Jak ratować małżeństwo

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Raf14
Posty: 14
Rejestracja: 31 mar 2024, 22:02
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Jak ratować małżeństwo

Post autor: Raf14 »

Witam,
3 miesiące temu żona opuściła dom, jak mówiła wychodząc na spotkanie prywatne. Przeczuwałem że dzieje die coś złego. Z domu zniknęły rzeczy a nawet paszport. Dzwonie i nic. Po kilku godzinach SMS, że żona musi przemyśleć małżeństwo. Wraca po 2 dniach na noc po czym wyprowadza się i do dziś mieszka poza domem. Więc w kolejnych dniach przepraszam za wszystko, przeplatamy z wzajemnymi oskarżeniami. Zony nie poznaję, jakby diabel wstąpił, mówi jak zaprogramowana, oskarża o przemoc psychiczną od początku 17 lat małżeństwa. Teraz już tydzień temu otrzymałem pozew, oczywiście odpowiedziałem bo jest czas 2 tygodnie na to. Dzieci że mną. Żona na pytanie czy zdradziła i ma kogoś nie zaprzeczą i mówi że nie moja sprawa. Ja nie wierzę że aż tak mogła się zmienić. Chce ratować
Al la
Posty: 2716
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Al la »

Witaj Raf14.

Faktycznie trudna sytuacja, na pewno masz teraz czas, żeby zastanawiać się co się stało z żoną, ale tez jak wyglądało Wasze małżeństwo. Gdzie szukać przyczyn, na to pytanie powoli zaczniesz znajdować odpowiedzi.

Zapraszam do wysłuchania konferencji ks. Marka Dziewieckiego o przyczynach kryzysu w małżeństwie https://www.youtube.com/watch?v=Zqz4LLs ... XQqsf-vt2c
Zajrzyj również na stronę naszej wspólnoty https://sychar.org/, znajdziesz tam informacje i materiały dotyczące kryzysu małżeńskiego, oraz listę polecanych książek.

Jesteś na forum katolickim, czy macie sakrament małżeństwa? Czy było w Waszym małżeństwie miejsce dla Boga?

Pozdrawiam, pewnie odezwą się w Twoim wątku nasi forumowicze.

Pamiętaj, aby nie podawać szczegółowych informacji, internet nie jest anonimowy.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa
Sefie
Posty: 636
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Sefie »

Raf14,

jak pokazuje doświadczenie kryzysowców na tym forum, niewiele na ten moment możesz zrobić.
Żona zostawiła Ci dzieci, co wcale nie jest częstym zjawiskiem ale jest to swojego rodzaju bonus w Twoim kryzysie, który może pięknie zaprocentować w przyszłości.
Możesz więc skupić się na relacji z Bogiem, dziećmi i samym sobą.
Jeśli małżonka złożyła pozew, przemyśl jak wygląda Twoja sytuacja finansowa. Co by nie było dzieci same się nie utrzymają. Warto więc swoją sytuację materialną przegadać z prawnikiem, jeśli masz takiego i złożyć wniosek o alimenty natychmiastowe.
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II
Raf14
Posty: 14
Rejestracja: 31 mar 2024, 22:02
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Raf14 »

Dziękuję za odpowiedzi. Tak na gorąco dziś byłem w miejscu gdzie zona mieszka po wyprowadzce i na balkonie widziałem kowalskiego jak się to mówi. Tutaj sytuacja niestety wygląda niedobrze, taki cios dla mnie. Wiedziałem o tym fakcie lecz jak zobaczysz to się przekonasz. Trudniej o tyle że zona miała przychodzić do dzieci w dni robocze a tu SMS w poniedziałek wieczorem że w tym tygodniu jej nie będzie. Dlatego chciałem to sprawdzić. Właśnie trudne jest do zrozumienia to podejście do dzieci kiedy wybiera się coś innego. Rys całej sytuacji nadaje to że przed opuszczeniem zachowanie samo w sobie było dziwne ale cytaty i nauki takich pseudopsychologow internetowych cytowanych dla mnie że jestem taki a taki były porażające.
Odpowiadając na pytania mamy ślub kościelny, zona to mega mama zona ale tak zmieniona ostatnio że aż niemożliwe. Jeszcze parę lat temu zona na pielgrzymce była i nawet od września na naukach komunijnych do grudnia, teraz jednak taka równia. Naprawdę super babka ale albo ja czegoś ewidentnie nie zauważałem ale ten wpływ jest nierozpoznany
Raf14
Posty: 14
Rejestracja: 31 mar 2024, 22:02
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Raf14 »

