Odmowa szczerości
Moderator: Moderatorzy
Odmowa szczerości
Witam,
Po przeczytaniu wielu wątków na tym forum postanowiłem że i ja opiszę moją historię. Małżeństwo sakramentalne od prawie 14 lat, 4 dzieci. W naszym małżeństwie układało się różnie, nie było ani bardzo źle ani bardzo dobrze. Jakiś czas temu zauważyłem dziwne zachowanie żony, jakby oddalenie i to zaczęło mnie niepokoić i zastanawiać. Moje podejrzenia zakończyły się tym że odkryłem że moja żona ma ukrytą relację z innym mężczyzną. Udało mu się podsłuchać czułą rozmowę jej z innym. Od tego czasu w naszym małżeństwie jest istna huśtawka emocjonalna, głównie z mojej strony, spowodowana tym że żona odmawia mi jakichkolwiek informacji nt. tej relacji. Wszelkie moje próby dowiedzenia się czegokolwiek ona kwituje tym żebym zapomniał o tym co odkryłem i żył dalej, że nie jest mi to do niczego potrzebne, że naruszam jej prawo do prywatności. Rozumiałbym gdyby chodziło o relację z przyjaciółką ale nie mogę się pogodzić z tym że miała/ma tę relację z innym mężczyzną a mi odmawia wszelkich informacji. Czy to że chcę wiedzieć kto to jest, jak się zaczęło i jak długo trwa to nadmierne wymaganie szczerości z mojej strony? Uważam że żona mnie zdradziła, co najmniej emocjonalnie a może i coś więcej. Przez to że nic nie chce powiedzieć tworzą mi się w głowie scenariusze najgorsze z możliwych. Do żony nie dociera jakakolwiek argumentacja, po prostu mam przejść nad tym do porządku dziennego. Jednocześnie ona stara się teraz żeby było lepiej, więcej rozmów, czułości, ja różnie. Miewam okresy gdzie się staram ale ciągle mam w głowie to co odkryłem a co jakisz czas (co około miesiąc) wybucham, wracam do tematu, ona broni się przed tym ciągle tymi samymi argumentami że nie jest mi to niczego potrzebne i żebym żył dalej a ja nie mogę już tego znieść. Przez tą całą sytuację mam takie poczucie jakby to było na odwrót, że ja zdradziłem, jestem potworem i tym złym tylko z tego powodu że to drążę. Żona ze szczerości uczyniła jakby walutę na którą mam w jakiś sposób zasłużyć. Mam też wrażenie że chroni tego mężczyznę, że na poziomie emocji on jest ważniejszy niż ja i dobija mnie to. I ja i żona byliśmy na jednym spotkaniu z terapeutką, były to dwa oddzielne spotkania, jedno dla mnie drugie dla żony. Moje było pierwsze i terapeutka też jest zdania że mam prawo do wiedzy, żona po spotkaniu powiedziała że terapeutka też jej powiedziała że ona powinna mi powiedzieć a mimo to żona tkwi w odmowie szczerości. Mam wrażenie że jestem brany na przeczekanie, że żona liczy że w końcu dam za wygraną a ja myślę że bez wiedzy nie jestem w stanie przejść do procesu przebaczenia. Dodam że żona jest, a przynajmniej do tej pory uważałem ją za głęboko wierzącą katoliczkę, teraz już sam nie wiem. Wiem że na tym forum nie udzielacie rad ale czy uważacie że przesadnie wymagam tej szczerości?
