Hobby mojego męża
Moderator: Moderatorzy
Hobby mojego męża
Witam wszystkich serdecznie. Zbieram się długo, żeby opisać swoją sytuację. Trochę też brakuje czasu.
Ciężko opisać co się dzieje, ciężko to streścić. Zacznę od tego, że wiele razy słuchaliśmy z mężem konferencji Jacka Pulikowskiego, zakupiłam kilka książek, jednak męża udało się przekonać do przeczytania tylko jednej z nich " Ewa czuje inaczej" ale to było ponad rok temu i wszystko zapomniał.
Jesteśmy po ślubie 16 lat. Wcześniej myslalam, że to wielka miłość. Jestesmy z mężem przed 40. Mamy dzieci. Oboje pochodzimy z rodzin, gdzie ojcowie nadużywali alkoholu i nadal to robią. Obie mamy cierpia i trwaja w tych małżenstwach i nam się żalą. Mój mąż musi ciagle mieć jakieś hobby, któremu poświęca bardzo dużo wolnego czasu. Tzn ogarnie zawsze w miarę mozliwosci fizyczne obowiazki domowe. Bardzo dobrze zarabia i niczego finansowo nam nie brakuje. Jednak jego serce i zaangazowanie jest w hobby, które na dodatek jest strasznie drogie. Od początku ślubu zawsze coś się angażował i ja czesto wieczór spedzalam sama z synem. Wg niego wszystko było ogarniete zadbane to moze sobie gdzies wyjsc i pojechać. Ciagle były o to kłótnie. Ze ja musze go zaakceptować ze on musi cos robić , bo by zwariowal z codzienna rutyną. Do tego wiele razy kłamał i udawał,ze jest inny niz wszyscy ze jest idealny a ja wierzylam. Ostatnio w przeciagu 4 lat zaczal oklamywac mnie i wydawać bardzo duzo pieniedzy na swoje hobby. Kłamal wymyslal historie rozne, aby kupowac broń na zawody .Wczesniej byly inne hobby. Doszlo do tego, że wyjezdza na zawody kilkudniowe tylko informujac mnie o tym, wczesniej miesiac przygotowuje sie do nich teraz nawet tak sie zaangazował, że zacząl je w dużej mierze przygotowywać. I na to zawsze jest czas ale czasu, by zrobic pokój dziecku , żeby ze mną cos wybrac itp to nigdy nie ma i nie ma chęci. Mam wybrac sama on wszystko kupi itp. Czuję, że przegrałam z jego hobby i z kumplami od tego hobby. Gdy urodzilam drugie dziecko to zrezygnowalam z pracy. Maż dobrze zarabia i postanowilismy ze bede z dzieckiem w domu. Zadbam o wszystko. Maż tak wkrecil sie w to hobby, że kupowal wiele na karte kredytowa czy pozyczki brał a mi o tym nie mowil. Jak wchodzilam na temat to coraz czesciej slyszalam ze nam na nic nie żaluje, ze nie powinnam sie martwic tym i interesowac bo to na jego glowie. Ze kasa to nie moja sprawa. Ale ja tak nie chce zyc. Moj maz stal sie pewny siebie a mnie uwaza za nieporadną i slysze to ciagle. Tyle serca wkladam w dom i dzieci ale i tak jestem nieporadna. Po takich zawodach , gdy wraca ogarnia filmiki na yt i fb i pisze ciagle komentarze wpisy itp z tego co było...i to tez wieczory mu zajmuje. Ja nie mam konta na fb a swoje wpisy ukrywa przed moja siostrą, bo twierdzi, że zaraz będzie plotkowanie o nim. Bardzo rano wstaje codziennie i jezdzi na silownie bo to tez mu potrzebne, zeby nie zwariowac tak ciagle slysze. Ale to, ze ja wariuje to jest mniej ważne. Czesto traci cierpliwosc krzyczy na nas przezywa i potrafi syna po glowie czyms uderzyc ale on uwaza ze to dlatego, ze syn go nie slucha. Moj maż nie dotrzymuje tego, co mi obieca..przestalam mu ufac i wierzyć. Nauczył sie, ze i tak mi przejdzie i bedzie ok. Ciagle chodze i placze przez niego. Bylismy rok temu na spotkaniach małżenskich i po tym postanowił zmiane i przez kilka miesiecy bylo naprawdę ok. Ale od czerwca zaczęło sie psuć. Znów zaczął cwaniakować, nie liczy sie z moim zdaniem. Jednak Sa chwile, gdy przytuli mnie i okarze miłosć. Od czerwca klocimy sie glw o jego hobby o zaangażowanie jego w to wszystko. On mowi ze nie umie sprostac moim wymaganiom, ze nie zmienie jego natury. W ten weekend znow byla zwada zakonczylo sie moim wyjsciem i jego milczeniem. Dzis mi oznajmił, ze 1 grudnia sie wyprowadza. Przygotuje na to dzieci. Ze ma dosc moich fochów i klotni naszych i ze na razie na pól roku sie wyprowadza . Mielismy kupowac dzialke i dom budowac, jednak powiedzialam mu ze w takim razie to nie ma sensu i ze skoro tak postanowił, to nie bedę go zatrzymywac. Ma skonczyć remont w mieszkaniu, kupic wszystko co potrzebne i dac mi moj upragniony spokój. My jestesmy co niedziela wspolnie z dziecmi w kosciele, chodzimy do spowiedzi i komunii świętej. Kazde z nas na swoj sposob sie modli. Wiem, ze teraz rozgrywa się jakas duchowa walka o moje małzenstwo. Kochamy sie ,jednak mamy tak odmienne charaktery..ja domatorka chcialabym go zatrzymac w domu, zeby jego serce bylo z nami. On uwiielbia we wszystko sie angazowac tylko nie w nasze małżenstwo. Na rocznice slubu kupil sobie piwo i powiedział, ze obejrzymy film.
Jezeli chodzi o mnie, to też mam cięzki charakter. Moj tata wychowanie corek oddal mamie, najwazniejsi byli koledzy i alkohol...mama duzo plakala. Nie pamietam, żeby kiedykolwiek mnie przytulił. Ostatnio pod wplywem alkoholu powiedział, ze jestem glupim dzieckiem ze obrazam sie na meża. Ngdy nie stanal po mojej stronie.ale zawsze mowil ze mialam byc chlopakiem. Postanowilam, ze ja stworze idealny związek jak bylam nastolatka. Inny niz moj dom rodzinny. Ze moj maz bedzie dobry i bedzie sie mnie sluchał ( tak, takie mialam pojecie, że dobry maż, to ten, ktory slucha swojej żony...moj tata lekcewazyl mame). Teraz wiem, ze nie tak ma wygladac malzenstwo. Ale ani ja ani moj maz nie mieliśmy dobrych wzorcow w domu. Ja teraz jak mama kiedyś, chodze i placze i uzalam sie nad swoim losem a maż nie pochyli sie nad tym. Ma dosyc moich zmiennych nastrojów, fochów( tak to nazywa). Mówi, ze chcialabym nim rządzic i ze wszystkiego najchetniej bym mu zabronila. Nie jestem dla niego najwazniejsza, wiele razy zostawiał mnie zapłakana i szedł lub jechał tem, gdzie miał zaplanowane.
Znajac moja dumę nie będę go zatrzymywać. Nie chce tez ustąpic i udawać, że wszystko ok, bo on uwaza,ze i tak to wszystko moja wina i tylko utwierdzi się w tym . A ja jestem zgorzkniala i rozzalona w takim małzenstwie w jakim funkcjonujemy. Kupiłam kilka ksiazek ostatnio polecanych przez sychar. Jednak mimo moich słów nie ma zamiaru tego czytać. Nie chce tez pomocy psychologów czy zadnych terapii, on jest poprostu najmadrzejszy.
Czy moze lepiej bedzie na te pół roku sie rozstać, niech się wyprowadzi, moze coś zrozumiemy? Wiem, że on chce mi udowodnic tez w ten sposob moją nieporadność, ze niby bez niego sobie nie poradzę. A ja poradze sobie. I tak dom i dzieci ja ogarniam bo on do późna jest w pracy. Na pewno wypłacze swoje ale dam ostatecznie rade. W ogóle jestem bardzo wrazliwa i płaczę z byle powodu. Często to ukrywam, bo wstydzę się tego.
On postanowił już chyba, ze sie nie zmieni a ja nie chce go zaakceptować takim, jaki jest wiec on ma dosć i wyprowadza sie.
