Jak pogodzić się że zdradą.

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

nnn
Posty: 70
Rejestracja: 25 mar 2018, 22:50
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: nnn »

Dziś jadę z mężem na msze o uzdrowienie i uwolnienie, nie wiem jakim cudem, ale się zgodził.
Jeszcze Żona
Posty: 11
Rejestracja: 02 kwie 2026, 8:24
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: Jeszcze Żona »

Bławatek - jak ja Cię podziwiam. Po raz kolejny nie mogę nadziwić się Twojej sile, mądrości i racjonalnego podejścia do życia. Jesteś moim autorytetem. Czy jesteś psychologiem?
Bławatek
Posty: 2654
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: Bławatek »

nnn pisze: 06 maja 2026, 11:29 Dziś jadę z mężem na msze o uzdrowienie i uwolnienie, nie wiem jakim cudem, ale się zgodził.
Może Bóg zadziała w sercu twojego męża, a jeśli nie to pamiętaj, że takie msze nie są pewnikiem uzdrowień wszystkich czy jakichś przemian.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Bławatek
Posty: 2654
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: Bławatek »

Jeszcze Żona pisze: 06 maja 2026, 13:22 Bławatek - jak ja Cię podziwiam. Po raz kolejny nie mogę nadziwić się Twojej sile, mądrości i racjonalnego podejścia do życia. Jesteś moim autorytetem. Czy jesteś psychologiem?
Mądrości to ja raczej za dużo nie mam, racjonalności za to aż w nadmiarze :D, a o silę codziennie proszę Boga :) .

Psychologiem nie jestem, kiedyś chciałam iść na takie studia, ale moja rodzina nie uznawała takiego zawodu. Dużo czytam, analizuję, zastanawiam się i przerabiam. W dzisiejszych czasach jest dużo treści dostępnych, ale należy z rozwagą przyjmować czyjeś teorie czy tezy bo nie zawsze są dobre z naszym systemem wartosci lub niekoniecznie pasują do naszej sytuacji. A ponieważ rzadko kiedy podejmuję decyzje pod wplywem chwili tylko właśnie po gruntownej analizie to tez szukam więcej danych. Tylko w małżeństwo weszłam bez glebszej analizy - no to mam nauczkę ;). Czasami z półgodzinnej wypowiedzi kogoś potrzebuję usłyszeć tylko 5 minut treści a reszta nie dotyczy mnie lub mojego systemu wartości, ale widocznie te 5 minut było mi potrzebne

Dziś nawet słuchałam jednego księdza który przytoczył historię jednej rodziny - mąż przepracował tylko pare lat, a później tylko szukal pracy, modlił się z żoną o nią kilkanaście lat, ale jakoś nie dostawal ofert, żona utrzymywała całą rodzinę. Ksiądz zadał jej pytanie "Jak to możliwe że przez tyle tak nie było żadnej oferty dla męża? Może były, tylko mu było wygodnie nie pracowac i korzystać z tego co żona zarobi. A ona przez to, że nie wymaga od męża, pozwala mężowi na taki komfort życia i to właśnie jej by się przydała terapia by się nad tym zastanowić". Ja też mężowi stwarzałam różne "komforty", ale po paru latach miałam dość jego wykorzystywania mnie i gdy zaczęłam wyrażać swoje wątpliwości czy u nas dobrze się dzieje oraz stawiać granice mąż odszedł. Długo obwinialam siebie o to, bo może gdybym nie wymagała i nie stawiała granic to by mąż się nie wyprowadził. Ale czy to na pewno by było dobre dla mnie? Egoizm nie jest dobry, ale trzeba umieć zadbać o siebie, o swoje dobro i nie dać się wykorzystywać. I właśnie takie treści zgłębiam indywidualnie i na rekolekcjach warsztatowych. Na tą chwilę na kolejną terapię albo 12 kroków czasu nie mam. Może kiedyś

Ostatnio o. Szustak w dwóch gadankach nawiązal do swojej znajomej, od której mąż odszedł i ona mu zadała pytanie "Jak mozna mnie nie kochac". Sama kiedyś się zastanawiałam czemu mój mąż nie chce mnie kochać bo przecież nie jestem aż taka zła - fajna jestem, pracowita, działająca, miła... - inni to doceniają a mój mąż nie. Teraz już wiem, że to nie problem mój tylko mojego męża - może on to kiedyś zrozumie. Póki co ja chce myśleć o sobie, że jestem warta uwagi i kochania, wiec będę sama siebie kochać i o siebie dbać :D
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
nnn
Posty: 70
Rejestracja: 25 mar 2018, 22:50
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: nnn »

Bławatek pisze: 06 maja 2026, 19:03
nnn pisze: 06 maja 2026, 11:29 Dziś jadę z mężem na msze o uzdrowienie i uwolnienie, nie wiem jakim cudem, ale się zgodził.
Może Bóg zadziała w sercu twojego męża, a jeśli nie to pamiętaj, że takie msze nie są pewnikiem uzdrowień wszystkich czy jakichś przemian.
Wiem, że to nie magiczne moce , ale zawsze więcej Boga w jego życiu. Po wszystkim zażartowałam sobie, że zabrałam go w końcu na randkę. Stwierdził, że powinien być w stanie łaski uświęcającej idąc na taką mszę, ale jak być jak się złożyło pozew rozwodowy. Ogólnie ja jestem bardzo zadowolona, tak jakby zabrano mi ten cały smutek z serca, choć na chwilę i jestem dziś niesamowicie radosna. Czasami się zastanawiam czy to Jezus do mnie mówi podczas adoracji, czy sama sobie dopowiadam, bo dziś usłyszałam kochaj go i wytrwaj.
michalina88
Posty: 4
Rejestracja: 06 lis 2025, 14:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: michalina88 »

Przeczytałam Twoją historię i zastanawiam się, czy Ty nnn potrafisz wybaczyć mężowi wszystko co Ci zrobił? Wybacz, ale mi nie mieści się to w głowie jak bardzo skrzywdził Cię kilka lat temu i dziś.
Moc uścisków dla Ciebie:)
Solaris
Posty: 165
Rejestracja: 22 paź 2024, 19:42
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: Solaris »

Święte słowa Bławatku- ja jestem warta uwagi i kochania. Dokładnie tak, jesteśmy warte uwagi i kochania. A jesli tego nie ma- jaki jest sens zwiazku?

Ja nie do konca pogodziłam sie ze zdrada męża. Bylo ciezko, bo mimo oczywistych dowodów maz szedł w zaparte. Drugim razem takze. Mysle ze byloby latwiej, gdyby nie zaprzeczal i naprawil zlo, ktore wyrzadzil. Rysa w duszy zdadzanego bedzie chyba zawsze, problem z zaufaniem innym ludziom jest we mnie bardzo silny, moze zmaleje, ale czy zniknie? Wątpię.

Jeśli serce Ci tak mowi- walcz. Z calych sil- ale dbając tez o siebie, bo w tej walce nie mozna zapomnieć o sobie, o bezpieczeństwie i dobrostan swoim i dzieci. Ja to zrozumiałam za późno, no i juz nie mialam wyboru. Ale jestem juz bezpieczna, i próbuje sobie poradzic w nowej rzeczywistości.
nnn
Posty: 70
Rejestracja: 25 mar 2018, 22:50
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: nnn »

Czuję dziś jakiś taki totalny brak nadziei, po tej mszy mąż się pochwalił że w końcu przespał całą noc, był spokojny, a kolejny dzień zobaczył kowalska i znów włączyła się jego obsesja. Powiedział mi ponownie że ją kocha i czasami trzeba coś w życiu zmienić. Powiedziałam mu że ten pozew jest dlatego, że on chce jej coś udowodnić, może w ten sposób ją odzyskać. On naprawdę się zachowuje jakby to była jakaś obsesja i ciągle pretensje do mnie że dzieciom za dużo mówię, że tata nie kocha mamy, że one są przecież małe i że mam się zachowywać jak dorosła, oj bardzo mnie to zdenerwowało. Ktoś kto wykazał się całkowitym brakiem dojrzałości będzie mi mówić co mogę , a co nie mogę dzieciom mówić, jeszcze w dodatku chce im powiedzieć o swoim dziecku z kowalska. Nie jestem za tym bo to całkowicie zabije w dzieciach poczucie że tata ich kochał, bo jak niby kochał skoro gdy były małe, a jedno jeszcze w brzuchu to sobie zmajstrował dziecko z kimś innym, przecież je wtedy opuścił, nie dbał o to które miało się narodzić. Przestałam z nim normalnie rozmawiać, nie mam już siły go nawracać i wylewać moich emocji, on przyjeżdża do nas i nocuje bo chce załagodzić sytuację z dziećmi. Nie wiem jak mam się wtedy zachowywać. Kończę nowennę do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Odmawiam co rusz w kolejnych intencjach od stycznia. Od jutra zaczynam nowennę pompejańską i tylko na tym chce się teraz skupić i na swojej pracy, którą zawalam po całości. Miałam ostatnio okropny sen, nie chce się wdawać w szczegóły, bo ujawniło by to moja tożsamość. Ogólnie rozmawiałam wieczorem z mężem na komunikatorze , w sensie pisałam, a właściwie to się kłóciłam i zaraz po tym wszystkim zasnęłam. We śnie czułam, że dalej rozmawiam z mężem tylko zobaczyłam na jego pewnej części ciała, na której nosi coś co go łączy z kowalską płomienie, zgasły a po ten zobaczyłam na nich twarz szatana. " Mąż " napisał "zobacz to sobie też poprawiłem" ( w sensie ta rzecz która łączy go z kowalską), po czym dostałam kolejna wiadomość - " to nie ja piszę idio..." , ta wiadomość była wypowiedziana takim zniżonym głosem i na koniec pojawił się szyderczy śmiech. Po tym wszystkim się obudziłam. Czy to tylko moje emocje we śnie? Czy rzeczywiście zły próbuje mnie przestraszyć żebym zrezygnowała?
nnn
Posty: 70
Rejestracja: 25 mar 2018, 22:50
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: nnn »

Dziś dowiedziałam się kolejnych rzeczy, że mąż cały czas jeździ pod dom kowalskiej i sprawdza czy ten jej facet u niej jest, dosłownie ja atakuje, ciągle do niej pisze , że ja kocha, a ona mu nie odpowiada. Teraz wiem że nie mam na niego żadnego wpływu. Jak się zachowywać jak przychodzi do dzieci. Sama już nie wiem.
nnn
Posty: 70
Rejestracja: 25 mar 2018, 22:50
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: nnn »

Chce mi się plakac, to poczucie że kończy się coś co było dla mnie bardzo ważne i perspektywa życia w samotności. Nie chcę udawać przed nim, że jestem szczęśliwa, skoro nie jestem. On mnie próbuje pocieszać, pyta jak się czuje, ale po co mi jego pocieszenie, jeżeli on i tak dalej trwa przy swojej decyzji. Odpowiadam że nie będę go traktować jak wcześniej, że nie będę jego przyjaciółka. Wiem że tego by chciał, jak twierdzi dla dobra dzieci, ale mnie taka relacja rani, bo każdy gest będę traktować jako nadzieję, a później będzie rozczarowanie.
Solaris
Posty: 165
Rejestracja: 22 paź 2024, 19:42
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: Solaris »

Tez mialam takie myśli w głowie- ze to szatan mi mąci w głowie, i pcha w wiadomą stronę. Oj, bardzo często tak myślałam. Pomogła mi mądra spowiedź. Nie mam stałego spowiednika, ide tam, gdzie mnie cos pcha. To bylo przed świętami. W jeden dzien nie mogłam znaleźć miejsca na parkingu kościoła. Odjechałam wiec, przerzucając spowiedź na drugi dzien. I tak właśnie chcial Bóg- żebym to w ten drugi dzien do Niego przyszła. Wypłakałam sie w tym konfesjonale mocno, trafilam na księdza, który bardzo madrze wytłumaczył mi pewne rzeczy. A najważniejsze to to, abym przez męża nie oddaliła sie od własnej córki. Polecam Ci rozmowę z mądrym księdzem, który ogarnie temat.