Po przeczytaniu wielu wątków na tym forum postanowiłem że i ja opiszę moją historię. Małżeństwo sakramentalne od prawie 14 lat, 4 dzieci. W naszym małżeństwie układało się różnie, nie było ani bardzo źle ani bardzo dobrze. Jakiś czas temu zauważyłem dziwne zachowanie żony, jakby oddalenie i to zaczęło mnie niepokoić i zastanawiać. Moje podejrzenia zakończyły się tym że odkryłem że moja żona ma ukrytą relację z innym mężczyzną. Udało mu się podsłuchać czułą rozmowę jej z innym. Od tego czasu w naszym małżeństwie jest istna huśtawka emocjonalna, głównie z mojej strony, spowodowana tym że żona odmawia mi jakichkolwiek informacji nt. tej relacji. Wszelkie moje próby dowiedzenia się czegokolwiek ona kwituje tym żebym zapomniał o tym co odkryłem i żył dalej, że nie jest mi to do niczego potrzebne, że naruszam jej prawo do prywatności. Rozumiałbym gdyby chodziło o relację z przyjaciółką ale nie mogę się pogodzić z tym że miała/ma tę relację z innym mężczyzną a mi odmawia wszelkich informacji. Czy to że chcę wiedzieć kto to jest, jak się zaczęło i jak długo trwa to nadmierne wymaganie szczerości z mojej strony? Uważam że żona mnie zdradziła, co najmniej emocjonalnie a może i coś więcej. Przez to że nic nie chce powiedzieć tworzą mi się w głowie scenariusze najgorsze z możliwych. Do żony nie dociera jakakolwiek argumentacja, po prostu mam przejść nad tym do porządku dziennego. Jednocześnie ona stara się teraz żeby było lepiej, więcej rozmów, czułości, ja różnie. Miewam okresy gdzie się staram ale ciągle mam w głowie to co odkryłem a co jakisz czas (co około miesiąc) wybucham, wracam do tematu, ona broni się przed tym ciągle tymi samymi argumentami że nie jest mi to niczego potrzebne i żebym żył dalej a ja nie mogę już tego znieść. Przez tą całą sytuację mam takie poczucie jakby to było na odwrót, że ja zdradziłem, jestem potworem i tym złym tylko z tego powodu że to drążę. Żona ze szczerości uczyniła jakby walutę na którą mam w jakiś sposób zasłużyć. Mam też wrażenie że chroni tego mężczyznę, że na poziomie emocji on jest ważniejszy niż ja i dobija mnie to. I ja i żona byliśmy na jednym spotkaniu z terapeutką, były to dwa oddzielne spotkania, jedno dla mnie drugie dla żony. Moje było pierwsze i terapeutka też jest zdania że mam prawo do wiedzy, żona po spotkaniu powiedziała że terapeutka też jej powiedziała że ona powinna mi powiedzieć a mimo to żona tkwi w odmowie szczerości. Mam wrażenie że jestem brany na przeczekanie, że żona liczy że w końcu dam za wygraną a ja myślę że bez wiedzy nie jestem w stanie przejść do procesu przebaczenia. Dodam że żona jest, a przynajmniej do tej pory uważałem ją za głęboko wierzącą katoliczkę, teraz już sam nie wiem. Wiem że na tym forum nie udzielacie rad ale czy uważacie że przesadnie wymagam tej szczerości?
Re: Odmowa szczerości
Witaj dantes.
Zapraszam Cię do zajrzenia na stronę wspólnotową http://sychar.org/pomoc/, znajdziesz tam materiały i informacje nt kryzysu małżeńskiego, konferencje z rekolekcji wspólnotowych, również świadectwa małżonków.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że wesprą Cię nasi forumowicze.
Pamiętaj, aby nie podawać szczegółowych informacji, internet nie jest anonimowy.
Zapraszam Cię do zajrzenia na stronę wspólnotową http://sychar.org/pomoc/, znajdziesz tam materiały i informacje nt kryzysu małżeńskiego, konferencje z rekolekcji wspólnotowych, również świadectwa małżonków.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że wesprą Cię nasi forumowicze.
