Kryzys w małżeństwie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Hope81
Posty: 374
Rejestracja: 18 kwie 2018, 19:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: Hope81 » 03 lip 2018, 11:25

Jacek

Dziękuję bardzo za podzielenie się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami.

Hope81
Posty: 374
Rejestracja: 18 kwie 2018, 19:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: Hope81 » 05 lip 2018, 10:59

Droga Angelo

Dziękuję za Twoje spostrzeżenia . Bardzo konkretne informacje, szkoda tylko że mój mąż nie chce słyszeć takich sprawach. Twierdzi , że to wyolbrzymianie i ukierunkowywanie tych argumentów pod naukę Kościoła. Jest to przykre i coraz bardziej nas dzieli. Nie chce słyszeć o stosowaniu NPR bo według niego to nas jeszcze bardziej od siebie oddala A on nie wyraził zgody na takie postępowanie. Niestety wynikać to może z tego że w przeszłości stosowalismy antykoncepcję w różnych formach z powodu obciążenia genetycznego w naszej rodzinie. Córka urodziła się z bardzo rzadką chorobą metaboliczna. A w późniejszym czasie ja zachorowała na serce. Rozumie więc trochę zachowanie męża ,bo skoro wcześniej tak postanowiliśmy to
dlaczego mamy to zmieniać.

krople rosy

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: krople rosy » 05 lip 2018, 11:36

A ja Cię chciałam zapytać jakie argumenty przemawiają za twoją decyzją stosowania metody NPR?
Czy główną motywacją nie jest lęk przed współżyciem z mężem? I brak Twojej zgody na taki sposób podejścia do seksu jaki proponuje Twój mąż?
Hope81 pisze:
01 lip 2018, 14:22
W głowie też krążą mi myśli że we współżyciu mąż postrzega mnie przez pryzmat tego co widzi w filmach pornograficznych.
Twój mąż stanął przed faktem Twojej decyzji. Nie konsultowałaś jej z nim, nie zapytałaś co o tym sądzi, nie postawiłaś go przed szansą wypowiedzenia się . Myślę, że to może budzić w nim frustrację i bunt.
Ja jestem zwolenniczką dialogowania ze współmałżonkiem. Taka postawa daje mu poczucie , że jest ważny, kochany i rozumiany.
Poczucie niezrozumienia i odrzucenia stwarza lub umożliwia mu dobre warunki do alienacji i szukania spełnienia poza małżeństwem.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 2072
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: ozeasz » 05 lip 2018, 13:11

Hope81 pisze:
03 lip 2018, 9:15
Drogi Jacku

Przejrzałam się ostatnio temu co mi poleciłeś zrobiłam test ze strony i wyszło mi że jestem DDD.
Potem trochę posłuchałam audiobooka " Rozwinąć skrzydła ". I tak sobie myślę, że terapia to może i pomoże ale jak żyć tu i teraz . Ostatnio mąż znowu zapowiedział że nie ma zamiaru przestrzegać nauki Kościoła, że to mój Kościół i Bóg. Stwierdził że jak mi ksiądz lub biskup da pozwolenie na normalne współżycie to wtedy będziemy mogli być razem.
I jak tu być mądrym i nie zwariować. Kocham męża ale Pana Boga też i nie chce musiec wybierać. Próbowałam zdać się na wolę Bożą A przynajmniej tak mi się wydawało ale znowu spankowałam kiedy mąż zrobił awanturę i chciał się pakować.
Ja nie wiem co mam robić.
Co to dla męża znaczy "normalne współżycie" ,bo nie bardzo rozumiem ?

Jestem mężczyzną i wiem jakie to trudne kiedy moją seksualność ćwiczy wstrzemięźliwość ,żyliśmy z żoną stosując od początku małżeństwa NPR , ważne jest to czego u nas brakło , aby nie ograniczać okazywania miłości w jeden możliwy sposób ,do zbliżenia ,ale wyrażać miłość na różne sposoby ,w uporządkowanej oczywiście formie ,może to być droga do poznania siebie i męża jeszcze lepiej i pogłębienia relacji i bliskości .

Jednak bez okresowej wstrzemięźliwości nie widzę możliwości wzrostu dla mnie i żony jako osób , niestety zwykle ,nie zawsze , człowiek dąży do sięgania coraz dalej ,co wiąże się ze specyfiką odczuwania i polega to na powiększaniu doznań w tym też seksualnych ,może to być droga donikąd , lub co częściej się zdarza , do destrukcji małżeństw ,osób itd.

