Żona chce odejść

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Corvus
Posty: 4
Rejestracja: 08 kwie 2026, 11:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Żona chce odejść

Post autor: Corvus »

Witam forumowiczów,

nie wiem sam czego tutaj szukam, chyba chcę się wygadać po prostu.
Jestem ze swoją żoną niecałe 10 lat, mamy małą córkę. W zeszłym roku kupiliśmy dom, w moich rodzinnych stronach. Życie tutaj nie wygląda tak jak sobie wyobrażaliśmy. Brakuje nam tu znajomych, życia. SKupiliśmy się bardzo na wychowaniu dziecka, zapominając o sobie jako parze. Jednak były tutaj też dobre chwile, zawsze dbałem o żonę. Gdy coś robiliśmy, to zawsze z mojej inicjatywy.
W styczniu zaczęła nową pracę w innym mieście, w trybie hybrydowym (to ponad 3h jazdy stąd). Zgodziłem się ponieważ wiedziałelm jak dla niej jest ważne to, żeby się rozwijać (bo stanowisko wyżej), żeby wyjśc do ludzi, zadbać o siebie, wyjść z roli żony i matki.
Było ciężko - córka malutka bardzo tęskniła, płakała, było nam niełatwo. Myśląc, że wspieram żonę, mówiłem jej, że wszystko ok, dajemy radę. Wysyłałem tylko wesołe zdjęcia. Ale niestety trochę się bunkrowałem w sobie i nie byłem idealnym mężem. Jednak z tygodnia an tydzień było lepiej.
Moja żona w półtora miesiąca stwierdziła, że mnie nie kocha, że jest nieszczęśliwa i chce rozwodu. Gdy to wszystko się zaczęło powiedziała, że jestem jej przyjacielem, wspaniałym ojcem, że wie że jest dla mnie numerem jeden, że czuje się bezpiecznie itd ale nie ma w niej namiętności. Faktycznie jej libido od porodu było niskie i zawsze to ja musiałem inicjować zbliżenia. Teraz widzę jak przez te kilka lat coraz bardziej się ode mnie odsuwała.
Poszliśmy na terapie małżeńską ale w trakcie spotkania już było widać, że ona nie chce, że się wycofuje, nie jest gotowa. Wyszliśmy w połowie i nigdy więcej nie wróciliśmy.
Ona już emocjonalnie inwestuje gdzie indziej. Ma przyjaciela w pracy, z którym szuka relacji. Chłop jest starszy od niej 8 lat, ma dwójkę dzieci, też jest w trakcie rozwodu.. Świetny doradca. Na pewno będzie chciał nowej rodziny z kobietą z małym dzieckiem.
Mieszkamy ze sobą pod jednym dachem już 2 miesiące i będziemy jeszcze długo. Dlaczego? Bo musimy najpierw sprzedać dom, nie stać nas na to, żeby któreś się wyprowadziło. Sprzedaż domu to nie jest prosta sprawa, ludzie próbują latami, więc i tak mamy czas, który moglibyśmy spożytkować.
Tłumaczyłem jej, że nie chcę być z nią na siłę. Moi rodzicie się nie kochali i wiem jak to jest traumatyczne. Uważam, że lepiej się rozstać niż być w nieszczęśliwym związku. Jednak od początku mówię, że chodzi mi o to, żeby się zrozumieć, usłyszeć, zobaczyć i mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko co mogliśmy zrobić, nawet jeśli ostatecznie się rozejdziemy. Nic do niej nie trafia, jest zabetonowana w tej decyzji. Oprócz tego przyjaciela o którym mówiłem wiem, że już flirtuje z jeszcze jednym z pracy.
Jestem załamany, nie wiem co dalej robić, jak do niej dotrzeć.
Staram się nie rozmawiać o nas, bo wiem, że im bardziej będę naciskał, tym bardziej ona będzie się wycofywać. Jestem normalny, spokojny, stabilny. Skupiamy się na dziecku i mamy razem naprawdę dobry czas. Potrafimy się razem śmiać, spędzać czas, rozmawiać. Ostatnio nawet sama zaproponowała, żebyśmy poszli do kina. Są dni kiedy sama inicjuje kontakt, pyta co u mnie, proponuje wspólne drobne aktywności. Ale później im bliżej jej wyjazdu do pracy tym bardziej się oddala, przestawia w tryb drugiego życia. Sprawdza, testuje.
Jesteśmy dogadani na opiekę naprzemienną ale ona chce, żebym się wyprowadził do innego miasta. To dla mnie zupełnie obce miasto, nikogo tam nie znam, nie mam rodziny. Ona też tam nie ma żadnej rodziny, nie będzie miała wsparcia. Jest tylko praca i ludzie z pracy. Dlatego tym bardziej nie rozumiem jej decyzji. Ja chcę pójść na kompromis - ok, wyprowadzamy się stąd ale niech to będzie kompromis, np. drugie miasto, w którym mieszkaliśmy wcześniej wspólnie przez 6 lat. Nie, ona się nie chce zgodzić.
To gdzie było nasze małżeństwo w lutym, gdy to się wszystko zaczęło jest naszą wspólną odpowiedzialnością, winą. Ale to co się dzieje od tamtej pory to tylko jej odpowiedzialność. Bo ja zrobiłem wszystko, żeby to ratować. A ona nie chce zrobić nic i chce, żebym to ja poniósł konsekwencje jej decyzji.
Nie wiem jak do niej trafić. Najbardziej bym chciał, żebyśmy spróbowali, bo i tak mamy czas. A jeśli nie, to żeby był jakiś kompromis..
Mamy ślub kościelny, żona jest bardzo wierząca. Jej matka jest katechetką. Też nie rozumie i nie popiera jej decyzji. Z kim bym nie rozmawiał, to nie rozumie. Z kim bym nie rozmawiał - wszyscy mają kryzysy ale o to chodzi w małżeństwie, żeby zawalczyć gdy jest ciężko. Bo przyrzekaliśmy przed sobą, rodziną i Bogiem.
A dla niej teraz to nic nie znaczy. Nie wiem co robić, jak postąpić..
Ostatnio zmieniony 17 kwie 2026, 13:03 przez Abigal, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: usunięto szczegółowe dane, nazwy miast
Abigal
Posty: 3948
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce odejść

