Hobby mojego męża
Moderator: Moderatorzy
Re: Hobby mojego męża
Znam ten stan gdy czeka się na zmianę męża, jego ockniecię - to może nastąpić ale dopiero po paru tygodniach, miesiącach, a nawet latach. Przeszłam przez to. Najbardziej cierpiałam ja i syn. Teraz żałuję, że szybciej nie stanęłam na nogi.
Chyba najlepiej jest jak się zaczyna myśleć o sobie, swoim lepszym samopoczuciu i o dzieciach - bo one często najbardziej oczuwaja brak rodzica, na wielu płaszczyznach.
Ja syna zalałam aktywnością by nie myślał o tym , że taty nie ma, a dzięki temu sama zajęłam głowę czymś innym niż myśleniem o mężu i tym co on robi i z kim.
Terapia może pomóc ci stanąć na nogi, ale często potrzeba kilku, kilkunastu spotkań. Nie poddawaj się- z każdym dniem może być lżej i lepiej.
Chyba najlepiej jest jak się zaczyna myśleć o sobie, swoim lepszym samopoczuciu i o dzieciach - bo one często najbardziej oczuwaja brak rodzica, na wielu płaszczyznach.
Ja syna zalałam aktywnością by nie myślał o tym , że taty nie ma, a dzięki temu sama zajęłam głowę czymś innym niż myśleniem o mężu i tym co on robi i z kim.
Terapia może pomóc ci stanąć na nogi, ale często potrzeba kilku, kilkunastu spotkań. Nie poddawaj się- z każdym dniem może być lżej i lepiej.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Hobby mojego męża
Czuję taki lęk. Taki straszny lęk przed przyszłością, przed tym, co jeszcze zrobi mój mąż. Przed pozwem rozwodowym, przed sądem i tym „praniem brudów”. W domu robię minimum, tzn ogarnę i przygotuję posiłki. Wczoraj byłam na Mszy Świętej i po mękę zakupy, tak by też wyjść z domu.
Mąż napisał do mnie takie słowa, że 20 lat dbał o syna. Interesował się tym co robi, czym się interesuje. A syn teraz nawet nie napisze jednego smsa, nie zadzwoni do niego na chwile. I prosił bym to synowi przekazała.
Wcześniej pisał czy córka się z nim spotka. Wieczorem dzwonił, czy pojedzie z nim w przyszły weekend na wycieczkę. Córka nie chce znowu, beze mnie nie pojedzie. Synowi nie przekazałam tego, bo wieje razy mężowi mówiłam, że syn cierpi i jest w szoku, to mąż to podważał i pisał rzeczy typu, że słuchając naszych kłótni też cierpiał. Synowi mówiłam, żebym jego relacje z ojcem i on decyduje. I nie wymagam, by opowiadał się za mną. Syn wie, że mąż dąży do rozwodu. Mówię do niego, że tata jest w kryzysie i musimy dużo modlić się, mówię że mam znaki, że Bóg jest w tym z nami. Rozmawialiśmy wczoraj wieczorem, tzn ja dużo mówiłam. Mówię by kochał i szanował tatę.
Córka też trudne pytania zadaje. To nie ma końca.
Mam wrażenie, że całe piekło w nas uderzyło. Trwam na Nowennie Pompejańskiej za męża. Nie potrafię pozbyć się tego lęku, najgorzej jest rano, gdy się obudzę. Takie zniechęcenie w całym ciele czuję , brak nadziei. Jeszcze dowiedziałam się wczoraj, że mój mąż jest 9 mężczyzną w życiu tej kobiety! A ona ma ponad 30 lat. Zamówiłam za nią Mszę Święte Wieczyste. O dziwo nie czuję żadnej nienawiści, pewnie to łaska. Budzę się w nocy i modłę i proszę o znaki. I przyszła którejś nocy, po takiej modlitwie z serca, demon rozwodu. Wpisałam w wyszukiwarkę i otrzymałam odpowiedź. Odpowiedź księdza na pytanie kobiety w podobnej sytuacji:
https://adonai.pl/malzenstwo/?id=153
Mąż napisał do mnie takie słowa, że 20 lat dbał o syna. Interesował się tym co robi, czym się interesuje. A syn teraz nawet nie napisze jednego smsa, nie zadzwoni do niego na chwile. I prosił bym to synowi przekazała.
