Żona chce rozwodu

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Gotek
Posty: 38
Rejestracja: 09 sie 2025, 8:08
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Gotek »

Tak mamy naprzemienna. Tylko najgorsze jest to że bardzo ja skrzywdzilem w małżeństwie i nie potrafi Mi zaufać nie chce do tego wracać co było. Ja ją kocham ale ona kocha innego mężczyznę z którym planuje przyszłości
Bławatek
Posty: 2760
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Bławatek »

Gotek pisze: ↑06 lis 2025, 6:15 Cześć mam pojęcia podobna sytuacje tylko u Mnie to Ja skrzywdziłem żona psychicznie. Nie wytrzymała i jest rozwód, w między czasie poznała kogoś we wspólnocie kościelnej stwierdzają że to jest miłość jej życia. Ze mną tego nie doświadczyła. Codziennie się modliła o miłość do Mnie ale Pan Bóg zesłał jej owego Pana. Mamy dwójkę dzieci 4, i 7;lat. Mówię zawalczmy dla Nich, ona mówi że wiele miałem szans i już nie pozwoli się skrzywdzić. Nie potrafi Mi zaufać że się zmienię jakby teraz tego nie zrobiła to wie że by tego żałowała. Nie potrafi Mnie kochać kocha jego.
Gotek w innym wątku napisałeś te słowa, więc pozwoliłam sobie zacytować je tutaj.

Wszędzie wspominasz, że wiesz, że skrzywdziłeś żonę, to może warto teraz na tym się skupić i popracować nad tym co było złe by zniknęło. Samo nic się nie zrobi.

Ja też nie chce wracać do tego życia, które mialam z mężem więc dopóki mój mąż nie zmieni swojego krzywdzącego postępowania to ja nie widzę wspólnej przeszłości.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Gotek
Posty: 38
Rejestracja: 09 sie 2025, 8:08
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Jestem po rozwodzie cywilnym

Post autor: Gotek »

Szczęść Boże
Jestem krótko po rozwodzie cywilnym. Moje małżeństwo trwało 10 lat z czego 13 lat razem. Dwójka dzieci 4 i 7 lat. Mamy opiekę naprzemienna. Kryzys zaczął się jakieś 4-5 lat temu przemoc psychiczna z mojej, nie zdawałem Sobie sprawy że jest tak zle, żona mówiła zróbmy coś z tym chodźmy na terapię a ja nic wówczas mówiła że chce rale ja ją prosiłem że nie że się zmienię i nic z tego nie wyszło. W całym małżeństwie to wszystko inicjowała moja żona zakup mieszkania, samochodu, remonty ja byłem materialistą i egoistą tylko odkładałem pieniądze na spłatę kredytu żeby później Miedź lżej. Dużo płaczu że strony mojej żony a z mojej nic tylko odwrócenie i do drugiego pokoju. U żony w końcu coś wybuchło bańka się napełniła i koniec rozwód w między czasie wstąpiła do wspólnoty kościelnej gdzie poznała kogoś z takim wartościami jak ona wiara. Ja ta wartość zobaczyłem jak przyszedł kryzys ale za późno. Mówi nie kocham Cię, kocham jego. Codziennie się modliła o miłość do Mnie ale to nic nie dało, Pan Bóg zesłał jej owego mężczyzne i to jest prawdziwa miłość. Jesteśmy po rozwodzie cywilnym teraz wiem że będzie się starać o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Powiedzcie Mi czy jest szansa że wróci do Mnie. Teraz zrozumiałem ile błędów popełniłem ale to już za późno. Żona będzie się starać o stwierdzenie nieważności małżeństwa.
Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 15213
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Nirwanna »

Gotek, dołączyliśmy moderatorsko Twój nowy post do Twojego tematu.
Prosimy, abyś nie tworzył nowych wątków, do skutecznego wsparcia warto, aby użytkownicy forum znali cały kontekst Twojej sytuacji, która jest opisana w Twoim osobistym wątku.

