Zdradziłem żonę emocjonalnie
Moderator: Moderatorzy
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
Gdzieś słuchałam takiej konferencji księdza Chmielewskiego, w której opowiadał właśnie o tym jak odzyskać żonę, którą się zraniło i najważniejsza myśl, którą zapamiętałam to było, że każdego dnia powinieneś wstawać z myślą jak mogę dziś żonie okazać miłość. Każdego dnia jakiś gest, nawet jeśli jest to trudne Pan Bóg podpowie Ci parę pomysłów, ważna jest wytrwałość, może to potrwać długo, ale z Tego co słyszę w Twojej historii to warto. To nie jest jakieś cudowne działanie , tylko konsekwencja, bycie blisko Boga powoduje, że człowiek staje się tajemniczy i piękny dla współmałżonka, żona może od razu tego nie zauważyć, ale w końcu zacznie coś docierać do jej serca.
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
Codziennie mam takie myśli..jak mam jej okazać miłość ...słowa to za mało a czynami nie mogę bo nie mieszkamy razem...zresztą pewnie by skomentował że "teraz to za późno".... Wczoraj zapytałem się czy może nie wybralibyśmy się razem z dziećmi na pizzę z okazji końca wakacji to powiedzia że ja z nimi mogę...ona ze mną nie... Że nie mam co o tym myśleć.... Że już tu nie mieszkam... Pytałem się jak dzieci czy pytają się o mnie..odpowiedziała że nie pytają a jak już zapytają to mówi że jestem w pracy albo że pomagam... powiedziałem że jak zamierza im powiedzieć prawdę...odpowiedziała że usiądziemy wspólnie i powiemy że to nasza decyzja ...że tata już nie będzie mieszkał w domu ale nic innego się poza tym nie zmieni..że będziemy się widywać...pomyślałem sobie jaka NASZA decyzja??.to jej decyzja o rozwodzie...ja nie chcę się rozstawać...ja chcę to ratować ..nie odpowiedziałem żeby nie zaogniać konfliktu...teraz myślę sobie czy dobrze że tak się jej daje...dobrze że tak mna gardzi?? Jakby coś czuła jeszcze to przecież by tak nie mówiła??...nie wiem sam...
Znalazłem modlitwę o ratowanie małżeństw...zacząłem ją odmawiać od wczoraj...po komentarzach czytałem że zdziałała cuda... Pragnę w to uwierzyć..modlę się za moją zone za dzieci za nasz sakrament ... Żeby przetrwal...
Myślę sobie czasami czy może nie pojechać do jej rodziców...oni nie chcieli żebyśmy się rozwodzili..przynajmniej tak było jeszcze tydzień temu... Przeprosić za to że skrzywdziłem ich córkę ..że żałuję tego i że ciągle ja kocham ..że chce to ratować ...może by pomogli ..może by z nią porozmawiali...ale czy to nie zaszkodzi...z drugiej strony może rodziców posłucha ...może oni zasieją jej jakąś wątpliwość w głowie...ale nie chcę też się narażać żeby jeszcze bardziej nie zepsuć... Obiecałem że nie będę robił chorych akcji... I boje się też że oni mogą nie chcieć ze mną w ogóle rozmawiać.... Po tym co zrobiłem...
Znalazłem modlitwę o ratowanie małżeństw...zacząłem ją odmawiać od wczoraj...po komentarzach czytałem że zdziałała cuda... Pragnę w to uwierzyć..modlę się za moją zone za dzieci za nasz sakrament ... Żeby przetrwal...
Myślę sobie czasami czy może nie pojechać do jej rodziców...oni nie chcieli żebyśmy się rozwodzili..przynajmniej tak było jeszcze tydzień temu... Przeprosić za to że skrzywdziłem ich córkę ..że żałuję tego i że ciągle ja kocham ..że chce to ratować ...może by pomogli ..może by z nią porozmawiali...ale czy to nie zaszkodzi...z drugiej strony może rodziców posłucha ...może oni zasieją jej jakąś wątpliwość w głowie...ale nie chcę też się narażać żeby jeszcze bardziej nie zepsuć... Obiecałem że nie będę robił chorych akcji... I boje się też że oni mogą nie chcieć ze mną w ogóle rozmawiać.... Po tym co zrobiłem...