Wcześniej pisał czy córka się z nim spotka. Wieczorem dzwonił, czy pojedzie z nim w przyszły weekend na wycieczkę. Córka nie chce znowu, beze mnie nie pojedzie. Synowi nie przekazałam tego, bo wieje razy mężowi mówiłam, że syn cierpi i jest w szoku, to mąż to podważał i pisał rzeczy typu, że słuchając naszych kłótni też cierpiał. Synowi mówiłam, żebym jego relacje z ojcem i on decyduje. I nie wymagam, by opowiadał się za mną. Syn wie, że mąż dąży do rozwodu. Mówię do niego, że tata jest w kryzysie i musimy dużo modlić się, mówię że mam znaki, że Bóg jest w tym z nami. Rozmawialiśmy wczoraj wieczorem, tzn ja dużo mówiłam. Mówię by kochał i szanował tatę.
Córka też trudne pytania zadaje. To nie ma końca.
Mam wrażenie, że całe piekło w nas uderzyło. Trwam na Nowennie Pompejańskiej za męża. Nie potrafię pozbyć się tego lęku, najgorzej jest rano, gdy się obudzę. Takie zniechęcenie w całym ciele czuję , brak nadziei. Jeszcze dowiedziałam się wczoraj, że mój mąż jest 9 mężczyzną w życiu tej kobiety! A ona ma ponad 30 lat. Zamówiłam za nią Mszę Święte Wieczyste. O dziwo nie czuję żadnej nienawiści, pewnie to łaska. Budzę się w nocy i modłę i proszę o znaki. I przyszła którejś nocy, po takiej modlitwie z serca, demon rozwodu. Wpisałam w wyszukiwarkę i otrzymałam odpowiedź. Odpowiedź księdza na pytanie kobiety w podobnej sytuacji:
https://adonai.pl/malzenstwo/?id=153
Ostatnio zmieniony 12 sie 2025, 21:13 przez Niepozorny, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Usunięto cytat, który dublował treść z linka.
Powód: Usunięto cytat, który dublował treść z linka.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Re: Hobby mojego męża
ŻonoJa,
mogę poleci CI dwie ważne rzeczy z własnego doświadczenia:
1. skupić się na sobie, na rozwoju, poprawie siebie - dobrze, ze planujesz chodzic do psychologa, warto tam przepracowac cos wiecej niz tylko rozpad malzenstwa. Warto przepracowac te czesc, ktora jest naszym wkładem w kryzys - mozna poprosic Pana Boga zeby pokazał nam nad czym mamy pracować.
2. przebaczenie - modlic sie o przebaczenie dla męża - to bardzo ważne by nie doprowadzić do sytuacji, że gdy mąż zechce wrócić to żona będzie go 'torturować' tym co zrobił, wypominać, oczekiewać, że teraz ma byc 'po jej', ze maz jej jest 'dłużny'. Zakochanie - taki amok - trwa wg naukowców okoła 2 lata, ciężko jest 'dotrzeć' do kogoś w tym czasie ale potem potrafi przyjść opamiętanie, łuski z oczu spadają i jest szansa na odbudowę małżeństwa.
Polecam CI ten materiał:
https://www.youtube.com/watch?v=IfzGqmxi1FA
mogę poleci CI dwie ważne rzeczy z własnego doświadczenia:
1. skupić się na sobie, na rozwoju, poprawie siebie - dobrze, ze planujesz chodzic do psychologa, warto tam przepracowac cos wiecej niz tylko rozpad malzenstwa. Warto przepracowac te czesc, ktora jest naszym wkładem w kryzys - mozna poprosic Pana Boga zeby pokazał nam nad czym mamy pracować.
2. przebaczenie - modlic sie o przebaczenie dla męża - to bardzo ważne by nie doprowadzić do sytuacji, że gdy mąż zechce wrócić to żona będzie go 'torturować' tym co zrobił, wypominać, oczekiewać, że teraz ma byc 'po jej', ze maz jej jest 'dłużny'. Zakochanie - taki amok - trwa wg naukowców okoła 2 lata, ciężko jest 'dotrzeć' do kogoś w tym czasie ale potem potrafi przyjść opamiętanie, łuski z oczu spadają i jest szansa na odbudowę małżeństwa.
Polecam CI ten materiał:
https://www.youtube.com/watch?v=IfzGqmxi1FA
Re: Hobby mojego męża
Dziękuję mrówko, kiedyś słuchałam tego ale chętnie posłucham jeszcze raz.
Mój mąż teraz zachowuje się tak, jakby nic złego się nie wydarzyło a my jesteśmy dobrymi znajomymi? Nie wiem, jak to nazwać. Przyjechał do córki, i widzę się angażuje, długo byli na spacerze i pograli, pobawili się. Córka zadowolona. Gdy przyjechał to sobie pogwizduje i przebiera się w domu, bo wychodzili na piłkę a jechał prosto z pracy. Wrócili to mówi do mnie, czy pojadę do Warszawy w długi weekend na wycieczkę, bo córka beze mnie nie chce( obiecaliśmy jej już jakiś czas temu i nawet było zaplanowane Zamek królewski, Pałac kultury i nauki, centrum Kopernika, żeby zobaczyła stolicę). Pisał do mnie o tym od kilku dni. Nie odpisywałam, córka beze mnie nie pojedzie. Powiedziałam, że nie pojadę. To zaczął planować jakieś wyjazdy takie jednodniowe na miejscu, potem usiadł i zdjęcia jej przesyłał. Aż w końcu córka mówi: idź już. Tak jakby nic się złego nie wydarzyło. Ja, gdy ma przyjechać do córki, przeżywam stres. Dziś psycholog powiedziała mi, że jestem w traumie. Fizycznie „ poleciałam „ też bardzo. Syn udaje, że ojca nie ma w domu, nawet nie przywitał się z nim. Czekam w stresie na pozew rozwodowy, bo tak mi powiedział tydzień temu, żebym czekała... Mąż nas krzywdzi, zdradza. A ja mam kim być? Dobra koleżanka i udawać że przecież nic takiego się nie stało? Gdyby nie małoletnie dziecko, to w tym momencie ucięłabym kontakt, skoro wybiera kochankę niż rodzinę, niż mnie.
Strasznie to ciężkie, przytłaczające, stresujące, wyniszczające….
Mój mąż teraz zachowuje się tak, jakby nic złego się nie wydarzyło a my jesteśmy dobrymi znajomymi? Nie wiem, jak to nazwać. Przyjechał do córki, i widzę się angażuje, długo byli na spacerze i pograli, pobawili się. Córka zadowolona. Gdy przyjechał to sobie pogwizduje i przebiera się w domu, bo wychodzili na piłkę a jechał prosto z pracy. Wrócili to mówi do mnie, czy pojadę do Warszawy w długi weekend na wycieczkę, bo córka beze mnie nie chce( obiecaliśmy jej już jakiś czas temu i nawet było zaplanowane Zamek królewski, Pałac kultury i nauki, centrum Kopernika, żeby zobaczyła stolicę). Pisał do mnie o tym od kilku dni. Nie odpisywałam, córka beze mnie nie pojedzie. Powiedziałam, że nie pojadę. To zaczął planować jakieś wyjazdy takie jednodniowe na miejscu, potem usiadł i zdjęcia jej przesyłał. Aż w końcu córka mówi: idź już. Tak jakby nic się złego nie wydarzyło. Ja, gdy ma przyjechać do córki, przeżywam stres. Dziś psycholog powiedziała mi, że jestem w traumie. Fizycznie „ poleciałam „ też bardzo. Syn udaje, że ojca nie ma w domu, nawet nie przywitał się z nim. Czekam w stresie na pozew rozwodowy, bo tak mi powiedział tydzień temu, żebym czekała... Mąż nas krzywdzi, zdradza. A ja mam kim być? Dobra koleżanka i udawać że przecież nic takiego się nie stało? Gdyby nie małoletnie dziecko, to w tym momencie ucięłabym kontakt, skoro wybiera kochankę niż rodzinę, niż mnie.
Strasznie to ciężkie, przytłaczające, stresujące, wyniszczające….
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Re: Hobby mojego męża
Mój mąż też chciał się ze mną przyjaźnić a dla mnie to była farsa - w małżeństwie nie miał czasu i chęci by rozmawiać, a po odejściu chciał byśmy zostali przyjaciółmi.
Syn jest duży i samodzielny i sam wybiera. Twój mąż pewnie uważając, że miał 'prawo' odejść od ciebie nie rozumie, że dzieci tego nie akceptują ale takie jest życie - dzieci tez mają prawo mieć inny punkt widzenia. I też trudno zmuszać 9latke do tego czego nie chce.
Niech Ci i waszym dzieciom Bóg pomaga w tych trudnych chwilach i wyborach.
Syn jest duży i samodzielny i sam wybiera. Twój mąż pewnie uważając, że miał 'prawo' odejść od ciebie nie rozumie, że dzieci tego nie akceptują ale takie jest życie - dzieci tez mają prawo mieć inny punkt widzenia. I też trudno zmuszać 9latke do tego czego nie chce.
Niech Ci i waszym dzieciom Bóg pomaga w tych trudnych chwilach i wyborach.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Hobby mojego męża
Bławatku, wczoraj już nie było tak „ miło”. Córka ma zegarek, który ma jakiś problem z oprogramowaniem. Prosiła go, by odinstalował i żebym ja mogła zainstalować. Upierał się, że tego nie zrobi. No i mąż chciał mój tablet, a ja nie chciałam mu dać. Mam tam dużo prywatnych rzeczy a jemu nie ufam. A jak weźmie i z nim wyjdzie? No to zaczął być strasznie niemiły, patrzył z taką złością na mnie, jakbym to ja robiła coś złego, a nie on. Zaczął mówić, że to wspólny tablet a to nie prawda. Dał mi go w prezencie ponad rok temu. Mówił, że on też może przestać mi dawać różne rzeczy( kasę? ). Powiedziałam, żeby mnie nie szantażował i prosiłam, by wyszedł.
