viewtopic.php?f=20&t=229
Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Moderator: Moderatorzy
- Niepozorny
- Posty: 3279
- Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
- Jestem: w separacji
- Płeć: Mężczyzna
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Z braku rodzi się lepsze!
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Lilatoja wiem jak trudno zachować spokój gdy świat się wali, gdy osoba najbliższa zraniła, stała się obojętna... Nikt nas zawczasu nie uczy jak postępować w różnych trudnościach, zresztą sami też nie szukamy takiej wiedzy gdy jedt dobrze, natomiast gdy zaczyna się coś psuć to działamy chaotycznie, po omacku, więc dobrze jest zająć się sobą, poczytać posłuchać w necie czegoś na temat kryzysu, naprawy. Może pójście na terapię indywidualną lub wspólną z mężem pomogłoby ci sobie dużo poukładać, zrozumieć, nauczyć się dobrego wyrażania emocji. Mi terapie pomogły, choć początkowo opornie przyjmowałam prawdę o mnie, mężu, o nas. Teraz więcej wiem i rozumiem. Z tego co pisałaś to macie różne charaktery i osobowości- na początku znajomości to bywa urocze, ale po latach bywa, że któraś strona albo się bardziej męczy albo "zazdrości" drugiej stronie "lepszych" cech. Dodatkowo zauroczenie inną osobą wnosi czasami powiew nowości i często człowiek może zapomnieć, że z żoną/mężem też był szczęśliwy.
Piszesz, że postarasz się by w domu było jak wcześniej, pewnie by zachęcić męża do zostania - ważne by to było prawdziwe działanie a nie udawane by osiągnąć cel. Może warto też się teraz zastanowić czy tobie nie dzieje się krzywda że strony męża i czy sama też siebie nie krzywdzisz. Często o siebie dbamy na końcu.
Piszesz, że postarasz się by w domu było jak wcześniej, pewnie by zachęcić męża do zostania - ważne by to było prawdziwe działanie a nie udawane by osiągnąć cel. Może warto też się teraz zastanowić czy tobie nie dzieje się krzywda że strony męża i czy sama też siebie nie krzywdzisz. Często o siebie dbamy na końcu.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Poprosił o kilka dni bez poruszania tematu by mógł psie zastanowić Dałam mu tydzień. Nie mówiłam nie kłóciłam się. Staram funkcjonować jakby nic się nie stało. Tak jak on. Z ogromną nadzieją że po tygodniu powie. " Tak chce walczyć o małżeństwo"... Minął tydzień a on nic. Wiec postawiłam ultimatum "wybierasz ja albo ona" ze łzami w oczach prosił bym nie kazała mu tego robić... Uparłam się.
Wybrał ją....
Chciał z nami zostać aż psychicznie stanę na nogi i by oszczędzić szoku dzieciom... Podziękowałam za jego litość ale zgodziłam się by przyjeżdżał rano jadł z nami śniadanie i zawoził starszego do szkoły... Po południu też jest by dzieci widziały że jest...
Wyprowadził się chyba na naszą działkę. Widzę że jest szczęśliwy wizją swojej wspaniałej sielankowej przyszłości...... Byliśmy u psychologa by zapisać nasze 10 letnie dziecko...to mówił o dziecka problemach a o rozwodzie nic więc, to ja powiedziałam. Psycholog tłumaczyła mu że zawsze dzieci ucierpią to on z taką niezrozumiałą dla mnie pewnością mówił jej że "nic mu nie będzie"... Nie okazuje żadnej skruchy i żalu...jest bezwzględny i zachowuje się jakby nic się nie stało....nie jest sobą ...nie poznaje go to nie jest ten człowiek z którym przeżyłam tyle lat.....
Miałam 16blat jak go poznałam...Teraz muszę nauczyć się żyć od nowa...bez niego bez jego bliskości której było tak dużo...dla dzieci muszę być silna. Wiem.
Wybrał ją....
Chciał z nami zostać aż psychicznie stanę na nogi i by oszczędzić szoku dzieciom... Podziękowałam za jego litość ale zgodziłam się by przyjeżdżał rano jadł z nami śniadanie i zawoził starszego do szkoły... Po południu też jest by dzieci widziały że jest...
Wyprowadził się chyba na naszą działkę. Widzę że jest szczęśliwy wizją swojej wspaniałej sielankowej przyszłości...... Byliśmy u psychologa by zapisać nasze 10 letnie dziecko...to mówił o dziecka problemach a o rozwodzie nic więc, to ja powiedziałam. Psycholog tłumaczyła mu że zawsze dzieci ucierpią to on z taką niezrozumiałą dla mnie pewnością mówił jej że "nic mu nie będzie"... Nie okazuje żadnej skruchy i żalu...jest bezwzględny i zachowuje się jakby nic się nie stało....nie jest sobą ...nie poznaje go to nie jest ten człowiek z którym przeżyłam tyle lat.....
