Hobby mojego męża

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Astro
Posty: 1265
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Hobby mojego męża

Post autor: Astro »

ŻonaJa pisze: 16 sty 2026, 12:19 Przepraszam Astro oraz kurtki, jeżeli w jakiś sposób Was uraziłam, nie było to moim zamiarem. Wiem, że jest również wielu mężczyzn, którzy cierpią z powodu utrudnionych kontaktów z dziećmi, i „walczą” o dzieci. Wiem, że mężczyźni tacy są często w gorszym położeniu, gdyż dzieci zostają pod główną opieką matki, która błądzi. Niech dobry Bóg Wam Błogosławi!
ŻonaJa
Nie masz mnie za co przepraszać. Nie czuję się urażony. Podzieliłem się tylko swoim spostrzeżeniem.
A za życzenie opieki Ojca dziękuję.
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II
krutki
Posty: 27
Rejestracja: 09 mar 2021, 13:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Hobby mojego męża

Post autor: krutki »

ŻonaJa pisze: 16 sty 2026, 9:17 Odniosłam się do ostatnich wpisów Ruty, Bławatka, Lilien. Kobiety, które były lub są w podobnej sytuacji.
Tak czułam i tak napisałam. Nikogo nie obrażając.
Nic o mężczyznach złego nie napisałam, a już na pewno o mężczyznach porzuconych. I nie postrzegam źle mężczyzn, nic takiego nie napisałam.
Może doprecyzuję: w moich pytaniach nie było drugiego dnia. Nie chodzi w nich o to, jak ja się czuję czytając Twój wątek, bo za moje uczucia odpowiadam ja, a nie Ty ;) Nie twierdzę również, że kogoś obrażasz. Więc i przeprosiny są niepotrzebne.

Czytając Twoje posty widzę, że cierpisz. I źródłem bólu są wybory Twojego męża. Byłem "ciekaw" czy w głowie ułożył Ci się niechcący schemat w stylu "żony i matki cierpią przez mężów i ojców".
MariaMagdalena
Posty: 15
Rejestracja: 15 mar 2025, 16:19
Płeć: Kobieta

Re: Hobby mojego męża

Post autor: MariaMagdalena »

ŻonaJa pisze: 15 sty 2026, 18:57 Mąż pyta, jak może mi pomóc? On nie może.
Dlaczego uważasz, że nie może?
A może właśnie tego potrzebujecie oboje?

Może właśnie dostaliście od Pana Boga szansę, żeby być lepszymi dla siebie, troszczyć się o siebie nawzajem, być blisko siebie i wspierać się w tym najtrudniejszym czasie?

Zranienia, szczególnie te głębokie, powodują, że chcemy uciec i wyłączyć uczucia, po to żeby się ochronić i pozornie nie czuć bólu.
A może warto zostać i zaryzykować?
Szczególnie, że przecież nie jesteście w tym wszystkim sami - Pan Bóg jest przy Was :)
Może warto przyjąć obecność męża i zobaczyć, co będzie dalej? ;)
Ellana1
Posty: 15
Rejestracja: 25 mar 2025, 20:37
Płeć: Kobieta

Re: Hobby mojego męża

Post autor: Ellana1 »

Hej,
Podjęłaś te pracę, której miałaś szukać od jesieni? Zajmujesz się czymś oprócz troszczenia się o rodzinę? Masz jakąś swoją, tylko swoją, przestrzeń życiową która daje ci satysfakcję?
Może warto zadbać o ten aspekt siebie, to czasem totalnie zmienia perspektywę.
Ruta
Posty: 3880
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Hobby mojego męża

Post autor: Ruta »

Hej hej, jak się czujesz?
Pomyślałam o tobie, bo niedawno w rozmowie z osobą naprawiającą swoje małżeństwo usłyszałam - i przypomniałam sobie - o słuchaniu. Ja przez proces słuchania przechodziłam podczas terapii z moim synem. Jako słuchająca.

W słuchaniu chodzi o to, by ta osoba, która miała mniej władzy w relacji, była zależna, podporządkowana otrzymała swobodę wypowiedzi i mogła mówić o tym, co było dla niej w relacji trudne, jak się czuła, by mogła opowiedzieć swoją historię. Zadaniem tej osoby, która miała władzę, przewagę jest słuchać w ciszy i przyjmować tą historię. To uzdrawia relację. Pomaga zbudować ją na zdrowszych podstawach, gdzie ważne i słyszane są potrzeby obu osób.

Pomyślałam o tobie, bo twój mąż wrócił, żałuje swoich ostatnich zachowań. A tobie jest z nim trudno. Pomyslałam o tym, co pisałaś, że w twojej reakcji z mężem poprawiło się po dialogach małżeńskich, gdzie słuchanie jest jednym z ważniejszych narzędzi. Wiele tego, o czym piszesz o swoich reakcjach, odczuciach, jest w moim odbiorze o niezgodzie wewnętrznej, aż do bólu głowy, na grubą kreskę, którą proponuje twój mąż.

Słuchanie pomaga nie stawiać grubej kreski, przejść przez przeszłość i wyrównać szale, by relacja mogła stać się zdrowsza, wolna od cichych mechanizmów przemocy, podporządkowania. W trudnych relacjach, gdy emocje są wciąż żywe, dobrze dać sobie czas, nie spieszyć się z rozpoczęciem słuchania i korzystać w tym z pomocy terapeuty. Emocje mogłyby przytłoczyć obie osoby.
***

Pomyślałam też o twojej niezgodzie w odsyłaniu cię przez męża na terapię. Sama terapia jest dobrym pomysłem. Jednak nie jako zastąpienie dialogu, rozmowy. Nie jako sposób na wyeksportowanie twojej historii, uczuć, także zranień, poza relację z mężem. Być może tak propozycję męża odbierasz. Ale może też być tak, że twój mąż potrzebuje czasu, nie jest gotowy na słuchanie. Było to dla mnie bardzo trudne, być słuchającą.

W moim odbiorze wiele rzeczy które słyszałam się nie zgadzało, wiele odbierałam jako niesłuszne oskarżenia. Budziły się we mnie na tyle silne emocje, że przy pierwszych sesjach słuchania wybiegałam, krzyczałam, protestowałam, chciałam prostować fakty. Terapeutka pomogła mi nauczyć się słuchać i przyjmować wszystko w spokoju, mówiąc, że nie chodzi o fakty, ale o to, by syn wypowiedział swoje uczucia. Nauczyła mnie też "zasady 3 procent". To pomaga słuchać, gdy niemal wszystko, albo i wszystko co mówi druga osoba wydaje mi się niesłuszne, nieprawdziwe, mocno mnie wzburza. Zakładam, że w tym co mówi druga osoba jest 3 procent słuszności - tylko ja nie wiem, w której części będzie te 3 procent, więc potrzebuję wysłuchać całości. Bez tych narzędzi nie dałabym rady słuchać.
ŻonaJa
Posty: 52
Rejestracja: 29 cze 2020, 1:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Hobby mojego męża

Post autor: ŻonaJa »

Miałam trochę spraw do ogarnięcia i dopiero odpisuję.
Dziękuję za te słowa o słuchaniu. Były w naszym małżeństwie takie okresy, że umieliśmy siebie słuchać, oboje mieliśmy te same wartości, światopogląd i byliśmy '' kościelni,,..
Dużo rozmawialiśmy i w wielu sprawach mieliśmy to samo zdanie...
Przychodziły jednak okresy oddalenia, mniejszych kryzysów i to zawsze łączyło się z większym zaangażowaniem męża w hobby i wtedy też zaczynał mnie okłamywać. Potem znów przychodził lepszy okres. Taka sinusoida, o której wiele razy mu mówiłam.
Mój mąż, gdy miał stesujacy okres w pracy, popadał w taką małą depresję. I wtedy był ,,idealnym ,, mężem, bardzo angażował się w dom I w nasza relację, odpuszczał hobby i czułam się zaopiekowana i ważna. Ale, gdy tylko ,,wracał do normalności,, znów ważniejsze stawało się hobby, przyjaciele z hobby itp. Tak to czułam i ,,walczyłam,, z nim ... :(
Mąż od 2 lat wspominał, co go boli...mieliśmy poważną rozmowę. Pisałam też z Panem Pulikowskim. Jednak oczekiwałam zmiany głównie od męża, bo uważałam, że on jest bardziej ,,winny,, naszego kryzysu. Zresztą, tak, jak już pisałam, byłam tak pewna jego, i tego, że każdy ale nie on. Wiem, ogromna pycha. Ogromna głupota moja! Widzę swoje błędy ale mam teraz w głowie,, już za późno,,. Umarło bezpowrotnie. I to jest ostrzeżenie, bo i mój mąż uważał, że każdy...tylko nie on!
Wiele razy mówiłam mężowi o separacji, nawet w emocjach straszyłam rozwodem...on nigdy nie zgadzał się, miał logiczne argumenty. A tu taki obrót sprawy. Chciałam nim wstrząsnąć i rzucałam słowami bezmyślnie i wróciło to do mnie. Teraz wiem, że powinnam potraktować poważnie, gdy mówił, co mu przeszkadza. Zaczął mówić też od około dwóch lat, że on kocha mnie inną miłością, niż na początku...ze teraz czuje się odpowiedzialny za mnie ale nie ma już tych ,,motyli,,....
No i pojawiła się kobieta, z którą zaczął pisać niewinnie. Nawet radziła mu terapię małżeńską. Aż w końcu wyznała mu miłość, zaczęła podziwiać, pisać mu, że jest bardzo przystojny, że jest wprost ,,ideałem,,....pisali tak aż doszło do spotkania sam na sam.
Mój mąż wymyślił, że pojedzie do tej kobiety i wyjaśni jej, że nie ma szans na związek, choć teź się nią zauroczył. Teraz juz wiem trochę więcej....
W domu słyszał wiele razy, że jest beznadziejnym mężem i ojcem! Bardzo żałuję tych słów. Choć i on wiele bolesnych rzeczy mówił do mnie.

Mąż był na pielgrzymce niedawno że swoją wspólnotą i mówi, że to był bardzo owocny i wzmacniający wyjazd. Ja widzę w mężu od niedawna taką pewność i taką siłę w dążeniu do celu, zmiany siebie i naprawy małżeństwa. Żałuje bardzo tego, powiedział mi, że nie doceniał tego, co ma. Ale powiedział również, że on dużo myślał o tym wszystkim, co się wydarzyło i że on w pewnym stopniu został uwiedziony :shock: ....no i zatkało mnie. On nie chce sie wybielać i usprawiedliwiać ale on tak to widzi....zostawiłam to bez komentarza.

Ja staram się być w łasce i korzystam z Sakramentów, staram się być często na Eucharystii i Adoracji, raz z mężem, innym razem sama. Bo wiem, że tylko Bóg może nas uzdrowić i o to prosimy oboje. Jak mąż był na pielgrzymce, to nawet zatęskniłam i przypomniało mi się, jak strasznie było, kiedy się wyprowadził.
W żałobie nadal jestem, przychodzi żal i złość na niego, że poszedł w ten romans. Nie radzę sobie z tym. Dla niego to zła przeszłość. I powinniśmy już ją zostawić. Ale też on cierpliwie poczeka aż będę gotowa, by budować od nowa. Bo ja tkwię w zawieszeniu. Mój mąż jest zadaniowcem. I nie lubi takiego ,,przestoju,,.
Przychodzą ogromne lęki do mnie, boję się tego, że nie będę umiała zacząć od nowa. W tym momencie wolę żyć w takim dystansie i obok siebie...a mój mąż tlumaczy, jaki to ma destrukcyjny wpływ na dzieci ( nasłuchał się ks Dziewieckiego I innych), że w tym momencie jesteśmy emocjonalnie rozwiedzeni.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
ŻonaJa
Posty: 52
Rejestracja: 29 cze 2020, 1:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Hobby mojego męża

Post autor: ŻonaJa »

Drodzy forumowicze,
Dużo myślę ostatnio nad ważnością mojego małżeństwa sakramentalnego. Byliśmy z mężem długo razem przed ślubem, całe liceum prawie i na studiach też. Zaszłam w ciążę po 20-stce i byliśmy młodzi bardzo. Moja mama od razu zaczęła organizować nam ślub wesele. Ja go kochałam ale przychodziły myśli, by jeszcze tego ślubu nie brać. Jednak nie umiałam się sprzeciwić do końca. Mąż chciał ślub, może wziął odpowiedzialność ale mówi mi, ze on mnie kochał. Pamiętam, że czułam się trochę bez wyjścia i ślub trzeba wziąć. Mama bardo się zaangażowała, pewnie nie chciała mieć w domu panny z dzieckiem. Więc. Bez żadnych sprzeciwów wzięliśmy ślub, uważając, że tak trzeba. Bez ciąży nie zdecydowałabym się tak szybko to zorganizować.
Pamiętam, jak w kościele ksiądz mówił, by zaprosić Jezusa na wesele i do życia i pamiętam, że zaprosiłam Go wtedy. Choć letnią byłam.
Jesteśmy 21 lat po ślubie, dwójka dzieci i czy jest sens badać ważność? Z drugiej strony chciałbym to wiedzieć.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Awatar użytkownika
Niepozorny
Posty: 3099
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Hobby mojego męża

Post autor: Niepozorny »

ŻonaJa pisze: 17 lut 2026, 8:45 czy jest sens badać ważność?
Myślisz, że do Sądu Biskupiego składa się wniosek o zbadanie ważności? Dobrze Cię zrozumiałem?
Z braku rodzi się lepsze!
WNM2010
Posty: 122
Rejestracja: 13 lip 2020, 16:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Hobby mojego męża

Post autor: WNM2010 »

Witaj ŻonaJa,
Też to za mną chodzi od dłuższego czasu ..brakuje mi 1 dokumentu ale jakoś od paru miesięcy nie mogę się zebrać...sama nie wiem
"Miłość cierpliwa jest, miłość wszystko przetrzyma, miłość nigdy nie ustaje "
ŻonaJa
Posty: 52
Rejestracja: 29 cze 2020, 1:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Hobby mojego męża

Post autor: ŻonaJa »

Nie znam się na tym. Tyle, co przeczytałam.
Ja sama mam problem z rozeznaniem, jestem skrupulantka, która co tydzień jest u spowiedzi.

Chodzi o to, że ja każdego dnia staram się przetrwać. Trwa to już pół roku, od kiedy mąż wrócił. Czy to niezbyt długo? Latem brałam leki , rodzinny trochę eksperymentował ale przepisał mi „ nowoczesne”. Czułam się zamulona, bez chęci wstania z łóżka, to był pierwszy miesiąc po wyprowadzce męża.
Więc po 3 tygodniach przestałam je brać. Teraz mam na uspokojenie, które znów usypiają.
Podjęłam konsekrację św Józefowi, brakuje mi takiego męskiego przytulenia nawet. Choć wiem, że potrafię się zaprzeć i żyć w samotności do końca życia.
Nie potrafię żyć z mężem, który tak mnie potraktował. Tu przecież wszystkiego nie pisałam. Tak manipulował, kłamał.
Mój mąż manipulował większą część małżeństwa, to uświadomiła mi pani prawnik i psycholog latem. Ja tak bardzo chciałam wierzyć, wyidealizowałam go i teraz zderzyłam się z prawdą. Nigdy wcześniej nie zdradził choć 2x zdarzyła się koleżanka, z którą umawiał się na obiady, pisał dużo i to ukrywał. Zazwyczaj krótko to trwało. Kończył te znajomości, gdy odkrywałam. On twierdził, że zawsze mam problem z jego koleżankami. Choć nawet pan Pulikowski pisał że to niebezpieczne. Jak mu o tym mówiłam, to krzyczał, że to do mnie pisze Pulikowski nie do niego. Byłam lekceważona, okłamywana. Aż doszło do tej zdrady.
Nigdy nie spodziewałam się, że mój „ idealny” mąż, idealny w mojej głowie, zrobi tak straszną rzecz i jeszcze będzie tak mną manipulował, by mnie za to obwinić.
Moja teściowa wspomogła męża. Wspierała, tłumaczyła, że dziecko z czasem dorośnie i zrozumie, że ona zaakceptuje każdą jego decyzję i wspomogła go finansowo bardzo, tam uciekł, jak to się stało i dużo złego na mnie powiedział, by usprawiedliwić zdradę. Teściowa doradzała, wspomagała a siostra użyczyła telefon, by miał dodatkowy do kontaktu z kowalską. A on teraz nie może zrozumieć, że odcięłam się od jego rodziny. Tam nie ma refleksji, żadnych przeprosin, poczucia winy, skruchy. Chcieli zniszczyć moją rodzinę, dzieci a teraz zbliża się uroczystość dziecka i mąż nie dopuszcza tego, że nie zaproszę teściowej.
Jednego nie spodziewałam się aż takiego cierpienia dzieci, córka wczesnoszkolna zasypiała na podłodze w salonie, płakała bym coś zrobiła, by tata wrócił.
To mnie powstrzymuje od separacji, czy badania ważności sakramentu. Ale sama dla siebie i wyzdrowienia bardzo chciałabym się odciąć od męża i jego rodziny. Miałam też inne z nimi przygody ale nie będę pisać. Mój mąż wszystko zamiatał pod dywan i je tłumaczył, nawet teraz, a mnie obwiniał.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Awatar użytkownika
Niepozorny
Posty: 3099
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Hobby mojego męża

Post autor: Niepozorny »

ŻonaJa pisze: 17 lut 2026, 18:33 Nie znam się na tym. Tyle, co przeczytałam.
Ja sama mam problem z rozeznaniem, jestem skrupulantka, która co tydzień jest u spowiedzi.
Do Sądu Biskupiego nie składa się wniosku o zbadanie ważności małżeństwa, a wniosek o stwierdzenie nieważności. Na stronie Sądu Biskupiego w Kaliszu jest instrukcja skargi powodowej (wiem, że nie wszystkie diecezje takie dokumenty mają udostępnione na stronach). Jest tam m.in.:
INSTRUKCJA REDAKCJI SKARGI POWODOWEJ O ORZECZENIE NIEWAŻNOŚCI MAŁŻEŃSTWA W SĄDZIE BISKUPIM W KALISZU pisze:2. Wyraźną prośbę o stwierdzenie nieważności małżeństwa;
(...)
5. Przyczynę i czas rozejścia się stron oraz kto kogo pierwszy opuścił;
6. Wyjaśnienie, dlaczego strony nie chcą czy nie mogą pogodzić się ze sobą;
7. Wyjaśnienie z jakiego powodu według stron małżeństwo zostało zawarte nieważnie. Jaka była
przyczyna ewentualnej nieważności małżeństwa? (np. choroba psychiczna, niemoc płciowa, fikcyjna
zgoda na małżeństwo, wykluczenie jedności, nierozerwalności czy potomstwa, przymus wywarty na
jedną czy obie strony, czyli bojaźń ciężka, podstęp, wprowadzenie w błąd, niezdolność do podjęcia
wypełnienia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej itd.).
8. Należy opisać czas i okoliczności poznania się stron. Czy w okresie narzeczeństwa strony miały
poufałości i zbliżenia cielesne? Czy strony chętnie i z miłości zawierały małżeństwo? W jakich
okolicznościach odbył się związek cywilny i ślub kościelny? Gdzie odbyła się uroczystość weselna?
Jakie było zachowanie się stron w czasie trwania ślubu i wesela? Gdzie strony zamieszkały po ślubie i
w jakich warunkach mieszkaniowych? Czy strony dopełniły swoje małżeństwo przez pełny i naturalny
akt cielesny? Jak układało się pożycie małżeńskie po ślubie? Na jakim tle dochodziło do
nieporozumień między stronami i w jakim czasie od zawarcia ślubu? Co doprowadziło do
definitywnego rozbicia wspólnoty małżeńskiej oraz rozejścia się stron? Czy strony rozwiodły się
cywilnie i co było podstawą wniosku o udzielenie rozwodu?
9. Na poparcie postawionej tezy o stwierdzenie nieważności małżeństwa należy wyczerpująco podać
materiał dowodowy, czyli szereg faktów oraz ewentualne dokumenty, zaświadczenia i itp., które
przemawiają za postawioną tezą.
Zakładam, że tak samo wygląda to w innych Sądach Biskupich w Polsce.
Z braku rodzi się lepsze!
WNM2010
Posty: 122
Rejestracja: 13 lip 2020, 16:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Hobby mojego męża

Post autor: WNM2010 »

Droga ŻonaJa,
Chodzi o to, że ja każdego dnia staram się przetrwać. Trwa to już pół roku, od kiedy mąż wrócił. Czy to niezbyt długo?
Ja staram się przetrwać a mija już parę lat , sama bo mąż wybrał inne życie.
Podjęłam konsekrację św Józefowi, brakuje mi takiego męskiego przytulenia nawet. Choć wiem, że potrafię się zaprzeć i żyć w samotności do końca życia.
Nie potrafię żyć z mężem, który tak mnie potraktował. Tu przecież wszystkiego nie pisałam. Tak manipulował, kłamał.
Myślę, że manipulacja i kłamstwo towarzyszy osobom w kryzysie , według mnie to forma ucieczki - sposób na unikanie odpowiedzialności. Nie dziwi mnie takie ich postępowanie. Wszystkiego napisać się nie da.. mam w sercu wiele zachowań, słów, sytuacji, postaw, ran.
Mój mąż manipulował większą część małżeństwa, to uświadomiła mi pani prawnik i psycholog latem. Ja tak bardzo chciałam wierzyć, wyidealizowałam go i teraz zderzyłam się z prawdą. Nigdy wcześniej nie zdradził choć 2x zdarzyła się koleżanka, z którą umawiał się na obiady, pisał dużo i to ukrywał. Zazwyczaj krótko to trwało. Kończył te znajomości, gdy odkrywałam. On twierdził, że zawsze mam problem z jego koleżankami. Choć nawet pan Pulikowski pisał że to niebezpieczne. Jak mu o tym mówiłam, to krzyczał, że to do mnie pisze Pulikowski nie do niego. Byłam lekceważona, okłamywana. Aż doszło do tej zdrady.
Nigdy nie spodziewałam się, że mój „ idealny” mąż, idealny w mojej głowie, zrobi tak straszną rzecz i jeszcze będzie tak mną manipulował, by mnie za to obwinić.
Mogłybyśmy przybić sobie piątki. Podobne doświadczenie miałam z ,,koleżankami'' męża. Ale winna byłam ja, że nie rozumiem jego poczucia humoru , a to nic szkodliwego ,że sobie z nimi popisze.
Moja teściowa wspomogła męża. Wspierała, tłumaczyła, że dziecko z czasem dorośnie i zrozumie, że ona zaakceptuje każdą jego decyzję i wspomogła go finansowo bardzo, tam uciekł, jak to się stało i dużo złego na mnie powiedział, by usprawiedliwić zdradę. Teściowa doradzała, wspomagała a siostra użyczyła telefon, by miał dodatkowy do kontaktu z kowalską.
Podobną i tu mam historię. Mama męża broniła syna ,a to syn zdradzał, oszukiwał , kłamał...przykre
Ale sama dla siebie i wyzdrowienia bardzo chciałabym się odciąć od męża i jego rodziny. Miałam też inne z nimi przygody ale nie będę pisać. Mój mąż wszystko zamiatał pod dywan i je tłumaczył, nawet teraz, a mnie obwiniał.
Wiem coś o tym. I również ja miałam poczucie, że nagle cała jego rodzina jest ok , potrafił usprawiedliwić wszystkich tylko mnie nie... i to otarło mnie z iluzji , w której żyłam. Nastąpiło zderzenie z rzeczywistością.
"Miłość cierpliwa jest, miłość wszystko przetrzyma, miłość nigdy nie ustaje "
Ruta
Posty: 3880
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Hobby mojego męża

Post autor: Ruta »

ŻonaJa pisze: 17 lut 2026, 18:33 Nie znam się na tym. Tyle, co przeczytałam.
Ja sama mam problem z rozeznaniem, jestem skrupulantka, która co tydzień jest u spowiedzi.
W każdym sądzie biskupim są dyżury. W razie wątpliwości można pójść i porozmawiać o swoich wątpliwościach z osobą mającą wiedzę i kompetencje. Ta posługa Kościoła jest nieodpłatna. Natomiast nikomu, poza powołanymi do tego osobami, nie wolno rozeznawać ważności małżeństw. Kościół zastrzegł to rozeznanie do kompetencji biskupów i osób wskazanych przez biskupów.

Rozmowa w sądzie biskupim pomaga ocenić, czy małżeństwo przechodzi przez trudny czas, czy też problem może być głębiej i są podstawy przypuszczać, że małżeństwo nie zostało zawarte w sposób ważny.

Jeśli dochodzi do procesu, sąd biskupi swoim orzeczeniem niczego nie zmienia i nie rozwiązuje. Małżeństwo sakramentalne albo istnieje albo go nie ma, bo nigdy nie zaistniało. I to jest przedmiotem badania w procesie.

Jeśli miałabyś się zadręczać tym przez kolejne miesiące, to może po prostu dobrze jest się umówić i wyjaśnić wątpliwości? Po to właśnie Kościół taką posługę prowadzi.
ŻonaJa pisze: 17 lut 2026, 18:33 Chodzi o to, że ja każdego dnia staram się przetrwać. Trwa to już pół roku, od kiedy mąż wrócił. Czy to niezbyt długo? Latem brałam leki , rodzinny trochę eksperymentował ale przepisał mi „ nowoczesne”. Czułam się zamulona, bez chęci wstania z łóżka, to był pierwszy miesiąc po wyprowadzce męża.
Więc po 3 tygodniach przestałam je brać. Teraz mam na uspokojenie, które znów usypiają.
Dobrze, że jesteś pod opieką lekarza. Warto zwrócić się do lekarza psychiatry, lekarze rodzinni mogą doraźnie stosować leki psychiatryczne, ale w sytuacjach przewlekłych dobrze jednak korzystać z pomocy specjalisty.

Czy wiesz dlaczego starasz się przy mężu przetrwać, co utrudnia twoje funkcjonowanie przy nim? Na ile to twoje lęki, na ile trudności w relacji, a na ile zachowania oparte na przemocowych schematach postępowania?
ŻonaJa pisze: 17 lut 2026, 18:33 Podjęłam konsekrację św Józefowi, brakuje mi takiego męskiego przytulenia nawet. Choć wiem, że potrafię się zaprzeć i żyć w samotności do końca życia.
Nie potrafię żyć z mężem, który tak mnie potraktował. Tu przecież wszystkiego nie pisałam. Tak manipulował, kłamał.
Mój mąż manipulował większą część małżeństwa, to uświadomiła mi pani prawnik i psycholog latem. Ja tak bardzo chciałam wierzyć, wyidealizowałam go i teraz zderzyłam się z prawdą. Nigdy wcześniej nie zdradził choć 2x zdarzyła się koleżanka, z którą umawiał się na obiady, pisał dużo i to ukrywał. Zazwyczaj krótko to trwało. Kończył te znajomości, gdy odkrywałam. On twierdził, że zawsze mam problem z jego koleżankami. Choć nawet pan Pulikowski pisał że to niebezpieczne. Jak mu o tym mówiłam, to krzyczał, że to do mnie pisze Pulikowski nie do niego. Byłam lekceważona, okłamywana. Aż doszło do tej zdrady.
Nigdy nie spodziewałam się, że mój „ idealny” mąż, idealny w mojej głowie, zrobi tak straszną rzecz i jeszcze będzie tak mną manipulował, by mnie za to obwinić.
Święty Józef stał się dla mnie oparciem w wychodzeniu z kryzysu, pomagał mi wielokrotnie. Ufam jego opiece.

Zderzenie z niewyidealizowanym obrazem męża jest trudne. Nauczyłam się, że warto jednak patrzeć w prawdzie, nawet gdy prawda boli. Choćby po to, by chronić się tam, gdzie jest krzywda, przemoc, kłamstwa, nałogi, a współpracować tam, gdzie jest miłość, prawda, dobro.
ŻonaJa pisze: 17 lut 2026, 18:33 Moja teściowa wspomogła męża. Wspierała, tłumaczyła, że dziecko z czasem dorośnie i zrozumie, że ona zaakceptuje każdą jego decyzję i wspomogła go finansowo bardzo, tam uciekł, jak to się stało i dużo złego na mnie powiedział, by usprawiedliwić zdradę. Teściowa doradzała, wspomagała a siostra użyczyła telefon, by miał dodatkowy do kontaktu z kowalską. A on teraz nie może zrozumieć, że odcięłam się od jego rodziny. Tam nie ma refleksji, żadnych przeprosin, poczucia winy, skruchy. Chcieli zniszczyć moją rodzinę, dzieci a teraz zbliża się uroczystość dziecka i mąż nie dopuszcza tego, że nie zaproszę teściowej.
Przebaczyłam swoim teściom. Choć nie usłyszałam od nich przepraszam, przyszedł czas, gdy odnowiłam kontakty z nimi z uwagi na dzieci. Ja się starałam, ja zabierałam, ja milczałam nad swoją krzywdą. Dziś uważam, że to był błąd. Doznałam kolejnych krzywd.

Ksiądz Marek Dziewiecki uczy twardej miłości do krzywdzicieli. Przebaczamy dla siebie, dobrego nie trzeba przeprosin. Pojednanie według ks. Marka następuje dopiero wtedy, gdy osoba, która skrzywdziła zaprzestaje krzywdy i przeprasza. Dokąd trwa krzywda, pojednania nie ma.
Znalazłam jeszcze jedno rozwiązanie - mogę się nie jednać, ale też nie izolować całkowicie od osób, które nie przestały być destrukcyjne wtedy, gdy już umiem skutecznie się przed nimi obronić. Wtedy relacja nie dzieje się moim kosztem. Odnowiłam kontakty z teściami, zanim się tego nauczyłam. Za wcześnie.

Czy rozmawiasz z mężem o swoich uczuciach? Czy mąż je przyjmuje? Czy mąż rozumie twój punkt widzenia? Czy ty rozumiesz punkt widzenia męża?

Jest wiele możliwych rozwiązań. Warto nie zamykać się w takim: albo po mojemu, albo po twojemu. Może rozwiązaniem jest mała uroczystość w gronie najmniejszej rodziny? U mnie wyszło tak niechcący, bo była pandemia. Nie było rodziny męża, nie było też mojej. Było spokojnie.
Istotą tego dnia nie jest wielkie przyjęcie, a tym bardziej spory rodzinne. Napięta atmosfera dzieciom nie pomaga. Potem jest jeszcze biały tydzień, więc każde z was może się umówić w inny dzień ze swoją rodziną, by wspólnie się nacieszyć. To jedno z możliwych rozwiązań. Są ich setki.
ŻonaJa pisze: 17 lut 2026, 18:33 Jednego nie spodziewałam się aż takiego cierpienia dzieci, córka wczesnoszkolna zasypiała na podłodze w salonie, płakała bym coś zrobiła, by tata wrócił.
To mnie powstrzymuje od separacji, czy badania ważności sakramentu. Ale sama dla siebie i wyzdrowienia bardzo chciałabym się odciąć od męża i jego rodziny. Miałam też inne z nimi przygody ale nie będę pisać. Mój mąż wszystko zamiatał pod dywan i je tłumaczył, nawet teraz, a mnie obwiniał.
Czy ty chcesz separacji z uwagi na przeszłość? Czy z uwagi na teraźniejszość, na to co w twojej relacji z mężem dzieje się dzisiaj, teraz, codziennie?

Ja obecnie separuję się od męża całkowicie, ale nie z uwagi na to co robił, ale z uwagi na to, co robi teraz. Po prostu nie przestał krzywdzić mnie i nie przestał krzywdzić dzieci.

Może na początek potrzebujesz kilku dni na nabranie dystansu? Może wyjazd na parę dni twój własny, bez rodziny? Miałabyś gdzie pojechać?
ŻonaJa
Posty: 52
Rejestracja: 29 cze 2020, 1:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Hobby mojego męża

Post autor: ŻonaJa »

Dziękuję za odpowiedzi.
To tak ogromna pomoc w tym trudnym czasie!

Jeżeli chodzi o tą konsekrację św Józefowi, to akurat „ przypadkiem” wpadłam na nią w niedzielę, i akurat w niedzielę należało rozpocząć, by skończyć w święto św Józefa. Ja również czuję Jego ogromną pomoc. Mam taką figurkę śpiącego św Józefa, zakupioną w Lourdes i tam składam prośby, i naprawdę wszystko jest wysłuchane, przez ostatni czas czuję Jego obecność.

Ja jestem w takim stanie jakiejś beznadziei i opłakiwaniem swojego losu, że poprostu chciałabym uciec od męża! No ale są dzieci i one kochają tatę i wiem, że chcą, byśmy byli razem.

Jeżeli chodzi o stwierdzenie nieważności, to rozumiem, że musimy mieszkać oddzielnie, musi ustać zupełnie jakieś pożycie na codzień a najlepiej mieć rozwód cywilny. A nie jest tak, że ja sobie chciałabym sprawdzić ważność mojego małżeństwa małżeństwa. Ale umówię się, by choć porozmawiać z kimś mądrzejszym ode mnie.

Mąż mówi, że mnie kocha, choć wie też, że ja w to nie wierzę teraz. Wrócił od psychoterapeuty i powiedział mi, że on szuka terapii małżeńskiej, czy ja tego chce, czy nie, i jak zechce to dołączę. On nie chce badać ważności, bo chce ze mną być, tak rozumiem z rozmowy wcześniejszej.

W naszym ognisku sycharowskim liderka powiedziała, że nie zaczyna się od terapii małżeńskiej. Najpierw każdy sam a potem po indywidualnych terapiach -terapia małżeńska.
Ja teraz nie mam siły na wspólną terapię. Mam wrażenie, że ten psychoterapeuta, chce bardzo nas pojednać.

Myślę o rekolekcjach ignacjańskich, ktoś już latem mi o tym mówił.
Cieszę się z Wielkiego Postu. Mam postanowienie i chcę jeszcze bardziej zbliżyć się do Jezusa. Nie lubię żadnych rozrywek, przyjemności w tym momencie. Wolę ciszę i pokutę.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
ODPOWIEDZ