Problem z tesciami

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Sureja
Posty: 6
Rejestracja: 25 cze 2020, 16:25
Płeć: Kobieta

Problem z tesciami

Post autor: Sureja » 27 cze 2020, 12:09

Dzień dobry,

Bardzo proszę o poradę,czytałam różne wypowiedzi Państwa ale nadal nie wiem,co zrobić.
Moja sytuacja jest dla mnie bardzo trudna. Mieszkam z mężem w mieszkaniu po teściach,oni sami mieszkają na wsi. Ale w mieszkaniu jest pokoik -ich służebność dozgonną,a skoro pokoik to wiadomo że i łazienka,przedpokój i kuchnia,no bo to normalne. Wszystko opatrzone jest prawnie. Jesteśmy z mężem 6lat po ślubie. Ja od 7lat leczę się u psychiatry,biorę stałe leki. Już przed ślubem wiedziałam o służebności, teściowa mówiła,że będzie pomieszkiwać. Ale chyba nie zdawałam sobie sprawy w co tak naprawdę się pakuje... Teściowie przyjeżdżali często,bo tu są zapisani do kółka różańcowego a kościół mamy naprzeciwko, a to lekarz,a to inne sprawy. Początkowo nawet ich zapraszałam,jak mieli przyjechać np na zmianę tajemnic,to wspólny obiad. Jednak z czasem dostrzegłam,że teściowa jest nadopiekuńcza wobec mojego męża,że się rządzi panoszy po mojej kuchni, robi co chce, traktuje mieszkanie jak nadal swoje. Zaczęły się we mnie rodzić negatywne emocje, w końcu pojawiła się taka niechęć szczególnie do teściowej,że teraz wręcz nie znoszę, kiedy przyjeżdżają.Stresują mnie przyjazdy,spotkanie z nimi,nie mogę jej głosu, jej wymadrzania się na różne tematy itp Powiedziałam mężowi,że nie chce tu mieszkać byśmy się wyprowadzili,jednak mąż jest zaudany,tak zaufany,że wyprowadzka nie wchodzi w grę. Wcześniej proponowałam pójście do poradni, terapię cokolwiek,by ratować małżeństwo,bo w sumie od samego początku małżeństwa rzadko było między nami dobrze... Mąż wytrzasal się nade mną,co mówiłam teściom,ale żeby jakoś coś zrobili,to nie. W tamtym roku była już taka krytyczna sytuacja,że doszło do hmm prawie duszenia i straszenia że mnie zabije a potem chciał wyskoczyć przez okno,z oknem było parę sytuacji,gdzie mnie straszył. W końcu wybuchowość męża skończyła się i nie podnosi na mnie ręki. Piszę o tym,gdyż wtedy mówiąc teściowej o sytuacji,zostałam zapytana co ja takiego zrobiłam,że do tego stanu go doprowadziłam. Dużo czasu mi zajęłoło zanim wybaczyłam. To wpłynęło na relacje z teściami szczególnie teściowa. Jak pisałam wybaczyłam,ale emocje biorą górę przy spotkaniach. Trudno zachować mi się prawidłowo. Ostatnio była teściowa od piątku do wtorku(zapomniałam napisać że niestety jestem od marca bezrobotna) starałam się rozmawiać,robiłam obiady. Po ich wyjeździe powiedziałam mężowi,że było mi bardzo ciężko,że chce się wyprowadzić ale z nim, mąż powiedział,że jestem dwulicowy bo do teściów grzeczna a jemu na nich nazwałam. To mnie zabilo... Oraz stanowczość męża który powiedział,że się nie wyprowadzi, i jeszcze wiele rzeczy mówił które uświadomiło mi,że nie zmieni zdania w żadnej kwestii.
Teraz moje pytanie,co Państwo radzicie, rozważam wyprowadzkę separacje lub stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdyż tak naprawdę tuż przed ślubem mąż dał mi wiele do myślenia,ale kierując się grzecznością i myśleniem typu w ostatniej chwili odwołać ślub a co z ludźmi z pieniędzmi,rodzice się wykosztował i a ja se odwołam? Cóz stało się i teraz modlę się o światło ducha sw,gdyż nie chce zostać potępiona przez Pana Jezusa. Zaznaczę również,że nie śpimy z mężem w tym samym łóżku gdyz ja nie chcę,denerwuje mnie jego sapanie,chrapanie, żyjemy pod jednym dachem ale oddzielnie. Co w takiej sytuacji mam zrobić? Rozwodu nie wezmę,bo co Bóg złączył... Proszę o poradę,gdyż jestem tak sfrustrowana,osaczona,zmęczona... Nie chce tu mieszkać,widzieć się z teściami.
Z Panem Bogiem