Post autor: Abigal »

Witaj Corvus.
To gdzie było nasze małżeństwo w lutym, gdy to się wszystko zaczęło jest naszą wspólną odpowiedzialnością, winą. Ale to co się dzieje od tamtej pory to tylko jej odpowiedzialność. Bo ja zrobiłem wszystko, żeby to ratować. A ona nie chce zrobić nic i chce, żebym to ja poniósł konsekwencje jej decyzji.
Jest różnica między odpowiedzialnością a winą. Odpowiedzialność ma każdy z małżonków, swoje 100%, tak, jak to rozumie, jaką ma wiedzę, jaki obraz małżeństwa, wyniesiony z domu. Wina natomiast to konkret, zdrada, nałogi, zaniedbania wobec małżonka i rodziny.

Zapraszam Cię do zajrzenia na stronę wspólnotową http://sychar.org/pomoc/, znajdziesz tam materiały i informacje nt kryzysu małżeńskiego, konferencje z rekolekcji wspólnotowych, świadectwa członków naszej wspólnoty.

Warto, szczególnie wobec kryzysu, poszerzyć swoją wiedzę, nie opierać się tylko na swoich przekonaniach i uczuciach.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że wesprą Cię nasi forumowicze.

Pamiętaj, aby nie podawać szczegółowych informacji, internet nie jest anonimowy.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa
Bławatek
Posty: 2654
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce odejść

Post autor: Bławatek »

Witaj,

Nie jest łatwo gdy się słyszy od małżonki/małżonka że nie kocha, gdy chce odejść, bo zaczyna mieć inne priorytety. Trudno wtedy ugrac kompromis w którym nikt, a szczególnie dziecko nie ucierpi. Często ludzie wtedy są jakby w amoku, nakręceni na swój nowy pomysł, więc żadne racjonalne argumenty do nich nie trafiają. A przecież wszystko dałoby się dogadać, zrozumieć polepszyć, tylko nie zawsze druga strona jest zainteresowana. Szczególnie temat przeprowadzek i opieki warto dobrze przeanalizowac.

Mi ciężko było zrozumieć, że mój mąż mając wolną wolę może działać po swojemu, zadając sobie i niestety innym krzywdę. Nawet Bóg respektuje tą wolną wolę. Choć odejście męża, jego słowa i oskarżenia były trudne i bolesne to teraz widzę, że nasze małżeństwo było atrapą i raczej Bóg nie chciał mojej krzywdy. Jaki jest sens w Waszej sytuacji? Może się dowiesz po latach. Może twoja żona musi się poobijać by zrozumieć, że prawdziwe szczęście I miłość miała z tobą. Choć zawsze chce się zapytać "czy to jest konieczne". Nauczylam się też by nie pytać "dlaczego?" tylko "po co coś się dzieje?". Zazwyczaj każdy kryzys czy trudne wydarzenie to zaczątek zmian i pracy nad sobą. Tylko od nas zależy w jakim kierunku pójdziemy - nad tym mamy sprawczość I możliwość decyzji.

Warto posłuchać ks. Marka Dziewieckiego, o. Adama Szustaka, p. Jacka Pulikowskiego - mówią o miłości, kryzysach, różnicach między kobietami i mężczyznami. Można wielu nowych rzeczy o sobie się dowiedzieć. A do poczytania polecam "Granice w relacjach małżeńskich" H. Cloud, J. Townsend oraz "Miłość potrzebuje stanowczości" J.C. Dobson. A jeśli w pobliżu masz Ognisko Sychar to zapraszam na spotkanie - spotkasz innych ludzi, którzy próbują żyć szczęśliwie mimo trudności małżeńskich.