Pamiętaj, aby nie podawać szczegółowych informacji, internet nie jest anonimowy.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa
Matka Teresa
Re: Odmowa szczerości
Witaj,
Sytuacja o której piszesz nie jest łatwa. Zastanawia mnie czy wiedza której oczekujesz na pewno da ci spokój. Bo może być tak, że będzie bardziej bolesna. O. Szustak kiedyś we vlogach nt. zdrady lub odbudowy związku po zdradzie mówił, że czasem zbytnia szczerość osoby która zdradziła choćby emocjonalnie może być za dużym ciężarem. Mój mąż miesiącami mnie zdradzał, ale szedł w zawarte ze nie, dopiero po długim okresie czasu przyznał się i do zdrady i do dziecka pozamałżeńskiego. Nie słyszałam wtedy tych vlogow o. Szustaka, odkryłam je dopiero po czasie, ale podświadomie nie chciałam całej wiedzy bo zbyt wiele ran to zbyt wiele mojego wysiłku by je zaleczyć. Choć nieraz kusiło mnie by poznać całą prawdę to jednak po namyśle odpuszczałam.
Czy twoja żona dalej utrzymuje relację z tym znajomym?
Czy stara się zadośćuczynić Ci wyrządzoną krzywdę.
W necie jest wiele konferencji o. Szustaka czy ks. Dziewieckiego nt. zdrady więc może warto posłuchać I się zastanowić co dla mnie jest ważne.
Sytuacja o której piszesz nie jest łatwa. Zastanawia mnie czy wiedza której oczekujesz na pewno da ci spokój. Bo może być tak, że będzie bardziej bolesna. O. Szustak kiedyś we vlogach nt. zdrady lub odbudowy związku po zdradzie mówił, że czasem zbytnia szczerość osoby która zdradziła choćby emocjonalnie może być za dużym ciężarem. Mój mąż miesiącami mnie zdradzał, ale szedł w zawarte ze nie, dopiero po długim okresie czasu przyznał się i do zdrady i do dziecka pozamałżeńskiego. Nie słyszałam wtedy tych vlogow o. Szustaka, odkryłam je dopiero po czasie, ale podświadomie nie chciałam całej wiedzy bo zbyt wiele ran to zbyt wiele mojego wysiłku by je zaleczyć. Choć nieraz kusiło mnie by poznać całą prawdę to jednak po namyśle odpuszczałam.
Czy twoja żona dalej utrzymuje relację z tym znajomym?
Czy stara się zadośćuczynić Ci wyrządzoną krzywdę.
W necie jest wiele konferencji o. Szustaka czy ks. Dziewieckiego nt. zdrady więc może warto posłuchać I się zastanowić co dla mnie jest ważne.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Odmowa szczerości
Podobnie jak Bławatek uważam za istotne, czy sprawa jest zamknięta, czy trwa. Masz prawo oczekiwać, że żona niewłaściwe zaangażowanie przetnie. Masz prawo wiedzieć, czy nie doszło do zdrady fizycznej, a w przypadku takiej oczekiwać okazania przez żonę badań na okoliczność możliwego przeniesienia paru paskudnych chorób. Za to w sytuacjach kiedy ktoś wymaga opisu szczegółów to to potrafi być niezdrowe. Wtedy zrozumiałabym opór żony. Ale grube fakty i stan faktyczny może być potrzebny abyś wiedział na czym stoisz.
Re: Odmowa szczerości
Witaj Bławatku
Dziękuje za zainteresowanie ale muszę się odnieść do kilku fragmentów.
Czy stara się żeby było lepiej w naszym małżeństwie? Chyba tak, choć dla mnie dopóki nie ma choćby woli szczerości z jej strony to ciężko mi to docenić co robi. Niby zapewnia że zawsze ze mną będzie, że ani ona mnie nie opuści ani nie chce żebym ja odszedł, że chce żeby było dobrze ale jak ja mam w to wierzyć?
Na koniec może napiszę co chciałbym wiedzieć. Mi na prawdę nie chodzi o to żeby ujawniała treść tych rozmów czy jeśli doszło do zdrady fizycznej opisywała pozycje w jakich się kochała. Ale czy wiedza taka jak:
1. Kto to jest?
2. Kiedy, jak to się zaczęło i od jakiego czasu to trwa?
3. Czy nazwałaby swój stan zauroczeniem/zakochaniem?
4. Czy doszło do jakiejś formy zdrady fizycznej? Jeśli tak to jakiej, co innego przytulenie, pocałunek a co innego seks.
5. Dlaczego do tego doszło i dlaczego utrzymuje to w takiej tajemnicy?
6. Chyba najważniejsze, sama to poruszyłaś, czy zerwała ten kontakt?
Piszesz z własnego bardzo bolesnego doświadczenia że z perspektywy czasu nie chciałabyś wiedzieć. Na mnie działa to inaczej, może dlatego że jestem facetem, może nie. A działa to tak że skoro nic nie wiem i jest mi odmawiana jakakolwiek wiedza to przyjmuję najgorszy scenariusz jako ten rzeczywisty. Nie wiem jak dalej można na takim czymś odbudowywać zaufanie.
Dziękuje za zainteresowanie ale muszę się odnieść do kilku fragmentów.
Problem w tym że, jak napisałem w pierwszym wpisie odmawiane mi są JAKIEKOLWIEK informacje. Nie powiedziała mi nic, do wszystkiego co wiem doszedłem sam. Ja na prawdę nie oczekuję (choć w zasadzie mógłbym) dostępu do treści rozmów na komunikatorach. Pisze że mógłbym bo w materiałach polecanych przez Ciebie od ks. Dziewieckiego jest kilkukrotnie wspominane że zdradzany małżonek w takiej sytuacji ma prawo do pełnej transparentności ze strony zdradzającego. Obejrzałem tych materiałów masę, i ks. Dziewieckiego i o. Szustaka i na prawdę nie znajduje tam nigdzie informacji że osoba pokrzywdzona nie może i nie powinna domagać się szczerości. Ba w ogóle samo to że muszę się domagać jest dla mnie bolesne.Zastanawia mnie czy wiedza której oczekujesz na pewno da ci spokój. Bo może być tak, że będzie bardziej bolesna. O. Szustak kiedyś we vlogach nt. zdrady lub odbudowy związku po zdradzie mówił, że czasem zbytnia szczerość osoby która zdradziła choćby emocjonalnie może być za dużym ciężarem.
Nie wiem, Żona odmawia odpowiedzi na to pytanie gdyż "nie jest to mi do niczego potrzebne" i "mam żyć dalej"Czy twoja żona dalej utrzymuje relację z tym znajomym?
A co to tak na prawdę znaczy? Czy mnie przeprosiła? Nie wprost, powiedziała że ma żal do samej siebie za to jak ja się teraz czuję i za to przeprasza. Za sam fakt tego co zrobiła nie przeprosiła a przynajmniej ja nic takiego nie pamiętam ale mam taką karuzelę emocjonalną że może to wyparłem.Czy stara się zadośćuczynić Ci wyrządzoną krzywdę.
Czy stara się żeby było lepiej w naszym małżeństwie? Chyba tak, choć dla mnie dopóki nie ma choćby woli szczerości z jej strony to ciężko mi to docenić co robi. Niby zapewnia że zawsze ze mną będzie, że ani ona mnie nie opuści ani nie chce żebym ja odszedł, że chce żeby było dobrze ale jak ja mam w to wierzyć?
Przesłuchałem większość, jeden link nawet wysłałem Żonie. Chyba nawet go nie otworzyła.W necie jest wiele konferencji o. Szustaka czy ks. Dziewieckiego nt. zdrady więc może warto posłuchać I się zastanowić co dla mnie jest ważne.
Na koniec może napiszę co chciałbym wiedzieć. Mi na prawdę nie chodzi o to żeby ujawniała treść tych rozmów czy jeśli doszło do zdrady fizycznej opisywała pozycje w jakich się kochała. Ale czy wiedza taka jak:
1. Kto to jest?
2. Kiedy, jak to się zaczęło i od jakiego czasu to trwa?
3. Czy nazwałaby swój stan zauroczeniem/zakochaniem?
4. Czy doszło do jakiejś formy zdrady fizycznej? Jeśli tak to jakiej, co innego przytulenie, pocałunek a co innego seks.
5. Dlaczego do tego doszło i dlaczego utrzymuje to w takiej tajemnicy?
6. Chyba najważniejsze, sama to poruszyłaś, czy zerwała ten kontakt?
Piszesz z własnego bardzo bolesnego doświadczenia że z perspektywy czasu nie chciałabyś wiedzieć. Na mnie działa to inaczej, może dlatego że jestem facetem, może nie. A działa to tak że skoro nic nie wiem i jest mi odmawiana jakakolwiek wiedza to przyjmuję najgorszy scenariusz jako ten rzeczywisty. Nie wiem jak dalej można na takim czymś odbudowywać zaufanie.
Re: Odmowa szczerości
Witaj Sedum,
Tak jak w odpowiedzi do Bławatka, nie chodzi mi o szczegóły ale jak to ujęłaś o "grube fakty"
Na razie nie wiem nic.
Tak jak w odpowiedzi do Bławatka, nie chodzi mi o szczegóły ale jak to ujęłaś o "grube fakty"
Na razie nie wiem nic.
Re: Odmowa szczerości
Tutaj fajnie wpisuje się tekst postu Mimi z jej wątku:
Mimi pisze: ↑18 sie 2026, 8:12 Mija rok odkąd po burzach wróciliśmy do siebie.
Przez pierwsze miesiące miewałam wahania nastroju. Bywało ze atakowały mnie wątpliwości, czy mąż jest ze mną szczery, czy znowu to tylko mi się wydaje że jest dobrze. Czasami męczyły mnie myśli, że jestem naiwną frajerką, itp.
Powrót nie wyglądał jak w komediach romantycznych- padamy sobie w ramiona i jest słodko, a nad nami latają kolorowe motylki![]()
W naszym mieście powstała Kaplica Wieczystej Adoracji. Zapisałam się na cotygodniową godzinną adorację, po jakimś czasie mąż dołączył.
To mi bardzo pomogło uspokoić myśli i emocje.
Dzisiaj mogę napisać że wreszcie czuję spokój i radość. Jestem wdzięczna Bogu za człowieka którego poznałam (cały czas poznaję;) i ktory jest moim mężem.
Doświadczenie zdrady jest bardzo bolesne, trudno się po nim pozbierać. Osoba w amoku oszukuje samą siebie i wszystkich dookoła. Osoba zdradzona traci zaufanie do drugiego człowieka i samej siebie.
Bez szczerości, bez wyjaśnienia sytuacji, bez pokory, bez przyznania się do własnych słabości i błędów nie da się odbudować relacji.
Tutaj do tanga trzeba trojga: żonÿ, męża i Boga.
Dbajcie o siebie, pielęgnujcie w sobie Boże dziecięctwo, ufajcie Jezusowi.
Re: Odmowa szczerości
dantes trudno stwierdzić co sprawia że żona milczy. Może wstyd, może strach, że większa wiedza spowoduje, że odejdziesz, może wyrachowanie... A moze potrzebuje czasu.
Ważne byś ty zastanowił się co tak naprawdę chcesz. Bo jak to się mówi "wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono".
Mój mąż zawsze mi powtarzał m.in. widząc jednych naszych dalszych znajomych i (niby) z własnego doświadczenia z pracy, że to głównie kobiety zdradzają i odchodzą. Bylam mocno zdziwiona gdy to on jednak odszedł. Pozbierać się nie mogłam. Mimo to to ja miesiącami robiłam wszystko by mąż wrócił. Dopiero po czasie zajęłam się sobą.
Ważne byś ty zastanowił się co tak naprawdę chcesz. Bo jak to się mówi "wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono".
Mój mąż zawsze mi powtarzał m.in. widząc jednych naszych dalszych znajomych i (niby) z własnego doświadczenia z pracy, że to głównie kobiety zdradzają i odchodzą. Bylam mocno zdziwiona gdy to on jednak odszedł. Pozbierać się nie mogłam. Mimo to to ja miesiącami robiłam wszystko by mąż wrócił. Dopiero po czasie zajęłam się sobą.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Odmowa szczerości
Bławatku, nie odbierz tego źle bo pewnie mówi przeze mnie gorycz ale żona powiedziała mi dokładnie to samo co Ty czyli że "potrzebuje czasu". Odbieram to tak że mam pokornie czekać i zasłużyć sobie na szczerość, jak będę dobrym, kochającym i obecnym mężem to może wtedy mi coś powie. Dla niej wygodna opcja, dla mnie nie koniecznie bo nie wiem na czym stoję. Chyba rzeczywiście w takim razie lepiej zająć się sobą.
Re: Odmowa szczerości
Piszesz co myślisz i masz prawo tak odbierać. Najtrudniej pogodzić się z tym, że ktoś może inaczej myśleć, odczuwać, stawiać granice.
Czytając ten fragment nasunęło mi się - a to wcześniej nie byłeś dobrym, kochającym i obecnym mężem...?Odbieram to tak że mam pokornie czekać i zasłużyć sobie na szczerość, jak będę dobrym, kochającym i obecnym mężem to może wtedy mi coś powie. Dla niej wygodna opcja, dla mnie nie koniecznie bo nie wiem na czym stoję. Chyba rzeczywiście w takim razie lepiej zająć się sobą.
Mój mąż odszedł bo wg niego byłam złą i niepokorną żoną, ale oceniał mnie przez pryzmat złej bazy danych. Inni mężczyźni zdumieni są, że mój mąż nie widział mojego dobra, zaangażowania i wsparcia. Może jak kiedyś mąż się douczy lub zmieni percepcję to może zauważy, że widział źle.
Na czym stoisz? Jesteście razem a to ulatwia porozumienie, zmianę na lepsze, dogadanie się. Każda wyprowadzka to niestety większe ryzyko trudności w porozumieniu się.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Odmowa szczerości
Tak, bycie kochającym i dobrym i obecnym mężem to podstawa w małżeństwie, przecież sam to przysięgałeś, za to warto się zastanowić jak ma wyglądać dobroć i miłość w takim wypadku? Bo brak szczerości, rozmowy i chęci wyjaśnienia chociaż w podstawowym wymiarze jest również wystąpieniem przeciwko miłości oraz dobrej komunikacji małżeńskiej.dantes pisze: ↑21 sie 2026, 12:38 Bławatku, nie odbierz tego źle bo pewnie mówi przeze mnie gorycz ale żona powiedziała mi dokładnie to samo co Ty czyli że "potrzebuje czasu". Odbieram to tak że mam pokornie czekać i zasłużyć sobie na szczerość, jak będę dobrym, kochającym i obecnym mężem to może wtedy mi coś powie. Dla niej wygodna opcja, dla mnie nie koniecznie bo nie wiem na czym stoję. Chyba rzeczywiście w takim razie lepiej zająć się sobą.
Ksiądz Dziewiecki powiedział (jeśli dobrze pamiętam) kiedyś, że pierwszy dzień bez okazywania miłości małżonkowi jest pierwszym dniem kryzysu małżeńskiego. Więc tu nie ma co pisać że masz prawo do wyjaśnienia i rozmowy, co raczej małżeństwo jest zbudowane na szczerości, prawdzie i otwartości i postępowanie wbrew tym wartościom jest działaniem rozbijającym jedność i więź małżeńską.
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II
Re: Odmowa szczerości
Ksiądz Dziewiecki powiedział też że podstawą odbudowy zaufania po zdradzie, także emocjonalnej, jest pełna transparentność osoby która dopuściła się zdrady. W przypadku mojej żony nie ma nawet krzty tej transparentności, wiem tyle ile dowiedziałem się sam. Telefon zablokowany i praktycznie pod ciągłym nadzorem. Gdy kilka razy miałem nawrót myśli o zdradzie żony i miałem z tego powodu gorszy nastrój a pytała co jest i mówiłem że myślę o tym co zrobiła i dlaczego nie chce mi powiedzieć nic więcej to reakcja żony jest zawsze ubrana w słowa "O Jezu, znowu? Już daj temu spokój i żyj dalej". Tak jakby miała pretensje do mnie o to. Teraz już gdy mam nawrót do tych myśli i mnie pyta to po prostu mówię że nie chcę rozmawiać. To właśnie przez tę jej reakcję. Chyba powoli daję za wygraną i obojętnieję na to wszystko. Generalnie mimo że na zewnątrz się staram to sprawy zmierzają w złym kierunku.
