Pomocowość forum

Masz problem lub uwagi do działania forum - napisz tutaj

Moderator: Moderatorzy

nałóg
Posty: 677
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocowość forum

Post autor: nałóg » 10 cze 2018, 10:37

Mare ..... jestem mężczyzną od urodzenia i w żadnym z postów tu zamieszczonych nie widzę i nie czuję ataku na populację mężczyzn jako ogółu.Wyraźne i stanowcze określanie granic wolności w małzeństwie i życiu wogóle nie jest atakiem-wg mnie-to nie atak.U mnie podobnie jak u Leny takie porównania wywołują zniesmaczenie .Ja odczuwam takie porównania jako prowokacyjne i biernoagresywne.Niezależnie do kogo są kierowane .

krople rosy
Posty: 939
Rejestracja: 06 sty 2018, 12:40
Płeć: Kobieta

Re: Pomocowość forum

Post autor: krople rosy » 10 cze 2018, 11:13

Postawa ,,należy mi się"" odbiera wolność Darczyńcy i czyni jego dar jedynie splaceniem długu. Tworzy się przez to relacja niewolnicza .

MareS
Posty: 202
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocowość forum

Post autor: MareS » 10 cze 2018, 11:14

nałóg pisze:
10 cze 2018, 10:37
Mare ..... jestem mężczyzną od urodzenia i w żadnym z postów tu zamieszczonych nie widzę i nie czuję ataku na populację mężczyzn jako ogółu.Wyraźne i stanowcze określanie granic wolności w małzeństwie i życiu wogóle nie jest atakiem-wg mnie-to nie atak.U mnie podobnie jak u Leny takie porównania wywołują zniesmaczenie .Ja odczuwam takie porównania jako prowokacyjne i biernoagresywne.Niezależnie do kogo są kierowane .
Nałóg ja nic nie pisałem o żadnym atakowaniu. Wczytaj się w treści propagowanie na tej stronie. Czym innym jest siła kobiety czego obrazem jest nasza Matką Maryja i jej postawa a postawa autorów tej strony.
Nałóg może lepszym sposobem byłoby wytłumaczenie mi, że to co przedstawia Marylka jest czymś innym niż ja dostrzegam. Natomiast Twoje znesmaczenie, że ja coś postrzegam inaczej niż autor miał na myśli sugeruje, że "jestem inteligentny inaczej". I nie piszę tego złośliwie ale po prostu brak mi doprecyzowanie czym jest siła kobiety, bo nie mówimy o ich poniżaniu, zastraszaniu, biciu bo takie zachowanie nie może mieć miejsca w życiu żadnego mężczyzny. Ale też nie powinna mieć miejsca sytuacja, gdzie kobiety z premedytacją wykorzystują facetów jako dawców kapitału. Już wcześniej był wpis, że wypowiedzi Marylki bardzo przypominają wypowiedzi aktywnych feministek, czyli nie jestem osamotniony w odbiorze jej wpisów. A jeżeli tak jest to przepraszam za zamieszczony wpis i za moje odczucia.

MareS
Posty: 202
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocowość forum

Post autor: MareS » 10 cze 2018, 11:46

Sugerowane, że przyczyną kryzysu męskości jest nieczystość nie wnosi nic konstruktywnego, bo moim zdaniem jest skutkiem. Uważam, że walka z nałogami (wszystkimi włącznie z paleniem papierosów - niestety ja nadal palę) jest ważna ale nie najważniejsza, bo każdy człowiek winien mieć zestaw wartości, których winien bronić do upadłego. Dopiero wtedy wie z czym ma walczyć i dlaczego. Dla mnie ważne jest Bóg (to Ona wyznacza mi kierunek), honor (zero kompromisu wobec siebie) i ojczyzna (strzec wyzwawanych przez mnie wartości wśród najbliższych - rodzina, znajomi, wspólnota, ojczyzna), Jeżeli mam prawidłowo wyznaczony kierunek to dopiero wtedy wiem, na co nie ma miejsca w moim życiu i walczę z tym aż do krwi (przede wszystkim ze swoimi słabościami.),

MareS
Posty: 202
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocowość forum

Post autor: MareS » 10 cze 2018, 12:11

Wybaczcie drogie Panie, że może przedstawiam inny pogląd, ale uważam, że ważniejszym dla mnie jest poznać samego siebie i swoje możliwości aby służyć powierzonym mi osobom niż ćwiczyć empatię, poznawać język miłości żony lub walczyć ze swoimi nałogami, bo ja chcę wiedzieć czy będę wstanie zasłonić najbliższe mi osoby własnym ciałem w obliczu zagrożenia. Facet powinien być ochroniarzem w rodzinie, a każdy dobry ochroniarz wie, że nie da się uniknąć niebezpieczeństwa a jego zadaniem jest zasłonić swoim ciałem ochranianą osobę nawet kosztem jej wolności. Bo cóż on może zrobić jeśli ochraniana osoba robi co chce i ignoruje zasady bezpieczeństwa.

MareS
Posty: 202
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to ma sens..

Post autor: MareS » 10 cze 2018, 12:43

mare1966 pisze:
31 maja 2018, 15:57
Proszę o uwagę , bo wbrew pozorom
nie są to jakieś przepychanki osobiste ,
ale w tle jest właśnie rozumienie owej pomocy
i podejście do tejże .

Wiele "silnych" kobiet "wspieranych"
przez inne kobiety jest już po rozwodzie .
Tyle tej "siły" i wsparcia wszelakiego dostały .
Od takiej pomocy ( często finansowanej z publicznych środków )
uchroń nas Panie .
I co najgorsze - gdyby zapytać te panie z ośrodków , panie psycholożki itp.
to one naprawdę wierzą , że pomagają .

Marylka , masz dobre intencje , w to nie wątpię .
I oczywiście , nie należysz moralnie do tamtego towarzystwa ,
ale sposób działania
masz TROCHĘ podobny .
Ty za dużo piszesz o tej "sile kobiety"
i moim zdaniem
niekoniecznie dobrze ją rozumiesz .

Ja sądzę , że Niesforna ,
jest jeszcze "daleko w lesie" z tym zrozumieniem .
I co gorsza niekoniecznie nawet wkroczyła już
na tę najlepszą ścieżkę .
Podpisuję się pod tym co napisał Mare1966.

Lawendowa
Posty: 144
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Płeć: Kobieta

Re: Pomocowość forum

Post autor: Lawendowa » 10 cze 2018, 13:19

MareS pisze:
10 cze 2018, 9:42
lena50 pisze:
10 cze 2018, 1:31
MareS pisze:
09 cze 2018, 21:48
Może tak z przymróżeniem oka na niedzielę.
Może tylko ja tak mam ale jak czytam wpisy Marylki o sile kobiety to jawi mi się stworek z pierwszego obrazka strony www.alienatorka.pl.
Powiem krótko......zniesmaczona jestem.
Lena możesz doprecyzować czym jesteś zniesmaczona. Czy moim porównaniem czy tym do czego nawołują autorki tej strony bo to już nie jest niesmaczne ale wręcz nawołuje do linczu na męskiej części społeczeństwa. Może warto zgłębić się jak autorki tej strony rozumieją siłę kobiety.
Myślisz, że to kobiety są autorkami tej strony, że tak by siebie przedstawiały :?: Poczytaj zamieszczone tam odnośniki do innych stron i określenia: alimenciara, alienatorka, właścicielka.
Obstawiam, że autorzy tej strony to mężczyźni (Dzielny Tata?):
- kilka lat po rozwodzie orzeczonym z ich winy
- z założoną niebieską kartą i/lub oskarżeni o przemoc
- płacący (w ich odczuciu) wysokie alimenty
- mający ograniczony kontakt z dziećmi itd. itp.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

MareS
Posty: 202
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocowość forum

Post autor: MareS » 10 cze 2018, 13:26

Wyrażam swój sprzeciw i gniew przeciwko postawom akceptacji, tolerancji i obojętności w odniesieniu do przesłania zawartego na stronie www.alienatorka.pl.
Jeżeli mój gniew i sprzeciw odbiera ktoś jako agresję i przemoc, to ma rację, bo całkowicie odrzucam propagowane tam idee a osoby wyrażające obojętność jako tak samo odpowiedzialne jak autorzy tej strony.

Pavel
Posty: 1717
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to ma sens..

Post autor: Pavel » 10 cze 2018, 17:14

MareS pisze:
10 cze 2018, 12:43
mare1966 pisze:
31 maja 2018, 15:57
Proszę o uwagę , bo wbrew pozorom
nie są to jakieś przepychanki osobiste ,
ale w tle jest właśnie rozumienie owej pomocy
i podejście do tejże .

Wiele "silnych" kobiet "wspieranych"
przez inne kobiety jest już po rozwodzie .
Tyle tej "siły" i wsparcia wszelakiego dostały .
Od takiej pomocy ( często finansowanej z publicznych środków )
uchroń nas Panie .
I co najgorsze - gdyby zapytać te panie z ośrodków , panie psycholożki itp.
to one naprawdę wierzą , że pomagają .

Marylka , masz dobre intencje , w to nie wątpię .
I oczywiście , nie należysz moralnie do tamtego towarzystwa ,
ale sposób działania
masz TROCHĘ podobny .
Ty za dużo piszesz o tej "sile kobiety"
i moim zdaniem
niekoniecznie dobrze ją rozumiesz .

Ja sądzę , że Niesforna ,
jest jeszcze "daleko w lesie" z tym zrozumieniem .
I co gorsza niekoniecznie nawet wkroczyła już
na tę najlepszą ścieżkę .
Podpisuję się pod tym co napisał Mare1966.
Ja również
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

marylka
Posty: 420
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Czy to ma sens..

Post autor: marylka » 10 cze 2018, 18:59

Pavel pisze:
10 cze 2018, 17:14
MareS pisze:
10 cze 2018, 12:43
mare1966 pisze:
31 maja 2018, 15:57

Wiele "silnych" kobiet "wspieranych"
przez inne kobiety jest już po rozwodzie .
Tyle tej "siły" i wsparcia wszelakiego dostały .
Od takiej pomocy ( często finansowanej z publicznych środków )
uchroń nas Panie .
I co najgorsze - gdyby zapytać te panie z ośrodków , panie psycholożki itp.
to one naprawdę wierzą , że pomagają .

Marylka , masz dobre intencje , w to nie wątpię .
I oczywiście , nie należysz moralnie do tamtego towarzystwa ,
ale sposób działania
masz TROCHĘ podobny .
Ty za dużo piszesz o tej "sile kobiety"
i moim zdaniem
niekoniecznie dobrze ją rozumiesz .
Podpisuję się pod tym co napisał Mare1966.
Ja również
:)
Tak sobie myślę...to forum jest po to /podobno i tego pilnuja admini/ żeby sie dzielić doświadczeniem.
Więc pozwólcie, że czymś się podzielę.
Po pierwsze - co jest banałem, ale jednak - do feministek mam niechęć i sądzę, że to są kobiety bardzo skrzywdzone, bo nie kochane. Hasla typu - mój brzuch - moja sprawa i inne napawaja mnie obrzydzeniem i w życiu nie chciałabym byc z nimi identyfikowana.

A podziele się skad ja czerpałam tą siłę kobiety.
Bo pudło mare 1966 MareS i Pavel. Raz byłam na terapii na NFZ i zrezygnowałam, bo pewna pani dawała mi rady totalnie niezgodne z nauką kościoła.
Ja od kogo innego czerpałam siłe.
Ja miałam tą siłę i tą odwagę, żeby wywalczyć - tak..wcisnać się do ks. Marka Dziewieckiego. Przejechałam kawał Polski, żeby z Nim się spotkać. Miał pół godziny dla mnie. A poświęcił mi 1,5. Wiecie jak to stanąć...przed autorytetem...przynajmniej dla mnie..tak radykalnym o przenikliwym wzroku...postawiłam na jedną kartę - albo mi wygarnie albo mnie pokieruje inaczej. Wysłuchał, zadawał wiele pytań. Powiedział na koniec zdanie, które już znałam z Jego konferencji - MIŁOŚĆ NAIWNA A MIŁOŚĆ MĄDRA TO JEST RÓŻNICA. A Mąż tego nie odróżnia.
I....odważyłam się na jeszcze jeden - po ludzku bezczelny krok - Spytałam - a czy mógłby ksiądz to jemu wytłumaczyć?
Wtedy On zapytał - to mąż tu jest????
Powiedziałam - TAK. Przywiózł mnie, bo chciał i ja też chciałam, bo nie mam orientacji w terenie i pewnie bym pobłądziła, a chciałam trafić i zdążyć na czas. Ale chciałam SAMA porozmawiać z księdzem.
I wiecie....ON się zgodził...po APELU , kiedy już wszyscy sie rozeszli....ON zamiast iść na kolacje zabrał mojego męża do ogrodu i tam rozmawiali.
Przyznam, że użyłam swojego sprytu, żeby i mąż z tym Księdzem chciał porozmawiać. Ale to już zachowam dla siebie. Jemu poświęcił 3 godziny!

Jak wracaliśmy nie pytałam o nic. Cisza była. Wiedziałam, że cokolwiek powiedział ten Ksiądz mężowi - to ja Mu ufałam i wiedziałam, że mimo, że tak krótko nas znał - bo w 4 godziny streścić nastoletnie małżeństwo - to załapał o co chodzi.
I to nie jakieś PANIE, jak wszystkowiedzący się wypowiadają, dały mi siłę. To cheć szukania pomocy w kościele i odwaga do spotkania się z największymi / dla mnie/ autorytetami kościoła.
PRÓBOWAŁEŚ TAK KIEDYŚ?
SPYTAĆ KSIĘDZA CZY WEDŁUG NIEGO DOBRZE ROBISZ?
STANĄŁEŚ KIEDYS MAJĄC ŚWIADOMOŚĆ, ŻE MOŻESZ BYĆ OPIÓRKANY?
Mógł mi powiedzieć - faryzeuszu - liczyłam się z tym
CZY TYLKO PRZEZ NET UMIESZ SIĘ WYMĄDRZAĆ, DRWIĆ I KPIĆ?
Z własnego doświadczenia powiem Wam, że to bardzo stresujące ale i niesamowite doświadczenie.
Polecam - wyjść zza kompa, przedstawić się z imienia a nie zasłaniać się nickiem i powiedzieć - co robisz dlaczego tak i czy jesteś na dobrej drodze....
I według mnie to jest POKORA.
Chociaż niejeden/na pisał o mnie, że pyszna jestem.
Chciałam jeszcze jedno napisać.
JEŻELI CHCESZ mnie poznać, ZROZUMIEĆ dlaczego postępiłam tak a nie inaczej.... dlaczego piszę, że okazuję miłość mężowi jako odpowiedź na JEGO zachowanie, działanie...to zwłaszcza adresuję do KROPLI ROSY I DO CHŁOPAKÓW - jeżeli chcesz mnie poznać i zrozumieć chociaż trochę - to proszę - posłuchaj. Najlepiej całości. A jak nie masz czasu to od 1: 33
a wstęp do tego jest w 1: 24.
A jeżeli nie - no to kąsaj mnie dalej - jeden, drugi, dziesiąta. Mi to nie przeszkadza. POWODZENIA!
Jako ciekawostkę podam że w 0:27 ksiądz zaczął mówić o tej miłości... a już w 0:28 zaczął mówić, że wszystko potem wytłumaczy, bo zaczęło się szemranie. Dokładnie jak tu! Więc co się dziwić skoro księdzu szemrają a co dopiero ja jak próbuję - marny proch.
Dla podsumowania....dzięki x Dziewieckiemu i innym wspaniałym ludziom, których Bóg podsuwał, których chcialiśmy słuchać i czytać a nie zatykać uszu i krzyczeć, że bzdury mówią czy piszą- dzięki temu jesteśmy razem. I jesteśmy szczęśliwi. Polecam.
Tych konferencji jest mnóstwo. To tylko przykładowa.
https://m.youtube.com/watch?v=FgPgHhwGbLg
Pozdrawiam:)