Musisz sama zdecydować co dalej. Ja wiem po sobie, ze taka sytuacja, taka huśtawka jest nie di zniesienia. Cos trzeba zrobić, moze terapia,a moze jakas rozmowa z księdzem czy psychologiem. Pomyśl tez o dzieciach- jaki dajesz im przykład. Mnie bardzo uderzyły słowa jeden z osób, ktora mi kiedyś napisala- a co byś zrobiła, gdyby to dotyczyło twojej córki? Jak byś sie zachowała? Co byś czuła? Dajesz corkom fatalny przyklad. Odwracając sytuację w ten sposób byłam porażona wlasnym zachowaniem. Nie, nie chciałabym widzieć mojej córki w sobie. Pomysl tez o tym.
Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 15045
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: Nirwanna »

Nnn, czytałaś książkę "Granice w relacjach małżeńskich"?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
nnn
Posty: 70
Rejestracja: 25 mar 2018, 22:50
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: nnn »

Nirwanna pisze: 10 maja 2026, 20:48 Nnn, czytałaś książkę "Granice w relacjach małżeńskich"?
Nie nie czytalam
nnn
Posty: 70
Rejestracja: 25 mar 2018, 22:50
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: nnn »

Dziś np usłyszałam że on mnie kocha wewnętrznie ale jako matkę swoich dzieci, ale nie kobietę z którą chciałby ułożyć sobie życie,troszczy się niby o mnie, przebywa teraz u mnie w domu ze względu na dzieci, ale nie traktuje mnie jak żony, ciągle pyta jak się czuje, zwłaszcza jak widzi mnie przygnębiona, czy we łzach. Chce nam pomagać finansowo, ale też dbać o inne rzeczy wokół domu,przynajmniej tak twierdzi, żeby dzieciom nic nie zabrakło. W sercu on uważa że kocha kowalska, choć widzi że ona jego chyba jednak nie. Z tego powodu postanowił, że będzie sam, chce z nami być do końca maja, ze względu na ważne wydarzenie w życiu mojego dziecka, a później się wyniesie. Zrobi im teraz nadzieję, a później się ulotni. Ja po prostu nie wiem czy się cieszyć, że on tu jest z nami, czy traktować to jako dar od Pana Boga, czy wręcz przeciwnie. Mamy normalnie rozmawiać tak jak dawniej, bo widzę, że on tak próbuje, ale bez czułości, żadnej intymności itd. próbuje mi pokazać że to jest przemyślana decyzja, że między nami się wypaliło i dlatego on nie może ze mną być. Ja nie potrafię zaakceptować tej decyzji, wie o tym że na rozwód się nie zgadzam.
Bławatek
Posty: 2654
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pogodzić się że zdradą.

Post autor: Bławatek »

nnn dobrze, że mąż się nie odciął calkowicie i chce spędzać czas z dziećmi jak i również ci pomagać przy domu. Może warto sięgnąć do książki o której wspomniała Nirwanna a także do "Miłość potrzebuje stanowczości". Często zgadzamy się na wiele by tej drugiej strony nie urazić a druga strona zazwyczaj i tak tego nie docenia. Ja się bałam być stanowcza czy stawiać granice bo bałam się że mąż się obrazi, nie będzie chciał żadnej rekacji z nami. A i tak w końcu zerwał relację. Za wskazówkami otrzymywanymi na forum zaczekam więcej myśleć o sobie i robić coś dla siebie. Przestałam ciągle myśleć co robić by męża nie urazić tylko zaczęłam myśleć - co robić by poczynania i słowa męża mnie nie raniły. Np. często wychodziłam gdy mąż do syna przychodził bo potrzebowałam chwili dla siebie, spaceru, przewietrzenia głowy. No, ale mojemu mężowi nie podobało się, że ja korzystam z "wolnego czasu" i szybko robił wiele bym tego czasu dla siebie miała jak naj mniej. Warto zadbać o siebie. Nie wplyniemy na żadnego człowieka bo i Bóg takiej władzy nie ma. Czasami trzeba przeczekać czas zagubienia drugiej strony. Czasami może się okazać, że ktoś jednak nie ma takich wartosci jak my. Ja jestem kolejnym przykładem, że gdy mąż ma inne plany to da się żyć dobrze i radośnie bez męża u boku. Na początku to zawsze jest niewyobrażalne i budzi strach, ale gdy się Bogu zaufa to życie potrafi być lepsze i bogatsze
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
ODPOWIEDZ