Narcyzm

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

cor
Posty: 12
Rejestracja: 26 sty 2024, 12:23
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Narcyzm

Post autor: cor »

witajcie,

szkoda, ze nikt nie wrocil do tego tematu. Narcyzem jest tez niestey moj maz. Czuje sie zraniony, nie rozmawia na ten temat, oczywiscie ja jestem wszystkiemu winna, dlatego musial sie wyprowadzic, ale mnie kocha, itp.
Oczekuje takze odemnie, ze bedziemy sie spotykac jak para zakochanych, bez jakichkolwiek zobowiazan.
Postawilam granice wreszcie, wiem, ze to bylo konieczne, ale czasem mysle, czy spotykajac go moze by nam sie udalo porozumiec?
Pawrix
Posty: 1
Rejestracja: 06 paź 2025, 9:58
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Narcyzm

Post autor: Pawrix »

cor pisze: 27 sie 2025, 9:54 witajcie,

szkoda, ze nikt nie wrocil do tego tematu. Narcyzem jest tez niestey moj maz. Czuje sie zraniony, nie rozmawia na ten temat, oczywiscie ja jestem wszystkiemu winna, dlatego musial sie wyprowadzic, ale mnie kocha, itp.
Oczekuje takze odemnie, ze bedziemy sie spotykac jak para zakochanych, bez jakichkolwiek zobowiazan.
Postawilam granice wreszcie, wiem, ze to bylo konieczne, ale czasem mysle, czy spotykajac go moze by nam sie udalo porozumiec?
Może mi się uda nawiązać bo jestem w podobnej sytuacji z moją żoną. Nie wiem czy to sam narcyzm, maksymalny egocentrym, czy też inne zaburzenia, ale schemat jest podobny. Taka osoba wyprowadzkę i potrzebę pobycia samemu potrafi wyciągnąć w najgorszym momencie, czyli wtedy kiedy my sami jesteśmy słabi i załamani, na przykład tym, że narcyz od wielu tygodni nie okazuje nam żadnych emocji, uczuć, bliskości, nie pomaga w codzienności. Także kiedy zauważamy, że pojawiają się problemy w związku i o tym w końcu mówimy, a narcyzm wprost mówi, że nie ma na to siły żeby coś poprawić. Wtedy narcyz wyciąga broń ostateczną, czyli swoją wyprowadzkę i negowanie związku. Wtedy to tylko ofiara ma się już się starać i bać. Ja w tej sytuacji chcąc uniknąć dalszej krzywdy i szantażu, postanowiłem wyprowadzić się jako pierwszy co też polecam.

W moim przypadku było tak, że żona była tak skupiona na swoich przyjemnościach i zaspokajaniu osobistych potrzeb, że wszystko inne, czyli druga osoba, jej potrzeby oraz dom, rodzina (jej rodzina także) oraz obowiązki domowe stawały się balastem. Z tych rzeczy jednak oczywiście cały czas korzystała. Kiedy pojawiały się jakieś pomysły na kompromisy, jak podział obowiązków, dzień na wspólne spędzanie czasu, to zwykle trwały maksymalnie tydzień a potem pojawiały się wymówki i powrót do starych wygodnych nawyków, tzn. tylko ty masz się starać o związek i dom, ja nie mam na to siły albo mam ciekawsze zajęcia. A problem jest rzekomo tylko po twojej stronie i jeszcze robisz tylko wieczne wyrzuty. Myślę, że narcyz robiąc to wszystko potrafi jednocześnie zapewniać o swojej miłości (pewnie nawet szczerze) i nawet ją okazywać, ale czasem tak aby szybko zażegnać konflikt, aby druga osoba miała złudzenie, że wszystko jest dobrze, że się jeszcze ułoży i aby ofiara dalej wszystko ciągnęła sama i zadowalała się okruchami, które daje narcyz. Taka osoba może sama zaproponować terapię, by zmienić drugą połówkę (ja też odkryłem w sobie wiele złych zachowań i nawyków nad którymi chciałem pracować), ale gdy okazuje się, że problemy są po obu stronach i wymagają wspólnej pracy to już na terapię nie chce chodzić bo to wysiłek i trzeba ją do tego cały czas namawiać.

Szczerze nie wiem, czy taką osobę można zmienić. Setki rozmów nie pomagają. Próby zakomunikowania problemów są odbierane jako atak albo załatwiane są groźbą (jak ci się nie podoba to mogę odejść). To ciągła huśtawka, okresy poprawy, aby później znów wracało to najgorsze i ofiara czuła się niepewna tego co będzie. Taka osoba nawet gdy czasem uświadomi sobie, że robi źle i ma poczucie winy, to potrafi zrzucić problem na cały świat wokoło. Chociaż ciągle mam jeszcze nadzieję, że jest jakaś możliwość poprawy, wierzę, że jeszcze się naprawi modlę się o to by żona otwarła jeszcze swoje serce i by nasz związek się nie rozpadł. Ale jednocześnie jestem przygotowany, że się nie zmieni i nie mam już na to wpływu.
Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 15115
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Narcyzm

Post autor: Nirwanna »

Witaj, Pawrix u nas na forum :-)
Może założysz własny wątek? :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
Solaris
Posty: 183
Rejestracja: 22 paź 2024, 19:42
Płeć: Kobieta

Re: Narcyzm

Post autor: Solaris »

Moj mąż jest narcyzem. Ratowalam sie, odchodzac od niego. Bylismy razem mase lat, i wydawalo mi sie, ze bylismy szczęśliwi. Z czasem maz przestal sobie radzic z trudnosciami, z tym, ze nie jest taki sympatyczny i najlepszy, jak o sobie myslał. Zaczela sie agresja, depresja, przemoc psychiczna, ekonomiczna. Podniosl kiedys rękę. Nie zdazyl uderzyc, ucieklam do rodziców.

Bylismy na terapii 2 lata. Bezskutecznie. Wszystko bylo moją winą, to ja bylam ta zla, i nawet za kochanki bylam odppwiedzialna, bo nie bylam wystarczająco dobra. Nie zdawalam sobie sprawy z narcyzmu męża. Jednoczesnie widzialam to, ze przerzuca odpowiedzialnosc, ze przeprasza warunkowo, czyli typowe cechy narcystyczne. Ale nie potrafilam połączyc kropek. Myslalam, ze mamy klopoty od mniej wiecej 6 lat. To nie byla prawda. To trwało minimalnie 15 lat.
Uwolnilam sie fizycznie, ale nie psychicznie. Jak walczyc z tym narcyzmem- nie mam pojecia. To jest bardzo trudne.
Awatar użytkownika
Niepozorny
Posty: 3256
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Narcyzm

Post autor: Niepozorny »

Moderacja sugeruje, aby nie diagnozować. Nie trzeba też walczyć z narcyzmem... chyba, że mowa o swoich własnych cechach narcystycznych. Wtedy warto nad nimi pracować.

Zgadzam się z ozeaszem, który kilka lat temu w tym wątku napisał:
ozeasz pisze: 14 sie 2022, 6:37 W dzisiejszych czasach jest moda na diagnozowanie, nazywanie i w wielu sytuacjach to może być pomocne dla nas samych, aby pojąć inność innych, ale jeśli to ma być jakaś szufladka to tak naprawdę myślę że ona opisuje naszą, moją słabość jako człowieka, ucznia Chrystusa nie tego ocenianego.
Z braku rodzi się lepsze!
Solaris
Posty: 183
Rejestracja: 22 paź 2024, 19:42
Płeć: Kobieta

Re: Narcyzm

Post autor: Solaris »

Nie ja zdiagnozowalam męża, ale psychiatra i psycholog. Słysząc ten fakt doznalam szoku, nie rozumialam tego i nie wierzyłam w narcyzm męża przez kolejne 2 lata. I przez to jestem w takim stanie, w jakim jestem.
Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 15115
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Narcyzm

Post autor: Nirwanna »

Solaris, to nie zmienia faktu, że z osobą o cechach narcystycznych nie warto walczyć.
Warto zająć się sobą i zadbać o własne bezpieczeństwo i ew. osób zależnych. Tylko tyle i aż tyle.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
Solaris
Posty: 183
Rejestracja: 22 paź 2024, 19:42
Płeć: Kobieta

Re: Narcyzm

Post autor: Solaris »

Teraz juz to wiem Nirwanno. Troche za późno, ale lepiej późno niz wcale.
Walcząc o moje malzenstwo zrobilam co moglam, spelnilam swoj obowiazek. Tyle, ze trwalo to za dlugo, bo jakakolwiek wiadomosc, widok jego samochodu czy jego samego powoduje u mnie kolejne atakj panicznego strachu. To jest straszne. Za dlugo walczylam z narcyzem, wierząc we wspomnienia. Ten czas juz za mną, ale szkody na mojej psychice są duże. Kiedy- i czy kiedykolwiek- dojde do siebie, to wie tylko Najwyzszy .
ODPOWIEDZ