Mój maż od 2 mcy spi na kanapie w salonie. Przyszedł kilka razy tylko na współzycie. Chyba innej bliskości nie potrzebuje. Ja zdaje sobie sprawę, że mam mnóstwo wad tez uparta jestem i mogę nie odzywac się kilka dni. Trzymam go ogólnie na dystans, bo jest tak, że jak jestem dobra miła i daje mu palec, to on odbiera to jakby przyzwolenie na wszystko,co robi i ciągnie rękę. Wiec koło sie zamyka i ja chodzę wiekszość czasu smutna i przygnębiona.
Prosze o poradę. Liczę sie z krytyka mojej osoby.
Ciężko opisać co się dzieje, ciężko to streścić. Zacznę od tego, że wiele razy słuchaliśmy z mężem konferencji Jacka Pulikowskiego, zakupiłam kilka książek, jednak męża udało się przekonać do przeczytania tylko jednej z nich " Ewa czuje inaczej" ale to było ponad rok temu i wszystko zapomniał.
Jesteśmy po ślubie 16 lat. Wcześniej myslalam, że to wielka miłość. Jestesmy z mężem przed 40. Mamy dzieci. Oboje pochodzimy z rodzin, gdzie ojcowie nadużywali alkoholu i nadal to robią. Obie mamy cierpia i trwaja w tych małżenstwach i nam się żalą. Mój mąż musi ciagle mieć jakieś hobby, któremu poświęca bardzo dużo wolnego czasu. Tzn ogarnie zawsze w miarę mozliwosci fizyczne obowiazki domowe. Bardzo dobrze zarabia i niczego finansowo nam nie brakuje. Jednak jego serce i zaangazowanie jest w hobby, które na dodatek jest strasznie drogie. Od początku ślubu zawsze coś się angażował i ja czesto wieczór spedzalam sama z synem. Wg niego wszystko było ogarniete zadbane to moze sobie gdzies wyjsc i pojechać. Ciagle były o to kłótnie. Ze ja musze go zaakceptować ze on musi cos robić , bo by zwariowal z codzienna rutyną. Do tego wiele razy kłamał i udawał,ze jest inny niz wszyscy ze jest idealny a ja wierzylam. Ostatnio w przeciagu 4 lat zaczal oklamywac mnie i wydawać bardzo duzo pieniedzy na swoje hobby. Kłamal wymyslal historie rozne, aby kupowac broń na zawody .Wczesniej byly inne hobby. Doszlo do tego, że wyjezdza na zawody kilkudniowe tylko informujac mnie o tym, wczesniej miesiac przygotowuje sie do nich teraz nawet tak sie zaangazował, że zacząl je w dużej mierze przygotowywać. I na to zawsze jest czas ale czasu, by zrobic pokój dziecku , żeby ze mną cos wybrac itp to nigdy nie ma i nie ma chęci. Mam wybrac sama on wszystko kupi itp. Czuję, że przegrałam z jego hobby i z kumplami od tego hobby. Gdy urodzilam drugie dziecko to zrezygnowalam z pracy. Maż dobrze zarabia i postanowilismy ze bede z dzieckiem w domu. Zadbam o wszystko. Maż tak wkrecil sie w to hobby, że kupowal wiele na karte kredytowa czy pozyczki brał a mi o tym nie mowil. Jak wchodzilam na temat to coraz czesciej slyszalam ze nam na nic nie żaluje, ze nie powinnam sie martwic tym i interesowac bo to na jego glowie. Ze kasa to nie moja sprawa. Ale ja tak nie chce zyc. Moj maz stal sie pewny siebie a mnie uwaza za nieporadną i slysze to ciagle. Tyle serca wkladam w dom i dzieci ale i tak jestem nieporadna. Po takich zawodach , gdy wraca ogarnia filmiki na yt i fb i pisze ciagle komentarze wpisy itp z tego co było...i to tez wieczory mu zajmuje. Ja nie mam konta na fb a swoje wpisy ukrywa przed moja siostrą, bo twierdzi, że zaraz będzie plotkowanie o nim. Bardzo rano wstaje codziennie i jezdzi na silownie bo to tez mu potrzebne, zeby nie zwariowac tak ciagle slysze. Ale to, ze ja wariuje to jest mniej ważne. Czesto traci cierpliwosc krzyczy na nas przezywa i potrafi syna po glowie czyms uderzyc ale on uwaza ze to dlatego, ze syn go nie slucha. Moj maż nie dotrzymuje tego, co mi obieca..przestalam mu ufac i wierzyć. Nauczył sie, ze i tak mi przejdzie i bedzie ok. Ciagle chodze i placze przez niego. Bylismy rok temu na spotkaniach małżenskich i po tym postanowił zmiane i przez kilka miesiecy bylo naprawdę ok. Ale od czerwca zaczęło sie psuć. Znów zaczął cwaniakować, nie liczy sie z moim zdaniem. Jednak Sa chwile, gdy przytuli mnie i okarze miłosć. Od czerwca klocimy sie glw o jego hobby o zaangażowanie jego w to wszystko. On mowi ze nie umie sprostac moim wymaganiom, ze nie zmienie jego natury. W ten weekend znow byla zwada zakonczylo sie moim wyjsciem i jego milczeniem. Dzis mi oznajmił, ze 1 grudnia sie wyprowadza. Przygotuje na to dzieci. Ze ma dosc moich fochów i klotni naszych i ze na razie na pól roku sie wyprowadza . Mielismy kupowac dzialke i dom budowac, jednak powiedzialam mu ze w takim razie to nie ma sensu i ze skoro tak postanowił, to nie bedę go zatrzymywac. Ma skonczyć remont w mieszkaniu, kupic wszystko co potrzebne i dac mi moj upragniony spokój. My jestesmy co niedziela wspolnie z dziecmi w kosciele, chodzimy do spowiedzi i komunii świętej. Kazde z nas na swoj sposob sie modli. Wiem, ze teraz rozgrywa się jakas duchowa walka o moje małzenstwo. Kochamy sie ,jednak mamy tak odmienne charaktery..ja domatorka chcialabym go zatrzymac w domu, zeby jego serce bylo z nami. On uwiielbia we wszystko sie angazowac tylko nie w nasze małżenstwo. Na rocznice slubu kupil sobie piwo i powiedział, ze obejrzymy film.
Jezeli chodzi o mnie, to też mam cięzki charakter. Moj tata wychowanie corek oddal mamie, najwazniejsi byli koledzy i alkohol...mama duzo plakala. Nie pamietam, żeby kiedykolwiek mnie przytulił. Ostatnio pod wplywem alkoholu powiedział, ze jestem glupim dzieckiem ze obrazam sie na meża. Ngdy nie stanal po mojej stronie.ale zawsze mowil ze mialam byc chlopakiem. Postanowilam, ze ja stworze idealny związek jak bylam nastolatka. Inny niz moj dom rodzinny. Ze moj maz bedzie dobry i bedzie sie mnie sluchał ( tak, takie mialam pojecie, że dobry maż, to ten, ktory slucha swojej żony...moj tata lekcewazyl mame). Teraz wiem, ze nie tak ma wygladac malzenstwo. Ale ani ja ani moj maz nie mieliśmy dobrych wzorcow w domu. Ja teraz jak mama kiedyś, chodze i placze i uzalam sie nad swoim losem a maż nie pochyli sie nad tym. Ma dosyc moich zmiennych nastrojów, fochów( tak to nazywa). Mówi, ze chcialabym nim rządzic i ze wszystkiego najchetniej bym mu zabronila. Nie jestem dla niego najwazniejsza, wiele razy zostawiał mnie zapłakana i szedł lub jechał tem, gdzie miał zaplanowane.
Znajac moja dumę nie będę go zatrzymywać. Nie chce tez ustąpic i udawać, że wszystko ok, bo on uwaza,ze i tak to wszystko moja wina i tylko utwierdzi się w tym . A ja jestem zgorzkniala i rozzalona w takim małzenstwie w jakim funkcjonujemy. Kupiłam kilka ksiazek ostatnio polecanych przez sychar. Jednak mimo moich słów nie ma zamiaru tego czytać. Nie chce tez pomocy psychologów czy zadnych terapii, on jest poprostu najmadrzejszy.
Czy moze lepiej bedzie na te pół roku sie rozstać, niech się wyprowadzi, moze coś zrozumiemy? Wiem, że on chce mi udowodnic tez w ten sposob moją nieporadność, ze niby bez niego sobie nie poradzę. A ja poradze sobie. I tak dom i dzieci ja ogarniam bo on do późna jest w pracy. Na pewno wypłacze swoje ale dam ostatecznie rade. W ogóle jestem bardzo wrazliwa i płaczę z byle powodu. Często to ukrywam, bo wstydzę się tego.
On postanowił już chyba, ze sie nie zmieni a ja nie chce go zaakceptować takim, jaki jest wiec on ma dosć i wyprowadza sie.
Mój maż od 2 mcy spi na kanapie w salonie. Przyszedł kilka razy tylko na współzycie. Chyba innej bliskości nie potrzebuje. Ja zdaje sobie sprawę, że mam mnóstwo wad tez uparta jestem i mogę nie odzywac się kilka dni. Trzymam go ogólnie na dystans, bo jest tak, że jak jestem dobra miła i daje mu palec, to on odbiera to jakby przyzwolenie na wszystko,co robi i ciągnie rękę. Wiec koło sie zamyka i ja chodzę wiekszość czasu smutna i przygnębiona.
Prosze o poradę. Liczę sie z krytyka mojej osoby.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Re: Hobby mojego męża
Witaj, ŻonaJa na naszym forum.
Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią.
Rozumiem, że chciałaś mieć wspaniały dom i wspaniałego męża- co zrozumiałe, a jednak czegoś zabrakło?
Czym Ty się interesujesz, pasjonujesz?
Mam nadzieję, że uzyskasz wsparcie od naszych forumowiczów.
Nikt Cię tu nie skrytykuje, dzielimy się doświadczeniem swojego życia, dzięki naszym historiom możesz inaczej spojrzeć na swoją sytuację.
Pozdrawiam.
Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią.
Rozumiem, że chciałaś mieć wspaniały dom i wspaniałego męża- co zrozumiałe, a jednak czegoś zabrakło?
W centrum Twojego postu jest Twój mąż i jego hobby, a co z Tobą?Postanowilam, ze ja stworze idealny związek jak bylam nastolatka. Inny niz moj dom rodzinny. Ze moj maz bedzie dobry i bedzie sie mnie sluchał ( tak, takie mialam pojecie, że dobry maż, to ten, ktory slucha swojej żony...moj tata lekcewazyl mame).
Czym Ty się interesujesz, pasjonujesz?
Mam nadzieję, że uzyskasz wsparcie od naszych forumowiczów.
Nikt Cię tu nie skrytykuje, dzielimy się doświadczeniem swojego życia, dzięki naszym historiom możesz inaczej spojrzeć na swoją sytuację.
Pozdrawiam.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa
Matka Teresa
Re: Hobby mojego męża
Witaj ŻonaJa
Przykro, że takie smutne wydarzenia są również Twoim udziałem - kiedyś myślałam, że takich historii jest niewiele, ale to forum otworzyło mi oczy.
Mój mąż też pochłonięty przez swoje hobby przez całe małżeństwo lekceważył mnie i moje potrzeby, które w natłoku codziennych obowiązków nigdy nawet nie były przeze mnie realizowane, bo ja na pierwszym miejscu postawiłam męża. Pozwalałam mężowi realizować się i wydawać pieniądze, bo wiedziałam, że jest to ważne. Jedynie jak mieliśmy braki finansowe to się wściekam ale mąż dalej inwestował, mimo że mówiłam mu aby przystopowal. Każde dodatkowe jego pieniądze były jego, a moje - nasze
. Remonty u nas leżały, bo ważniejsze hobby. Pomoc męża w domu niewielka - no chyba, że trzeba było odśnieżyć podwórko aby wyjechać autem (mąż), bo już na odśnieżanie chodników motywacji i czasu nie było. Ja podczas naszych nielicznych wyjazdów szukałam atrakcji związanych z hobby męża. Mój mąż rok temu się miotał (już tyle minęło...) Ale na moje pytania co się dzieje nic nie odpowiadał, myślałam że problemy w pracy go przytłaczają. W grudniu mieliśmy rozmowę i plan naprawiania małżeństwa a pod koniec lutego usłyszałam od męża, że mnie nie kocha i się wyprowadza. Byłam zła, zrozpaczona, próbowałam mu przemówić do rozsądku - niestety nic nie pomogło. Za radami z forum aby stosować listę Zerty i zadbać o siebie dałam radę przetrwać ten trudny czas. Teraz widzę, że jemu jest teraz dobrze - odżył, dalej inwestuje w nowe ciuchy. Tylko jakoś czasu dla hobby swojego nie ma - może teraz atrakcyjna kowalska jest jego hobby.
Twój mąż wybrał bardziej hobby niż Ciebie, a przecież to Ty powinnaś być najważniejsza, bo Tobie ślubował - pewnie tak myślisz, bo ja myślałam i całe małżeństwo się buntowałam.
Ja powoli się podnoszę, skorzystałam z terapii i w końcu zaczęłam myśleć o sobie i swoich potrzebach. Nie przekreślam męża, ale powrotu do życia które wiedlismy - razem a jednak osobno- już nie chcę. A ponieważ mój mąż zawsze chciał abym się zmieniała pod jego dyktando bo przecież on nie potrzebuje zmian, wątpię, że będzie chciał się zmienić.
Masz dla kogo żyć i się zmieniać - dla siebie i dzieci, a może i kiedyś mąż skorzysta bo mu się odmieni.
Modlitwa pomaga przetrwać ten trudny czas. A także pisanie i czytanie na forum.
Pozdrawiam
Przykro, że takie smutne wydarzenia są również Twoim udziałem - kiedyś myślałam, że takich historii jest niewiele, ale to forum otworzyło mi oczy.
Mój mąż też pochłonięty przez swoje hobby przez całe małżeństwo lekceważył mnie i moje potrzeby, które w natłoku codziennych obowiązków nigdy nawet nie były przeze mnie realizowane, bo ja na pierwszym miejscu postawiłam męża. Pozwalałam mężowi realizować się i wydawać pieniądze, bo wiedziałam, że jest to ważne. Jedynie jak mieliśmy braki finansowe to się wściekam ale mąż dalej inwestował, mimo że mówiłam mu aby przystopowal. Każde dodatkowe jego pieniądze były jego, a moje - nasze
Twój mąż wybrał bardziej hobby niż Ciebie, a przecież to Ty powinnaś być najważniejsza, bo Tobie ślubował - pewnie tak myślisz, bo ja myślałam i całe małżeństwo się buntowałam.
Ja powoli się podnoszę, skorzystałam z terapii i w końcu zaczęłam myśleć o sobie i swoich potrzebach. Nie przekreślam męża, ale powrotu do życia które wiedlismy - razem a jednak osobno- już nie chcę. A ponieważ mój mąż zawsze chciał abym się zmieniała pod jego dyktando bo przecież on nie potrzebuje zmian, wątpię, że będzie chciał się zmienić.
Masz dla kogo żyć i się zmieniać - dla siebie i dzieci, a może i kiedyś mąż skorzysta bo mu się odmieni.
Modlitwa pomaga przetrwać ten trudny czas. A także pisanie i czytanie na forum.
Pozdrawiam
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Hobby mojego męża
Zmiana z CHŁOPAKA w MĘŻA- Aplikacja komputerowa
Droga redakcjo!
W ubiegłym roku zmieniłam CHŁOPAKA na MĘŻA i zauważyłam
spadek wydajności działania, w szczególności w aplikacjach KWIATY
i BIŻUTERIA, które działały dotychczas bez zarzutu w CHŁOPAKU.
Dodatkowo MĄŻ - widocznie samoistnie - odinstalował kilka bardzo
wartościowych programów takich jak ROMANS i ZAINTERESOWANIE,
a w zamian zainstalował zupełnie przeze mnie niechciane aplikacje
KOMPUTER i SPORT. ROZMOWA nie działa zupełnie, a aplikacja
SPRZĄTANIE DOMU po prostu zawiesza system. Uruchamiałam aplikacje
wsparcia KŁÓTNIA, aby naprawić problem, ale bezskutecznie.
Desperatka
-------------------------------------------------------------------
Droga Desperatko!
Na wstępie pragniemy zwrócić Twoją uwagę, iż CHłOPAK jest
pakietem rozrywkowym, podczas gdy MĄŻ jest systemen operacyjnym.
Spróbuj wprowadzić komendę: C:\\\\MYSLALAM_ZE_MNIE_KOCHASZ
włączyć ŁZY oraz zainstalować WINĘ. Jeżeli wszystko zadziała jak
powinno, MĄŻ powinien automatycznie włączyć aplikacje
BIŻUTERIA i KWIATY.
Pamiętaj jednak, iż nadużywanie tych aplikacji może doprowadzić
MĘŻA do wystąpienia błędu GROBOWA_ CISZA lub PIWO.
PIWO jest bardzo nieprzyjemnym programem, który w pewnych
sytuacjach może włączyć Plik GłOSNE_CHRAPANIE.MP3 . Cokolwiek
byś nie robiła, pamiętaj jednak, żeby nie instalować TEŚCIOWEJ.
Serwis techniczny
Droga redakcjo!
W ubiegłym roku zmieniłam CHŁOPAKA na MĘŻA i zauważyłam
spadek wydajności działania, w szczególności w aplikacjach KWIATY
i BIŻUTERIA, które działały dotychczas bez zarzutu w CHŁOPAKU.
Dodatkowo MĄŻ - widocznie samoistnie - odinstalował kilka bardzo
wartościowych programów takich jak ROMANS i ZAINTERESOWANIE,
a w zamian zainstalował zupełnie przeze mnie niechciane aplikacje
KOMPUTER i SPORT. ROZMOWA nie działa zupełnie, a aplikacja
SPRZĄTANIE DOMU po prostu zawiesza system. Uruchamiałam aplikacje
wsparcia KŁÓTNIA, aby naprawić problem, ale bezskutecznie.
Desperatka
-------------------------------------------------------------------
Droga Desperatko!
Na wstępie pragniemy zwrócić Twoją uwagę, iż CHłOPAK jest
pakietem rozrywkowym, podczas gdy MĄŻ jest systemen operacyjnym.
Spróbuj wprowadzić komendę: C:\\\\MYSLALAM_ZE_MNIE_KOCHASZ
włączyć ŁZY oraz zainstalować WINĘ. Jeżeli wszystko zadziała jak
powinno, MĄŻ powinien automatycznie włączyć aplikacje
BIŻUTERIA i KWIATY.
Pamiętaj jednak, iż nadużywanie tych aplikacji może doprowadzić
MĘŻA do wystąpienia błędu GROBOWA_ CISZA lub PIWO.
PIWO jest bardzo nieprzyjemnym programem, który w pewnych
sytuacjach może włączyć Plik GłOSNE_CHRAPANIE.MP3 . Cokolwiek
byś nie robiła, pamiętaj jednak, żeby nie instalować TEŚCIOWEJ.
Serwis techniczny
Re: Hobby mojego męża
i co z tym robisz?
a co robiłaś aby go stworzyć? co robisz teraz?ŻonaJa pisze: ↑12 paź 2020, 0:34 Postanowilam, ze ja stworze idealny związek jak bylam nastolatka. Inny niz moj dom rodzinny. Ze moj maz bedzie dobry i bedzie sie mnie sluchał ( tak, takie mialam pojecie, że dobry maż, to ten, ktory slucha swojej żony...moj tata lekcewazyl mame). Teraz wiem, ze nie tak ma wygladac malzenstwo.
PD
Re: Hobby mojego męża
Żono sytuacja jest trudna ,bo Ty chcesz żeby mąż był taki jak sobie wymyśliłaś a on jest kompletnie inny. Problem w tym ,ze chyba nie mamy prawa nikogo zmuszać na sile. Hobby nie jest niczym złym i nie zabiera czasu rodzinie jeśli jest spójne z zainteresowaniami reszty domowników. Ja byłam w podobnej sytuacji. Mój mąż poświecił się dla mnie a mimo to nasz związek umarł dawno temu a mąż odszedł.
Z mojego doświadczenia mogę zaproponować 2 rozwiązania. Możesz spróbować poznać hobby męża. Może i Ty je polubisz.
Druga opcja to rozwijanie własnego i przerzucenie na męża części obowiązków. Oczywiscie to ,ze nie masz większych zainteresowań to nie oznacza ,ze musisz ich na sile szukać. Nie każdy ich potrzebuje.
Problem który ja zauważyłam I dotyczył się mojego małżeństwa to lekceważenie potrzeb drugiej osoby. Dla kogoś kto nie ma potrzeby posiadania hobby to fanaberia. Mąż to obowiązki, to utrzymanie domu i zajmowanie się żona. Hobby? Chłopięca dziecinada.
Takie podejście doprowadzi do rozpadu związku ,bo obie strony czuja się pokrzywdzone. Poza tym robi się niebezpieczna spirala. Im bardziej naciskasz tym bardziej mąż wycofuje się w miejsce dla niego bezpieczne. Ty stajesz się wiecznie marudzących wrogiem. Uczucia gasną a za jakiś czas pojawi się ktoś inny.
I tu mi się nasuwa pytanie z innego wątku o świadome zawieranie związku z realna osoba a nie naszymi wyobrażeniami.
Żono ja tak zrobiłam.
Z mojego doświadczenia mogę zaproponować 2 rozwiązania. Możesz spróbować poznać hobby męża. Może i Ty je polubisz.
Druga opcja to rozwijanie własnego i przerzucenie na męża części obowiązków. Oczywiscie to ,ze nie masz większych zainteresowań to nie oznacza ,ze musisz ich na sile szukać. Nie każdy ich potrzebuje.
Problem który ja zauważyłam I dotyczył się mojego małżeństwa to lekceważenie potrzeb drugiej osoby. Dla kogoś kto nie ma potrzeby posiadania hobby to fanaberia. Mąż to obowiązki, to utrzymanie domu i zajmowanie się żona. Hobby? Chłopięca dziecinada.
Takie podejście doprowadzi do rozpadu związku ,bo obie strony czuja się pokrzywdzone. Poza tym robi się niebezpieczna spirala. Im bardziej naciskasz tym bardziej mąż wycofuje się w miejsce dla niego bezpieczne. Ty stajesz się wiecznie marudzących wrogiem. Uczucia gasną a za jakiś czas pojawi się ktoś inny.
I tu mi się nasuwa pytanie z innego wątku o świadome zawieranie związku z realna osoba a nie naszymi wyobrażeniami.
Żono ja tak zrobiłam.
Zdrada i rozwód....
Witam wszystkich czytelników. Forum czytam od kilku lat i nie pomyślałabym nigdy, że sama będę pisała o zdradzie mojego męża. Większość tematów o zdradzie i rozwodzie chyba już przeczytałam...a może nie..? Sama czuję sie od kilku tygodni jakbym była w innym świecie.
Nawet nie wiem,jak wszystko strescić. Mąż też może przeczytać, bo wie, ze czytałam sychar. Byłam na jednym spotkaniu ogniska w moim mieście, ostatnie spotkanie przed wakacjami.
Jesteśmy sakramentalnym małżeństwem od 20 lat. Mamy dwójkę dzieci, syn pelnoletni i
I córeczka w wieku wczesnoszkolnym. Kryzysy były co kilka lat, rekolekcje , słuchanie Jacka Pulikowskiego, książki np o 5 językach miłości, blisko kościoła, odwiedzanie sanktuariow w Polsce ale też w Europie. Mąż w Wielkiej męskiej wspólnocie, procesje różańcowe rodzinne. Spowiedź, Eucharystia często, on modlił sie w róży różańcowej za żony a ja za mężów. Dobra reputację, syn zaangażowany w Kościół. Pisałam kiedyś o hobby męża ale jakos się poukładało, choć to zawsze był problem. I to wszystko poleciało, nie ma co zbierać, ok 1,5 miesiąca temu. Po ludzku nie ma co zbierać.
Maz na swoim hobby już 3 lata temu poznał kobietę, ktora też że swoim ojcem bardzo się interesowała tym sportem. Kobiet ta jest po rozwodzie, miała tylko cywilny, 7 miesięcy i po wielu innych związkach. Kobieta ta rok temu została dziewczyną przyjaciela męża, planowali ślub, oboje po 30 tce, przyjaciel męża bardzo sie zaangażował, chciał rodzinę, dzieci itp. Mój mąż był już w jakiejś niby przyjaźni z tą kobieta i swojego przyjaciela namawiał na związek z nią, że taka jest super itp. Nawet modlił sie za ich związek, chciał pojechac na ich ślub, to wszystko działo się ostatnio rok. Wiem, że doradzal I jednemu i drugiemu w tym związku. Przede mną ukrywał, że piszę z tamtą kobieta. Mieszka ona ponad 300 km od nas. Teraz łącze kropki, rozmawiałam też z przyjacielem meza ale też sam ojciec tej kobiety ( porzadny wierzący czlowiek zadzwonił i mnie przeprasza). Mąż zdradził mnie I swojego przyjaciela z tą kobieta pierwszy raz fizycznie ok 1, 5 miesiąca temu, potem jeszcze spotkali sie i też była zdrada. Moj mąż twierdzi że powoli zakochiwali się w sobie i spotkali się by o tym porozmawiac i stało się....od tamtego momentu maz zimny, lód dosłownie, powiedział, ze chce separacji, że nie był że mną szczęśliwy, zdjal obrączkę. To było w połowie czerwca. Powiedzial też, że się wyprowadza od lipca. Przeprosiłam za swój wklad w kryzys, jeszcze nie wiedziałam o kochance, zarzekał sie że nie, patrzył mi prosto w oczy. Za tydzień przyjechać do mnie przyjaciel, który wszystko odkrył, ma dowody. To był okropny dzien, syn wszystko słyszał, córka spała w swoim pokoju. Dramat. Wyszłam w końcu z domu z tym człowiekiem. Syn nie wierzył, chciał dowodów. Syn zna ich wszystkich, bo jeździł z nimi na zawody. Mąż wrocil z pracy i przyznał się. Planuje z nią przyszłość, nie wie, co będzie ale do nas nigdy nie wróci. Przyjaciel chodzi do psychologa i twierdzi, że to była manipulacja męża i tej kobiety , że i jego wkręcili rok temu. Że to narcyze. Z drugiej strony ciężko mi uwierzyć, bo znam męża i syn tez w to nie wierzy. W połowie maja chciał ratować malzenstwo, mieliśmy jechać na rekolekcje w lipcu. Ostatnie pół roku było ciężkie, kłótnie i krzyki i każdy miał swoją rację. Mąż wychodził kilka razy i nocował poza domem. Zaczął też gorzej mnie traktować, odzywac się, to się wie i czuję. Mówił że już nie kocha jak kiedyś itp.
No i teraz....maz wskazuje wszystkie objawy amoku. Nie mieszka w domu mniej niż miesiąc, nam nie chce powiedziec gdzie. Obawia się też swojego przyjaciela... Chce rozwodu, podzialu wszystkiego , ukladac zycie od nowa, byc szczęśliwy...codziennie mówi że dla dobra dzieci musimy porozmawiac bo żyjemy w zawieszeniu a on chce zycie układać. Chce podziału majątku, mamy też kredyty. Dom mieliśmy budowac. Wszystko porzucił. W miarę córkę odwiedza, zabiera na spacery ale córka mi powiedziała, ze tata jest inny, jakiś nerwowy i ona mu nie ufa. No ja też nie ufam. Ostatnio byłam ns Mszy i gdy córkę odprowadził to robił zdjęcia ścian gdzie są powieszone swiete obrazy, pamiątki z miejsc swietych itp. Niestety, zrobiłam błąd, wysłałem setki smsow o wierzę, potępienie, szatanie, rekolekcji, kazań też jego opiekuna wspólnoty. Wyzwalam ich od cudzołożnikow itp. Podejrzewam, że chce zrobić że mnie fanatyczkę religijna. Coś wspominał. Na razie finansowo ok, zrobił opłaty zostawił na zycie. Dobrze zarabia, od urodzenia córki ja ogarniam dom, lekarzy córki bo musi być pod opieką. Zajęcia dodatkowe itp. Nie pracuje od kilku lat. Mąż w tym czasie bardzo sie rozwijał, dziecko sporo chorowało ale ja zawsze bylam w domu. Nigdy nie brał zwolnień, jeździł gdzie chciał. Ostatnio już nawet wieczorem nie chcialo mu sie cokolwiek z corka porobić, zawsze był zmęczony i po pracy spał na kanapie. Kolejna rzecz jeżeli chodzi o tą kobietę, to już nie jeden związek popsułaś, ma jakes dlugii i przyjaciel męża pomagał jej spłacać, zakochał się w niej bez reszty. Nie może sobie z tym poradzić. Martwie się, że ta kobieta wyciagnie kasę od mojego męża i go zostawi. Jej ojciec źle o niej mówił a nadal utrzymuje kontakty z jej byłam mężem i teraz tym przyjacielem.
Chodzę często na Eucharystie, jestem blisko Boga. Mam bardzo mądrego i ogarniętego syna. Córka tęskni za tata, tata obiecał jej dom i pieska a teraz jej mówi, że nigdy nie wróci i domu nie będzie. Ona mówi do mnie, żebym zadzwoniła do taty i powiedziała, żeby wrocil. Po tym jak sie dowiedzialam to mąż od razu : to mam sie wyprowadzić, kiedyś mówiłaś, że zdrady nie wybaczysz...no I kazałam się wyprowadzić I oddać klucze. Ale zaraz mu napisałam, ze jak pójdzie do spowiedzi I zerwie zupelny kontakt z tą kobieta to może wrócić. On nie chce, nie był szczęśliwy i nigdy nie wróci. Jeszcze 2 miesiące temu sam bardzo krytykował takie zachowanie. Moj syn stwierdzi, że ojca cos opętało. Dwa miesiące temu chciał jeszcze wszystko ratować, jednak po fizycznej zdradzie już nie chce że mną być.
Wszystkie numery telefonów są na męża, zaczął mnie kontrolować, bilingi sprawdzać z k rozmawiam i pisze. Nie ufam mu zupełnie.
Nawet nie wiem, czy tego postu nie przeczyta i nie wykorzysta.
On chce wszystko polubownie załatwić, ja powiedziałam, że na rozwód się nie zgadzam, to wbrew mojemu sumieniu. On już był u adwokata i przelewy tytułuje prawniczo, a smsy tylko oficjalne.
Przepraszam za błędy i literowki,.
Nawet nie wiem,jak wszystko strescić. Mąż też może przeczytać, bo wie, ze czytałam sychar. Byłam na jednym spotkaniu ogniska w moim mieście, ostatnie spotkanie przed wakacjami.
Jesteśmy sakramentalnym małżeństwem od 20 lat. Mamy dwójkę dzieci, syn pelnoletni i
I córeczka w wieku wczesnoszkolnym. Kryzysy były co kilka lat, rekolekcje , słuchanie Jacka Pulikowskiego, książki np o 5 językach miłości, blisko kościoła, odwiedzanie sanktuariow w Polsce ale też w Europie. Mąż w Wielkiej męskiej wspólnocie, procesje różańcowe rodzinne. Spowiedź, Eucharystia często, on modlił sie w róży różańcowej za żony a ja za mężów. Dobra reputację, syn zaangażowany w Kościół. Pisałam kiedyś o hobby męża ale jakos się poukładało, choć to zawsze był problem. I to wszystko poleciało, nie ma co zbierać, ok 1,5 miesiąca temu. Po ludzku nie ma co zbierać.
Maz na swoim hobby już 3 lata temu poznał kobietę, ktora też że swoim ojcem bardzo się interesowała tym sportem. Kobiet ta jest po rozwodzie, miała tylko cywilny, 7 miesięcy i po wielu innych związkach. Kobieta ta rok temu została dziewczyną przyjaciela męża, planowali ślub, oboje po 30 tce, przyjaciel męża bardzo sie zaangażował, chciał rodzinę, dzieci itp. Mój mąż był już w jakiejś niby przyjaźni z tą kobieta i swojego przyjaciela namawiał na związek z nią, że taka jest super itp. Nawet modlił sie za ich związek, chciał pojechac na ich ślub, to wszystko działo się ostatnio rok. Wiem, że doradzal I jednemu i drugiemu w tym związku. Przede mną ukrywał, że piszę z tamtą kobieta. Mieszka ona ponad 300 km od nas. Teraz łącze kropki, rozmawiałam też z przyjacielem meza ale też sam ojciec tej kobiety ( porzadny wierzący czlowiek zadzwonił i mnie przeprasza). Mąż zdradził mnie I swojego przyjaciela z tą kobieta pierwszy raz fizycznie ok 1, 5 miesiąca temu, potem jeszcze spotkali sie i też była zdrada. Moj mąż twierdzi że powoli zakochiwali się w sobie i spotkali się by o tym porozmawiac i stało się....od tamtego momentu maz zimny, lód dosłownie, powiedział, ze chce separacji, że nie był że mną szczęśliwy, zdjal obrączkę. To było w połowie czerwca. Powiedzial też, że się wyprowadza od lipca. Przeprosiłam za swój wklad w kryzys, jeszcze nie wiedziałam o kochance, zarzekał sie że nie, patrzył mi prosto w oczy. Za tydzień przyjechać do mnie przyjaciel, który wszystko odkrył, ma dowody. To był okropny dzien, syn wszystko słyszał, córka spała w swoim pokoju. Dramat. Wyszłam w końcu z domu z tym człowiekiem. Syn nie wierzył, chciał dowodów. Syn zna ich wszystkich, bo jeździł z nimi na zawody. Mąż wrocil z pracy i przyznał się. Planuje z nią przyszłość, nie wie, co będzie ale do nas nigdy nie wróci. Przyjaciel chodzi do psychologa i twierdzi, że to była manipulacja męża i tej kobiety , że i jego wkręcili rok temu. Że to narcyze. Z drugiej strony ciężko mi uwierzyć, bo znam męża i syn tez w to nie wierzy. W połowie maja chciał ratować malzenstwo, mieliśmy jechać na rekolekcje w lipcu. Ostatnie pół roku było ciężkie, kłótnie i krzyki i każdy miał swoją rację. Mąż wychodził kilka razy i nocował poza domem. Zaczął też gorzej mnie traktować, odzywac się, to się wie i czuję. Mówił że już nie kocha jak kiedyś itp.
