20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Astro
Posty: 1265
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Astro »

Dokańczam bo wysłałem 😅 przy sprawdzaniu.

Majster
Nie potrzebuję alkoholu , jest zbędny , wręcz szkodliwy. Napięcia i związane z nimi emocje czy odczucia na trzeźwo o wiele lepjej jest rozładować.
Przede wszystkim myślisz trzeźwo i realnie.
Daje dobry wzorzec dla moich chłopaków.
I to są realne plusy.
Skorzystaj z pomocy , o której piszą dziewczyny.
W mimo przypadku dałem sobie z tym radę sam.
Przy okazji, a to też plus wiem że jak bardzo mi na czymś zależy to mogę bardzo dużo zrobić.
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II
Ruta
Posty: 3880
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Ruta »

I jak tam, Majster?

Upaść ludzka rzecz i ludzka rzecz wstać.

Zrobiłeś już pierwszy krok żeby wstać. Nie wszedłeś w zakłamanie. Otwarcie przyznałeś się do słabości, zamiast ją ukrywać. To dużo. Teraz czas na kolejne.

Wstawiam ci numer na linię pomocy AA
połączenia w godzinach 8:00 – 22:00 wyłącznie z polskich numerów, stawka za połączenie zależna od taryfy operatora
801 033 242

Zadzwoń, porozmawiaj.

Na wszelki wypadek wstawiam ci też numer na całodobową bezpłatną linię pomocową 800 70 2222 bo rozmowy możesz potrzebować i w nocy. Tam też są specjaliści.

oraz link do strony pomocowej, jest na niej link do czatu że specjalistami, gdybyś wolał pisać, niż dzwonić. https://centrumwsparcia.pl/centrum-wsparcia/

Zadzwoń albo napisz, opisz co się dzieje z tobą.

Wspieram modlitwą.
Astro
Posty: 1265
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Astro »

Majster jesteś?
Mam nadzieję ,że nie poplynoles.
Nie poddawaj się.
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

Astro pisze: 16 sty 2026, 21:18 Majster jesteś?
Mam nadzieję ,że nie poplynoles.
Nie poddawaj się.
Nie piję..."nie tankowałem", coś we mnie pęka, nie wiem co i jak ale nic nie mogę - jakiś pogięty, rozpaprany jestem - nie wiem co czuję, czego chcę
Bławatek
Posty: 2573
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Bławatek »

Większość osób była w podobnym stanie. Można w nim zostać lub ruszyć do przodu. Tylko czasami samemu trudno więc warto poprosić o pomoc psychologa, psychiatrę lub znajomych.

Z kobiecego punktu widzenia Ci napiszę- wolimy silnych mężczyzn niż tych którzy łatwo się załamują więc może jeśli chcesz by w przyszłości żona popatrzyła na ciebie i chciała na nowo z tobą być to warto coś z tą swoją niemocą, brakiem chęci do życia coś zrobić. Moje słowa to nie kopanie leżącego ale chęć wskazania Ci, że tylko od Ciebie zależy jak Twoje życie się potoczy. Bo nic nie dzieje się samo, trzeba do wszystkiego konkretnej roboty.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Bławatek
Posty: 2573
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Bławatek »

Majster tak słuchając dziś CNN o. Szustaka pomyślałam, że może te jego dzisiejsze gadano do Ciebie trafic by mogło więc wklejam Ci link:

https://youtu.be/yMkwYJ1_PQs?si=OtpI5NYcd3_tTFy3

Ja lubię pomagac więc wiem, że to daje radość.

A po drugie - nawet gdy jest beznadziejnie i źle to lubię grać w zadowolenie czyli cieszyć się z drobnostek które mnie spotykają np. miało padać, a nie pada, smakowało mi ciastko, czy spotkałam kogoś miłego... W zwykłej codzienności można znaleźć wiele radości i okazji by coś dla kogoś zrobić.

Majster życzę Ci byś przy pomocy Boga odkrył wiele radości w swoim życiu.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Ruta
Posty: 3880
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Ruta »

Majster pisze: 06 lut 2026, 22:20
Astro pisze: 16 sty 2026, 21:18 Majster jesteś?
Mam nadzieję ,że nie poplynoles.
Nie poddawaj się.
Nie piję..."nie tankowałem", coś we mnie pęka, nie wiem co i jak ale nic nie mogę - jakiś pogięty, rozpaprany jestem - nie wiem co czuję, czego chcę
Wiesz co ci napiszę... więc napiszę... :mrgreen:

Zajrzyj sobie jednak najpierw do muzycznego kącika Pantopa, dla otuchy: viewtopic.php?t=812&start=2160
I dla dalszej otuchy na drugi kącik prowadzony obecnie także przez Pantopa:viewtopic.php?t=104&start=1335#p631501

Forum ma całkiem sporo zakątków. Modlitwę sobie też tygodniową za siebie zamów - w wolności oczywiście :D Nie dam linku, poszukaj, jest taki wątek. I są też tacy, co się za te intencje składane modlą. Wsparcie modlitewne pomaga. Sprawdzone. Łatwiej się podnosi, jak jest modlitwa.
***

A teraz napiszę... To co już wiesz...To pogięcie, rozpadanie, brak kierunku, pękanie - to wszystko są znane i opisane objawy syndromu odstawienia. Możesz sobie pomóc.

Napisałeś: Nie piję..."nie tankowałem"
W tych trzech kropkach pomiędzy jest alkohol, który wypiłeś między obecnym nie piciem i poprzednim postanowieniem o tym, że nie będziesz pił. Alkohol, którego nie planowałeś, którego już w życiu nie chciałeś... a się pojawił.

Mialeś odwagę napisać, że cię ten alkohol przemógł i o kolejnym dniu, jak sięgnąłeś też, i nawet o tym, że sięgasz chociaż wiesz, że to nie rozwiązanie, ale sięgasz. Takiej odwagi do mówienia sobie prawdy o alkoholu i o sobie trzeba, żeby się z alkoholem trwałe rozstać.

Chcesz się trwale rozstać z alkoholem? Czy szukasz jeszcze sposobu jak z nim żyć w komitywie?

A wracając do syndromu odstawienia...i pomocy sobie...już też wiesz co napiszę...możesz w parę miejsc skoczyć...

Skoczyć możesz na miting AA. Po co masz się z tym roklepaniem męczyć sam? Tam się nauczysz, jak to obsłużyć. Mnóstwo świetnych ludzi poznałam w AA.
Daj im szansę. Co ci szkodzi?

Skoczyć możesz do poradni U po diagnozę, jak ci napiszą, że nie potrzebujesz terapii, super. Jak napiszą, że potrzebujesz - no to będziesz we właściwym miejscu i zaczniesz terapię. Terapia jest super, w dodatku w gratisie. Oba wyjścia równie dobre. Ale najpierw trzeba pójść.
***

Ja jestem na podobnym etapie. Odstawiam. Inne rzeczy. Ale objawy mam te same. I recepty są te same.

Mi łatwiej bo już przetarłam szlak: grupa wsparcia, poradnia uzależnień, lekarz psychiatra (w przypadku odstawienia alkoholowego wystarcza ten z poradni). Ja już nie mam wstydu :D
Nie miej wstydu i ty (fałszywego oczywiście) :lol:

Jak się nie odnajdziesz na mitingu, to tam drzwi nie są blokowane, nikt siłą nikogo nie trzyma. Znam i takich co z poradni wybiegali... Nie trzeba biegać. Nalrawdę nikt nie goni. Można wyjść krokiem defiladowym :) Wrócili potem... Ale wyjść można w każdej chwili. Więc ryzyka nie ma.

Trochę zdrowego biohazardu i dreszczyku emocji w życiu - w postaci wyprawy na miting nie zaszkodzi :) Emocje są w pakiecie. Nie da się drugi raz w życiu przeżyć pierwszego mitingu. Ale pierwszy raz i owszem, da się :)
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

Wykonało się,
Koniec, mam opuścić dom, odejść - jak tego nie uczynię, będę się opierał to dostanę nakaz eksmisji, po prostu sprawa sądownie przedłuży mój czas o kilka tygodni... nie mam prawa do nieruchomości.

Zakładka - Rozwód czy ratowanie małżeństwa - nie jest już dla mnie.

A co dla mnie jest - myślę, że słowo "...NIE wiem, a może NIC..." prawie najlepiej oddaje moje położenie.
Zmarnowałem ostatnie lata swojego życia. Choć prosiłem, choć próbowałem modlitw, wyciszenia, Pan Bóg nie dał mi znaku, nic nie poczułem, Ona ani na moment nie zmieniła podejścia do całej sytuacji. Swoim marnym poczuciem nadziei i chęci na cokolwiek dobrego tylko wydłużyłem swoją agonię.
W zasadzie nie powinienem dalej już pisać....