Al la
Posty: 2213
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Problem z tesciami

Post autor: Al la » 27 cze 2020, 14:17

Witam, Sureja, na naszym forum.
No cóż, małżeństwo to mąż i żona, a nie małżonkowie i ich rodzice.
Rozumiem, że mieszkanie dostaliście od teściów jako małżeństwo, zgodziłaś się na taki układ.
Jeżeli nie ma możliwości odseparowania się od teściów, to może rzeczywiście warto poszukać oddzielnego mieszkania?
rozważam wyprowadzkę separacje lub stwierdzenie nieważności małżeństwa,
Widzę, że bierzesz pod uwagę radykalne rozwiązania, a może warto przemyśleć wspólną terapię małżeńską, rekolekcje?
Zrobić coś tylko dla waszego małżeństwa, bez udziału teściów.
Zapraszam do zapoznania się z naszą stroną pomocową i zawartymi tam rekolekcjami http://sychar.org/pomoc/
Pozdrawiam i wspieram modlitwą.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Sureja
Posty: 6
Rejestracja: 25 cze 2020, 16:25
Płeć: Kobieta

Re: Problem z tesciami

Post autor: Sureja » 27 cze 2020, 16:36

Właśnie w tym problem,że mój mąż nie chce iść na terapię, rekolekcje,uparł się a jest zaudany. Tak, rozważam bardzo radykalne wyjście,bo mąż nie ruszy się z tego mieszkania,więc albo będę cierpieć w tym mieszkaniu albo się wyprowadzę sama. Dziękuję, pozdrawiam.

nałóg
Posty: 2102
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Problem z tesciami

Post autor: nałóg » 02 lip 2020, 9:12

Sureja pisze:
27 cze 2020, 12:09
Ja od 7lat leczę się u psychiatry,biorę stałe leki.
A mąż wiedział przed ślubem o Twojej chorobie?
Sureja? a to mąż ma problem z teściami ? czy Ty masz problem?
Sureja pisze:
27 cze 2020, 12:09
Jednak z czasem dostrzegłam,że teściowa jest nadopiekuńcza wobec mojego męża,że się rządzi panoszy po mojej kuchni, robi co chce, traktuje mieszkanie jak nadal swoje
rywalizacja z teściową?zazdrość o osobę męża?
Sureja pisze:
27 cze 2020, 12:09
Wcześniej proponowałam pójście do poradni, terapię cokolwiek,by ratować małżeństwo,bo w sumie od samego początku małżeństwa rzadko było między nami dobrze..
?
Sureja, tak z boku....... to Ty masz problem z akceptacją sytuacji o której wiedziałaś od początku . Co z tym robisz ?poza frustrowaniem się i kłótniami z mężem? Może to Ty najpierw popracuj z terapeutą nad sobą?
PD

marylka
Posty: 1150
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Problem z tesciami

Post autor: marylka » 04 lip 2020, 23:44

Hej
Z tego co Cie czytam nasuwa mi sie obraz kobiety, ktora nie jest zadowolona z siebie.
Masz wiele frustracji w sobie za to, że jestes jaka jestes i zrobilas jak zrobilaś.
I zapominasz o jednym - wdziecznosć i akceptacja
Podam przyklady

Sureja pisze:
27 cze 2020, 12:09
Już przed ślubem wiedziałam o służebności, teściowa mówiła,że będzie pomieszkiwać. Ale chyba nie zdawałam sobie sprawy w co tak naprawdę się pakuje...
No tak. Wpakowalas sie piszesz.
Nie masz pojecia jakie trudy wynikaja z wynajmowania mieszkań. Placisz kase komus.
Wiesz ile Ci/Wam zostaje w kieszeni, że macie swoje mieszkanie?
Doceniasz to w tesciach?
Początkowo nawet ich zapraszałam,jak mieli przyjechać np na zmianę tajemnic,to wspólny obiad. Jednak z czasem dostrzegłam,że teściowa jest nadopiekuńcza wobec mojego męża,że się rządzi panoszy po mojej kuchni, robi co chce, traktuje mieszkanie jak nadal swoje.
A gdyby to byla Twoja mama?
Prawda - że przymrużylabys oko na jej panoszenie sie?
No cóż- to jest jej mieszkanie i trudno miec pretensje że czuje sie jak u siebie.
Ja sama jak przyjeżdżam do rodzicow to otwieram lodowke i robie sobie herbatę - to moj rodzinny dom.
Pewnie tam tesciowa mieszkala pare ladnych lat. Pewnie urzadzala to mieszkanie.
Dziwi Cie to?
No to co z tego że jest opiekuncza wobec meża?
Co to znaczy?
Nos mu wyciera?
A przeszkadza Ci to?
To jest ich relacja - Ty powinnas z tesciami zobudowac swoją
Zaczęły się we mnie rodzić negatywne emocje, w końcu pojawiła się taka niechęć szczególnie do teściowej,że teraz wręcz nie znoszę, kiedy przyjeżdżają.Stresują mnie przyjazdy,spotkanie z nimi,nie mogę jej głosu, jej wymadrzania się na różne tematy itp Powiedziałam mężowi,że nie chce tu mieszkać byśmy się wyprowadzili,jednak mąż jest zaudany,tak zaufany,że wyprowadzka nie wchodzi w grę.
No wlaśnie - a dlaczego stresuja?
Przecież wcale nie musisz ich brac sobie do serca.
Tescioiowa pewnie mowi jak cos widzi a Ty sie stresujesz. Nie ma nic zlego jesli cos widzisz inaczej.
W ogole - przecież nie musisz nawet sluchać. Możesz wyjsć do swojego pokoju.
Po co nerwy?
Odnosnie wyprowadzki - poniżej piszesz że jestes bezrobotna. Stac bedzie meża?
Na utrzymanie Was?

W końcu wybuchowość męża skończyła się i nie podnosi na mnie ręki
.

To co robil maż było okropne. Ale widac jakos popracowal nad sobą. Nie zawsze musi byc obecny przy tym terapeuta. A nawet jesli go przymusisz to nie bedzie zaangażowany wiec bezsensowne jest to.
Terapeuta nie jest lekiem na wszystko. Sajeszcze inne sposoby. Widac że mąż jakis znalazl skoro panuje nad soba.

Piszę o tym,gdyż wtedy mówiąc teściowej o sytuacji,zostałam zapytana co ja takiego zrobiłam,że do tego stanu go doprowadziłam. Dużo czasu mi zajęłoło zanim wybaczyłam. To wpłynęło na relacje z teściami szczególnie teściowa. Jak pisałam wybaczyłam,ale emocje biorą górę przy spotkaniach.
Super że wybaczylaś. Choc Twoja postawa wedlug mnie nie świadczy że wybaczylaś do konca. Ale nie napisałaś co jej odpowiedziałaś?
Przemilczalaś to?
Bo wiesz - jak zaczynasz opowiadac o swoim życiu - mniemam że szukałas pomocy - to trzeba rozmawiac do końca. Co jej odpowiedziałaś?
Ostatnio była teściowa od piątku do wtorku(zapomniałam napisać że niestety jestem od marca bezrobotna) starałam się rozmawiać,robiłam obiady. Po ich wyjeździe powiedziałam mężowi,że było mi bardzo ciężko,że chce się wyprowadzić ale z nim, mąż powiedział,że jestem dwulicowy bo do teściów grzeczna a jemu na nich nazwałam. To mnie zabilo.
..
A wiesz? Ja tutaj napisze że maż ma racje.
Czy powiedzialas tesciom że ich wizyty Cie meczą?
Mysle że nie.
W ogole - moge sie mylic ale sadze że Ty nic im nie mowisz a swoje żale do meża wywalasz.
To nie jest dorosle zachowanie. Dlaczego sama nie zalatwisz swoich spraw tylko stoisz za plecami meża? Jestes dorosla a dorosli sami zalatwiaja swoje sprawy.
Teraz moje pytanie,co Państwo radzicie, rozważam wyprowadzkę separacje lub stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdyż tak naprawdę tuż przed ślubem mąż dał mi wiele do myślenia,ale kierując się grzecznością i myśleniem typu w ostatniej chwili odwołać ślub a co z ludźmi z pieniędzmi,rodzice się wykosztował i a ja se odwołam?

Widzisz - stwierdzenie nieważnosci z powodu zarajenia jest tutaj bezsasadne bo maż jakaś prawde wyjawil - ja to tak rozumiem, bo o czyms myślalaś przed zawarciem sakramentu.
A jeżeli koszty zdecydowaly o malżeństwie to to nie jest powod.
Co do wyprowadzki - to Ty opuszczasz meża wiec musisz sie liczyc że musisz sobie sama radzić.
Masz tego świadomosć?

Zaznaczę również,że nie śpimy z mężem w tym samym łóżku gdyz ja nie chcę,denerwuje mnie jego sapanie,chrapanie, żyjemy pod jednym dachem ale oddzielnie. Co w takiej sytuacji mam zrobić?
Moja koleżanka w takiej sytuacji kupila sobie zatyczki do uszu a maż poszedl na badania i wyprostowali mu przegrode nosową.
Ważniejsze jest że to Ty wyprowadzilas sie z sypialni. Tak sie zaczyna rozklad pożycia malżeńskiego
Rozwodu nie wezmę,bo co Bóg złączył...