No i teraz....maz wskazuje wszystkie objawy amoku. Nie mieszka w domu mniej niż miesiąc, nam nie chce powiedziec gdzie. Obawia się też swojego przyjaciela... Chce rozwodu, podzialu wszystkiego , ukladac zycie od nowa, byc szczęśliwy...codziennie mówi że dla dobra dzieci musimy porozmawiac bo żyjemy w zawieszeniu a on chce zycie układać. Chce podziału majątku, mamy też kredyty. Dom mieliśmy budowac. Wszystko porzucił. W miarę córkę odwiedza, zabiera na spacery ale córka mi powiedziała, ze tata jest inny, jakiś nerwowy i ona mu nie ufa. No ja też nie ufam. Ostatnio byłam ns Mszy i gdy córkę odprowadził to robił zdjęcia ścian gdzie są powieszone swiete obrazy, pamiątki z miejsc swietych itp. Niestety, zrobiłam błąd, wysłałem setki smsow o wierzę, potępienie, szatanie, rekolekcji, kazań też jego opiekuna wspólnoty. Wyzwalam ich od cudzołożnikow itp. Podejrzewam, że chce zrobić że mnie fanatyczkę religijna. Coś wspominał. Na razie finansowo ok, zrobił opłaty zostawił na zycie. Dobrze zarabia, od urodzenia córki ja ogarniam dom, lekarzy córki bo musi być pod opieką. Zajęcia dodatkowe itp. Nie pracuje od kilku lat. Mąż w tym czasie bardzo sie rozwijał, dziecko sporo chorowało ale ja zawsze bylam w domu. Nigdy nie brał zwolnień, jeździł gdzie chciał. Ostatnio już nawet wieczorem nie chcialo mu sie cokolwiek z corka porobić, zawsze był zmęczony i po pracy spał na kanapie. Kolejna rzecz jeżeli chodzi o tą kobietę, to już nie jeden związek popsułaś, ma jakes dlugii i przyjaciel męża pomagał jej spłacać, zakochał się w niej bez reszty. Nie może sobie z tym poradzić. Martwie się, że ta kobieta wyciagnie kasę od mojego męża i go zostawi. Jej ojciec źle o niej mówił a nadal utrzymuje kontakty z jej byłam mężem i teraz tym przyjacielem.
Chodzę często na Eucharystie, jestem blisko Boga. Mam bardzo mądrego i ogarniętego syna. Córka tęskni za tata, tata obiecał jej dom i pieska a teraz jej mówi, że nigdy nie wróci i domu nie będzie. Ona mówi do mnie, żebym zadzwoniła do taty i powiedziała, żeby wrocil. Po tym jak sie dowiedzialam to mąż od razu : to mam sie wyprowadzić, kiedyś mówiłaś, że zdrady nie wybaczysz...no I kazałam się wyprowadzić I oddać klucze. Ale zaraz mu napisałam, ze jak pójdzie do spowiedzi I zerwie zupelny kontakt z tą kobieta to może wrócić. On nie chce, nie był szczęśliwy i nigdy nie wróci. Jeszcze 2 miesiące temu sam bardzo krytykował takie zachowanie. Moj syn stwierdzi, że ojca cos opętało. Dwa miesiące temu chciał jeszcze wszystko ratować, jednak po fizycznej zdradzie już nie chce że mną być.
Wszystkie numery telefonów są na męża, zaczął mnie kontrolować, bilingi sprawdzać z k rozmawiam i pisze. Nie ufam mu zupełnie.
Nawet nie wiem, czy tego postu nie przeczyta i nie wykorzysta.
On chce wszystko polubownie załatwić, ja powiedziałam, że na rozwód się nie zgadzam, to wbrew mojemu sumieniu. On już był u adwokata i przelewy tytułuje prawniczo, a smsy tylko oficjalne.
Przepraszam za błędy i literowki,.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Re: Hobby mojego męża
Witaj po przerwie.
Współczuję tej całej sytuacji i zdrady męża. Przechodziłam przez podobne piekło. Mój mąż też był pod dużym wrażeniem znajomej i dążył do rozwodu. Później się wahał, zawiesił sprawę, która w końcu spadła z wokandy i od 5 lat żyjemy osobno w nieformalnej separacji. W międzyczasie czasie mąż chciał naprawiać, ale potem znów się zakochał. W końcu rok temu puściłam go wolno i oddałam go Bogu. Trochę mi ulżyło a ja zajęłam się sobą. W tym czasie byłam na kilku rekolekcjach, zmieniłam.swoje myślenie, uwierzyłam w swoją wartość i... chyba wróciłam do tej fajnej dziewczyny jaką byłam przed ślubem. A mój mąż niech żałuje że nie chce być ze mną.
Amok o którym wspominasz jest straszny i dotyka bliskich, szczególnie dzieci, ponieważ osoba która jest w takim stanie działa bardzo nieracjonalnie, chaotycznie.
Niech Cię Bóg prowadzi i pomaga w tym trudnym czasie.
Współczuję tej całej sytuacji i zdrady męża. Przechodziłam przez podobne piekło. Mój mąż też był pod dużym wrażeniem znajomej i dążył do rozwodu. Później się wahał, zawiesił sprawę, która w końcu spadła z wokandy i od 5 lat żyjemy osobno w nieformalnej separacji. W międzyczasie czasie mąż chciał naprawiać, ale potem znów się zakochał. W końcu rok temu puściłam go wolno i oddałam go Bogu. Trochę mi ulżyło a ja zajęłam się sobą. W tym czasie byłam na kilku rekolekcjach, zmieniłam.swoje myślenie, uwierzyłam w swoją wartość i... chyba wróciłam do tej fajnej dziewczyny jaką byłam przed ślubem. A mój mąż niech żałuje że nie chce być ze mną.
Amok o którym wspominasz jest straszny i dotyka bliskich, szczególnie dzieci, ponieważ osoba która jest w takim stanie działa bardzo nieracjonalnie, chaotycznie.
Niech Cię Bóg prowadzi i pomaga w tym trudnym czasie.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Hobby mojego męża
Dziękuję Bławatku za odpowiedź. Kojarzę Ciebie bardzo dobrze z forum, masz już dużą wiedzę i doświadczenie. Ja widzę, ile błędów popełniła, jestem trochę na etapie „ biczowania się”. Sporo popłakuje, staram się, gdy dzieci nie widzą. Na początku byłam pełna energii, by walczyć, myślałam, że pobłądził, to ja go jeszcze uratuję, że wierzący człowiek, że dotrę do niego argumentem wiary, nic nie wskórałam i jeszcze nazywa mnie fanatyczką. To nie jest ten człowiek. Czytałam o tym amoku, tyle wpisów. Jednak, sama doświadczając tego, czuję się, jakbym nigdy nie znała tego człowieka. Widzę też swój udział w kryzysie. Dlatego przeprosiłam. Ale ostatecznie on zdradził. W połowie maja wziął mnie za ręce i mówi: spróbujmy jeszcze raz… Ze jestem kim wyjątkowym w jego życiu, gdy teraz mu to przypominam to mówi” daj mi spokój, nigdy z tobą nie będę” albo milczy. Nie powiedział też, że mnie nie kocha do tej pory. Dla mnie, to jak ktoś by mu rozum podmienił. Ktoś nawet stwierdził, że może ma guza jakiegoś w głowie? Tak, jak pisałam , zmienił się po pierwszej zdradzie fizycznej. I wszystko poleciało. Od ponad roku mówiłam o terapii, wg niego nie było aż tak źle i on próbował „ swoimi sposobami” , ja „swoimi” i wyszło jak wyszło. Był dobrym ojcem, syn pełnoletni jest nadal w szoku. Tyle z ojcem przeżył wakacji, wspólnych wyjazdów, zawsze mógł na niego liczyć… 20 lat! Ale córka też tęskni. Choć od jakiegoś czasu zaczął zaniedbywać też relacje z nią. Codziennie, gdy wraca z nim ze spaceru, narzeka, że tata jest dziwny, że zmienił się, ostatnio powiedziała, że trochę się go boi, bo jest inny , cytat:” tata uszy ma jakby w innym świecie, nie słyszy co mówię”,” tata probuje się uśmiechnąć ale oczy ma dziwne”. Nie wiem, nie czuję do niego nienawiści ale zła jestem bo to ja widzę cierpienie moich dzieci. Obecnie syn wyjechał, jestem sama z córką i ona jest bardzo przyklejona do mnie,więc ja uziemiona. Boi się sama zasypiać w pokoju i zasypia u mnie i ją zanoszę. Nic na niego nie działa, żadne argumenty. To był odpowiedzialny człowiek z wartościami. Z synem nigdy nie mieliśmy żadnych problemów wychowawczych, nawet jeszcze w połowie maja otrzymał od męża różaniec nowy taki męski na wzór wspólnoty, do której mąż należał od kilku lat. Teraz zrezygnował ale ta wspólnota modli się za nas. To silna grupa w całej Polsce, silna grupa mężczyzn. Siostra zakonna powiedziała, że zniewolenie. On walczył z tym, teraz dopiero łącze wszystko. Na początku zamawiałam tyle modlitw i sama się modliłam egzorcyzmem i nowenną do Krwi Pana Jezusa. A teraz czuję że opadłam z sił. Co z moimi dziećmi, postanowiłam teraz modlić się nie, on nie chce mojej modlitwy, nazywa mnie fanatyczną. Że mam zacząć się ogarniać a nie w fanatyzm popadłam. Tylko ja dbam o córkę, przygotowuje posiłki, wychodzę z nią, dużo rozmawiam, tulę dużo, pomagam w zaśnięciu, bo się boi zasypiać jak taty nie ma.
Córka prawdopodobnie wyjedzie do rodziny i będę miała wolne aby wreszcie zająć się sobą. Od czego powinnam zacząć? Nie mam pracy, prawa jazdy. Nie byłam u żadnego psychologa. Żadnych formalnych spraw nie załatwiam. Majątek? Nic nie zabezpieczam. Wydaje się, że nie powinien nic głupiego zrobić, może jakieś pożyczkę wziąć dużą ewentualnie? Dla tej kobiety, bo ma długi…Całe życie zbieraliśmy, żeby dzieciom coś pozostawić, jakieś mieszkanie dla syna, dom kiedyś dla córki, bo mała jeszcze jest… syn miał obiecane mieszkanie, nie wiem, jak zamierza to dzielić… ale kilka razy przypomniałam mu o tym. Tu nie chodzi o to, że ja chce wieki majątek, bo go nie mamy. Wyszliśmy z domów z walizkami bardzo młodzi. Najpierw w akademiku mieszkaliśmy. Jednak Pan Bóg nam błogosławił, mojemu mężowi bardzo, i jeszcze niedawno mój mąż stwierdził, że on ma poczucie, że układa nam się też materialnie, bo jesteśmy razem i oboje rozmawialiśmy, jak Bóg zawsze nad tą strefą materialną czuwał i pomagał, to wielkie świadectwo naszego życia. Wracając to tak przyziemnie szkoda mi tego, co udało się kupić czy zaoszczędzić. Rezygnowałam z pracy, jeszcze jak syn był mały tylko ja brałam zwolnienia, w ciągu dnia woziłam na zajęcia tramwajami. Gdy córka chorowała co miesiąc w zerówce i pierwszej klasie to mąż miał komfort że nie brał nigdy zwolnień. Jeździłam z nią na wszystkie zajęcia rozwijające, nie chodziła do przedszkola. Też jest pod opieki kilku lekarzy i to też tylko ja ogarniałam. On miał czas rozwijać się i robić karierę. A teraz odzywa się do mnie do jak najgorszego wroga , z wielką złością, że mam się życiowo ogarnąć. To boli bardzo. Pewnie mówi o pracy, nie wiem co on zamierza, czasami mam wrażenie, że on planuje wyprowadzkę za pół roku do tej kobiety…
Córka prawdopodobnie wyjedzie do rodziny i będę miała wolne aby wreszcie zająć się sobą. Od czego powinnam zacząć? Nie mam pracy, prawa jazdy. Nie byłam u żadnego psychologa. Żadnych formalnych spraw nie załatwiam. Majątek? Nic nie zabezpieczam. Wydaje się, że nie powinien nic głupiego zrobić, może jakieś pożyczkę wziąć dużą ewentualnie? Dla tej kobiety, bo ma długi…Całe życie zbieraliśmy, żeby dzieciom coś pozostawić, jakieś mieszkanie dla syna, dom kiedyś dla córki, bo mała jeszcze jest… syn miał obiecane mieszkanie, nie wiem, jak zamierza to dzielić… ale kilka razy przypomniałam mu o tym. Tu nie chodzi o to, że ja chce wieki majątek, bo go nie mamy. Wyszliśmy z domów z walizkami bardzo młodzi. Najpierw w akademiku mieszkaliśmy. Jednak Pan Bóg nam błogosławił, mojemu mężowi bardzo, i jeszcze niedawno mój mąż stwierdził, że on ma poczucie, że układa nam się też materialnie, bo jesteśmy razem i oboje rozmawialiśmy, jak Bóg zawsze nad tą strefą materialną czuwał i pomagał, to wielkie świadectwo naszego życia. Wracając to tak przyziemnie szkoda mi tego, co udało się kupić czy zaoszczędzić. Rezygnowałam z pracy, jeszcze jak syn był mały tylko ja brałam zwolnienia, w ciągu dnia woziłam na zajęcia tramwajami. Gdy córka chorowała co miesiąc w zerówce i pierwszej klasie to mąż miał komfort że nie brał nigdy zwolnień. Jeździłam z nią na wszystkie zajęcia rozwijające, nie chodziła do przedszkola. Też jest pod opieki kilku lekarzy i to też tylko ja ogarniałam. On miał czas rozwijać się i robić karierę. A teraz odzywa się do mnie do jak najgorszego wroga , z wielką złością, że mam się życiowo ogarnąć. To boli bardzo. Pewnie mówi o pracy, nie wiem co on zamierza, czasami mam wrażenie, że on planuje wyprowadzkę za pół roku do tej kobiety…
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Re: Hobby mojego męża
Witaj. Ja czytając dzisiaj Twój post sprzed prawie 5 lat pomyślałam: przecież on prawie na pewno ma kochankę... Wiele na to wskazywało. Wyprowadził się wtedy "na pół roku, aby coś zrozumieć?" Przykro mi, ale chyba trudno się łudzić, że teraz to jest pierwsza jego zdrada.
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż ci się wydaje". Ks. Jan Kaczkowski
Re: Hobby mojego męża
Nie podejrzewałam go wtedy, całe życie zapewniał, że jestem jego jedyna kobieta a ja mu ufałam. Wtedy nie doszło do wyprowadzki. Doszliśmy do porozumienia, on zaczął po niedługim czasie formować sie w ogólnopolskiej wspólnocie męskiej i zmienił się bardzo. Całą rodziną przybliżyliśmy się do Pana Boga. Telefon zawsze na widoku dostępny. Nie znał jeszcze tej kobiety. Może była inna? Ostatnio zadzwonił do mnie, by mi powiedzieć, że nigdy wcześniej mnie nie zdradził. Powiedzial tez jedną rzecz, już wyprowadzając się, że kiedyś mu powiedziałam, że jeżeli kiedykolwiek mnie zdradzi, to ma nie wspołżyć ze mną, wie, że bardzo obawiam się różnych chorób a w szczególności hiv. Ja zapomniała o tym, że to powiedziałam. A on mi wspaniałomyślnie powiedzial, że pamiętał o tym i zapewnia mi, że od kiedy zdradził mnie fizycznie, to zrobił to, o co dawno temu go poprosiłam. Myślę, że to prawda.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Re: Hobby mojego męża
ŻonaJa doskonale znam taki stan amoku u męża jak ty opisałaś. Też się zastanawiałam czy mój mąż nie został opętany albo czy nie ma guza mózgu, bo jego decyzje, ruchy, dziwny wzrok nie były normalne.
W tej chwili chyba najbardziej boli cię fakt, że mąż wypomina ci, że jesteś gorsza bo nie masz pracy, ale przecież sam się zgodził byś nie pracowała. To jest bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące. Mam nadzieję, że znajdziesz pracę i staniesz na nogi nie dlatego że on tak chce, ale dla samej siebie.
Piszesz że wasza córka bardzo przeżywa tą całą sytuację. Mój syn miał podobnie - bał się, że jak ja wyjdę z domu to też nie wrócę, bał się sam spać więc przez jakies 2 lata chciał zasypiać ze mną. A podobno wg "mądrych" dzisiejszych czasów rozstania rodziców nie wyrządzają krzywdy dzieciom
. Po zapewnieniu dziecku wsparcia nabiera pewności, że przynajmniej na jednego rodzica może liczyć. Dobrze, że będziesz mieć możliwość wysłania córki na jakiś czas do rodziny, choć to może być dla niej teraz trudne. Zajmij się w tym czasie sobą, swoimi potrzebami. Może na poczatek warto zarejestrować się w urzędzie pracy - często można skorzystać z jakichś ofert, programów a także kursów. Może też udałoby ci się znaleźć dobra terapię - mi takie spotkania pomogły dojść do równowagi.
Jeśli boisz się, że mąż mógłby wziąć pozyczke by pomóc tej kobiecie spłacać dlugi to może warto pomyśleć o rozdzielności majątkowej. A dopóki nie znajdziesz pracy to możesz wnioskować o alimenty również na siebie. Tu by ci sie przydał dobry adwokat.
Dużo tego do ogarnięcia i załatwienia, a w sytuacji w której jesteś może cię to przerażać i przerastać, dlatego warto powoli, małymi kroczkami coś działać.
Niech Cię Bóg prowadzi i pomoże w tym trudnym czasie
W tej chwili chyba najbardziej boli cię fakt, że mąż wypomina ci, że jesteś gorsza bo nie masz pracy, ale przecież sam się zgodził byś nie pracowała. To jest bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące. Mam nadzieję, że znajdziesz pracę i staniesz na nogi nie dlatego że on tak chce, ale dla samej siebie.
Piszesz że wasza córka bardzo przeżywa tą całą sytuację. Mój syn miał podobnie - bał się, że jak ja wyjdę z domu to też nie wrócę, bał się sam spać więc przez jakies 2 lata chciał zasypiać ze mną. A podobno wg "mądrych" dzisiejszych czasów rozstania rodziców nie wyrządzają krzywdy dzieciom
Jeśli boisz się, że mąż mógłby wziąć pozyczke by pomóc tej kobiecie spłacać dlugi to może warto pomyśleć o rozdzielności majątkowej. A dopóki nie znajdziesz pracy to możesz wnioskować o alimenty również na siebie. Tu by ci sie przydał dobry adwokat.
Dużo tego do ogarnięcia i załatwienia, a w sytuacji w której jesteś może cię to przerażać i przerastać, dlatego warto powoli, małymi kroczkami coś działać.
Niech Cię Bóg prowadzi i pomoże w tym trudnym czasie
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Hobby mojego męża
Mam problem. Córka nie chce, by tata spędzał czas z nią w mieszkaniu naszym. Jedynie spacer, piłka późnym wieczorem. A ze względu na ostatnią pogodę, widują się rzadko. Córce jakby coraz mniej zależy na tych spotkaniach. Namawiam ją, ale pozwalam podjąć decyzje. To bardzo mądre dziecko. Mój mąż dziś mówi, że to my podejmujemy decyzje o tych spotkaniach a nie 9 latka! Ja wiem, i on też wie, że to dziecko wysokowrazliwe z problemami emocjonalnymi i hormonalnymi,pod opieką specjalistów. Nie wiem, co robić.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Re: Hobby mojego męża
ŻonaJa, nasze historie są bardzo podobne.
O szczegółach nie chce mi się pisać, jeśli masz ochotę, możesz przejrzeć mój wątek "Czy to możliwe?"
Przed pierwszą zdradą M przyszedł do mnie mówiąc, że źle się czuje (psychicznie). Pomyślałam: super że do mnie z tym przychodzi, ze pokazuje swoją "słabość ". Pamietam ze wtedy zachecałam go do znalezienia sobie jakiejś pasji, hobby.
Po czasie okazało się, ze jego zle samopoczucie wynikalo z tego, ze kowalska zaczęła go unikać.
A hobby sobie znalazł: flirtowanie.
Od tamtego czasu często zachowywal sie jakby był zniewolony. Nie poznawałam własnego męża.
Po drugiej zdradzie zarzadziłam separację i m.in.modlitwę o uwolnienie.
Poddal sie jej, od tamtego czasu jest trochę lepiej. W sensie: widzi swoją winę, poddał się terapii, w tym małżeńskiej.
Jestem przekonana, że bez uwolnienia nie bylibyśmy w stanie zrobić kroku do przodu.
Przed nami jeszcze długa droga do zdrowienia, ale najważniejsze zostalo zrobione, jesteśmy dzięki temu bardziej otwarci na łaskę Bożą.
O szczegółach nie chce mi się pisać, jeśli masz ochotę, możesz przejrzeć mój wątek "Czy to możliwe?"
Przed pierwszą zdradą M przyszedł do mnie mówiąc, że źle się czuje (psychicznie). Pomyślałam: super że do mnie z tym przychodzi, ze pokazuje swoją "słabość ". Pamietam ze wtedy zachecałam go do znalezienia sobie jakiejś pasji, hobby.
Po czasie okazało się, ze jego zle samopoczucie wynikalo z tego, ze kowalska zaczęła go unikać.
A hobby sobie znalazł: flirtowanie.
Od tamtego czasu często zachowywal sie jakby był zniewolony. Nie poznawałam własnego męża.
Po drugiej zdradzie zarzadziłam separację i m.in.modlitwę o uwolnienie.
Poddal sie jej, od tamtego czasu jest trochę lepiej. W sensie: widzi swoją winę, poddał się terapii, w tym małżeńskiej.
Jestem przekonana, że bez uwolnienia nie bylibyśmy w stanie zrobić kroku do przodu.
Przed nami jeszcze długa droga do zdrowienia, ale najważniejsze zostalo zrobione, jesteśmy dzięki temu bardziej otwarci na łaskę Bożą.
Re: Hobby mojego męża
Mój mąż jest zniewolony, siostra zakonna zobaczyła jego obecne zdjęcie i się przeraziła. Schudł też. Dziś był w dzień przywiózł zakupy dla córki . A potem jeszcze wieczorem przyjechał i zabrał ją na spacer i na piłkę. Oczywiście wszystko dla córki, dla mnie to nawet szklanki wody nie ma, ja jestem wróg numer jeden. Siostra zakonna zaproponowała mi modlitwę uzdrowienia wg 5 kluczy. Mąż nie chce słyszeć, jestem fanatyczką religijną. Dwa miesiące temu sam szedł ulicami z ogromną liczbą mężczyzn i odmawiał Różaniec. Nie mogę tego pojąć, jak człowiek może się tak odmienić.
Otrzymałam informację od lidera jego wspólnoty, że jeden z księży poleciał do Rzymu i do Św. Ojca Pio i zabrał też intencje za męża, za nas. Wiem, że ta ogromna ogólnopolska wspólnota męska modli się za nas, i to jest dla mnie ogromne wsparcie.
Czy angażować męża w jak najwięcej spraw, zakupów, codziennego przyjazdu do dziecka? Czy odpuścić mu i ogarniać samej? Z drugiej strony, to też jego córka jest i była jego ukochaną wymarzoną córeczką. Jeżeli mu odpuszczę, to będzie miał wolne wieczory i czas na romanse.. a ja wszystko będę ogarniać sama. A jednak czuje się teraz bardziej przemęczona, choruje na migreny … a po covidzie podczas migreny mam dodatkowe bóle całego ciała, tak neurologicznie na mnie ta choroba podziałała. Stresy, to i migrena przychodzi… Od kilku dni modle się taką 30 dniową Nowenną do św Józefa o okrycie mnie i dzieci a nawet męża Jego Płaszczem … proszę, by był opiekunem moich dzieci, i moim a szczególnie ich serc, by nie odeszły nigdy od Boga, by ochronił te ich serca od ran, które może spowodować tą całą sytuacją. Ja jestem słaba, dopiero teraz widzę, jak słaba jestem…. Jezu, Ty się tym zajmij.
Otrzymałam informację od lidera jego wspólnoty, że jeden z księży poleciał do Rzymu i do Św. Ojca Pio i zabrał też intencje za męża, za nas. Wiem, że ta ogromna ogólnopolska wspólnota męska modli się za nas, i to jest dla mnie ogromne wsparcie.
Czy angażować męża w jak najwięcej spraw, zakupów, codziennego przyjazdu do dziecka? Czy odpuścić mu i ogarniać samej? Z drugiej strony, to też jego córka jest i była jego ukochaną wymarzoną córeczką. Jeżeli mu odpuszczę, to będzie miał wolne wieczory i czas na romanse.. a ja wszystko będę ogarniać sama. A jednak czuje się teraz bardziej przemęczona, choruje na migreny … a po covidzie podczas migreny mam dodatkowe bóle całego ciała, tak neurologicznie na mnie ta choroba podziałała. Stresy, to i migrena przychodzi… Od kilku dni modle się taką 30 dniową Nowenną do św Józefa o okrycie mnie i dzieci a nawet męża Jego Płaszczem … proszę, by był opiekunem moich dzieci, i moim a szczególnie ich serc, by nie odeszły nigdy od Boga, by ochronił te ich serca od ran, które może spowodować tą całą sytuacją. Ja jestem słaba, dopiero teraz widzę, jak słaba jestem…. Jezu, Ty się tym zajmij.
„Jezu, Ty się tym zajmij”