Ja nie zgadzam się z poglądem że zbliżenie na żądanie jest drogą do pogłębienia realacji , w żądaniach Twojego męża taką postawę zauważam , sztuką jest okazać Mu miłość nie ulegając kolokwialnie mówiąć "chuci" , i nie odrzucać Jego pragnienia bliskości ,a pretransponować to do takich form , które w czasie będą mogły zaspokoić pragnienie bliskości ,takiej prawdziwej , nie tylko fizycznej.
Mówiąc inaczej mąż doświadczając Twojej postawy miłości , sam sobie zda sprawę że poruszacie się obaj w granicach wzajemnego szacunku i godności ,zarazem okazując sobie maksimum miłości .

To napewno nie jest łatwe , jednak bliskość małżeńska wyrażająca się w zbliżeniu ,akcie seksualnym ,nie jest jedyną formą a jedynie , jak wierzę jedną z najwyższych fizycznie i duchowo możliwych do osiągnięcia i nie może uświęcać wszelkich środków które do niej prowadzą .
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II


krople rosy

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: krople rosy » 05 lip 2018, 17:57

Hope81 pisze:
03 lip 2018, 9:15
Kocham męża ale Pana Boga też i nie chce musiec wybierać. Próbowałam zdać się na wolę Bożą A przynajmniej tak mi się wydawało ale znowu spankowałam kiedy mąż zrobił awanturę i chciał się pakować.
Ja nie wiem co mam robić.
Poinformować męża, że nie zamierzasz podtruwać swojego organizmu i niszczyć swojego zdrowia biorąc środki antykoncepcyjne.
Dlatego jesteś gotowa dać mu siebie wtedy kiedy poczęcie kolejnego dziecka nie jest możliwe .
Są jeszcze dwie opcje : albo jesteś otwarta wtedy gdy tego chce mąż a to wiąże się ze sprowadzeniem nowego człowieka na świat (czy mąż gotów jest udźwignąć tę konsekwencję seksu na żądanie?) albo niech mąż sam się zabezpiecza ...do czego nie namawiam ale naświetliłabym takie rozwiązania.
Dlaczego mąż z intymnych zbliżeń ma mieć samą przyjemność a Ty masz wziąć całą odpowiedzialność fizyczną i moralną na siebie?
W żadnym razie nie da to Tobie pokoju serca ani nie zbliży do męża gdyż jasno i dobitnie masz świadomość, że bardziej od twojego dobra szuka tylko własnego zaspokojenia.
Takie swoje odczucia zasygnalizowałabym mężowi.
Podczas stosowania metod NPR tego seksu nie jest wcale tak dużo ale przecież można ten czas wykorzystać na tyle ile można.
To jest też zadanie dla męża. Priorytetem ma być miłość i jej ma być podporządkowane nasze działanie i intencje.
Tak ćwiczy się charakter i osobowość. Może zamiast użalać się nad sobą mąż podszedłby do tego problemu zadaniowo?
Tak naprawdę nie zabierasz i nie odmawiasz mu siebie ale szukasz najlepszego rozwiązania w Waszej sytuacji rodzinnej i pod kątem czystego sumienia.
Warto uświadomić męża że nie działasz z przekory, złośliwości i znudzenia a chcesz kierować się obiektywnym dobrem.

krople rosy

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: krople rosy » 05 lip 2018, 18:02

Hope81 pisze:
05 lip 2018, 10:59
Nie chce słyszeć o stosowaniu NPR bo według niego to nas jeszcze bardziej od siebie oddala A on nie wyraził zgody na takie postępowanie.
A TY nie wyrażasz zgody na antykoncepcyjne ingerowanie w Twój organizm.
Mój mąż nigdy mnie do takich praktyk nie namawiał , zresztą nigdy bym się na to nie zgodziła.
Jestem zdrową kobietą i taką chcę pozostać.

Co dalej? Wybór należy do Twojego męża.

krople rosy

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: krople rosy » 05 lip 2018, 18:13

ozeasz pisze:
05 lip 2018, 13:11
aby nie ograniczać okazywania miłości w jeden możliwy sposób ,do zbliżenia ,ale wyrażać miłość na różne sposoby ,w uporządkowanej oczywiście formie ,może to być droga do poznania siebie i męża jeszcze lepiej i pogłębienia relacji i bliskości .
Otóż to.

Napisałaś wcześniej, cytuję: ,,Teraz mąż stwierdził że już nie chce mieszkać z " zakonnica " że tylko Bóg się dla mnie liczy ''
To informacja dla Ciebie. Czy w tym całym nawracaniu się nie zapomniałaś o mężu? O okazywaniu mu miłości i uwagi w taki sposób by nie czuł się odtrącony?

Hope81
Posty: 374
Rejestracja: 18 kwie 2018, 19:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: Hope81 » 05 lip 2018, 23:50

Ozeasz

Przepraszam jak zwykle za tak długo brak odpowiedzi. Niestety w ciągu dnia nie zawsze mam czas.
Jeśli chodzi o to, co tak męża oznacza "normalne współżycie " to jest to współżycie kiedy ma / mamy ochotę na współżycie. Zaczęliśmy już jakiś czas temu terapię w poradni małżeńskiej ( katolickiej) i temat wprowadzenia NPR przewijał się prawie na każdej wizycie. Omawiałam z mężem i Panią psycholog kwestie innego okazywania sobie miłości i jak wiele dzieli jeżeli chodzi o codzienne pożycie małżeńskie i rodzinne. Byliśmy też 2 razy na dialogach małżeńskich oraz na rekolekcjach z O. Knotzem. Jednak na wszystkich tych wyjazdach nie doszliśmy z mężem do porozumienia lub kompromisu. Dialogu nadal nie prowadzimy oraz innych założeń rekolekcji bo ja to chyba za szybko bym chciała jakiś efekty i wychodzi że mnie " zołza A mąż stwierdził że chce tego kontynuować i nie będzie się zachowywał jak jakiś podlotek i bawił się w miłość platoniczną.
Prawda jest tak że brakuje nam dobrej komunikacji w życiu codziennym A co dopiero myśleć o innych fotmach wyrażania miłości. Mi brakuje takiej czułości, troski o siebie tak na codzień i mężowi pewnie też lecz tak wiele się już wydarzyło w naszym życiu że to odebralo lub odbiera checi( tak ja to wnioskuje z męża zachowania). Zastanawiałam się nawet dzisiaj nad tym co do przesłuchania poleciła mi inna osoba odnośnie sytuacji trudnych w małżeństwie kiedy zachodzi ryzyko rozpadu małżeństwa wśród małżonków gdy jedno z nich nie jest osobą wierzacą istnieje możliwość dopuszczenia stosowania sporadycznie antykoncepcji mechanicznej ( prezerwatywy ) przy jednoczesnej pracy nad stanem małżeństwa i zmiana postawy małżonka .
Dziękuję bardzo za odpowiedź i spostrzezenia.

Hope81
Posty: 374
Rejestracja: 18 kwie 2018, 19:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: Hope81 » 06 lip 2018, 11:34

Witaj krople rosy

Przepraszam że dopiero teraz odpisuje .

Jeśli chodzi o Twoje pytanie co skłoniło mnie do stosowania NPR to już odpowiadam.
W naszym małżeństwie podziało się wiele złego, była antykoncepcja z różnych przyczyn. Wdarła się też pornografia i zdrada( z mojej strony). Jednym słowem dosięgliśmy dna. Zbyt infantylnie podchodzilismy do małżeństwa aż wkońcu zaczęło mi brakować miłości, komunikacji. Czułam się bezwartościowa, a nasze współżycie postrzegałam jako " monetę przetargową " w osiągnięciu czegoś lub spełnieniu prośby. Nie było tak jednak że mąż był jakimś tyranem, po prostu oboje pogubiliśmy się . Przerosła nas sytuacja z chorobą córki ( córka o urodzenia cierpi na chorobę metaboliczna). Zaczęliśmy się od siebie oddalać A ja miałam wrażenie że mąż ma dość opieki nad dziećmi i chce uciec ode mnie.
W NPR odnalazłam spokoj moralny i szansę na wypracowanie naszych zaniedbanych relacji. Najpierw sama uczyłam się A potem wraz z Panią psycholog z poradni małżeńskiej i mężem omawialismy aspekty stosowania NPR. Był czas że mąż dawał wrażenie że mógłby się zgodzić na stosowanie NPR ale potem w trakcie stosowania się do zasad coraz bardziej się sprzeciwiał. Chodziło mu właśnie o ten krótki czas kiedy można współżycie. Niejednokrotnie zgadzałam się na współżycie w okresie wstrzemięźliwości z zastosowaniem prezerwatyw czy stosunku przywanego. Próbowałam rozmawiać z mężem o zagrożeniach wynikających z takich form antykoncepcji oraz o innych formach okazywania sobie miłość. Niestety w większości przypadków kończyło się to kłótnia, bo albo mąż uważał to za wymysły albo ja nie wytrzymywalam z powodu kolejnych rozczarowań.
Przesłuchałam też " Pięć języków miłości " lecz trudno mi było zastosować się do zasad kiedy raz po raz byłam odtrącam przez męża.
Teraz mąż na złość mi sięga coraz częściej po pornografię i alkohol. Zdążyło się też że wchodził na strony z sexrandkami i grazi że znajdzie sobie kogoś kto zaspokoi jego potrzeby. A ja przez tą ciągłą sytuację mam obawy czy mąż podczas współżycia myśli o mnie i naszej bliskości czy po prostu chce odstresować się mając w głowie te obrazy które widzi w filmach pornograficznych.
Obecnie żyje w strachu że moja chęć życia z NPR i dążenia do poprawy naszych relacji doprowadza do rozpadu małżeństwa i " stocznia się " męża "na dno".