A to tego nie rozumiem. Powyżej piszesz o rozkladzie malżenstwa o badaniu ważności...z tego co sie orientuje przed zbadaniem ważnosci powinien byc rozwód.
No chyba że z innych powodow nie chcesz sie rozwiesć. Ale Boga w takiej sytuacji nie warto mieszac
Proszę o poradę,gdyż jestem tak sfrustrowana,osaczona,zmęczona... Nie chce tu mieszkać,widzieć się z teściami.
Ja to rozumiem. Może byc i pewnie jest uciążliwe.
Natomiast ja proponuje żebys szukala złota a nie błota.
Nie chodzi mi o nie wiadomo jaka wdzieczność ale doceń troche swoja sytuację. Przecież możesz powiedziec - mamo - przecież to jest Twoj dom też gotuj sobie co chcesz, kawa wiesz gdzie jest.
Nie musisz im uslugiwać. Możesz wstawac kiedy chcesz i generalnie w swoim pokoju możesz miec balagan. Możesz nie pic z nimi kawy jeśli to Tobie przeszkadza.
Wedlug mnie nie czujesz sie pania tego domu a powinnas
Bierz przyklad z teściowej!
Dlaczego nie?
A w ogole napisze Ci że ja po 15 latach wojowania z tesciami i cichymi dniami dzis mam ich za przyjaciół. Warto zaprzyjaźnic sie z tesciami.
Sory ale ja nie doczyralam nic zlego na ich temat.
A maż?
Zwyczajnie - jest zmeczony ta sytuacja i sama jestem ciekawa jak dlugo to wytrzyma
Pizdrawiam

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8962
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Problem z tesciami

Post autor: Nirwanna » 07 lip 2020, 12:01

Ja w sprawie formalnej:
marylka pisze:
04 lip 2020, 23:44
z tego co sie orientuje przed zbadaniem ważnosci powinien byc rozwód.
Nie jest to prawdą, prawo kanonicznie nikogo do tego nie zobowiązuje, są to co najwyżej niedobre praktyki niektórych diecezji/sądów biskupich.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

vertigo
Posty: 103
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Problem z tesciami

Post autor: vertigo » 07 lip 2020, 17:45

Nirwanna pisze:
07 lip 2020, 12:01
Ja w sprawie formalnej:
marylka pisze:
04 lip 2020, 23:44
z tego co sie orientuje przed zbadaniem ważnosci powinien byc rozwód.
Nie jest to prawdą, prawo kanoniczne nikogo do tego nie zobowiązuje, są to co najwyżej niedobre praktyki niektórych diecezji/sądów biskupich.
Skoro prawo kanoniczne nie zobowiązuje, ani nie zabrania, to znaczy, że jest to dopuszczalne. Przy okazji - czy stwierdzenie nieważności pociąga za sobą jakieś skutki dla sądu cywilnego? Bo może zdarzyć się sytuacja, że sąd biskupi najpierw orzeknie nieważność, para jest nierozwiedziona, mieszkają nadal razem, a jeden z małżonków nie wyrazi zgody na rozwód. Może dlatego niektóre diecezje wymagają wcześniejszego rozwodu, by uniknąć takich sytuacji?
"Największe i najważniejsze problemy w życiu są w zasadzie nie do rozwiązania - można z nich jedynie wyrosnąć." Carl Gustav Jung

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8962
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Problem z tesciami

Post autor: Nirwanna » 07 lip 2020, 17:50

vertigo pisze:
07 lip 2020, 17:45
Skoro prawo kanoniczne nie zobowiązuje, ani nie zabrania, to znaczy, że jest to dopuszczalne.
Jest dopuszczalny, ale to nie oznacza, że powinien być przez sąd wymagany.
vertigo pisze:
07 lip 2020, 17:45
Przy okazji - czy stwierdzenie nieważności pociąga za sobą jakieś skutki dla sądu cywilnego?
Żadnych.
vertigo pisze:
07 lip 2020, 17:45
Bo może zdarzyć się sytuacja, że sąd biskupi najpierw orzeknie nieważność, para jest nierozwiedziona, mieszkają nadal razem, a jeden z małżonków nie wyrazi zgody na rozwód. Może dlatego niektóre diecezje wymagają wcześniejszego rozwodu, by uniknąć takich sytuacji?
Podejrzewam, że może być taka intencja, jednak z tego co wiem, wnioski o stwierdzenie nieważności małżeństwa są przyjmowane wtedy gdy jest duże prawdopodobieństwo, że powyższa sytuacja nie będzie miała miejsca.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