Może się mylę, ale stworzenie nowego wątku sprawia wrażenie, jakbyś chciał uciec od tego stwierdzenia:
Bławatek pisze: ↑10 lis 2025, 21:29 Wszędzie wspominasz, że wiesz, że skrzywdziłeś żonę, to może warto teraz na tym się skupić i popracować nad tym co było złe by zniknęło. Samo nic się nie zrobi.
Tymczaasem Bławatek w skondensowanej formie przekazała Ci, jaki warto kierunek obrać. Bo zwyczajnie jest to kierunek potencjalnie skuteczny. Inne kierunki też są, tylko niekoniecznie skuteczne. Wybór jest Twój.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
MariaMagdalena
Posty: 21
Rejestracja: 15 mar 2025, 16:19
Płeć: Kobieta

Re: Jestem po rozwodzie cywilnym

Post autor: MariaMagdalena »

Gotek pisze: ↑16 lis 2025, 9:15 Codziennie się modliła o miłość do Mnie ale to nic nie dało, Pan Bóg zesłał jej owego mężczyzne i to jest prawdziwa miłość. Jesteśmy po rozwodzie cywilnym teraz wiem że będzie się starać o stwierdzenie nieważności małżeństwa.
A dlaczego uważasz, że to Pan Bóg zesłał Twojej żonie innego mężczyznę? Nadal jesteście sakramentalnym i ważnym małżeństwem.

Twoja żona przez długi czas była w głębokim kryzysie a rezygnacja i wyparcie to także sposób na to, żeby przetrwać. Życie ze złamanym sercem jest nie do zniesienia. Ból, gniew i poczucie beznadziei szatan często wykorzystuje, by mamić człowieka iluzją dobra.
Nie znasz Bożego zamysłu, ale Pan Bóg zawsze chce tylko dobra - i Twojego i Twojej żony. Myślałeś o tym, żeby zamiast oczekiwań przyjąć Jego wolę? Zaufać bezwarunkowo? Ty masz swoją drogę i Twoja żona także. Warto modlić się za żonę, o jej zbawienie. Pan Bóg zatroszczy się o was oboje. Z Nim przetrwasz wszystko.
Gotek
Posty: 38
Rejestracja: 09 sie 2025, 8:08
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Gotek »

Cześć
No Zona Sama Mi to powiedziała, i że napewno kogoś Sobie znajdę. Teraz była wymiana dzieci chwilę posiedziałem A ona do mnie że już mój czas minął.
Ja wyszedłem a w zamian zaraz przyjdzie nowy partner.
Ciężko mi z Tym wszystkim wiem że Ja bardzo skrzywdziłem i widząc jej podejście do Mojej osoby na pewno już do Sienie nie wrócimy. Ja bym bardzo mocno chciał ale to muszę chcieć 2 osoby.
Bławatek
Posty: 2760
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Bławatek »

Gotek po pierwsze tak jak pisze MariaMagdalena niekoniecznie Bóg zesłał twojej żonie nową miłość - Zły lubi mieszać. Po drugie - Bóg chce naszego dobra I czasami nas zatrzymuję byśmy zła nie czynili - może to właśnie czas dla ciebie byś zauważył całe zło czynione i się zmienił na lepsze. Przede wszystkim dla siebie i byś ty był lepszym człowiekiem. A żona może to zauważy i Cię pokocha na nowo.

Jeśli żona postawiła granicę i uznała, że nie chce być krzywdzona to ma do tego prawo i świadczy o jej mądrości gdyż głupotą jest trwać w czymś co zło lub krzywdę przynosi. Pewnie nowa relacja to dla niej taki plasterek, który ma wyleczyć rany ale pewnie prędzej lub później dotrze do niej, że ta relacja to nic dobrego. Ale sama powinna do tego dojść.

Ja już to kiedyś pisałam - to że mam sakrament z mężem nie obliguje mnie bym przyjęła męża i pozwoliła się krzywdzić, dopiero gdy zobaczę, że mąż przeszedł proces i zmianę to wówczas będzie przestrzeń do wspólnego życia. I dlatego ja też nie stoję w miejscu tylko pracuję nad tym co wymaga zmiany.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Gotek
Posty: 38
Rejestracja: 09 sie 2025, 8:08
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Gotek »

Cześć zgadzam się muszę pracować nad Sobą, a czy żona zauważy i zechcę wrócić na to nie mam wpływu.
Widzę że jej relacja z nowym partnerem dobrze się układa. Jest uśmiechnięta, zadowolona łączą ich wspólne pasje. Pewnie nie może się doczekać sprawy w sądzie biskupim. Jej rodzina się odemnie odsunęła. Wiedziałem że minie jakiś czas i urwie się kontakt.
Tęsknię za Nią, ale zdaje Sobie sprawę że Ona już nie wróci Miałem kilka szans na naprawę 3 lata temu i Nic z tym nie robiłem, cały czasu trwalem w przekonaniu że jakoś to będzie i przemilczalem temat nie było rozmowy tylko karanie cisza.Teraz Mam za swoje zachowanie egoistyczne.
Ruta
Posty: 3913
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Ruta »

Przez lata mówiłam, że kocham męża. W dużej mierze myliłam miłość ze współuzależnieniem, przywiązaniem do męża, z lękiem przed opuszczeniem i lękiem przed samotnością. Kiedy to wszystko przepracowałam, odkryłam, że pod tym wszystkim naprawdę jest moja miłość do męża. Taka która daje wolność i pragnie dobra drugiej osoby. Jest też miłość małżenska, która pragnie bycia z drugą osobą, ale w prawdzie i w dobru. O tym sporo napisała ci Bławatek. Poczytaj. Kilka razy.

Twoja żona zachowała się mądrze, przerywając krzywdę, której doświadczała. To nie tylko zatrzymało spiralę przemocy, ale pozwoliło tobie stanąć w prawdzie o tym, że krzywdzisz. Do ciebie należy decyzja, czy postanowisz zajrzeć w siebie, wyzdrowieć ze swoich zranień, nauczyć się żyć w niedestrukcyjny sposób. Czy też uznasz, że skoro sądzisz, że żona do ciebie nie wróci, to nie warto podejmować takiego wysiłku. Warto. Dla ciebie. Dla dzieci. Dla dobrej relacji z żoną i mamą twoich dzieci. Dla wszystkich ludzi, których masz wokół siebie i których spotkasz na swojej drodze w przyszłości. Po to, żeby zyć lepiej z pełniej, cieszyć się relacjami, wyzdrowieć.

Czeka was proces w sądzie biskupim. Rozeznanie trudnych złożonych sytuacji małżeńskich w powołanym do tego sądzie biskupim pomaga stanąć w prawdzie o sytuacji małżonków, rodziny. Warto, żebyś porozmawiał z osobą, która przez taki proces przeszła. Zrozumiał, na czym proces polega, jaka jest twoja w nim rola. Można też umówic się na rozmowę w sądzie biskupim. Posługa jest bezpłatna. Nie jest dobrze ustawiać się w roli biernego przedmiotu, ofiary.

Papież Franciszek kładł duży nacisk na to, że nawet w przypadku rozeznania, że nie doszło do ważnego zawarcia małżeństwa, pozostają zobowiązania naturalne, zobowiązanie do szacunku dla drugiej osoby, zobowiązania rodzicielskie. Mówił i pisał, że także w rodzinach nie opartych na relacjach sakramentalnych, w rodzinach zranionych, nadal może rozwijać się troska, miłość, może następować wzrost wszystkich osób. Więc żadne orzeczenie sądu biskupiego nie pozbawia więzi. Poza tym na dziś nie wiesz, jak zostanie rozeznana wasza relacja małżeńska. Na dziś pozostajesz mężem swojej żony.

Przeczytałam twoje posty - i zobaczyłam w nich siebie sprzed paru lat, z jedną piosenką: żeby wrócił, żeby wrócił, żeby wrócił. W wyjściu z tego nudnego refrenu i rozpoczęciu realnej pracy nad sobą pomogła mi Nowenna Pompejańska.
Przez te dni modlitwy zaczęłam widzieć więcej, w rozmowie z Marią, Matką Bożą, dostałam wsparcie, pociechę, wskazówki. Dostałam też w pomoc w wyjściu z żalu do Boga. A to był czas, gdy winiłam Boga za kryzys, za to, że nic nie robi i za to, że stworzył mężczyzn i jeszcze za to, że nie chce porazić mojego męża i jego kochanki piorunem i że nie zadziała magicznie, tak, żeby mój mąż do mnie wrócił, skoro ja go kocham i jestem wierna. Nowenna Pompejańska nie tylko mi pomogła w szczycie kryzysu, pomogła wielu osobom. Jak poczytasz forum, znajdziesz inne świadectwa. Dla mnie to był ważny czas na mojej drodze zmiany i zdrowienia. Wiele nowych rzeczy odkryłam, zrozumialam. A różaniec stał się moją liną ratunkową. Jak dla wielu kobiet i mężczyzn przede mną i po mnie. Może Nowenna Pompejańska to dobre rozwiązanie i dobry nowy początek także dla ciebie?

Zaczynając Nowennę Pompejańską nie bardzo umiałam mówić różaniec i nie do końca rozumiałam, o co w tym chodzi. Nawet miałam przekonanie, że to rodzaj zabobonu. Zresztą czasem i tak bywa, że ktoś tak podchodzi do nowemu, czy do modlitwy, jak do magicznej formuły. Ja uczyłam się różańca i sensu modlitwy nowennowej z ojcem Szustakiem. Bardzo dobrze i prosto wszystko tłumaczył. Jak nie wejść w zabobonne odmawianie też. Na pewno znajdziesz w sieci jego dawne nagrania na ten temat, jak poszukasz. Z początku też było mi łatwiej mówic rózaniec z kimś, nawet jeśli to było nagranie.

Wspieram modlitwą :)
Ruta
Posty: 3913
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Ruta »

Pakiet startowy dla odwieszających się od żony (lub męża), parę lat temu popularny na forum. I sprawdzony. W tym przeze mnie. Działa.

1. Lista Zerty
viewtopic.php?t=282

2. Paczka do Boga
Ważna uwaga wstępna, to ćwiczenie robimy w wyobraźni, nie w realu. Wyobrażasz sobie paczkę. Do paczki wkładasz żonę. Paczkę zamykasz i wysyłasz do Boga. U Boga żona jest bezpieczna, więc możesz spokojnie zajmować się sobą. A nie tym co żona, u żony, z żoną...

Poczucie humoru i wodze fantazji wskazane. Ja w wobraźni ganiałam męża, bo wcale nie chciał do tej paczki wejść. Potem jak opanowałam strzelanie z takiego karabinku, jak mają weterynarze i wnoszenie uśpionego męża do paczki (nadal w wyobraźni), to z kolei paczka nie chciała drgąć, jak już drgnęła, to potem spadała mi na głowę. Nawet po kilku dniach. Aż któregoś dnia poszybowała pięknie w górę i została w Niebie :)

Dobrego błogosławionego Adwentu :)
Gotek
Posty: 38
Rejestracja: 09 sie 2025, 8:08
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Gotek »

Cześć,
Dziękuję za odpowiedź, ale miałem kilka szans na naprawę tego i nie skorzystałem obudziłem się dopiero jak przyszło najgorsze i ktoś się pojawil w między czasie. Znam moja żone decyzji nie zmieni to jest dla Mnie najgorsze. Nie umiem się z tym pogodzić.cala jej rodzina już wie jaki Ja byłem i zero kontaktu.
Nie mam wpływu na Nią. Chyba juz nic nie mogę zrobić.
Powiedziała że nie może na mnie patrzeć onże się denerwuje jak Mnie widzi.
Somsiad
Posty: 16
Rejestracja: 14 maja 2025, 12:41
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Somsiad »

Wszyscy tutaj dobrze Ci radzą. Dorzucam od siebie szczerą spowiedzi i powiem Ci to co sam kiedyś usłyszałem od spowiednika i w co nie wierzyłem. "Z tego co mówisz Twoja Żona jest wierząca, nie odrzuciła Boga, więc moim zdaniem wszystko będzie dobrze. Wytrwaj. Proszę"
Gotek
Posty: 38
Rejestracja: 09 sie 2025, 8:08
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Gotek »

Cześć
Tylko u mnie jest tonna takim etapie że żona złożyła wniosek do sądu biskupiego o stwierdzenie nieważności małżeństwa.
Także tutaj nie widzę realnych szans na powrót.
Bławatek
Posty: 2760
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Bławatek »

Gotek dobrze, że się przebudziłeś i wiesz co złego wcześniej narobiłeś - Bogu zawsze zależy na naszym dobru i zbawieniu więc być może to jest szansa dla ciebie by stać się zupełnie nowym, lepszym człowiekiem. Szansa by pójść drogą dobra, wiary i przyjaźni z Bogiem. O tym się od najmłodszych lat uczymy na katechizacji ale zazwyczaj z biegiem lat zapominamy. A Bóg cierpliwie czeka i bardzo cieszy się z każdego nawrócenia.

Znasz przysłowie, że jak się piwa nawarzylo to trzeba je wypić? To może być cenna lekcja na przyszłość. Kiedyś przeczytałam, że nasze niepowodzenia to nie nasze porażki tylko szanse na zmianę na lepsze, to doświadczenie które może nas czegoś cennego nauczyć.

A twoja żona być może przez wiele lat żyła w smutku i bezsilności i teraz gdy pojawił się ktoś kto ją zauważył to się tym zachwyciła i poszła taką drogą. Jej sumienie może kiedyś też wskaże jej czy jej wybory są dobre i zgodne z Bożym zamysłem.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Ruta
Posty: 3913
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce rozwodu

Post autor: Ruta »

Gotek,
długo tkwiłam w tym, żeby on wrócił, żeby wrócił, żeby wrócił. Za długo. Zmarnowałam mnóstwo czasu.

W ogóle w życiu nie chodzi o to, czy mąż czy żona wróci. Chodzi o to, żeby żyć. Mieć dobre relacje, nawet z tą żoną co nie wraca, niewiernym mężem, czy jak w moim przypadku mężem w czynnym uzależnieniu. To wcale nie oznacza bycia miłym, udawania, że wszystko jest dobrze gdy nie jest, czy robienia z siebie wycieraczki.

Nad dobrymi relacjami trzeba się napracować. Także nad tym, by w tych relacjach stawiać zdrowe granice. W moim rozumieniu zdrowe granice stawiam zawsze sobie. Nigdy komuś. Wrzeszczę? - to stawiam sobie granicę, żeby nie wrzeszczeć. Żona (mąż) wrzeszczy? - to stawiam granicę sobie, żeby tych wrzasków nie słuchać. Brzmi prosto, ale wykonać trudno. Ale da się.

Powrót nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, jak będziesz żyć. Czasem, gdy tej żony (czy męża) nie ma przy boku, łatwiej jest dojśc do siebie, zacząć zdrowieć, stawać w prawdzie o sobie i swoich trudnościach.

Wiele osób wydeptało już całkiem sensowne scieżki wyjścia z kryzysu. Wejść w relację z Bogiem. Znaleźć sobie odpowiednią terapię. Zacząć zdrowieć z nalogów i kompulsji. Popracować metodą 12 kroków. Zadbać o zdrowie i kondycję. Zadbać o relację. Zadbać o finanse. Zadbać o rodzinę. Roboty tyle, że dnia nie starcza :)

Trzy pierwsze kroki: zawaliłam i nie ogarniam; jest ktoś, kto zna wyjście i kto ogarnia; mogę dostać pomoc od tych, co ogarniają.

W moim przypadku pierwszą osobą, której zaufałam i oddałam kierownicę była Maryja. Człowiekowi żadnemu nie potrafiłam zaufać, a na Boga byłam obrażona.

Ty nie ogarniasz, to jasne. Nikt z nas nie ogarnia. Komu możesz zaufać? Masz jakiegoś ulubionego świętego?
ODPOWIEDZ