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 2072
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: ozeasz » 06 lip 2018, 12:04

Hope81 , nie przejmuj się odpowiedzią do mnie skierowaną ,ważne żebyś sama zastanowiła się uwzględniając "nowości" które tu na forum czytasz ,to jest pomoc i wsparcie dla Ciebie i korzystaj z tego ile chcesz i z tego co chcesz ,bo to Ty będziesz też ponosić konsekwencje ewentualnych zmian ,Ty i mąż ,dzieci .

My tutaj na ile to możliwe dzielimy się doświadczeniem swojego życia i często jesteśmy już po tych emocjonalnych turbulencjach , więc łatwiej też spojrzeć nie zamglonymi i spłakanymi oczyma ,co nie znaczy że każdy z nas jest już poukładany i wyczesany :lol: jak talala :D .

Tym bardziej że naszego ,mojego doświadczenia nie można traktować na zasadzie ctr-c , ctrl-v, nie wszystko można zaimplementować do swojego życia ,a i tak część trzeba w odpowiedni sposób przetransformować na warunki swojego małżeństwa .

Pozdrawiam i życzę dobrego dnia . :)
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 2072
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: ozeasz » 06 lip 2018, 12:21

Hope81 pisze:Teraz mąż na złość mi sięga coraz częściej po pornografię i alkohol. Zdążyło się też że wchodził na strony z sexrandkami i grazi że znajdzie sobie kogoś kto zaspokoi jego potrzeby. A ja przez tą ciągłą sytuację mam obawy czy mąż podczas współżycia myśli o mnie i naszej bliskości czy po prostu chce odstresować się mając w głowie te obrazy które widzi w filmach pornograficznych.
Może nie na złość ,może nie radzi sobie z sobą ,ze swoim popędem , może też przeżywa to co się stało z Twojej strony , jako mąż ,uważam że po Twojej zdradzie postąpił wzorowo , chcąc ratować Wasz związek ,jednak na ile to była dojrzała decyzja ,a na ile impuls ?

To co się dzieje teraz to może być połączenie własnej słabości , bezradności ,ale też może nieumiejętności przebaczenia Tobie i tego co się stało .


Bo w jego oczach zdradzając Go zrobiłaś coś czego nie pojmuje ,jak i nawracając Siebie i ciągnąc Go ze sobą znów robisz coś czego nie pojmuje .Mnie żona zarzuciła , że właśnie ja Ją zniewalałem i zaciągnąłem do Domowego Kościoła ,czy wspólnoty charyzmatycznej ,choć w moich oczach to był Jej wolny wybór.
Twój mąż ,wg mnie odbiera rzeczywistość z tego co opisujesz trochę egoistycznie ,szukając jakby zadowolenia ,szczęścia dla siebie ,bez tego samego dla Ciebie , jednak dobrze by było żebyście doszli do wspólnych rozwiązań ,przychylam sie do tego co napisała K.R. :
krople rosy pisze:Dlaczego mąż z intymnych zbliżeń ma mieć samą przyjemność a Ty masz wziąć całą odpowiedzialność fizyczną i moralną na siebie?
W żadnym razie nie da to Tobie pokoju serca ani nie zbliży do męża gdyż jasno i dobitnie masz świadomość, że bardziej od twojego dobra szuka tylko własnego zaspokojenia.
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

krople rosy

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: krople rosy » 06 lip 2018, 12:42

ozeasz pisze:
06 lip 2018, 12:04
więc łatwiej też spojrzeć nie zamglonymi i spłakanymi oczyma ,co nie znaczy że każdy z nas jest już poukładany i wyczesany :lol: jak talala :D .
O...to ...to.... ;)
Na ten przykład dodam, że my z mężem też mieliśmy /i czasem mamy pewne turbulencje w życiu seksualnym bo to co by się chciało i do czego się dąży a to co czasem w porywie ciała robimy to dwie różne sprawy.
Oboje z mężem mamy temperament i nie zawsze da się go ugasić czekając spokojnie do czasu podjęcia współżycia w ostatnim cyklu.
Ale kierunek mamy wyznaczony .
Druga sprawa to taka, że do każdego tematu czy problemu podchodzimy razem, nie osobno, że ja coś postanawiam, czy mąż...a druga strona musi się dostosować.
Myślę, że moje podejście do męża z wyrozumiałością i czasem działanie pod jego wpływem dało jemu dowody na to, że jego potrzeby są dla mnie ważne i że ja próbuję się trochę pogimnastykować jak by temu zaradzić. Czasem wiązało się to z moją zgodą na współżycie nie do końca moralnie dobre.
Tyle, że mój mąż jest wierzący i ma dość wyczulone sumienie dlatego często sam skłaniał się do radykalnych cięć: czyli zero współyzcia w czasie płodności i ograniczenie się do spotkań intymnych w ciągu 7, 8 dni.
W praktyce różnie wychodziło: a w czasie nagromadzenia napięcia seksualnego pojawiała się też pornografia.
Hope81 pisze:
06 lip 2018, 11:34
Teraz mąż na złość mi sięga coraz częściej po pornografię i alkohol. Zdążyło się też że wchodził na strony z sexrandkami i grazi że znajdzie sobie kogoś kto zaspokoi jego potrzeby.
Trudno powiedzieć na ile to są groźby w celu wywarcia na Tobie nacisku a na ile realne perspektywy. Takie postawienie sprawy może wynikać z jego złości czy złośliwości, że skoro Ty tak...to on tak. Nie ma tu dialogu i wzajemne szukanie dobra dla drugiego.
Może warto tę Waszą sytuację przedyskutować ze spowiednikiem poszukać optymalnego rozwiązania dla Was obojga na ten czas?
Nie mam tu na myśli pigułek antykoncepcyjnych ale takie rozwiązanie o jakim wspomniałaś czyli prezerwatywę. Z tego co wyczytałam Twoja wina moralna jest raczej w tym przypadku żadna gdyż działasz dla dobra sprawy: odpowiadając na potrzeby męża i blokując rozpad więzi małżeńskiej.
Warto przy tym uświadomić męża czym jest dla Ciebie jego szukanie zaspokojenia w pornografii. Albo działacie razem i szukacie jakiegoś dobra wspólnego (rezygnując z działań które są nie do zaakceptowania dla każdej ze stron) albo problem będzie się pogłębiał gdyż każde z Was będzie żyło swoim życiem.

Hope81
Posty: 374
Rejestracja: 18 kwie 2018, 19:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys w małżeństwie

Post autor: Hope81 » 06 lip 2018, 12:59

Witam Ozeaszu

Dziękuję za odpowiedź, cenne są dla mnie twoje spostrzeżenia płynące z doświadczenia.
Mam świadomość że mąż jest pogubiony i nie wiem jak i czy mogę mu pomóc.
Ostatnio zastanawiam się nad tym czy powinnam zgodzić się na sporadyczne sięganie po prezerwatywę by dojść do porozumienia z mężem.
Choć to rozwiązanie też budzi we mnie obawy nadużycia że strony męża i kwestie moralne co do sakramentalnego życia.
Mąż wciąż powtarza że jest niewierzący i dla niego kwestia moralności sumienia nie jest ważna.
Wiem że muszę pracować nad sobą bo bez spokoju i okazywania miłości z mojej strony nic się nie uda poprawiać.
Pozdrawiam serdecznie

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Szthur i 20 gości