Ona chce całkowitego odcięcia ode mnie, nie ma ochoty na budowanie czegokolwiek, czego w jej mniemaniu już i tak nie ma - tak powiedziała, chce być sama bez jakiejkolwiek interakcji ze mną i jeżeli chcę to mam zainicjować podział majątku.
Nie wiem czy warto o cokolwiek jeszcze pytać?
Jestem jak jeden cień w dolinie mgieł.. - znowu jestem sam, obie z córką wyjechały na kilka dni.
Co ja narobiłem...oddawałem Bogu całą ta moją - naszą sytuację, prosiłem by wspomógł, opiekował się moimi dziewczynami i...? Jakoś mam wrażenie, że równia pochyła mojego życia co raz stromiej do podziemi rzeczywistości schodzi

Niby wydaje mi się co powinienem robić, rozumiem, zrozumiałem przyczyny, błędy - tylko do czego to mnie ma zaprowadzić?
Po co ta cała nauka o psychologii skoro:
- jedni przy jej pomocy znajdują przyczyny błędów i chcą spróbować nie naprawiać, a w zasadzie zacząć inaczej żyć, próbować budować
- a inni przy pomocy terapii stwierdzają całkowicie coś innego, że cierpią i nie widzą choćby ostatniej szansy, dlaczego ich układy nerwowe (kortyzol, oksytocyna itd) tak się rozjechały, że czują tylko lęk
Nabroiłem - dostanę za swoje...

Czy ta rozłąka totalna - jak to w niektórych opracowaniach jest napisane - może coś wnieść - NIE WIEM - czy faktycznie ma to pozwolić całkowicie odpocząć od siebie, spojrzeć inaczej? A może będzie jednak całkiem coś odwrotnego...

Zaczynam już bredzić, piszę wszystko co mi na myśl wejdzie...
Gdzie będę z tydzień miesiąc, pół roku - nie raz nad tym się zastanawiam... Chyba przestanę myśleć, to nic nie zmieni
Ruta
Posty: 3880
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Ruta »

Majster, o tym, że żona chce żebyś się wyprowadził z domu i że chce się od ciebie odciąć piszesz już od dawna. Tyle, że nie bardzo te informacje od swojej żony przyjmujesz. Żyjesz fikcją, że żona zmieni zdanie i zapragnie naprawy relacji, bo się już przecież zmieniłeś i wszystko zrozumiałeś.

Naprawa małżeństwa zaczyna się od wyzdrowienia małżonków. Twoja żona wykonuje z tego co piszesz sporo pracy. Terapia, odwieszenie się od ciebie, praca nad odbudowaniem siebie, wychodzenie z lęku. Gdzie twoja część pracy? Gdzie twoja terapia? Gdzie twoje trzeźwienie (to nie to samo co rwana abstynencja)? Gdzie realne zmiany?

Nie siedź na gwoździu. Boli. I nic się nie zmienia.

Masz sporo roboty przed sobą. Masz też paraliż. Ponowne sięganie po kieliszek nie rozwiąże twoich problemów. Sparaliżuje cię na następne dni. Tkwienie na sucho też nie pomaga, rozbija emocje, paraliżuje, podtrzymuje tkwienie w bańce iluzji i zaprzeczeń, w której wszystko rozwiązuje się samo... bo tego chcesz...

Znam wiele małżeństw odbudowanych po rozłące totalnej. Sama rozłąka jednak niczego nie naprawia.

Znam kilku mężczyzn powyrzucanych z domu z informacją, że to na zawsze. Niektóre żony nawet powchodziły w romanse. Jedne przed wyrzuceniem męża, inne po. Chłopaki się za siebie pobrały na ostro. Terapia, abstynencja, sporty, praca, obowiązki rodzicielskie, alimenty, nawrócenie. I małżeństwa się odbudowały. Do takich mężów, prawdziwie odbudowanych, chce się wracać.

Schodź z tego gwoździa. Bierz się za siebie. Podejmij decyzje. Jedni decydują, że zostają w domach, idą do prawników, opóźniają wyprowadzkę - a w międzyczasie biorą się ostro za siebie, żeby nie wisieć na żonie, być solidnym ojcem, ogarnąć się. Inni się wyprowadzają i decydują zdrowieć poza domem.

Każdy z tych chłopaków których znam, zanim podjął decyzje, robił to co ty... Siedział na gwoździu... Zamykał oczy na rzeczywistość i panikował, jak go dopadała. Ale w końcu jednak każdy z gwoździa zlazł, glowę schylił, zawlókł swoje szacowne cztery literki na miting AA, do poradni uzależnień i wziął się za siebie na poważnie.