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
Dobrze, że walczysz i chcesz ratować rodzinę. Warto. Chcesz przekonać żonę, chcesz dobra dzieci, wstyd przed rodzicami. I ok, to zrozumiałe. Tylko kim Ty chcesz być i się stawać niezależnie od opinii innych i ich decyzji? No bo jak żona nie wróci za 3 lata, to chciałabyś być internetowym podrywaczem, albo niewolnikiem erotycznych przedmiotowych relacji (nie chcę obrazowo wiedzieć co oznacza pisanie „brzydkich” rzeczy - ukonkretniam szablonowo). Dla mojego małżeństwa potrzebny był maraton zmian. Zewnętrzna motywacja paradoksalnie była niewystarczająca. Międzyczasie odkryłam Bożą miłość, relację, czułość. Sens, którego nie wyznacza mąż, ani dzieci. Kim On mnie widzi? Jak na mnie patrzy? Kim mogę się stać? Otrzymałam Jego pomoc, także dla małżeństwa. Żeby wytrwać w zmianie nie wystarczyłoby mi zmieniać się dla męża. Dla mojego małżeństwa by nie wystarczyło, żebym starała się tylko dla małżeństwa
Czy listę „Zerty” przeanalizowałeś głębiej, rozumiejąc jej genezę i kontekst zastosowania? Znajdź może tu na forum wątek analityczny.. Gdyby Twoja żona (przykładowo) była zakochana i w amoku zdrady, a Ty miałabyś zapędy by błagać ją o pozostawienie w upokarzający dla Ciebie sposób to byś bardziej szablonowo się wpisywał. Wy macie inną sytuację, Ty nie musisz się chronić przed krzywdzącym małżonkiem. Raczej zauważyłeś, że brak Ci wyczucia kiedy/jak poruszać rozmawiać o waszej przyszłości. Zresztą może być tak, że sprawa jest świeża i żonie gorycz jej myśli się ulewa w tych rozmowach. Kiedy byłam w małżeństwie na rozdrożu modliłam się Nowenną Pompejańską (nie należy traktować jej magicznie, w taki pogański nieco sposób). Niepokalana umie pokonać różne gadziska i bywa ostro i mocno. Poprosiłam też o pomoc osoby z wielkim darem modlitwy, które zawalczyły za nas. Małżeństwo trwa, mam nadzieję szczęśliwie doczekać ćwierćwiecza kryzysu 
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
...oddałabym wiele, zeby moj mąż o mnie walczył. Tylko tyle napiszę...
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
Bozo90 warto ten czas teraz poświęcić też na nabycie nowej wiedzy nt. różnic między kobietami a mężczyznami, o małżeństwie, miłości. No i coś o sobie się dowiedzieć.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
-
Aga_Żoncia
- Posty: 5
- Rejestracja: 07 lis 2025, 12:03
- Jestem: w kryzysie małżeńskim
- Płeć: Kobieta
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
Bozo90 zastanawiam się czy kiedy pisałeś z innymi kobietami nie miałeś refleksji, nie pomyślałeś wtedy co robisz swojej żonie którą kochasz? Co ty byś zrobił, gdyby to ona za twoimi plecami flirtowała i fantazjowała z innymi facetami? Odnoszę wrażenie że robisz z siebie ofiarę, bo żona się dowiedziała i nie potrafi już na ciebie spojrzeć. Jedyną ofiarą tu jest twoja żona! To ona cierpi, bo to co jej zrobiłeś bardzo boli, wiem coś na ten temat z autopsji.Wiedziałeś co robisz!
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
Myślę że macie dużą szansę by to przetrwać. Żona jest teraz w emocjach.Trzeba czasu. Wniesienie o rozwód to nie jest takie hop siup..... Moim marzeniem było żeby mój mąż zachowal się tak jak ty...żeby żałował..żeby chciał walczyć.. Niestety odszedł..
Mąż mnie zdradził emocjonalnie. Chciałam wieżyc że to zauroczenie. Lecz powiedział mi że się odkochał i już nic do mnie nie czuje.... Prosiłam by zerwał z nią kontakt i ratował nasze małżeństwo...byłam na 100% pewna że będzie walczył...a on gdy postawiłam mu ultimatum ona albo ja...wybrał ją ...bez mrugnięcia okiem odszedł...3 miesiąc jak nie mieszka z nami. Z dziećmi się widuje a ze mną chce kulturalnego rozwodu " żebyśmy się dogadali". Ona już wzięła rozwód.....
To tak bardzo boli że nie umiem z tym żyć... Byliśmy ze sobą 20 lat....jeszcze 2 lata temu byliśmy bardzo blisko i było dużo czułości...potem pojawiła się ona w jego sercu i na mnie miejsca już nie ma niestety.... Mimo moich błagań, rozpaczy, że go kocham, że rodzina, że przysięgał....wszystko przekreślił....
Mąż mnie zdradził emocjonalnie. Chciałam wieżyc że to zauroczenie. Lecz powiedział mi że się odkochał i już nic do mnie nie czuje.... Prosiłam by zerwał z nią kontakt i ratował nasze małżeństwo...byłam na 100% pewna że będzie walczył...a on gdy postawiłam mu ultimatum ona albo ja...wybrał ją ...bez mrugnięcia okiem odszedł...3 miesiąc jak nie mieszka z nami. Z dziećmi się widuje a ze mną chce kulturalnego rozwodu " żebyśmy się dogadali". Ona już wzięła rozwód.....
To tak bardzo boli że nie umiem z tym żyć... Byliśmy ze sobą 20 lat....jeszcze 2 lata temu byliśmy bardzo blisko i było dużo czułości...potem pojawiła się ona w jego sercu i na mnie miejsca już nie ma niestety.... Mimo moich błagań, rozpaczy, że go kocham, że rodzina, że przysięgał....wszystko przekreślił....
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
Podpisuję się pod tym. Również marzyło mi się, że mąż się otrząśnie po tym jak go przyłapałam, zerwie z własnej inicjatywy znajomość z kowalską oraz zadośćuczyni mojej krzywdzie. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna i żadne z powyższych nie miało miejsca.Lilatoja pisze: ↑04 wrz 2026, 17:49 Myślę że macie dużą szansę by to przetrwać. Żona jest teraz w emocjach.Trzeba czasu. Wniesienie o rozwód to nie jest takie hop siup..... Moim marzeniem było żeby mój mąż zachowal się tak jak ty...żeby żałował..żeby chciał walczyć.. Niestety odszedł..
Mąż mnie zdradził emocjonalnie. Chciałam wieżyc że to zauroczenie. Lecz powiedział mi że się odkochał i już nic do mnie nie czuje.... Prosiłam by zerwał z nią kontakt i ratował nasze małżeństwo...byłam na 100% pewna że będzie walczył...a on gdy postawiłam mu ultimatum ona albo ja...wybrał ją ...bez mrugnięcia okiem odszedł...3 miesiąc jak nie mieszka z nami. Z dziećmi się widuje a ze mną chce kulturalnego rozwodu " żebyśmy się dogadali". Ona już wzięła rozwód.....
To tak bardzo boli że nie umiem z tym żyć... Byliśmy ze sobą 20 lat....jeszcze 2 lata temu byliśmy bardzo blisko i było dużo czułości...potem pojawiła się ona w jego sercu i na mnie miejsca już nie ma niestety.... Mimo moich błagań, rozpaczy, że go kocham, że rodzina, że przysięgał....wszystko przekreślił....