Re: Odmowa szczerości
Myślę że doświadczenia własne i uczestników choćby tego forum pokazują, że odpuszczenie w tej kwestii najczęściej nie kończy się pozytywnie, tzn. za jakiś czas okazuje się, że już jest zwykle po....dantes pisze: ↑05 paź 2026, 10:49 Ksiądz Dziewiecki powiedział też że podstawą odbudowy zaufania po zdradzie, także emocjonalnej, jest pełna transparentność osoby która dopuściła się zdrady. W przypadku mojej żony nie ma nawet krzty tej transparentności, wiem tyle ile dowiedziałem się sam. Telefon zablokowany i praktycznie pod ciągłym nadzorem. Gdy kilka razy miałem nawrót myśli o zdradzie żony i miałem z tego powodu gorszy nastrój a pytała co jest i mówiłem że myślę o tym co zrobiła i dlaczego nie chce mi powiedzieć nic więcej to reakcja żony jest zawsze ubrana w słowa "O Jezu, znowu? Już daj temu spokój i żyj dalej". Tak jakby miała pretensje do mnie o to. Teraz już gdy mam nawrót do tych myśli i mnie pyta to po prostu mówię że nie chcę rozmawiać. To właśnie przez tę jej reakcję. Chyba powoli daję za wygraną i obojętnieję na to wszystko. Generalnie mimo że na zewnątrz się staram to sprawy zmierzają w złym kierunku.
Więc samo się nie wróci do normy, tym bardziej jeśli żona nic a nic nie okazuje skruchy żalu czy chęci porozmawiania w tym temacie, to już oznacza wielki kryzys bo rozmowa to raczej podstawa relacji w małżeństwie.
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II
Re: Odmowa szczerości
Zostałeś zdradzony. To bardzo bolesne i traumatyczne przeżycie. Warto zastanowić się na twardym postawieniem granic, dbając o siebie. Pamiętaj jesteś dzieckiem Bożym, Mężem i ojcem, głową rodziny, stworzonym do walki z wszelkimi przeciwnościami jakie się pojawiają na Twojej drodze. Czekanie nic tu nie da. Zamierzam w modlitwie.
Re: Odmowa szczerości
Update sytuacji. W skrócie: jest źle, głównie ze mną. W wersji dłuższej wygląda to tak że mam okresu lepszego i znacznie gorszego nastroju. Gdy mam zjazd spowodowany powracającymi myślami i scenariuszami zdrady mojej żony a ona to zauważa i pyta to gdy mówiłem że to przez te myśli to ona zawsze ucina temat słowami “O Jezu, znowu? Już daj spokój i żyj dalej a nie rozmyślasz”. Nie muszę chyba mówić jaki to ma na mnie wpływ. Odbieram to tak że umniejsza mój ból spowodowany tym że dalej nic a nic nie wiem. Teraz gdy pyta po prostu mówię że nie chce rozmawiać. Na początku września miałem rozmowę z terapeutką, pierwsza po rozmowie żony z nią. Terapeutka powiedziała, bez szczegółów że z historii opowiedzianej przez moją żonę wynika że nie doszło do zdrady fizycznej a żona ma ogromne poczucie wstydu za to co zrobiła. Chcę wierzyć że to prawda ale jest ciężko. Żona powiedzieć dalej nic więcej nie chce. Terapeutka zaproponowała spotkanie face to face trójstronne. Jako że mieszka daleko od nas to na mnie spoczęło organizowanie logistyki wyjazdu. Żona zgodziła się tylko dlatego że ja powiedziałem że takiej rozmowy potrzebuje. Ostatecznie po umówieniu terminu na dwa dni przed terapeutka poprosiła o zmianę z powodów osobistych. Życie. Jak organizowałem logistykę wyjazdu i pytałem żony jak jej by było wygodnie to w pewnym momencie z jej ust padło zdanie że “najwygodniej to by było po prostu tam nie jechać wcale” podłamało mnie to. Od tego momentu nie odpisałem na maila terapeutki odnośnie zmiany terminu. IMO żona wcale tego nie chce i to że stało się jak się stało jest dla niej wygodne. Z drugiej strony żona się stara ale potrafi, nie wiem czy celowo wbić szpile w serce. Dla przykładu dwie sytuacje :
Raz gdy się ładnie umalowała, ,zapytałem z jakiego powodu, zwyczajnie bez podtekstu żadnego. Wybierała się wtedy na szkolenie z pracy. Odpowiedziala mi cytuje “że może poderwie jakiegoś ratownika” pewnie żart ale zabolało mnie to bardzo. Szczególnie w naszej obecnej sytuacji.
