małzeństwo nad przepaścią

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

burza
Posty: 369
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 01 maja 2020, 17:25

W tym tygodniu zdeklarowalam w pracy ze, wracam bo jestem na opiece na córkę do 8lat
ze względu na koronawirus. A wiem że, będąc dalej na tym zasiłku to mogą być konsekwencje dla mnie. Pisałam opiekunce córki że będę wracać pod koniec kwietnia, była chętna do pracy mimo że, obnizylam jest stawkę bo koronawirus bo mam strasznie mała pensje. Wczoraj mi pisze ze boi się zarazenia i zmienila zdanie. Mam pecha do tych opiekunek. Zaproponowalam mężowi żeby on posiedzial na zasiłku z córką a ja do pracy to powiedział że on utrzymuje dzieckoo od 3lat a to oczywiście kłamstwo bo alimenty płaci mi od lipca łaskawie na dziecko. Jestem w strasznym potrzasku, wiadomo że nie zostawię dziecka a jak pomyślę że mam to szefowi zakomunikować w poniedziałek że jednak mnie nie będzie mimo że jestem już uwzględniona w grafiku ogarnia mnie strach o pracę i o córkę. Wiem też, że moja klęska to męża zwycięstwo. Nawet pandemia nie pomaga w porozumieniu. Jestem przerażona bo jest ta pandemia i ludzie się boją.

burza
Posty: 369
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 06 cze 2020, 20:27

U mnie nic się nie zmieniło jeśli, chodzi o całą sytuację. Natomiast, jedna rzecz ważna nie daje mi spokoju, cały czas po głowie chodzi ta myśl, mąż chce rozwodu a ja w odpowiedzi napisałam że zgadzam się ale z winy męża. Tak naprawdę to ja nie chce a zrobiłam to bo chciałam mieć córkę przy sobie i czy można coś zrobić aby nie godzić się na ten rozwód mam adwokata ale jak mu takie coś powiedziałam w styczniu po kolejnej rozprawie to on mnie wysmial i powiedział że sąd i tak da rozwód bo nic nas nie łączy a jak będziemy źle współpracowac na płaszczyźnie rodzice to może nam nie dac rozwodu. W kwestii rodzicielskiej trochę się poprawiło . Ja się wtedy ucieszylam a on mnie postawił do pionu adwokat i mówi dla dziecka lepiej będzie jak będziecie po rozwodzie. Taka cicha nadzieję miałam że ta pandemia coś zmieni w mężu ale nic. Cały czas mam poczucie winy że tak odpisałam w pozwie, choć tak bardzo chce walczyć o moje małżeństwo ale widocznie nieskutecznie.

Pavel
Posty: 2862
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Pavel » 06 cze 2020, 21:03

Ja burzo polecam, o ile to możliwe, poważne rozważenie zmiany adwokata.
To co opisałaś bardzo niekorzystnie wg mnie świadczy zarówno o jego profesjonalizmie jak i szacunku do ciebie jako klientki-zleceniodawcy. O moralności nie wspomnę.
On nie jest od wyznaczania celów a od ich realizacji.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

burza
Posty: 369
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 06 cze 2020, 22:56

Na zmianę adwokata mnie po prostu nie stać a ten po prostu mam wrażenie chciałby, aby to jak najszybciej się skończyło. Czy taka zmiana decyzji coś uzyskam w sądzie, wątpliwe a sądy są jakie są i raczej nie są za wiernoscia. Po drugie ja chcę ratować ale mąż nie i siła nikogo się nie zmusi.

Pavel
Posty: 2862
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Pavel » 06 cze 2020, 23:16

W takim razie może warto spokojnie Acz stanowczo przypomnieć mu Jaka jest jego rola, za co otrzymuje pieniądze oraz postawić granice w wyrażaniu prywatnych opinii a zwłaszcza formy tychże.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8634
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Nirwanna » 07 cze 2020, 7:43

burza pisze:
06 cze 2020, 22:56
Czy taka zmiana decyzji coś uzyskam w sądzie, wątpliwe a sądy są jakie są i raczej nie są za wiernoscia.
Burzo, w tych regionach kraju, gdzie funkcjonują Ogniska sycharowskie bywa, że sądy coraz częściej oddalają pozwy. W Ogniskach dzieląc się doświadczeniem, można się nauczyć jak prawidłowo w sądzie zafunkcjonować. Zdarza się, że sycharki dzielą się namiarami na sensownych adwokatów.
Więc warto nie ufać komunałom, tylko skupić się na swojej sytuacji.
Po drugie ja chcę ratować ale mąż nie i siła nikogo się nie zmusi.
Podobnie jak mąż nie może Cię zmusić do zmiany zdania. Gdy jednak osoba chce ratować małżeństwo, to już bardzo dużo, bo ma za sobą Boga Wszechmogącego.
Pytanie jest takie - czy wierzysz Bogu i ufasz Mu? Czy wierzysz obiegowym opiniom?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

burza
Posty: 369
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 11 cze 2020, 14:49

W marcu kiedy byli tesciowie byłam zła ogólnie na niego i też na nich. Nie fajnie z nimi się rozstałam tylko z teściem, teściowa była na zewnątrz, powiedziałam obysmy się więcej nie spotkali słyszał to moj maz.Teraz bardzo mibgłupio ale.. I myślałam że raczej już się nie spotkamy ale dalej nie mam tej opiekunki do córki. Powiedziałam to mężowi, on zaproponował że może przywieźć teścia zgodzilam się, przyjechała też teściowa to było koniec maja. Nigdy nie miałam z nimi dobrych relacji a raczej wcale o nie nie zabiegalam, dopiero teraz po czasie rozumiem jak to ważne,maja te swoje przyzwyczajenia jak każdy ja napewno też. I teraz bardzo chce te relacje naprawić, zrobię czasem jakąś herbata, kawa, bo oni sami sobie gotują bo tak było zawsze jak są u nas. I napotykam na ścianę, a transmisji z kościoła słuchają maja 70i 76lat. Choć kiedy zrobiłam ta kawę wypili zbytnio nie mówili a ja wtedy pytam o coś, odpowiedzą ale nie wdają się w dyskusję. I też mi coś wewnątrznie mówi że nie chce tego rozwodu muszę walczyć czyli jednak nie godzić się na rozwód. Nie wiem, jakie będą konsekwencje tego oby córki mi nikt nie zabrał jeśli chce oddalić pozew, może sąd stwierdzić że to ja winna, choć tak nie jest gotowa bylam rozmawiać z nim to on nie miał ochoty. Mąż wcale nie podejmuje rozmów, nie czepiam, jeśli ja o coś nie spytam on nie ma potrzeby jest całkowicie wycofany. Czy jest szansa nie wiem...

Monti
Posty: 709
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Monti » 11 cze 2020, 21:52

burza pisze:
11 cze 2020, 14:49
W marcu kiedy byli tesciowie byłam zła ogólnie na niego i też na nich. Nie fajnie z nimi się rozstałam tylko z teściem, teściowa była na zewnątrz, powiedziałam obysmy się więcej nie spotkali słyszał to moj maz.Teraz bardzo mibgłupio ale.. I myślałam że raczej już się nie spotkamy ale dalej nie mam tej opiekunki do córki. Powiedziałam to mężowi, on zaproponował że może przywieźć teścia zgodzilam się, przyjechała też teściowa to było koniec maja. Nigdy nie miałam z nimi dobrych relacji a raczej wcale o nie nie zabiegalam, dopiero teraz po czasie rozumiem jak to ważne,maja te swoje przyzwyczajenia jak każdy ja napewno też. I teraz bardzo chce te relacje naprawić, zrobię czasem jakąś herbata, kawa, bo oni sami sobie gotują bo tak było zawsze jak są u nas. I napotykam na ścianę, a transmisji z kościoła słuchają maja 70i 76lat. Choć kiedy zrobiłam ta kawę wypili zbytnio nie mówili a ja wtedy pytam o coś, odpowiedzą ale nie wdają się w dyskusję. I też mi coś wewnątrznie mówi że nie chce tego rozwodu muszę walczyć czyli jednak nie godzić się na rozwód. Nie wiem, jakie będą konsekwencje tego oby córki mi nikt nie zabrał jeśli chce oddalić pozew, może sąd stwierdzić że to ja winna, choć tak nie jest gotowa bylam rozmawiać z nim to on nie miał ochoty. Mąż wcale nie podejmuje rozmów, nie czepiam, jeśli ja o coś nie spytam on nie ma potrzeby jest całkowicie wycofany. Czy jest szansa nie wiem...
Burzo, nie widzę za bardzo związku pomiędzy Twoją niezgodą na rozwód a zmartwieniem o utratę dziecka (co jest wg mnie mało prawdopodobne, już Ci pisałem, że ten lęk jest nieuzasadniony). Jednak jeśli już, to ryzyko to jest większe, gdy zgodzisz się na rozwód, bo wtedy do niego na pewno dojdzie. Jak się nie zgodzisz, istnieje szansa (fakt, niezbyt wielka, ale zawsze), że małżeństwo (cywilne) ocaleje.
Jeśli masz takie przekonanie, że chcesz zmienić swoje stanowisko to zrób to, inaczej będziesz sobie pluć w brodę być może do końca życia. A jeśli adwokat tego nie zrozumie, to wypowiedz mu pełnomocnictwo i próbuj odzyskać przynajmniej część zapłaconego wynagrodzenia.