Ja jestem ciężko chora na samo słowo "dyscyplina". A z tym mi się kiedyś kojarzyło zdrowienie i branie się za siebie. Jeśli zdrowienie, terapia kojarzą ci się z dyscypliną, a ty jesteś rozmamłany... to nie ma nic wspólnego z dyscypliną, łamaniem siebie, przemocą wobec siebie. To jest o tym, że się w końcu sobie odpuszcza, dopuszcza się swoją słabość i rozmamłanie... i godzi na przyjęcie pomocy.

Co by się stało, jakbyś odpuścił, co tam trzymasz i poszedł po pomoc - na miting AA? Pomoc jest po moc. Kiedy już się nie ma siły. Ty jej nie masz. Ale możesz ją dostać.
***

Tak mi przyszło do głowy... Chciałbyś parę słów napisać o swojej rodzinie pochodzenia?

Są w twojej ocenie jakieś związki między tym jak i z kim dorastałeś, a twoją samooceną oraz długim epizodem spożywania alkoholu? Jakieś wzorce? Trudności?
Bławatek
Posty: 2573
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Bławatek »

Majster a może zamiast ciągle biadolić staniesz w prawdzie I zastanowisz się jakie twoje czyny zaprowadziły cię w to miejsce w którym teraz jesteś. Sam mniej więcej conieco pisałeś, że idealny nie byłeś. Czy decyzje twojej żony nie są wynikiem twoich wcześniejszych działań? Byc może żona od tak nie zmieni zdania. Mój mąż też wiele napsuł i ja tak szybko nie zmienię zdania jeśli chodziłoby o nasze wspólne mieszkanie. A dlaczego - bo mam zamiar się chronić, bo Bóg nie chce by ktokolwiek był krzywdzony. Jeśli mój mąż się zmieni to możemy porozmawiać. A aż takich wielkich przewin może i nie miał ale nie wywiązywał się z przysięgi którą złożył "ślubuję miłość, wierność i uczciwość małżeńską". To minimum którego nie umiał na codzień.

Majster wątpisz w Boga, może dlatego, że nie spełnia twoich próśb, a On nie jest czarodziejem.

Wklejam Ci linki dzięki którym może się trochę pozastanawiasz nad wieloma kwestiami.

https://youtu.be/oUrkNSk7hx4?is=_TLx0MtMBK_KntFo

https://youtu.be/baFj_Js7xog?is=yzFE7XLeyUKwMgC1
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

Boże,
Dlaczego żeś mnie opuścił...
Awatar użytkownika
Niepozorny
Posty: 3098
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Niepozorny »

Majster pisze: 23 lut 2026, 20:52 Boże,
Dlaczego żeś mnie opuścił...
https://archidiecezja.pl/bog-nigdy-nie- ... czlowieka/
Z braku rodzi się lepsze!
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

Dlaczego muszę iść w samotnię,
Dlaczego muszę wszystko zostawić,
Dlaczego nie mogę dostać szansy,
Dlaczego zostaję bez nadziei...
Ruta
Posty: 3880
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Ruta »

Jak się czujesz? Czy udało ci się coś zdziałać, podjąc decyzję, odwiedzić prawnika?
Jak twój sen - piszesz po nocach. Jeśli bardzo mocno jest rozwalony, to leki poprawiające funkcjonowanie i rytm dobowy może przwpisać także internista.
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

I am the passenger
And I ride and I ride
...

He looks through his window
What does he see?
He sees the sing and hollow sky
He sees the stars come out tinight
He sees the city's ripped backsides
He sees the winding ROADS OF LIFE

And everything was made for you and me
All of it was made for you and me
Cause it just BELONGED to you and me
So let's take a ride and see what's NO LONGER OURS
...

[Tłumaczenie:
Jestem pasażerem
I jadę i jadę
...

Wygląda przez okno
Co widzi?
Widzi puste i puste niebo
Widzi gwiazdy wschodzące tej nocy
Widzi podarte tyłki miasta
Widzi kręte DROGI ŻYCIA

I wszystko zostało stworzone dla ciebie i dla mnie
Wszystko zostało stworzone dla ciebie i dla mnie
Bo po prostu NALEŻAŁO do ciebie i do mnie
Więc przejedźmy się i zobaczmy, co JUŻ NIE JEST NASZ

Kontekst: https://antyteksty.com/tlumaczenia-pios ... passenger/
Piosenka: https://www.youtube.com/watch?v=-fWw7FE9tTo]
Ostatnio zmieniony 26 lut 2026, 7:53 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: dodano tłumaczenie i link do piosenki
ODPOWIEDZ