Żona ma co roku wyjście integracyjne w pracy na Andrzejki. W zeszłym roku, zanim zaczęło się wszystko sypać nie miałem z tym żadnego problemu. W tym roku zapytała to już samo pytanie mnie zabolało i zwyczajnie wkurzyło. Odpowiedziałem w gniewie że jest wolna osoba i może sobie chodzić gdzie chce i z kim chce. Potem tego żałowałem ale sami powiedzcie czy nie wiedząc nic nie miałem prawa się unieść?
Ja gdy mam lepszy okres też się staram ale ostatnio jest zagęszczenie tych gorszych. Coraz częściej czuje na nią zwyczajna złość. Za to że wygląda na to że wg. niej wszystko jest już ok i się rozeszło po kościach a to ja jestem źródłem kwasów. Chyba mam teraz jakiś okres buntu wobec takiej postawy ze strony żony. Czuje się niechciany, nie traktowany poważnie, zwyczaj nie ważny. Nie wiem nawet czy ona kontynuuje te relacje i to powoduje u mnie że snuje różne scenariusze. Np. że on ja manipuluje żeby tylko nic nie wygadala. Pewnie świruje. chciałbym mieć siłę żeby się od tego wszystkiego odciąć i zacząć żyć normalnie.
Raz gdy się ładnie umalowała, ,zapytałem z jakiego powodu, zwyczajnie bez podtekstu żadnego. Wybierała się wtedy na szkolenie z pracy. Odpowiedziala mi cytuje “że może poderwie jakiegoś ratownika” pewnie żart ale zabolało mnie to bardzo. Szczególnie w naszej obecnej sytuacji.
Żona ma co roku wyjście integracyjne w pracy na Andrzejki. W zeszłym roku, zanim zaczęło się wszystko sypać nie miałem z tym żadnego problemu. W tym roku zapytała to już samo pytanie mnie zabolało i zwyczajnie wkurzyło. Odpowiedziałem w gniewie że jest wolna osoba i może sobie chodzić gdzie chce i z kim chce. Potem tego żałowałem ale sami powiedzcie czy nie wiedząc nic nie miałem prawa się unieść?
Ja gdy mam lepszy okres też się staram ale ostatnio jest zagęszczenie tych gorszych. Coraz częściej czuje na nią zwyczajna złość. Za to że wygląda na to że wg. niej wszystko jest już ok i się rozeszło po kościach a to ja jestem źródłem kwasów. Chyba mam teraz jakiś okres buntu wobec takiej postawy ze strony żony. Czuje się niechciany, nie traktowany poważnie, zwyczaj nie ważny. Nie wiem nawet czy ona kontynuuje te relacje i to powoduje u mnie że snuje różne scenariusze. Np. że on ja manipuluje żeby tylko nic nie wygadala. Pewnie świruje. chciałbym mieć siłę żeby się od tego wszystkiego odciąć i zacząć żyć normalnie.