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
Też o tym myślę że rozwód to nie będzie tak szybko i sprawnie zresztą wydaje mi się że ona nawet wie że ja żadnego rozwodu z orzekaniem winy czy bez nie podpisze i że będę walczył przed sądem i udowadniał że ją kocham i że chce naprawiac dla dzieci dla nas ...ostatnie dni spędzam na przemyśleniach i modlę się cały czas o to żeby Bóg zesłał łaskę na moją żonę i żeby dała szansę.... Jak przyjeżdżam po dzieci i jestem u nas w domu to rozmawiamy normalnie żeby dzieci nie słuchały...ale kiedy dzieci zasna i idę do niej to wtedy już nie jest taka miła .... Mówi że tu nie wrócę że to nie mój dom...itp..jak wczoraj powiedziałem że jesteśmy jeszcze małżeństwem że tęsknię za nią za domem za dziećmi to mnie wyśmiała i odpowiedziała że "no chyba już nie jesteśmy"...a kiedy poruszam temat sakramentu i Boga to patrzy się na mnie dziwnie i odpowiada czemu nie myślałem o tym wtedy...i mnie wyśmiała...Lilatoja pisze: ↑04 wrz 2026, 17:49 Myślę że macie dużą szansę by to przetrwać. Żona jest teraz w emocjach.Trzeba czasu. Wniesienie o rozwód to nie jest takie hop siup..... Moim marzeniem było żeby mój mąż zachowal się tak jak ty...żeby żałował..żeby chciał walczyć.. Niestety odszedł..
Mąż mnie zdradził emocjonalnie. Chciałam wieżyc że to zauroczenie. Lecz powiedział mi że się odkochał i już nic do mnie nie czuje.... Prosiłam by zerwał z nią kontakt i ratował nasze małżeństwo...byłam na 100% pewna że będzie walczył...a on gdy postawiłam mu ultimatum ona albo ja...wybrał ją ...bez mrugnięcia okiem odszedł...3 miesiąc jak nie mieszka z nami. Z dziećmi się widuje a ze mną chce kulturalnego rozwodu " żebyśmy się dogadali". Ona już wzięła rozwód.....
To tak bardzo boli że nie umiem z tym żyć... Byliśmy ze sobą 20 lat....jeszcze 2 lata temu byliśmy bardzo blisko i było dużo czułości...potem pojawiła się ona w jego sercu i na mnie miejsca już nie ma niestety.... Mimo moich błagań, rozpaczy, że go kocham, że rodzina, że przysięgał....wszystko przekreślił....
Są dni że nie wiem co robić ..wracam po pracy idę do pokoju i rodziców gdzie teraz jestem i różne myśli w głowie... Słucham jakiś podcastów jak ratować co robić jak naprawiać ...tyle ekspertów tyle pomysłów ...jednak wszędzie jest jedno to o czym wspomniałaś ...czas.. tylko są dni że brakuje mi cierpliwości ...tego czekania ... Mam pomysł żeby w tygodniu podjechać do jej rodziców i porozmawiać z nimi... przeprosić..bo od tamtej sytuacji nie widzieliśmy się....wspomnę może żeby porozmawiali z nią żeby oddalić ten rozwód..tylko poproszę ich żeby nie mówili jej że byłem bo to może być dla niej zapalnikiem do kolejnej kłótni.....nie wiem czy to dobry pomysł ale co mogę innego....
Chciałbym tylko zeby ona pozwolila mi wrócić... Być z nimi ... Wiem że nie zapomni tego co jej zrobiłem że nie zaufa...a zaufanie to podstawa..ale myślę że jakbyśmy spróbowali to uda się zbudować coś nowego...lepszego...
Żałuję ...bez nich jest pustka w moim życiu..
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
Bozo90, w czasie kiedy byłam zła na męża za to co po raz kolejny mi zrobił, mimo obietnic poprawy, reagowałam podobnie jak Twoja żona, a mój mąż zachowywał się podobnie jak Ty teraz.
Wróciliśmy do siebie z miłością właśnie dlatego, o czym już tu pisałam, ze mąż zajął się sobą. Zaczal nad soba pracować. Terapia, modlitwa, przejrzystość działań, przyznanie się do błedu, cierpliwość wobec moich zachowań wynikajacych z głębokich ran, jakie mi zadał.
Potrzebowałam dużo czasu żeby się przekonać że jego intencje powrotu do mnie ( ciałem, umysłem i sercem) są szczere i podyktowane czystą miłością.
Ten czas jest potrzebny.
Zobacz, wiele zdradzonych kobiet na forum pisze, że na to czekały ze strony męża, na przyznanie że coś poszło nie tak i szczerą chęć naprawy relacji.
A naprawa relacji to nie ekspresowy powrót do starych butów.
Zajmij się sobą, pracuj nad sobą to wiecej przyniesie korzyści niz ciagłe nagabywanie żony na powrót.