Zablokowałam w telefonie. Prosiłam, by z córką sam ustalał, i tak daje jej wybór, kiedy i gdzie mają jechać.
On ma do dyspozycji auto i zero obowiązków, napisałam mu, że nie mam z tym problemu, by cały weekend gdzieś ją zabierał. Nie utrudniam mu kontaktów. On wypisuje córce, że ją kocha itp. Na mnie patrzy z nienawiścią. Nie mogłam znów dziś spać, wybudzam się , z lękiem takim i stresem. Nie wiem, jak nad tym zapanować. Proszę, podpowiedzcie, jak zrobić, by jak najmniejszym kosztem dla mnie, odbywały się jego spotkania z córką. Wolałabym, by córka schodziła do niego a nie on do domu przychodzi. Żebym ja miała kontakt jak najmniejszy bo potem bardzo źle się czuję i psychicznie i fizycznie.
Dlaczego ja jestem wrogiem nr 1? Co ja zrobiłam ? To nie ja zdradzam, oszukuje rodzinę, nie ja porzuciłam dzieci. Trwam przy nich i dbam, jak umiem najlepiej. Gdzie jest sprawiedliwość?
Zablokowałam w telefonie. Prosiłam, by z córką sam ustalał, i tak daje jej wybór, kiedy i gdzie mają jechać.
On ma do dyspozycji auto i zero obowiązków, napisałam mu, że nie mam z tym problemu, by cały weekend gdzieś ją zabierał. Nie utrudniam mu kontaktów. On wypisuje córce, że ją kocha itp. Na mnie patrzy z nienawiścią. Nie mogłam znów dziś spać, wybudzam się , z lękiem takim i stresem. Nie wiem, jak nad tym zapanować. Proszę, podpowiedzcie, jak zrobić, by jak najmniejszym kosztem dla mnie, odbywały się jego spotkania z córką. Wolałabym, by córka schodziła do niego a nie on do domu przychodzi. Żebym ja miała kontakt jak najmniejszy bo potem bardzo źle się czuję i psychicznie i fizycznie.
Dlaczego ja jestem wrogiem nr 1? Co ja zrobiłam ? To nie ja zdradzam, oszukuje rodzinę, nie ja porzuciłam dzieci. Trwam przy nich i dbam, jak umiem najlepiej. Gdzie jest sprawiedliwość?
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Re: Hobby mojego męża
Zobojętnienie, jeszcze taka myśl: mnie bardzo pomogło takie podejscie: badać swoje serce czy to co czynię, jak się zachowuje, co mówię jest dobre , zgodne z nauczaniem Pana Jezusa czy też jest szukaniem ‚siebie’. Idąc tą drogą można odnieść zwycięstwo z Panem.
Re: Hobby mojego męża
Mój mąż napisał do mnie w zeszłym tygodniu, że musi porozmawiać, że tyle zła uczynił, że nie daje z tym rady i chce wrócić. On musi ze mną porozmawiać. Zgodziłam się. Pełna euforii, kilka osób omadlało naszą rozmowę. Najbardziej poruszyła go córka, która wypisywała wydzwaniała i nawet wydrukowała zdjęcie ich wspólne i powiesiła nad łóżkiem i pękło coś w nim. Wziął wolne z pracy i chodził do kościoła i odmawiał różaniec. To na pewno cud! Ale nie będę pisać szczegółów. Poszedł do spowiedzi i chodzimy na Mszę i do komunii razem.
Uszykowałam długi wpis, jednak przesadziłam ze szczegółami i dziękuję, że nie został zamieszczony. To były emocje, które już opadły.
Mąż żałuje, nie może spać, jeść , to wrak człowieka. Prosiłam, by wrzesień pomieszkał jeszcze na wynajętym mieszkaniu. Tam też miał umowę na pół roku, więc kobieta prosi by wyprowadził się jak najszybciej choć zapłacił za wrzesień i kaucja przepada .
Dzieci nie ma ten tydzień w domu i mąż śpi w domu. Mówi że nie jest w stanie już tam mieszkać , bo kojarzy mu się to z samym złem, mieszkał tam sam.
Złożył pozew o rozwód ale wycofał, nawet powiadomienia nie dostałam.
Na pozew pieniądze dała mu teściowa i zakupy mu robiła, ubrania, jedzenia. Mówiła, że zaakceptuje każdą jego decyzję.
On powtarza, że tyle zła uczynił, oczywiście też drugiej stronie. Przez moment martwił się, by sobie czegoś nie zrobiła. Dramat!
