Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Kika - lilac
Posty: 3
Rejestracja: 30 paź 2023, 18:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Post autor: Kika - lilac »

Wiele mądrych spostrzeżeń przeczytałam na tym forum, dlatego też mam nadzieję że pomożecie także mnie spojrzeć na moją sytuację małżeńską z różnych perspektyw i podjąć jak najwłaściwsze decyzje dotyczące dalszego postępowania.

Jestem w sakramentalnym małżeństwie, ale - obecnie chyba każdy kościół bez problemu by je unieważnił, bo nie było w nim ani uczciwości małżeńskiej, ani wierności, a dziś wydaje mi się że nie było w nim nawet miłości - choć jeszcze pół roku temu uważałam inaczej.

Mąż zdradził mnie z inną kobietą. W pierwszym momencie winę zrzucał oczywiście na mnie, zarzucał mi że go zaniedbywałam, że jestem dla niego nudna i nie mam żadnych interesujących dla niego hobby. Bardzo zabolała mnie Jego ocena, ponieważ uważam że jest niesprawiedliwa. Miałam fajną, kreatywną i satysfakcjonującą pracę, która przez długi czas była moim hobby. Brałam udział w wystawach fotograficznych, udzielałam się na planach filmowych jako wolontariusz, na youtube można zobaczyć teledyski, do których przyłożyłam rękę. Obecnie też współpracuję zleceniowo z TV. Do tego mam normalną, regularną pracę na etacie. Kocham rośliny i mam sporą kolekcję w domu. Plus czasem różne kolekcjonerskie zajawki. Naprawdę aż tak wieje nudą? 🙄

Czas na hobby wyszarpywałam, ponieważ dom był zdecydowanie na mojej głowie - od sprzątania i gotowania, po organizację przeprowadzek i remontów (Mąż składał meble - w to był bardzo zaangażowany i doceniam to!) oraz zgłębianie wiedzy prawnej potrzebnej mi w ówczesnym postępowaniu przedsądowym dotyczącym pewnych problemów z nieruchomością. Czasem spałam po 4 godziny, by tylko wszystkie aktualne sprawy pospinać. Momentani miałam wrażenie że z prawnikiem mam bliższą relację i częstszy kontakt niż z Mężem... Mąż miewał problemy z utrzymaniem się w pracy, dość często był zwalniany - mam poczucie że w pewnym momencie wyręczałam go w większości prac domowych, byle tylko on miał spokojną głowę i mógł pracować i radzić sobie z tym jednym zadaniem.

I tutaj trudno się nie zgodzić - w ferworze wszystkich obowiązków brakowało mi już czasu, by jeszcze Mu rozrywki organizować, więc mógł się czuć zaniedbany. Oczywiście wiem, że nie jestem kryształowa i mam masę własnych wad - jednak bardzo starałam się z nimi walczyć i ogarniać to nasze wspólne życie w jakimś pozytywnym kierunku. Wyszło mi jak wyszło...

Nie mamy dzieci, bo mamy problem z zajściem w ciążę, ale czasem czuję ulgę - bo w tym układzie byłabym chyba jak samotna matka z DWÓJKĄ dzieci...

Jednocześnie - w naszym związku od początku było kłamstwo. Mąż przez rok wychodził w weekendy, twierdząc, że studiuje. Opowiadał mi o wykładowcach, o tym co sie dzieje na uczelni... Okazało się że nawet na tę uczelnię nie został przyjęty.

Wybaczyłam to, po poważnych rozmowach ustaliliśmy że kłamstwo w naszym związku miało się już więcej nie powtórzyć. Tymczasem potem przyszła zdrada...

Wiele osób na tym forum czeka na powrót małżonka. Mój Mąż po dwutygodniowym romansie wrócił do mnie, jesteśmy dziś razem. Ale... sama nie wiem czy ja nadal tego chcę. Sytuacja między nami jest napięta, ja robię awantury z byle powodu, jestem bardzo drażliwa, i mam wyrzuty sumienia, bo chyba nie staram się odbudowywać tej relacji. Jednocześnie - mam poczucie że po tej zdradzie coś we mnie zgasło bezpowrotnie, i przyznaję że nie mam ochoty się starać, bo wszystkie moje wcześniejsze działania dotyczące dbania o dom i dobre warunki życia dla mnie i Męża nie były doceniane.

Z drugiej strony - Mój Mąż stara się bardzo. Zaczął pomagać w domu, jest zdecydowanie bardziej obowiązkowy i sumienny. Mam wrażenie że wreszcie próbuje dojrzeć i wziąć odpowiedzialność za siebie. Mam poczucie że powinnam dać Mu drugą szansę, tym bardziej że wiele dziwnych, metafizycznych znaków na to wskazuje... Ale jednocześnie - czuję ból, czuję zawód, i jest mi bardzo trudno odnaleźć się w tej obecnej relacji, bo czuję się wykorzystanym i niekochanym frajerem. W obliczu kłamstw mojego Męża nie wiem już nawet, czy wcześniej łączyło nas naprawdę jakiekolwiek uczucie... Mam też po prostu wątpliwości czy ta relacja jest dla mnie dobra.

Wiem że Mąż w momencie romansu przechodził kryzys związany z utratą pracy i problemami zdrowotnymi (już naprawione, potrzebna była operacja ale już wszystko ok). Na pewno miało to ogromny wpływ na jego funkcjonowanie i samoocenę, którą Kowalska z pewnością podniosła... szkoda tylko że moim kosztem.

Oboje chodzimy na psychologiczne terapie indywidualne, próbowaliśmy też terapii par, ale niestety nie trafiliśmy na pasującego nam psychologa, więc szukamy dalej.

Staramy się również zbliżyć do Boga, i obecnie chyba tylko filmy księdza Szustaka trzymają mnie w tym związku.

Jak Wy to widzicie? Czy naprawdę warto ratować taki zwiazek jak mój za wszelką cenę, czy może lepiej się odsunąć?
Al la
Posty: 2716
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Post autor: Al la »

Witaj Kika-lilac.
Jestem w sakramentalnym małżeństwie, ale - obecnie chyba każdy kościół bez problemu by je unieważnił
Na początek sprostowanie: nie ma czegoś takiego jak unieważnienie małżeństwa w Kościele katolickim, jest stwierdzenie nieważności, czyli stwierdza się, że małżeństwo było nieważnie zawarte.
Wiele osób na tym forum czeka na powrót małżonka. Mój Mąż po dwutygodniowym romansie wrócił do mnie, jesteśmy dziś razem.
Może doczytałaś na forum, że w naszej wspólnocie owszem, czekamy na współmałżonka, który się pogubił w życiu, ale jednocześnie podejmujemy pracę nad sobą, nad swoimi brakami, nieuporządkowaniem, niezrealizowanymi potrzebami. Inwestujemy w swój rozwój, także duchowy.
Jednym słowem, stajemy się lepszą wersją samych siebie, nie zajmując się współmałżonkiem, bo on/ona ma swoją pracę do wykonania.
Bycie samemu nie oznacza braku szczęścia, wręcz przeciwnie, można żyć w pełni, będąc w zgodzie z Bogiem, samym sobą i drugim człowiekiem.
Tak, jak mówimy tu, na forum, zmianę zaczynamy od siebie.

Możesz zajrzeć tutaj: to nasza strona pomocowa http://sychar.org/pomoc/, znajdziesz tam różne informacje i materiały nt kryzysu, oraz konferencje ze wspólnotowych rekolekcji http://www.rekolekcje.sychar.org/, również polecane lektury viewtopic.php?f=10&t=383

Pozdrawiam, na pewno wesprą Cię nasi forumowicze.

Pamiętaj też, że internet nie jest anonimowy, zwróć uwagę na niepodawanie charakterystycznych szczegółów.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa
Bławatek
Posty: 1652
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Post autor: Bławatek »

Witaj Kika - lilac,

Kolejna trudna życiowa historia :(. Masz dużo niepewności i wątpliwości, co jest zrozumiałe bo przecież zawierając małżeństwo kochamy i chcemy kochać zawsze i tego też oczekujemy od małżonka. Widzę z twojego opisu, że twój mąż bardzo podobny do mojego. Mój mąż też był wiecznie nieobecny, więc na mojej głowie było wszystko, też słyszałam, że jestem nudna, bo nie mam takiego hobby jak on, a dodatkowo mój mąż nie potrafi rozmawiać, a wszystko co mu się nie podobało lubił zamiatac pod dywan - niestety, czasami mu się coś przypominało i lubił wracać do sytuacji sprzed wielu miesięcy o których ja nie pamiętałam. W pewnym momencie mój mąż był bardziej nieobecny duchem - myślałam, że problemy w pracy i stresy go wykańczają więc mniej od niego wymagałam, starałam się go wspierać ale i tak się oddalał. Prawdopodobnie wtedy wplatał się w romans z koleżanką w pracy i być może nie wiedział jak się wypłatać bo przypominam sobie, że chciał bym mu u mnie pracę załatwiła. Ale oczywiście szczery nie był, a wystarczyłoby, że w szczerości by ze mną o wszystkim porozmawiał. U was jest o tyle dobrze, że mąż twój rozmawia, nie chowa głowy w piasek, nie zamiata pod dywan, tylko chce pracować nad realcją, uczęszcza na terapię. Może uda wam się znaleźć dobrego terapeutę małżeńskiego i wtedy bardziej popracujecie nad związkiem, nad wami. U nas tego zabrakło, mój mąż myślał, że ja odwalę całą robotę, zmienię się na taką jak on by chciał, a on przyjdzie na gotowe i będzie żył jak pan. Nawet nie miał chęci szczerze przeprosić i zadośćuczynic, a nabroilł bardzo (gdybys chciała poczytać to znajdzyesz w moim wątku: "Mąż odszedł - nie wiem co robić, jak go traktować" w zakładce "rozwód czy ratowanie małżeństwa", bo za dużo nie chcę u ciebie zaśmiecać).

Trudno odzyskać zaufanie - do tego potrzebny jest czas i praca nad tym. Może warto o tym poczytać, posłuchać? Pomodlić się o to dla siebie i dla męża o dobre działanie. Samo raczej nie przyjdzie. Mój mąż nie zrobił nic bym zaufanie na nowo dla niego miała. Prawdopodobnie ma teraz kolejną koleżankę, jak to na forum nazywamy - kowalską. I kiedyś wpisałam w wyszukiwarkę frazę: co zrobić po zdradzie - wyskoczyło mi wiele punktów do realizacji, ale mojemu mężowi nawet tego się nie chciało zrobić. Już nie wspomnę, że nie chciał słuchać o. Szustaka, Ks. Dziewieckiego (jednego i drugiego lubię słuchać, bo mądrzy ludzie z nich, aczkolwiek ks. Dziewiecki jest czasami bardzo radykalny jeśli chodzi o zdrady). A niestety bez pracy nie da się naprawiać relacji.

Mimo wszystko, czyli zniechęcenia, braku nadziei, warto myśleć o naprawie małżeństwa. Tym bardziej że to długi proces i wymaga czasu i pracy.
Kika - lilac
Posty: 3
Rejestracja: 30 paź 2023, 18:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Post autor: Kika - lilac »

Dzięki Bławatku! Twoje słowa przyniosły mi dużo otuchy. Miło czuć, że jest się rozumianym - choć oczywiście wolałabym abyśmy nie miały na koncie tak trudnych i podobnych do siebie historii. Czytałam Twoją opowieść - i bardzo współczuję, bo mam wrażenie że utknęłaś w tej sytuacji, którą zafundował Ci Mąż, trochę bez możliwości ruchu. Z jednej strony Twój Mąż teoretycznie odszedł, z drugiej - robi dziwne podchody wyglądające tak, jakby chciał wrócić do domu. Przypuszczam że trudno Ci funkcjonować w tej niepewności i zawieszeniu.

Ja sama w mojej sytuacji cały czas nie potrafię objąć rozumem tego, co się wydarzyło... Po prostu totalnie nie rozumiem działań mojego Męża. Z jednej strony mówi że ciągle mnie kocha i zawsze kochał, i nigdy nie chciał się ze mną rozejść - ale co to za miłość, gdy świadomie wyrządza się drugiej osobie tak wielką krzywdę jak zdrada? Czy naprawdę przewidywanie dość oczywistych konsekwencji swoich działań jest takie trudne? Z drugiej strony - nie wiem po co w ogóle chce do mnie wrócić, skoro byłam taka nudna i tak mu było ze mną źle. Po prostu nie rozumiem tego wszystkiego, jego działania są dla mnie tak okropnie nielogiczne, a świat obecnych emocji skomplikowany...

Ale wiesz co? Jestem z nas dumna, że radzimy sobie jakoś w tej sytuacji, mimo że jest okrutnie ciężko i niepewnie. Niezależność finansowa i możliwość decydowania o sobie jeszcze nigdy nie była dla mnie tak cenna.
Mimi
Posty: 101
Rejestracja: 31 sie 2023, 12:29
Płeć: Kobieta

Re: Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Post autor: Mimi »

Hej, widzę bardzo dużo podobieństw w naszych historiach...
Kika - lilac pisze: 27 mar 2024, 12:01 jestem dla niego nudna
Mój M tak tego nie nazwał, ale dowiedziałam się, że ocenia nasze małżeństwo jako nudne.
Podobnie jak Ty mam cudowną, kreatywna, rozwijającą pracę, mnóstwo pasji i pomysłów na spędzanie wolnego czasu. Odpowiedzałam, że nuda jest w nim, przytaknął.
Kowalska była mu potrzebna do podbicia ego.
Kika - lilac pisze: 27 mar 2024, 12:01 Mój Mąż po dwutygodniowym romansie wrócił do mnie, jesteśmy dziś razem. Ale... sama nie wiem czy ja nadal tego chcę
Kika - lilac pisze: 27 mar 2024, 12:01 Jednocześnie - mam poczucie że po tej zdradzie coś we mnie zgasło bezpowrotnie, i przyznaję że nie mam ochoty się starać, bo wszystkie moje wcześniejsze działania dotyczące dbania o dom i dobre warunki życia dla mnie i Męża nie były doceniane.
Mam dokładnie to samo.
Jestem z mężem, bo przysięgałam przed Bogiem, ale nie ma we mnie dawnych emocji, które nadawały koloryt naszemu małżeństwu.
Straciłam ochotę na to, żeby się starać być atrakcyjną (na różnych polach) dla męża.

Życzę Ci Kochana wszystkiego dobrego, niech Bóg Cię prowadzi przez ten trudny czas. Cały sens istnienia jest w Nim. To mnie trzyma przy życiu.
Kika - lilac
Posty: 3
Rejestracja: 30 paź 2023, 18:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Post autor: Kika - lilac »

Dziękuję, Mimi, za Twój komentarz. Czy zdradzisz jak radzisz sobie z tą sytuacją na co dzień? Jak funkcjonujecie obecnie z Mężem na co dzień - żyjecie razem, czy raczej obok siebie, bez zbytniego zaangażowania we wzajemne sprawy? My staramy się spędzać dużo czasu razem - ale często go rujnuję napadami smutku i wściekłości (totalna nowość, wcześniej nie miałam tego w repertuarze, byłam bardzo spokojną osobą, panującą nad sobą). Bardzo trudno mi się w tym wszystkim odnaleźć, i boję się że nasz związek zmierza obecnie donikąd. Nie sprawia mi już radości bycie z Mężem, mój Mąż pewnie dalej się że mną nudzi, i mam poczucie że teraz zmarnujemy sobie wzajemnie dalsze życie... a trochę byłoby szkoda dożyć 80-tki w takim nastroju, jaki mamy obecnie w domu. Myślę o separacji i przeprowadzce, by odpocząć od siebie i sprawdzić jak żyje się nam osobno, bo nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam to, co jest teraz. Przykro mi że tak to nasze małżeństwo zmarnowaliśmy. Myślałam że po pół roku od doswiadczenia zdrady moja kondycja psychiczna będzie się już poprawiać, ale niestety - nadal sobie przypominam tę sytuację, a wtedy nie potrafię zdusić tego w sobie i zamknąć paszczę. Wiem że przypominać będę to sobie całe życie, i wciąż nie mam opracowanej strategii przetrwania na te chwile... wiem że już nie powinnam wypominać, bo zamienię nasze życie w piekło. Ale to Mąż to piekło sprowadził do domu. Trudno mi teraz.
niedoceniajacy
Posty: 98
Rejestracja: 03 kwie 2023, 8:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Post autor: niedoceniajacy »

hej,

u mnie sytuacja jest podobna. Też nie mam dawnych emocji, a w środku jest smutek, który ciężko czasami zamaskować. Piszesz, że masz "napady wściekłości" - to normalne, ja też miałem - ale z perspektywy czasu uważam, że lepiej przestać się wyładowywać. U mnie codzienność jest fajna, najlepsza od kilku lat - głównie przez to że się praktycznie o nic nie kłócimy. Żona w końcu nie czepia się byle czego, ja nie robię jej wyrzutów o kowalskiego. Wg mnie dużo nam dało kilka wyjazdów ze znajomymi gdzie mieszkaliśmy w grupie w większych mieszkaniach i "nie mogliśmy" się kłócić, było normalne życie. Teraz już sporo wyjeżdżamy sami z dzieckiem i naprawdę życie jest lepsze dzięki temu że ciągle mamy jakieś zajęcie. Wyjazdy co weekend oznaczają, że w tygodniu trzeba zajmować się sprzątaniem, praniem i szykowaniem na kolejny weekend - nie ma kiedy tracic czsu na spięcia - a to jest bardzo ważne, żeby uspokoić atmosferę.

Niestety, jest trochę tak jak pisze Mimi - czyli nie ma dawnych emocji. Dodatkowo u mnie - nie chce się uzewnętrzniać na 100%, a tylko na 80. Jakieś 20% swoich zmartwień i sukcesów zostawiam dla siebie bo nie chcę żeby miała możliwość obnażyć mnie znowu przed kimś. Nie ufam i myślę że nie zaufam już tak jak kiedyś. Nie chce mi się kupować tylu prezentów jak kiedyś. Bywają takie dni, że czuje się szcęśliwy (ale nie bardzo jak kiedyś) - ale bywają momenty, że czuje się dalej oszukiwany i okradany z intymności.

Wracając do Twojego pytania - wg najwięcej daje uspokojenie atmosfery - nie wypominanie, nie kłócenie się o nic. Potem można spróbować normalniej żyć.

Nie wiem jak wygląda u Was kwestia zrozumienia przez Męża co zrobił. U mnie żona nadal myśli, że nic nie zrobiła...
Prometeusz
Posty: 9
Rejestracja: 12 mar 2024, 12:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Post autor: Prometeusz »

Moja żona też uważa, że nic takiego nie zrobiła a jak najdzie mnie złość i smutek z tego powodu co zrobiła to tłumaczy sobie, że mam jakąś chorobę psychiczną i mówi że powinienem się zbadać. Raz chce odbudowywać związek, ale tylko porozmawia z koleżanką z pracy która jej pomagała Kowalskiego podrywać w pracy, to już się dystansuje i traktuje mnie jak przedmiot. I jak tu kochać kogoś kto jest fałszywy i jedno mówi do małżonka a drugie do koleżanek i kowalskiego? Mam nadzieję że jak odejdzie z pracy to jej się poprawi. Tylko czy mój stan emocjonalny się poprawi skoro piszecie że po takim czasie dalej czujecie smutek i gniew na małżonka…
Rosa
Posty: 6
Rejestracja: 31 lip 2023, 12:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Post autor: Rosa »

Cześć 🙂
Na forum nie ma jeszcze mojej historii, do tej pory tylko je czytałam. Przeczytałam Twój post i postanowiłam napisać. Mam bardzo podobną historię, z tym, że jak dowiedziałam się o zdradzie to odcięłam się od męża całkowicie, poprosiłam go o wyprowadzkę, ja cierpiałam a on sobie gdzieś fruwał przez 3 miesiące z Kowalska. Po tym czasie zaczął mnie prosić o szansę i odbudowę małżeństwa, zawiesiłam sprawę rozwodowa i poszliśmy na terapię. Ja w swojej indywidualnej terapii byłam od początku. Teraz minęło już ponad rok jak wrócił. Bardzo się stara, przeprasza mnie bardzo często za to jak mnie skrzywdził, stara się być lepszym mężem i ojcem i widzę to. Nasza relacja pewnie pod pewnymi względami jest dużo lepsza niz wcześniej (rozmowy, uwaznosc, bliskość). Jednak mam tak jak ty, że ciężko mi się w tym funkcjonuje, mam w sobie pokłady żalu (że się do niej żalił, że ze mną nawet nie rozmawiał jak mu coś nie pasowało, że o mnie wtedy nie myślał, że zrzucił winę na mnie za wszystko, że nagadał głupot swojej rodzinie). Podobnie jak Twój mąż twierdzi że nie chciał mnie zostawiać, też nie umiem tego pojąć. I też czasami się czuje jak frajerka. I to są takie dwie skrajności, raz czuję, że to wszystko było po coś i widząc jego zmianę się ciesze z tego jak to teraz wygląda, a raz jestem załamana tym co było.
Mimi
Posty: 101
Rejestracja: 31 sie 2023, 12:29
Płeć: Kobieta

Re: Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Post autor: Mimi »

Kika - lilac pisze: 01 kwie 2024, 9:05 Czy zdradzisz jak radzisz sobie z tą sytuacją na co dzień? Jak funkcjonujecie obecnie z Mężem na co dzień - żyjecie razem, czy raczej obok siebie, bez zbytniego zaangażowania we wzajemne sprawy?
Rosa pisze: 04 kwie 2024, 19:22 I też czasami się czuje jak frajerka.
Właśnie tak się czuję.

M stara się bardzo, widzę to, ale...wcześniej też mi się wydawało że się stara. Odkrycie zdrady było dla mnie szokiem, nie rozumiałam dlaczego się wydarzyła.
W związku z powyższym przestałam ufać swoim odczuciom.

Staram się nie poddawać swoim demonom, staram się funkcjonować pozytywnie ( nasz kryzys jest niewidoczny dla postronnych, dla dzieci), ale jestem wewnątrz mocno pokaleczona, jak to często piszę: wypatroszona.

Dawniej M mnie nie irytował. Kiedy zrobił coś źle/nie zrobił/popełnił głupstwo, śmiałam się z tego, obracaliśmy wszystko w żart. Teraz często mnie irytuje jego zachowanie, jego słowa.
Zakupuję to w sobie bo to mój problem, zawsze uważałam, że jeśli ktoś mnie wkurza, to mój problem, a nie tego kogoś.
Łatwo nie jest :cry:

Tymczasem w okresie zdrady on bardzo krytycznie mnie oceniał, nie dawał wsparcia (koleżankom dawał bardzo chętnie jeszcze długo po zdradzie).

Czasami wydaje mi się że łatwiej byłoby mi samej, bez niego...
Rosa
Posty: 6
Rejestracja: 31 lip 2023, 12:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Oszustwa i zdrada - czy jest jeszcze co odbudowywać?

Post autor: Rosa »

M stara się bardzo, widzę to, ale...wcześniej też mi się wydawało że się stara. Odkrycie zdrady było dla mnie szokiem, nie rozumiałam dlaczego się wydarzyła.
W związku z powyższym przestałam ufać swoim odczuciom.
Mamy wiele wspólnego. Mi też się wydawało, że się stara, że kocha. Planowaliśmy właśnie zakup domu i dziecko. Byłam w wielkim szoku. I też już sobie nie ufam, bo nie wyczułam, że jest tak źle. Ta irytacja u mnie podobnie, też staram się to dusić, bo wiem że mnie teraz irytuje wiele rzeczy w nim. Mam nadzieję że to chwilowe.
ODPOWIEDZ