20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

Witam, jestem chyba w takim momencie, że nie wiem czy chcę się rano obudzić... narobiło się, a w zasadzie ja najwięcej narobiłem, choć wydaje mi się, że nie wszystko zależało bezpośrednio ode mnie. 20 lat stażu sakramentalnego i w Boże Ciało żona oznajmiła mi, że chce rozstania i była już w kancelarii prawniczej... choć do tej pory żadnego wezwania z sądu nie otrzymałem. Nie wiem czy mam Wam coś szerzej opisać, trochę to musiałoby potrwać i pytanie - czy ktokolwiek chciałby to czytać.
Czuje się jakby mnie walec rozjechał, serce mnie boli i żałość ściska.
20 lat małżeństwa i niestety nie wiem co będzie...a może jednak? Nie wiem - co mam myśleć co robić, mieć nadzieję, poddać się...
Abigal
Posty: 3880
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Abigal »

Witaj Majster.

Tego, co będzie, nie wie niestety nikt. Dlatego dobrze, że znalazłeś na tym forum, poprzez które wiele osób stanęło na nogi, odzyskało swoją wartość, chociaż nie wszystkie sprawy potoczyły się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.

Rozgość się tutaj, ma pewno forumowicze podzielą się z Toba swoim przeżywaniem kryzysu małżeńskiego.

Zapraszam Cię do zajrzenia na stronę wspólnotową http://sychar.org/pomoc/, znajdziesz tam materiały i informacje nt kryzysu małżeńskiego.

Pozdrawiam i zwróć uwagę na niepodawanie szczegółowych informacji, internet nie jest anonimowy.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa
Bławatek
Posty: 2574
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Bławatek »

Majster pisze: 08 lip 2025, 20:14 Witam, jestem chyba w takim momencie, że nie wiem czy chcę się rano obudzić... narobiło się, a w zasadzie ja najwięcej narobiłem, choć wydaje mi się, że nie wszystko zależało bezpośrednio ode mnie. 20 lat stażu sakramentalnego i w Boże Ciało żona oznajmiła mi, że chce rozstania i była już w kancelarii prawniczej... choć do tej pory żadnego wezwania z sądu nie otrzymałem.
Witaj,

Zazwyczaj informacja o chęci odejścia lub odejściu małżonka zwala z nóg - wg badań podobnie jak śmierć jest to sytuacja bardzo stresogenna. Warto byś zadbał o siebie, może już zawczasu poszukaj terapii - to nie wstyd i ujma a może dużo pomóc. Moze ktoś w twoim otoczeniu jest godny zaufania i towarzyszyłby ci i wspierał w tym trudnym czasie?

Coś musiało latami być nie tak, że żona postanowiła zrobić taki krok. Może coś wspominała, może się na cos żaliła? A mogło i być tak, że o niczym nie mówiła, albo nie konkretnie. Są różne typy osobowości i często tak się dobieramy, że nie ma idealnie. Zresztą chyba mało jest relacji związkowych, przyjacielskich, zawodowych by zawsze było idealnie. Dobrze sobie poprzypominać co nieco, zastanowić się.
Nie wiem czy mam Wam coś szerzej opisać, trochę to musiałoby potrwać i pytanie - czy ktokolwiek chciałby to czytać.
Czuje się jakby mnie walec rozjechał, serce mnie boli i żałość ściska.
Szerszy opis (bez podawania szczegółów) może pomoże więcej "zobaczyć" I odnieść się i coś Ci napisać, tym osobom, które miały podobnie, co nie znaczy tak samo, bo nigdy nie ma tak samo.
20 lat małżeństwa i niestety nie wiem co będzie...a może jednak? Nie wiem - co mam myśleć co robić, mieć nadzieję, poddać się...
Nadzieję zawsze warto mieć. A w sytuacjach trudnych, bolesnych i beznadziejnych chetnie towarzyszy i pomaga wszystkim Bóg - warto się do Niego zwrócić o pomoc, prosić o siły, dobre wskazówki.

Polecam Ci, jeśli jeszcze nie znałeś, posłuchać w necie lub poczytać o. Szustaka, ks. Dziewieckiego, ks. Pawlukiewicza, a także świeckiego pana Jacka Pulikowskiego. Nigdy nie jest za późno by cos zmienić w swoim myśleniu i w swoim życiu.

Niech Cię Bóg prowadzi i pomaga przetrwać ten ciężki czas.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

przepraszam, że nie odpisuje tak od razu, ale...w ciągu dnia musze pracować, a później po prostu nie mam "mocy" nawet na pisanie - NIC mi się NIE CHCE!...Boże żeby chciało mi się chcieć...
Bławatek
Posty: 2574
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Bławatek »

Majster pisze: 09 lip 2025, 21:03 przepraszam, że nie odpisuje tak od razu, ale...w ciągu dnia musze pracować, a później po prostu nie mam "mocy" nawet na pisanie - NIC mi się NIE CHCE!...Boże żeby chciało mi się chcieć...
Znam ten stan. Zaraz po wyprowadzce męża był covid i odcięcie wszystkich od wszystkich i wszystkiego. Moje dni i noce to był jeden wielki płacz i zastanawianie się jak to teraz będzie. Ale gdy zobaczyłam że mój ośmiolatek robi wszystko by mnie z tego dołka wyciągnąć to w jednym momencie postanowiłam, że syn powinien mieć poczucie bezpieczeństwa i fajną mamę, wiec postaniwilam wyjść z tej beznadziei. Dla niego ale i dla siebie to zrobiłam, bo nie mogłam patrzec na swoje opuchnięte oczy. A to wcale nie tak łatwo było się podnieść. Do tego każda noc była bezsenna. Za radami z forum udałam się do psychiatry - dzięki tabletkom wyregulowałem sen a potem też stanęłam na nogi. Terapia też dużo dała. I tobie też polecam.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

Witajcie,
dzisiaj postaram się trochę więcej, Już miałem cały elaborat o historii mojego małżeństwa, ale co to da, po co - już się wydarzyło to co się wydarzyło, nic nie zmienię i Wasze postrzeganie mnie i tak zamknie się w ostatniej hipotezie mojego wywodu...
Małżeństwo sakramentalne w tym roku 20 lat stażu. Dwoje dzieci na świat przywołaliśmy - dzisiaj to nastolatek i pełnoletnie. Pierwsze 15 lat całkiem dobrze, normalnie, dawaliśmy radę z większymi i mniejszymi problemami. Wspólnie ustalaliśmy wszystko, omawialiśmy rozważaliśmy. Ja ekspresyjny czasami zbyt wyzwolony w opiniach i wybuchowy, Ona cichsza, wrażliwsza i emocjonalnie odbierające świat otaczający. po 2020 zaczęło się "sypać", mniej porozumienia, mniej rozwiązujących problemy rozmów, więcej ja sobie Ona sobie. Ja sfrustrowany na szczycie życia, bo już tylko z górki zostało, praca do kitu, małe perspektyw na przyszłość, myśli wiecznie czarne, zero optymizmu, coraz częściej zaglądający w butelki z piwem i kieliszki z wódką... a w ciągu ostatnich dwóch lat już nie tylko w piątek i sobotę ale i codziennie.... Ona, Żona rozwijająca się zawodowo, skupiająca się coraz częściej na pracy a nie na domu, w pracy chwalona i doceniona w domu przygaszona, krytykowana, ganiona. Bywałem tak narwany, że gdy miałem wynieść śmieci to mówiłem, że ja się tylko do tego nadaję. Początek 2024 żona dziwnie choruje, co miesiąc wizyta na SORze, migreny dziwne bóle, bliżej nieokreślone zjawiska. Po omdleniu w pracy i pobycie w szpitalu, badania, badania i wszystko jest w normie...zalecono rozmowę z psychologiem. No i wyszło wszystko...psychosomatyczne objawy o podłoży nerwicy lękowej - zalecona terapia psychologiczna. skracając wywód: Moja Żona jest ofiara psychicznej przemocy domowej - uwierzcie mi nigdy bym o tym nie pomyślał, nigdy bym tego nie chciał - otrzymałem miano KATA własnej żony, którą kocham - jakby mnie ktoś obuchem w łeb zdzielił... Początek 2025 - zona oświadcza - nie czuje tego co powinna czuć żona do męża, w kwietniu - nie kocham cię, w maju miota się w zachowaniu i unika wszelkich rozmów w czerwcu w Boże Ciało - chce rozstania, byłam u prawnika złożę pozew o rozwód...W piątek wychodzi z domu około 16 i trzy dni nie wraca, telefonicznie dowiaduję że jest bezpieczna i mam się odczepić. Ostatecznie nie wraca do domu, śpi u siostry, po pracy wpada do domu po ciuchy, porozmawia z dziećmi i wychodzi. z tygodnia na tydzień widzę, że coraz dłużej jest w domu, wykazuje więcej zainteresowania, ale co dalej będzie NIE WIEM.
Poczytałem przez ostatnie tygodnie i w zasadzie stwierdzić mogę, że moja żona jest na "zakręcie". Przeczytałem na Waszym forum schemat wybaczania, zapytałem wprost co czuje do mnie - odpowiedź nie wiem, nie chciałabym cię znienawidzić i raczej chyba jeszcze daleka droga do wybaczenia.
Gdzie ja, Ona teraz jesteśmy nie mam pojęcia..., dokąd to zmierza nie mam pojęcia..., wiem jednak, że nie chcę rozstania i chcę jej dobra, chcę by "wyzdrowiała". Kocham Ją, chcę by ponownie poczuła miłość i radość w życiu, y poczuła się przy mnie bezpieczna i spojrzała w przyszłość ze mną u swego boku.
Jak to uczynić, jak wytrwać
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

Szanowne Panie z forum,
Te mniej doświadczone życiem i Te więcej doświadczone życiem, Jak to jest, że Kobieta zraniona tak nagle zmienia swoja osobowość względem męża, który tak naprawdę również był chory, nie postrzegał świata poprawnie tylko żył frustracją własnego JA. Ja nie usprawiedliwiam się tylko próbuje zrozumieć sposób postrzegania problemów w Kobiecy sposób... 15 lat dobre 3 gorsze i ostatnie 2 najgorsze. Jak to jest że jedno "dwa lata złe" przykrywają i niwelują "15 lat dobrych" - jak ten mechanizm psychologiczny działa jeszcze nie odkryłem. Oczywiście zająłem się sobą, bo od siebie zacząć trzeba zmieniać świat - nie podnoszę głosu, jestem cichszy, chodzę na terapię do psychologa, choć muszę powiedzieć, że nie odczuwam żadnej ulgi i większej motywacji po takich wizytach. Jestem bardzo świadomy swoich przywar, błędów którymi doprowadziłem moją żonę do granicy wytrzymałości.
Bardzo bym chciał cofnąć się w przeszłość - ale nie potrafię, myślę o sobie jak o jakimś gadzie, który ugryzł "serce i duszę" kobiety którą kocham - notabene jak można kochać i krzywdzić jednocześnie, a tak robiłem - czy jaj jestem jakiś nie normalny???!!!
Chciałbym i chcę naprawić wszystko, a zwłaszcza życie mojej żony
Awatar użytkownika
Niepozorny
Posty: 3099
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Niepozorny »

Majster pisze: 13 lip 2025, 18:36 Ja nie usprawiedliwiam się tylko próbuje zrozumieć sposób postrzegania problemów w Kobiecy sposób... 15 lat dobre 3 gorsze i ostatnie 2 najgorsze. Jak to jest że jedno "dwa lata złe" przykrywają i niwelują "15 lat dobrych" - jak ten mechanizm psychologiczny działa jeszcze nie odkryłem.
Pytanie skierowałeś do kobiet... ale uważam, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a nie od płci. Moja żona wyprowadziła się 6 lat temu w 10. roku naszego małżeństwa. Mógłbym powiedzieć, że 6 lat było ok, a potem zaczęło się psuć. Głównie pamiętam te ostatnie, gorsze lata, gdy żona wracała później z pracy, spała w osobnym łóżku, bardzo dużo czasu spędzała z telefonem i wszędzie zabierała go ze sobą. Wspomnienia z wcześniejszych lat wracają do mnie jedynie, gdy przeglądam zdjęcia lub filmy. Postrzegam je pozytywnie głównie z powodu naszych dzieci.
Te 15 lat, które nazwałeś dobrymi, twoja żona może widzieć zupełnie inaczej.

Napisałeś, że jesteście małżeństwem sakramentalnym. Co to dla Ciebie znaczy? Czy widzisz w tym jakąś wartość?
Z braku rodzi się lepsze!
Bławatek
Posty: 2574
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Bławatek »

Majster uważam, że osobowość nie ma płci - fakt, kobiety są bardziej uczuciowe, empatyczne nieraz i częściej więcej znoszą dla dobra rodziny, ale przychodzi taki moment gdy ma się już dość jakiegoś traktowania i mówią koniec. Mój mąż latami traktował mnie jak służącą, miłych słów latami nie słyszałam, on żył tak jak chciał, ja miałam siedzieć w domu popołudniami i w weekendy (to tak w skrócie) I gdy 5 lat temu powiedziałam, że dam radę tak żyć jeszcze 10 lat - do pelnoletnosci syna, a potem zamierzam w końcu iść na jakieś kursy, może dodatkowe studia itp. Co zrozumiał mój mąż? - że go chcę zostawić (ja tego nawet w myślach nie miałam), więc postanowił pierwszy mnie rzucić. Po latach wyszło, że już wtedy miał romans z koleżanką z pracy. Gdy się przyznał to stwierdził, że miał do tego prawo bo nie czuł się kochany i doceniany. Mogłabym wiele napisać, ale szkoda zaśmiecać twój wątek. Teraz wiem, że zawiodła u nas komunikacją i nie było zorientowania na drugą stronę (głównie po stronie męża),

Niestety różne cechy osobowości powodują że każdy człowiek działa tak lub inaczej i często nawet sobie z tego nie zdajemy sprawę więc warto przyjrzeć się sobie I zobaczyć czy nie mamy czegoś nad czym można by popracować.

Jeśli twoja żona usłyszała że była ofiarą przemocy domowej to być może jakieś twoje działania takie były, ale jak sam piszesz nie byłeś tego świadom. Żona po przemyśleniach może zmienić zdanie lub przyjąć, że mogłeś o tym nie wiedzieć gdy coś robiłes i dać ci szansę. Ale to wszystko to proces.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

Miałem plan dzisiaj Wam odpowiedzieć, ale jakoś mi nie wyszło, nie miałem natchnienia na pisanie. Byłem po południu u psychologa i poczułem się jak "rozjechany", może jutro coś mi się uda...
Bławatek
Posty: 2574
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Bławatek »

W takich momentach dobrze być blisko Boga i u Niego szukać wsparcia, sił. Czego Ci życzę.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

Rozmawiałem dzisiaj z żoną, jest kanał...chce mi się wyć, nie umiem myśleć...piszesz dobrze być blisko Boga - jak? Pytam jak to zrobić, jak poczuć? Codziennie w myślach sie zwracam z własną modlitwą do Niego, do świętych - proszę o pomoc - i nie mam poczucia ulgi i wsparcia.
Bławatek
Posty: 2574
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Bławatek »

Majster bo Pan Bóg nie jest czarodziejem który pomacha czarodziejską różdżką i sprawi by danemu człowiekowi było lepiej i by dostał to o czym marzy.

Z kilku rekolekcji na których byłam wyniosłam, że często mimo, że oddajemy wszystkie sprawy Bogu i chcemy by działał w naszym życiu to i tak robimy po swojemu.

Czasami potrzeba czasu i wyrzucenia emocji z siebie by zobaczyć, że On jest, troszczy się i pomaga.

Ja na początku tez musialam wyrzucić z siebie żal I złość na moją sytuację, a On był i czekał. Doświadczyłam tego po czasie.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

Te 15 lat, które nazwałeś dobrymi, twoja żona może widzieć zupełnie inaczej.

Napisałeś, że jesteście małżeństwem sakramentalnym. Co to dla Ciebie znaczy? Czy widzisz w tym jakąś wartość?
Te 15 lat było dobre, wspólnie z żoną o tym rozmawialiśmy, tylko dalej czas został zaniedbany.
Sakramentalnego małżeństwo ma dla mnie wartość samą w sobie tzn że wierzę w jedność dwojga ludzi, którzy mówią sobie tak przed ołtarzem nawet gdy pobłądzą. Zawsze trzeba spróbować odbudować, nawet na innych warunkach. Bo nie sztuką wyjść z pokoju w którym farba na ścianach wyblakła lub pobrudziła sie, dlaczego nie odmalować tego...bo to co pobrudziło może być doświadczeniem i nauką na przyszłość- Tak myślę
Ostatnio zmieniony 17 lip 2025, 9:36 przez Niepozorny, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie
Majster
Posty: 117
Rejestracja: 24 cze 2025, 8:37
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: 20 lat małżeństwa i niestety...Nie wiem co będzie?

Post autor: Majster »

Pytanie skierowałeś do kobiet... ale uważam, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a nie od płci.
Psychika Kobiety nie "działa" tak samo jak mężczyzny, tyle powiem z własnego doświadczenia, kobieta postrzega ważność pewnych spraw inaczej, inaczej analizuje bardziej emocjonalnie - nie jesteśmy jednolici
Ostatnio zmieniony 17 lip 2025, 9:40 przez Niepozorny, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie i usunięto treść, która pojawiła się we wcześniejszym poście
ODPOWIEDZ