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 628
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocowość forum

Post autor: ozeasz » 10 cze 2018, 19:42

Marylka super dzielenie :D Dzięki .... tylko po co te złośliwe uwagi ? :shock: "Łyżka dziegciu ,beczkę miodu zepsuje" oraz to
"....Odrobina kwasu całe ciasto zakwasza..." . Pozdrawiam Cię/Was serdecznie :)
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

MareS
Posty: 202
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocowość forum

Post autor: MareS » 10 cze 2018, 22:26

Dzięki Marylka za świadectwo. Może od tego trzeba było zacząć, bo nie zawsze jest tak, że czytający dokładnie rozumie co autor miał na myśli.

Marylka ja nie chowam się za Nickiem (przedstawiłem się Ci na priv), nie neguję Twoich doświadczeń i przeżyć dlatego proszę nie neguj moich. Święty nie byłem w swoim małżeństwie. Kłamałem, oszukiwałem, zaniedbywałem żonę, uciekałem od obowiązków i odpowiedzialności. Kiedy było już ostro nawróciłem się, postanowiłem pracować nad sobą i ratować małżeństwo. Niestety żona przekreśliła mnie i nasze małżeństwo. Stwierdziła, że jest nieważne bo szantażem zmusiłem ją do małżeństwa. Okłamałem ją na 1,5 roku przed ślubem, kiedy jeszcze nie było mowy o naszym związku. Kłamstwo szybko wyszło na jaw i żona wiedziała o tym. W naszym kryzysie wypomniała mi to, dlatego napisałem jej list z przeprosinami i motywy mojego działania. Kierowała mną tylko szczerość i uczciwość. A żona zbierała już haki na mnie. Szantażem wymusiła wyciągi z mojego konta bankowego (pomimo iż mieliśmy wspólne konto to żona założyła własne i z niego korzystała). Zażądała pisemnego przyznania się do wszystkich moich przewinień, wyprowadzki ze wspólnego mieszkania oraz alimentów. Niecałe 2 lata temu złożyła pozew rozwodowy, kiedy jeszcze przechodziliśmy program 12 kroków. Dodam, że żona uczęszczała na indywidualną terapię DDA i spotkania grupy DDA w naszym mieście. Jak poprosiłem księdza moderatora wspólnoty, do której należała żona, o pomoc w ratowaniu małżeństwa to żona zrezygnowała ze wspólnoty (oficjalnie zawiesiła członkostwo). Zrezygnowała też z 12 kroków na Sycharze.
3 lata temu byliśmy na rekolekcjach małżeńskich gdzie odnowiliśmy przyrzeczenia małżeńskie a od stycznia tego roku po rozwodzie. Przyczyna rozwodu: rozkład pożycia małżeńskiego. Bałem się orzeczenia, bo żona oskarżała mnie o przemoc fizyczną, psychiczną i ekonomiczną ale dzięki Bogu i dowodom sąd nie podzielił opinii żony.

Pavel
Posty: 1717
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Pomocowość forum

Post autor: Pavel » 11 cze 2018, 8:54

Ja również nie rozumiem po co te złośliwości.
Wczytaj się Marylko w to co napisał Mare, najwyraźniej inaczej to odbieramy.
Po raz kolejny powtarzam - wszelkie moje uwagi w żaden sposób nie miały nic wspólnego z jakimkolwiek Twoim dzieleniem się własnym doświadczeniem. Dotyczyły zaś tego co dzieleniem się nie było.
Wypisałem Ci tego trochę, mógłbym w razie potrzeby takich cytatów wkleić dużo więcej.
Myślę jednak, że te ukazane wystarczająco dobrze obrazują istotę problemu.
Nie odniosłaś się do mego wpisu merytorycznie, Twoja to wolność którą szanuję, ale to kolejne dogryzanie powoduje we mnie refleksję, że po prostu zgrabnie zakończyłaś niewygodną dla siebie część, ale niekoniecznie chociaż rozważyłaś skąd się te moje uwagi wzięły.
Marylko, ja sobie niesamowicie cenię i Pulikowskiego i ks. Dziewieckiego. Nic mnie w ich głoszeniu nie razi.
Dla Ciebie zaś, pod refleksję:
-dlaczego chociaż nawet zgadzam się z treścią tego co piszesz (w części nie będącej Twoim doświadczeniem), mam duży odrzut ze względu na to jak to piszesz?
-dlaczego, mimo że jak podkreślił Mare moralnie do towarzystwa feministek nie należysz, jednak jesteś w podobny sposób odbierana?
-dlaczego tak wiele jednak osób (zauważ, że nie nowych użytkowników, którymi rządzą w kryzysach emocje) zgłosiło do Ciebie uwagi?
Ja osobiście, gdy ktoś mi zwraca uwagę, staram się jednak przemyśleć - dlaczego tak zostałem odebrany. W przypadku tej dyskusji zanim Lena i nałóg napisali - już wiedziałem, że nieco za mocno poniosły mnie emocje i taki był ton moich wpisów, poza ostatnim (tym mającym na końcu kawę). Nie wycofuję się z niczego co napisałem, forma powinna być jednak inna, lepsza i bardziej strawna.

Pamiętam moment w którym wróciłaś na forum. Jak zawsze w takich przypadkach uradowałem się - kolejne małżeństwo uratowane/ma realną szansę na uratowanie.
Gdy powstał wątek jak odbudować małżeństwo początkowo chciałem tam dzielić się i swoimi doświadczeniami. Zaraz mi jednak taka ochota przeszła i już nie miałem najmniejszego zamiaru tego robić. Jeśli zechcesz, rozważ dlaczego.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

marylka
Posty: 420
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Pomocowość forum

Post autor: marylka » 11 cze 2018, 9:49

Pavel pisze:
11 cze 2018, 8:54
Ja również nie rozumiem po co te złośliwości.
Wczytaj się Marylko w to co napisał Mare, najwyraźniej inaczej to odbieramy.
Po raz kolejny powtarzam - wszelkie moje uwagi w żaden sposób nie miały nic wspólnego z jakimkolwiek Twoim dzieleniem się własnym doświadczeniem. Dotyczyły zaś tego co dzieleniem się nie było.
Wypisałem Ci tego trochę, mógłbym w razie potrzeby takich cytatów wkleić dużo więcej.
Myślę jednak, że te ukazane wystarczająco dobrze obrazują istotę problemu.
Nie odniosłaś się do mego wpisu merytorycznie, Twoja to wolność którą szanuję, ale to kolejne dogryzanie powoduje we mnie refleksję, że po prostu zgrabnie zakończyłaś niewygodną dla siebie część, ale niekoniecznie chociaż rozważyłaś skąd się te moje uwagi wzięły.
Marylko, ja sobie niesamowicie cenię i Pulikowskiego i ks. Dziewieckiego. Nic mnie w ich głoszeniu nie razi.
Dla Ciebie zaś, pod refleksję:
-dlaczego chociaż nawet zgadzam się z treścią tego co piszesz (w części nie będącej Twoim doświadczeniem), mam duży odrzut ze względu na to jak to piszesz?
-dlaczego, mimo że jak podkreślił Mare moralnie do towarzystwa feministek nie należysz, jednak jesteś w podobny sposób odbierana?
-dlaczego tak wiele jednak osób (zauważ, że nie nowych użytkowników, którymi rządzą w kryzysach emocje) zgłosiło do Ciebie uwagi?
Ja osobiście, gdy ktoś mi zwraca uwagę, staram się jednak przemyśleć - dlaczego tak zostałem odebrany. W przypadku tej dyskusji zanim Lena i nałóg napisali - już wiedziałem, że nieco za mocno poniosły mnie emocje i taki był ton moich wpisów, poza ostatnim (tym mającym na końcu kawę). Nie wycofuję się z niczego co napisałem, forma powinna być jednak inna, lepsza i bardziej strawna.

Pamiętam moment w którym wróciłaś na forum. Jak zawsze w takich przypadkach uradowałem się - kolejne małżeństwo uratowane/ma realną szansę na uratowanie.
Gdy powstał wątek jak odbudować małżeństwo początkowo chciałem tam dzielić się i swoimi doświadczeniami. Zaraz mi jednak taka ochota przeszła i już nie miałem najmniejszego zamiaru tego robić. Jeśli zechcesz, rozważ dlaczego.
Dzięki Pavel za dzielenie się....SWOIMI doświadczeniami i przeżyciami.

A to co pogrubiłam, to jesteś Ty ozeasz trochę mare 1966 no i niezawodna krople rosy, może Nirvanna...chociaż nie odbieram jako niecheć do mnie i Jacek, którego generalnie ciepło odbieram.
To nie tak znowu tak wiele Pavel...a czemu do feministek...no to Ty sobie odpowiedz, bo to Ty sobie tak porównujesz. Ja mam Ci napisać dlaczego mnie Ty czy inni porównujecie??? Chyba coś Ci się pokićkało.....ja sie ustosunkowałam

MareS - dziękuję za podzielenie się. Akurat nie do końca Ciebie miałam na myśli pisząc, że zza biurka sie wymądrzasz. Bo Twoje imię znam i doświadczenia/przeżycia też. A jak widać są osoby, które od początku mi towarzyszą i spieszą z komentarzami o MOIM pisaniu. Ja jak widzę, że ktoś pisze w nie do przyjęcia dla mnie sposób - to go zostawiam, nie czytam tej osoby. Mogę ją zablokować i tyle. A prawo do wypowiadania sie ma każdy. I jeszcze raz powtórzę - nie wiadomo co komu i kiedy potrzebne.
Napisałam do Ciebie MareS tasiemca ale mi wcięło. Może to i dobrze...może to znak, że powinnam na priv pisać temu, kto CHCE sie dzielić i coś poczytać, może wziąć coś dla siebie...a nie czekać kiedy mnie przyłapie na jakiś słówkach, żeby prędziutko napisać jakie oburzenie i odrzucenie wywołuje moje pisanie. Wiec - wieczorkiem napiszę - Pozdrawiam :)

GosiaH
Posty: 1750
Rejestracja: 12 gru 2016, 20:35
Płeć: Kobieta

Re: Pomocowość forum

Post autor: GosiaH » 11 cze 2018, 10:02

marylka pisze:
11 cze 2018, 9:49
Napisałam do Ciebie MareS tasiemca ale mi wcięło. Może to i dobrze...może to znak, że powinnam na priv pisać temu, kto CHCE sie dzielić i coś poczytać, może wziąć coś dla siebie...a nie czekać kiedy mnie przyłapie na jakiś słówkach, żeby prędziutko napisać jakie oburzenie i odrzucenie wywołuje moje pisanie. Wiec - wieczorkiem napiszę - Pozdrawiam :)
Chciałabym zwrócić uwagę na to, co podkreśliłam - pisząc czy tu na forum, czy przede wszystkim na pw, zwracajmy uwagę na interlokutora. Bierzmy odpowiedzialność za to, co i jak piszemy.
Z mojego doświadczenia bycia tu na forum (i nie tylko) - często osoby w kryzysie (zwłaszcza w początkowej jego fazie) biorą wszystko dosłownie i wdrażają w czyn to, co np u mnie pomogło. A każda sytuacja jest inna. I odwzorowywanie nie zawsze jest dobre.
Stąd raz jeszcze zwracam uwagę - bierzmy odpowiedzialność za to CO i JAK piszemy.
"Nie mów ludziom o Bogu kiedy nie pytają, żyj tak, by pytać zaczęli" św. Jan Vianney

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości