na sali sądowej czy gdzie indziej.
Odmową rozwodu na pewno zyskujesz jedno: czas. A to może być właśnie to, czego najbardziej potrzebujecie.
Bławatek pisze:
30 maja 2020, 18:22
Zadzwoniłam do męża z pytaniem czy na pewno chce rozwodu, powiedział że tak, zapytałam czemu nie chciał separacji przecież to prawie to samo, usłyszałam, że nie jest to rozmowa na telefon.
To nic nie gwarantuje, ale przecież daje jednak przestrzeń do rozmowy. To Twojemu mężowi zależy na odseparowaniu się od Ciebie, nie Tobie. Separację może mieć od ręki, jeśli zgodzi się na rozsądne warunki. Proces rozwodowy może być długi i bardzo kosztowny. Zresztą dla obu stron.
Bławatek pisze:
30 maja 2020, 18:22
Jak ja wyskoczę z separacją to nie będę miała oparcia w nikim.
Odwrotnie: jak się zgadzasz na rozwód, masz wsparcie w Kimś, naprawdę w Kimś. Jak wyskoczysz z rozwodem, nie będziesz miała w tym wsparcia w Nim. A wsparcie wszystkich innych może się okazać pustym słowem.

rose
Posty: 96
Rejestracja: 14 mar 2020, 11:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: rose » 31 maja 2020, 14:15

Blawatku ja może z innej strony przedstawię argument za tym że nie ma co się zgadzać na rozwód. Nie będę tu pisała całej mojej historii. Ale byl czas kiedy mój mąż bardzo naciskał na rozwód, w odpowiedzi słyszał nie. Moje nie nie wypływało z głębokiej wiary, a po prostu z faktu że dla mnie to działo się za szybko. Wtedy nie rozumiałam dlaczego mój mąż tak na to naciska. Wiedział że nie jestem gotowa i że nie zgodzę się na żaden rozwód. Dodatkowo miałam takie poczucie że wina leży po jego stronie - na rozwód bez orzeczenia się nie zgadzam, a jeśli jego wina (on zostawił mnie z dziećmi sama z dnia na dzień i mimo moich próśb i błagań był nieugięty) a ja się nie zgodzę to rozwodu nie będzie. Później minelo trochę czasu i mąż wrócił i przyznał się do zdrady i do kowlaskiej.

Do czego zmierzam:*teraz jak zaczynam z mężem rozmawiać i z mojego kontaktu z kowalska wynika że to ona mu stawiała warunki, pierwszy był ze póki nie będzie miał rozwodu to z nim nie pójdzie do łóżka, kolejny że zamieszka z nim dopiero po rozwodzie. Trafiła mi się kowalska z zasadami ;) Cóż granice ona przesuwala, ale mimo wszystko zmusiło go to do tego że na rozwód naciskał. Byli umówieni razem do adwokata w sprawie naszego rozwodu, on nie poszedł, zrozumiał że chce do nas wrócić.

Blawatku to jest moja historia, jest ciężko to wszystko odbudować tym bardziej że to jeszcze takie świeże. Ale budzę się i dziękuję Bogu że pomógł mezowi wrócić do rodziny. Nie wiemy jaka jest Wasza historia i co kryje się za pozwem rozwodowym. Nie chciałabym nikogo pochopnie oceniać, ale zachowanie Twojego męża tak bardzo mi przypomina zachowanie mojego kiedy był w amoku.

Blawatku jestes dzielna kobieta. Domyślam się przez co przechodzisz ale to minie. Dzisiaj święto Ducha Świętego. Pomódl się o rozeznanie, podejmij decyzję i w tym trwaj. Dzisiaj jest w Ewangelii fragment "którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone a którym zatrzymacie są im zatrzymane" ksiądz to tłumaczył tak że niektórzy potrzebują tego żeby zatrzymac się w grzechu aby sami mogli zrozumieć że chcą z tego grzechu wyjść. Może jest tak z Twoim mężem, daj mu czas na nawrócenie. Trzymaj się Kochana nie jesteś sama!

Bławatek
Posty: 159
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 31 maja 2020, 14:25

Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia.
2 ciężkie noce prawie bezsenne oraz dni pełne przemyśleń i postanowione - piszę odpowiedź do sądu a separację, jeżeli mąż nie może żyć ze mną pod jednym dachem , a i ja w tej chwili z 'takim' mężem nie widzę życia w zgodzie, więc dopóki się nie dogadamy, nie pójdziemy na terapię to chyba dla dziecka będzie to dobre rozwiązanie.
Dziś udało mi się trafić do spowiedzi do księdza, którego bardzo lubię - nazwał mojego męża niedojrzałym dzieciakiem (50-latka ;) ) -zreszta jak i rodzice męża i wszyscy inni. Już dzwoniłam do Pani adwokat i powiedziałam jej o mojej decyzji będzie mi pomagać i reprezentować.
Jeśli według męża nie możemy być razem to niech to będzie separacja. Może z Bożą pomocą kiedyś uda nam się pojednać i tworzyć rodzinę na co dzień razem.
I zdaję sobie sprawę że sąd może przychylić się do decyzji męża o rozwodzie.
Pozostaje mi teraz modlitwa za moje małżeństwo, o siłę dla mnie i nawrócenie męża.

Lawendowa
Posty: 3708
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Lawendowa » 31 maja 2020, 16:22

Bławatek pisze:
31 maja 2020, 14:25
Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia.
2 ciężkie noce prawie bezsenne oraz dni pełne przemyśleń i postanowione - piszę odpowiedź do sądu a separację, jeżeli mąż nie może żyć ze mną pod jednym dachem , a i ja w tej chwili z 'takim' mężem nie widzę życia w zgodzie, więc dopóki się nie dogadamy, nie pójdziemy na terapię to chyba dla dziecka będzie to dobre rozwiązanie.
Dziś udało mi się trafić do spowiedzi do księdza, którego bardzo lubię - nazwał mojego męża niedojrzałym dzieciakiem (50-latka ;) ) -zreszta jak i rodzice męża i wszyscy inni. Już dzwoniłam do Pani adwokat i powiedziałam jej o mojej decyzji będzie mi pomagać i reprezentować.
Jeśli według męża nie możemy być razem to niech to będzie separacja. Może z Bożą pomocą kiedyś uda nam się pojednać i tworzyć rodzinę na co dzień razem.
I zdaję sobie sprawę że sąd może przychylić się do decyzji męża o rozwodzie.
Pozostaje mi teraz modlitwa za moje małżeństwo, o siłę dla mnie i nawrócenie męża.
Bławatku, bardzo się cieszę z Twojej decyzji. Mnie taka decyzja kilka lat temu przyniosła Boży pokój i to trwa. Znam bardzo dużo osób, które na rozwód się zgodziły, czy to pod presją, czy z niewiedzy, albo same o rozwód wniosły, a teraz po latach borykają się z ogromnym poczuciem winy z tego powodu. Nawet jeśli wtedy, nie miały świadomości, że można było inaczej i tak ból jest.
W ten Boży czas Pięćdziesiątnicy życzę Ci by Duch Święty obficie obdarował Cię swoimi darami :)
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Załamana
Posty: 56
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Załamana » 31 maja 2020, 17:33

Minu ja też nie bede z orzekaniem o winie, placic na mnie i tak nie będzie. Żeby tylko dziecko zabezpieczył. Jak dostanę pozew bo jeszcze nie napisał oby nigdy to się nie stało to albo się nie zgodzę ale to chyba walka z wiatrakami... albo bez orzekania. Też uważam że nawet jak zdradził wina leży po obu stronach nowe chce jeszcze tego wszystkiego bardziej przeżywać i się ranić..

Al la
Posty: 2208
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Al la » 31 maja 2020, 21:52

Lawendowa pisze:
31 maja 2020, 16:22
Bławatek pisze:
31 maja 2020, 14:25
Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia.
2 ciężkie noce prawie bezsenne oraz dni pełne przemyśleń i postanowione - piszę odpowiedź do sądu a separację, jeżeli mąż nie może żyć ze mną pod jednym dachem , a i ja w tej chwili z 'takim' mężem nie widzę życia w zgodzie, więc dopóki się nie dogadamy, nie pójdziemy na terapię to chyba dla dziecka będzie to dobre rozwiązanie.
Dziś udało mi się trafić do spowiedzi do księdza, którego bardzo lubię - nazwał mojego męża niedojrzałym dzieciakiem (50-latka ;) ) -zreszta jak i rodzice męża i wszyscy inni. Już dzwoniłam do Pani adwokat i powiedziałam jej o mojej decyzji będzie mi pomagać i reprezentować.
Jeśli według męża nie możemy być razem to niech to będzie separacja. Może z Bożą pomocą kiedyś uda nam się pojednać i tworzyć rodzinę na co dzień razem.
I zdaję sobie sprawę że sąd może przychylić się do decyzji męża o rozwodzie.
Pozostaje mi teraz modlitwa za moje małżeństwo, o siłę dla mnie i nawrócenie męża.
Bławatku, bardzo się cieszę z Twojej decyzji. Mnie taka decyzja kilka lat temu przyniosła Boży pokój i to trwa. Znam bardzo dużo osób, które na rozwód się zgodziły, czy to pod presją, czy z niewiedzy, albo same o rozwód wniosły, a teraz po latach borykają się z ogromnym poczuciem winy z tego powodu. Nawet jeśli wtedy, nie miały świadomości, że można było inaczej i tak ból jest.
W ten Boży czas Pięćdziesiątnicy życzę Ci by Duch Święty obficie obdarował Cię swoimi darami :)
Bławatku, potwierdzam to, co napisała Lawendowa i życzę Ci również obfitości darów Ducha Świętego i Jego owoców:

Ga 5, 22-23 - Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Bławatek
Posty: 159
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 07 cze 2020, 22:13

Witajcie po krótkiej przerwie, ostatnie dni miałam bardzo intensywne więc nawet nie miałam czasu myśleć o mężu zbyt wiele. Choć ciągle dręczy mnie dlaczego tak porzucił naszego syna. Kiedyś starał się przynajmniej zadzwonić a teraz i rzadko odwiedza i rzadko dzwoni... A i znów zaczyna się irracjonalnie zachowywac, w piątek będę u psychologa to go podpytam ci te jego zachowania mogą znaczyć.

Dziś miałam spotkanie rodzinne mojej części rodziny gdzie wszyscy wiedzą o moim rozstaniu z mężem i nikt nie zadawał niewygodnych pytań choć boli mnie że wszyscy już postawili przysłowiowy krzyżyk na naszym małżeństwie i tak się poczułam jakbym już po rozwodzie była. A na dodatek za parę dni idziemy z synem na wesele do rodziny męża a ponieważ mój mąż stwierdził, że on jednak nie pójdzie więc byc może będę się zmagać z pytaniami tych którzy nas znają i pewnie będą pytać dlaczego jesteśmy sami. Nie wiem co mówić. A i pewnie w kościele się na przysiędze popłacze. Ciężkie dni mnie czekają. Może Bóg da mi więcej siły na te parę godziny ślubu i wesela. Nie chcę przy dziecku się rozklejać.

A, i naszła mnie taka refleksja - niby moja rodzina cała wierząca i chodząca do kościoła ale rozwód to dla nich już chyba jest normalnością, a dla mnie to tragedia, więc czemu mnie to właśnie spotyka...

Lawendowa
Posty: 3708
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Lawendowa » 07 cze 2020, 22:44

Bławatek pisze:
07 cze 2020, 22:13
Choć ciągle dręczy mnie dlaczego tak porzucił naszego syna. Kiedyś starał się przynajmniej zadzwonić a teraz i rzadko odwiedza i rzadko dzwoni... A i znów zaczyna się irracjonalnie zachowywac, w piątek będę u psychologa to go podpytam ci te jego zachowania mogą znaczyć.
A mogłabyś napisać coś więcej o tych irracjonalnych zachowaniach męża?
A na dodatek za parę dni idziemy z synem na wesele do rodziny męża a ponieważ mój mąż stwierdził, że on jednak nie pójdzie więc byc może będę się zmagać z pytaniami tych którzy nas znają i pewnie będą pytać dlaczego jesteśmy sami. Nie wiem co mówić. A i pewnie w kościele się na przysiędze popłacze. Ciężkie dni mnie czekają. Może Bóg da mi więcej siły na te parę godziny ślubu i wesela. Nie chcę przy dziecku się rozklejać.
Najlepiej prawdę, bez zbędnych szczegółów.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Sarah
Posty: 115
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Sarah » 07 cze 2020, 22:50

Bławatek pisze:
07 cze 2020, 22:13
A na dodatek za parę dni idziemy z synem na wesele do rodziny męża a ponieważ mój mąż stwierdził, że on jednak nie pójdzie więc byc może będę się zmagać z pytaniami tych którzy nas znają i pewnie będą pytać dlaczego jesteśmy sami. Nie wiem co mówić. A i pewnie w kościele się na przysiędze popłacze. Ciężkie dni mnie czekają. Może Bóg da mi więcej siły na te parę godziny ślubu i wesela. Nie chcę przy dziecku się rozklejać.
Skoro to rodzina męża i obawiasz się, że będzie to dla Ciebie trudne i niekomfortowe, to po co w sumie tam idziesz?
I pójdę do grobu z podniesioną głową.

(B. Dylan)

Bławatek
Posty: 159
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 07 cze 2020, 23:27

Lawendowa pisze:
07 cze 2020, 22:44
Bławatek pisze:
07 cze 2020, 22:13
Choć ciągle dręczy mnie dlaczego tak porzucił naszego syna. Kiedyś starał się przynajmniej zadzwonić a teraz i rzadko odwiedza i rzadko dzwoni... A i znów zaczyna się irracjonalnie zachowywac, w piątek będę u psychologa to go podpytam ci te jego zachowania mogą znaczyć.
A mogłabyś napisać coś więcej o tych irracjonalnych zachowaniach męża?
A na dodatek za parę dni idziemy z synem na wesele do rodziny męża a ponieważ mój mąż stwierdził, że on jednak nie pójdzie więc byc może będę się zmagać z pytaniami tych którzy nas znają i pewnie będą pytać dlaczego jesteśmy sami. Nie wiem co mówić. A i pewnie w kościele się na przysiędze popłacze. Ciężkie dni mnie czekają. Może Bóg da mi więcej siły na te parę godziny ślubu i wesela. Nie chcę przy dziecku się rozklejać.
Najlepiej prawdę, bez zbędnych szczegółów.
Irracjonalne zachowania wg mnie to np: kilka tygodni temu mąż przyszedł do nas w niedzielę z zakupionymi bułkami i kiełbasą oraz sokiem i zjadł siedząc z nami przy stole - na moje zapytanie czy przynieść mu talerz i herbatę, powiedział, że nie. W ten piątek jak przyszedł to mnie jeszcze nie było z pracy i osoba która zajmuje się synem powiedziała, że mój mąż przyszedł i miał w worku kilka truskawek którymi nie poczęstował syna tylko sam zjadł.
Często przychodzi i siada za stołem i zamiast bawić się z synem to patrzy przed siebie. I po złożeniu pozwu rozmawiał ze mną jak z najlepszą przyjaciółką (żyłam w nieświadomości), maseczki nam kupił i przywiózł, a innym razem nawet nie zapyta syna czy czegoś nie potrzebuje. I to byłwa tak jakby jednego dnia o nas się troszczył s innego o nas nie pamiętał. A najbardziej boli mnie to jak mówi że nikt się o niego nie martwi - a sam nie chce odbierać telefonów od swojej rodziny. To nie pójście na wesele to taka jego ucieczka przed ludźmi i pytaniami. A że w zeszłym roku ktoś z rodziny miał problem z zaburzeniami psychicznymi i koleżanka w pracy też się dziwnie zachowywała to ja jestem przewrażliwiona.

MareS
Posty: 232
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: MareS » 08 cze 2020, 6:39

Bławatek pisze:
07 cze 2020, 22:13
Dziś miałam spotkanie rodzinne mojej części rodziny gdzie wszyscy wiedzą o moim rozstaniu z mężem i nikt nie zadawał niewygodnych pytań choć boli mnie że wszyscy już postawili przysłowiowy krzyżyk na naszym małżeństwie i tak się poczułam jakbym już po rozwodzie była. A na dodatek za parę dni idziemy z synem na wesele do rodziny męża a ponieważ mój mąż stwierdził, że on jednak nie pójdzie więc byc może będę się zmagać z pytaniami tych którzy nas znają i pewnie będą pytać dlaczego jesteśmy sami. Nie wiem co mówić. A i pewnie w kościele się na przysiędze popłacze. Ciężkie dni mnie czekają. Może Bóg da mi więcej siły na te parę godziny ślubu i wesela. Nie chcę przy dziecku się rozklejać.

A, i naszła mnie taka refleksja - niby moja rodzina cała wierząca i chodząca do kościoła ale rozwód to dla nich już chyba jest normalnością, a dla mnie to tragedia, więc czemu mnie to właśnie spotyka...
Bławatku a może Twoja rodzina widząc Twój ból i cierpienie nie poruszają tego tematu aby Ci nie dokładać. Może po prostu nie wiedzą jak mają się zachować.

Nino
Posty: 348
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Nino » 08 cze 2020, 8:44

Blawatku, po tym co sama przeszlam i przechodze z mezem oraz po przeczytanych tu watkach: "irracjonalne" zachowanie meza to w sumie typowka. Tak zachowuje sie wielu mezczyzn, ktorzy daza do zerwania relacji z rodzina, po uprzednio powzietej decyzji, za ktora - niestety - czesto kryje sie kowalska badz "smak" zdrad, czyli poszukiwan kowalskiej w odpowiedzi na kryzys w malzenstwie.
My szalejemy z cierpienia, a oni konsekwentnie realizuja swoj plan, co nie znaczy, ze sa pozbawieni uczuc czy skrupulow.
Maja swoja pokretna logike na ten moment, a jednym z elementow jej jest to: ze to przeciez o nich sie nikt nie martwi! ( wiec niech kowalska da troche tego ciepla....)oraz ze sa ofiarami tej sytuacji i obwiniaja druga strone.
Rozumiem twoj bol z powodu odrzucenia dziecka. Mnie to rowniez bardzo boli.
Odwieszaj sie dzien za dniem. To bardzo trudny proces, ale nieunikniony, by z tego bolu i cierpienia sie wydostac. To nie oznacza odrzucenie Krzyza. I tak go dzwigasz bo Twoje malzenstwo jest w rozsypce i dotykaja cie tego konsekwencje. Odwieszenie sie emocjonalne od meza ma uchronic ciebie przed szalenstwem, przed utrata sil, zdrowia, checi i motywacji do zycia, a przed zyciem nie uciekniesz.
Tym co powie rodzina, nie przejmuj sie. Zauwazylam, ze gdy nie opowiadam o mezu, rodzinina nie podejmuje tematu. Bywa ze przytaczam go w rozmowie bo jest jakas sytuacja z nim zwiazana i wtedy mowie o nim spokojnie i z szacunkiem. Niekiedy zartuje z mojej sytuacji aby rozladowac napiecie. O moim mezu i rozterkach kryzysu rozmawiam w sumie juz tylko na tym forum oraz z jedna sycharka i podczas spowiedzi. Tez nie moge doczekac sie spotkan z psychologiem lub 12 Krokow aby zmierzyc sie wreszcie z ciezarami, ktore zalegaja mi serce.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: wertor1 i 8 gości