Przeprosił już kilka razy, łzy w oczach. Mnie i syna też. I pytał już czy mu kiedykolwiek wybaczę, czy da radę to poskładać? Mówi, że analizuje to wszystko i on nie wie, co się z nim stało, że działał jak w jakimś amoku ( tak, sam tego słowa użył).
Mam wrażenie, że to ja go podnoszę od weekendu. I zaczyna przychodzić bunt. Gdzie ja w tym wszystkim?
On dziś przywozi wszystko z tamtego mieszkania . Jak mamy spać? Jak żyć? Od czego zacząć? W pierwszym tygodniu września mamy spotkanie Sycharu i chce pójść ze mną. On pójdzie wszędzie teraz.
Czuję że mam jakby znieczulone uczucia i emocje….
Ale dopada mnie smutek przygnębienie ….
Strach przed chorobami … on wie, że ma zrobić wszystkie badania.
I nie wiem, co dalej…
Wystarczyły 2 miesiące, by zniszczyć całe nasze życie …
Uszykowałam długi wpis, jednak przesadziłam ze szczegółami i dziękuję, że nie został zamieszczony. To były emocje, które już opadły.
Mąż żałuje, nie może spać, jeść , to wrak człowieka. Prosiłam, by wrzesień pomieszkał jeszcze na wynajętym mieszkaniu. Tam też miał umowę na pół roku, więc kobieta prosi by wyprowadził się jak najszybciej choć zapłacił za wrzesień i kaucja przepada .
Dzieci nie ma ten tydzień w domu i mąż śpi w domu. Mówi że nie jest w stanie już tam mieszkać , bo kojarzy mu się to z samym złem, mieszkał tam sam.
Złożył pozew o rozwód ale wycofał, nawet powiadomienia nie dostałam.
Na pozew pieniądze dała mu teściowa i zakupy mu robiła, ubrania, jedzenia. Mówiła, że zaakceptuje każdą jego decyzję.
On powtarza, że tyle zła uczynił, oczywiście też drugiej stronie. Przez moment martwił się, by sobie czegoś nie zrobiła. Dramat!
Przeprosił już kilka razy, łzy w oczach. Mnie i syna też. I pytał już czy mu kiedykolwiek wybaczę, czy da radę to poskładać? Mówi, że analizuje to wszystko i on nie wie, co się z nim stało, że działał jak w jakimś amoku ( tak, sam tego słowa użył).
Mam wrażenie, że to ja go podnoszę od weekendu. I zaczyna przychodzić bunt. Gdzie ja w tym wszystkim?
On dziś przywozi wszystko z tamtego mieszkania . Jak mamy spać? Jak żyć? Od czego zacząć? W pierwszym tygodniu września mamy spotkanie Sycharu i chce pójść ze mną. On pójdzie wszędzie teraz.
Czuję że mam jakby znieczulone uczucia i emocje….
Ale dopada mnie smutek przygnębienie ….
Strach przed chorobami … on wie, że ma zrobić wszystkie badania.
I nie wiem, co dalej…
Wystarczyły 2 miesiące, by zniszczyć całe nasze życie …
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Re: Hobby mojego męża
Teraz kiedy może pojawia się szansa na przejście tego kryzysu w sposób konstruktywny, ludzie się za wasze małżeństwo modlili może właśnie zostali wysłuchani wraz z Tobą bo mąż zmienia decyzje, zwraca się w stronę kościoła, może Boga, otwiera na pokutę Ty czujesz bunt? Co z tym zrobisz?
Za małżeństwo odpowiedzialne są dwie osoby, czy Ty chcesz ratunku dla tego małżeństwa czy nie?
I tak z autopsji, z tego co przeczytałem z Twoich postów wynika, że chcesz mieć "posłusznego" męża, nawet jak to napisałaś
Czy przypadkiem ta religijność nie jest jakąś rózgą na męża?
Przecież to że jesteście małżonkami nie oznacza utraty autonomii, a już na pewno nie na polu wiary, bo każdy jest wolny i może swoją wiarę przeżywać w sposób który jest jego tylko drogą, relacja z Bogiem to relacja intymna, a przeżywanie wiary w rodzinie tylko elementem większej całości.
To czego dotknąłem w pytaniach to kwestia doświadczenia z własnego małżeństwa, niestety po latach dopiero pewne rzeczy zrozumiałem, mam nadzieję że w Waszym małżeństwie uda się z Bożą pomocą, miłością wzajemną i wrażliwością na siebie odnaleźć siebie na nowo.
Warto mieć świadomość że jako ludzie wszyscy upadamy i ranimy się wzajemnie, jedni umieją o tym rozmawiać inni gniotą to w środku aż przychodzi moment kiedy się to przelewa.
Jeśli będziecie chcieli znaleźć winnego obecnej sytuacji to obawiam się że to będzie się łączyło z dalszą destrukcją więzi małżeńskiej, jeśli każdy z Was zechce przyjąć odpowiedzialność za własne uchybienia i zadawanie ran świadomie lub mniej świadomie, jeśli skupicie wasze wysiłki na poszukiwaniu i wyeliminowaniu tego co osłabiało waszą więź, jeśli każdy z Was otworzy swe serce na przebaczenie i pojednanie, to istnieje szansa że dołączycie do Bożego zamysłu na wasze małżeństwo, bo Jemu zależy na tym, najbardziej ze wszystkich.
Smutne jest to z jednej strony, że tak mało jest chęci z naszej ludzkiej strony, tak szybko się wypalamy jako ludzie, z drugiej strony powodem nadziei i radości jest to, że mamy potężnego wspomożyciela, który z całą swoją mocą pragnie aby miłość małżeńska się rozpaliła od żaru miłości Jego własnego serca, jest jeden warunek, serce które chce z Nim współdziałać w tym dziele i się na to otworzy.
"«Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich»" Mt 19, 19-20
"«Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa." Łk 9, 23-24
Za małżeństwo odpowiedzialne są dwie osoby, czy Ty chcesz ratunku dla tego małżeństwa czy nie?
I tak z autopsji, z tego co przeczytałem z Twoich postów wynika, że chcesz mieć "posłusznego" męża, nawet jak to napisałaś
czy to nie ciągle to samo krytykowanie, karcenie męża które wcześniej mogło być obecne na innych polach waszej małżeńskiej rzeczywistości, czy mąż od kilku lat nie uciekał od Ciebie, a raczej od tego jak go traktujesz?
Czy przypadkiem ta religijność nie jest jakąś rózgą na męża?
Przecież to że jesteście małżonkami nie oznacza utraty autonomii, a już na pewno nie na polu wiary, bo każdy jest wolny i może swoją wiarę przeżywać w sposób który jest jego tylko drogą, relacja z Bogiem to relacja intymna, a przeżywanie wiary w rodzinie tylko elementem większej całości.
To czego dotknąłem w pytaniach to kwestia doświadczenia z własnego małżeństwa, niestety po latach dopiero pewne rzeczy zrozumiałem, mam nadzieję że w Waszym małżeństwie uda się z Bożą pomocą, miłością wzajemną i wrażliwością na siebie odnaleźć siebie na nowo.
Warto mieć świadomość że jako ludzie wszyscy upadamy i ranimy się wzajemnie, jedni umieją o tym rozmawiać inni gniotą to w środku aż przychodzi moment kiedy się to przelewa.
Jeśli będziecie chcieli znaleźć winnego obecnej sytuacji to obawiam się że to będzie się łączyło z dalszą destrukcją więzi małżeńskiej, jeśli każdy z Was zechce przyjąć odpowiedzialność za własne uchybienia i zadawanie ran świadomie lub mniej świadomie, jeśli skupicie wasze wysiłki na poszukiwaniu i wyeliminowaniu tego co osłabiało waszą więź, jeśli każdy z Was otworzy swe serce na przebaczenie i pojednanie, to istnieje szansa że dołączycie do Bożego zamysłu na wasze małżeństwo, bo Jemu zależy na tym, najbardziej ze wszystkich.
Smutne jest to z jednej strony, że tak mało jest chęci z naszej ludzkiej strony, tak szybko się wypalamy jako ludzie, z drugiej strony powodem nadziei i radości jest to, że mamy potężnego wspomożyciela, który z całą swoją mocą pragnie aby miłość małżeńska się rozpaliła od żaru miłości Jego własnego serca, jest jeden warunek, serce które chce z Nim współdziałać w tym dziele i się na to otworzy.
"«Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich»" Mt 19, 19-20
"«Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa." Łk 9, 23-24
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II
Re: Hobby mojego męża
Ozeasz, naprawdę z autopsji wiesz, czego chce inna osoba?
ZonaJa, od początku dużo pisałaś czego chce Twój mąż. A czego chcesz Ty? Dzisiaj, teraz. Chcesz jego powrotu, czy nie? Chcesz, żeby się z powrotem wprowadził do domu, czy nie? Chcesz z nim mieszkać, czy nie?
