Majster pisze: ↑06 lut 2026, 22:20
Astro pisze: ↑16 sty 2026, 21:18
Majster jesteś?
Mam nadzieję ,że nie poplynoles.
Nie poddawaj się.
Nie piję..."nie tankowałem", coś we mnie pęka, nie wiem co i jak ale nic nie mogę - jakiś pogięty, rozpaprany jestem - nie wiem co czuję, czego chcę
Wiesz co ci napiszę... więc napiszę...
Zajrzyj sobie jednak najpierw do muzycznego kącika Pantopa, dla otuchy:
viewtopic.php?t=812&start=2160
I dla dalszej otuchy na drugi kącik prowadzony obecnie także przez Pantopa:
viewtopic.php?t=104&start=1335#p631501
Forum ma całkiem sporo zakątków. Modlitwę sobie też tygodniową za siebie zamów - w wolności oczywiście

Nie dam linku, poszukaj, jest taki wątek. I są też tacy, co się za te intencje składane modlą. Wsparcie modlitewne pomaga. Sprawdzone. Łatwiej się podnosi, jak jest modlitwa.
***
A teraz napiszę... To co już wiesz...To pogięcie, rozpadanie, brak kierunku, pękanie - to wszystko są znane i opisane objawy syndromu odstawienia. Możesz sobie pomóc.
Napisałeś: Nie piję..."nie tankowałem"
W tych trzech kropkach pomiędzy jest alkohol, który wypiłeś między obecnym nie piciem i poprzednim postanowieniem o tym, że nie będziesz pił. Alkohol, którego nie planowałeś, którego już w życiu nie chciałeś... a się pojawił.
Mialeś odwagę napisać, że cię ten alkohol przemógł i o kolejnym dniu, jak sięgnąłeś też, i nawet o tym, że sięgasz chociaż wiesz, że to nie rozwiązanie, ale sięgasz. Takiej odwagi do mówienia sobie prawdy o alkoholu i o sobie trzeba, żeby się z alkoholem trwałe rozstać.
Chcesz się trwale rozstać z alkoholem? Czy szukasz jeszcze sposobu jak z nim żyć w komitywie?
A wracając do syndromu odstawienia...i pomocy sobie...już też wiesz co napiszę...możesz w parę miejsc skoczyć...
Skoczyć możesz na miting AA. Po co masz się z tym roklepaniem męczyć sam? Tam się nauczysz, jak to obsłużyć. Mnóstwo świetnych ludzi poznałam w AA.
Daj im szansę. Co ci szkodzi?
Skoczyć możesz do poradni U po diagnozę, jak ci napiszą, że nie potrzebujesz terapii, super. Jak napiszą, że potrzebujesz - no to będziesz we właściwym miejscu i zaczniesz terapię. Terapia jest super, w dodatku w gratisie. Oba wyjścia równie dobre. Ale najpierw trzeba pójść.
***
Ja jestem na podobnym etapie. Odstawiam. Inne rzeczy. Ale objawy mam te same. I recepty są te same.
Mi łatwiej bo już przetarłam szlak: grupa wsparcia, poradnia uzależnień, lekarz psychiatra (w przypadku odstawienia alkoholowego wystarcza ten z poradni). Ja już nie mam wstydu
Nie miej wstydu i ty (fałszywego oczywiście)
Jak się nie odnajdziesz na mitingu, to tam drzwi nie są blokowane, nikt siłą nikogo nie trzyma. Znam i takich co z poradni wybiegali... Nie trzeba biegać. Nalrawdę nikt nie goni. Można wyjść krokiem defiladowym

Wrócili potem... Ale wyjść można w każdej chwili. Więc ryzyka nie ma.
Trochę zdrowego biohazardu i dreszczyku emocji w życiu - w postaci wyprawy na miting nie zaszkodzi

Emocje są w pakiecie. Nie da się drugi raz w życiu przeżyć pierwszego mitingu. Ale pierwszy raz i owszem, da się