burza
Posty: 369
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 12 cze 2020, 8:55

Dziękuję Monti, za wyjaśnienie odnośnie pozwu,w poniedziałek będę dzwonić do adwokata. A dziś dla mnie ważny dzień, bo właśnie dzisiaj mija 16 lat po ślubie, pamiętam ten dzień jakby to było dzisiaj było dużo radości.

Małgorzata Małgosia
Posty: 282
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Małgorzata Małgosia » 12 cze 2020, 10:01

Burzo, niech Bóg uleczy Wasze małżeństwo, w dniu pięknej rocznicy zawarcia sakramentu małżeństwa życzę Ci otwarcia się na Ducha Świętego, który uwalnia od każdego lęku. Niech Pan błogosławi Tobie, Twojemu mężowi i Waszemu dziecku.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

elena
Posty: 76
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: elena » 12 cze 2020, 16:30

W dniu rocznicy ślubu również życzę Ci, aby moc sakramentu małżeństwa dawała Ci siłę w walce o Wasze małżeństwo! Moja rocznica ślubu też przypada na czerwiec, zastanawiam się jak spędzić ten dzień, na pewno z Bogiem, ale bez męża (przynajmniej fizycznie). A Ty jak spędzasz rocznicę? Pytam, bo słyszałam, że wiele osób świętuje rocznice ślubu bardzo uroczyście, nawet jeśli nie ma przy nich małżonka.
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

burza
Posty: 369
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 12 cze 2020, 18:54

Dziękuję za życzenia. Jestem w pracy do wieczora, może i dobrze bo nie mam czasu na rozmyślania.

Ukasz
Posty: 2645
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: Ukasz » 12 cze 2020, 23:23

elena pisze:
12 cze 2020, 16:30
słyszałam, że wiele osób świętuje rocznice ślubu bardzo uroczyście, nawet jeśli nie ma przy nich małżonka.
Ja mam właśnie taki zamiar - tym bardziej, że rocznica będzie okrągła, trzydziesta, już za kilka dni.

burza
Posty: 369
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 16 cze 2020, 10:46

Ostatnio to nie dawało mi spokoju i gdy wczoraj miałam powiedzieć to temu adwokatowi, wewnętrznie bardzo się bałam taki ogromny stres miałam by go poinformować o zmianie mojej decyzji. Adwokat nawet nie odebrał tel, więc zadzwoniłam do aplikantki i poinformowałam ja o oddaleniu powództwa a córka przy mnie a adwokatowi wysłałam sms. Później, aplikantka zadz i pytała dlaczego ja zmieniłam zdanie i w końcu mówi że to zmienia, nie zadzwonił bo był na mnie wściekły, tylko to moje życie i decyzje. Zrobiło mi się lżej na sercu, uspokoilo się moje sumienie. A dzisiaj, odebrałam pismo z sądu o terminie sprawy na 19 sierpnia. Zrobiłam wszystko, co możliwe, wiecej już nic nie mogę tylko oddać to Bogu by mógł działać po swojemu.

burza
Posty: 369
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: małzeństwo nad przepaścią

Post autor: burza » 10 lip 2020, 23:24

Nie szukam a cały czas coś odkrywam i jestem zaskoczona dalej a powinnam już się przyzwyczaić. Czy to Bóg ,daje mi jakieś znaki i coś mi chce powiedzieć nie wiem. Np dzisiaj dowiedziałam się zupełnie przypadkiem że mój mąż ma drugi nr tel, wiadomo że nie chce się ujawnić się z kochanką i prowadzi podwójne życie. Kiedyś to tylko w filmach oglądałam a teraz to mnie dotyczy. Niestety nie jest mi to obojętne Staram się już tak nie myśleć o nim ale gdzieś w środku jeszcze boli a myśli same napływają. Za bardzo mi jeszcze na nim zależy a czas najwyższy odpuścić. Muszę bo mąż idzie w przeciwnym kierunku niż ja. Trwam w tym wszystkim choć nadziei żadnej. Czasem takie pytanie mi przemknie przez myśl, czy to ma jakiś sens sama już nie wiem.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: sasanka i 8 gości