Właściwie to cały czas rozmyślam co było przyczyną i kiedy się zaczęło. Zona powraca do całego okresu 18 lat kiedy czasem mówiłem pod jej adresem obraźliwe stwierdzenia. Zawsze coś się czasem powie ale to nie może być powód tak drastycznych decyzji. Zero alkoholu nawet papierosów imprez. Nawet kryzysu nie było a teraz wybuch. Oczywiście trudne dzieciństwo zony trudna rodzina wszyscy po drodze nie tacy a teraz wszystko moja wina. Dla mnie to tłumaczenie sobie obecnego wyboru i decyzji. Słyszałem od zony że teraz to wie jak to jest czuć się kobieca chyba nawet kochana a i zdradzie wprost nie zaprzeczyła. No trudne to jest.
Działam tak - na tyle ile mogę postawiłem na relacje do Boga, po prostu od razu nie wiadomo czego nie osiągnę ale zawierzam to moje hasło,, dzieciom daje co mogę ale i tutaj zona uruchamia złe moce warunkując zajmowanie się dziećmi moja nieobecnością w domu. To poniżające. Zarazem moim zdaniem bardzo niedorosłe podejście. No ale zona chce teraz pożyć bo koleżanki po rozwodach sobie radza, inne koleżanki mają torebki ubrania itp., szkoda gadać nawet jak to pisze to mi się nic nie tlumaczy.
Raf14
Posty: 14
Rejestracja: 31 mar 2024, 22:02
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Raf14 »

Cale działanie zony od grudnia jest jakby planowane i znów podejrzewam działanie doradcy. Napisała że nie będzie już robić oplat i teraz wszystko na mojej głowie. W odpowiedzi na pozew było zabezpieczenie alimentów. Zona w pozwie napisała kilka wyzwisk i ogólne bardzo rzeczy. Jakby szybko chciała załatwić sprawę. W kółko mówi o mojej przemocy psychicznej nawet ostatnio fizyczna wspominała, to jest dla mnie jak nierealne. Taki rozdziwek pomiędzy tym jak się zachowuje mówi a tym co było jeszcze niedawno. Jak można tak relacje zmienić w ciągu 2 tygodni, no wpływ kogoś jak nic
Bławatek
Posty: 1652
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Bławatek »

Witaj Raf14,

Mój mąż też tak szybko działał z pozwem, więc wyobrażam sobie jak Ci teraz trudno to wszystko zrozumieć i ogarnąć.

Nie da się wpłynąć na drugą osobę, szczególnie jak może jest pod wpływem innych osób lub w tzw amoku.

Dobrze byś teraz zadbał o siebie, zastanowił się nad sobą. Żona twierdzi, że przez 17 lat stosowałeś przemoc psychiczną wobec niej, więc może zastanów się, które twoje dzialania żona mogła odbierać jako krzywdzące. Czasami nie zdajemy sobie sprawy że jakimś słowem czy działaniem ranimy innych. Mój mąż np. mimo, że go doceniałam i wspierałam.jednak nie czuł się doceniany i wspierany, bo po pierwsze robiłam to nie tak jak oczekiwał mój mąż, a po drugie on ma wiele cech narcyza i dla niego docenianie ma sens tylko wtedy gdy jest stale (takie ubożkowienie) natomiast ja chwale za konkrety. O ile mogłabym chwalić więcej to jednak bozka z męża nie chcę zrobić. U nas jest przeklamsny odbiór i nierealistyczne oczekiwania męża oraz problemy z komunikacją, bo o ile ja dopytuję i lubię wyjaśniać tak mój mąż dużo dusi w sobie, nie pyta, a często źle odbiera moje słowa, czyny.

Mam nadzieję, że nie masz problemu z tym, że dzieci są teraz z tobą. Warto też bardziej o nie się zatroszczyć bo dla nich to też pewno stresująca i trudna sytuacja.
Raf14
Posty: 14
Rejestracja: 31 mar 2024, 22:02
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Raf14 »

Tak ja wiem ze były słowa ciężkie nawet wulgarne, to po mojej stronie i temu nie zaprzeczam. To jednak co jakiś bliżej nie określony czas, nie w sposób ciagly czy trwały. Tak naprawde kazy mecz sportowy z zachowaniem slownym zawodnikow powinien konczyc sie rozwodem.Ja swoją winę analizuję 4 miesiąc i tak dochodzę do ściany że nie możeto być powodem a tłumaczeniem zony z sytuacji. To jej gra abym miał poczucie winy i kiedy je biorę do siebie to jej potwierdzam że ma właściwy kierunek. Ma tylko swój plan, jestem pomijany a wgrany ma film na moją przemoc, dlatego prawie żadna komunikacja, a chciałbym dojść do poziomu z którego cokolwiek uda się budować. Z dziećmi super mają u mnie stabilizację o mamie NIC nie mówią i szczerze dobrze sobie radzimy wspierani moimi rodzicami. Tutaj jestem w kontakcie z wychowawczynią.
Niesakramentalny3
Posty: 242
Rejestracja: 18 mar 2022, 23:38
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Niesakramentalny3 »

Raf14,

Dwie sprawy.
Raf14 pisze: 03 kwie 2024, 11:08 Tak ja wiem ze były słowa ciężkie nawet wulgarne, to po mojej stronie i temu nie zaprzeczam.
Pierwsza, to to, że Ty czułeś się w miarę ok przez 17 lat małżeństwa, nie znaczy że żona czuła to samo.
Te wulgaryzmy to jednak oznaka braku szacunku - mi byłoby ciężko z przeklinającą żoną (zwłaszcza w moją stronę).

Druga sprawa, to może pora odbożkowić trochę żonę.
Jednak jak piszesz, z dnia na dzień się wyprowadziła i to wprost w ramiona kowalskiego, nie oglądając się na dzieci.

Super, że dzieci zostały z Tobą - z tego co zrozumiałem, wraz z odpowiedzią na pozew złożyłeś wniosek o zabezpieczenie alimentacyjne od żony? To pewnie i dobrze i "nie dobrze" - dobrze, bo żona odczuje konsekwencje swoich działań - "nie dobrze" bo pewnie nie poprawi to Waszej relacji.

Zadbaj o siebie i o zdrowie - o sen, bo sam pamiętam swoje bezsenne noce.
kowalskim jako takim się nie przejmuj (nie ten, to inny, to nie w nim jest źródło problemów...)
Raf14
Posty: 14
Rejestracja: 31 mar 2024, 22:02
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Raf14 »

Niesakramentalny3

Znów potwierdzam było brak szacunku poniżenie przez wybuchy słowne, i słowem można zabić. Jednak potem było życie fajne chwile więc po co odkopywać całą historię aby coś tłumaczyć? Jeśli coś nie jest ciągiem to po co tak wracać do przypadków? Było mało czasu dla rodziny bo praca ale ta praca zawsze była też na miejscu każda noc w domu przecież. Pewność że żadnych imprez spokój flirtów innych. Jest negowanie wszystkiego. Ja nawet nie odbieram opieki i tego że dzieci są ze mną jako zwycięstwa, choć zona w swoim planie tego nie przewidziała bo jak potem mówiła nie spodziewała się że dzieci będą chciały zostać że mną. Znaczy pójdą za nią do ledwo kawalerki i będą znosić nie wiadomo co w imię nie wiadomo czego tylko stres niepewność? Myślę właśnie że z obawy zostały w tym co pewne i dające stabilizację jako ochronę przed niepewnym czyli złym. Skąd mają rozumieć potrzebę mamy w szukaniu nowego lepszego świata, przecież po to ta wyprowadzka.
Spojrzenie mamy inne dla mnie 17 lat bajki zona jak twierdzi byłem jak paczek a dla niej to lata poniżeń braku szacunku czasu i mówi że teraz to mi jej brakuje bo była pachołkiem. Byłem maksymalnie na żonie zawieszony i 3 miesiące dalej tak było. Jednak otrzymanie pozwu dało mi sygnał że sprawy weszły na inny poziom i trzeba zacząć myśleć już nie tylko sercem. Poszło w odpowiedzi na pozew zabezpieczenie alimentów oraz ograniczenie wizyt zony w sumie do treści jaka teraz występuje w więc co 2 dzień. Zona do tego stopnia zafiksowana że tlumaczy że dzieci w pewnym okresie potrzebują ojca więc taka sytuacja jest ok. Dla mnie to wygodne z jej strony uczuciowej strony staram się nie nazywać bo złe rzeczy przychodzą mi do głowy.
Tak liczę się że to dobrze nie wpłynie na relacje, ale w kontekście zawieszenia i może wreszcie postawienia granicy trzeba reagować adekwatnie. Co z tego że przyjmowałem żale zony przez 4 miesiące skoro kusy idzie po więcej nie chce się zatrzymać a każda słabość bierze na swoją stronę? Przedtem dużo czytałem na tym forum i może choć trochę zrozumiałem i umiem się poruszać. Strasznie to trudne bo nigdy nie przypuszczałem za takie życie mnie dopadnie a jak nie reagujesz to nie zyjesz
Sefie
Posty: 636
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Sefie »

Raf14 pisze: 03 kwie 2024, 17:54 Jednak otrzymanie pozwu dało mi sygnał że sprawy weszły na inny poziom i trzeba zacząć myśleć już nie tylko sercem. Poszło w odpowiedzi na pozew zabezpieczenie alimentów oraz ograniczenie wizyt zony w sumie do treści jaka teraz występuje w więc co 2 dzień. Zona do tego stopnia zafiksowana że tlumaczy że dzieci w pewnym okresie potrzebują ojca więc taka sytuacja jest ok.
Większość panów na tym forum mogłoby Ci zazdrościć sytuacji w której jesteś. Niestety ale to panowie z reguły zostają bez dzieci. Odchodzące mamy często utrudniają kontakt, grają nimi.

Jeśli ogarniasz dzieci, masz dach nad głową, finansowo sobie radzisz. To czego więcej można chcieć na tym etapie kryzysu?

Standardowy etap zakochania twa jakieś dwa lata. Może żona ogarnie się szybciej. Kowalski okaże się nie taki fajny i będzie chciała wrócić.

Pytanie co dalej? Domyślam się, że na tym etapie chciałbyś jej powrotu bo tak ma niemal każdy. Ale etap buntu do tego co zrobiła jest jeszcze przed Tobą i niekoniecznie Twoje nastawienie do niej może być takie jak dzisiaj. Warto więc wszystko poukładać sobie w głowie. Masz spis lektur w dziale. Czerp z niego by stać się lepszym człowiekiem i na ten moment tatą.

Żonę zostaw w spokoju. Twoje utyskiwanie raczej nie pomoże. Nie ma nic bardziej żałosnego niż facet, który siebie nie szanuje i na siłę chce wyszarpać żonę z ramion kowalskiego. To jej problem z którym zapewne przyjdzie się za jakiś czas zmierzyć. Warto byś do tego momentu, jeśli do niego dojdzie był już ogarnięty, wiedział na czym stoisz i znał swoją wartość.
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II
Raf14
Posty: 14
Rejestracja: 31 mar 2024, 22:02
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Raf14 »

Mimo wszystko jest tu postronie zony element wpływu na dzieci mówiąc im że odwiedza ich wtedy kiedy mnie nie ma w domu argumentując moja postawę przemocowa. Też mówiąc im i w sumie wszystkim że przemoc dokonywała się po cichu nikt oprócz nas dwojga jej nie słyszał. Wysłała mi jakieś 2 nagrania z drugiego półrocza zeszłego roku ale to już było pewnie szukanie argumentów pod plan ucieczki.
Tak dzieci mam teraz na pierwszym miejscu i zawsze tak było że to rodzina najważniejsza.
Co do sytuacji zony to staram się nie myśleć o tym bo nie mam na to wpływu. W to miejsce jest wiara, pogłębiana i bliższa teraz. Zona przeklina do mnie że święty teraz się znalazl.
Fakt że do tej pory nawet mój postawiony warunek brzmiał jak prośbą do zony, ale ostatnimi dniami to zmieniam.np. za lista Zerty nie szukam kontaktu. Zone powierzyłem Bogu bo to nie mój zasięg. Na pewno nie zabiegam w sposób poniżający, jeśli w ogóle bo to nic nie daje. Chyba więcej zyskuje postawa lekko zdystansowana i opanowana.
Nie zmieniam obranego celu ale mam dużo złości do zony i złej jej oceny za to co robi że z dobrego domu zrobiła nam poligon. Tak myślę że trudno mi oddzielić relacje moja do zony i dzieci do zony ponieważ traktuje dzieci i mnie jako jedność niestety w tej chwili względem zony. Może to należałoby rozdzielić? Może ta ochrona dzieci niepotrzebna, jednak zapewne to strach przed postępowaniem zony wzmocniony brakiem do niej zaufania i obawa co do stabllnosci
Niesakramentalny3
Posty: 242
Rejestracja: 18 mar 2022, 23:38
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Niesakramentalny3 »

Raf14 pisze: 03 kwie 2024, 22:25 (...) W to miejsce jest wiara, pogłębiana i bliższa teraz. Zona przeklina do mnie że święty teraz się znalazl.(...)
Czasem to uzasadnione... bo gwałtowny zwrot w podejściu do wiary - może budzić podejrzenia.
Bóg, modlitwa - super - ale nie na pokaz. Bo może mieć odwrotny skutek.
Raf14 pisze: 03 kwie 2024, 22:25 (...) Tak myślę że trudno mi oddzielić relacje moja do zony i dzieci do zony ponieważ traktuje dzieci i mnie jako jedność niestety w tej chwili względem zony. (...)
Tak - jest to z pewnością bardzo trudne. Zmiana postrzegania.
Ale żona patrząc obiektywnie z boku, "wylogowała" się z rodziny. Oczywiście, odchodzący/odchodząca - będzie się upierać, że wcale się nie wylogował z rodziny, tylko że to samego męża/żony ma dość - ale z dziećmi nadal tworzą rodzinę - tak przynajmniej było u mnie.
Raf14
Posty: 14
Rejestracja: 31 mar 2024, 22:02
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Raf14 »

Niesakramentalny3

Z tą wiara to nie na pokaz to dla mnie. Teraz mam tak że w kościele czuje się dobrze wręcz swobodnie dużo stresu właśnie tam odchodzi.
Zona jak tylko może wbija szpile, ale biorąc pod uwagę początek odejścia gdzie z jej strony leciały pociski wagi ciężkiej, tak myślałem od kogo przejęła poziom rozmowy i komunikacji, teraz potrafiliśmy odbywać krótkie rozmowy bez agresji.
Z reguły jestem wyważony co teraz znów zona wyrzucala że nikt nigdy kłótni nie słyszał bo się nie darłem. Jednak na tym etapie jak widzę zone dostaje przyspieszenia i w środku mam niepokój. To oczywiście staram się opanować ale zona wie w jaki sposób może na mnie zadziałać co stosuje. Pomijam że w emocjach na początku mówiła że będzie mnie niszczyć w kółko. Niemniej dzięki wczytywaniu tego co tu na forum pierwsze co to nie staram się prowokować a być taka skała czasem przemawiająca. I taka postawa nie odpowiadania agresja powoduje spokój po stronie zony myślę
Astro
Posty: 1205
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak ratować małżeństwo

Post autor: Astro »

O alimenty wystąpiłeś.
Wystąpiłeś o zabezpieczenie miejsca pobytu dzieci przy sobie?
Pamiętaj , że to teraz ty stanowisz opiekę . Szkoła , lekarze itd. Przy ustalaniu kontaktów dbaj o interes dzieci i swój . To żona ,ma się dostosowywać do twoich i dzieci planów.
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II
ODPOWIEDZ