Miałam 16blat jak go poznałam...Teraz muszę nauczyć się żyć od nowa...bez niego bez jego bliskości której było tak dużo...dla dzieci muszę być silna. Wiem.
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Współczuję mocno, bo to ciężki moment. Żyjąc w zawieszeniu na dłuższą metę i tak byś nie dala rady spokojnie funkcjonować. Bóg da ci potrzebne siły i pomoc.
Mój mąż też zawsze twierdził, że jego odejście i brak częstych kontaktów na nasze dziecko nie wpłyną. Ja uważam inaczej. No, ale... mężowi nie jestem w stanie tego wytłumaczyć.
Mój mąż też zawsze twierdził, że jego odejście i brak częstych kontaktów na nasze dziecko nie wpłyną. Ja uważam inaczej. No, ale... mężowi nie jestem w stanie tego wytłumaczyć.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Witaj Lilatoja.
Jestem rok od zdrady męża, u nas nastąpiła, po kilku miesiącach pisania z kowalską ( mieszka od nas 500 km), zdrada fizyczna. Romans trwał ok 3 msce.
Mąż też w czerwcu wybrał ją, gdy wszystko się wydało, bez problemu się spakował, powiedział mi i dzieciom „ przepraszam” i wyszedł z walizką. Stało się to w dzień ojca! Mieszkał sam w kawalerce 2 miesiące. Zakochał się (teraz uważa, że to było jakieś dramatyczne zauroczenie, na pewno nie miłość) - tak powtarzał wtedy i chciał układać życie od nowa, być jeszcze szczęśliwy. Gdy mi o tym mówił to był dziwny, jego oczy…to nie był mój mąż. Córka często po spotkaniu z nim powtarzała, że boi się taty i tata ma dziwne oczy. Domagał się szybkiego „ kulturalnego „ rozwodu. A nawet złożył pozew, który po tygodniu wycofał! Mój mąż sięgnął prawdziwego dna i Bóg mu na to pozwolił! Wrócił wrak człowieka …..
Ale ile zdarzył zła mi i dzieciom uczynić, to go przygniotło….mówił, że gdy był u prawnika, to za każdym razem waliły pioruny, stancje mu zalało, mało nie miał czołowego zderzenia, spadł mu nowiutki zegarek i szkło się potłukło…takie niby przypadki!
Mój mąż postrzegany jako wzorowy mąż i ojciec, w ogromnej wspólnocie męskiej, codziennie odmawiający różaniec….a jednak można!
Po spotkaniu pierwszy raz z tą kobietą, wpadł w taki amok, ze wszystko sobie potrafił wytłumaczyć i uważał, że robi dobrze! Szedł jak burza, niszczył wszystko..Ale to było max pierwszy miesiąc. Potem tydzień po tygodniu było coraz gorzej. Zanim się wydało spotkał się z tą kobietą 3 razy. Po wydaniu jeszcze 3, potem ostatni pojechał z nią zakończyć, wpadła ogromna histerie! Ostatecznie skończył telefonicznie. Chcąc wrócić poprosił mnie o rozmowę, na tej rozmowie od razu ( choć nie prosiłam) pokazał dowody, że to już skończone i że wycofał pozew( o którym nawet pojęcia nie miałam)!
Wrócił wrak człowieka bardzo schudł, palił paczkę dziennie…
Ja nie prosiłam, nie błagałam o powrót, starałam się stosować listę Zerty, choć było trudno..….za to szedł szturm do Nieba! Gdzie mogłam prosiłam o modlitwę, sama odmawiałam NP, jego koledzy ze wspólnoty modlili, pościli …..naprawdę to był szturm… w święto Matki Bożej Królowej był u spowiedzi ostatecznie( taki też przypadek).
Mąż jest od 10 mscy w domu….
Na początku było strasznie ciężko…. Fizycznie i psychicznie oboje na dnie..
Mąż od około pół roku chodzi na terapię do mężczyzny ( chrześcijanin, ojciec 4 dzieci, teolog, psychoterapeuta). Mąż nigdy nie chciał iść, uważał, że to ja potrzebuje , nie on! A teraz czeka bardzo na każdą sesję, i żałuje , że wcześniej, gdy było tak źle między nami, nie poszedł… Zmienia się bardzo, ten człowiek uświadomił mu już wiele …. Mąż bardzo chce uratować nasze małżeństwo, powiedział mi, że ja o niego walczyłam wtedy, gdy wszedł w takie bagno i zło! To teraz on za dwójkę będzie walczył, gdy ja nie mam siły. Mąż wiele lat był zaangażowany w wymagające i drogie hobby, teraz skupił się tylko na małżeństwie i rodzinie. Bardzo stara się o relacje z córką ( dziecko wczesnoszkolne) i widzę , że to daje owoce ( córka strasznie przeżyła jego wyprowadzkę)…. Syn trzyma jeszcze dystans, choć na dzień ojca bardzo męża przytulił i dał prezent! Córka nic nie wie , za to syn zna prawdę , jest pełnoletni.
Właśnie jesteśmy z mężem na wyjeździe we dwójkę… mąż ogarnął i naprawdę się stara….
Stara się cierpliwie znosić moje huśtawki i emocje! Nad którymi, niestety, nie potrafię czasem zapanować! W związku z tym, co mi zrobił, wiem że modli się, by Bóg uleczył moje serce….
Nie wiem, co będzie dalej…. Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że będę zdradzona żona , a mąż, że jest zdolny to zrobić! On jechał do tej kobiety porozmawiać, że nic nie może być między nimi( pewny siebie, że on nigdy nie zdradzi)….a skończył tak tragicznie! Ogromna pycha i moja i jego! Małżeństwo w ogromnym kryzysie, do którego i ja bardzo się przyczyniłam….
Amok, moim zdaniem też zniewolenie, potrafi zmienić człowieka niewyobrażalnie! Mój mąż powtarzał, że już nigdy do mnie nie wróci! Wtedy tak mówił, że chce być w końcu szczęśliwy, że ktoś go pokochał! A jednak dziś jesteśmy razem …..i wszystko w rękach Pana Boga!
Ale ja bardzo się zmieniłam… skończyła się ta nasz a”niewinna” miłość od liceum. Mąż był wiernym i zawsze dbającym o rodzinę! Mamy obecnie 21 lat stażu małżeńskiego.
Jestem rok od zdrady męża, u nas nastąpiła, po kilku miesiącach pisania z kowalską ( mieszka od nas 500 km), zdrada fizyczna. Romans trwał ok 3 msce.
Mąż też w czerwcu wybrał ją, gdy wszystko się wydało, bez problemu się spakował, powiedział mi i dzieciom „ przepraszam” i wyszedł z walizką. Stało się to w dzień ojca! Mieszkał sam w kawalerce 2 miesiące. Zakochał się (teraz uważa, że to było jakieś dramatyczne zauroczenie, na pewno nie miłość) - tak powtarzał wtedy i chciał układać życie od nowa, być jeszcze szczęśliwy. Gdy mi o tym mówił to był dziwny, jego oczy…to nie był mój mąż. Córka często po spotkaniu z nim powtarzała, że boi się taty i tata ma dziwne oczy. Domagał się szybkiego „ kulturalnego „ rozwodu. A nawet złożył pozew, który po tygodniu wycofał! Mój mąż sięgnął prawdziwego dna i Bóg mu na to pozwolił! Wrócił wrak człowieka …..
Ale ile zdarzył zła mi i dzieciom uczynić, to go przygniotło….mówił, że gdy był u prawnika, to za każdym razem waliły pioruny, stancje mu zalało, mało nie miał czołowego zderzenia, spadł mu nowiutki zegarek i szkło się potłukło…takie niby przypadki!
Mój mąż postrzegany jako wzorowy mąż i ojciec, w ogromnej wspólnocie męskiej, codziennie odmawiający różaniec….a jednak można!
Po spotkaniu pierwszy raz z tą kobietą, wpadł w taki amok, ze wszystko sobie potrafił wytłumaczyć i uważał, że robi dobrze! Szedł jak burza, niszczył wszystko..Ale to było max pierwszy miesiąc. Potem tydzień po tygodniu było coraz gorzej. Zanim się wydało spotkał się z tą kobietą 3 razy. Po wydaniu jeszcze 3, potem ostatni pojechał z nią zakończyć, wpadła ogromna histerie! Ostatecznie skończył telefonicznie. Chcąc wrócić poprosił mnie o rozmowę, na tej rozmowie od razu ( choć nie prosiłam) pokazał dowody, że to już skończone i że wycofał pozew( o którym nawet pojęcia nie miałam)!
Wrócił wrak człowieka bardzo schudł, palił paczkę dziennie…
Ja nie prosiłam, nie błagałam o powrót, starałam się stosować listę Zerty, choć było trudno..….za to szedł szturm do Nieba! Gdzie mogłam prosiłam o modlitwę, sama odmawiałam NP, jego koledzy ze wspólnoty modlili, pościli …..naprawdę to był szturm… w święto Matki Bożej Królowej był u spowiedzi ostatecznie( taki też przypadek).
Mąż jest od 10 mscy w domu….
Na początku było strasznie ciężko…. Fizycznie i psychicznie oboje na dnie..
Mąż od około pół roku chodzi na terapię do mężczyzny ( chrześcijanin, ojciec 4 dzieci, teolog, psychoterapeuta). Mąż nigdy nie chciał iść, uważał, że to ja potrzebuje , nie on! A teraz czeka bardzo na każdą sesję, i żałuje , że wcześniej, gdy było tak źle między nami, nie poszedł… Zmienia się bardzo, ten człowiek uświadomił mu już wiele …. Mąż bardzo chce uratować nasze małżeństwo, powiedział mi, że ja o niego walczyłam wtedy, gdy wszedł w takie bagno i zło! To teraz on za dwójkę będzie walczył, gdy ja nie mam siły. Mąż wiele lat był zaangażowany w wymagające i drogie hobby, teraz skupił się tylko na małżeństwie i rodzinie. Bardzo stara się o relacje z córką ( dziecko wczesnoszkolne) i widzę , że to daje owoce ( córka strasznie przeżyła jego wyprowadzkę)…. Syn trzyma jeszcze dystans, choć na dzień ojca bardzo męża przytulił i dał prezent! Córka nic nie wie , za to syn zna prawdę , jest pełnoletni.
Właśnie jesteśmy z mężem na wyjeździe we dwójkę… mąż ogarnął i naprawdę się stara….
Stara się cierpliwie znosić moje huśtawki i emocje! Nad którymi, niestety, nie potrafię czasem zapanować! W związku z tym, co mi zrobił, wiem że modli się, by Bóg uleczył moje serce….
Nie wiem, co będzie dalej…. Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że będę zdradzona żona , a mąż, że jest zdolny to zrobić! On jechał do tej kobiety porozmawiać, że nic nie może być między nimi( pewny siebie, że on nigdy nie zdradzi)….a skończył tak tragicznie! Ogromna pycha i moja i jego! Małżeństwo w ogromnym kryzysie, do którego i ja bardzo się przyczyniłam….
Amok, moim zdaniem też zniewolenie, potrafi zmienić człowieka niewyobrażalnie! Mój mąż powtarzał, że już nigdy do mnie nie wróci! Wtedy tak mówił, że chce być w końcu szczęśliwy, że ktoś go pokochał! A jednak dziś jesteśmy razem …..i wszystko w rękach Pana Boga!
Ale ja bardzo się zmieniłam… skończyła się ta nasz a”niewinna” miłość od liceum. Mąż był wiernym i zawsze dbającym o rodzinę! Mamy obecnie 21 lat stażu małżeńskiego.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Teraz już mi oczy się otwierają. Biorę leki na uspokojenie i zaczynam "trzeźwo" myśleć.
Tak chyba za bardzo w zdarzeniu z jego nagłym brakiem uczuć i tak bardzo krzywdzącym zachowaniem idealizowałam nasze małżeństwo w akcie rozpaczy....
Teraz jak cofam się myślami w stecz i analizuje jego zachowania to uświadomiłam sobie że już od roku on zaczął się odsuwać... Ja myślałam że ucieka z domu od stresu i mu na to pozwoliłam... Wzięłam wszystkie obowiązki na siebie. W lipcu zeszłego roku moco się ze mną pokłócił gdzie nie miał wielkiego powodu ( zwykła sprzeczka przerodziła sie w agresję...padło dużo obraźliwych słów... przeprosił ale nie jakoś wyjątkowo...
Gdy w sierpniu byliśmy na wczasach pozwolił mi samej z dziećmi wieczorem pójść na spacer. Nigdy tak nie robił, każdą sekundę chciał z nami spędzać i ze starszym dzieckiem. Nasz maluszek jest bardzo niesforny i mąż od niego" uciekał".
Przyznał że zauroczył się w niej właśnie rok temu...i uciekając od domowych problemów znalazł w niej przyjaciółkę co przerodziło się w obustronną miłość...
Mąż nie jest religijny tak jak ja. Chodzi do Kościoła bo go o to proszę lub z naszym dzieckiem przed komunią gdzie tego chodzenia było dużo.....
Poszedł do spowiedzi....komunia dziecka....moje błaganie by został... presja rodziny i przyjaciół...nic go nie zatrzymało...już z nami nie mieszka a z nią ma cały czas kontakt i się spotykają. Wynajął mieszkania. Mówi o rozwodzie i podziale majątku....Ja odpuściłam staram się zachować zimną krew przy nim i formalny ton.. Już wiem że go odwrócić od jego planów. Tak bardzo jest w niej zakochany że wszystko zaprzepaścił...porzucił bezwzględnie...dzieci chce widywać i zależy mu na nich...
Ja jestem na etapie pakowania jego rzeczy....pozwala mi to rozładować wściekłość...
Muszę się z tym pogodzić ze już nigdy do mnie nie wróci...tylko jest ciężko bo maluszek codziennie płacze do taty..a starszy wypatruje kiedy przyjedzie... Rodzina się rozpadła....jest żal, wściekłość, smutek, niezrozumienie ale żyć trzeba dalej
Tak chyba za bardzo w zdarzeniu z jego nagłym brakiem uczuć i tak bardzo krzywdzącym zachowaniem idealizowałam nasze małżeństwo w akcie rozpaczy....
Teraz jak cofam się myślami w stecz i analizuje jego zachowania to uświadomiłam sobie że już od roku on zaczął się odsuwać... Ja myślałam że ucieka z domu od stresu i mu na to pozwoliłam... Wzięłam wszystkie obowiązki na siebie. W lipcu zeszłego roku moco się ze mną pokłócił gdzie nie miał wielkiego powodu ( zwykła sprzeczka przerodziła sie w agresję...padło dużo obraźliwych słów... przeprosił ale nie jakoś wyjątkowo...
Gdy w sierpniu byliśmy na wczasach pozwolił mi samej z dziećmi wieczorem pójść na spacer. Nigdy tak nie robił, każdą sekundę chciał z nami spędzać i ze starszym dzieckiem. Nasz maluszek jest bardzo niesforny i mąż od niego" uciekał".
Przyznał że zauroczył się w niej właśnie rok temu...i uciekając od domowych problemów znalazł w niej przyjaciółkę co przerodziło się w obustronną miłość...
Mąż nie jest religijny tak jak ja. Chodzi do Kościoła bo go o to proszę lub z naszym dzieckiem przed komunią gdzie tego chodzenia było dużo.....
Poszedł do spowiedzi....komunia dziecka....moje błaganie by został... presja rodziny i przyjaciół...nic go nie zatrzymało...już z nami nie mieszka a z nią ma cały czas kontakt i się spotykają. Wynajął mieszkania. Mówi o rozwodzie i podziale majątku....Ja odpuściłam staram się zachować zimną krew przy nim i formalny ton.. Już wiem że go odwrócić od jego planów. Tak bardzo jest w niej zakochany że wszystko zaprzepaścił...porzucił bezwzględnie...dzieci chce widywać i zależy mu na nich...
Ja jestem na etapie pakowania jego rzeczy....pozwala mi to rozładować wściekłość...
Muszę się z tym pogodzić ze już nigdy do mnie nie wróci...tylko jest ciężko bo maluszek codziennie płacze do taty..a starszy wypatruje kiedy przyjedzie... Rodzina się rozpadła....jest żal, wściekłość, smutek, niezrozumienie ale żyć trzeba dalej
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Lilatoja....
To jest ten amok, ja nie poznawalam męża....mąż tez , gdy już oprzytomnial , minęło kilka miesięcy, sam mówi, że to był straszny czas i nic nie docierało, on miał wizję szczęścia z kowalska. Chciał szybkiego, kulturalnego rozwodu, ,,zgody,,, podzialu majątku.
Kowalska okazała się toksyczna kobieta. Gdy mąż powiedział, że tyle zła uczynili i on chce wrócić do rodziny, wpadła w histerie wydzwaniała do męża piła przy tym alkohol, szantażowała, że sobie coś zrobi. Jest jeszcze mnóstwo innych wątków ale nie chce pisać szczegółów.
Wstawialm ten link już wcześniej, przeczytaj, może powie Tobie coś więcej o zachowaniu męża. Jest też ciekawa konferencja ks Glasa, której warto posłuchać.
Ja ,,walczyłam,, modlitwa, bo właśnie łzy mojego dziecka wczesnoszkolnego bardzo mnie motywowały. Księża mówią, gdy analizujemy przypadkowe daty, święta, co kiedy się wydarzyło, CUD!
Też była przyjaciółka, i przerodziło się w ,,miłość,,! Tylko to żadna miłość nie była. Mąż niszczył , palił wszystkie mosty.
https://adonai.pl/malzenstwo/?id=153#google_vignette
https://youtube.com/watch?v=PVPnIKrjTqY ... QsmFn4Ufrq
Dbaj o siebie, to ciężki czas, to walka duchowa, którą przechodzi Wasze małżeństwo.
To jest ten amok, ja nie poznawalam męża....mąż tez , gdy już oprzytomnial , minęło kilka miesięcy, sam mówi, że to był straszny czas i nic nie docierało, on miał wizję szczęścia z kowalska. Chciał szybkiego, kulturalnego rozwodu, ,,zgody,,, podzialu majątku.
Kowalska okazała się toksyczna kobieta. Gdy mąż powiedział, że tyle zła uczynili i on chce wrócić do rodziny, wpadła w histerie wydzwaniała do męża piła przy tym alkohol, szantażowała, że sobie coś zrobi. Jest jeszcze mnóstwo innych wątków ale nie chce pisać szczegółów.
Wstawialm ten link już wcześniej, przeczytaj, może powie Tobie coś więcej o zachowaniu męża. Jest też ciekawa konferencja ks Glasa, której warto posłuchać.
Ja ,,walczyłam,, modlitwa, bo właśnie łzy mojego dziecka wczesnoszkolnego bardzo mnie motywowały. Księża mówią, gdy analizujemy przypadkowe daty, święta, co kiedy się wydarzyło, CUD!
Też była przyjaciółka, i przerodziło się w ,,miłość,,! Tylko to żadna miłość nie była. Mąż niszczył , palił wszystkie mosty.
https://adonai.pl/malzenstwo/?id=153#google_vignette
https://youtube.com/watch?v=PVPnIKrjTqY ... QsmFn4Ufrq
Dbaj o siebie, to ciężki czas, to walka duchowa, którą przechodzi Wasze małżeństwo.
„Jezu, Ty się tym zajmij”
- Niepozorny
- Posty: 3279
- Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
- Jestem: w separacji
- Płeć: Mężczyzna
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Powyższe linki były już na forum przedstawiane. Zapraszam do zapoznania się z komentarzem do nich.
Z braku rodzi się lepsze!
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Mąż w tej chwili nie mieszka z nami, przyjeżdża do dzieci. Przekupuje prezentami starszego, młodszego unika bo ciągle płacze. Ciągle mu mówię jak dzieci cierpią i płaczą..to on jakby tego nie słyszy. Najgorsze jest to że on dalej twardo brnie w to co robi. Analizuje podział majątku rozwód itp. Kowalska odwzajemnia uczucie i już wzięła szybki rozwód.. Mąż zerwał kontakty z przyjaciółmi i rodziną. Ma nowych kolegów którzy klepią po plecach. Kowalska też manipuluje, pociesza i wspiera w tym co on robi... Wiem że w głębi serca nie jest mu łatwo bo jest wrażliwym człowiekiem...Przy mnie udaje twardziela a jej płacze w ramię... Tak jego spojrzenie jest okropne każdy kto z nim rozmawiał to mówi że jest jakiś "naćpany" ...
Wiem też że te zakochanie trwa już rok...tak jak przypuszczałam...bo od roku stopniowo się oddalal nie tylko ode mnie ale od dzieci również...był poprostu bez kontaktu, nieobecny w telefonie, nerwowy..
.. Bardzo boli to że przekreślił nasze wspólne życie i postanowił zacząć nowe....A wiem że mnie bardzo kochał i to co teraz wygaduje jest nieprawdą..zakłamuje naszą przeszłość i wyolbrzymia problemy żeby się usprawiedliwić. Wszyscy mówią że jest w jakimś amoku . Pracował wokół naszych inwestycji teraz zaniedbuje wszystko a jest perfekcjonistą. Działkę zaniedbał na której mieszkał 2 tygodnie i miał czas by zrobić porządek....dalej jest zamroczony i zaślepiony... Gdy ostatnio zapytałam "kim dla ciebie jestem?" To powiedział że to nie jest tak że nic nie czuje...i wyszedł.
Tylko cud mógłby sprawić że przejrzy na oczy i wróci... Będę się modlić ale nadzieja we mnie gaśnie...
Wiem też że te zakochanie trwa już rok...tak jak przypuszczałam...bo od roku stopniowo się oddalal nie tylko ode mnie ale od dzieci również...był poprostu bez kontaktu, nieobecny w telefonie, nerwowy..
.. Bardzo boli to że przekreślił nasze wspólne życie i postanowił zacząć nowe....A wiem że mnie bardzo kochał i to co teraz wygaduje jest nieprawdą..zakłamuje naszą przeszłość i wyolbrzymia problemy żeby się usprawiedliwić. Wszyscy mówią że jest w jakimś amoku . Pracował wokół naszych inwestycji teraz zaniedbuje wszystko a jest perfekcjonistą. Działkę zaniedbał na której mieszkał 2 tygodnie i miał czas by zrobić porządek....dalej jest zamroczony i zaślepiony... Gdy ostatnio zapytałam "kim dla ciebie jestem?" To powiedział że to nie jest tak że nic nie czuje...i wyszedł.
Tylko cud mógłby sprawić że przejrzy na oczy i wróci... Będę się modlić ale nadzieja we mnie gaśnie...
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Lilatoja... bardzo mi przykro. Wiem, co przeżywasz, niestety z autopsji. Ja tez nie poznawalam męża. Z kochającego ojca i męża stał się oschłym, paskudnym materialistą, zakochanym w sobie i swojej wolnosci. Długo walczyłam. Prosby, groźby, terapie, leczenia. Nic nie pomogło, wygrał egoizm męża. A ja sama bardzo długo żyłam marzeniami i wspomnieniami, wypierając z głowy to całe zło. Boga prosiłam o jedno-aby dal mi siłę do przetrwania.
Tez jestem zdradzoną żoną. I w pewnym momencie stało się coś, co sprawiło, ze mi się przelało, ze powiedziałam- dosyć. Dzisiaj , z perspektywy tych kilku miesięcy widze to troche inaczej. Po prostu w koncu wybrałam siebie i dzieci.
Dzisiaj jestem sama. Czy jestem szczęśliwa? Nie okreslilabym tego w ten sposób. Ale na pewno jestem spokojniejsza, choc na lekach, ale bez tych awantur i wyzwisk. Mąż sie wyprowadził, mam spokojny dom, do którego wracam juz bez strachu. W głowie czuję swoistego rodzaju porażkę, bo nie udało mi się uratować malzenstwa. Mąż się zabawia z kolejną kowalską, ja ledwo przędę, takze finansowo. Ale odzyskałam cos, co jest bezcenne- własną godność, jako człowieka i jako kobiety.
Czeka mnie jeszcze walka w sądzie, bo z bycia ojcem tez sie wypisał, wiec musimy walczyc o alimenty. Złozyl tez pozew o podzial majątku. Takze duzo jeszcze przede mną, ale tez dużo za mną.
Co moge Ci napisac? Moje doswiadczenie mówi- walcz, nie zapominając o sobie. Jestes matką, dzieci jeszcze długo beda Ciebie potrzebowac, dlatego nie powinnas tracic siebie z oczu. Ja tez mam nadzieję, ze moj maz zdejmie z oczu te klapki egoizmu i pieniedzy, i przejrzy na te oczy. Jak Bóg da, to tak bedzie. Zadbaj o siebie, zabezpiecz siebie i dzieci psychologicznie, bo to bardzo trudna sytuacja. I nie trać nadziei, ona umiera ostatnia. Powodzenia, sciskam.
Tez jestem zdradzoną żoną. I w pewnym momencie stało się coś, co sprawiło, ze mi się przelało, ze powiedziałam- dosyć. Dzisiaj , z perspektywy tych kilku miesięcy widze to troche inaczej. Po prostu w koncu wybrałam siebie i dzieci.
Dzisiaj jestem sama. Czy jestem szczęśliwa? Nie okreslilabym tego w ten sposób. Ale na pewno jestem spokojniejsza, choc na lekach, ale bez tych awantur i wyzwisk. Mąż sie wyprowadził, mam spokojny dom, do którego wracam juz bez strachu. W głowie czuję swoistego rodzaju porażkę, bo nie udało mi się uratować malzenstwa. Mąż się zabawia z kolejną kowalską, ja ledwo przędę, takze finansowo. Ale odzyskałam cos, co jest bezcenne- własną godność, jako człowieka i jako kobiety.
Czeka mnie jeszcze walka w sądzie, bo z bycia ojcem tez sie wypisał, wiec musimy walczyc o alimenty. Złozyl tez pozew o podzial majątku. Takze duzo jeszcze przede mną, ale tez dużo za mną.
Co moge Ci napisac? Moje doswiadczenie mówi- walcz, nie zapominając o sobie. Jestes matką, dzieci jeszcze długo beda Ciebie potrzebowac, dlatego nie powinnas tracic siebie z oczu. Ja tez mam nadzieję, ze moj maz zdejmie z oczu te klapki egoizmu i pieniedzy, i przejrzy na te oczy. Jak Bóg da, to tak bedzie. Zadbaj o siebie, zabezpiecz siebie i dzieci psychologicznie, bo to bardzo trudna sytuacja. I nie trać nadziei, ona umiera ostatnia. Powodzenia, sciskam.
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Mąż teraz twierdzi że to ja kazałam mu podjąć decyzje o odejściu...Bo postawiłam ultimatum i jak powiedział że nie ma zamiaru walczyć o małżeństwo to spakowałam jego rzeczy i wygoniłam z domu zmieniając klucze....Chciałam dać mu nauczkę ale ostatecznie pomogłam w tym najtrudniejszym mu momencie poprostu wyjść z domu... Teraz tego żałuje ale jego upór i obojętność były tak krzywdzące że nie dałam rady z nim być pod jednym dachem...te jego stanowcze deklaracje " Zrozum że z tobą nie będę bo cię nie kocham, nic do ciebie nie czuje'" wręcz wykrzyczane ...Teraz mówi" odeszlem od ciebie nie od dzieci ". Gdy pytam czy wróci to mówi " nie nie wrócę bo nie chcę.." Dzieci kocham i nigdy nie zostawię". Proszę by przemyślał na chłodno bo teraz jest sam to mówi" już przemyślałem dużo " " przepraszam nic nie zmienię" " próbowałem z nią zerwać ale nie mogę...kocham ją i to z nią chce być "...Ona mi napisała że odwzajemnia uczucie i nie odpuści....
Zbliża się 20 rocznica.....a ja jestem wrakiem ciągle na lekach i u psychologa. Z maluszkiem który codziennie płacze do taty i ze starszym na terapii... Zmiażdżona i podeptana przez swojego męża. Czuje się jak śmierć...
Zbliża się 20 rocznica.....a ja jestem wrakiem ciągle na lekach i u psychologa. Z maluszkiem który codziennie płacze do taty i ze starszym na terapii... Zmiażdżona i podeptana przez swojego męża. Czuje się jak śmierć...
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Ciężko się czyta jak twój mąż zwala całą winę na ciebie. To jest bardzo częste. Łatwiej odwrócić kota ogonem i komuś coś wmówić niż stanąć w prawdzie, niż z odwagą przyznać się do błędów.
Polecam 2 książki "Miłość potrzebuje stanowczości" I "Granice w relacjach małżeńskich" w nich można przeczytać podobne do twojej czy mojej historie. Ja też się bałam postawic granice, powiedzieć mężowi prawdę o nim bo bałam się, że odejdzie. Pierwszy raz mój mąż z domu wyprowadził się 1,5 roku po naszym ślubie bo nie podobało mu się to, że skupiłam się na naszym maluszku. Tego się nie spodziewałam po 40 letnim facecie. Więc przez resztę wspólnych lat z tyłu głowy miałam, że muszę uważać by męża czymś nie urazić bo może znów odejść. Na dłuższą metę tak się nie da żyć. Wolę żyć w prawdzie. Strasznie bolało mnie odejście męża, ale teraz po 6 latach odczytuje to jako najlepsze działanie Boga bo ja bym się wykończyła, a tak, dzięki terapii, konferencjom, książkom, odzyskałam siebie, odzyskałam radość życia.
Nie daj sobie wmówić że jesteś za wszystko odpowiedzialna. Ja lubię słychać czyichś uwag i zastanawiać się ile w tych słowach jest prawdy o mnie, jeśli coś wymaga zmiany to to robię, ale jeśli ktoś mnie ocenił fałszywie przez pryzmat swoich deficytów czy doświadczeń to się tym nie przejmuję. Małymi krokami zmieniam siebie, choć na początku po odejściu męża było to trudne bo nie miałam.sil i chęci, ale dla syna się pozbierałam, bo chciałam by miał fajną, szczęśliwą mamę.
Niech Bóg Cię prowadzi I pomoże w tym trudnym czasie.
Polecam 2 książki "Miłość potrzebuje stanowczości" I "Granice w relacjach małżeńskich" w nich można przeczytać podobne do twojej czy mojej historie. Ja też się bałam postawic granice, powiedzieć mężowi prawdę o nim bo bałam się, że odejdzie. Pierwszy raz mój mąż z domu wyprowadził się 1,5 roku po naszym ślubie bo nie podobało mu się to, że skupiłam się na naszym maluszku. Tego się nie spodziewałam po 40 letnim facecie. Więc przez resztę wspólnych lat z tyłu głowy miałam, że muszę uważać by męża czymś nie urazić bo może znów odejść. Na dłuższą metę tak się nie da żyć. Wolę żyć w prawdzie. Strasznie bolało mnie odejście męża, ale teraz po 6 latach odczytuje to jako najlepsze działanie Boga bo ja bym się wykończyła, a tak, dzięki terapii, konferencjom, książkom, odzyskałam siebie, odzyskałam radość życia.
Nie daj sobie wmówić że jesteś za wszystko odpowiedzialna. Ja lubię słychać czyichś uwag i zastanawiać się ile w tych słowach jest prawdy o mnie, jeśli coś wymaga zmiany to to robię, ale jeśli ktoś mnie ocenił fałszywie przez pryzmat swoich deficytów czy doświadczeń to się tym nie przejmuję. Małymi krokami zmieniam siebie, choć na początku po odejściu męża było to trudne bo nie miałam.sil i chęci, ale dla syna się pozbierałam, bo chciałam by miał fajną, szczęśliwą mamę.
Niech Bóg Cię prowadzi I pomoże w tym trudnym czasie.
Miłość nigdy nie dzieje się sama... potrzebna jest konkretna robota
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Moderacja nieustająco poleca opcję Podgląd (i ew. poprawienie tekstu) przed wysłaniem postu
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II
Jan Paweł II
Re: Mąż po 20 latach zakochał się w innej
Ja byłam bardzo pozytywną osobą, zawszę uśmiechniętą...zajmowałam się domem i dziećmi z wielką radością. Do męża też zawsze pozytywnie nastawiona. A teraz jestem wrakiem..biorę leki ... Chodzę na terapię ale mimo to nie radzę sobie...