Wykaż się dojrzałością, męskością, odpowiedzialnością.
Z modlitwą, mimi
Jeśliby wtedy mąż wciagal do naszych spraw moich rodziców, bylabym bardzo zła, rozgoryczona. Upatrywalabym w takim zachowaniu jakiś fortel.Bozo90 pisze: ↑06 wrz 2026, 8:40 wczoraj powiedziałem że jesteśmy jeszcze małżeństwem że tęsknię za nią za domem za dziećmi to mnie wyśmiała i odpowiedziała że "no chyba już nie jesteśmy"...a kiedy poruszam temat sakramentu i Boga to patrzy się na mnie dziwnie i odpowiada czemu nie myślałem o tym wtedy...i mnie wyśmiała...
Wróciliśmy do siebie z miłością właśnie dlatego, o czym już tu pisałam, ze mąż zajął się sobą. Zaczal nad soba pracować. Terapia, modlitwa, przejrzystość działań, przyznanie się do błedu, cierpliwość wobec moich zachowań wynikajacych z głębokich ran, jakie mi zadał.
Potrzebowałam dużo czasu żeby się przekonać że jego intencje powrotu do mnie ( ciałem, umysłem i sercem) są szczere i podyktowane czystą miłością.
Ten czas jest potrzebny.
Zobacz, wiele zdradzonych kobiet na forum pisze, że na to czekały ze strony męża, na przyznanie że coś poszło nie tak i szczerą chęć naprawy relacji.
A naprawa relacji to nie ekspresowy powrót do starych butów.
Zajmij się sobą, pracuj nad sobą to wiecej przyniesie korzyści niz ciagłe nagabywanie żony na powrót.
Wykaż się dojrzałością, męskością, odpowiedzialnością.
Z modlitwą, mimi
- Niepozorny
- Posty: 3309
- Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
- Jestem: w separacji
- Płeć: Mężczyzna
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
Zgadzam się z tym, co napisała Mimi.
Poszukaj na forum wątków mężczyzn, zobacz jakie błędy (niektórzy z nich) popełniali i jakie to przyniosło efekty. Znajdziesz też takie, gdzie była cierpliwa praca nad sobą i zupełnie inne owoce.
Z braku rodzi się lepsze!
Re: Zdradziłem żonę emocjonalnie
Aga_Żoncia, odczytuję w Twoim poście mnóstwo emocji... Może warto przyjrzeć się sobie, czy nie sklejasz Bozo90 ze swoim mężem? Mimo podobieństwa sytuacji są to jednak różne osoby, więc warto nie wylewać na kogoś emocji, które czujesz do swojego męża.Aga_Żoncia pisze: ↑04 wrz 2026, 13:30 Bozo90 zastanawiam się czy kiedy pisałeś z innymi kobietami nie miałeś refleksji, nie pomyślałeś wtedy co robisz swojej żonie którą kochasz? Co ty byś zrobił, gdyby to ona za twoimi plecami flirtowała i fantazjowała z innymi facetami? Odnoszę wrażenie że robisz z siebie ofiarę, bo żona się dowiedziała i nie potrafi już na ciebie spojrzeć. Jedyną ofiarą tu jest twoja żona! To ona cierpi, bo to co jej zrobiłeś bardzo boli, wiem coś na ten temat z autopsji.Wiedziałeś co robisz!
Sądzę też, że niekoniecznie "jedyną ofiarą jest żona Bozo90". W sytuacjach "okołozdradowych" ofiarami, czyli osobami skrzywdzonymi są z reguły trzy osoby: osoba zdradzana, osoba zdradzająca i osoba, z którą się zdradza.
Zdradzacz krzywdzi zdradą sam siebie, nie tylko współmałżonka. To, że zdradzacz nie od razu zauważa, że krzywdzi sam siebie - to inna sprawa. Bozo akurat raczej zauważa, i to dobrze, że jest już na tym etapie.
Nie odmawiam Ci oczywiście prawa do bólu i emocji - one są naturalne i potrzeba je przeżyć. Warto jednak zauważyć szerszy kontekst, i do tego chcę Cię zaprosić
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
Jan Paweł II