Re: Hobby mojego męża
Tak, chciałam w jakimś sensie tego posłusznego męża. Myślała, że ja zawsze chcę dobrze i chciałam, by było „ idealnie”. Wszystko się rozsypało. Widzę swój udział w kryzysie, naprawdę go widzę. Lekceważyłam wiele słów męża, lekceważyłam też jego potrzeby. Ostatnie pół roku przed tym wszystkim, to był dramat w naszym domu. Córkę budziliśmy kłótniami. On bardzo żałuję, chciałby cofnąć rok do tyłu, iść na terapię ze mną ( czego nie chciał wcześniej). Przeprosił już kilka razy, codziennie pyta, jak się czuję. Dziękuję mi, że nie zwątpiłam w niego i walczyłam, modlitwa przede wszystkim. Tak, u nas wydarzył się cud już w połowie mojej Nowenny Pompejańskiej, do spowiedzi poszedł w święto Maryi Królowej, Ona go wyciągnęła, zresztą jest we wspólnocie, gdzie Ona jest ich królową.Mezczyzni ze wspólnoty trwali na modlitwie, pościli o chlebie i wodzie. Chodzimy na Eucharystię i dużo rozmawiamy, dzieci nie ma cały tydzień. Mąż już wrócił.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
-
Malaga2015
- Posty: 7
- Rejestracja: 09 sie 2025, 19:39
- Jestem: w kryzysie małżeńskim
- Płeć: Kobieta
Re: Hobby mojego męża
A na którym dniu jesteś w Nowennie?
Chwała Panu !
Chwała Panu !
Re: Hobby mojego męża
Obecnie jestem na 9 dniu dziękczynnej już.
Ale w trakcie błagalnej już coś zaczęło dziać się z moim mężem. Coś uderzać, wyrzuty sumienia. Rozrywać od środka, co ma robić?
Że nie jest szczęśliwy w tym jednak, że to jakaś ułuda szczęścia.
Dzięki Bogu, że wiedział, gdzie iść po pomoc… do kościoła z różańcem.
Jeszcze tylko muszę o tej dacie wspomnieć, 18 sierpnia zaczęła odprawiać się w intencji męża Nowenna 9 dniowa Mszy Świętych w Milejczycach przed cudownym obrazem. Słyszałam świadectwa stamtąd. Nawet jedno świadectwo uratowania małżeństwa. Mówiła mi o tym wspaniała kobieta, którą Pan Bóg postawił na mojej drodze, choć z drugiej części Polski, z Sycharu. Ona była ze mną, wspierała, wspaniała Boża kobieta, Anioł od dobrego Boga.
I mój mąż też wskazał tą datę 18 sierpnia, że ostatecznie coś pękło i podjął decyzję, że chce wrócić.
Nie mogę napisać wszystkich dat. Ale nie ma przypadków. U nas wydarzył się cud!
Chwała Panu! Bądź Panie uwielbiony w Twoim planie na moje małżeństwo!
Teraz proszę Maryję, by nas prowadziła. Trwam dalej na Nowennie. Tylko Bóg może nas podnieść. Ale słucham też świadectw powrotów małżonków, chodzę do psychologa, gdzie pani mi powiedziała, że ma małżeństwo, które przeszło przez zdradę i budują i jest bardzo dobrze. Czekam też na pierwsze spotkanie Sycharu po wakacjach w moim mieście.
Ale w trakcie błagalnej już coś zaczęło dziać się z moim mężem. Coś uderzać, wyrzuty sumienia. Rozrywać od środka, co ma robić?
Że nie jest szczęśliwy w tym jednak, że to jakaś ułuda szczęścia.
Dzięki Bogu, że wiedział, gdzie iść po pomoc… do kościoła z różańcem.
Jeszcze tylko muszę o tej dacie wspomnieć, 18 sierpnia zaczęła odprawiać się w intencji męża Nowenna 9 dniowa Mszy Świętych w Milejczycach przed cudownym obrazem. Słyszałam świadectwa stamtąd. Nawet jedno świadectwo uratowania małżeństwa. Mówiła mi o tym wspaniała kobieta, którą Pan Bóg postawił na mojej drodze, choć z drugiej części Polski, z Sycharu. Ona była ze mną, wspierała, wspaniała Boża kobieta, Anioł od dobrego Boga.
I mój mąż też wskazał tą datę 18 sierpnia, że ostatecznie coś pękło i podjął decyzję, że chce wrócić.
Nie mogę napisać wszystkich dat. Ale nie ma przypadków. U nas wydarzył się cud!
Chwała Panu! Bądź Panie uwielbiony w Twoim planie na moje małżeństwo!
Teraz proszę Maryję, by nas prowadziła. Trwam dalej na Nowennie. Tylko Bóg może nas podnieść. Ale słucham też świadectw powrotów małżonków, chodzę do psychologa, gdzie pani mi powiedziała, że ma małżeństwo, które przeszło przez zdradę i budują i jest bardzo dobrze. Czekam też na pierwsze spotkanie Sycharu po wakacjach w moim mieście.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
-
Malaga2015
- Posty: 7
- Rejestracja: 09 sie 2025, 19:39
- Jestem: w kryzysie małżeńskim
- Płeć: Kobieta
Re: Hobby mojego męża
Ja jestem na 23 dniu nowenny błagalnej i jakby było trochę gorzej u mnie 
Wspaniałe czytać, że wszystko wraca na dobre tory
A wcześniej zanim Twoj mąż powiedział,że chce wrócić normalnie z nim rozmawiałaś? W sensie tylko na temat dzieci ? Czy jak pytał o coś innego to milczałaś lub odpowiadałaś?
Wspaniałe czytać, że wszystko wraca na dobre tory
A wcześniej zanim Twoj mąż powiedział,że chce wrócić normalnie z nim rozmawiałaś? W sensie tylko na temat dzieci ? Czy jak pytał o coś innego to milczałaś lub odpowiadałaś?
Re: Hobby mojego męża
Mój mąż chciał „kulturalnego rozwodu”. Którego oczekiwała kowalska. Na pozew dała mu pieniądze teściowa, tak kilka tysięcy. Robiła mu zakupy, taki był biedny. Facet po 40 na wysokim stanowisku. Ubrania, buty a nawet jedzenie mu kupowała. To robiła moja teściowa. Jestem w szoku naprawdę. Ale przecież złej żonie zostawiał prawie całą wypłatę na koncie.
Spotkanie z mężem było za każdym razem stresem ogromnym. Patrzył na mnie z taką złością w oczach, mówiłam, że na rozwód się nie zgadzam. Unikałam niepotrzebnych rozmów. Tylko o córce się starałam. Też myślałam, że mnie nagrywa.
On myślał, że mi tak dobrze, nie widział we mnie cierpienia wielkiego. Myślał, że mam kasę na koncie, a tym mi niby zależało, tak też mu mówiono z drugiej strony. Kowalska mówiła że manipuluje dzieckiem. Że ona tak go kocha, że jest taki przystojny, mężczyzna jej życia, że dla niego jest w stanie przeprowadzić się w inną część Polski. Ze jest wspaniały, cudowny i takie tam. On już zaczynał mieć wyrzuty na początku sierpnia. W pierwszej połowie pojechał, by to zakończyć, jednak ona zaczęła płakać i prosić, by tego nie robił. Że na pewno dostanie opiekę naprzemienną nad córką i ona się przeprowadzi i nie musi porzucać córki.
Ostatecznie zakończył przez telefon, już nie jechał do niej.
Córka pisała, dzwoniła do niego. Przy spotkaniach pytała kiedy wróci? Raz popłakała się w aucie przy nim. Powiedziała mu, że wolała jak się kłóciliśmy i on był, niż jak go nie ma. Ostatnią rzeczą, jaką zrobiła to po spacerze wydrukowała ich wspólne zdjęcie i powiesiła nad łóżkiem i zaczęła płakać, że mam coś zrobić, żeby tata wrócił. Płakałyśmy obie wtedy. I ona to wszystko wysłała mężowi. To już dokończyło i powiedział, że tak dłużej nie mógł. Obudził się do końca.
Spotkanie z mężem było za każdym razem stresem ogromnym. Patrzył na mnie z taką złością w oczach, mówiłam, że na rozwód się nie zgadzam. Unikałam niepotrzebnych rozmów. Tylko o córce się starałam. Też myślałam, że mnie nagrywa.
On myślał, że mi tak dobrze, nie widział we mnie cierpienia wielkiego. Myślał, że mam kasę na koncie, a tym mi niby zależało, tak też mu mówiono z drugiej strony. Kowalska mówiła że manipuluje dzieckiem. Że ona tak go kocha, że jest taki przystojny, mężczyzna jej życia, że dla niego jest w stanie przeprowadzić się w inną część Polski. Ze jest wspaniały, cudowny i takie tam. On już zaczynał mieć wyrzuty na początku sierpnia. W pierwszej połowie pojechał, by to zakończyć, jednak ona zaczęła płakać i prosić, by tego nie robił. Że na pewno dostanie opiekę naprzemienną nad córką i ona się przeprowadzi i nie musi porzucać córki.
Ostatecznie zakończył przez telefon, już nie jechał do niej.
Córka pisała, dzwoniła do niego. Przy spotkaniach pytała kiedy wróci? Raz popłakała się w aucie przy nim. Powiedziała mu, że wolała jak się kłóciliśmy i on był, niż jak go nie ma. Ostatnią rzeczą, jaką zrobiła to po spacerze wydrukowała ich wspólne zdjęcie i powiesiła nad łóżkiem i zaczęła płakać, że mam coś zrobić, żeby tata wrócił. Płakałyśmy obie wtedy. I ona to wszystko wysłała mężowi. To już dokończyło i powiedział, że tak dłużej nie mógł. Obudził się do końca.
„Jezu, Ty się tym zajmij”


