Wkradło się bezczelnie jak Bilbo Baggins do legowiska Smauga
Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić
Moderator: Moderatorzy
-
Niepoprawny83
- Posty: 306
- Rejestracja: 07 wrz 2021, 22:43
- Jestem: w kryzysie małżeńskim
- Płeć: Mężczyzna
Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić
Zaufaliśmy miłości.
Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić
Myślałam o tym ostatnio. O tym, że są osoby, które świadomie używają innych osób do swoich celów, traktując innych ludzi nie jak ludzi, ale jak środki do tych celów.Niepoprawny83 pisze: ↑06 lut 2026, 10:57
Gdyby manipulant nie dawał czasem nagrody to cóż by osiągnął? Kto przywiązałby się do osoby, który nie stara się choć pozornie spełniać naszych ludzkich potrzeb, która cały czas jest okrutna. A tak, metodą kija i marchewki mogą sobie zarządzać otoczeniem, niedostrzegalnie dla tych, których nie upatrzyli sobie na swoje ofiary. I o to chodzi, abyśmy się zastanawiali, wątpili, tłumaczyli.
Dobrze jest wyjść z tej rozpisanej dla nas roli, bo to nie nasza sztuka.
Myślałam o tym w kontekście dwóch znanych mi i bliskich mi kobiet, obu już nie żyjących, które miały swoje cele, swoje wizje. I dla zrealizowania tych wizji miały rozpisane role dla całych swoich rodzin. I zarządzały tymi rodzinami tak, by te swoje wizje zrealizować.
Zarządzały poprzez manipulacje, kłamstwa, ale także poprzez pozorne dobro, jakie wyświadczały. Kto mógł, ten z tej chorej przestrzeni uciekał. Nie uciekały za to te osoby, które były niezbędne dla realizacji ich wizji i planów. Widziałam kiedyś motyla w sieci, im bardziej chciał się wyrwać, tym szczelniej był oklejany siecią. Działania tych kobiet wywołały mnóstwo cierpienia wielu ludzi. W moim odczuciu kobiety te były dotknięte jakimś rodzajem ślepoty na zadawane innym cierpienie. Liczył się ich cel. Dobrze jest mieć cele, ale nie jest dobrze dać się tym celom owładnąć.
Zastanawiałam się nad tym, czy te pozytywne doświadczenia, które także w relacji z nimi miałam, były dobrem. Na dziś sądzę, że nie były. To były, tak jak pisze Niepoprawny, marchewki. Mi to się kojarzy ze słodkim napojem w rosiczce. To nawet nie tyle nagrody, co wabiki. Za pozornym dobrem, nawet słodczą jest tam skryte drugie dno, ten ukryty cel, ale dobra nie ma. Jest chęć uzyskania własnej korzyści, zdobycia przewagi, kontroli, czasem nawet zniszczenia, jeśli stajesz się w oczach tej osoby przeszkodą do zrealizowania jej zamiarów.
Myślałam też o tym, czy w osobach, które tak postępują jest dobro. Jest. Bo w każdym człowieku jest. Bóg stwarzając człowieka powiedział, że jest bardzo dobry.
Myślę, podobnie jak ty Bławatku, że są jednak osoby, które nie korzystają z tych pokładów dobra, które w nich są.
Uznałam, że jedyne co umiem zrobić, to unikać takich osób, oddalać się od nich, wychodzić z zasięgu ich oddziaływania.
Myślę, że dobrze jest umieć nazwać, choćby dla siebie, wprost ich postępowanie, manipulacje i dobrze jest nie wchodzić w usprawiedliwianie ich postępowania, czy w doszukiwanie się dobra, tam gdzie go zwyczajnie nie ma.
To moim zdaniem nie jest to samo, co osądzenie osoby. Nie wiem nic, albo niewiele o historii tej osoby, nie wiem zupełnie nic o przyczynach jej decyzji i wyborów. Bóg wie wszystko i Bóg umie się z tym zmierzyć. Jest mocny. Patrzy i widzi. Ja przy Nim jestem niewidoma. Więc to szczęście, że nikogo nie muszę osądzać. Ale też szczęście, że mam rozum, bym mogła dostrzec czyjeś wrogie zamiary i manipulacje. I żebym mogła się chronić.
Na szczęście takich osób wiele nie ma. Tak jak napisałaś: kto spotkanie z taką osobą przeżył, ten wie.
Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić
A mnie się wydaje, że takich osób trudnych czy krzywdzących innych jest coraz więcej lub będzie bo dorośli tak wychowują dzieci czy młodzież, że stawiają na piedestale i wtedy większość myśli, że cały świat będzie ich tak traktował. Albo inna część, która zawsze słyszy że nie jest tak dobra jak rodzice by chcieli więc ciągle próbują od innych uzyskać aprobatę i szukają docenienia. Teraz wiem, że ja męża nie doceniałam tak jak on potrzebował - bo miał duży niedobór już od dzieciństwa. Ja byłam w niewiedzy. A i tak nie wiem czy bym dala radę go ciągle doceniać tak za nic.
Ale warto mieć świadomość, że są trudne osoby i warto się uczyć asertywności i dbania o siebie.
Ale warto mieć świadomość, że są trudne osoby i warto się uczyć asertywności i dbania o siebie.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota


