Miłość i przebaczenie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Blondynka55
Posty: 240
Rejestracja: 14 sty 2019, 15:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: Blondynka55 » 12 cze 2020, 9:55

Ukasz pisze:
12 cze 2020, 8:07
Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza.
Mt 18, 6
i dzisiejsza Ewangelia:
Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo.
Mt 5, 32
To, że każdy odpowiada na siebie, nie zwalnia mnie z odpowiedzialności za zgorszenie dokonywane przeze mnie. Nie odpowiadam za decyzję sądu, ale za moją zgodę lub niezgodę na rozwód już tak. Ja jestem przekonany, że zgadzając się na rozwód oddalałbym moją żonę.
Ukaszu tylko właśnie mój mąż ma właśnie tutaj duży problem w tej kwestii odnosząc się fragmentów Pisma świętego .
Wszedł już w związek zakazany i jest mu tam dobrze, mi oznajmiając , że nie jestem już jego żoną. Sam oddalił się bardzo od Pana Boga nie żyje według Jego nauki, odrzycił ją.
Sądząc, że teraz już ma wszystko co mu do jego ,,szczęścia brakowało".
Do puki nie stanie w prawdzie przed samym sobą, że żyje w grzechu ciężkim i nie jest sam sobie wystarczalny to nie będzie dobrze.
Cały czas zakłamuje prawdę, która jest od zawsze, nie chce jej przyjąć.
Potrzeba na jego drodze Bożych ludzi, żeby to zrozumiał, ale teraz jest to nie realne w jego świecie, który sobie sam wybrał i stworzył.
To my sami dokonujemy wyborów i często tych nie właściwych. Mi tylko na ten czas pozostaje modlitwa , aby się gorzej nie pogrążył .

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: tata999 » 12 cze 2020, 11:01

Blondynka55 pisze:
12 cze 2020, 9:55
Ukaszu tylko właśnie mój mąż ma właśnie tutaj duży problem w tej kwestii odnosząc się fragmentów Pisma świętego .
Wszedł już w związek zakazany i jest mu tam dobrze, mi oznajmiając , że nie jestem już jego żoną. Sam oddalił się bardzo od Pana Boga nie żyje według Jego nauki, odrzycił ją.
Sądząc, że teraz już ma wszystko co mu do jego ,,szczęścia brakowało".
Do puki nie stanie w prawdzie przed samym sobą, że żyje w grzechu ciężkim i nie jest sam sobie wystarczalny to nie będzie dobrze.
Cały czas zakłamuje prawdę, która jest od zawsze, nie chce jej przyjąć.
Potrzeba na jego drodze Bożych ludzi, żeby to zrozumiał, ale teraz jest to nie realne w jego świecie, który sobie sam wybrał i stworzył.
To my sami dokonujemy wyborów i często tych nie właściwych. Mi tylko na ten czas pozostaje modlitwa , aby się gorzej nie pogrążył .
Świetny opis. Wyważony, z poszanowaniem wolności, bez narzucania niczego i w sedno. Po przeczytaniu przyszła mi taka myśl, że ta osoba o której piszesz (tu:mąż) może nie "zakłamuje prawdy". On odrzucił naukę Jezusa i to przyznaje ("stanął w [takiej] prawdzie), jeśli dobrze rozumiem. To jest kluczem oraz to, że odrzucił wartości/zasady, które ogłaszał wobec Ciebie, a niekoniecznie są jedynie katolickie (np. zobowiązanie do starania się w kwestii współdziałania w sprawach gospodarstwa domowego, wzajemnej opieki, spełniania potrzeb seksualnych). Tak, jak piszesz sami sobie tworzymy swój świat, dokonując wyborów.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9345
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: Nirwanna » 12 cze 2020, 11:21

Wiedźmin pisze:
12 cze 2020, 9:24
Ukasz pisze:
12 cze 2020, 8:07
Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo.
Mt 5, 32
A jakie są interpretacje owego "poza wypadkiem nierządu"?
Chodziło o prostytucję? Czy też "zwykłe" wyjścia zdradzacza w krzaki?
Jest to wyjaśnione m.in. w naszej broszurze sycharowskiej na s. 15.
Link: http://sychar.org/promocja/broszura/bro ... ar-www.pdf
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: tata999 » 12 cze 2020, 11:36

Wiedźmin pisze:
12 cze 2020, 9:24
Ukasz pisze:
12 cze 2020, 8:07
Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo.
Mt 5, 32
A jakie są interpretacje owego "poza wypadkiem nierządu"?
Chodziło o prostytucję? Czy też "zwykłe" wyjścia zdradzacza w krzaki?
Czy spodziewasz się więcej niż jednej interpretacji?

Na marginesie, w tym fragmencie mowa jest o nierządzie żony, a nie o osobniku męskim - "zdradzaczu", jak go określiłeś. Ciekawe, czy żona mogłaby "oddalić" swojego męża i analogicznie też narażałaby go tym na cudzołóstwo? Domyślam się, że z jakiegoś powodu mowa jest akurat o żonie, a nie mężu.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9345
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: Nirwanna » 12 cze 2020, 11:59

Panowie, przeczytajcie najpierw proszę wyjaśnienie - namiar powyżej.
Nie ma co wyważać otwartych drzwi ani tzw. piany bić.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Wiedźmin

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: Wiedźmin » 12 cze 2020, 18:50

Nirwanna pisze:
12 cze 2020, 11:59
Panowie, przeczytajcie najpierw proszę wyjaśnienie - namiar powyżej.
Nie ma co wyważać otwartych drzwi ani tzw. piany bić.
Droga Nirwano,

Nie wiem czemu oceniłaś nasze dysputy i pytania jako wyważanie drzwi tudzież bicie piany.
Ja tę broszurkę przeczytałem (str 15-18) http://sychar.org/promocja/broszura/bro ... ar-www.pdf

Jednakże dwie kwestie:

1) przeczytać można, owszem, jednak ja nie uważam, że ta czy inna broszurka jest (czy ma być) źródłem prawdy objawionej.
2) po drugie - tam rozwinięta jest mocniej kwestia rozwodu... a raczej wyjaśnienie, że ten zapis "poza wypadkiem nierządu" NIE JEST furtką do rozwodu. OK - Ale ani ja, ani chyba tata999 też nie wspominał i nie pochylał się nad ROZWODEM... a ino nad ODDALENIEM :)

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9345
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: Nirwanna » 12 cze 2020, 19:47

Drogi Wiedźminie,
W kulturze tamtych czasów oddalenie było równoznaczne z rozwodem, na ile można porównywać te dwie rzeczywistości oddalone w czasie, przestrzeni i kulturze.

Bardzo warto nie przykładać wprost współczesnego rozumienia danego słowa do przetłumaczonego maksymalnie wiernie, ale nigdy do końca nie oddającego całości treści, kontekstu - słowa dawnego.
Dlatego współcześnie dobry tłumacz jest na wagę złota (Skibniewska, Barańczak) bo w minimum słów zawrze maksimum kontekstu. Podobnie rzecz się ma z biblistami, którzy znają języki oryginału i rozumieją kontekst tamtych czasów, ci biegli są w stanie przełożyć to na dokładkę na kontekst i moralne konotacje naszych czasów.
Co już a propos wzmiankowanego fragmentu Pisma Świętego zostało uczynione przez naprawdę solidnych fachowców w swojej dziedzinie (oprócz broszurki sycharowskiej można wyguglać więcej), dlatego rozważania Wasze uważam za wyważanie otwartych drzwi co najmniej.
Choć jak się rozpędzicie, to wyjdzie z tego bicie piany kompletnie niepomocowe dla autorki wątku. Stąd sugestia wyhamowania.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Ukasz

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: Ukasz » 12 cze 2020, 23:16

Blondynka55 pisze:
12 cze 2020, 9:55
Ukaszu tylko właśnie mój mąż ma właśnie tutaj duży problem w tej kwestii odnosząc się fragmentów Pisma świętego.
Wszedł już w związek zakazany i jest mu tam dobrze, mi oznajmiając , że nie jestem już jego żoną.
Tak, rozumiem i myślę tak samo - to on ma problem. Ma problem z rzeczywistością, która nie przystaje do jego chciejstwa.
tata999 pisze:
12 cze 2020, 11:01
Po przeczytaniu przyszła mi taka myśl, że ta osoba o której piszesz (tu:mąż) może nie "zakłamuje prawdy". On odrzucił naukę Jezusa i to przyznaje ("stanął w [takiej] prawdzie), jeśli dobrze rozumiem. To jest kluczem oraz to, że odrzucił wartości/zasady, które ogłaszał wobec Ciebie, a niekoniecznie są jedynie katolickie (np. zobowiązanie do starania się w kwestii współdziałania w sprawach gospodarstwa domowego, wzajemnej opieki, spełniania potrzeb seksualnych). Tak, jak piszesz sami sobie tworzymy swój świat, dokonując wyborów.
A tego nie rozumiem.
Ludzie mówią różne rzeczy, mogą być nawet o tym przekonani, ale to nie znaczy, że mówią prawdę. Można nie kłamać i mimo to nie mówić prawdy. I można też okłamywać samego siebie, gdy pragnienia nie przystają do wiedzy. Czy takie słowa są wtedy kłamstwem? Na pewno nie są prawdą, bo ona jest niezależna od tego, co ktoś mówi na jej temat. Ona po prostu jest.
Wydaje mi się, że to odnosi się także do świata. On też jest taki, a nie inny. My tak naprawdę nie tworzymy sobie świata, tylko jakieś jego wyobrażenie, które jest mniej lub bardziej prawdziwe. A im bliższe prawdy, tym lepiej dla nas. Konsekwencje będą zależeć od tego, jaki świat jest naprawdę, a nie od mojego wyobrażenia.
W sytuacji ciężkiego kryzysu i wielkiego bólu warto jasno odróżniać prawdę od fałszu. Nazywać rzeczy po imieniu. Powtarzać rzeczy pozornie oczywiste, które ktoś próbuje zakłamać. To pomaga nie upaść i nie zbłądzić.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9345
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: Nirwanna » 13 cze 2020, 8:00

Ukasz pisze:
12 cze 2020, 23:16
A im bliższe prawdy, tym lepiej dla nas. Konsekwencje będą zależeć od tego, jaki świat jest naprawdę, a nie od mojego wyobrażenia.
Jeśli mogę - uzupełnię ;-) Konsekwencje zależeć będą od różnicy między tym, jaki świat jest naprawdę, a moim wyobrażeniem. Im większa różnica tym trudniejsze konsekwencje i większy ból. Teraz i/lub w wieczności.
Ukasz pisze:
12 cze 2020, 23:16
W sytuacji ciężkiego kryzysu i wielkiego bólu warto jasno odróżniać prawdę od fałszu. Nazywać rzeczy po imieniu. Powtarzać rzeczy pozornie oczywiste, które ktoś próbuje zakłamać. To pomaga nie upaść i nie zbłądzić.
Bardzo się zgadzam z tym stwierdzeniem. Moje wychodzenie z kryzysu zaczęło się od tego, gdy ludzie zaczęli mnie przytulać, jednocześnie urealniając moje spojrzenie na całokształt, biorąc pod uwagę Boży punkt widzenia.
To też szczepionka na każdy bieżący dzień, aby kryzysy które mnie dopadają - nie powiększały się, a zmniejszały.

Boże, użycz mi Pogody Ducha...
...
Pozwól mi także przyjąć ten świat jakim jest, a nie jakim ja chciałbym aby był,
...
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: tata999 » 13 cze 2020, 9:45

Ukasz pisze:
12 cze 2020, 23:16
tata999 pisze:
12 cze 2020, 11:01
Po przeczytaniu przyszła mi taka myśl, że ta osoba o której piszesz (tu:mąż) może nie "zakłamuje prawdy". On odrzucił naukę Jezusa i to przyznaje ("stanął w [takiej] prawdzie), jeśli dobrze rozumiem. To jest kluczem oraz to, że odrzucił wartości/zasady, które ogłaszał wobec Ciebie, a niekoniecznie są jedynie katolickie (np. zobowiązanie do starania się w kwestii współdziałania w sprawach gospodarstwa domowego, wzajemnej opieki, spełniania potrzeb seksualnych). Tak, jak piszesz sami sobie tworzymy swój świat, dokonując wyborów.
A tego nie rozumiem.
Ludzie mówią różne rzeczy, mogą być nawet o tym przekonani, ale to nie znaczy, że mówią prawdę. Można nie kłamać i mimo to nie mówić prawdy. I można też okłamywać samego siebie, gdy pragnienia nie przystają do wiedzy. Czy takie słowa są wtedy kłamstwem? Na pewno nie są prawdą, bo ona jest niezależna od tego, co ktoś mówi na jej temat. Ona po prostu jest.
Wydaje mi się, że to odnosi się także do świata. On też jest taki, a nie inny. My tak naprawdę nie tworzymy sobie świata, tylko jakieś jego wyobrażenie, które jest mniej lub bardziej prawdziwe. A im bliższe prawdy, tym lepiej dla nas. Konsekwencje będą zależeć od tego, jaki świat jest naprawdę, a nie od mojego wyobrażenia.
W sytuacji ciężkiego kryzysu i wielkiego bólu warto jasno odróżniać prawdę od fałszu. Nazywać rzeczy po imieniu. Powtarzać rzeczy pozornie oczywiste, które ktoś próbuje zakłamać. To pomaga nie upaść i nie zbłądzić.
Wydaje mi się, że myślimy podobnie. Być może język nie tak giętki, żeby precyzyjnie wyrazić co pomyśli głowa i serce. Prawda jest prawdą niezależnie od wszystkiego i jest jedna. Z takiego założenia wychodzę.

W odniesieniu do wspomnianego wiarołomnego męża miałem na myśli to, że logicznie mówi, jeśli przyznaje, że odrzucił naukę Jezusa.

Zgadzam się, że tworzymy sobie wyobrażenie świata. Jednocześnie kreujemy część świata poprzez swoje akty wolnej woli. Nikt za nas grzechów, ani dobrych uczynków nie popełnia.

Konsekwencje myślę, że zależą od wielu czynników. Wcale odległość pomiędzy wyobrażeniem a rzeczywistością nie musi być kluczowym.

vertigo
Posty: 127
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: vertigo » 13 cze 2020, 10:36

Wiedźmin pisze:
12 cze 2020, 9:24
Ukasz pisze:
12 cze 2020, 8:07
Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo.
Mt 5, 32
A jakie są interpretacje owego "poza wypadkiem nierządu"?
Chodziło o prostytucję? Czy też "zwykłe" wyjścia zdradzacza w krzaki?
Sprawa rozbija się o użyte w tekście Mateuszowym słowa "porneia". Sporo na ten temat można znaleźć w sieci, niestety w większości na stronach obcojęzycznych.

Dwa fragmenty:

"Pierwotne znaczenie greckiego słowa porneia to „uprawiać prostytucję” lub „sprzedawać się”. Jednak do czasu Nowego Testamentu "porneia" miało bardzo szerokie znaczenie, które obejmowało zachowania seksualne, takie jak prostytucja, pozamałżeński stosunek seksualny lub cudzołóstwo, pedofilia, rozwiązłość, homoseksualizm, lesbijstwo, kazirodztwo, seks przedmałżeński i bestialstwo."

"Kittel, Bromiley i Friedrich (*) podają bardzo kompletne znaczenie porneia, stwierdzając, że obejmuje ono „cudzołóstwo, wszeteczeństwo, rozwiązłość i homoseksualizm”.

(*) autorzy "Theological Dictionary of the New Testament", Eerdmans Publishing Com. 1985.

Tu link do artykułu polskiego biblisty - franciszkanina o. dr Jakuba Waszkowiaka:

http://ojciecjakub.pl/biblia/jak-rozumi ... du-mt-199/

Co by to słowo nie znaczyło, to oficjalna interpretacja Pisma Świętego w Kościele Katolickim nie należy do biblistów, księży, mistyków, charyzmatyków, pobożnych ludzi dobrej woli, itp. itd. ale do Magisterium Kościoła. (m. in. zgodnie z tym, co podaje 2 List św. Piotra 1, 20 "To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia").
Ludzie robią wszystko, aby siebie samych przekonać, że świat nie wygląda tak, jak wygląda naprawdę.

Blondynka55
Posty: 240
Rejestracja: 14 sty 2019, 15:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: Blondynka55 » 13 cze 2020, 13:01

tata999 pisze:
13 cze 2020, 9:45
Ukasz pisze:
12 cze 2020, 23:16
tata999 pisze:
12 cze 2020, 11:01
Po przeczytaniu przyszła mi taka myśl, że ta osoba o której piszesz (tu:mąż) może nie "zakłamuje prawdy". On odrzucił naukę Jezusa i to przyznaje ("stanął w [takiej] prawdzie), jeśli dobrze rozumiem. To jest kluczem oraz to, że odrzucił wartości/zasady, które ogłaszał wobec Ciebie, a niekoniecznie są jedynie katolickie (np. zobowiązanie do starania się w kwestii współdziałania w sprawach gospodarstwa domowego, wzajemnej opieki, spełniania potrzeb seksualnych). Tak, jak piszesz sami sobie tworzymy swój świat, dokonując wyborów.
A tego nie rozumiem.
Ludzie mówią różne rzeczy, mogą być nawet o tym przekonani, ale to nie znaczy, że mówią prawdę. Można nie kłamać i mimo to nie mówić prawdy. I można też okłamywać samego siebie, gdy pragnienia nie przystają do wiedzy. Czy takie słowa są wtedy kłamstwem? Na pewno nie są prawdą, bo ona jest niezależna od tego, co ktoś mówi na jej temat. Ona po prostu jest.
Wydaje mi się, że to odnosi się także do świata. On też jest taki, a nie inny. My tak naprawdę nie tworzymy sobie świata, tylko jakieś jego wyobrażenie, które jest mniej lub bardziej prawdziwe. A im bliższe prawdy, tym lepiej dla nas. Konsekwencje będą zależeć od tego, jaki świat jest naprawdę, a nie od mojego wyobrażenia.
W sytuacji ciężkiego kryzysu i wielkiego bólu warto jasno odróżniać prawdę od fałszu. Nazywać rzeczy po imieniu. Powtarzać rzeczy pozornie oczywiste, które ktoś próbuje zakłamać. To pomaga nie upaść i nie zbłądzić.
Wydaje mi się, że myślimy podobnie. Być może język nie tak giętki, żeby precyzyjnie wyrazić co pomyśli głowa i serce. Prawda jest prawdą niezależnie od wszystkiego i jest jedna. Z takiego założenia wychodzę.

W odniesieniu do wspomnianego wiarołomnego męża miałem na myśli to, że logicznie mówi, jeśli przyznaje, że odrzucił naukę Jezusa.

Zgadzam się, że tworzymy sobie wyobrażenie świata. Jednocześnie kreujemy część świata poprzez swoje akty wolnej woli. Nikt za nas grzechów, ani dobrych uczynków nie popełnia.

Konsekwencje myślę, że zależą od wielu czynników. Wcale odległość pomiędzy wyobrażeniem a rzeczywistością nie musi być kluczowym.
Dla mnie liczy się zawsze prawda choćby ta najgorsza, życie w kłamstwie i oszustwie jest najgorsze czym może być.
Przez te wszystkie lata byłam okłamywana i oszukiwana przez męża, miał z tego wszystkiego dobrą zabawę.
Mnie i nasze dzieci odrzucił, chociaż twierdzi, że je kocha.Tylko czy tak wygląda miłość, gdy mu powiedziałam o mojej miłości do Boga, że to On jest na pierwszym miejscu, a potem cała reszta to mnie wyśmiał.
Dla niego Bóg nie istnieje i nie wie kim On wogóle jest.Nie ma w sobie żadnych wartości gdzie miłość Boga jest cenna, nie wierzy ,że On nas wszystkich kocha bez wyjątku, teraz jest w nim tylko nienawiść i zło tym się karmi.
Ja widocznie jestem mu tą kulą u nogi, którą chce się pozbyć jak najprędzej.
Bo teraz właśnie ówczesny świat proponuje coś lepszego, życie bez zobowiązań, rób co chcesz nikt ci nic nie zrobi.
Bo wszyscy tak żyją, to dlaczego ty nie nasz pójść za tym co lekkie i przyjemne.
To jakby opis drogi szerokiej i wąskiej, a mój mąż pośród niej.
Woli tą szeroką, a ja na tą chwilę nie mogę go zatrzymać bo jest wolnym człowiekiem.

burza
Posty: 411
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: burza » 14 cze 2020, 10:01

Blondynko55, tak mało jest tych co walczą o małżeństwo i jesteśmy za to potępiani w tym dzisiejszym świecie. A ja uważam że to bardzo cenna wartość, wierność w dzisiejszych czasach,tylko ci co bladza uważają za jakaś totalną głupotę. No cóż.. każdy ma swój pogląd na to.

Blondynka55
Posty: 240
Rejestracja: 14 sty 2019, 15:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: Blondynka55 » 11 wrz 2020, 6:40

Witajcie!
Dzisiaj zwracam się do Was z prośbą o modlitwę , czuję, że upadam na duchu.
Ostatnie wydarzenia, które miały miejsce w moim życiu poprostu mnie przerosły.
Mąż mieszka z kochanką, która jest 14 lat młodsza od niego, niestety widziałam tą Panią i nie czułam się z tym najlepiej. Nasze dzieci mają mieszane uczucia, syn jest w wieku dorostania nie jest łatwo, teraz tym bardziej, a córka często daje się manipulować, jest łatwo wierna.
Ta cała sytuacja zmieniła moje dzieci, zaczęły robić się czasami nawet agresywne.
Dużo z nimi rozmawiam, ale mimo to sytuacja w naszym domu nie jest najlepsza.
Ostatnio gdy były u męża opowiadały, że ta Pani taka dobra dla nich, robią tam co chcą, kupuje prezenty.
Tylko czy można dzieci przyciągać poprzez prezenty, ja starałam się wprowadzać inne wartości w ich życie, które są ważniejsze od prezentów.
Miłość i odpowiedzialność, szacunek do innych osób gdzie tego mają się nauczyć, kto ma im o tym mówić.
Powinni to wynieść z domu, tylko ten dom nie jest teraz domem.
Mają do mnie żal,tylko czy nasza wyprowadzka była przeciwko nim.
Uważałam to za stosowne w tym momencie, aby je chronić przed złem, które się działo w naszym domu.
A teraz gdy ich ojciec robi zło nie widzą w tym nic złego, cała rodzina nawet to akceptuje.
Wszyscy się odwiedzają w tym domu i żyją tak jakby nic się nie stało.
Czy to jest normalne?
Nie mam już sił na tą całą sytuację.....

Nino
Posty: 471
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Miłość i przebaczenie

Post autor: Nino » 11 wrz 2020, 7:33

Wspolczuje Ci i pomodle sie.
Niekiedy mysle, a jak by to bylo, gdyby tak po ludzku zgodzic sie na dana sytuacje?
U mnie tez trudno. Wydawaloby sie, ze decydujac sie na wiernosc, na odrzucenie rozwodu: staje sie w jakis sposob swiadectwem dla innych. Tymczasem jest inaczej. Moje dzieci sa sfrustrowane. Sytuacja zawieszenia staje sie nie do zniesienia. Moja decyzja niczego nie ulatwia.
Rozumiem, jak bardzo Ci przykro....Przytulam.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: monachomachia i 20 gości