Niech Bóg da ci dobre wskazówki i wsparcie w tej niełatwej sytuacji
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Sedum
Posty: 55
Rejestracja: 31 sty 2022, 20:40
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce odejść

Post autor: Sedum »

Mnie ta historia i Twoje zachowanie wygląda na takie bardzo „miękkie”. Żona inwestuje emocjonalnie w starszego od niej rozwodzącego się Pana, flirtuje. A Ty dbasz o dobrą atmosferę w domu i sprzedajesz dom, żeby żonie do pracy z Panem było blisko? Jestem po kryzysach, i ja mąż swoje mamy za uszami, nadal trwamy. Ale u nas nie ma „miętkiej gry”. Każde z nas wie, że z tym drugim trzeba się liczyć 🤷‍♀️ Czy Ty potrafisz w domu być zraniony? Miłe pogaduchy to nie jest (u mnie), typowa reakcja na krzywdę. Czy potrafisz być zdrowo wkurzony kiedy naruszane są Twoje granice? Jakie są Twoje granice?
Corvus
Posty: 4
Rejestracja: 08 kwie 2026, 11:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona chce odejść

Post autor: Corvus »

Gdy zacząłem się ostatnio modlić, to Bóg zesłał ciężką chorobę na nasze dziecko. Cały ostatni czas spędzamy wspólnie w szpitalu. Fakt, jesteśmy teraz blisko, jest czułość, wsparcie itd.. Jeżeli to był boski plan na nas, to wyjątkowo pokrętny. Teraz najważniejsze jest zdrowie naszego dziecka, a nie my.
Sedum
Posty: 55
Rejestracja: 31 sty 2022, 20:40
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce odejść

Post autor: Sedum »

Bóg to też jest rodzic. Lepszy niż Ty, czy ja. Uważasz, że Bóg zesłał chorobę? Wierzę, że cokolwiek Pan Bóg dopuszcza sumarycznie ma prowadzić do mniejszego, a nie większego cierpienia.
Firekeeper
Posty: 986
Rejestracja: 24 maja 2021, 19:46
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce odejść

Post autor: Firekeeper »

Corvus pisze: 23 kwie 2026, 8:38 Gdy zacząłem się ostatnio modlić, to Bóg zesłał ciężką chorobę na nasze dziecko. Cały ostatni czas spędzamy wspólnie w szpitalu. Fakt, jesteśmy teraz blisko, jest czułość, wsparcie itd.. Jeżeli to był boski plan na nas, to wyjątkowo pokrętny. Teraz najważniejsze jest zdrowie naszego dziecka, a nie my.
Jeśli to Ci w czymś pomoże to choroby nie są od Boga. Mi to przekazał znajomy i mi jakoś pomogło właśnie w tym aby nie myśleć, że ja się modlę, a tu co raz gorzej. Ale rozumiem żal. Ja też czasem tak mam, że się zastanawiam dlaczego ja. Jesteście razem to najważniejsze. Ja w obliczu choroby zostałam sama. Zdrowia dla dziecka!
Corvus
Posty: 4
Rejestracja: 08 kwie 2026, 11:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona chce odejść

Post autor: Corvus »

Ostatnie 2 tygodnie spędziliśmy w szpitalu. Żona w zeszłym tygodniu popłakała się i zapytała czy przywiozę jej obrączkę z domu. Przywiozłem, założyła od razu nosi cały czas. Coraz więcej czułości, języka "my" typu 'moje misie', 'nasz tatuś', 'nasza córeczka, 'propozycja wspólnych wakacji, naturalny dotyk, przytulenia.. Im bliżej jesteśmy, tym bardziej mam poczucie, że nie będę potrafił jej wybaczyć. To nie jest oczywiście czas i miejsce na takie rozmowy, ponieważ zdrowie dziecka jest obecnie najważniejsze ale strasznie boję się powrotu do domu i tego co się później może wydarzyć. W jedną lub drugą stronę
Bławatek
Posty: 2654
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce odejść

Post autor: Bławatek »

Corvus mam nadzieję, że wasza córka wydobrzala i wasza relacja ma się dobrze.

Jest wiele konferencji czy książek o odbudowie relacji czy o wybaczeniu więc warto nie czekac na rozwój wydarzeń tylko zgłębiać wiedzę na zapas. A zamiast czarnych scenariuszy warto myśleć pozytywnie i dążyć do tego by było lepiej. Jak to mówi o. Szustak - do miłości, nawrócenia, rozwoju itp. potrzebna jest konkretna robota bo nic nie dzieje się samo.

Niech Maryja otoczy Was swoją opieką.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Corvus
Posty: 4
Rejestracja: 08 kwie 2026, 11:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona chce odejść

Post autor: Corvus »

Z dzieckiem już lepiej, jesteśmy od tygodnia w domu. W międzyczasie podjęliśmy decyzję, że się nie rozwodzimy. Było między nami dużo rozmów, zrozumienia, przytulenia, ustalenia granic itd Żona zaczęła terapię indywidualną, a z czasem mamy zacząć terapię małżeńską. Niestety dzisiaj okazało się, że doszło do zdrady fizycznej i spała raz z kolegą z pracy. Zapytałem dzisiaj wprost, przyznała się. Twierdzi, że na tamten moment była w 100% pewna decyzji, że chce rozwodu i faktycznie to był już drugi miesiąc tego jak żyliśmy obok siebie. Że teraz jesteśmy w zupełnie innym miejscu relacyjnie i wie, że to było nie fair i teraz na pewno by tego nie zrobiła. Przeprosiła.
Chyba wolałem nie wiedzieć, chociaż zżerało mnie to od środka, musiałem zapytać. Być może jestem w stanie z tym żyć, jeśli rozpoczniemy terapię małżeńską. Ona jest na nią gotowa za jakiś czas, gdy przepracuje już swoje traumy i siebie na terapii indywidualnej. Próbuję to sobie wytłumaczyć tak, że na tamten moment faktycznie nie byliśmy parą, jednak boli strasznie. Ja byłem w domu z naszym dzieckiem, a ona... Natomiast przeprowadzka do tego miasta gdzie ma pracę nie wchodzi w grę. Nie zaakceptuje tego. Musimy znaleźć kompromis i żona musi zmienić pracę.
Bławatek
Posty: 2654
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Żona chce odejść

Post autor: Bławatek »

Corvus pisze: 12 maja 2026, 11:09 Z dzieckiem już lepiej, jesteśmy od tygodnia w domu. W międzyczasie podjęliśmy decyzję, że się nie rozwodzimy. Było między nami dużo rozmów, zrozumienia, przytulenia, ustalenia granic itd Żona zaczęła terapię indywidualną, a z czasem mamy zacząć terapię małżeńską.
To są bardzo dobre wiadomości
Niestety dzisiaj okazało się, że doszło do zdrady fizycznej i spała raz z kolegą z pracy. Zapytałem dzisiaj wprost, przyznała się. Twierdzi, że na tamten moment była w 100% pewna decyzji, że chce rozwodu i faktycznie to był już drugi miesiąc tego jak żyliśmy obok siebie. Że teraz jesteśmy w zupełnie innym miejscu relacyjnie i wie, że to było nie fair i teraz na pewno by tego nie zrobiła. Przeprosiła.
Te już nie.
Każda zdrada boli, ale i każdą można wybaczyć. Warto to przerobić na terapii. O. Szustak o tym mówił na pewno, inni księża też więc warto posłuchać. Są też książki. Warto poszerzyć swoją wiedzę.

Mój mąż nie przeprosił mnie za wielomiesięczne zdrady, bo uznał że miał prawo, a mi brakowało z jego strony żalu i właśnie przeprosin
Chyba wolałem nie wiedzieć, chociaż zżerało mnie to od środka, musiałem zapytać.
Zżera nas niepewność, a prawda czasami boli. Nigdy nie wiadomo co lepsze.
Być może jestem w stanie z tym żyć, jeśli rozpoczniemy terapię małżeńską. Ona jest na nią gotowa za jakiś czas, gdy przepracuje już swoje traumy i siebie na terapii indywidualnej. Próbuję to sobie wytłumaczyć tak, że na tamten moment faktycznie nie byliśmy parą, jednak boli strasznie. Ja byłem w domu z naszym dzieckiem, a ona...
Proś Boga o pomoc, wybaczenie i zrozumienie tego wszystkiego. U mnie to był długi proces i w końcu przebaczyłam mężowi - nie zapomniałam, ale przebaczyłam.
Natomiast przeprowadzka do tego miasta gdzie ma pracę nie wchodzi w grę. Nie zaakceptuje tego. Musimy znaleźć kompromis i żona musi zmienić pracę.
Życzę wam wypracowania dobrego kompromisu - tylko lepiej zmienić "musi zmienić pracę" na "dobrze by było gdyby zmieniła " - lepiej brzmi i jest nastawione na relację czy właśnie kompromis.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Awatar użytkownika
Niepozorny
Posty: 3185
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona chce odejść

Post autor: Niepozorny »

Corvus pisze: 12 maja 2026, 11:09 Musimy znaleźć kompromis i żona musi zmienić pracę.
Ja wam życzę konsensusu a nie kompromisu.
Z braku rodzi się lepsze!
ODPOWIEDZ