renegate
Posty: 134
Rejestracja: 26 lut 2020, 4:11
Płeć: Kobieta

Re: Problem z tesciami

Post autor: renegate » 07 lip 2020, 22:23

Nirwanna pisze:
07 lip 2020, 17:50
vertigo pisze:
07 lip 2020, 17:45
Skoro prawo kanoniczne nie zobowiązuje, ani nie zabrania, to znaczy, że jest to dopuszczalne.
Jest dopuszczalny, ale to nie oznacza, że powinien być przez sąd wymagany.
vertigo pisze:
07 lip 2020, 17:45
Przy okazji - czy stwierdzenie nieważności pociąga za sobą jakieś skutki dla sądu cywilnego?
Żadnych.
vertigo pisze:
07 lip 2020, 17:45
Bo może zdarzyć się sytuacja, że sąd biskupi najpierw orzeknie nieważność, para jest nierozwiedziona, mieszkają nadal razem, a jeden z małżonków nie wyrazi zgody na rozwód. Może dlatego niektóre diecezje wymagają wcześniejszego rozwodu, by uniknąć takich sytuacji?
Podejrzewam, że może być taka intencja, jednak z tego co wiem, wnioski o stwierdzenie nieważności małżeństwa są przyjmowane wtedy gdy jest duże prawdopodobieństwo, że powyższa sytuacja nie będzie miała miejsca.

Nirvano, wg mojej wiedzy, wnioski są przyjmowane głównie pod kątem spełnienia warunków formalnych.
Nie ma weryfikacji przy decydowaniu, że proces ruszy, czy to, co jeden ze współmałżonków napisał w takim wniosku jest prawdą. We wniosku są słowa tylko jednej osoby i (nie oszukujmy się) podpowiedzi prawnika. Nikt nie pyta się przed decyzją o rozpoczęciu procesu, co do powiedzenia ma druga strona, nikt takiego wniosku nie weryfikuje. Tak samo, jak nie ma możliwości zatrzymać machiny sądowej, jeśli druga strona nie chce tego procesu. Ale co ważniejsze jeszcze, nawet, gdy od razu druga strona podaje istotne fakty, które podważają w ogóle zasadność przeprowadzenia takiego procesu, on już dalej się toczy.
I nie mówię tu o innym przedstawieniu faktów dotyczących małżeństwa czy raczej czasu przed nim i dnia ślubu, bo wiadomo, że to jest badane w trakcie procesu. Ale o innych istotnych faktach, przesłankach, na podstawie, których, np. proces rozwodowy w sądzie cywilnym w ogóle by nie ruszył, a przynajniej bez odniesienia się do tego.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8962
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Problem z tesciami

Post autor: Nirwanna » 08 lip 2020, 6:30

Renegate, moja wiedza w tym temacie jest inna.
I na tym może poprzestańmy, bo nie tego dotyczy wątek, to w tym momencie mocno poboczny temat.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Sureja
Posty: 6
Rejestracja: 25 cze 2020, 16:25
Płeć: Kobieta

Re: Problem z tesciami

Post autor: Sureja » 08 lip 2020, 13:09

Dziękuję za odpowiedź wszystkim.

Kochana86
Posty: 4
Rejestracja: 07 lip 2020, 22:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Prośba o otwarcie serca na rodzinę

Post autor: Kochana86 » 09 lip 2020, 12:33

proszę, aby mój mąż obudził się z amoku zakochania w swojej koleżance, aby jego myśli i serce znowu zwróciły się w kierunku żony i rodziny. Aby w końcu miał odwagę na podjęcie konkretnych działań do ratowania małżeństwa.

Kochana86
Posty: 4
Rejestracja: 07 lip 2020, 22:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Prośba o modlitwę

Post autor: Kochana86 » 09 lip 2020, 19:57

proszę o modlitwę za męża, żeby przejrzał na oczy, wyszedł z amoku zauroczenia i skupił się na rodzinie, na ratowaniu małżeństwa. Boże daj mi też dużo siły w tym kryzysie.

Lawendowa
Posty: 3716
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o otwarcie serca na rodzinę

Post autor: Lawendowa » 09 lip 2020, 22:35

Kochana86, połączyłam obydwa Twoje posty w jeden wątek dla większej czytelności.

Pod Twoją obronę...
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Monti
Posty: 712
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o otwarcie serca na rodzinę

Post autor: Monti » 10 lip 2020, 11:58

...uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość